nordynka1
02.03.08, 22:56
(Iz 65,17-21)
Albowiem oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się
wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą.
Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę;
bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu - radość.
Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie
usłyszy w niej odgłosów płaczu ni krzyku narzekania. Nie będzie już
w niej niemowlęcia, mającego żyć tylko kilka dni, ani starca, który
by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie
osiągnąć stu lat będzie znakiem klątwy. Zbudują domy i mieszkać w
nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce.
(Ps 30,2.4-6.11-13)
Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.
Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.
Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament;
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.
(Ps 130,5.7)
Pokładam nadzieję w Panu i w Jego słowie, u Pana jest bowiem łaska i
obfite odkupienie.
(J 4,43-54)
Jezus wyszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam
stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy
jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ
widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni
bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany
Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum
mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował.
Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego
z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już
umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie
zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski:
Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź,
syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do
niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy
wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o
godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około
godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to
o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I
uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił
Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.