martunia1
07.03.08, 22:38
Witam serdecznie
Jestem tu po raz pierwszy więc proszę o zrozumienie.
Mam problem natury moralnej związany z chrztem dziecka.
Siostra mojego męża żyje od 6 lat w nieformalnym związku z mężczyną
starszym od niej o 9 lat. My go prawie nie znamy tzn. nie wiemy czy
to kawaler czy rozwiedziony itp. Gdy pytam ją o plany małżeńskie to
nie chce o tym rozmawiać. Przypuszczam że 40 letni facet nie chce
się żenić i ona nie ma nic do powiedzenia w tej kwesti. Myśle że
jest z nim tylko z przyzwyczajenia.
I tu pojawia się problem. Ona naprasza się na chrzestną naszego
dziecka. Mąż prosił swoją mamę żeby z nią porozmawiała co ona na ten
temat myśli, przecież nie może być chrzestną - tak myślę- ale od
dwóch miesięcy ani mru mru. Nie wiem czy teście boją się poruszyć
ten temat.
Ja rodzę dopiero w czerwcu i chciałabym dać jej szansę coś zmienić w
swoim życiu - dlatego myśle że podjęcie tego tematu dużo wcześniej
jest zasadne.
Chcieliśmy, żeby mama z nią porozmawiała tak od serca ale chyba
będziemy musieli zrobić to sami i nie wiem co będzie obrazi się czy
przyjmie to z pokorą?
Podejmijcie ze mną ten temat bo strasznie mnie to gryzie. Czy mam
rację czy ja się po prostu czepiam?