wychowanie_w_wierze
08.03.08, 21:38
(Ez 37,12-14)
Tak mówi Pan Bóg: "Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z
grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja
jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu
mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do
kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam",
mówi Pan Bóg.
(Ps 130,1-8)
REFREN: Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia
Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl Twe ucho
na głos mojego błagania.
Jeśli zachowasz pamięć o grzechu, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Ci służono z bojaźnią.
Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka,
niech Izrael wygląda Pana.
U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.
(Rz 8,8-11)
A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak
nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w
was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego
nie należy. Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie
podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu duch jednak posiada
życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego,
który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z
martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą
mieszkającego w was swego Ducha.
(J 11,25a.26)
Ja jestem zmartwychwstanie i życie, kto we Mnie wierzy, nie umrze na
wieki.
(J 11,1-45)
Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej
siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i
włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował.
Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: Panie, oto choruje ten,
którego Ty kochasz. Jezus usłyszawszy to rzekł: Choroba ta nie
zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży
został otoczony chwałą. A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i
Łazarza. Mimo jednak że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez
dwa dni w miejscu pobytu. Dopiero potem powiedział do swoich
uczniów: Chodźmy znów do Judei. Rzekli do Niego uczniowie: Rabbi,
dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz? Jezus
im odpowiedział: Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś
chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata.
Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu
światła. To powiedział, a następnie rzekł do nich: Łazarz,
przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić. Uczniowie rzekli
do Niego: Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje. Jezus jednak mówił o
jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy
Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie
tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do
niego. Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: Chodźmy
także i my, aby razem z Nim umrzeć. Kiedy Jezus tam przybył, zastał
Łazarza już do czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była
oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów i wielu Żydów
przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie.
Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na
spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa:
Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że
Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga. Rzekł do niej
Jezus: Brat twój zmartwychwstanie. Rzekła Marta do Niego: Wiem, że
zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym. Rzekł
do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie
wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we
Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Odpowiedziała Mu: Tak,
Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał
przyjść na świat. Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała po
kryjomu swoją siostrę, mówiąc: Nauczyciel jest i woła cię. Skoro zaś
tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś
nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie
Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i
pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za
nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria
przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg
i rzekła do Niego: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Gdy
więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią
przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go
położyli? Odpowiedzieli Mu: Panie, chodź i zobacz. Jezus zapłakał. A
Żydzi rzekli: Oto jak go miłował! Niektórzy z nich powiedzieli: Czy
Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie
umarł? A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do
grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł:
Usuńcie kamień. Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: Panie, już
cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie. Jezus rzekł do niej:
Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?
Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze,
dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze
wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem,
aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. To powiedziawszy zawołał donośnym
głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I wyszedł zmarły, mając nogi i
ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł
do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić. Wielu więc
spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał,
uwierzyło w Niego.