nie dać się szufladkom, czyli karimata w kościele

14.03.08, 14:23
do poczytania o szaleństwie sprzątania i przeżywaniu Wielkiego
Tygodnia w najnowszym "Gościu Niedzielnym". U nas w parafii nowy
numer GN jest do kupienia zawsze od czwartku.
Mała próbka, polecam na naszą ostatnią prostąsmile
goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1205360270&dzi=1104781054&idnumeru=1205359952
    • kulinka3 Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 14.03.08, 15:18
      Czytałam ten artykuł właśnie wczoraj( kupiony w zwykłym kiosku) i dało mi to do
      myślenia, bo ja sprzątaczka jestem z powołaniawink)).Dziś więc chwyciłam się za
      okna , by o jedną rzecz mieć mniej w Wielkim Tygodniu.
      A czas Triduum był czasem modlitwy i refleksji, a nie czasem latania ze ścierąwink).
      Końcówka artykułu - poruszająca.

    • mader1 Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 14.03.08, 15:59
      Czytam sobie, czytam...

      "Ale pojawiła się niepracująca sąsiadka. Zbierała nas i prowadziła
      na liturgię. Po drodze wszystko nam tłumaczyła, a my, choć nie
      byliśmy aniołkami, słuchaliśmy z rozdziawionymi buziami. Czekaliśmy
      na to, co się wydarzy w liturgii. Dzieci naprawdę chłoną to, co
      dzieje się w kościele"

      Dobra kobieta to była , co ? i jednak się przydawala społeczeństwu...

      Ale pamiętam, że jeśli trzy szufladki nie były posprzątane, to świat
      się nie zawalał. Do kościoła szłam nie dlatego, że trzeba. Szukałam
      w nim wytchnienia. Oddychałam liturgią. Szufladki mnie nie
      tyranizowały.

      A ja... sprzątam jeszcze w Czwartek, w Piątek też... ale niedużo -
      niedużo, bo " rozbijam" sobie to sprzątanie na etapy i zaczynam -
      muszę, bo mam dużo - wcześniej.Ciszej, spokojniej, w skupieniu.
      Wtedy jest praca - cicha, spokojna,w skupieniu i potem liturgia -
      oddech, nagroda, spotkanie bardzo wzruszające. W tamtym roku ksiądz
      proboszcz powiedział - "przyjdźcie w wielki Piątek trochę zmęczeni,
      trochę głodni, bo to taki dzień - żeby go poczuć, trzeba poczuć
      wysiłek, trud, wyrzeczenie..." Ja to tak właśnie czuję.
      • pawlinka Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 14.03.08, 16:26
        Mader, ja tez tak mamsmile I to zmęczenie lubięsmile
        Kulinko, powołanie też takie mam, hmmm, czasem muszę uważać, żeby
        druciki w żarówkach nie czyścić, z rozpedu.
        Moi dziadkowie, na wsi całe życie, przez 40 dni postu nie jedli
        mięsa, przed Wielkanocą sprzątano wszystko i na ceremoniach też
        byli. Babcia mowiła, że ma być na zewnątrz i wewnątrz porządek. To
        bliskie mi bardzosmile
        • kulinka3 Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 14.03.08, 16:46
          Witaj w klubie, Pawlinkowink))!
          • isma Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 14.03.08, 20:47
            Czy ja moge byc sympatykiem klubu??? Bo ja to wiecie, najchetniej
            bym nie sprzatala ;-(((. Ugotowac moge.
            To pozwolicie mi sie z podziwem przygladac?
            • kulinka3 Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 14.03.08, 21:34
              Jeśli sympatycznym sympatykiem to od zarazwink)).Tylko nie wyjeżdżaj nam tu z
              tekstami o bezdusznej skrupulatności,pięknie twórczego bałaganu itp.
              A ja gotować nie przepadam, choć podobno nieźle mi idziewink)).
              Mamy więc zakon sprzątających i gotujących.Cóż za piękna koegzystencja.
              • pawlinka Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 15.03.08, 09:47
                Ja też sie bardziej do gotowania zmuszam, raczej nieźle mi to
                wychodzi, ale nie lubię się przykuć do kuchni na dużej.
                To sprzątanie sprawia mi przyjemność, ale zdecydowanie - nie zawsze,
                nie wszystko. Na legitymacje klubową nie zasłużyłamsmile Wczoraj
                prządkowałam książki, uwielbiam... dziś zdecydowanie mam inny
                nastrój.
                • kulinka3 Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 15.03.08, 13:05
                  Jeśli czyścisz druciki od żarówekwink))to ja Cię mianuję dożywotnią prezeskąwink)).
            • mader1 sprostowanie 15.03.08, 15:06
              a nie, zeby nie było, że taka porządna z urodzenia jestem. Nie
              jestem smile Nie jest tak, że uwielbiam sprzątac ... i te tam inne
              rzeczy. Taką podjęłam decyzję - o byciu strażniczką ogniska domowego
              i na razie nią jestem. Traktuję więc moje zadanie poważnie. W jego
              skład wchodzi też " dobra atmosfera" czyli balans między okresami
              sprzątania a rozmowami i rozrywkami smile))), ale ten balans musi
              uwazględniać, że rozsypany cukier na stole, porozrzucane rzeczy,
              brud nie służy miłej atmosferze i odpoczynkowi. Więc wykonuję swoją
              pracę nie do końca już wnikając czy ją lubię czy nie smile Lubię jak
              jest względnie czysto - jak podłogi blyszczą, półki są wolne od
              kurzu , ale lubię też, że leży ostatnio czytana książka, gazeta
              otwarta na ciekawym artykule... Więc kompletnego porządku u mnie nie
              zastaniecie... A czasem... jak spojrzę na książkę zbyt lakomie,
              muszę przywoływac się do porządku smile)))
              • pawlinka Re: sprostowanie 15.03.08, 15:10
                Mader-strażniczko!
                "jak podłogi blyszczą, półki są wolne od kurzu" - defincja porządku.
                Ponad to już muzeumsmile
                • kulinka3 Re: sprostowanie 15.03.08, 16:05
                  Póki dzieci w domu, nigdy nie ma idealnego porządku, tylko jego
                  namiastkiwink)).Mader, to co idziesz na vice-prezesa?
                  • mader1 Re: sprostowanie 15.03.08, 16:23
                    członek zarządu ? smile))))
                    • kulinka3 Re: sprostowanie 15.03.08, 17:47
                      Nie śmiałam użyć tego słowa na tem forumwink)).
        • luccio1 Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 16.03.08, 15:10
          pawlinka napisała:
          > muszę uważać, żeby
          > druciki w żarówkach nie czyścić, z rozpedu.

          Drucików to nie, żarówki owszem, od czasu do czasu wykręcam i myję (nie
          wszystkie - te z lamp biurkowych i z grzybka przy tapczanie); powód jest czysto
          praktyczny: kurz kradnie część światła.

          Natomiast inne porządki robimy kawałkami, bez nerwów - i nie na Święta.
      • kulinka3 Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 14.03.08, 16:44
        Też lubię te ostatnie prace.Dom już prawie świąteczny,gotuję potrawy, włączam
        radio Józef, by pomóc sobie w skupieniu,a wieczorem Liturgia.Te trzy + poranek
        wielkanocny to dla mnie najpiękniejsze dni, później jest tylko obżarstwowink)).
    • pawlinka Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 14.03.08, 17:58
      Po raz pierwszy w sposób pełny, czyli od Czwartku do Soboty, brałam
      udział w Triduum, kiedy miałam 17 lat. W Wielkim Tygodniu, w Środę,
      był pogrzeb mojego dziadka.
      Moje dzieci mają łatwiej, zabieramy je prawie od początku na
      ceremonię. W tym roku Lolek będzie miał bardzo pracowity czas,
      cieszy mnie to. To tak jak mówi Paszkowska: "Ministranci trzepali
      dywany, pucowali kadzidła. Rytm dnia był podporządkowany temu, co
      wydarzy się wieczorem. Żyło się już Kościołem. Do dziś pamiętam
      pełne podniecenia rozmowy: ciekawe, kto będzie kołatał kołatkami,
      kto będzie adorował grób? Dzieci wchodziły w rytm parafii, czekały
      na chwilę zawiązania dzwonów" smile
    • mama_kasia Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 15.03.08, 13:14
      Wiecie,że my nasze dzieci męczymy, bo to nie tylko liturgia
      wieczorem, ale i Liturgia Godzin w kościele w Wielki Piątek
      i Sobotę smile

      Sprzątanie i gotowanie tylko do wieczora w Czwartek. Takie nieduże,
      ale jednak świąteczne smile

      Za to całkiem sporo pracy w kościele. Muszę przygotować komentarze.
      W tym roku na Piątek. Dekorujemy kaplicę adoracji w środę.
      W Sobotę stroję chrzcielnicę, która jest zrobiona z wanienki.
      Wtedy w ogóle jest tak niezwykle w kościele. Kończy się godzina
      czytań z nieszporami. Zamykany jest kościół. Jedni sprzatają,
      inni wieszają kwiaty (dwa duże kosze po bokach ogromnego krzyża),
      muzycy ustawiają instrumenty, znoszone są dodatkowe krzesła.
      Lubię ten czas smile

      A karimaty u nas nie ma. Za to jest materac w Wielką Noc na chórze,
      jakby dzieci padły zmęczone, żeby nie musieć rezygnować z liturgii.

      ...Boże, bardzo Cię proszę, daj nam wszystkim łaskę uczestniczenia
      w Liturgii Świętego Triduum Paschalnego.
      • mader1 Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 15.03.08, 14:42
        Dekorujemy kaplicę adoracji w środę.
        > W Sobotę stroję chrzcielnicę, która jest zrobiona z wanienki.

        Nie jest to wiec tak, że Ty nie pracujesz w Triduum, sprzątasz i
        dekorujesz w kościele.

        > ...Boże, bardzo Cię proszę, daj nam wszystkim łaskę uczestniczenia
        > w Liturgii Świętego Triduum Paschalnego.

        Bardzo Cię o to Boże proszę. Ty wiesz, jak jest w tym roku. Proszę o
        tę Łaskę.
        • mama_kasia Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 15.03.08, 14:51
          > Nie jest to wiec tak, że Ty nie pracujesz w Triduum, sprzątasz i
          > dekorujesz w kościele.

          smile)) - Aleś mnie przyłapała smile
          • mader1 Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 15.03.08, 16:21
            życie znam smile)) jak nie sprzątasz w jednym miejscu, to pewnie w
            innym smile)))) jakbym w Kościele to robiła - co mnie pewnie jeszcze
            czeka, też nie miałabym już siły jednocześnie w domu smile)))
            • isma Re: nie dać się szufladkom, czyli karimata w kośc 15.03.08, 17:52
              He, he. U nas w domu za odcinek czystosciowy, czyli za odkurzacz,
              mopa i szczotke odpowiada slubny, oficjalnie z powodu znacznie
              wiekszych mozliwosci fizycznych (balagan i tak robimy oboje, ale
              zeby przynajniej czysto bylo ;-((().

              No i on ma, wicie, dwa mopy: czerwony i bialy, jeden do paneli, a
              jeden do terakoty. Jeden mop stoi w kuchni, a drugi w lazience. Wiec
              ja, niestety, nie jestem w stanie pamieciowo opanowac, ktory mop
              jest do czego, a zatem tym bardziej (!) nie uzywam.

              Pierwszy raz w zyciu slubny zobaczyl mnie z mopem w czwartym roku
              malzenstwa, w kosciele wink)).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja