Wielki Czwartek (przed poludniem!!!)

20.03.08, 10:21
Do czego to doszlo wink))! Zebym ja, stary antyklerykal...
Ale Wam wkleje, bo to dobre, mocne slowa sa.

DRODZY BRACIA W KAPŁAŃSTWIE!
1. W Wielki Czwartek, podtrzymując tradycję Jana Pawła II, kierujemy
do was list, w którym pragniemy zaprosić do dziękczynienia za nasze
kapłańskie powołanie. Zdajemy sobie sprawę, że jest ono darem dla
całego Kościoła. Jest skarbem, choć nosimy go w glinianych
naczyniach naszych słabości. Dlatego z pokorą pragniemy pochylić się
nad niektórymi ważnymi i aktualnymi dla nas sprawami.

Dobiegają końca dni Wielkiego Postu. Każdy z nas — sam lub z
wiernymi — stawiał w nich kroki na krzyżowej drodze Jezusa.
Czyniliśmy to idąc z Nim i za Nim, pomni na słowa, jakie
wypowiedział wcześniej do swoich uczniów: Szeroka jest brama i
przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich,
którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga,
która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (Mt
7,13-14).

Ile razy stajemy na tej drodze, tyle razy dostrzegamy, jak dosłownie
należy rozumieć słowa Jezusa. Droga prowadząca na Kalwarię, a także
brama, przez którą nasz Zbawiciel — przez trzy godziny swej agonii —
zbliżał się do nowego życia, jest wyjątkowo wąska i trudna. Trudna z
racji ciężaru krzyża. Wytyczyli ją na ziemi wrogowie Jezusa. Ojciec
niebieski się na nią zgodził. Syn dobrowolnie ją przeszedł, krok po
kroku, czekając na swoją godzinę spotkania z Ojcem. Czekając na to,
aby mógł przekazać Ojcu, że dzieło, jakie Mu zlecił, zostało
wykonane, aby rzec: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego (Łk
23,46).

W Wielki Czwartek powinniśmy w Wieczerniku spotkać się z naszym
Mistrzem i odważnie spojrzeć na ostatni odcinek Jego kapłańskiej
drogi na ziemi, wiodącej na Kalwarię. To była Jego droga. To jest
również nasza droga. Innej nie ma. Kusząca, szeroka droga prowadzi
na zatracenie. Jezus wiedział, że niewielu zdecyduje się, aby iść za
Nim do końca.

2. Drodzy Bracia, piszemy ten list pełni troski o los naszego
kapłańskiego powołania. Wsłuchujemy się w głosy zarówno kapłanów
młodych, jak i dojrzałych oraz tych, którzy uświadamiają sobie, że
czas ich pasterzowania się kończy.

Pragniemy zwrócić uwagę na pewien proces, jaki dokonuje się w
mentalności współczesnych nam ludzi. Chodzi o to, że Kościół
odrywany jest od Chrystusa. Jezus zostaje niejako sam. Kościół
traktowany jest jako pewna samodzielna instytucja, by nie powiedzieć
dobrze zorganizowana firma. Po takim zabiegu u wielu świeckich
katolików, ale również u niektórych kapłanów pojawiło się myślenie o
zatrudnieniu w Kościele jako o umowie z Kościołem, którą można
zawrzeć, podpisać, i którą można również zmienić, a nawet zerwać.

Być może, że do takiego myślenia przyczyniło się podejście do
katechezy w szkole. W niej wszystko jest oparte o umowę o pracę.
Dziś niektórzy kapłani próbują ustawić na tej płaszczyźnie nie tylko
katechezę szkolną, ale i całe swoje kapłaństwo. Pojawiają się nawet
głosy, aby również pracę w parafii oprzeć na umowie, by każde
zaangażowanie w parafii było w tej umowie określone. Niepokoi taki
sposób myślenia o służbie kapłańskiej, która ze swej istoty powinna
być bezinteresowna.

Nawet nie zauważyliśmy, że kapłaństwo zaczyna być traktowane
zawodowo, jako rodzaj pracy, którą można przeliczyć według norm tego
świata. Takie są następstwa oderwania Kościoła od Chrystusa.
Powiedzmy jasno: nie ma Chrystusa bez Kościoła. I nie ma Kościoła
bez Chrystusa. Fundamentem Kościoła — wspólnoty uczniów Jezusa
Chrystusa — jest On sam: ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan.
Osobista, głęboka więź z Chrystusem, przyjęcie Jego stylu służby
człowiekowi powinno stanowić najważniejszy rys tożsamości każdego
chrześcijanina, a tym bardziej każdego kapłana. Wyrazistość tego
rysu musi być pierwszym punktem odniesienia formacji w naszych
seminariach duchownych. Musi także stanowić podstawowe kryterium w
dopuszczaniu kandydatów do święceń kapłańskich.

3. Na początku kapłańskiej drogi stoi Chrystus i mówi: Pójdź za Mną.
Nie możemy powiedzieć, że nie wiemy, dokąd idziemy, bo przecież
wiemy, dokąd doszedł nasz Mistrz. Znamy drogę. Wiemy, że jest to
droga wąska i trudna. Decyzja realizacji powołania kapłańskiego
dojrzewała w naszych sercach przez wiele lat. Po długim okresie
przygotowania powiedzieliśmy Chrystusowi: Tak!

Drodzy Bracia, chcemy przypomnieć sobie i wam, że nawet jeśli
potraktujemy nasze powołanie jako umowę, to ta umowa została zawarta
między każdym z nas a Chrystusem. On jednak nie podpisuje umowy o
pracę z najemnikami. On podpisuje umowę z pasterzami. Jest to umowa
o życie. Jest to umowa z Dobrym Pasterzem, który życie daje za owce
swoje. Ta umowa nie zostawia możliwości ani odwołania, ani
rezygnacji z jej wykonania. Ona jest tak zawarta, że wykonuje się ją
dając życie. Do końca. Tak, jak nasz Mistrz.

Bardzo was prosimy, abyście na adoracji zatrzymali się nad tymi
słowami, abyście w spotkaniu z Jezusem sprawdzili, czy przypadkiem i
w waszym myśleniu nie pojawiły się groźne wirusy zmierzające do
oddzielenia Chrystusa od Kościoła. Prosimy was również, abyście
dostrzegli wszystkie wynikające z tego konsekwencje.

4. Jesteśmy świadkami nagłaśnianych odejść księży, zajmujących nawet
wysokie stanowiska w Kościele. Fakty te otwierają nam oczy na
mechanizmy procesu odchodzenia od kapłaństwa. Pomijamy motywy
osobiste, bo nie mamy wglądu w głębiny ludzkiego serca. Uderza nas
jednak, że odejściom towarzyszy często lista pretensji do Kościoła
rozumianego jako instytucja. Takiego, jak go postrzega świat.
Kościoła, w którym nie ma Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego.
Wydaje się, że odchodzący kapłani nie zawarli z Nim umowy o życie.

Kościół jest instytucją bosko-ludzką. Od początku były w nim osoby —
nawet na wysokich stanowiskach — które nie dorastały do ideału, jaki
ukazuje Chrystus. Z Kościoła nie da się całkowicie usunąć
zgorszenia. Ono, pomimo że jest dziełem zła, jest w jakiś tajemniczy
sposób wykorzystywane przez Opatrzność jako sprawdzian wiary w
Chrystusa. Zmusza nas ono do odnajdywania w Kościele Jezusa, który
powiedział: A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi (Mt 11,
6).

Pilnie potrzebna jest dobra katecheza o Kościele, a raczej o
obecności Chrystusa w Kościele. Potrzebna jest dla nas. Potrzebna
jest dla wiernych. Szczególnie zaś potrzebne jest myślenie na wzór
Ewangelii. Trzeba podjąć kapłańskie rozmowy na ten temat. Trzeba
głośno pytać: gdzie jest Chrystus, Najwyższy Kapłan, w naszym życiu
i w naszym duszpasterstwie.

Ojciec Święty Jan Paweł II wielokrotnie ostrzegał przed
zagrożeniami, które płyną „z cywilizacji, z ideologii głoszącej
życie ludzkie bez Boga, propagującej taki sposób bycia człowieka na
tej ziemi, człowieka i społeczeństwa, jak gdyby Bóg nie istniał”
(Przemówienie pożegnalne na Jasnej Górze, 13 czerwca 1987). Czy to
jego ostrzeżenie zostało przez nas usłyszane? Czy dostrzegamy, jak
jego diagnoza odnosi się coraz częściej do wielu katolików w Polsce?
A przecież jest to kwestia najważniejsza, dotykająca podstaw naszego
życia i ostatecznego przeznaczenia.

    • isma Re: Wielki Czwartek (przed poludniem!!!) - cz. 2 20.03.08, 10:21
      5. Jest jeszcze jedna sprawa, którą w Wieczerniku pragniemy
      przypomnieć. To nasza kapłańska wspólnota. Zwykły zakład pracy
      zabiega przede wszystkim o sprawnych pracowników. A jeśli ktoś
      obniża jakość jego pracy, winien go opuścić. To myślenie dochodzi do
      głosu także u wielu spośród nas. Sprawność funkcjonowania
      organizacji Kościoła zdaje się być ważniejsza niż miłość wzajemna,
      którą nasz Mistrz zamienił w prawo kapłańskiego życia i uczynił z
      niej wykładnik przynależności do Niego. Po tym wszyscy poznają,
      żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali (J 13,
      35).

      Jezus nie miał na uwadze sprawności organizacyjnej Kościoła, który
      założył. Przede wszystkim chodziło Mu o wzajemną miłość. To ona jest
      znakiem naszej przynależności do Niego. I znów dotykamy tego samego
      problemu. Jeśli umowa naszego kapłańskiego powołania została zawarta
      z Nim, to z jej wykonania należy się rozliczyć przed Nim. A
      pierwszym punktem tego rozliczenia będzie stopień naszej wzajemnej
      kapłańskiej miłości. Jej autentyczność ma być dla wiernych i świata
      znakiem obecności Chrystusa w Kościele i w naszym życiu.

      Obserwując wzrastające napięcie, niejednokrotnie podsycane przez
      media, powinniśmy zatroszczyć się o realizację przykazania wzajemnej
      miłości. Niech ta miłość będzie jak skała, o którą rozbiją się
      wysiłki tych, którzy chcą sprowadzić Kościół jedynie do wymiarów
      ludzkiej instytucji. Niech moc ducha wzajemnej miłości ujawnia się
      szczególnie wówczas, gdy uderzenie jest wymierzone w poszczególnych
      kapłanów. W Wielki Czwartek wspominamy uderzenie w Pasterza. Jego
      celem było rozproszenie owiec.

      6. Bracia w kapłaństwie, poruszyliśmy tylko pobieżnie ważne sprawy
      dla nas i dla Kościoła w Polsce. Trzeba się nad nimi zastanowić.

      Najważniejsze jednak jest to, abyśmy dziękowali za nasze powołanie i
      za to, że Jezus nas potrzebuje, że chce, byśmy wzięli
      odpowiedzialność za duchowe dobro pokolenia, w którym żyjemy. Wierni
      nas potrzebują. Czekają na słowo Boże, które głosimy. Czekają na
      sakramenty, których jesteśmy szafarzami. Czekają na świadectwo
      naszego osobistego życia, naszej wiary. Być może, że często u
      podstaw krytyki, z jaką się spotykamy, leży ludzka tęsknota za
      świętymi kapłanami. Oby ta tęsknota nigdy nie zamarła!

      Niech Matka Bolesna, Matka Najwyższego Kapłana i nasza Matka otoczy
      nas swoją opieką. Niech w Jej macierzyńskich dłoniach leczą się rany
      zadane społeczności kapłańskiej. Niech Ona czuwa nad nami.

      Dziękujemy wam, drodzy kapłani, za trud duszpasterski Wielkiego
      Postu. Dziękujemy za każde słowo głoszone w codziennej posłudze, a
      także w czasie rekolekcji i w kazaniach pasyjnych. Dziękujemy za
      każdą godzinę spędzoną w konfesjonale i za rozgrzeszenie udzielone
      nawracającym się chrześcijanom. Dziękujemy za każdą lekcję
      katechezy. Dziękujemy za wasze codzienne poświęcenie. Będzie ono
      zapisane na wieki w księdze żywota.

      Na trud kapłańskiej posługi z serca wam błogosławimy.

      Arcybiskup Józef Michalik
      Przewodniczący Konferencji
      Episkopatu Polski

      Stanisław Kard. Dziwisz
      Przewodniczący Komisji Duchowieństwa KEP

      Wielki Czwartek 2008 r.
    • isma I jeszcze... 20.03.08, 10:29
      W podobnym duchu, z Metropolity Krakowskiego:

      Przysięga nowo mianowanych Proboszczów
      Kaplica: 21.02.2008 r.

      Drodzy Bracia Kapłani,
      1. Dzisiejsza uroczystość zaprzysiężenia Was jako nowo mianowanych
      proboszczów jest doniosłym i radosnym wydarzeniem w życiu Kościoła
      krakowskiego. Świadczy bowiem o tym, że jest on Kościołem żywym,
      ustawicznie odmładzającym się. Możliwość mianowania proboszczów i
      tworzenia nowych parafii jest wielką łaską za którą wszyscy
      dziękujemy Bogu. Dobrze wiecie, że w chrześcijańskiej Europie są
      kraje, gdzie trzeba zamykać lub łączyć parafie wskutek braku księży
      lub wiernych. Wszystkie te okoliczności powodują że z nieukrywanym
      wzruszeniem przeżywam po raz trzeci ten akt mojej biskupiej posługi.

      2. Ojciec Święty Jan Paweł II spotykał się z kapłanami w Rzymie, a
      także w czasie podróży apostolskich. Podczas tych spotkań ukazywał
      istotną rolę parafii w życiu Kościoła. To ona „pozostaje zawsze
      środowiskiem, wspólnotą gdzie życie chrześcijańskie każdego
      człowieka kształtuje się i rozwija w sposób zasadniczy" (Jan Paweł
      II, Nauczanie, Willi s. 298). W obliczu zagrożeń parafii, a nawet
      niszczenia jej przez poważne kryzysy uczył, że „jest ona cząstką
      niezbędną dla życia Kościoła. Po rodzinie, parafia stanowi pierwszą
      szkołę chrześcijańskiej religii, modlitwy i formacji moralnej" (tam,
      s. 659). Wskazywał także na współzależność diecezji i
      parafii: „Każdy Kościół partykularny nabiera swoistych cech poprzez
      parafie i żyje we wszystkich parafiach, z których się składa" (tam,
      s. 297).

      Jest oczywiste, że nie ma parafii bez proboszcza, a to znaczy, że
      pełni on istotną rolę w życiu parafii i diecezji. W 1997 r. Ojciec
      Święty dziękując duchowieństwu Rzymu za spotkanie i świadectwa,
      wyznał, że stale przypomina mu się powiedzenie: Parochus super
      Papam, którego nauczył się jako młody biskup, i że zarówno w
      Krakowie, jak i w Rzymie przekonał się, jak wiele jest w nim prawdy.
      Kontynuując tę myśl, powiedział: „Proboszcz zna zawsze z osobistego
      doświadczenia, od podstaw, Kościół lokalny, który został mu
      powierzony. Dzięki proboszczom także biskup może spełniać swoją
      misję, i to pogłębia moją wdzięczność wobec was, drodzy bracia w
      kapłaństwie, zwłaszcza po 50 latach doświadczeń najpierw w Krakowie,
      a potem w Rzymie" (13.02.1997, ORp 4-5, s. 13).

      3. Drodzy Bracia Kapłani, jesteście nowo mianowanymi Proboszczami, a
      więc tymi, którym to zadanie powierzyłem w ciągu ostatniego roku. Są
      wśród Was tacy, którzy tworzyli parafie i budowali kościoły; są też
      tacy, którzy dopiero rozpoczynają dzieło tworzenia i budowy; są
      wreszcie i tacy, którzy przejęli parafię od dawna już istniejącą.
      Mam świadomość wielkiego zróżnicowania warunków waszej
      proboszczowskiej posługi, zarówno gdy idzie o wiernych, jak i
      sytuację materialną. Może nie zawsze odpowiadają one waszym
      oczekiwaniom, ale przecież w powierzonych Wam parafiach są nasi
      bracia i siostry, których Chrystus przez waszą posługę pragnie
      prowadzić do zbawienia. Sprawiliście mi wielką radość przyjmując
      powierzone Wam zadanie, za co jestem Wam szczerze wdzięczny.

      Wspomniałem, że są wśród Was tacy, którzy podjęli trudne zadanie
      tworzenia parafii i budowy kościoła. Należało utworzyć nowe parafie,
      aby lepiej zaradzić potrzebom wiernych i aby parafia była na miarę
      człowieka. A to znaczy, żeby była taką, „gdzie będzie można zbudować
      wspólnotę i komunię, gdzie proboszcz będzie mógł utrzymywać stały
      kontakt, żyć w komunii z parafianami i gdzie parafianie będą mogli
      utrzymywać kontakt z proboszczem" (Jan Paweł II, Nauczanie, YIII/1,
      s. 298).

      Przed chwilą złożyliście wyznanie wiary i przysięgę. Jest to nie
      tylko wymóg prawa kanonicznego, ale przede wszystkim głęboki akt
      religijny, którego dokonaliście przed Najświętszym Sakramentem wobec
      Kościoła krakowskiego. W ten sposób wyraziliście także zawierzenie
      siebie i swojej posługi Chrystusowi, jak również parafii, które
      zostały Wam powierzone. Są to niejako wasze zaślubiny z parafią,
      które zobowiązują Was do wierności w wypełnianiu zadań
      proboszczowskich. Wierzę, że podejmujecie je z miłością i z całym
      oddaniem dla zbawienia powierzonych Wam parafian. To jest także
      droga waszego osobistego uświęcenia i zbawienia.

      4. Moi drodzy, chciałbym teraz poprosić Was, żebyście wzięli sobie
      do serca kilka spraw, które wydają mi się bardzo ważne dla dobra
      waszej kapłańskiej i proboszczowskiej posługi. Tak więc gorąco Was
      zachęcam, by przedmiotem waszej modlitewnej lektury stał się List
      Ojca świętego Jana Pawła II na Wielki Czwartek 1986 roku. Sługa Boży
      ukazał w nim życie i posługę Proboszcza z Ars: świętego Jana Marii
      Vianney'a, którego Papież Pius XI w roku 1929 ogłosił patronem
      proboszczów całego świata. Z lektury tego Listu zapadło mi głęboko w
      pamięci zdanie, które wydaje mi się być syntezą proboszczowskiej
      posługi św. Jana Vianney'a (a także waszej): „uświęcał siebie, aby
      tym lepiej móc uświęcać innych" (List, nr 11). Uprzywilejowanym
      miejscem tego uświęcania był konfesjonał. W swej książce Dar i
      Tajemnica Ojciec święty, wspominając swój pobyt w Ars stwierdził, że
      z zetknięcia się z postacią Św. Jana Vianney'a wyniósł „przekonanie,
      że kapłan realizuje zasadniczą część swojego posłannictwa poprzez
      konfesjonał - stać się w sposób wolny więźniem konfesjonału" (Jan
      Paweł II, Dar i Tajemnica, s. 56). Na tę posługę pragnę was
      uwrażliwić, zapewniając zarazem o moim modlitewnym wsparciu.
      • isma Re: I jeszcze... cz. 2 20.03.08, 10:29
        Waszej szczególnej trosce pragnę polecić rodzinę, która dziś jest
        wielorako zagrożona. Jesteśmy świadkami nasilających się działań,
        które wprost godzą w samą naturę rodziny. W środkach społecznego
        przekazu propaguje się wolną miłość, „luźne" związki bez zawierania
        sakramentu małżeństwa, zdrady małżeńskie i rozwody. Podejmuje się
        próby zalegalizowania związków jednopłciowych zrównując je w prawach
        z rodziną.

        Trudności ze znalezieniem pracy, niechętne zatrudnianie kobiet
        oczekujących potomstwa i matek małych dzieci sprawiają że coraz
        częściej młodzi małżonkowie rezygnują z posiadania potomstwa czy
        ograniczają liczbę dzieci.

        Wyjazdy zarobkowe za granicę, nawet uzasadnione chęcią zapewnienia
        rodzinie utrzymania lub poprawy bytu, mogą stać się przyczyną
        niewierności lub rozpadu rodziny. Dzieje się tak zwłaszcza wówczas,
        gdy nieobecność się przedłuża, gdy brak kontaktu z bliskimi, choćby
        w formie listu, rozmowy telefonicznej lub odwiedzin z racji świąt.

        Wraz z troską o rodzinę kładę Wam na serce troskę o powołania
        kapłańskie. Dobrze wiecie, że te dwie sprawy są ze sobą bardzo
        ściśle powiązane. Rodzina bowiem jest naturalnym środowiskiem, w
        którym rodzą się i dojrzewają powołania kapłańskie i zakonne.
        Rodzina żyjąca Bogiem pomaga młodemu człowiekowi usłyszeć i
        odpowiedzieć na wezwanie Chrystusa do pójścia za Nim.

        Wierzę, że wasza proboszczowska miłość do Chrystusa i poczucie
        odpowiedzialności za powierzoną Wam cząstką Jego Kościoła pozwoli
        wam znaleźć stosowne środki i sposoby realizacji troski o rodzinę i
        powołania.

        W tym kontekście chciałbym podjąć jeszcze jedną bardzo ważną sprawę.
        Przyrzekaliście, że zarówno w słowach, jak i w postępowaniu
        będziecie zawsze zachowywać jedność z Kościołem katolickim. Dziś
        niejednokrotnie można się spotkać z błędną opinią, że może istnieć
        wierność Chrystusowi bez wierności Kościołowi. Wy dobrze wiecie, że
        tu nie ma alternatywy: albo Chrystus, albo Kościół. To jest jedna,
        nierozdzielna wierność.

        Bardzo mi leży na sercu sprawa tej jedności z Kościołem. W tym
        wypadku chodzi mi o tę jedność, która powinna wyrażać się w waszej
        posłudze sakramentalnej, zwłaszcza w sprawowaniu sakramentu pokuty i
        dopuszczaniu do Eucharystii, a także w stawianiu wymagań przy
        zawieraniu małżeństwa. Czasem słyszy się pretensje ludzi, że ich
        ksiądz proboszcz jest zbyt surowy, gdyż wymaga tego, czego w innej
        parafii się nie żąda. Nie muszę Wam mówić, że tu nie chodzi o sprawę
        surowości czy pobłażliwości, ale o wierność Chrystusowi i Jego
        Kościołowi, a więc ostatecznie o zbawienie człowieka.

        Na miejsce waszej proboszczowskiej przysięgi celowo wybrałem kaplicę
        Arcybiskupów Krakowskich. Chciałem przez to zachęcić Was, żeby
        wszystko w waszym życiu „nauczanie, decyzje, duszpasterstwo -
        zaczynało się u stóp Chrystusa utajonego w Najświętszym Sakramencie"
        (por. Jan Paweł II, Wstańcie, chodźmy!, s. 115). W czasie, gdy przez
        nasilające się niesprawiedliwe oskarżenia usiłuje się podważyć
        zaufanie do kapłana, a tym samym i do Kościoła, tym bardziej trzeba
        zawierzyć Chrystusowi trudną i odpowiedzialną posługę kapłana-
        proboszcza. Możecie być pewni, że stale będzie Wam towarzyszyć moja
        modlitwa jako wyraz mojej serdecznej troski o Was. Pamiętajcie też,
        że drzwi biskupiego domu są zawsze dla Was otwarte.

        Na zakończenie pragnę podjąć życzenie, które we wspomnianym Liście
        wyraził Ojciec święty, by mianowicie nasza wspólna modlitwa i chwila
        refleksji ożywiła waszą radość, że jesteście kapłanami i obudziła
        pragnienie, by być nimi jeszcze lepiej! (por. nr 12). Przez
        wstawiennictwo Sługi Bożego Jana Pawła II zawierzam Was i wasze
        proboszczowskie posługiwanie Najświętszej Maryi Pannie - Matce
        Kapłanów.
Pełna wersja