mader1
21.03.08, 13:49
Była u mnie młoda kobieta, ciężko i może nawet ponad siły pracująca.
Usiadła ciężko na stołku i spuściła głowę. Spojrzała... i
wykrztusiła o operacji, następnej operacji, która ją czeka. O swoim
strachu i łzach...
W czasie wizyty u lekarza powiedziałam powodowana impulsem coś
lekarce... A ona wtedy wzruszona zaczęła mówić o swoim życiu. Za
drzwiami następne dzieci, następne choroby do wyleczenia a tu w
gabinecie te kilka zdań. O mężu, który porzucił o 24 latach. O bólu
rodzielania na pół tych 24 lat życia...
Rozmowa telefoniczna z rodzicami, którzy nie mają już sił - ich
córka jest przewlekle chora od wielu lat...
I inni, którzy nie potrafią pogodzić się ze swoimi chorobami,
lękiem... Tacy, którzy odeszli daleko, aby zechcieli wrócić.
Tacy, którzy nie mogą i nie mają sił na Triduum...
Tyle osób dziś przychodzi mi na myśl.
Proszę o modlitwę za nich.