mader1
22.03.08, 14:32
Czytałam to dziś moim najbliższym, to podzielę się też z Wami
A. Prozanto " Kobiety, które spotkały Jezusa"
" Przyjacielu- czytelniku, czy przypadkiem nie odzwyczaiłeś się od
biegania ?
Czy nie wstydzisz się jako pretekst przytaczać to, że nie jesteś już
chłopcem, że pewne rzeczy nie przystoją już statecznemu człowiekowi ?
Czy i ty stałeś się mądrym, roztropnym, kontrolującym się, niczym
ktoś , kto wie, że nie warto się przejmować, że trzeba przyzwyczaić
się do śmierci ?
Czy i ty także idziesz do kościoła swym zwyczajowym krokiem,
spokojnym, nieco sztywnym, gotowym uczestniczyć w spokojnej
liturgii, wysłuchać dodającego otuchy kazania ?
Są tacy ludzie, którzy "idą na Rezurekcję" albo zwyczajowo udają się
do kościoła, może nawet codziennie, tak jak chodzi się na pogrzeb.
Ze skupieniem, statecznością, próbując przybrać postawę
powściągliwości, nabrać porządnego wyglądu, wyglądać uprzejmie,
układnie.
Nic się nie stanie. Wszystko w porządku, przewidziane,
uporządkowane. Żadnej niespodzianki.
Dać sobie odebrać Boga
" Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono"
Maria z Magdali musi przede wszystkim zgodzić się na utratę Pana.
Aby naprawdę znaleźć Boga trzeba, paradoksalnie, zagubić Go"
Przyjacielu, pozwól, by ci odebrano twego smutnego Boga. Nie
przyczyniaj się i ty, by upowszechniać obraz smutnego Boga,
posępnego i surowego Kościoła, smutnego i znudzonego chrześcijanina.
Pozwól, by inni poszli powolnym i miarowo odmierzanym krokiem
znaleźć Go na cmentarz. ty niczym Maria z Magdali otwórz się na
niespodziankę Boga " nie do rozpoznania"
A ja od siebie napiszę. Nie pozwól, żeby ktoś szedł na cmentarz

)))
Alleluja, radosne i głośne tak samo dobrze zabrzmi w kościele jak w
domu, jeżeli musimy w nim pozostać. ALLELUJA.