Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem...

26.03.08, 08:58
Obejrzałam film w Wielki Czwartek. Mam mieszane odczucia. Jeśli ktoś oglądał,
jestem ciekawa Waszych opinii.

Jeśli ktoś oglądał - może pomożecie mi zrozumieć. Z tego co widziałam na
filmie, z przytaczenej relacji matki tej dziewczyny - miało miejsce
zdarzenie/spotkanie/wizja (?) Anneliese z Matką Bożą, która zachęciła (?) ją
do przyjęcia pokuty za dusze, które mogą iść do piekła. I po zastanowieniu
Anneliese się zgodziła.

Piszę skrótowo żeby nie opowiadać całego filmu - nie rozumiem zupełnie jednej
sprawy - dlaczego Annelise musiała pokutować, cierpieć za te dusze? Żeby nie
były potępione? Przecież kościół katolicki uznaje ofiarę Chrystusa za grzechy,
ba, przecież zgadza się z tym, że na na niej się opiera zbawienie? Czy jest
jakieś teologiczne wyjaśnienie takiej prośby, zgody na nią?
    • isma Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 09:17
      Czekaj, czekaj. Abstrahujac od filmu, bo ja sie na temat demonologii
      nie podejmuje ;-((( - to przeciez sie w chrzescijanstwie (nie tylko
      u katolikow) podejmuje rozne akty o charakterze ekspiacyjnym, co
      zreszta w zaden sposob nie umniejsza pelni i doskonalosci Ofiary
      Chrystusa. To jest chyba plus-minus to, co sw. Pawel mowi
      o "dopelnieniu w swoim ciele brakow udrek Chrystusa" - o
      przyjmowaniu cierpienia, i o pojmowaniu go nie tylko jako jakiegos
      doswiadczenia osobistego, ale takze wspolnotowego.

      Skoncze tunel pod hotelem Forum i pomysle wink)).
    • marzek2 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 09:34
      Film mam nagrany, to wiesz Is, ja sobie sprawdzę konkretne zdania i też później
      zacytuję ok?
    • marzek2 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 09:46
      Chyba mam już wyjaśnienie -

      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/rec_egzorcyzmyanneliese.html
      • mama_kasia Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 10:11
        Marzku, ale na tym samym serwisie jest jeszcze polemika
        z tą recenzją, również pisana przez egzorystę smile
        www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/rec_at_egzorcyzmyanneliese.html
      • sion2 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 11:02
        Marzek ja sprobuje - podkreslam sprobuje - wyjasnic ale powiem ci ze
        po przeczytaniu zalinkowanego tekstu jestem w lekkim szoku co do
        niektorych twierdzen jego autora. I zauwaz dopisek na koncu artykulu
        ze nie przedstawia on sstanowiska kosciola odnosnie rozumienia
        cierpienia ofiarowywanego za innych. Przy czym fakt ze ta dziewczyna
        byla opetana a wiec i jej objawienia byly rzekome - nie ulega dla
        mnie wątpliwosciom. jednak autor tekstu pomieszal wiele spraw.
        postaram sie cos napisac bo mnie zaciekawilo smile.
      • nati1011 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 11:48
        Mam mieszane uczucia w tej sprawie. Nie ośmielę sie wyrokować. Ale
        czytałam ksiażkę.

        W tej recenzji nie pasuje mi 1 rzecz.

        Sam autor pisze, że dziewczyna miała dobre zamiary. Chciała ratować
        dusze. Zaczęło się już w bardzo młodym wieku - to tez istotne.
        Dziewczyna ogólnie jest religijna i nie widać, by ściagnęła na
        siebie w jakikolwiek sposób opętanie (np satanizmem). Została
        zwiedzona przez złego ducha, ale wierzyła, ze działa dla Chrystusa.

        Czy Bóg pozwoliłby na takie zniewolenie i potępienie niewinnej
        dziewczyny, która zostąła oszukana przez mistrza kłamstwa? Byłoby to
        przerażające.

        Z drugiej strony egzorcyści zgodnie twierdzą, że osoba
        egzorcyzmowana nie może być zabita przez szatana. Ale czy o momencie
        śmierci nie decydouje (dopuszcza) ostatecznie tylko Bóg? W końcu
        można nawet skoczyć z 10 pietra i sie nie zabić.
    • nati1011 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 11:38
      Ja mam inne pytanie odnośnie Anneliese i Marii Simmy.

      W obu przypadkach pojawia sie stwierdzenie, że jakas tam osoba jest
      potępiona. Mówi się, ze te demony to duchy Hitlera czy stalina.

      2 pytania. Czy mozna stwiedzić, ze ktoś zostal potępiony? Przeciez
      kościół (KK) nigdy nie wypowiedział się co do pewności potępienia
      kogokolwiek. A nawet gdyby - teoretycznie - ktoś był potępiony, to
      przeciez nie powinien być demonem (czyli demon w człowieku nie może
      byc hitlerem) tak samo jak zmarły nie staje sie aniołem tylko idzie
      do Nieba. A skoro nie może stać się dobrym aniołem, to nie może stać
      sie też złym aniołem(demonem). To mi jakoś podważa wiarygodność tych
      relacji, a przynajmniej budzi sporo wątpliwości. Zarówno Annielise
      jak i Simmy. Zupełnie inny rodzaj kontaktów ze światem demonów
      znajduje się np u Ojca Pio.

      Tego nijak nie moge poukładac teologicznie.
    • sion2 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 14:09
      Samej sprawy Anneliese ja tez nie rozumiem do konca tzn. uwazam ze
      byla opetana ale co do przyczyn jej smierci nie mozemy sie
      wypowiedziec obiektywnie. Nie rozumiem (podobnie jak nati) tez
      dlaczego zostala opetana bo przeciez nie jest tak że opetanie dotyka
      czlowieka zupelnie bez jego winy, na czym mialaby polega wina tej
      dziewczyny? nie wiemy. Akurat sama pycha duchowa to nie bardzo
      wierze że moze stac sie przyczyna opetania chyba ze bylo tak iz nie
      chciala poddac osądowi spowiednika (ktory w takich przypadkach jest
      pierwszym "glosem kosciola") swoich wizji, uporczywie odmawiala
      posluszenstwa itp. to moze wtedy jako konsekwencja mogloby pojawic
      sie opetanie... nie wiem.

      Jesli chodzi o wszelkie objawienia i wizje, wszelkie cudownosci,
      stygmaty, uzdrowienia, bilokacje - są one w KK zawsze poddawane
      surowemu osądowi po smierci danej osoby. W zasadzie jak patrzec na
      życiorysy roznych ogloszonych swietych to jesli ktorys z nich
      obdarzony byl takimi łaskami, zawsze w jego zyciu wystepowal okres
      gdy wszyscy: przełożeni, często osobisty kierownik duchowy, biskupi,
      nieraz sam papiez uwazaja daną osobe albo za niepoczytalną albo co
      najmniej zalecali daleko posunieta ostroznosc w kontaktach z nią. Na
      przyjklad o. Pio mial w pewnych latach zakaz spowiadania i zakaz
      publicznego odprawiania Mszy sw bo przelozeni podejrzewali ze moze
      jego stygmaty i inne łaski to wytwór jego psychiki i diabła w celu
      zwrócenia na siebie uwagi tłumów. O.Pio odizolowano od ludzi a łaski
      nie znikneły a sam zakonnik nie miał do nikogo pretensji za takie
      traktowanie, wszystkiemu poddawał sie w pokorze.
      Wszelkie cudowonosci tak naprawde stanowią swego rodzaju przeszkode
      w kanonizacji - w tym sensie że łatwiej sprawdzic heroicznosc cnot
      niz uzyskac pewnosc że objawienia i wizje nie byly wytworem chorej
      psychiki lub diabła. Podstawowe kryterium tutaj to zgodnosc z
      Objawieniem czyli Pismem św. i nauką Kościoła tzn. nie bedzie uznane
      za prawdziwe objawienie gdzie duch powie "Maryja nie jest
      niepokolanie poczeta" choc tego wprost w Biblii nie ma. Trzeba
      jednak pamietac o innym odczytwaniu Biblii przez katolikow niz
      protestantow tzn. protestanci odczytuja bardziej nominalistycznie
      czyli doslownie, doklanie, tylko to co jest wprost napisane. Krótko
      mówiąc nie ma rozumienia Pisma z tzw Tradycji. U katolikow natomiast
      schodzi się jakby w głąb pewnych prawd i nieustannie je pogłebia co
      niektórzy nazywaja "dodawaniem prawd wiary" - całkowicie błędnie.
      caly czas obowiazuje bowiem zasada ze nic nie moze byc sprzeczne z
      Objawieniem czyli: np. jesli nie ma w Biblii słow wprost
      zaprzeczajacych danej prawdzie a na podstawie rozumienia i
      odczytywania Pisma mozna odkryc cos wiecej sie wydaje na pierwszy
      rzut oka - bedzie to uznane za prawdziwe (oczywiscie spelniajac
      jeszcze szereg dodatkowych kryteriow, napisalam w ogromnym
      uproszczeniu). moze zeby bylo jasniej podam przyklad: dogmat
      wniebowzieca Maryi, nie ma w Biblii zaprzecznia i wykluczenia takiej
      mozliwosci a sa opisy w ST wniebowziecia np. Eliasza, poza tym wiemy
      ze rola Maryi byla szczegolna, poza tym zanim ogloszono dogmat i
      zanim to byla obowiazujaca prawda wiary ludzie wierzyli w nia ok 900
      lat a Duch Św. nie skorygowal tego - wiec uznajemy to za prawdę
      (oczywiscie odbywaja sie dodatkowo naprawde szczegolowe dyskusje i
      rozwazania).
      To byla potrzeba dygresja do pytania Marzek. jak jest w nauce
      kosciola z tym ofiarowywaniem cierpienia? zauwazylam ze gdyby na
      serio uznac wszystkie kryteria jakie wymienil w artykule egzorcysta
      to nalezaloby odrzucic np. objawienia św. Faustyny Kowalskiej. Tylko
      jej Jezus nie mowil tak enigmatycznie ani nie naklanial do
      dziwactw.jednak zacheta a nawet wprost mowienie o ratowaniu dusz
      przez przyjmowanie cierpienia przez Faustyne pojawia sie chyba setki
      razy w jej "Dzienniczku".
      Najpierw to chcialabym zaznaczyc ze fakt iz cierpienie dobrowolnie
      przyjete moze pomoc kogos uratowac od grzechu czy smierci wiecznej
      calkowicie nie ma zwiazku z jakimkolwiek umniejszaniem Ofiary Syna
      Bożego. Tak łopatologicznie: Chrystus wszystkich odkupił ze smierci
      wiecznej, czy jednak wszyscy beda zbawieni? jesli wszystkich odkupil
      to dlaczego ludzie postepuja zle i odrzucaja wiare w Syna Bozego?
      moze Jego cierpienie nie bylo doskonale? wcale nie, ale choc
      odkupienie dokonane zostalo raz na zawsze i wszystkich to ZBAWIENIE
      kazdego z nas dokona sie lub nie w osobistej relacji z Jezusem.
      jesli tej relacji zabraknie, czyli konkretnie mojej odpowiedzi - nie
      bede zbawiona choc zostalam odkupiona Krwia Syna Bozego. I nauka Kk
      jest taka ze my tutaj na ziemi mozemy wypraszac sobie nawzajem,
      pomagac sobie i modlic sie, łącząc swoje cierpienie z cierpieniem
      Jezusa - o łaskę wiary i zbawienia dla braci i siostr.
      Roznica podstawowa miedzy cierpieniem naszym a Jezusa jest taka że
      On jest był niewinny święty a my, słusznie cierpiny wszystko co nas
      spotyka. Człowiek nie ma prawa powiedziec (oczywiscie nie mowie tu o
      np. niemowleciu chorym na bialaczke) że jest niewinny i cierpi
      niewiadomo dlaczego. Podobnie jak łotr na krzyzu jesli przyjmujemy
      cierpienie jako cos co nam sie nalezy, unizamy sie przed Bogiem i
      nasza modlitwa wstawiennicza ma wieksza wartosc.
      cdn.
      • sion2 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 14:54
        Dalej: katolickie przyjmowanie cierpienia za innych ma swoje źródło
        w nauce Jezusa, który mówił o wzieciu swojego krzyza i nasladowaniu
        Go, o byciu doskonalym jak Ojciec doskonaly jest, o dzwiganiu
        ciezaru za drugich (hm... to chyba ze św. Pawła ale autor natchniony
        ten sam!), o tym ze nie ma wiekszej milosci niz oddawanie zycia za
        przyjaciol... no wlasnie oddawanie zycia za kogos! czy naprawde
        Jezus mial na mysli tylko ratowanie zycia doczesnego? przeciez cala
        Ewangelia to jedno wielkie wołanie Jezusa : CZYNCIE TAK JAK JA, a na
        czym polegala misja Jezusa? na ratowaniu naszych dusz i zostaly
        uratowane raz na zawsze ale to obiektywne odkupienie wymaga
        subiektywnej, osobistej odpowiedzi a wtedy dopiero dokona sie
        zbawienie.
        W Ewangeliach jest mowa ze apostolowie byli poslani aby wypedzac zle
        duchy, raz Jezus mowi ze jakis tam rodzaj zlego ducha mozna wypedzic
        tylko "postem i modlitwą" - czyli musze podjac pewne praktyki w celu
        wyproszenia dla blizniego łaski uwolnienia od zlego ducha.

        "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w
        ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze,
        przynosi plon obfity" (J 12,24) przeciez obumieranie SOBIE to
        rodzenie sie DLA INNYCH i jakiez tu umniejszanie meki Jezusa? mnie
        sie wydaje ze choc milosc blizniego ta praktyczna dotyczaca
        doczesnosci jest naszym pierwszym obowiazkiem to o ilez bardziej
        powinnysmy wspomagac siebie nawzajem w dążeniu do zbawienia
        jesli sie modle za kogos to ublizam Bozej dobroci bo sugeruje ze On
        jest sam z siebie za malo dobry dla X? jesli wstawiam sie za kims to
        umniejszam Boże dzialanie bo On jest wszechmogacy wiec nie
        potrzebuje nikogo i niczego?
        oczywiscie ze jako koniecznosci NIE POTRZEBUJE
        ale gdy ja sie modle lub ofiaruje cos za blizniego, czyz nie
        obumieram sobie, czyz nie proszę o najwyzsze dobro dla kogos? Jezus
        kazal nam sie modlic o Ducha Sw do Ojca, bo co, jak sie nie
        pomodlimy to nie jest władny zesłac Go sam?
        "Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim
        ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym
        jest Kościół" (Kol 1,24) - nie wiem czy moze byc bardziej wymowny
        cytat?

        JP2 dwa tyg po zamachu na swoje zycie:
        "Kiedy nazajutrz po wyborze na stolicę Piotrową przybyłem z wizytą
        do polikliniki Gemelli, powiedziałem, że pragnę oprzeć moje
        papieskie posługiwanie na tych, którzy cierpią. Opatrzność
        zrządziła, bym powrócił tu jako chory. Potwierdzam dzisiaj
        przekonanie wypowiedziane wtedy: cierpienie przyjęte w zjednoczeniu
        z cierpiącym Chrystusem ma nieporównywalną z niczym skuteczność w
        urzeczywistnianiu Bożego planu zbawienia. Powtarzam za św. Pawłem:
        <Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim
        ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym
        jest Kościół>. Zapraszam wszystkich chorych, by połączyli się ze mną
        w ofiarowaniu Chrystusowi swoich cierpień dla dobra Kościoła i
        ludzkości".

        kluczowe slowa: cierpienie przyjete z zjednoczeniu z Chrystusem
        czyli nie ja sama kogos zbawiam ale poprzez nasladowanie Chrystusa
        ktory umarl ZA INNYCH moge przyczyniac sie do czyjegos nawrocenia
        bo tak naprawde zbawia nie samo cierpienie ale cala postawa
        wewnetrzna Jezusa i zewnetrzna, Bóg nie chce cierpienia wprost ale
        moze chciec jego skutkow gdy przyjete w duchu milosci, poddania i
        troski o siebie nawzajem staje sie nasladowaniem i jednoczeniem z
        Synem Bożym

        chyba troche namotałam ale mowiac krotko: katolickie ofiarowywanie
        cierpienia za kogos wynika z rozumienia nasladowania Jego krzyza,
        Jego postawy wzgledem nas czyli miłosci az po smierc

        KKK
        616 "Umiłowawszy swoich... do końca ich umiłował" (J 13, 1): ta
        miłość nadaje ofierze Chrystusa wartość odkupieńczą i
        wynagradzającą, ekspiacyjną i zadośćczyniącą. On nas wszystkich
        poznał i ukochał w ofiarowaniu swego życia. "Miłość Chrystusa
        przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to
        wszyscy pomarli" (2 Kor 5,14). Żaden człowiek, nawet najświętszy,
        nie był w stanie wziąć na siebie grzechów wszystkich ludzi i
        ofiarować się za wszystkich. Istnienie w Chrystusie Boskiej Osoby
        Syna, która przekracza i równocześnie obejmuje wszystkie osoby
        ludzkie oraz ustanawia Go Głową całej ludzkości, umożliwia Jego
        ofiarę odkupieńczą za wszystkich.

        618 Krzyż jest jedyną ofiarą Chrystusa, "jednego pośrednika między
        Bogiem a ludźmi" (1 Tm 2, 5). Ponieważ jednak On w swojej wcielonej
        Boskiej Osobie "zjednoczył się jakoś z każdym
        człowiekiem", "ofiarowuje wszystkim ludziom w sposób, który zna
        tylko Bóg, możliwość dojścia do uczestniczenia w Misterium
        Paschalnym". Jezus powołuje swoich uczniów do "wzięcia swojego
        krzyża i naśladowania Go" , ponieważ cierpiał za wszystkich i
        zostawił nam wzór, abyśmy "szli za Nim Jego śladami" (1 P 2, 21).
        Chce On włączyć do swojej ofiary odkupieńczej tych, którzy pierwsi z
        niej korzystają . Spełnia się to w najwyższym stopniu w osobie Jego
        Matki, złączonej ściślej niż wszyscy inni z tajemnicą Jego
        odkupieńczego cierpienia.
    • otryt Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 20:52
      Ja rowniez widzialem ten film, ktory mnie mocno poruszyl. Dwa
      zamieszczone linki do artykulow, ktorych autorami sa osoby duchowne
      i dwie krancowo skrajne opinie. I my zdezorientowani posrodku.
      Szukalem informacji o tej sprawie. Okazuje sie, ze po smierci
      Anneliese byl glosny proces sadowy, w ktorym skazano na wyroki w
      zawieszeniu zarowno rodzicow dziewczyny, jak i ksiezy egzorcystow.
      Zdumiewajacym efektem tego procesu bylo zaprzestanie egzorcyzmow w
      calych Niemczech az po dzis dzien. Znalazlem taki oto cytat w
      Wikipedii:

      "W obronie egzorcyzmów w tamtym czasie nie stanął żaden z
      niemieckich biskupów, a Josef Stangl, biskup Würzburga, który sam
      wydał wcześniej zgodę na egzorcyzm Anneliese, stwierdził publicznie,
      że „szatan nie istnieje, a opętanie jest chorobą". Od tego czasu aż
      po dziś dzień w Kościele niemieckim nie odprawia się egzorcyzmów."

      Okazuje sie, ze biskup Stangl wyswiecal na ksiedza Josepha
      Ratzingera. To oczywiscie o niczym nie swiadczy. Pokazuje jednak
      atmosfere duchowa Niemiec (i calego Zachodu)lat 70-tych. Powszechnie
      sadzono, ze diabel nie istnieje, ze jest co najwyzej symbolicznym
      zlem. Ze slownikow teologicznych powoli zaczynal znikac aspekt
      osobowy szatana. Ludzie, ktorzy mowili o tym znalezli sie w
      mniejszosci i zostali skutecznie zakrzyczani przez "ducha postepu."
      Kto i w jaki sposob krzewil tego ducha - to bardzo ciekawy temat z
      historii Kosciola. Staram sie go zglebic.





      • otryt errata 26.03.08, 21:41
        otryt napisał:

        > Okazuje sie, ze biskup Stangl wyswiecal na ksiedza Josepha
        > Ratzingera.

        Biskup Josef Stangl udzielal sakry biskupiej Ratzingerowi, a nie
        swiecen kaplanskich, jak napisalem. Byl to dzien 28 maja 1977.
        Ciekawostka jest fakt, ze chrztu udzial dzisiejszemu papiezowi
        calkiem inny ksiadz: tez Josef Stangl.
    • nowa_na_forum Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 22:32
      Nie oglądałam całości, bo musiałam coś załatwić, ale zmartwił mnie w tym programie brak nagran wideo. Puszczali tylko jakieś ryki z magnetofonu. Gdyby sfilmowali jak opentana lewituje czy co tam jeszcze robiła to nikt nie miałby watpliwosci, może nie co do tego że w ciele biedaczki zamieszkało akurat 6 demonów, ale przynajmniej że faktycznie coś nadprzyrodzonego sie z nią działo.

      Poważnie wierzycie w te literalnie 6 demonów??

      Czy opentania zdarzają się także wśród ateistów? Bo odnoszę wrażenie że głęboka religijnośc Annelise przyczyniła się do tego opętania. No bo czy ktoś kto nie wierzy czy zwyczajnie nie zna Matki Boskiej może zobaczyć ją w wizjach? I jeszcze posłuchac?

      Dla mnie to takie.....sredniowieczne jest. Bez urazy.
      • mader1 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 23:24
        rozmawialiśmy już na ten temat i wątek zawierał takie pytania.
        Proszę poszukać.
      • otryt Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 26.03.08, 23:46
        nowa_na_forum napisała:

        >Dla mnie to takie.....sredniowieczne jest. Bez urazy.

        No wlasnie, tak samo mowiono na procesie po smierci Anneliese. Nikt
        nie mial odwagi, by powiedziec, ze szatan istnieje. W koncu sad
        wydal wyrok nie tylko w sprawie egzorcystow i rodzicow dziewczyny,
        ale kuriozalny wyrok w kwestii teologicznej, do ktorej swiecki sad
        nie mial uprawnien: diabel nie istnieje!

        Nie potrzebawalem obrazu wideo. Dzwieki, ktore zarejestrowano byly
        przerazajace w najwyzszym stopniu.



        • nati1011 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 27.03.08, 08:22
          > No wlasnie, tak samo mowiono na procesie po smierci Anneliese.
          Nikt
          > nie mial odwagi, by powiedziec, ze szatan istnieje. W koncu sad
          > wydal wyrok nie tylko w sprawie egzorcystow i rodzicow dziewczyny,
          > ale kuriozalny wyrok w kwestii teologicznej, do ktorej swiecki sad
          > nie mial uprawnien: diabel nie istnieje!


          I tu kolejny problem. Ogłoszono śmierć diablą, zaprzestano
          egzorcyzmów... kto na tym zyskał? Najbardziej wstrząsająca jest
          postawa duchownych. Diabła nie ma? Biskup publicznie to mówi i nikt
          nie zwraca mu uwagi? Czy to nie jest odstępstwo od ważnej sprawy
          wiary?

          Gdy Kolbe oddał swoje życie za współwięźnia wielu ludzi umocniło
          swoją wiarę. Gdy Ojciec Pio zmagał się ze złym duchem równocześnie
          dziesiatki ludzi przyciagał do Boga.... Jakie są owoce opętania
          Annelise? Na pierwszy rzut oka tylko dla złych duchów. Ale moze
          chodziło tylko o pokazanie, ze zły duch naprawdę istnieje i działa?

          Po przeczytaniu książki, większość chyba dojdzie do wniosku, ze to
          biedna dziewczyna. Cieżko doszukać sie w niej jakiejś winy. Pycha
          duchowa? Jeżeli nawet. Przecież nawet apostołowie kłócili sie o to
          kto bedzie ważniejszy w Niebie.

          Ostatnio pojawiły się pogłoski o procesie beatyfikacji Annelise. Nie
          wiem czy to plotki czy faktyczne przymiarki, ale przyznam, ze trochę
          brakuje mi tu jakiejś opinii przedstawiciela kościoła - takiego z
          wyższego szczebla.
          • otryt Siostra Wanda Boniszewska 28.03.08, 09:30
            nati1011 napisała:

            >Ostatnio pojawiły się pogłoski o procesie beatyfikacji Annelise.

            Mam pytanie, czy Anneliese dostała obietnicę, że zostanie wielką
            świętą czy też nie? Czy zapisała to w swoim dzienniczku czy też nie?
            Czy Matka Boża, która miała jej to powiedzieć była prawdziwa, czy
            podróbką? Czy z punktu widzenia teologii taka obietnica ma sens? Czy
            demaskuje złego, jak pisze ks. Mularczyk OMI i dlatego zły nigdy się
            z tym w ten sposób się nie zdradzi. Zdania o tym, że zostanie wielką
            świętą Anneliese nie chciała wpisywać do dzienniczka. To było coś
            dla niej niewyobrażalnego, czego była niegodna. Na wyraźne polecenie
            za którymś razem w końcu to zapisała. Ks. Mularczyk, który przecież
            czytał te dzienniczki nic takiego tam nie znajduje. A więc wyraźna
            sprzeczność w materiale nam dostępnym. Krąży jakaś fałszywa
            informacja. A tak na marginesie mam pytanie: czy którykolwiek ze
            znanych świętych wiedział za życia, że będzie święty?

            Trzy dni wcześniej poniedziałkowy Teatr Telewizji prezentował
            sztukę "Stygmatyczka" o siostrze Wandzie Boniszewskiej. Ona również
            była dręczona przez demony, przeszął piekło sowieckich więzień,
            łagrów, zakładów psychiatrycznych, modliła się za swoich oprawców, w
            tym za zmarłego już Stalina. Do Polski wróciła w 1956 roku. Żyła 95
            lat. Polecam pod poniec długiego artykułu wypowiedzi księdza
            kardynała Gulbinowicza, który był przez siostrę Wandę przygotowywany
            do Pierwszej Komunii Świętej orza ks Dariusza Kowalczyka SJ. W
            jakiejś mierze historie tych dwóch kobiet mają część wspólną.


            kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,1851130.html
            • nowa_na_forum Re: Siostra Wanda Boniszewska 28.03.08, 09:37
              Kolajny przykład głęboko wierzącej osoby opętanej przez szatana. Czy bezpieczniej nie jest być średnio wierzącą osobą?
              • otryt Re: Siostra Wanda Boniszewska 28.03.08, 09:44
                Dokonywała jednak cudów, dzięki swojej modlitwie i postawie.
                Enkawudzista, który katował ją w śledztwie, walił jej głową o ścianę
                nawrócił się, uwierzył w Chrystusa, błagał siostrę Wandę o
                przebaczenie, pomagał jej w więzieiu. W końcu sam trafił do
                więzienia.
                • nowa_na_forum Re: Siostra Wanda Boniszewska 28.03.08, 19:39
                  Zdarza sie że oprawca przejzy na oczy, zdarza się że ofiara pokocha kata. Tylo czy to są cuda?
                  • mader1 Re: Siostra Wanda Boniszewska 28.03.08, 22:45
                    Nawrócił się. Nawrócenie to zawsze jest w jakimś sensie cud. Cud
                    nawrócenia dokonujący się w człowieku. Takie ma znaczenie dla
                    człowieka wierzącego. Nie wierzył a uwierzył, choć nie zobaczył smile
                    Błogosławiony.Będzie zbawiony. Powinnaś o tym dobrze wiedzieć, bo
                    jesteś osobą wierzącą smile
                    Nawrócił się. A dla niewierzącego to dziwne i niezrozumiałe smile Żaden
                    powód do radości, że komuś tam odbiło, żaden cud. To wszystko mozna
                    uzasadnic, trzeba tylko podać dane psychologowi smile Przypadek,
                    syndrom , uwarunkowanie. Ale szczęśliwie się jednak składa, że to
                    była dobra zmiana w człowieku. To oznacza, że siostra potrafiła
                    wywierać na ludzi dobry wpływ. Odpłacać dobrem za złe. Nie szerzyć
                    nienawiści.
                    Obydwoje więc zasługują na przynajmniej tyle szacunku, by nie zbywać
                    ich postaw jednym zdaniem. Lekceważącym.
            • nati1011 Re: Siostra Wanda Boniszewska 28.03.08, 14:00
              otryt napisał:
              Zdania o tym, że zostanie wielką
              > świętą Anneliese nie chciała wpisywać do dzienniczka. To było coś
              > dla niej niewyobrażalnego, czego była niegodna. Na wyraźne
              polecenie
              > za którymś razem w końcu to zapisała. Ks. Mularczyk, który
              przecież
              > czytał te dzienniczki nic takiego tam nie znajduje. A więc wyraźna
              > sprzeczność w materiale nam dostępnym. Krąży jakaś fałszywa
              > informacja. A tak na marginesie mam pytanie: czy którykolwiek ze
              > znanych świętych wiedział za życia, że będzie święty?


              Nie bardzo rozumiem. To Annelise pisała, że dostała obietnice bycia
              świętą??? A potem to zostało usunięte?

              To już faktycznie dziwne
        • nowa_na_forum Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 27.03.08, 11:00
          Może i były przerażające, ale kazdy pżecież może coś takiego z siebie wydobyć i nagrać na taśmę. Chodzi mi o "kruchość" tego dowodu.
          Zapis wideo byłby niepodważalny, albo prawie niepodważalny.
          • isma Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 27.03.08, 11:05
            No, coz. Nie jest to postawa nowa. "Uwierzyles, Tomaszu, bo Mnie
            ujrzales..."

            Ale nawet gdybysmy zobaczyli...
            Widzialas "Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka"? Tam to dopiero
            lewitowali wink))!
            • nowa_na_forum Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 27.03.08, 11:18
              Po prostu nie jestem łatwowierna, a te wycia przypominały mi bardzo jak kiedyś zepsuł mi się magnetofon i zaczął odtwarzać normalne nagrania w zwolnionym tempie. I to brzmiało niemal dokładnie tak jak na filmie! Stąd moje podejrzenia.
      • sion2 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 27.03.08, 09:53
        Polecałam ci kiedys lekture "Listy starego diabła do młodego" ale
        unikasz jak ognia wszlekiej lektury i filmow ktore jakos uderzaja w
        twoj swiatopoglad, ciekawe dlaczego?
        Szatan nie musi opetywac ateistow. najwiekszym sukcesem szatana jest
        gdy czlowiek przestanie wierzyc w jego istnienie (jako konsekwencje
        odrzucenia wiary w Boga najczesciej). szatanowi w ogole nie zalezy
        na tym abys wierzyl w jego istnienie, jemu zalezy abys walczyl z
        wiara w Boga.
        • sion2 to bylo do nowej_na_forum czyli Jajca n/t 27.03.08, 09:54

        • nowa_na_forum Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 27.03.08, 11:04
          Mi polecałaś? Nie pamiętam, ale jak gdzieś znajdę to przeczytam.

          > Szatan nie musi opetywac ateistow. najwiekszym sukcesem szatana jest
          > gdy czlowiek przestanie wierzyc w jego istnienie (jako konsekwencje
          > odrzucenia wiary w Boga najczesciej)

          A jak człowiek nie odrzuca wiary w Boga i nie przestaje wierzyć w szatana dlatego że zwyczajnie o nich nie słyszał? Co wtedy?

          Czy z Twej odpowiedzi wynika, że szatan jednak nie opętuje ateistów?
          • sion2 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 27.03.08, 12:21
            nie jestem szatanem zeby wiedziec kogo i gdzie oplaca mi sie
            opetywac ale powiem ci ze znam jednego ateiste antyklerykala, tata
            mojej kolezanki ze studiow ktory albo jest chory psychicznie albo
            opetany bo jego zachowan polegajacych na maltretowaniu wlasnej zony
            i dwoch corek za wiare w Boga nie mozna inaczej wytlumaczyc, facet
            normalnie zbzikowal na punkcie walki z "ciemnogrodem", w domu
            kolezanki nie mozna wymnawiac slow takich
            jak "Bóg" "kosciol" "wiara", a zeby nie mowiono w jego nieobecnosci
            to zainstalowal podsluchy
            i potrafil na przyklad 8-letnia dziewczynke trzymac do 24 bez snu
            czytajac jej Katechizm i wysmiewajac po kolei wszystkie punkty,
            musiala miec tez zawsze otwarte drzwi do pokoju zeby widzial czy sie
            nie modli
            acha a facet jest wykladowca na UW
            takze miej sie na bacznosci bo nigdy nic nie wiadomo...
            • nowa_na_forum Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 27.03.08, 14:02
              Facet po prostu zbzikował, gdzie tu opentanie? No chyba że każdy wariat jest opętany?
              • sion2 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 27.03.08, 15:15
                Ciagle usilujesz przypisac rozmowcy jakies poglady ktorych on nie
                ma, zawsze tak masz? najpierw chciales zebym przyznala ze szatan nie
                opetuje ateistow a teraz ze kazdy wariat jest opętany?

                Szatanowi zalezy na tym aby czlowiek odrzucil wiare w Boga wiec jak
                juz odrzuci a wraz z nia uznawanie calego swiata duchowego - po co
                mialby go opętywac? przeciez wtedy zdradzilby sam siebie bo pokazal
                opetanemu że jednak swiat duchowy istnieje

                ten ojciec mojej kolezanki ma osobliwa chorobe pscyhiczna: na
                Uniwerku wszyscy go szanuja jako wielkiego naukowca (co najmniej dr
                ale nie pytalam o tytuly), ma znajomych wsrod polskiej elity,
                funkcjonuje poza domem jako czlowiek w 100% normalny - z tego co
                wiem choroba psychiczna to rujnuje czlowieka calkowicie a raczej
                jego funkcjonowanie w spoleczenstwie, jesli sie nie leczy, jego
                choroba jest widoczna dla wszystkich
                a w tym wypadku mamy doskonaly kamuflaz, ale ja nie twierdze ze on
                jest opętany, nie mam kwalifikacji do orzekania tego a poza tym nie
                wiem czy przejawia objawy typu lęk przed wodą swiecona lub przed
                wejsciem do kosciola
                • nowa_na_forum Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel - nie rozumiem... 28.03.08, 19:38
                  No cholipka, już 2 razy odpowiadałam w tym miejscu i ciągle mojego wpisu nie ma. Jak to się dzieje?
                  A pisałam, że ja nic nikomu nie staram się przypisać. Ja tylko pytam. Ale to Ty mi wciąż coś przypisujesz. Naprawdę nie widzisz tego?
                  • isma Prosba 28.03.08, 20:21
                    Mam prosbe do obu Pan ;-P. Jesli juz mamy dyskutowac, to sie moze na
                    razie skupmy na przedmiocie dyskusji (pytania? problemy?
                    watpliwosci?), a nie na wmawianiu sobie wzajemnie roznych rzeczy.
                    Moderacja czyta baaaaaardzo uwaznie, naprawde. I tez, poniewaz w
                    necie siedzi nie od wczoraj, mysli sobie o roznych sprawach wink)).

                    A zatem, po owocach poznamy ;-P.
    • sion2 dodam 27.03.08, 15:17
      ... ze wysilki tatusia spełzły na niczym, mimo ze staral sie
      dzieciom obrzydzic kosciol, mimo ze uparcie "otwieral im oczy"
      na "indoktrynacje" zarowno zona jak i dziewczyny sa głeboko wierzące
      i praktykujące big_grin
      • nowa_na_forum Re: dodam 27.03.08, 19:19
        Jeśli mogę dodać, to tak często bywa. Religia stała się w tym domu owocem zakazanym, a więc atrakcyjnym.
        • sion2 Re: dodam 28.03.08, 17:45
          nowa_na_forum napisała:

          > Jeśli mogę dodać, to tak często bywa. Religia stała się w tym domu
          owocem zakaz
          > anym, a więc atrakcyjnym.

          Nie zrozumiales mnie: tata tych dziewczyn poswiecal wiele godzin na
          rozmowy z nimi o religii, o rzekomej indoktrynacji jakiej są
          poddawane przez ksiezy i zakonnice, analizowal z dzieckiem Katechizm
          po swojemu "dowodzac" specznosci itd - czesto po kilka godzin
          dziennie
          inaczej mowiac staral sie za wszelka cene zmanipulowac wlasne dzieci
          w imie "dojrzalej" decyzji ktora maja podjac

          eee... nie przypomina ci to czasem czegos z twojego domu?
          • nowa_na_forum Re: dodam 28.03.08, 19:22
            No wlasnie, tata staral sie im obrzydzic religie - przynajmniej tak to rozumiem. Efekt przeciwny.

            > eee... nie przypomina ci to czasem czegos z twojego domu?

            Że niby czego?? Masz jakieś informacje o moim domu??
        • ksa77 Egzorcyzmy Anneliese Michel 28.03.08, 20:10
          Witam serdecznie wszystkichsmile Nowa_na_forum..czytam twoje posty i widzę ze targa
          Tobą wiele wątpliwości.Kwestionujesz każdą odpowiedz jaka zostaje Ci
          udzielona..Z jednej strony to dobrze,rodzi sie z tego dialog,ale z drugiej jak
          tak dzieje się za każdym razem w końcu staje się to nudne i natrętne.W końcu też
          jakakolwiek konwersacja z Tobą przestanie mieć sens.Po co odpowiadać komuś kto
          ciągle sie doszukuje ze tak powiem igły w stogu siana..Są czarno na białym
          wyłożone argumenty,na przykład takowe napisała Sion2.Jakiekolwiek by nie były i
          tak je zakwestionujesz.Nie wiem może jesteś po prostu prowokatorem który nie
          pomyśli nad tym co napisze.Bez obrazy i z całym szacunkiem. A może dręczą Cię
          już takie problemy i żadna odpowiedz nie jest zadowalająca. Widzisz nie sądzę
          aby ktoś dla kogo religia jest tylko atrakcyjnym owocem zakazanym w domu dał tak
          sie poniżać i znosić o czym napisała Sion2.Prędzej czy później ktoś taki by po
          prostu odpuścił chcąc wieść spokojne życie.Tak samo jak napisałaś czy nie lepiej
          być średniakiem w wierze.Tu właśnie też sprowadza się do tego zagadnienia.Tylko
          jest jedna rzecz która mówi o tym wszystkim dość wyraźnie.Mianowicie ze należy
          opowiedzieć sie konkretnie po jakiej chce sie być stronie.Mamy być zimni albo
          gorący nigdy zaś letni.a takim czymś jest stanie po środku dla własnego
          wygodnictwa.Odpowiedzią na to też są słowa Jezusa ze ktokolwiek będzie chciał
          zachować swoje życie w ten sposób swoje życie straci je i nie uzyska życia
          wiecznego.Każdy człowiek ma obowiązek do dążenia do swojej świętości i
          doskonałości w Jezusie Chrystusie..Zostaliśmy stworzeni na Jego podobieństwo. A
          Bóg jest dobrem nieskończonym,miłością wiekuista.Dlatego też żaden aspekt zła
          nie pochodzi od Niego czyli Boga Ojca.Dlatego też żaden aspekt zła nie pochodzi
          od człowieka,jest ono dziełem szatana całkowitemu zaprzeczeniu dobra.Oczywiście
          człowiek w swej kruchości ulega zakusom szatana,popełnia błędy,nawet
          nieświadomie gdyż nie jesteśmy przebiegli i inteligentni jak on.Dlatego człowiek
          musi polegać na Bogu,bez niego nie jest wstanie przeciwstawić sie złu. Im
          bardziej nasza wiara silniejsza,tym bardziej człowiek jest poddawany pokusą,gdyż
          szatan nie daje za wygrana byle by nas odwieść od domu Ojca,Boga Jedynego.Nie
          musi się to objawiać w takim stopniu jakim np u Ojca Pio.Mogą to być nawet
          drobne pokusy ale mające duży wpływ na nasze podejście do wiary.Dziś człowiek
          woli myśleć że to on sam jest powodem zła i zło pochodzi od niego,że szatan nie
          istnieje..Woli wierzyć że jest też ktoś kto wybaczy nam to zło mimo wszystko.Że
          coś takiego jak piekło nie istnieje.Bierze się to z lęku przed tym że kiedyś za
          nasze czyny trzeba będzie ponieść konsekwencje.Człowiek jest wygodny chcąc robić
          co mu się rzewnie podoba nie ponosząc za to odpowiedzialności.Druga sprawa ze
          szam szatan ukrywając swoje istnienie jest mu łatwiej i wygodniej doprowadzić
          kogoś do grzechu,wmawia człowiekowi ze jego nie ma natomiast człowiek jest zły
          i od niego to zło pochodzi..zrzuca winę na nas i odpowiedzialność jak i ujmując
          Stwórcy doskonałość Jego dzieła mówiąc nam często Bóg Cię takiego stworzył wiec
          to Jego obwiniaj za to jaki jesteś..Ukrywając swoje istnienie,chce do tego
          żebyśmy sami czuli się winni za to kim jesteśmy i zrzucali tę winę na Boga
          odwracając się od Niego. Podstawowym i nie odwracalnym,niepodważalnym aspektem
          wiary chrześcijańskiej jest właśnie to że wierzymy w Boga Najwyższego Stwórcę
          nieba i ziemi,jak i istnienie całkowitego Jego przeciwieństwa,szatana
          zbuntowanego anioła którego przy życiu trzyma nienawiść do Boga i wszystkiego co
          stworzył.Podważając jeden aspekt wiary jakim jest istnienie złego,podważamy i
          drugi jakim jest istnienie Boga i Jego rola w naszym życiu.Wprowadza to
          nieporządek i brak konsekwencji w naszej wierze.Doprowadza to często do tego że
          mamy nie poukładane relacje z Bogiem..
          Co do opętania naszej siostry Anneliese..Dużo wyjaśniła już tutaj Sion2.Mogę
          tylko poprzeć to że jak przeczytałem tę pierwsza recenzję na temat książki byłem
          tak samo w lekkim szoku..Dziwne jest dla mnie też to ze choroba nerwicowa przez
          jaką objawiają się duszności itd są uważane za objawy opętania.W dzisiejszych
          czasach większość społeczeństwa przynajmniej raz w życiu ma takie objawy
          stresu.Czy oznacza to opętanie?Dlaczego niby kapłan nie dopuszcza ani nie
          przytacza słów Chrystusa o wzięciu swojego krzyża i naśladowaniu Go?BA idąc
          dalej tym tokiem to i podważane są słowa św.Pawła Apostoła"Teraz raduję się w
          cierpieniach za was i ze swej strony w moim
          ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym
          jest Kościół" (Kol 1,24)Kwestionowany jest sens cierpienia błogosławionych a co
          za tym idzie ich świętość.Sam Chrystus mówił że spełniamy rolę Jego mistycznego
          ciała w kościele,na tym polega właśnie w moim odczuciu wspaniałomyślność jak i
          miłość Boża ze nie jest egoistą tylko czyni nas w tym dziele swoimi
          wspólnikami.Nie umniejsza to jednak Jego zasług gdyż żaden człowiek nie mógł by
          znieść takich cierpień jakie On znosił jak i zmartwychwstać.Zresztą do dziś
          żaden człowiek nie został doświadczony tak ogromnym cierpieniem."Nieście swój
          Krzyż i mnie naśladujcie" Krzyż jest przecież symbolem cierpienia jak i
          zbawiania..nie wiem co kierowało autorem tego tekstu że zupełnie zapomniał o
          tych wydarzeniach z biblii.Jest też w tej recenzji napisane że Jezus nie
          obiecuje.On nam wszystkim obiecał życie wieczne jeśli będziemy żyć w zgodzie z
          Bogiem i przestrzegać praw jak i wypełniać Jego wolę,powiedział to za swojego
          życia już apostołom.Mówił ze będą siedzieć i ucztować razem w nim w niebie .czy
          to nie jest obietnica?
          szatan chce ukryć swoje istnienie tak? tak zostało stwierdzone Czy nie było
          powiedziane ze ta dziewczyna jest opętana żeby pokazać istnienie szatana o
          którym świat już zapomniał?z jednej strony szatan chce ukryć swoje istnienie a z
          drugiej obiecuje komuś nagrodę jak przypomni światu i rozgłośni to ze istnieje?
          Nie jest to zaprzeczeniem samego siebie? sam Chrystus na wezwanie Go ze siłą
          demona wypędza demony powiedział ze takie królestwo które działa przeciw sobie
          nie mogło by sie ostać.Ta dziewczyna wzięła te opetanie na siebie dobrowolnie..i
          czemu pominiety zostaje fakt ze te demony po egzorcyzmach chiały z niej wyjsc
          lecz nie mogły? kto im zabronił?..dlaczego te demony tez mówiły o widzeniu
          Maryi?. przecież demon nie mówił by o Maryi, nie chciał byśmy w nią uwierzyli a
          tak sam daje nam dowód na to ze Maria jest Matka Jezusa,nas wszystkich i ze ma
          nad demonami władzę.ze demony sie Jej boją..Daje dowód Jej istnienia.moim
          skromnym zdaniem to już stanowi jakoby wiarygodny dowód tego ze Michel została
          opętana by pokazać światu czy też przypomnieć o istnieniu złego.
          Wiem ze Jezus mówił o istnieniu życia wiecznego i szatana ale niektórzy
          zapomnieli,świat zapomniał,nie brał tych słów do siebie.Czy nie na miejscu było
          by właśnie przypomnienie tego chociaż by w ten sposób?
          Liczyła się też intencja Anneliese. Czy to że poprzez swoje cierpienie chciała
          pomóc innym nie mówi o jej wierze i miłości do Boga jak i bliźniego? Który
          opętany tak postępuje,który właśnie nie miał by takiego zadania jakie ona miała
          tak by postąpił.Ona jednak miała świadomość tego dlaczego tak robi.Jesli chodzi
          o obiawienie to przecież szatan nie moze przyjac postaci Chrystusa czy tez
          Najświetrzej Panienki..czy myślicie ze Oni jak i sam Bóg pozwalali by na to? nie
          było by to działanie na własna szkodę?jak tak ich postacie nie były by
          najswiętsze bo demon mógły przyjąc ich postać,demon zaś nie moze przyjąć
          postaci tego co święte..bo jest całkowitym tego zaprzeczeniem.
          Choroba psychiczna,tak w niej niektórzy i maja widzenia osób świętych ale
          głównie odbywa sie to w ten sposób ze np obejrzeliśmy jakiś film o Chrystusie
          powiedzmy czy tez widzieliśmy obrazek jakiegoś świętego.I mózg "emituje" nam
          taka postać nawet długo po tym jak to oglądaliśmy. cdn...
          • sion2 wtrące sie 29.03.08, 10:39
            Co do jednego nie masz racji ksa77: mianowicie szatan potrafi i moze
            (gdy Bog dopusci) przyjmowac postaci Jezusa, Maryi czy aniołów
            swiatlosci, mialo to miejsce w zyciu wielu swietych np. św.
            Faustynie raz ukazal "aniol" ktory powiedzial jej ze pisanie
            dzienniczka duchowego jest niemile Bogu i ze ma go spalic. A ten
            dzienniczek przeciez Faustyna pisala na prosbe Jezusa, glosząc Boże
            Miłosierdzie. Niewiele myslac Faustyna wziela i wrzucila do ognia
            wszystkie zapiski... Jej blad polegal na tym ze owego "objawienia"
            nie poddala pod osąd spowiednikowi. Gdy ten uslyszal pozniej co
            zrobila nakazal jej odtworzyc z pamieci wszystko... i w ten sposob
            polowa dzienniczka jej nie byla spisywana na zywo ale z pamieci. Te
            historie znajdziesz przez nia sama opisana.
            Szatan niestety zna dobrze psychike czlowieka i wie gdzie uderzyc
            aby dana osobe odciagnac od Boga, prawie nigdy wprost ale zawsze a
            to na bazie "rozumu" a to pychy, a to falszywej pokory. Pisze sie w
            pismach z teologii duchowosci ze szatan nawet pokore potrafi udawac.
            nie potrafi jednego: byc poslusznym. Dlatego wszelkie objawienia
            i "misje" swietych sa odrzucane przez Kosciol gdy ich tresci
            kwestionuja wiare katolicka, wladze biskupia lub zakonną.
        • ksa77 Egzorcyzmy Anneliese Michel 28.03.08, 20:40
          cdn..Bodźce,impulsy, są źle przekazywane poprzez chore nerwy,informacje wysyłane
          są skrawkami pomieszane ze sobą,wtedy taki człowiek może mieć złudne wrażenie
          obcowania z jakimiś postaciami,do tego dodać jeszcze to że wychowywała się
          czytając ewangelię,te informacje mogą być nie odróżniane co zostało przeczytane
          a co nie,co jest jawą a co nie.człowiek chory psychicznie trwa w jakby takim
          półśnie,wyobraźnia miesza sie z rzeczywistością właśnie przez to ze nasza
          psychika nerwy są przeciążone i nie przekazują wszystkiego jak należy.Odbiór
          widzenia świata też często bywa zakrzywiony.Tylko że żadna osoba chora
          psychicznie nie za bardzo zadaje sobie sprawę co sie z nią dzieje..a tej
          dziewczynie przyświecał jeden cel i to szlachetny cel,poza tym nie wydaje mi się
          by osoba psychicznie chora lewitowała czy też kopała garnek pełen wody nie
          uraniając przy tym ani kropli wody..
          szatan opętuje ateistów..wiadomo ze lepiej mieć kogoś po swojej stronie
          wmawiajać mu swoje poglądy przez co nie bedzie skłonny do innego myślenia niż
          mieć kogoś neutralnego kto np pod wpływem jakiś wydarzeń nawróci się..szatan nie
          musi opętywać ateistów bo i tak w pewnym sensie cel jego został osiągnięty jakim
          jest niewiara w Boga Ojca.Jednak czasami i to mu nie wystarcza..Pamiętajmy ze on
          nie cofnie się przed niczym byle by unicestwić człowieka i oddalić go jak
          najdalej od Jezusa. takie jest moje skromne zdanie..
          Cokolwiek by tu nie zostało napisane i tak będą dalsze dyskusje i wymiany zdań i
          dobrze."szukajcie a znajdziecie ,kołaczcie a otworzą wam" .."Prawda was wyzwoli"
          szukajmy więc tej prawdy w dyskusjach i wymianie zdania ale pamiętajmy o
          wzajemnym poszanowaniu się...

          Nowa_na_forum. rozumiem Twoją ostrożność itd,należy być ostrożnym,jednak u
          Ciebie chyba są to objawy sceptycyzmu sądząc po wypowiedziach typu ze wierzenie
          w takie rzeczy jak opętanie czy istnienie szatana to średniowiecze.. wszyscy
          szukamy prawdy a najlepsza tego drogą jest podąrzanie w dialogu z drugim
          człowiekiem za Chrystusem..jednak należy sie troszkę na ten dialog otworzyć a
          nie kwestionować wszytko co zostanie wypowiedziane.tak raczej nie osiągnie sie
          niczego.pozdrawiam serdecznie i bez urazysmile niech Bóg będzie z nami
          • ekan13 Re: Egzorcyzmy Anneliese Michel 28.03.08, 23:39
            Bardzo ciekawa byłam czwartkowego programu, ale po obejrzeniu czułam wielki niedosyt. Czytałam książkę o egzorcymach Anneliese po obejrzeniu filmu "Egzorcyzmy Emilly Rosse" (film na podstawie książki). Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i tak naprawdę ciężko prowadzić rozmowę w tej sprawie tylko na podstawie tak krótkiego czwartkowego reportażu. W książce za jedną z przyczyn opętania podaje się przekleństwo rzucone na matkę Anneliese gdy ta była z nią w ciąży. Moc mają słowa błogosławieństwa ale i niestety słowa przekleństwa. Opętanie jako ofiarę za młodzież niemiecką Michel przyjmuje w dość dalekim , prawie końcowym etapie opętania kiedy właściwie egzorcystom udaje się ją uwolnić.
            Zapis na taśmach magnetofonowych jest kwestią raczej możliwości sprzętowych, a nie próbą mistyfikacji, w latach 70 nie kazdy miał kamerę w komórcesmile
            Wszystkim mającym watpliwości po filmie polecam jednak ksiązkę.
    • mary_ann Do nowej_na_forum... 29.03.08, 11:29
      ...ale to nie będzie połajankasmile
      Nowa, ja akurat wierzę w istnienie Złego (jakkolwiek go nazwac czy
      przedstawić), więc nie trafia do mnie argument, że "to takie
      średnuowieczne jest". Pytanie, co rozumiesz przez "średniowieczny" -
      być może zrobiłaś po prostu nienajbardziej fortunny skrót myslowy.

      Natomiast czuje się w obowiązku napisać, że dla mnie ten film
      rownież nie był przekonujący. W zarejestrowanych odgłosach nie
      zauwazyłam niczego, co nie mogłoby być "wyprodukowane" przez osobę w
      stanie psychotycznym (histeria, szał, itd). Podkreślam z całą mocą -
      ja nie twierdzę, że to nie jest opetanie. Wierzę w możliwość
      opętania. W tym konkretnym wypadku podzielam po prostu Twoje
      wątpliwości.
      • mader1 Do Mary_ann :) 29.03.08, 11:40
        Ja też nie mam wcale wyrobionego zdania na temat czy było to
        opętanie, czy nie. Szatan istnieje, to oczywiste. Natomiast NIE WIEM
        po prostu, co to było.
        Mało tego - nie oglądałam tego dokumentu i nawet nie wiem, czy
        chciałabym go oglądać.
        • pysio8 Re: Do Mader:) 29.03.08, 13:22
          Biję się w piersi, że pochopnie zareklamowałam ten program, moja znajoma wcale nie włączyła telewizora z lęku, a i ja chyba niepotrzebnie go obejrzałam. Nie wiem tego teraz...W pracy też koleżanki mówiły o tym, że film je przeraził sad(
          • mader1 Re: Do Mader:) 29.03.08, 15:06
            no ... nie wiedziałaś przecież.
            • kamilla14 egzorcyzmy 02.04.08, 02:01
              Też przyłączam się do grona wątpiących, i miesza sie we mnie
              przerażenie z jednej i sceptyzcyzm z drugiej strony...
              Najwygodniej dla mnie jest wierzyć sceptykom - uznać, że to choroba,
              bo jako zjawisko "boże", żadnych dobrych owoców nie dało...
              Taką współczesną formą zła, opętania są wg mnie różne uzależnienia,
              przypadek ojca walczącego z wiarą córek, czy choćby stosunek Chin do
              Tybetu...

              Jednak może dla niektórych potrzebna jest wersja takiego zła, które
              wymykają się naukowym wyjaśnieniom?
              Ojciec Mularczyk występował w ndz w panelu dyskusyjnym organizowanym
              przy okazji Targów Katolickich, może ktoś miał okazję w tym
              uczestniczyć?
              Ja wysłuchałam też początku audycji R. Tekielego w radiu Józef w
              cyklu "Encyklopedia new age dla chrześcijan" - zaintrygowała mnie
              jego informacja od ludzi z telewizji, którzy przygotowywali ten film
              od strony technicznej - np. kontrolowali rejestr wysokości dźwięków.
              Twierdzili, że dźwieki z magnetofonu miały specyficzną, niespotykaną
              w przyrodzie i chyba jednostajną wysokośc (b. wysoką).
              Tak tam ciekawostka...Powtórka będzie chyba w sobotę po 19 - można
              słuchać online.
              Mader, myślę, że obejrzenie filmu nie rozwiałoby Twoich
              wątpliwości, a poruszyło niepotrzebnie wrazliwośc, wiec chyba dobrze
              uczyniłaś nie oglądając go.

              A może ktoś pamieta komentarz dominikanina (ojca Zięby???) z wstepu
              przed filmem? Czy był zaproszony jako kontra czy popierał nakręcenie
              tego filmu?
              k
Inne wątki na temat:
Pełna wersja