monibiel
31.03.08, 23:34
Witajcie kochani po dłuuugiej nieobecności!!! Wyjechałam w
pierwszych dniach lutego w góry i wróciłam dopiero na Święta. Nie
myślałam nawet, że tak się odłączę od wszystkich mediów ( i od Was
przy okazji ), ale najwyraźniej potrzebowałam tego - takiego
wyciszenia i zagłębienia się w siebie, poukładania różnych spraw.
Obecność energicznego synalka wcale mi w tym nie przeszkadzała,
wręcz odwrotnie

W drodze na Kalatówki zaszliśmy do pustelni św. brata Alberta, a
synuś wyciągnął swoje grosiki, które dostał na jakieś łakocie i
wybrał dla mamusi drewniany różaniec. "Bo przecież chciałaś mieć
nowy" - powiedział wręczając mi go z uśmiechem. No chciałam, fakt (
że też on pamięta takie rzeczy ), choć może niekoniecznie taki, ale
teraz to on właśnie jest najwspanialszy i bezcenny po prostu. Łezki
mi się zakręciły ze wzruszenia. Takie chwile są jak perełki

Szłam z synalkiem wzdłż potoku Olczyskiego. Byliśmy już prawie na
Olczy. Sypał śnieg, dookoła było bielutko i cicho. Zatrzymaliśmy się
na mostku. Woda chlupała radośnie. I popłynął głos dzwonów gdzieś z
wysoka

tzn. z kościoła na Olcyz. Na Anioł Pański. Odmówiliśmy
modlitwę stojąc na mostku. Wśród białych śnieżynek. Nad wartkim
potokiem. A dzwony graly i grały... To tez bzla taka perełka.
Są takie chwile, kiedy czujesz, że każdą, najmniejszeą komórką
swego ciała, najgłębszym zakamarkiem serca i duszy kochasz, a twojej
miłości i tak nie można porównać z Tą jaką otrzymałaś. Że za dary
jakie dostałaś nigdy nie zdołasz podziękować, choć czynisz to co
dnia...
I tak moj sznek pryzpomina mi o tych darach bez przerwy. Nie
bierze urlopu.
Monibiel