Dodaj do ulubionych

konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą....

09.04.08, 13:03
ja bardzo przepraszam, bo chodzi o wątek zamieszczony już na innym
forum, ale zbaraniałam...
nie umiem stawić tak, zeby było aktywne -
www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5089477.html
jest tam artykuł o niejakiej Annie Goliszek, 31-letniej pracownicy
firmy komputerowej, która jest trzecią i najmłodszą dziewicą
konsekrowaną w archidiecezji lubelskiej.... - Jeżeli ktoś zapyta o
męża, mówię wprost. Jest nim Jezus Chrystus. - mówi zainteresowana...
sama idea, jak dla mnie totalnie latająca w oparach absurdu, ale
pomijając to, może ktoś mi wytłumaczy na czym to polega i po co....,
to jeśli w ogóle to dlaczego to ma byc publiczna szopka, niby ślub,
w sukni, z udziałem rodziny... kompletna farsa jakaś.... w każdym
razie moje dwa fakultety, nie teologiczne, nie pozwalają mi objąć
powyższego zdroworozsądkowym umysłem... ja rozumiem, ze ta pani chce
się poświecić kontemplacji, życiu w samotności, dla wiary itd.,
doskonale rozumiem i nie neguję, jej wola, chce to robić nie
wstępując do zakonu, jej sprawa, ale niech to robi w ciszy domowego
ogniska, nie afiszując sie tym i nie organizując pseudo ślubu w
białej sukni i z obrączką... i niech nie opowiada, że jest żoną
Chrystusa!


Obserwuj wątek
    • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 13:07
      Abstrahujac od samej Anny Marii, i abstrahujac od pewnego, ekhm,
      dziwacznego pozareligijnego anturazu (ktory jednakowoz jest wlasciwy
      np. wiejskim weselom, i nikt z tego sprawy nie robi), to wlasciwie
      dlaczego mialaby swojej decyzji nie oglaszac publicznie? A malzonkom
      po co publiczny slub, skoro mogliby sie umowic miedzy soba, i
      chwatit? Po co sie z tym "afiszuja"?
      • alex05012000 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 13:53
        hmm, ja tam widzę zasadniczą różnicę... dla mnie ślub to mąż i żona,
        czyli facet i kobitka, innego ślubu nie ma... małżonkowie to hmm
        musza chyba zawrzeć ślub publicznie, wobec świadków itd, chociażby
        ze względów formalno-prawnych, dziedziczenie, dzieci i inne takie...
        nie chodzi mi o to że te kobiety to robią, i nawet że to zgłaszają
        do publicznej wiadomości, chociaż dla mnie to absurd, natomiast
        forma mnie przeraziła, dla mnie można poświecić swoje życie Bogu w
        ten czy inny sposób ale nie można wyjść za mąż za Chrystusa, jeszcze
        sobie go wyobraża jako młodego szatyna, rozmawia z nim, obrączkę
        nosi ....
        nie wiem, ale mnie ta informacja wprowadziła w stupor ...
        p.s. a co to ma do wiejskiego wesela???
        • verdana Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 14:02
          Wybaczcie i nie wyrzucajcie z forum.
          Dla mnie ceremonia ta do złudzenia przypomina parady gejowskie.
          Dlaczego - bo w obu wypadkach swoje życie seksualne wystawia się na
          widok publiczny. Ja naprawde nie musze wiedzieć, czy dana osoba z
          kimś sypia i w jaki sposób.
          Ślub - czy to pary, czy zakonny kryje w sobie znacznie wiecej - te
          oba zjawiska koncentrują się przede wszystkim na życiu seksualnym.
          Obcenym lub nieobecnym.
          Alek - zakonnice też poslubiaja Boga i nosza obrączki- ale w takim
          wypadku kryje się za tym jednak - IMO coś wiecej, ma to znaczenie
          znacznie mniej dosłowne, niż w takim wypadku.
        • kudyn Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 14:05
          To tak jak w zakonie, ślubuje, zakłada obrączkę, nie wiem czy sobie Go
          wyobrażają, dokonuje tego publicznie, tylko nie mieszka z innymi siostrami, nie
          ma przełożonej itp.
          Co dziwnego w rozmawianiu z Nim to nie rozumiem, po prostu się modli własnymi
          słowami, Jezus jest osobą więc można z nim rozmawiać.
          • verdana Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 14:25
            W zakonie wiąże sie to z zyciem zakonnym wyborem miejsca i sposobu
            zycia, przestrzeganiem reguły, posluszeństwem. Akurat to, ze
            zakonnica nie bedzie z nikim sypiać jest sprawa drugorzedną i
            nieistotną, nie deklaruje tez całemu swiatu, czy jest dziewicą czy
            nie. Śluby zakonne nie dotycza tylko tego, sa pewną formalnoscią
            (tak jak małżenstwo), ktora jednostronnie nie może byc ani zawarta,
            ani zerwana.
            W ślubach dziewictwa skladanych publicznie, przy zachowaniu
            dotychczasowego trybu zycia - to dziewictwo (a nie poswięcenie Bogu)
            wysuwa się jakoś na pierwszy plan. Wydaje się, ze rownie dobrze
            można poswiecić się Bogu nie robiac z tego demonstracji.
          • alex05012000 Re: poddaję się... 09.04.08, 14:26
            dla mnie to nie jest normalne...
            co do rozmowy, to jest chyba różnica w rozmowie z Bogiem a w
            rozmowie z mężem ... przynajmniej dla mnie co innego modlić sie
            własnymi słowami, a co innego rozmawiać z Bogiem jak z małżonkiem...
            Bóg osoba czy nie osoba jest BOGIEM, a nie moim mężem... mogę złożyć
            śluby czystości seksualnej, nie jedzenia wołowiny, codziennego
            odmawiania modlitwy x, oddawania połowy pensji ubogim czy
            jakiekolwiek inne, ale nie mogę poślubić Boga czy Chrystusa, nota
            bene byłby strasznym bigamistą, bo tych dziewic jest 3 tylko w
            lubelskim województwie... a reszta kraju i świata...
            • kudyn Re: poddaję się... 09.04.08, 14:42
              Ponieważ jest Osobą to mogę z nim rozmawiać, gdyby nie był osobą to owszem,
              byłoby to dziwne. To jak się rozmawia, to już sprawa indywidualna, każdy to robi
              inaczej zarówno z mężem, jak i z Bogiem.
    • mama_kasia Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 14:41
      Mam dwie bliskie koleżanki - konsekrowane dziewice smile
      Jedna złożyła ślubowanie bez udziału bliskich osób, w obecności
      księdza. Nie wiem, jak to się odbyło.
      Druga zaprosiła przyjaciół. Było nas ze 20 osób może. Była
      eucharystia, śluby, suknia i owszem, ale nie pamiętam jaka smile
      Zresztą wszyscy byliśmy ubrani odświętnie. Były też prezenty.
      Daliśmy obraz malowany na szkle z odpowiednim cytatem (wyrób
      własny wink)) Był poczęstunek potem.
      Tu nie chodziło o pochwalenie się życiem w celibacie, wyborem
      takiego życia. To po porstu jeden z możliwych życiowych wyborów,
      wypowiedzianych przed Bogiem, w obecności Kościoła. To jeden
      z wyborów taki jak małżeństwo, czy życie zakonne, bycie
      księdzem...
      Te moje koleżanki są najzupełniej normalne smile Takie...
      fajne, swojskie dziewczyny wink

      Do artykuły się nie odnoszę, bo ciężko się odnieść, gdy nie
      zna się osoby smile
    • madziaq Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 14:44
      Hmmm... No nie powiem, mnie też to razi. I może nie tyle sam ślub dziewictwa -
      to decyzja tej dziewczyny, na pewno duże poświęcenie. Czy motywuje ją ogromna
      wiara i chęć poświęcenia Bogu wszystkiego, czy jakieś uświadomione, bądź
      nieuświadomione kompleksy, to nie mnie oceniać (choć nie podoba mi się, że testy
      psychologiczne kandydatce na konsekrowaną dziewicę robi inna konsekrowana dziewica).

      Mnie razi to, że ona ma do Jezusa stosunek... przepraszam, ale najlepiej mi tu
      pasuje słowo erotyczny. Raczej łagodnie erotyczny i na pewno nie jest to jej
      dominujące uczucie w stosunku do Jezusa, ale jednak... Wyobraża Go sobie jako
      przystojnego mężczyznę, z długimi włosami i brodą (ale nie każdemu mężczyźnie
      dobrze w długich włosach - cytat z artykułu) No ja przepraszam, ale czy któraś z
      tu obecnych kobiet myśli o Jezusie w kategoriach przystojnego mężczyzny? Bo
      jeśli tak, to ja też się poddaję. Moim zdaniem to nie jest zdrowe...
        • madziaq Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 15:05
          Mam jakiś tam obraz Jezusa zakodowany - tak jak przedstawiano Go na ilustracjach
          w Biblii, na obrazach. Ale nie zastanawiam się, czy był przystojnym mężczyzną,
          czy brzydkim. W ogóle w takich kategoriach o Nim nie myślę. W ogóle nie myslę o
          Nim jako o mężczyźnie, w sensie - jakby tu napisać - osoby komplementarnej do
          kobiety wink I własnie to mnie zaszokowało w tym artykule, że ta pani najwyraźniej
          w ten sposób o nim myśli
          • alex05012000 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 15:44
            o właśnie!, dla mnie też Chrystus jest taki jak na obrazach czy
            ilustracjach z Biblii. Był człowiekiem, owszem, nawet mężczyzną był,
            ale jakby na chwilę, jest Bogiem, dla mnie to w ogóle nie uchodzi
            myśleć o nim jako mężczyźnie, wyobrażac sobie go przystojnym czy
            brzydkim... przecież to Bóg, jedna z osób boskich, a nie moj kolega,
            sąsiad z 4rgo czy jakiś przystojniak w kabriolecie na
            marszałkowskiej... tak jak madziq w takich kategoriach o Chrystusie
            nie śmiałabym myśleć!. mnie też zaszokowało w artykule, że ta pani
            najwyraźniej myśli o Chrystusie jako o mężczyźnie, z którym bierze
            ślub, tak całkiem na poważnie, tylko jego... hemmmm nie ma i nie
            będzie...
            poza tym, może ja sie mylę ??? ale jest różnica między ślubem
            (między mężczyzną i kobietą) a ślubami (w l.mnogiej, zakonnymi czy
            innymi ślubami czystości, ubóstwa itp.
            tak czy inaczej nigdy o tym zjawisku nie słyszałam i może dlatego
            jestem tak zszokowana...
            • kudyn Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 16:18
              Jezus stał się człowiekiem, mężczyzną, Żydem i nim(i) pozostał. Jedna z trzech
              osób w Trójcy jest nie tylko Bogiem, ale i człowiekiem. Wyglądał jak czyjś
              kolega z Nazaretu, jeździł podobną marką osiołka co inni. I pewnie nie było w
              nim wiele boskiego z wyglądu.
              • mama_kasia Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 16:26
                To wszystko prawda, że Jezus był człowiekiem z krwi i kości, ale
                jednak pięknie ujęła to Alex:

                "Był człowiekiem, owszem, nawet mężczyzną był,
                ale jakby na chwilę, jest Bogiem, dla mnie to w ogóle nie uchodzi
                myśleć o nim jako mężczyźnie, wyobrażac sobie go przystojnym czy
                brzydkim... przecież to Bóg, jedna z osób boskich, a nie moj kolega,
                sąsiad z 4rgo czy jakiś przystojniak w kabriolecie na
                marszałkowskiej..."

                To Bóg, Święty. Czasami brakuje takiego spojrzenia w drugą
                stronę. ...To tak, niezależnie od Twojej wypowiedzi, mi się
                nasunęło smile
                • minerwamcg Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 00:03
                  > "Był człowiekiem, owszem, nawet mężczyzną był,
                  > ale jakby na chwilę, jest Bogiem, dla mnie to w ogóle nie uchodzi
                  > myśleć o nim jako mężczyźnie, wyobrażac sobie go przystojnym czy
                  > brzydkim... przecież to Bóg, jedna z osób boskich, a nie moj kolega,
                  > sąsiad z 4rgo czy jakiś przystojniak w kabriolecie na
                  > marszałkowskiej.

                  Jezus Chrystus nie był mężczyzną "jakby na chwilę". Jest nim do dzisiaj. Jego
                  ciało jak każde - rosło, potrzebowało jedzenia, snu, cierpiało. Wyglądało tak
                  albo siak. Miało płeć, grupę krwi, chromosomy. Dziś, jako zmartwychwstałe, ma
                  również inne właściwości - ale dalej jest, istnieje. I w dalszym ciągu jest to
                  ciało mężczyzny, o takim czy innym wyglądzie.

                  Nie ma w tym nic deprecjonującego dla Boga - raczej wielkie wywyższenie dla
                  człowieka. Wcielenie Boga to chwała dla Ciebie, dla mnie, dla sąsiada spod
                  czwórki i przystojniaka w kabriolecie tak niewyobrażalna, że gdybyśmy sobie z
                  tego zdali sprawę, w każde Boże Narodzenie leżelibyśmy krzyżem przed dowolnym
                  kościołem nie zważając na zimno smile
              • luccio1 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 22:53
                kudyn napisał:

                > Jezus stał się człowiekiem, mężczyzną, Żydem i nim(i) pozostał.

                Patrząc na obrazu w cerkwiach unickich (grekokatolickich) Małopolski Wschodniej
                (Ukrainy Zachodniej) - zwłaszcza na haft krzyżykowy obrzeżający nieszytą tunikę
                Pana Jezusa w wycięciu na szyję - można by pomyśleć, że był Rusinem/Ukraińcem.
                Ukraińcem był również św. Jan Chrzciciel - nazywał się Iwan Kupała (na Iwana
                Kupałę - 24 czerwca wg kalendarza ruskiego czyli juliańskiego, 8 lipca wg
                kalendarza polskiego czyli gregoriańskiego - zwyczajowo pali się ogniska...).

                Tak naprawdę - będąc i pozostając Żydem, jest równocześnie "wszystkim dla
                wszystkich", czyli każdym dla każdego (Polakiem dla Polaka, Niemcem dla Niemca -
                itd.).
      • minerwamcg Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 15:06
        Wyobraża Go sobie jako
        > przystojnego mężczyznę, z długimi włosami i brodą (ale nie każdemu mężczyźnie
        > dobrze w długich włosach - cytat z artykułu) No ja przepraszam, ale czy któraś
        > z
        > tu obecnych kobiet myśli o Jezusie w kategoriach przystojnego mężczyzny? Bo
        > jeśli tak, to ja też się poddaję. Moim zdaniem to nie jest zdrowe...

        Jaa! Oczywiście, że wyobrażam sobie Jezusa jako przystojnego mężczyznę, bo niby
        jak miałabym Go sobie wyobrażać? Nie bez powodu śpiewa się o Nim w pieśni
        pasyjnej per "najpiękniejszy z ludzkich synów". Z pewnością był piękny, bo nie
        wierzę, żeby boskość i piękno duszy nie przekładały się na ludzką urodę.
        Z wizerunków Jezusa dość "podobny" wydaje mi się obraz Miłosierdzia Bożego.
        Mimo, że s. Faustyna nie była zadowolona i twierdziła, że Jezus w jej wizjach
        jest jeszcze piękniejszy.
          • minerwamcg Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 18:39
            Owszem, jak się wyrwie zdanie z kontekstu, można na podstawie Biblii udowodnić,
            że "nie ma Boga" smile))
            Izajasz mówi o cierpiącym Słudze Jahwe, który to fragment odnosi się
            jednoznacznie do Męki Pańskiej. Pewnie, że ociekający krwią Jezus przybijany do
            krzyża "nie miał wdzięku ani blasku", bo niby czemu miałby go mieć, i Jego twarz
            miała prawo wówczas "być niepodobna do ludzi" (to notabene też z Izajasza)...
      • nati1011 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 15:15
        to ja może po kolei.

        Sama ceremonia - ja jestem typ minimalistyczny. Dla mnie dużo
        rzeczy. które dzieja sie w kościele jest przerysowane, zbyt barwne,
        uroczyste itd... Wprawdzie do szat liturgicznych się przyzwyczaiłam,
        ale nie przeszkadzałby mi ksiadz w garniturze. Sama jak brałam ślub
        maiałam wielki problem, bo niemal wszystkie suknie ślubne były pełne
        koronek, cekinów i brylancików. Istna beza w pianie. Przez zupełny
        przypadek znalazłam prosta sukienkę w haft richerie. Ale wiele osób
        lubi, bogato, dostojnie itp. Tego akurat bym się nie czepiała.

        zakon czy dziewictwo - zakony kobiece różnią sie zdecydowanie od
        męskich. Dużo trudniej w nich realizowac indywidualne plany - nie
        krzyczcie od razu, że każdy człowiek musi pozbyć sie swoich planów
        na rzecz woli Boga - ale np ktoś chce być lekarzem lub pracować na
        misjach, jest przy tym świadomy, że ta jego pasja życiaowa nie da
        sie pogodzić z życiem rodzinnym i chce ją poświęcić Bogu. Wg mnie
        nie ma takiej możliwości wstępując do zakonu, gdzie jednak
        przeważnie wola przełożonych nie musi być w zgodzie z pragnieniami
        zakonnicy. Nie każdemu taki styl życia odpowiada. Muślę też że ważną
        rolę mogą odgrywać wzgledy rodzinne. Np dziewczyna ma chorą matkę,
        która nie ma sie kto zaopiekować. Nie może wstąpiś do zakonu, bo nie
        ma komu powierzyc opieki nad matką.

        czy robić to publicznie - a dlaczego nie. Przecież rózne śluby,
        abstynencji, duchowej adopcji, itp też odbywają się publicznie. Po
        pierwsze dla świadectwa dla innych a po drugi taki ślub staje się
        przez to mocniejszy i ma się wiecej motywacji by go dotrzymać niż np
        cichej obietnicy przy wieczornym pacierzu.

        małżonek Chrystus - W dzieciństwie jeździłam na rekolekcje
        młodzieżowe przy współudziale śióstr z nowicjatu - chyba urszulanek.
        I one bardzo często opowiadały o chrystusie jako o swoim oblubieńcu,
        opisywały jak go sobie wyobrażają. Były to młode dziewczyny i często
        jak zaczepiali je chłopcy to tez mówiły, że mają już narzeczonego.
        Było to bardzo naturalne i zapewniam, zę bez żadnych podtekstów
        seksualnych.

        A tak na koniec - czy nam wszystko się musi z sexem kojarzyć? wink
        Myślę, zę te publiczne śluby to tez pewien znak sprzeciwu wobec
        twierdzeń tego świata, ze udane życie seksualne jest podstawą
        wszelakiego szczęścia człowieka, a każdy kto nie korzysta z niego
        bez żadnych ograniczeń jest uważany przynajmniej za dziwaka wink

        A zupełnie prywatnie to myślę, że Jezus był przystojnym mężczyzną,
        ale w takiej formie klasycznej, proste rysy, jasne spojrzenie,
        bijący z twarzy pokój i zdecydowanie. Musiał być pociagający, skoro
        poszły za nim też liczne kobiety. wink))) Przyszedł do nas jako
        człowiek, wiec nie widze powodu, by wyobrażac sobie Go jako ducha. I
        jak kiedyś dostaniemy te nasze nowe ciała to raczej bez śladów
        zmarszczek, rozstępów czy siwych własów. wink Zresztą gdyby Jezus był
        brzydki, kaleki czy chory to raczej nie porwałby za sobą tłumów -
        niestety - doskonale wiedzą o tym ci wszyscy, kórzy nie są piekni,
        zdrowi i młodzi sad((
      • magdalaena1977 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 21:18
        madziaq napisała:
        > czy któraś z tu obecnych kobiet myśli o Jezusie w kategoriach
        > przystojnego mężczyzny?
        Ja wyraźnie myślę o Jezusie w kategoriach mężczyzny. Nie jako potencjalnego
        partnera seksualnego, tylko jako Człowieka , który występuje z zasady w dwóch
        modelach. Męskim i żeńskim.
        Pamiętam jak kiedyś mnie zbulwersowała szopka, w której Dzieciątko miało postać
        nagiej laleczki z gładkim miejscem miedzy nogami.
        A przecież Jezus jako mężczyzna miał penisa i to od chwili Narodzin.
        Możemy nie pokazywać Jego genitaliów i dlatego większość Dzieciątek jet owinięta
        w pieluszkę, a większość Ukrzyżowanych ma przepaskę biodrową (BTW w Sagrada
        Familia jest Ukrzyżowanie z nagim Jezusem), ale sugerowanie, że ich nie miał
        wydało mi się cokolwiek bluźniercze.
    • justyna.ada Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 15:41
      Nie wiem, jakie są te inne konsekrowane dziewice, jakie były ich
      drogi życiowe, zanim taką decyzję podjęły. Zgadzam się, że jest to
      rodzaj życia zakonnego tylko nie w zgromadzeniu, tak jakby śluby
      zakonne ale bez przełożonych smile
      Ale faktycznie, nie da sie ukryć, że seksualny element wysuwa się
      na pierwszy plan, bo poza nim nic takiej osoby nie różni od
      świeckich niekonsekrowanych. Tzn. pracuje, żyje wśród rodziny i
      przyjaciół, może sobie jeździć na wakacje itd no nie? a różni ją
      to, że z nikim nie sypia. Bo 'poświęcić się Bogu" to może z
      powodzeniem i małżonek. Natomiast jej poświęcenie się Bogu
      wykonawczo różni się tym, że nie ma męża z którym by wspólnie
      organizowała czas, i z którym by łączyła ją więź seksualna.
      Nic mi do tego, że ktoś zawiera taki "slub" publicznie, bo i inne
      osoby konsekrowane też się "ślubują" publicznie.

      Natomiast chyba jestem faktycznie jakąs bezbożnicą, bo nie
      przemawia do mnie obraz osoby takiej wiecznie wyciszonej,
      zahukanej, wycofanej, broń Boziu jakieś większe emocje, (no tak mi
      to brzmi)
      I wymiękłam przy tym jak "lubię serial M... ale burzę się gdy widzę
      jak w nim ludzie mieszkają bez ślubu"
      • justyna.ada Re: jeszcze jedno 09.04.08, 15:55

        Skoro odróżniamy "konsekrowane dziewictwo" i życie w zgromadzeniu
        zakonnym, to jak wygląda sytuacja kobiety, która chciałaby
        poświęcić się Bogu tak jak w artykule, jest stanu wolnego, no ale
        ową dziewicą nie jest? czy jej zycie się będzie później czymś
        różniło?

        a idąc jeszcze dalej: co ma zrobić mężczyzna, który analogicznie
        pragnie żyć życiem konsekrowanego świeckiego? i co z tym
        dotychczasowym dziewictwem, ma jakieś znaczenie? i jak to ustalić?

        • madziaq Re: jeszcze jedno 09.04.08, 16:01
          Mnie się też jedna rzecz skojarzyła, którą, szczerze mówiąc, aż się boję
          napisać... Stosując tak dosłowne podejście do tematu "ślubu z Chrystusem" jak
          pani opisana w artykule, która wręcz powiedziała, że zapytana o męża odpowiada,
          że jest nim Jezus (co nota bene nie poparte obszerniejszym wyjaśnieniem budzi
          podejrzenia co do zdrowia psychicznego), to jeżeli zakonnice, czy dziewice
          konsekrowane, czyli kobiety poświęcone Bogu uważają się za żony Jezusa (jak to w
          ogóle brzmi!) to za kogo mają uważać się zakonnicy? Zdecydowanie podejście tej
          pani przedstawione w artykule jest nie w porządku. Takie jest moje zdanie.
          • isma Re: jeszcze jedno 09.04.08, 16:08
            Nie no, ja mysle, ze troche trzeba takie twierdzenia jednak brac
            jako metafore, niezupelnie doslownie. W Pismie sw. zreszta na to
            przykladow jest dosc.

            Ale kaplan to zasadniczo Kosciolowi (ktory po polsku jest rodzaju
            meskiego, ale np. po lacinie juz nie) poslubiony jest wink)). Mamy
            takiego znajomego ksiedza, ktoregosmy poznali w okolicznosciach
            zgola nieklerykalnych, i tenze, jak sie z nami zegna, to zawsze
            mwoi, ze do zony sie spieszy. Co postronnych swiadkow troche dziwi
            (ale nie oburza, jak oburza stwierdzenie kobiety, ze jej mezem jest
            Jezus - ciekawe, dlaczego wink)). A on po prostu na parafie wraca.
            Duuuuza parafie - jak niejedna polska diecezja ;-O.
        • isma Re: jeszcze jedno 09.04.08, 16:02
          Mam wrazenie, ze w tym artykule sie gdzies tam wspomina, ze to
          dziewictwo nie ma znaczenia, eeee, ginekologicznego.
          A co do mezczyzn - no, mozna zalozyc, ze podobnym rozwiazaniem jest
          diakonat swieckich: bywaja zonaci, bywaja niezonaci.
    • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 15:58
      Mnie sie wydaje - abstrahuje, jeszcze raz napisze, od konkretnej
      osoby, ze kluczowa sprawa tu jest to, ze ta osoba wybiera NA
      PRZYSZLOSC zycie w bezzennosci (tj. bezmezowosci wink)).

      Mowicie, ze to niczym sie nie rozni od stylu zycia niezameznej osoby
      swieckiej - a otoz rozni sie tym, ze niezamezna swiecka potencjalnie
      dopuszcza mozliwosc malzenstwa. A konsekrowana niezamezna - JUZ nie.
      Przy czym wcale nie chodzi tylko o samo wspolzycie, bo najpewniej
      rzecz obejmuje tez nienawiazywanie relacji "rokujacych" z osobami
      plci przeciwnej. Relacji typu wylacznego.

      Ja to widze troche tak, jak - przy calej swiadomosci roznic -
      przejscie z narzeczenstwa do malzenstwa. Narzeczeni, wiadomo -
      kochaja sie, chca byc ze soba, ale ciagle jeszcze nie jest to ten
      wybor ostateczny, furtka jest otwarta, trwa miedzy nimi "teraz". A
      malzenstwo jest wyborem skierowanym na "zawsze".
      No i dziewica (choc wolalabym okreslenie " osoba niezamezna" wink))
      konsekrowana, w odroznieniu od niekonsekrowanej, ma wlasnie za soba
      taki wybor na "zawsze".

      Osobiscie troche mnie razi - ale to jest kwestia mojej osobniczej
      skazy, dokladnie to samo mnie razi w niektorych weselach oraz
      prymicjach - cyrk z prezentami, od spiworow poczawszy, na kopertach
      z gotowka skonczywszy. Raza mnie akcje z poszukiwaniem twarzowej
      sukni slubnej jak, nie przymierzajac, skarbu ukrytego w roli. No,
      ale to chyba trzeba z dobrodziejstwem inwentarza przyjac, taka
      tradycja.

      Czy te dziewice konsekrowane sa potrzebne. Oczywiscie, niby to samo
      mozna praktykowac w ramach zycia zakonnego. Ale... pytanie, czy
      zakonnicy sa w zakonach dla zakonow, czy dla Kosciola. Jesli to
      drugie, to byc moze Kosciol bardziej potrzebuje ludzi zyjacych jak
      swiadkowie w swiecie, niz za klasztornym murem, nie wiem.
      • mama_kasia Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 16:06
        > Ja to widze troche tak, jak - przy calej swiadomosci roznic -
        > przejscie z narzeczenstwa do malzenstwa. Narzeczeni, wiadomo -
        > kochaja sie, chca byc ze soba, ale ciagle jeszcze nie jest to ten
        > wybor ostateczny, furtka jest otwarta, trwa miedzy nimi "teraz". A
        > malzenstwo jest wyborem skierowanym na "zawsze".
        > No i dziewica (choc wolalabym okreslenie " osoba niezamezna" wink))
        > konsekrowana, w odroznieniu od niekonsekrowanej, ma wlasnie za soba
        > taki wybor na "zawsze".

        Właśnie tak smile I w sumie ja tam nawet nie wiem, czy te moje
        koleżanki to dziewice, czy nie. Nie intersowało mnie to.
        Dla nas to są "osoby niezamężne" z takim, świadomym ich,
        wyborem na całe życie. I to nie tylko wyborem, ale wpierw
        odkryciem, że do takiego życia powołał je Bóg.
        Taką decyzję mogą również powziąć panowie. Zresztą jeden
        się zastanawia i próbuje odkryć, czy to właśnie jest jego
        powołaniem smile
        • kim5 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 16:29
          Przerażałaby mnie wizja samotnego życia. Powiem otwarcie - to nie
          brak seksu jest problemem, jestem w stanie wyobrazić sobie osoby,
          które nie potrzebują seksu. Ale samotność? Samotność do końca życia?
          Zakon jest jednak pewną wspólnotą. Jaka jest "wartość dodana" dla
          społeczeństwa, Boga z takiego życia? Po co takie poświęcenie?
          Może to świętokradcze, ale nie służyłaby Bogu gorzej kochając
          swojego męża i dzieci. Moim zdaniem służyłaby lepiej.
          • minerwamcg Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 16:45
            > Może to świętokradcze, ale nie służyłaby Bogu gorzej kochając
            > swojego męża i dzieci. Moim zdaniem służyłaby lepiej.

            Nie tyle "świętokradcze" co... bardzo ludzkie. Ludzie kochają wiedzieć, co dla
            innych (i dla Boga!) byłoby lepiej, w czym byliby szczęśliwsi, co przyniosłoby
            więcej pożytku zainteresowanym, Bogu i światu... taka sobie powszechna pokusa
            bycia miarą wszechrzeczy smile))
            Też tak mam.
              • verdana Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 17:47
                I prawde mowiąc ta idealizacja zycia samotnego jest dla mnie
                średniowieczną pozostałością idei, ze wszelkie zycie seksualne,
                nawet w małzenstwie jest jednak nieczyste. I naprawdę poswięcic sie
                Bogu moga tylko osoby, ktore nikogo na ziemi nie kochają, o nikogo
                nie dbaja, o nikogo się nie troszczą. Zakon to co innego, jest jakiś
                wspólny cel, siostry czy bracia - czyli wspólnota.
                Czy to jest naprawde szczytny cel? Watpię. raczej starach przed
                jakimkolwiek zwiazkiem z drugim człowiekiem.
                • minerwamcg Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 18:32
                  Verdana, uwierz nam na słowo, że w duchowości katolickiej jest miejsce na
                  samotność, na ofiarę z tego, co by się mogło mieć, a z czego się rezygnuje, na
                  wyrzeczenie i ubóstwo, nie tylko materialne. Fakt, że tego nie rozumiesz,
                  naprawdę nie oznacza, że to nie ma sensu i trzeba koniecznie przedstawić to jako
                  strach przed odpowiedzialnością albo "średniowieczną pozostałość".
                • sion2 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 18:34
                  Ciekawy temat, choc przyznam nie bardzo rozumiem rozterki wasze.
                  Oczywiscie mnie tez razi wiele w tym artykule, ten "rozgłos" i te
                  niezbyt trafione wypowiedzi. Jednak to jest tylko artykuł, moze
                  przeczyta go jakas osoba ktora odkryje dzieki temu swoje powolanie
                  do bycia "dziewicą konsekrowaną"?
                  "...Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się
                  przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega
                  o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. [...] Podobnie
                  i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to,
                  by była święta i ciałem i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż,
                  zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi."(1 Kor
                  7,32-34
                  Nie wiem czy wy krytykujecie artykuł czy sam fakt istnienia takiej
                  formy życia w kosciele, jak dziewica konsekrowana? (pytanie do tych
                  co krytykuja)
                  Nigdy mi do glowy nie przyszlo aby slubowanie Bogu na wiecznosc
                  czystosci, ubostwa i posluszenstwa lub tylko czystosci jak w tym
                  wypadku mialo jakikolwiek podtekst erotyczny lub bylo ucieczka od
                  relacji z innymi. Ten caly Bartoś nie jest zadnym autorytetem bo sam
                  zrezygnowal z milosci oblubienczej jaką obdarzył go Chrystus.
                  dziewczyna pracuje normalnie w formie, ma przyjaciol, chodzi na
                  spotkania z nimi, udziela sie w katechumenacie - to ma byc uciekanie
                  od relacji z ludzmi? a ze z nikim nie bedzie tak blisko jak mąż z
                  żoną - ba!
                  W kosciele od pierwszych wiekow istniala taka forma zycia i JEST ONA
                  STARSZA NIZ ZYCIE WSPOLNOTOWE, czyzby Kosciol sie mylil prawie 2000
                  lat?
                  Sprowadzanie slubowania Bogu czystosci do slubowania "unikania
                  seksu" jest wielkim nieporozumieniem. Slubowanie Bogu czystosci to
                  oddanie Mu sie na wyłącznosc: ciało i duszę. To stawianie na
                  pierwszym miejscu relacji z Bogiem i budowanie na niej milosci
                  blizniego, bez ktorej - podkreslę - milosc do Boga nie jest
                  prawdziwa. Verdana tutaj niezrozumiala zupelnie: oczywiscie ta osoba
                  jako wolna moze pograzyc sie w egoizmie i "o nikogo sie nie
                  troszczyc ani nie martwic" w praktyce jednak obumiera wtedy zycie
                  duchowe a poza tym taka osoba ma swiadomosc ze odsuwajac sie od
                  bliznich odsuwa sie od Boga. Wlasnie zycie w samotnosci z wyboru
                  daje mozliwosci a w tej sytuacji NAKLADA OBOWIAZEK wiekszej troski o
                  blizniego.
                  Jest tyle lektury duchowej - zacznajac od samego Pisma sw - gdzie
                  Bóg sam mówi o milosci oblubienczej do czlowieka, tyle pism
                  wczesnochrzescijanskich i az do naszych czasow - poczytajcie.
                  Osoba konsekrowana: zakonnica, dziewica, czlonkini Instytutu Zycia
                  Konsekrowanego JEST oblubienicą Chrystusa. Argument poligamii jest
                  tak samo trafny jak dylemat jak sie wszyscy ludzie pomieszcza w
                  niebie skoro jest ich tyle... albo jak Bog moze byc obecny w wielu
                  miejsach jednoczesnie. gdyby na swiecie istnial tylko jeden czlowiek
                  ktory potrzebowal odkupienia Syn Bozy stalby sie czlowiekiem i umarl
                  na Krzyzu. Bo Bóg zawsze daje siebie CALEGO dla kazdego z nas.
              • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 19:42
                Mnie sie to wydaje jakies takie... no, dosyc oczywiste, ze skoro z
                natury rzeczy seks ma to do siebie, ze biora sie zen dzieci, no to
                tam gdzie jest miejsce dla seksu (znaczy w malzenstwie) to i dla
                dzieci byc powinno. A tam gdzie nie ma miejsca dla seksu, to i dla
                dzieci nie ma.

                Ja sie nie podejmuje osadzac, co jest "lepsze", zwlaszcza ze jednak
                malzenstwo jest sakramentem, no a konsekracja dziewic, z calym
                szacunkiem dla tego wyboru, nie. Ja bym chyba nie byla w stanie
                zrezygnowac z takiego zrodla sily, jakie laska sakramentalna w zyciu
                daje. Tak mysle.
                Ale mysle tez sobie, ze jesli ktos np. powolania do malzenstwa nie
                czuje (i jest to przeswiadczenie ugruntowane), to nic w tym
                nadzwyczajnego, ze decyduje sie ten wybor jakims aktem, publicznie
                wiadomym, utrwalic. Zwlaszcza, jesli jest to wlasnie swiadoma,
                rozeznana decyzja, a nie ostatnia deska ratunku pt. "nikt mnie nie
                chcial".
            • nati1011 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 18:00
              Gdzieś kiedyś czytałam, chyba przy okazji dyskusji o celibacie - że
              jest wiele zawodów, które wymagają od człowieka większego
              poswięcenia. Nie przez przypadek np wśród lekarzy jest tak duży
              odsetek rozwodów. Po prostu zaangażowanie się np w leczenie ludzi w
              znaczny spsób potrafi ograniczyć czas i siły jakie mozemy poświęcić
              rodzinie. Bezżenność była tam przedstawiona jako rodzaj poświęcenia
              się w całości sprawie - czy to kościołowi, czy nauce czy choćby
              leczeniu... Jeżeli zawieramy małżeństwo to - nawet bez dzieci -
              przejmujemy na siebie pewne obowiązki, dbanie o związek, opiekę nad
              małżonkiem... Nie możemy już wtedy w całości poświęcić sie Bogu.
              Oczywiście można zostac świętym małżonkiem czy rodzicem ofiarując
              swoje małżeństwo czy rodzicielstwo Bogu, ale przecież rózne są drogi
              i różne powołania. To tak jakby mówić, ze siostry klauzurowe byłyby
              bardziej pożyteczne np jako pielęgniarki w szpitalach. Chyba nie nam
              o tym sadzić.
                • nati1011 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 18:21
                  verdana napisała:

                  > Ale czy powolaniem może być odcięcie sie od odpowiedzialnosci za
                  > kogokolwiek? Bo przecież, pomijając inne elementy, na tym to
                  własnie
                  > polega.

                  chyba to żle pojmujesz. Brask męża czy dzieci nie oznacza braku
                  odpowiedzialnosći, tak jak samo zamążpójście nie oznacza
                  automatycznie, ze ktoś jest odpowiedzialny.

                  • verdana Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 19:07
                    Ale skoro Kościół przyjmuje, ze brak dzieci w małżeństwie to egoizm -
                    to postanowienie, ze sie nie załozy rodziny - czy to nie jest też
                    forma egoizmu? (Moim zdaniem nie, ale to kłóci mi sie z traktowaniem
                    bezdzietnosci jako egoizmu).
                    Całe zycie poswiecone Bogu - przy rezygancji z rodziny, ale braku
                    rezygnacji z pracy, rozrywek, wakacji - nie wydaje mi się prawdziwym
                    poswieceniem w zadnym wypadku.
                    • sion2 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 19:42
                      verdano dla ciebie zycie poswiecone Bogu powinno miec tylko jeden
                      wymiar - pokutny?
                      dziewica konsekrowana musi pracowac bo z czego bedzie zyla? podobnie
                      w zupelnie swieckich miejscach pracy pracuja czlonkinie Instytutow
                      Zycia Konsekrowanego
                      nie chodzi tutaj o rezygnacje w duchu "wyłączenia ze swiata" - do
                      tego powolanie maja osoby w zakonach kontemplacyjnych
                      a wszystkie inne, odpowiednio do charyzmatu danego zgromadzenia, w
                      mniejszym lub wiekszym stopniu maja za powolanie ŻYC W SWIECIE i w
                      swoich srodowiskach byc przykladem ze mozna zyc Ewangelia i
                      traktowac Boga na serio
                      tutaj razi mnie takze beztroskie mowienie tej osoby z artykulu
                      ze "Jezus jest moim męzem", nie na tym polega powolanie takiej osoby
                      aby trabic na prawo i lewo ze slubowalo sie Bogu, ona ma za zadanie
                      milowac bliznich, byc dla nich przykladem moralnym, promieniowac
                      miloscia, dobrocia itd a dopiero gdy zapytaja "a skąd ona to ma?"
                      mowic o Bogu i to niekoniecznie odrazu jak o swoim Oblubiencu

                      nie rozumiem ciebie verdano - czy chrzescijanka, taka oddająca swoje
                      zycie Chrytusowi na wyłącznosci, nie ma prawa do wakacji, kina,
                      rozrywki (tej dobrej)? bycie chrzescijaninem lub oblubienica Boga to
                      chodzenie w worku pokutnym calą dobe? najczestszym powtarzanym
                      zwrotem w Nowym Testamencie jest "radujcie sie"

                      u mnie w parafii w Wielkim Poscie byly misje w ty m roku, to takie
                      bardziej gruntowne rekolekcje, skierowane do wszystkich grup
                      wiekowych, prowadzone przez caly zespol ludzi, do mlodziezy
                      gimnazjalnej i licealnej wyszli z koncertem na ktory zaprosili jakas
                      znana grupe grajaca wspoleczesna muzyke (nie powtorze nazw bo nie
                      znam sie i nie zapamietalam nawet) - mlodziez bawila sie swietnie a
                      jednoczesnie byla ewangelizowana

                      chrzescijanstwo nie jest staroswieckie, bo Chrystus jest
                      ponadczasowy, kiedys do Jerozolimy wjechal na osiolku bo taki byl
                      najpopularniejszy srodek transportu wtedy, obecnie wzialby rower
                      albo moze jakis skromny samochod?

                      dziewica konsekrowana jest duchem, cialem takze ale nie w tym sensie
                      ze ma tym cialem "nie byc obecna w swiecie" - wlasnie na odwrot, ma
                      niesc Chrystusa do zwyklych miejsc pracy gdzie bedzie mogla
                      ewangelizowac postawa i swoim zyciem uczetniczac we wszystkich
                      sprawach tego swiata, rozrywce takze
                    • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 19:49
                      No, wlasnie. "Poswiecenie" to przeciez nie jest to samo
                      co "udreczenie".
                      Ona (znaczy, dziewica konsekrowana, nie Anna Maria personalnie) sie
                      poswieca Panu Bogu - na inny SPOSOB, ale JAKOSCIOWO tak samo - jak
                      autentycznie wierzaca zona/ autentycznie wierzacy maz. Ona bierze na
                      siebie inne zobowiazania i inne trudnosci ja czekaja, niz zone/meza -
                      i z tego, co na siebie wziela, bedzie rozliczona, tyle. Ale w
                      zadnym wypadku sam tylko fakt wyboru sposobu zycia nie czyni
                      ja "lepsza" od zony/meza.
                    • a_weasley Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 20:21
                      verdana napisała:

                      > Ale skoro Kościół przyjmuje, ze brak dzieci w małżeństwie to egoizm
                      > to postanowienie, ze sie nie załozy rodziny - czy to nie jest też
                      > forma egoizmu?

                      W małżeństwie bezdzietnym z wyboru człowiek odcina się od odpowiedzialności za
                      dzieci nie rezygnując z zalet stałego związku tudzież z seksu.

                      > Całe zycie poswiecone Bogu - przy rezygancji z rodziny, ale
                      > braku rezygnacji z pracy, rozrywek, wakacji - nie wydaje mi
                      > się prawdziwym poswieceniem w zadnym wypadku.

                      A tego to nie rozumiem. Idąc Twoim torem rozumowania należałoby uznać, że księża
                      nie powinni mieć rozrywek ani wakacji i jedyną formą poświęcenia życia Bogu może
                      być zakon klauzurowy.
                      • verdana Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 21:09
                        Księża i zakonnice biorą na siebie specjalne obowiązki związane ze
                        służbą Bogu, ale jednoczesnie służą i wiążą się - nawet w zakonach
                        konteplacyjnych - jakimś ludziom. Tutaj jednak pojawia się myśl, ze
                        słuzba Bogu wyklucza zwiazanie się i odpowiedzialność za innych
                        ludzi - wyłączając z tego np. prace zawodową. czyli mozna służyć
                        Bogu wykonujac polecenia słuzbowe, ale nie mozna - opiekując się
                        dzieckiem, czy bedac związanym z mężem czy wspolnotą. jaka ma byc
                        wyższość tej postawy, czy jakikolwiek budujący przyklad z tego
                        wynikajacy???
                        Wspominam o rozrywkach czy wakacjach - bo człowiek, ktory poswięca
                        się Bogu ma prawo do przyjemnosci - ale w tym wypadku sprawia to na
                        mnie wrażenie rezygnacji wyłacznie z obowiązków.
                        • mama_kasia Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 21:22
                          Ale te osoby żyją w świecie, nie w jakiejś próżni.
                          Nadal odpowiedzialni są np. za swoich starszych rodziców,
                          za np. chrześniaków, za osoby ze wspólnot świeckich, w których
                          może są, za parafię, za Kościół. I to może być bardzo realna
                          odpowiedzialność. A jednak powołania do małżeństwa nie czują.

                          jaka ma byc
                          > wyższość tej postawy, czy jakikolwiek budujący przyklad z tego
                          > wynikajacy???

                          No właśnie nie ma wyższości tej postawy nad innymi.
                          • mama_kasia Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 21:28
                            A jeszcze mi się skojarzyło. Poprawcie, jeśli się mylę, ale
                            księża diecezjalni też jakoś tam specjalnie ze wspólnotą
                            związani nie są. Czasami sami są na parafii.
                            Jakby tak porównywać, mają parafię, swoje obowiązki, ale
                            i te bezżenne mają swoją pracę. I ci, i te powinni służyć
                            parafii, podlegają biskupowi.
                        • minerwamcg Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 21:34
                          > Księża i zakonnice biorą na siebie specjalne obowiązki związane ze
                          > służbą Bogu, ale jednoczesnie służą i wiążą się - nawet w zakonach
                          > konteplacyjnych - jakimś ludziom.

                          Na jakiej podstawie sądzisz, że człolwiek samotny poświęcony Bogu ale niebędący
                          w zakonie nie służy ludziom? Może im służyć na milion sposobów, zresztą, gdyby
                          tego nie robił, jego poświęcenie Bogu nie byłoby nic warte.

                          Tutaj jednak pojawia się myśl, ze
                          > słuzba Bogu wyklucza zwiazanie się i odpowiedzialność za innych
                          > ludzi - wyłączając z tego np. prace zawodową.

                          Gdzie się pojawia taka myśl? O ile wiem, nikt tak nie twierdzi. Tym bardziej, że
                          przeczą temu np. zakonnicy płci obojga, pracujący w najbardziej "normalnych"
                          zawodach. Także tych związanych ze szczególną odpowiedzialnością za drugiego
                          człowieka - jako nauczyciele, lekarze, opiekunowie bezdomnych.

                          >czyli mozna służyć
                          > Bogu wykonujac polecenia słuzbowe, ale nie mozna - opiekując się
                          > dzieckiem,

                          Znowu - nikt tak nie twierdzi. To jest wyłacznie Twoja dowolna interpretacja.

                          >jaka ma byc
                          > wyższość tej postawy, czy jakikolwiek budujący przyklad z tego
                          > wynikajacy???

                          Żadna. Jest to tak samo dobre powołanie jak każde inne. I tak samo budujący
                          przykład, jak podjęcie służby Bogu w kapłaństwie czy zakonie.

                          >ale w tym wypadku sprawia to na
                          > mnie wrażenie rezygnacji wyłacznie z obowiązków.

                          Naprawdę uważasz, że taka osoba po złożeniu ślubów siada z założonymi rękami i
                          czeka, aż stanie się święta? Ma odtąd mnóstwo obowiązków, nie mówię tu tylko o
                          brewiarzu i codziennej eucharystii (życie poświęcone Bogu jest w klasztorze dużo
                          łatwiejsze, tam wszystko jest pod tym kątem ukierunkowane) - i żadnej pomocy
                          wynikającej z bycia we wspólnocie. Zakonnica kiedy cierpi może poprosić
                          "siostry, módlcie się za mnie" - i całe zgromadzenie pada na kolana, niezależnie
                          od tego pociesza, opiekuje się, pokrzepia tak czy siak. Dziewica konsekrowana
                          jest ze swoim problemem zdana na Boga - i na samą siebie. Zero wsparcia jakie
                          daje wspólnota.
                          Jeszcze raz powtarzam - to, że czegoś nie rozumiesz, nie znaczy, że jest to bez
                          sensu. Dla niewierzącego pomysł rezygnacji z życia rodzinnego jest głupotą lub
                          egoizmem - wierzący może odnaleźć w nim podstawę nieprawdopodobnie bliskiej
                          relacji z Bogiem.
                          • mama_kasia Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 21:40
                            Tylko taka mała uwaga smile
                            No bo znam te dwa konkretne "przypadki" wink

                            Dziewica konsekrowana
                            > jest ze swoim problemem zdana na Boga - i na samą siebie. Zero wsparcia jakie
                            > daje wspólnota.

                            Te moje "przypadki" mają wsparcie we wspólnocie świeckiej,
                            w której są. Bardzo duże wsparcie smile Ale i dla tej wspólnoty
                            są ogromny wsparciem, i modlitewnym, i takim normalnym, pomocowym.
                            ...A spotykamy się co roku na letnich rekolekcjach smile
                        • sion2 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 21:54
                          verdana napisała:

                          > Tutaj jednak pojawia się myśl, ze
                          > słuzba Bogu wyklucza zwiazanie się i odpowiedzialność za innych
                          > ludzi - wyłączając z tego np. prace zawodową. czyli mozna służyć
                          > Bogu wykonujac polecenia słuzbowe, ale nie mozna - opiekując się
                          > dzieckiem, czy bedac związanym z mężem czy wspolnotą. jaka ma byc
                          > wyższość tej postawy, czy jakikolwiek budujący przyklad z tego
                          > wynikajacy???

                          1. nikt nigdzie nie pisal o wyzszosci tej postawy, ani w artykule
                          nie ma o tym mowy ani nikt na forum nie napisal tego, chyba ze cos
                          przeoczylam, ani kosciol tak nie glosi; ludzie maja rozne powolania,
                          ktore maja jeden element wspolny: powolanie do swietosci, do niej
                          kazdy ochrzczony jest powolany a realizowac moze to powolanie na
                          roznych drogach: malzenstwa (nie unikajac seksu bo ten wg nauki
                          kosciola jest DOBRY), zycia konsekrowanego, kaplanstwa, zycia
                          zakonnego
                          2. nigdy kosciol nie glosil ze nie mozna chwalic Boga wykonujac
                          swoje obowiazki a jest wrecz przeciwnie bo Ewangelia wiele mowi o
                          wiernosci "w rzeczach malych", kazdy jest wezwany do realizacji
                          powolania swojego i w podejmowaniu wynikajacych z niego obowiazakow
                          np. pracy zawodowej, wychowywania dzieci, pracy w parafii, sluzenia
                          w zakonie itd. wykonywanie obowiazakow to PODSTAWOWY sposob na
                          chwalenie Boga
                          3. verdano troszke rozmawiasz sama ze soba tzn oburzasz sie na cos
                          co nie istnieje - przypisujesz kosciolowi nauke ktorej nie glosi i
                          nastepnie sie na nia oburzasz


                          > Wspominam o rozrywkach czy wakacjach - bo człowiek, ktory poswięca
                          > się Bogu ma prawo do przyjemnosci - ale w tym wypadku sprawia to
                          na
                          > mnie wrażenie rezygnacji wyłacznie z obowiązków.


                          dziewica konsekrowana jest oblubienica Chrystusa w kosciele, ma
                          obowiazki duchowe oraz liczne apostolstwa ktorch porzucenie bedzie
                          niewiernoscia powolaniu a jej podstawowym obowiazkiem jest glosic
                          Chrystusa swoim zyciem - jak myslisz czy to łatwe?
                          • kulinka3 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 07:11
                            Kasiu,to może ja czegoś nie wiem, ale mnie uczono o wyższości dziewictwa nad
                            małżeństwem.A tutaj stosowny fragment z Familiaris consortio.
                            Czyniąc w specjalny sposób wolnym serce człowieka40 tak, aby zapalić je bardziej
                            miłością do Boga i do wszystkich ludzi41, dziewictwo świadczy o tym, że
                            Królestwo Boże i jego sprawiedliwość są ową cenną perłą pożądaną nad wszelkie,
                            nawet największe wartości, której człowiek winien szukać jako jedynej wartości
                            ostatecznej. Dlatego też Kościół w ciągu swych dziejów zawsze bronił wyższości
                            tego charyzmatu w stosunku do charyzmatu małżeństwa, z uwagi na jego szczególne
                            powiązanie z Królestwem Bożym42.
                            • nati1011 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 08:47
                              kulinka3 napisała:

                              > Kasiu,to może ja czegoś nie wiem, ale mnie uczono o wyższości
                              dziewictwa nad
                              > małżeństwem.A tutaj stosowny fragment z Familiaris consortio.
                              > Czyniąc w specjalny sposób wolnym serce człowieka40 tak, aby
                              zapalić je bardzie
                              > j
                              > miłością do Boga i do wszystkich ludzi41, dziewictwo świadczy o
                              tym, że
                              > Królestwo Boże i jego sprawiedliwość są ową cenną perłą pożądaną
                              nad wszelkie,
                              > nawet największe wartości, której człowiek winien szukać jako
                              jedynej wartości
                              > ostatecznej. Dlatego też Kościół w ciągu swych dziejów zawsze
                              bronił wyższości
                              > tego charyzmatu w stosunku do charyzmatu małżeństwa, z uwagi na
                              jego szczególne
                              > powiązanie z Królestwem Bożym42.

                              I tak i nie. Troche upraszczając. Ogromna większośc ludzi odczuwa
                              poped seksualny i potrzebę posiadania potomka. Sa to instynkty -
                              pojawiają sie naiezaleznie od naszej woli. W którymś momencie
                              dziewczyna po prostu odczuwa chęc posiadania (tak posiadania jako
                              pierwotnego uczucia) swojego własnego dziecka. Zaczyna sie więc
                              rozglądać za partnerem. Wychodzi jej na przeciw silny - dużo
                              silniejszy niż u kobiet - popęd seksualny meżczyzny. W
                              chrześcijaństwie te popędy, czy checi można realizowac tylko w
                              małżeństwie. Tak tworzy sie rodzina. Czesto w oparciu tylko o popędy
                              i instynkty. Dlatego tak duzo rodzin się rozpada. Można wiec
                              uogólnić, ze generalnie człowiek jest powołąny - instynktem - do
                              założenia rodziny i przedłużenia gatunku. Nie ma w tym nic złego, bo
                              tylko w ten sposób możemy przyjść na świat. Oczywiście ewangelia
                              wymaga od nas byśmy nie poprzestali na tych pierwotnych uczuciach
                              tylko się w tej drodze uświęcali.

                              Jeżeli ktoś świadomie postanawaia ten instynkt pozostawić
                              niezaspokojonym - dla chwały Boga, to jakby wchodzi na wyższy
                              stopień zatopienia sie w Bogu. Jest blizej Boga już tu na ziemi.
                              Przecież jest wyraźnie powiedziane, ze w Niebie nie będziemy sie już
                              żenili. Nie dlatego, ze jest to złe czy mniej dobre, tylko dlatego,
                              ze bedziemy potrafili złączyć sie w "jedno ciało" z Bogiem i innymi
                              ludzmi. (przyznaję, ze nie do końca to rozumiem i trochę mam obawy
                              o własne więzi rodzinne po śmierci, ale ufam, ze Bóg to wspaniale
                              wymyślił).
                              Część ludzi postanawia już tu na ziemi spóbować żyć dla Boga i
                              innych, nie ograniczając się tylko do małżonak i własnych dzieci.
                              Rezygnując z miłośi do małżónka i dzieci można tą miłość - i wręcz
                              trzeba - przelać na wielu innych ludzi. Jednym to wychodzi lepiej
                              innym gorzej, ale generalnie jest to jakiś kroczek bliżej Boga.


                              Czy to nas w jakiś sposób wartościuje - moim zdaniem nie. Tak jak
                              zjedzenie smacznego obiadu jest dobre z natury - dostarcza
                              pożywienia, spędzasz miło czas z rodziną itp itd - tak post - czyli
                              rezygnacja z tego co jest z natury swojej dobre jest tym kroczkiem w
                              kierunku Boga. I tak samo można też pójść w drugą stronę i objeść
                              sie na swoją szkodę.

                              A przy okazji dyskusji. Jaką drogę może wybrac kobieta? Żona lub
                              zakonnica. A jeżeli któraś nie czuje sie ani w jednej ani w drugiej
                              roli? Ja np jestem samotnikiem. Pobyt na koloniach był dla mnie
                              koszmarem. Zakon, gdzie tak wiele rzeczy odbywa sie grupowo byłby
                              dla mnie nie do wytrzymania. Czy to znaczy, ze wtedy trzeba - na
                              siłę - szukać kandydata na męża? A jeżeli go nie ma? Jak już ktoś
                              napisał, patrzymy wtedy jak na dziwaka, nieudacznika, widocznie musi
                              być coś z nią/nim (bo przecież podobny problem mają też meżczyźni)
                              nie tak. Już o ciociach i życzeniach światecznych nie wspomnę wink)

                              Dlaczego taka osoba nie może wybrać drogi życia samotnego? Jeżeli
                              ktoś nie widzi sie ani wśród duchownych ani w małżeństwie? Ma
                              udawać, że szuka? Narażać się na uciażliwe - i czesto przykre -
                              pytania, uwagi lub - sami to pisaliście - podejrzenia o
                              homoseksualizm? Dla mnie taki formalny wybór samotnego życia jest
                              jak najbardziej ok.
                            • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 09:13
                              Nas tez tak uczono, ostatnio zreszta dosyc forsownie. No, ale
                              jednak, co by nie powiedziec, malzenstwo sakrament jest. O ile,
                              pwoiedzmy, zrozumiala jest wyzszosc (funkcjonalna zwlaszcza)
                              dziewictwa nad malzenstwem w przypadku kaplanstwa, to juz z zyciem
                              konsekrowanym bym sie mocno zastanawiala.

                              Ale tak poza wszystkim, to - nie ma sie chyba co spierac o to, kto
                              tam ma siedziec u boku Pana Jezusa, po prawicy czy po lewicy. W
                              kazdym razie ja, po roku rozmawiania na ten temat srednio raz na
                              tydzien, dostrzegam gleboka zbednosc tego rodzaju dywagacji ;-(((.
                            • sion2 familiaris consortio 10.04.08, 11:39
                              "wyższosc" powolania do dziewictwa nad powolaniem do malzenstwa nie
                              jest rozumiana jako "lepszosc" osob je wybierajacych ani jako droga
                              uprzywilejowana do osiagniecia doskonalosci - malzonkowie są
                              powolani do swietosci i osoby konsekrowane tez ale kazdy realizuje
                              ją na innej drodze; nie mozna byc swietym lepszym lub gorszym bo
                              swietosc to zjednoczenie z Bogiem a ono albo jest calkowite albo nie
                              ma go wcale
                              i tutaj mozna docenic liczbe kanonizacji dokonanych przez JP2, ktory
                              szczegolnie sie staral poprzez nie ukazywac swiatu ludzi zwyklych,
                              swieckich, maloznkow i samotnych ktorzy osiagneli swietosc i moga
                              byc przykladem dla ludu Bozego

                              a juz na pewno wartosciowanie charyzmatow nie ma nic wspolnego z
                              seksem, ktory jest nazywany w nauce kosciola m.in.
                              wspoluczestniczeniem w akcie stwarzania a juz bardziej donioslego
                              znaczenia chyba przypisac mu nie mozna wink

                              ciekawe ze jestem po 7 latach teologii a slowo wam daje zupelnie
                              zupelnie nic mi sie nie kojarzylo z "wyzszoscia" dziewictwa nad
                              malzenstwem - ot, niedouczona jestem...
                              • kulinka3 Re: familiaris consortio 10.04.08, 12:13
                                I nikt nie mówi, że owa wyższość oznacza lepszość, oznacza ono,że bezżeństwo
                                lepiej odpowiada wymogom świata przyszłego.Małżeństw przecież w niebie nie
                                będzie.Dlatego pewnie stwierdzenie o wyższości tego charyzmatu. A i tak, jak
                                pisałam wcześniej, wszystko zależy od miłości.
                        • mader1 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 22:19

                          verdana napisała :
                          > mnie wrażenie rezygnacji wyłacznie z obowiązków.

                          Małzeństwo i macierzyństwo to dla mnie tyleż obowiązków co
                          przyjemności.Jasne, z wielu rzeczy w moim życiu musiałam
                          zrezygnować, ale mnóstwo tez dostałam smile Rodzina to nie tylko
                          obowiązki, to także radość !
                          Nawet jak jestem wykończona, jak dziś , pamiętam o tym.
                          Te dziewczyny po prostu mają swoją drogę. Nie doświadczą wielu
                          kłopotów, ale też i przyjemności.
                          Inne życie po prostu. Jeżeli są odpowiedzialne i będą chciały slużyć
                          ludziom, naprawdę się napracują.
          • magdalaena1977 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 21:23
            kim5 napisała:

            > jestem w stanie wyobrazić sobie osoby,
            > które nie potrzebują seksu.
            Dla mnie brak popędu seksualnego u dorosłego człowiek jest pewną aberracją,
            zwłaszcza, że może być spowodowany wyłącznie kwestiami fizjologicznymi.
            Oczywiście z punktu widzenia religijnego można to widzieć jako szczególny dar /
            krzyż / środek do realizacji konkretnego powołania.
            • a_weasley Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 22:04
              magdalaena1977 napisała:

              > kim5 napisała:

              >> jestem w stanie wyobrazić sobie osoby,
              >> które nie potrzebują seksu.

              > Dla mnie brak popędu seksualnego u dorosłego
              > człowiek jest pewną aberracją, zwłaszcza, że
              > może być spowodowany wyłącznie kwestiami
              > fizjologicznymi.

              "Nie potrzebują seksu" to niekoniecznie "nie odczuwają popędu seksualnego". Jest
              jeszcze takie coś jak sublimacja. I zapewniam Cię, że nie jest to wymysł
              katolickich teologów.
            • szyszunia11 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 00:36
              Ja jestem przekonana, że większość zdrowych ludzi odczuwa popęd seksualny, nie wyłączając 'dzeiwic konsekrowanych", zakonników itd. I dobrze i tak powinno być, bo ich wybór takiego a nie innego zycia nie powinien wypływać z zaburzeń psychofizycznych. Słyszałam, że ważnym elementem rozeznawania powołania do zycia konsekrowanego jest doświadczenie swojej płciowosci (nie mam na myśli koniecznie seksu) bo decyzję o zostaniu np księdzem powinien podjąć mężczyzna w pełnym wymiarze tego słowa, który wie, czym jest jego męskość i wszystkie jej aspekty a także z czego będzie musiał zrezygnować. Natomiast "nie potrzebowanie seksu" jak najbardziej jestem w stanie sobie wyobrazić, tzn myślę, że większość z nas może żyć normalnie a nawet szczęśliwie i w sposób satysfakcjonujący nie uprawiając seksu, mimo, iż z popędem jest wszystko ok. Zgadzam się z którąś z przedmówczyń, że trudniejsza do wyobrażenia jest wizja samotności, choć przecież i w związkach bywa się samotnym. A nawet najwspanialszy przyjaciel (np mąż) nie jest w stanie zrozumieć człowieka do końca i w stu procentach. Ale to już temat na inną dyskusjęsmile

              ps myślę, że większą aberracją byłaby potrzeba seksu tak dalece posunięta, że bez seksu człwoiek "chodzi po ścianach" i po prostu "musi"... myśle, że narmalni ludzie rzadko tak miewają i może raczej kreują się na takich niż takimi w rzeczywistości są

              pozdrawiam
    • mader1 Publicznie... 09.04.08, 21:26
      Właściwie wszystko już zostało powiedziane a nawet napisane wink
      Ale ja o tym, dlaczego to ma być publiczne.
      Tak bardzo publiczne to nie było. Uroczystość religijna, zaproszeni
      na nią przyjaciele i znajomi, rodzina... Przypomniało mi się "
      pasowanie" na ministranta w niektórych parafiach - jest uroczyście,
      kazanie, niektórzy rodzice " puchną " z dumy i zapraszają babcie i
      ciocie, żeby cieszyły się dzieckiem. I strój odpowiedni. I często
      koledzy są na tej samej mszy - jest tak samo publicznie smile))) A jak
      są ciocie i babcie to i jakiś prezencik się znajdzie w postaci
      czekolady czy innych tam...
      Kasia już napisała, że jakoś się trzeba było na uroczystość, na
      którą ich zaproszono ubrać smile No i ubrano się uroczyście smile A ta
      dziewczyna, co staje się konsekrowaną dziewicą też musi być jakoś
      ubrana. Nawet na urodziny cioci zakładamy coś fajnego, wcale nie
      dziwi mnie, że wymyslała sobie jakąś sukienkę. Może Mama_Kasia nie
      zauważyłaby nawet jak wygląda smile
      " Dziewictwo". No skoro publicznie zobowiazała się, że nie wyjdzie
      za mąż - bo w gruncie rzeczy o to tu chodzi - wiadomo, że nie
      współżyje.
      Toż samo dotyczy wszystkich niezamężnych, nieżonatych w KK.
      Nie wiem czy to jakieś obnoszenie się z tym - można to w katechizmie
      przeczytać, że nie wolno smile)))
      Dziewczyna nie domaga się dla siebie żadnych praw smile W świetle prawa
      polskiego nic się nie zmieniło, od Kościoła niewiele się domaga -
      gotowa jest mu służyć i dawać raczej niż brać.
      Dlaczego ?
      Jasne, ze ja to nie do końca rozumiem. Ale ja jestem mężatką, nie
      muszę tego rozumieć, bo to przecież nie moja droga. Nie wybrałabym
      sobie takiej.
      Natomiast przypomniały mi się nasze rozmowy o tym , jak niewiele
      kościół ma do zaofiarowania osobom samotnym. Często mówi się takiej
      pannie czy kawalerowi - ożeń się, wyjdź za mąż i wywiera taką
      presję, że biedactwo samo już nie wie, czego chce,a jedynie, co
      powinno. Rozwiazaniem może być zosatnie ksiedzem lub zakonnicą.
      Ta dziewczyna w pewnym momencie doszła do wniosku, że małżeństwo to
      nie jest jej droga. Nie ma takze powołania zakonnego.
      Postanowiła zakomunikować to uczciwie i publicznie, teraz wszyscy
      wiedzą, czego się po niej spodziewać. Rodzice i znajomi nie będą
      spoglądac jej w oczy z nadzieją ani jej pocieszać.
      Natomiast, własnie w związku z naszą rozmową, ze kościól jest
      bezradny wobec osób wolnych, panien, kawalerów - może jest w
      kościele bardziej potrzebna niż możemy przypuszczać ? Właśnie jako
      teolog, panna z wyboru ?

      A... a artykuł mi się nie podoba. Mam wrażenie, że wiele wypowiedzi
      jest odpowiedziami na zadawane pytania, a one ( czegóż się innego
      spodziewać, w końcu to codzienna gazeta) powracały ciągle do tego,
      co najbardziej " interesujace" - dawnych miłości smile
        • verdana Re: jeszcze o dziewicach :) 09.04.08, 22:33
          Alez ja rozumiem rezygnacje z małżenstwa , dzieci, rodziny na rzecz
          czegoś "wiekszego". Tylko rezygnacja publiczna, czynienie z tego
          uroczystosci - wydaje mi się czymś skrajnie sztucznym. Tym bardziej,
          ze rezygnuje sie nie z czegoś zlego, a dobrego - jedoczesnie
          ukazujac zycie rodzinne jednak w wątpliwym świetle.
          • mader1 Re: jeszcze o dziewicach :) 09.04.08, 22:39
            > ukazujac zycie rodzinne jednak w wątpliwym świetle.

            Ja tego tak nie odbieram. Dlaczego w wątpliwym ? Że je konsekrują ?
            A małżeństwo to sakrament.
            Natomiast Verdano zupełnie nie mam pretensji do Ciebie o te pytania,
            bo masz prawo nie rozumieć tak z marszu zwłaszcza wink
            • mader1 Re: jeszcze o dziewicach :) 09.04.08, 22:53
              ja to jednak inaczej widzę. Osoby samotne na ogół odbierane są przez
              społeczeństwo, jako " dziwne", "inne" . Panieństwo zaś często jako
              stan " przejściowy".Ja w tym obrzędzie widzę taki znak - " nie
              jesteście gorsze , równie dobrze możecie służyć kościołowi, jest w
              Nim dla was miejsce"
          • mama_kasia Re: jeszcze o dziewicach :) 09.04.08, 22:41
            No nie, tak to nie jest smile w każdym razie w ogólnym
            założeniu, choć z ludźmi róznie bywa i ktoś składając takie
            czy inne śluby może mieć w pogradzie tych, co tychże ślubów
            nie składają. Założenie w każdym razie jest inne, a droga
            dobra smile I nie nazwałabym tego rezygnacją smile

          • isma Re: jeszcze o dziewicach :) 09.04.08, 23:05
            Ale Verdana, no, przeciez nie zawsze jest tak, ze rezygnacja z
            czegos to jest od razu jakis chwalebniejszy krzyz, za ktorego
            niesienie sie dostaje lepszy bilet do nieba.

            Przykladowo - ja z pierwszego wyksztalcenia jestem historyk teatru.
            Ale w ktoryms momencie swiadomie zadecydowalam, ze nie bede uprawiac
            tego zawodu - nie dlatego, zeby byl zly, tylko m.in. dlatego, iz
            jednak przekonalam sie, ze wole ludzi niz ksiazki. Zrezygnowalam z
            dziewietnastowiecznych gazet na rzecz zywych ludzi. A potem, w
            jakims sensie, zrezygnowalam z zywych ludzi na rzecz przekladania
            papierow, tj. teraz juz np. w zasadzie tzw. interesantow nie
            widuje wink)). Lepiej? Gorzej? Nie. Inaczej.
        • mader1 i jeszcze :) 09.04.08, 22:34
          żebysmy wiedzieli , o czym rozmawiamy:

          "5. Do konsekracji można dopuszczać dziewice żyjące w świecie, które:
          a) nigdy nie zawierały małżeństwa ani nie żyły publicznie, czyli
          jawnie, w stanie przeciwnym czystości;
          b) według ogólnej opinii przez swój wiek, roztropność i obyczaje
          dają rękojmię, że wytrwają w życiu czystym oraz poświęconym służbie
          Kościołowi i bliźnim;
          c) zostały dopuszczone do konsekracji przez biskupa ordynariusza
          miejsca.
          Do biskupa należy ustalenie sposobu, w jaki dziewice prowadzące
          życie świeckie mają się zobowiązać do zachowania dziewictwa na
          zawsze."

          A jest to fragment większej całości " Obrzędy konsekracji dziewic"

          www.kkbids.episkopat.pl/wprowadzeniedowkl/pontyfikal/sdziewic.htm

          -
          Bądź dobry - każdy, kogo spotkasz, prowadzi ciężki bój. J. Watson
          Wychowanie w wierze
      • magdalaena1977 Re: Publicznie... 09.04.08, 23:47
        mader1 napisała:
        > Natomiast przypomniały mi się nasze rozmowy o tym , jak niewiele
        > kościół ma do zaofiarowania osobom samotnym. Często mówi się takiej
        > pannie czy kawalerowi - ożeń się, wyjdź za mąż i wywiera taką
        > presję, że biedactwo samo już nie wie, czego chce,a jedynie, co
        > powinno. Rozwiazaniem może być zosatnie ksiedzem lub zakonnicą.
        Ale ja mam wrażenie, że konsekrowane dziewictwo to właśnie taka supertradycyjna
        metoda radzenia sobie z samotnością. - oczywiście nie neguję możliwości
        istnienia takiego powołania.

        Ale jakoś nasuwa mi się obraz homoseksualizmu (tj skłonności homoseksualnych), z
        którym też Kościół nie potrafi sobie poradzić i woli udawać, że ich nie ma. I
        pewnie iluśtam katolickich chłopców , którym podobali się ich koledzy a nie
        koleżanki, wybrało sutannę nie z powołania, ale właśnie dlatego, że pozornie
        wszystko jest ok. - jak zostanę księdzem, to nikt się nie będzie dziwił, że się
        nie żenię.

        A ze stosunkiem Kościoła do samotnych to IMHO jest problem raczej z
        niezauważaniem przez Kościół samotności niechcianej, przynajmniej świadomie.
        Krytykując bezdzietne (albo małodzietne) małżeństwa , większość księży nie
        bierze pod uwagę ograniczeń w płodności tylko od razu peroruje o egoizmie
        (ostatnio był u nas ksiądz, który porównał ograniczenie się do jednego dziecka
        do aborcji).

        Tak samo spotykając osobę samotną - od razu widzą egoizm, chęć "robienia
        kariery" itp. ewentualnie są gotowi zaakceptować dziewictwo jako powołanie
        quasizakonne.
        • isma Re: Publicznie... 09.04.08, 23:59
          O, to ten z jednym dzieckiem i aborcja, to faktycznie duzy format.
          Uch, jak ja nie cierpie kleru ;-(((.

          Natomiast z tym homoseksualizmem. No, nie wiem. Jesli sklonnosci sa
          silne, to wydaje mi sie, ze priorytetem byloby jednak po pierwsze
          zapewnienie sobie dogodnych warunkow do folgowania tymze, a dopiero
          po drugie ewentualnie zapewnienie sobie alibi towarzyskiego co do
          bezzennosci. No wiec jednak kaplanstwo to jest zajecie na widoku
          publicznym - z folgowaniem mogloby byc z tej racji trudniej.
        • minerwamcg Re: Publicznie... 10.04.08, 00:23
          > A ze stosunkiem Kościoła do samotnych to IMHO jest problem raczej z
          > niezauważaniem przez Kościół samotności niechcianej, przynajmniej świadomie.

          Wiesz, generalnie trudno jest poradzić sobie z ludzkim nieszczęściem. Każdym. A
          niechciana samotność może takim być.
          W zasadzie ludzie nieszczęśliwi o ile w Bogu mogą znaleźć nieprzebrane źródła
          pociechy, o tyle w Kościele różnie z tym bywa. Dopiero od niedawna zauważa się
          dramat bezdzietnych. Albo rodziców po stracie dziecka. Albo homoseksualistów,
          którzy jednak próbują żyć zgodnie z prawem Bożym. Albo... W zasadzie jako tako
          dostrzegani są tylko ubodzy, chorzy, więźniowie i rozwodnicy w powtórnych
          związkach. Aha, i jeszcze samotne matki. W sumie to nie tak mało...
          Ale i tak ludzkiego nieszczęścia jest więcej. Nie wiem, kiedy Kościół zacznie
          dostrzegać osoby samotne i np. stworzy dla nich jakieś sensowne duszpasterstwo...
          ----
          Osoby mrowie a mrowie
        • mader1 Re: Publicznie... 10.04.08, 19:03
          > A ze stosunkiem Kościoła do samotnych to IMHO jest problem raczej z
          > niezauważaniem przez Kościół samotności niechcianej, przynajmniej
          świadomie.

          Tak sobie właśnie pomyslałam, że może te dziewczyny konsekrowane (
          to znaczy konsekrowane dziewice) będą bliżej tych problemów ?
          Otworzą jakąś furtkę do rozumienia dylematów, potrzeb ludzi
          samotnych ? I nie na zasadzie - " ty też zostań konsekrowaną
          dziewicą", bo przecież one przez wiele lat także borykały się z
          samotnością czy próbowały " spełnić oczekiwania", zanim zobaczyły
          jaka może być ich droga.
          Minerwa bardzo dobrze napisała - nie ma prostych rozwiazań ludzkiego
          niepowodzenia w jakijś sferze czy nieszczęścia. Gdyby takie były,
          życie układałoby Ci się , tak jak sobie życzysz.

          > Tak samo spotykając osobę samotną - od razu widzą egoizm,
          chęć "robienia
          > kariery" itp. ewentualnie są gotowi zaakceptować dziewictwo jako
          powołanie
          > quasizakonne.

          Masz rację. Ludzie mają skłonność do banalizowania problemów innych
          czy znajdywania dla nich prostych rozwiązań... To niesprawiedliwe.
    • reszka2 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 23:34
      Jak sądzicie - na ile dziewictwo konsekrowane psychologa (-żki) która badała
      bohaterkę artykułu przed konsekracją, mogło wpływać na ocenę czy da sobie radę w
      tym czego się podjęła? In plus - bo pani doktor z KULu zna to "od podszewki",
      czy in minus? Przecież to młoda osoba, 31 lat... Taka mi się trochę wydaje
      niedojrzała i egzaltowana, tak ją przynajmniej przedstawiono w tym artykule.
      • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 09.04.08, 23:45
        Hmmmm, no ja bym akurat jakos specjalnie do wyniku tego rodzaju
        badania sie nie przywiazywala. Kandydatow na malzonkow nikt w
        Kosciele - uprzedzajaco - nie bada, czy sobie dadza rade w tym,
        czego sie podjeli wink)). Nie mowiac juz o tym, ze takowi zazwyczaj
        sa przed trzydziestka wink)).

        Powaznie zas. Ja nie sadze, zeby badanie moglo objac to, jak
        dziewczyna sie bedzie zachowywac przez najblizsze pol wieku. To by
        bylo przepowiadanie pogody przez gorala, a nie badanie. Mysle, ze
        tego rodzaju badanie ma na celu po prostu wykluczenie jakichs
        powazniejszych zaburzen psychicznych, jakiejs manii na tle
        religijnym etc., tyle.
      • mary_ann Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 20:54
        > Jak sądzicie - na ile dziewictwo konsekrowane psychologa (-żki)
        która badała
        > bohaterkę artykułu przed konsekracją, mogło wpływać na ocenę czy
        da sobie radę
        > w
        > tym czego się podjęła? In plus - bo pani doktor z KULu zna to "od
        podszewki",
        > czy in minus? > Jak sądzicie - na ile dziewictwo konsekrowane
        psychologa (-żki) która badała
        > bohaterkę artykułu przed konsekracją, mogło wpływać na ocenę czy
        da sobie radę
        > w
        > tym czego się podjęła? In plus - bo pani doktor z KULu zna to "od
        podszewki",
        > czy in minus?

        Co do przewidywania (z jaką-taką pewnością, a nie szansą 25-
        procentową)), to, jak słusznie zauważyla isma, równie dobrze z fusów
        można by wróżyć. I wszystko jedno, kim byłaby wróżka.

        Natomiast uważam, że Kościołowi powinno zależeć na rzetelnym,
        obiektywnym wykluczeniu zaburzeń osobowości u osób publicznie
        deklarujących chęc obrania tak niebanalnej drogi, by nie
        skompromitowaly one przypadkiem samej idei. A w tym celu powinien
        odwolac się do psychologów, którzy nie są osobicie przywiązani do
        idei konsekrowanego dziewictwa.
    • otryt Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 10:32
      Myślę, że artykuł w GW miał na celu zdyskredytowanie tej formy
      życia. Sporo osób pokazało sens i właściwe rozumienie dziewictwa
      konsekrowanego. Moja przyjaciółka żyje właśnie w taki sposób. Sam
      akt zaślubin odbył się po cichu, wewnątrz wspólnoty świeckiej, wiele
      osób może się tylko domyślać. Przyjaciółka jest nauczycielem
      akademickim a dodatkowo służy innym ludziom zajmując się dziećmi z
      rodzin dysfunkcyjnch, organizacją ich czasu wolnego, wakacji. Oprócz
      tego uczestniczy we wspólnocie działającej przy parafii, która
      zajmuje się ludźmi starszymi, chorymi i opuszczonymi. Jak wiele jest
      takich osób zamknietych w czterech ścianach swoich mieszkań rzadko
      kiedy zdajemy sobie sprawę. Zapracowana i zaganiana od rana do
      samego wieczora. W swoim domu bywa tylko kilka godzin nocnych, aby
      się wyspać. A przez cały czas w ruchu w służbie drugiego, często
      obcego człowieka. Chwila wyciszenia w codziennej modlitwie i
      Eucharystii. Po czym znów do przyjętych na siebie dobrowolnie
      obowiązków. Na chwałę Boga. W niektóre jej sprawy sam się
      włączałem, aby dopomóc. Jak wiele dobra czyni wśród ludzi sam Bóg
      tylko wie. Suma bezinteresownych działań wielu takich osób sprawia,
      że nasz świat staje się lepszy. Swoim życiem dają świadectwo, że w
      dzisiejszym świecie robienie coś dla drugiego człowieka, nie
      oczekując nic w zamian, jest także obecne i możliwe.
        • nati1011 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 12:01
          reszka2 napisała:

          > I widzisz różnice pomiędzy cichymi zaślubinami a
          > takim "przedstawieniem"?
          > Ja nie neguję powołania pani Anny, tylko zdumiewa mnie
          > sposób "wejścia" w ten stan.


          Róznica taka jak miedzy skromnym ślubem z udziłąem najbliższych a
          weseliskiem na 500 osób. Ani jedno nie musi być lepsze ani drugie
          gorsze. Ja w tym artykule nie zauważyłam przedstawienia ani zbytniej
          oprawy. Że odbyło się w kościele? A gdzie miało się odbyć? na
          zachrystii przy zgaszonych świecach? Biskup w tym uczestniczy, wiec
          musiało być z odpowiednią oprawą należna w naszej tradycji biskupom.

          Ceremonię opisała GW ząłoże sie że opis tego samego zdarzenia w
          gazecie katolickeij byłby zupełnie inny. Ale to już chyba uwagi do
          dziennikarki a nie dziewczyny.
          • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 12:13
            Tu jest fotka:
            miasta.gazeta.pl/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=4400412
            Natomiast, Nati prawde z biskupem mowi. Powiem wiecej, przy okazji
            niedawnego chrztu doroslych w aktedrze wawelskiej dziewczyny
            wporawdzie sukiem slubnych nie mialy, ale wygladaly, nooooo...
            bardzo odswietnie wink)).
              • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 13:09
                Toz wlasnie po to zamiescilam, zeby sie mozna bylo przekonac, czy
                byl umiar w tym "przedstawieniu", czy nie wink)).

                Inna sprawa, ze te "opisy" to sa autorstwa samej Anny Marii, wiec
                jesli ktos odniosl wrazenie, ze to byla jakas superwymyslna kiecka,
                to zainteresowana sie do tego, niestety, odrobine przyczynila.
                • nati1011 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 13:20
                  miałam na myśli raczej uczestników tej dyskusji smile W wywiadzie jest
                  tylko mowa o wymarzonej sukni. Jak się okazuje to nie musi być jakaś
                  strasznie bogata suknia.

                  A co do gości w kościele, chodze na ślub, chrzty itp uroczestości
                  znajomych. Msze chrzcielne lubię, nawet jak chrzci się całkiem obce
                  dzieci. Gdyby ktoś zapowiedział, ze bezie chrzest osoby dorosłej to
                  posżlabym ze zwykłęj życzliwości. A tu jeszce jak była zapowiedz, ze
                  biskup przyjeżdza.... Na chrzcinach mojego małego było 35 osób
                  (tylko rodzina i najbliżsi przyjaciele) + drugie tyle w kościele
                  (sąsiadek i dalszych znajomych). Tak samo na komunii starszej. Były
                  to tak ważne dla nas uroczystości, ze chcieliśmy by wszyscy sie z
                  nami cieszyli. A prezenty? Oczywiście były. O ile były dawane z
                  miłości a nie chęci pokazania się przed innymi, to co w tym złego?
                  • alex05012000 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 13:31
                    drodzy uczestnicy dyskusji... nie rozumiemy się... ja sie po prsotu
                    okropnie zdziwiłam, mnie to dziwi, was nie, ale mnie owszem, zresztą
                    tych dziewic jest w Polsce 30, więc nie jest to zjawisko powszechne
                    i chyba człek ma prawo sie mocno zdziwić... może ten artykul jest
                    źle napisany, tendencyjny i podkreślający nie to co najważniejsze w
                    sprawie, ale pierwsza moja informacja na powyższy temat była włąśnie
                    z tego artykułu...niestety
                    nie piszcie o ślubach, chcrztach i komuniach bo jest to zjawiskowo
                    normalne, zwykłe, zmnane, ktoś ma wystawniejszą uroczystość, a ktos
                    m,niej, nie o to mi chodziło, chodziło mi o to że zszokowało mnie ze
                    w ogóle coś takiego istnieje i ze sie z tego robi wielką ceremonię z
                    udziałem biskupa, przepraszam, ale gdyby mi jakaś kobieta
                    powiedziała że złożyła śluby wobec Boga, że nie wyjdzie za mąż,
                    będzie dziewicą i poświęci sie kontemplacji czy coś takiego to bym
                    jej życzyła wszystkiego najlepszego, ale gdyby zaczęła mówić, ze
                    jest żoną Jezusa Chrystusa to bym zaczęła dla niej szukać
                    najbliższego gabinetu psychiatry... nie wiem czy rozumiecie o co mi
                    chodzi, bo z tej wielkiej dyskusji, którą niechcący rozpętałam
                    wynika, ze nie do końca...
                    • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 13:45
                      No troche Cie rozumiemy, a troche nie wink)). Jednak troche czym
                      innym jest stwierdzenie: "ja tego nie rozumiem, nie zetknelam sie z
                      tym", a czym innym stwierdzenie: "niech ona nie robi tego czy
                      tamtego, bo to kosmos, odjazd, absurd, szok, niech idzie do
                      psychiatry".

                      W udziale biskupa nic dziwnego nie widze. Zakonnice skladaja sluby
                      na rece biskupa (z drobnymi wyjatkami - u benedyktynek zdaje sie, ze
                      ksieni), sakramentu kaplanstwa udziela biskup. To jest wyraz tego,
                      ze Kosciol przyjmuje w Boze imie deklaracje woli takiej osoby.
                      Kosciol uwaza, ze wybor takiego stanu jest dopuszczalny, i widzi w
                      nim dobro. Inna sprawa, jaka jest, i jak to opisuje konkretna osoba.

                      W Krakowie, o ile mnie moja slynna pamiec nie myli, konsekracja
                      dziewic byla jakies dwa czy trzy lata temu w Lagiewnikach. Z
                      udzialem metropolity, zbiorowa, bez sukien slubnych, z obraczkami.
                      Ale to byly panie jednak nieco starsze - moze one po prostu nie
                      potrzebowaly tej uroczystej formy, nie wiem (jak bierze slub para w
                      powaznym wieku, to zazwyczaj naturalne jest, ze mniej jest
                      fajerwerkow: fryzur, sukien, gosci itp.).

                      A z tym mowieniem o "mezu" - widzisz, wszystko zalezy, JAK sie to
                      mowi. Mlode osoby maja tendencje do mowienia, ekhm, w emocjach,
                      kwieciscie - tyle ze wiekszosc mowi w ten sposob o kolegach ze
                      szkolnej lawy, no.
                      • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 13:54
                        Aha - jeszcze jedno. Ten obrzed, jednak, Kosciol
                        nazywa "konsekracja", a nie "zaslubinami (z Chrystusem)".
                        Konsekracja, czyli "PO-swieceniem", czyli "U-swieceniem").

                        Kosciol przyjmuje od czlowieka deklaracje woli uswiecenia swojego
                        zycia. Czlowiek publicznie mowi "Chce, Boze, zebys mi towarzyszyl w
                        stawaniu sie takim, jakiego mnie pragniesz".

                        No i jednych Pan Bog pragnie w malzenstwie, innych w kaplanstwie, a
                        innych, jak widac, w stanie dziewictwa - niebedacego przypadkiem,
                        zbiegiem okolicznosci, tylko swiadomym wyborem - tyle.

                        Moim osobistym zdaniem, podstawowe jest wiec rozeznane dla siebie
                        samego osobiste powolanie do swietosci, a nie to, tam, oblubienstwo
                        z Chrystusem, no i o tym przede wszystkim, jak dla mnie, mowic
                        warto. No, ale w koncu ludzie mowiac o swoich malzenstwach, tez
                        rozne rzeczy uwazaja za wazniejsze od innych - jedni porozumienie
                        intelektualne, inni udany seks, inni wspolne dzieci, a jeszcze inni
                        jeszcze cos innego wink)).
                          • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 15:34
                            No, chyba istnieje.
                            W Sacramentum caritatis np. pisza, nie czyniac jakiejs specjalnej
                            roznicy miedzy mezczyznami a kobietami:


                            81. W kontekście związku pomiędzy Eucharystią i różnymi powołaniami
                            w Kościele szczególnie jaśnieje "profetyczne świadectwo osób
                            konsekrowanych, które w celebracji eucharystycznej oraz w adoracji
                            znajdują moc do radykalnego pójścia za Chrystusem posłusznym, ubogim
                            i czystym". Konsekrowani mężczyźni i kobiety, chociaż spełniają
                            liczne zadania wychowawcze i troszczą się o potrzebujących, w
                            nauczaniu czy posłudze chorym wiedzą, że zasadniczym celem ich życia
                            jest "kontemplacja rzeczy Bożych oraz ustawiczne zjednoczenie z
                            Bogiem". Istotny wkład, jakiego Kościół oczekuje od życia
                            konsekrowanego dotyczy o wiele bardziej porządku bycia niż
                            działania. W związku z tym chciałbym tu przywołać znaczenie
                            dziewictwa jako świadectwa właśnie w odniesieniu do tajemnicy
                            Eucharystii. W istocie, oprócz odniesienia do celibatu kapłańskiego,
                            tajemnica eucharystyczna odsłania wewnętrzny związek z dziewictwem
                            konsekrowanym, gdyż jest ono wyrazem wyłącznego oddania się Kościoła
                            Chrystusowi, którego przyjmuje jako swego Oblubieńca z wiernością
                            radykalną i płodną. W Eucharystii dziewictwo konsekrowane znajduje
                            natchnienie oraz pokarm dla całkowitego oddania się Chrystusowi. Z
                            Eucharystii ponadto czerpie ono pociechę i zachętę, by również w
                            naszych czasach być znakiem miłości bezinteresownej i płodnej, którą
                            Bóg żywi wobec ludzkości. W końcu, poprzez swoje specyficzne
                            świadectwo, życie konsekrowane staje się obiektywnie przywoływaniem
                            oraz antycypacją"godów Baranka" (Ap 19, 7-9), które są kresem całej
                            historii zbawienia. W tym znaczeniu skutecznie odsyła do tej
                            eschatologicznej perspektywy, której każdy człowiek potrzebuje, aby
                            mógł ukierunkować własne wybory oraz decyzje życiowe.
                      • minerwamcg Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 14:04
                        > No troche Cie rozumiemy, a troche nie wink)). Jednak troche czym
                        > innym jest stwierdzenie: "ja tego nie rozumiem, nie zetknelam sie z
                        > tym", a czym innym stwierdzenie: "niech ona nie robi tego czy
                        > tamtego, bo to kosmos, odjazd, absurd, szok, niech idzie do
                        > psychiatry".

                        Ooo! I to jest m.in. to, z czym polemizuję w wypowiedziach osób niewierzących.
                        Jeżeli czegoś nie rozumiesz, to przyjmij, że nie rozumiesz, w końcu nie ma
                        przepisu, że wszystko co się dzieje w takich czy innych wspólnotach religijnych
                        trzeba rozumieć. Ale na podstawie swojego niezrozumienia nie przypisuj innym z
                        automatu niskich pobudek albo braku równowagi psychicznej...
                        • nati1011 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 15:34
                          minerwamcg napisała:

                          > Ooo! I to jest m.in. to, z czym polemizuję w wypowiedziach osób
                          niewierzących.
                          > Jeżeli czegoś nie rozumiesz, to przyjmij, że nie rozumiesz, w
                          końcu nie ma
                          > przepisu, że wszystko co się dzieje w takich czy innych
                          wspólnotach religijnych
                          > trzeba rozumieć. Ale na podstawie swojego niezrozumienia nie
                          przypisuj innym z
                          > automatu niskich pobudek albo braku równowagi psychicznej...

                          Ta nasza dyskusja bardzo przypomina dyskusje o celibacie kapłanów.
                          Oczywiście najwiecej do powiedzenia mają świedcy i to niekoniecznie
                          mocno praktykujący wink))))

                          Jak to wszystko co związane jest z płciowością człowieka budzi tak
                          gorące emocje. Tylko czekać aż jakśe mądre grono psychiatrów ogłosi,
                          zę dziewictwo powyżej 16 roku życia jest poważnym zaburzeniem
                          psychicznym wink))))
                      • alex05012000 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 15:41
                        ja nie napisałam, że dla wszystkich to absurd, tylko, że dla mnie,
                        dla mnie to jest, a przynajmniej czytając artykuł było, bo w ogóle
                        nie miałam pojęcia, ze coś takiego może istnieć i na czym polega,
                        czymś wysoce dziwnym... teraz jest mniej dziwne, bo przeczytałam 110
                        postów na ten temat..., choć nie samo zjawisko mnie zszokowało
                        najbardziej tylko forma jego celebrowania ..., wy znacie owe
                        dziewice z autopsji, słyszeliście o takich uroczystościach a ja
                        nigdy, jest to niecodzienne zjawisko, chyba jest, itd, nie będę w
                        kółko to samo...
                        jeszcze raz powtarzam zato - artykuł został źle sformułowany i
                        tendencyjnie napisany, i zamiast rzetelnie poinformować narobił
                        zamieszania...
                        • a_weasley Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 17:50
                          alex05012000 napisała:

                          > jeszcze raz powtarzam zato - artykuł został źle
                          > sformułowany i tendencyjnie napisany, i
                          > zamiast rzetelnie poinformować narobił zamieszania...

                          Do wszystkiego, co pisze prasa, trzeba podchodzić z dystansem. Im bardziej
                          skomplikowane zagadnienie - nie dotyczy prasy specjalistycznej - tym z większym
                          dystansem, bo dziennikarz prawdopodobnie nie zna się na tym, o czym pisze.
                          Usłyszy jedno, zrozumie drugie, napisze trzecie, bo tak lepiej brzmi, w redakcji
                          potną tak, żeby dobrze do ramki pasowało...
                          Nie każdy ma chęć, czas i zdrowie, żeby chociażby w pełni wykorzystać prawo do
                          autoryzacji. A już tekstu odautorskiego dziennikarz nie ma obowiązku dawać do
                          autoryzacji i gdyby autorka reportażu o nas jako małżeństwie międzywyznaniowym
                          nie zrobiła nam tej grzeczności, poszłyby do druku takie kwiatki jak "duchowny
                          katolicki, metodystyczny i jezuicki" albo "ewangelia o cudzie w Ghanie
                          Galilejskiej"...
                        • mader1 Alex :) 10.04.08, 19:38
                          Dobrze, że napisałaś o tej dziewicy, bo wszyscyśmy się trochę o tym
                          dowiedzieli smile
                          Dorze, że podzieliłaś się swoimi wątpliwościami , bo

                          "... teraz jest mniej dziwne, bo przeczytałam 110
                          > postów na ten temat..., "

                          Widzisz, jak dobrze, że się ta dyskusja rozpętała smile))

                          "> jeszcze raz powtarzam zato - artykuł został źle sformułowany i
                          > tendencyjnie napisany, i zamiast rzetelnie poinformować narobił
                          > zamieszania..."

                          Co do artykułu całkowicie się zgadzam. Co do zamieszania - osoby,
                          które są na tym forum - Ty także- wiele rzeczy twórczo potrafią
                          wykorzystać smile
                          • isma O mediach 10.04.08, 19:52
                            Co do artykulu, to ja mysle, ze to jest kwestia kilku czynnikow. Byc
                            moze jest swiadomie tendencyjny, byc moze jest wynikiem
                            niedostatecznej kompetencji dziennikarza (jak teraz czytam swoje
                            artykuly sprzed 15 lat o samorzadzie, to mi sie wlos jezy na glowie -
                            mimo, ze staralam sie jak umialam, a dociekliwa bylam zawsze, i
                            zadna tendencyjnosc mi nie byla w glowie. Ale czesto-gesto lykalam
                            jednak zdumiewajaco bezkrytycznie, co mi rozmowcy, np. niezadowoleni
                            interesanci, powiedzieli).

                            Ale przede wszystkim, moim zdaniem, to jest to, co pisalam przy
                            okazji pierwszego kwietnia. Dowiadczamy rzeczywistosci na sposob
                            multimodalny. Trzeba czerpac informacje z mozliwie wielu zrodel i je
                            konfrontowac. Nie da sie oprzec tylko na jednym zrodle.
                    • mary_ann Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 20:48
                      alex05012000 napisała:

                      > udziałem biskupa, przepraszam, ale gdyby mi jakaś kobieta
                      > powiedziała że złożyła śluby wobec Boga, że nie wyjdzie za mąż,
                      > będzie dziewicą i poświęci sie kontemplacji czy coś takiego to bym
                      > jej życzyła wszystkiego najlepszego, ale gdyby zaczęła mówić, ze
                      > jest żoną Jezusa Chrystusa to bym zaczęła dla niej szukać
                      > najbliższego gabinetu psychiatry... nie wiem czy rozumiecie o co
                      mi
                      > chodzi,

                      Ja Cię, alex, doskonale rozumiemsmileEeech.
            • alex05012000 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 13:14
              nie wiem, może dla was to normalne, zwyczajne wydarzenie, ale ja
              nigdy w życiu o czymś takim nie słyszałam nawet i jakoś trudno mi
              pojąć tę kwestię, dziwne to i tyle...
              nie neguję chęci poświęcenia sie Bogu czy wyboru (żeby nie było
              rezygnacja z ) akurat takiej drogi, ale ślub kojarzy mi sie
              jednoznacznie, z dwojgiem ludzi wstępującym w związek małżeński, a
              ta pani wyglądała jakby rzeczywiście ślub brała tylko pana młodego
              zabrakło ... dorosłe osoby przyjmujące chrzest w odświętnych
              sukniach mnie nie dziwią, pani zaślubiająca Chrystusa owszem...
              • nati1011 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 13:27
                dorosłe osoby przyjmujące chrzest w odświętnych
                > sukniach mnie nie dziwią, pani zaślubiająca Chrystusa owszem...

                A czy kobieta wstępująca do zakonu nie zaślubiają Chrystusa? Myślę
                że tak samo byłabyś zdziwiona obserwując ceremonię wstępowania do
                zakonu. Przepraszam, ale chyba zbyt dosłownie rozumiesz określenie -
                ślubować Chrystusowi. A raczej zbyt cieleśnie.
                  • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 14:17
                    No tak. Ale jednak trzeba odroznic oprawe od istoty rzeczy. Mysle,
                    ze jak sie wyswiecalo ksiezy cichaczem w Czechach, to tez nikt nie
                    robil z tej okazji szop pt. defilady przez miasto w wiencu
                    prymicyjnym, czy jak tam sie to nazywa. Ale, z szopa czy bez szopy,
                    to sakrament ten sam przeciez.

                    Mnie jakos nie ekscytuja specjalnie przeczytane w gazecie wypowiedzi
                    samej Anny Marii - ona nimi nie wiecej swiadczy na rzecz
                    sensownosci/bezsensownosci dziewictwa konsekrowanego, niz kazda
                    poszczegolna zona na temat sensownosci/bezsensownosci malzenstwa.
                    Jak to w zyciu: sa lepsze i gorsze zony, lepsze i gorsze zakonnice,
                    lepsi i gorsi ksieza. Ale moze nie ma co na podstawie pojedynczych
                    przypadkow generalizowac.
                • alex05012000 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 15:28
                  nati1011 napisała:
                  > dorosłe osoby przyjmujące chrzest w odświętnych
                  > > sukniach mnie nie dziwią, pani zaślubiająca Chrystusa owszem...
                  > A czy kobieta wstępująca do zakonu nie zaślubiają Chrystusa?
                  - no wg mnie nie
                  Myślę że tak samo byłabyś zdziwiona obserwując ceremonię wstępowania
                  do zakonu. Przepraszam, ale chyba zbyt dosłownie rozumiesz
                  określenie - ślubować Chrystusowi. A raczej zbyt cieleśnie.
                  - ja też przepraszam, ale tak wynikało (przynajmniej ja tak
                  zrozumiałam) z artykułu i wypowiedzi w nim zawartych, a ja stety czy
                  niestety moją wiedzę na ten temat rozpoczęlam tym nieszczęsnym
                  artykułem...
                  • nati1011 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 15:38
                    alex05012000 napisała:
                    > - ja też przepraszam, ale tak wynikało (przynajmniej ja tak
                    > zrozumiałam) z artykułu i wypowiedzi w nim zawartych, a ja stety
                    czy
                    > niestety moją wiedzę na ten temat rozpoczęlam tym nieszczęsnym
                    > artykułem...

                    Więc zapomnij o tym nieszczęsnym artykule. Pewnie jedynym jego celem
                    było wywołanie sensacji. Dość dużó tu było napisane o celowości
                    takiego powołania. A ty tak trochę z uporem trzymasz się tego 1
                    artykułu. Kto wie, czy to były dokłądne słowa tej dziewczyny, czy
                    tez "podretuszowane" przez dziennikarza. W tak delikatnych sprawach
                    bardzo ąłtwo zgubić pierwotny sens wypowiedzi. Choć ja osobiście nic
                    tam szokującego nie znalazłam.
        • otryt Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 14:20
          reszka2 napisała:

          >I widzisz różnice pomiędzy cichymi zaślubinami a
          >takim "przedstawieniem"?

          To sprawa trzeciorzędna. Jeden woli tak, drugi inaczej. I na tym
          mało istotnym elemencie skupiła się uwaga dziennikarza. Pytania o
          byłych chłopców to też pokazywanie fałszywego tropu. Artykuł pomija
          to, co najważniejsze.

          Ważne zaś jest to, co robię te kobiety? Jak ktoś mądrze już napisał,
          służyć drugiemu człowiekowi można na milion sposobów, a do tego
          najczęsciej sprowadza się powołanie, o którym rozmawiamy. Etos
          służby zanika. Nawet lekarze nie pracują od niedawna w "służbie
          zdrowia" lecz w "ochronoe zdrowia", czyli są ochroniarzami smile)).
          Słowo "służba" uwiera jakoś wielu współczesnych ludzi. Po napisaniu
          swojego postu pojawiła się refleksja, ze takie dziewice pomagają
          tam, gdzie zwykłe rodziny sobie nie radzą (dzieci, osoby stare,
          opuszczone i chore). Obowiązki wszelakie, emigracja, wyjazd do
          innego miasta sprawiają, że nie starcza już możliwości, aby zająć
          się starymi rodzicami, nawet, gdy są chorzy. Ludzie opuszczeni
          bardzo często mają swoje dzieci, żyjące gdzieś daleko. Na szczęscie
          są członkowie świeckich wspólnot, w tym dziewice konsekrowane, które
          ten problem jakoś rozwiązują bądź łagodzą. Ale to tylko dwie z
          niezliczonych możliwości służenia drugiemu człowiekowi.
    • madziaq Pytanie trochę na boku 10.04.08, 11:15
      Nasunęło mi się po lekturze tego artykułu, może ktoś obeznany odpowie. Otóż, w
      artykule jest napisane, że konsekrowane dziewice są oecne w chrześcijaństwie od
      pierwszych wieków i wzorem dla nich jest dziewica Maria. No i moja ciekawośc
      podsunęła mi następujące pytanie - czy według tradycji katolickiej Maria
      pozostała dziewicą (zachowała celibat) również po narodzinach Jezusa? Niby mówi
      się "Maryja zawsze dziewica". Z drugiej strony - miała męża... Czy są jakieś
      przekazy, tradycje coś mówiące na ten temat? Nie to, żebym znów wysuwała wątek
      seksualny na pierwszy plan wink Ale gdyby ktoś znający... bo ja wiem... pisma
      apokryficzne, albo coś takiego, się wypowiedział, to moja ciekawośc poczuje się
      zapokojona wink
      • minerwamcg Re: Pytanie trochę na boku 10.04.08, 18:49
        Wieczyste dziewictwo Maryi jest kontrowersją między katolikami a protestantami -
        katolicy są na tak, protestanci na nie, i uważają, że po narodzinach Jezusa
        Maryja miała z Józefem jakieś dzieci. I jedni i drudzy swoje przekonanie
        wyprowadzają z Biblii, zarzucając sobie nawzajem nadinterpretację i przekręcanie
        tekstu natchnionego smile Słowem, temat jest gorący.
        Nawiasem mówiąc, ma to bezpośredni związek z duchowością tych wyznań - w
        katolicyzmie ceni się dziewictwo, bezżenność, celibat, u protestantów nie...
    • maadzik3 Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 21:19
      Ja nieśmiało i nie wyrzucie, ale dla mnie było to nie do przejścia (ten tekst).
      Po pierwsze pewna pycha, wywyzszanie się nad innych jako żona Boga (upppsss),
      matka dorosłym dzieciom - innym wierzącym (upppsss) - jednym słowem osoba w
      pozycji niezwykłej (we własnych oczach) infantylnie podkreślanej. Poza tym
      sprowadzenie Boga do roli człowieka, którego ma niejako na szczególnych prawach
      lub na wyłącznoś (bo odzywa się do niego we własnych oczach trochę jak do
      czekającego na obiad męża właśnie). Ponadto szopka (pewna) ze ślubuem w
      dopasowanej sukience - hmmm... co do afiszowania się i poświęceń (w tym życia
      osobistego) to wspomnę Biblię "niech nie wie lewica twoja co czyni prawica", co
      do afiszowania niemal cielesnego związku z Bogiem, jest to dla mnie niesmaczne.
      No, jakoś tak... duży niesmak miałam po przeczytaniu.
      • isma Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 22:40
        Ale no bo tekst to jedno, a dziewictwo konsekrowane w ogolnosci to
        drugie.
        Przeczytaj np. to:
        krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/567736.html
        Zupelnie normalne kobity, nie? Nawet jak mowia "teraz to Bog jest
        naszym oblubiencem", to to brzmi jak metafora, a nie jak
        pretensjonalny pensjonarski belkot. Dlatego mowie: fakt, ze np.
        jakas pani sie zwraca do meza per "psinko ty moja slodziutka" nie
        oznacza od razu, ze w malzenstwie sie kazdemu czlowiekowi trociny z
        mozgu robia, no.
      • kudyn Re: konsekrowane dziewice w XXI wieku zresztą.... 10.04.08, 23:22
        maadzik3 napisała:

        > Po pierwsze pewna pycha, wywyzszanie się nad innych jako żona Boga (upppsss),
        > pozycji niezwykłej (we własnych oczach) infantylnie podkreślanej.
        > czekającego na obiad męża właśnie). Ponadto szopka (pewna) ze ślubuem w
        > co do afiszowania się i poświęceń (w tym życia
        > osobistego) to wspomnę Biblię "niech nie wie lewica twoja co czyni prawica"

        No też by się chciało zacytować "nie sądźcie z zewnętrznych pozorów" albo "nie
        sądźcie abyście..."
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka