Jestem wierząca i rozwodzę się

01.05.08, 10:26
To dla mnie koniec, cios. W mojej społeczności rozwód jest grzechem. Będę
wykluczona sad
To ja złożyłam pozew o rozwód.
    • ewa_anna2 Re: Jestem wierząca i rozwodzę się 01.05.08, 11:36
      Przykro mi. A jakiej jesteś wiary?? Ja jestem katoliczką. Nie tyle
      rozwód wyklucza z życia sakramentalnego Kościoła, co zawarcie
      powtórnego związku małżeńskiego. Czasem trzeba chronić siebie i
      rodzinę. Nie wiem, jak jest u ciebie, co cię zmusiło do podjęcia
      takiego kroku. Ale życzę, żeby Ci się wszystko ułożyło, żeby s
      znalazła jakieś rozwiązanie z tej sytuacji.
      • ekan13 Re: Jestem wierząca i rozwodzę się 01.05.08, 17:10
        Ewa ma rację, rozwód nie wyklucza ani z zycia sakramentalnego, ani z Kościoła. Jeżeli w Twoim otoczeniu rozwód jest grzechem, to zakładam że to otoczenie wierzące, a osądzanie i potępianie chyba nie idzie z tym w parze. Skoro Cię wykluczą to chyba bardziej hipokryci niż prawdziwi chrześcijanie.
        Nie przejmuj się teraz tym co powiedzą inni, to Twoje życie i Ty sama najlepiej wiesz co powinnaś robic.
        Zaufaj Bogu, On Ciebie nie wykluczy, On w odróżnieniu od wszystkich pseudo-wierzących jest miłosierny.
      • dominikjandomin Re: Jestem wierząca i rozwodzę się 03.05.08, 22:28
        ewa_anna2 napisała:

        > Przykro mi. A jakiej jesteś wiary?? Ja jestem katoliczką. Nie tyle
        > rozwód wyklucza z życia sakramentalnego Kościoła, co zawarcie
        > powtórnego związku małżeńskiego.

        I to w KK nie zawsze. Po sąsiedzku w parafii jest jedna taka rodzina (oboje po
        rozwodzie, małżeństwo ponowne, czynne życie sakramentalne). Wiem to od księdza z
        tamtej parafii, który zna całą sytuację. Co prawda, to fakt, ze któryś wierny
        poczuje się zgorszony, gdy wściubiał nos w cudze życie i coś dojrzał, ale nie
        wie co.

        A odejść od męża sadysty - słusznym jest.
        • ewa_anna2 Re: Jestem wierząca i rozwodzę się 09.05.08, 22:21
          dominikjandomin napisał:

          >
          > I to w KK nie zawsze. Po sąsiedzku w parafii jest jedna taka
          rodzina (oboje po
          > rozwodzie, małżeństwo ponowne, czynne życie sakramentalne). Wiem
          to od księdza
          > z
          > tamtej parafii, który zna całą sytuację. Co prawda, to fakt, ze
          któryś wierny
          > poczuje się zgorszony, gdy wściubiał nos w cudze życie i coś
          dojrzał, ale nie
          > wie co.
          >
          > A odejść od męża sadysty - słusznym jest.

          Ja zaufałabym księdzu, że ma rozeznanie w sytuacji owych małżonków.
          Może zrezygnowali ze współżycia?? Może została stwierdzona
          nieważność poprzedniego małżeństwa??
          Trudna to sytuacja. Nauka Kościoła jest jasna, a ja nie chcę też
          potępiać owych ludzi.
          • dominikjandomin Re: Jestem wierząca i rozwodzę się 10.05.08, 20:56
            ewa_anna2 napisała:

            > dominikjandomin napisał:
            >
            > >
            > > I to w KK nie zawsze. Po sąsiedzku w parafii jest jedna taka
            > rodzina (oboje po
            > > rozwodzie, małżeństwo ponowne, czynne życie sakramentalne). Wiem
            > to od księdza
            > > z
            > > tamtej parafii, który zna całą sytuację. Co prawda, to fakt, ze
            > któryś wierny
            > > poczuje się zgorszony, gdy wściubiał nos w cudze życie i coś
            > dojrzał, ale nie
            > > wie co.
            > >
            > > A odejść od męża sadysty - słusznym jest.
            >
            > Ja zaufałabym księdzu, że ma rozeznanie w sytuacji owych małżonków.
            > Może zrezygnowali ze współżycia?? Może została stwierdzona
            > nieważność poprzedniego małżeństwa??
            > Trudna to sytuacja. Nauka Kościoła jest jasna, a ja nie chcę też
            > potępiać owych ludzi.

            Ja bym postapił tak samo jak Ty. "Bym", bo tak dalece nie interesują mnie
            prywatne sprawy innych ludzi, że o wszystkim dowiedziałem się w ramach nauki
            teorii w DA, łącznie z tym, że ślubowali "białe" małżeństwo.

    • zebra12 Kościół ....... 01.05.08, 17:56
      ...zielonoświątkowy.
      Tylko dosć, że zostaję sama z 3 dzieci, to jeszcze bez społecznosci, w której
      byłam 20 lat!
      Mąż znęcał się nad nami. Nie chcę o tym pisać, już sił nie mam.
      Trudno było mi podjąc tą decyzję

      • ewa_anna2 Re: Kościół ....... 01.05.08, 18:15
        Właśnie w takiej sytuacji rozwód jest lepszy. Pisałam pracę z prawa o
        rozwodach, na KUL-u. Napisałam, że rozwód jest złem. I ksiądz promotor
        miał do mnie pretensję (mimo, że w 100% nie potępiłam rozwodu). Nawet
        Katechizm Kościoła Katolickiego pisze, że w pewnych sytuacjach rozwód
        może być tolerowany (KKK 2383). No, potem pozostaje żyć w zdrowiu,
        szczęściu, celibacie wink ...
        Chyba Twoja sytuacja do takich należy. Pozostawanie w takim związku
        wyrządzi wielką krzywdę w psychice dzieci.
        • chrust5 ewa_anna 20.10.08, 14:49
          A tak z ciekawosci, jaki to kanon reguluje? Bo takiego jak podalas,
          to nie ma... sad
          • isma Re: ewa_anna 20.10.08, 15:04
            Nie kanon, tylko numer. Ewa powoluje sie na katechizm, nie na kodeks.

            Rozwód

            2382 Pan Jezus podkreślił pierwotny plan Stwórcy, który chciał
            nierozerwalności małżeństwa. Znosi pobłażliwość, która przeniknęła
            do Starego Prawa.
            Między ochrzczonymi "małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być
            rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci".

            2383 Separacja małżonków z utrzymaniem węzła małżeńskiego może być
            uzasadniona w pewnych przypadkach przewidzianych przez prawo
            kanoniczne.

            Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem
            zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony
            majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego.

            2384 Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu.
            Zmierza do zerwania dobrowolnie zawartej przez małżonków umowy, by
            żyć razem aż do śmierci. Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego
            znakiem jest małżeństwo sakramentalne. Fakt zawarcia nowego związku,
            choćby był uznany przez prawo cywilne, powiększa jeszcze bardziej
            ciężar rozbicia; stawia bowiem współmałżonka żyjącego w nowym
            związku w sytuacji publicznego i trwałego cudzołóstwa:

            Jeśli mąż, odłączywszy się od swej żony, łączy się z inną kobietą,
            sam jest cudzołożnikiem, ponieważ każe popełnić cudzołóstwo tej
            kobiecie; także kobieta, która mieszka z nim, jest cudzołożnicą,
            ponieważ pociągnęła do siebie męża innej kobiety.

            2385 Niemoralny charakter rozwodu wynika z nieporządku, jaki
            wprowadza on w komórkę rodzinną i w społeczeństwo. Nieporządek ten
            pociąga za sobą poważne szkody: dla porzuconego współmałżonka, dla
            dzieci, które doznały wstrząsu z powodu rozejścia się rodziców,
            często starających się pozyskać ich względy, oraz z uwagi na zły
            przykład, który czyni z niego prawdziwą plagę społeczną.

            2386 Może zdarzyć się, że jeden ze współmałżonków jest niewinną
            ofiarą rozwodu orzeczonego przez prawo cywilne; nie wykracza on
            wówczas przeciw przepisowi moralnemu. Istnieje znaczna różnica
            między współmałżonkiem, który szczerze usiłował być wierny
            sakramentowi małżeństwa i uważa się za niesłusznie porzuconego, a
            tym, który wskutek poważnej winy ze swej strony niszczy ważne
            kanonicznie małżeństwo.
      • twoj_aniol_stroz Re: Kościół ....... 02.05.08, 09:40
        Bardzo mi przykro... Nawet nie umiem napisać Ci co dalej, bo w sumie
        niewiele wiem o Zielonoświątkowcach sad , wiem wstyd się do tego
        przyznać, ale coż, taka jest prawda. Jedno wiem na pewno, Bóg jest
        mądrzejszy od człowieka, On widzi Twoje cierpienie i nie potępia.
        Człowiek potępia z łatwością, ale Bóg taki nie jest, tego się
        trzymaj w najcieższych chwilach.
        • matizka Re: Kościół ....... 05.05.08, 10:25
          Zebra,

          oczywiście powinnaś pójść do Kościoła, starszych itp.

          Niestety podejrzewam, że:
          a) oni znają Twoją sytuację
          b)Twój mąż moze być kimś ważnym w Twoim kościele (facet 20 lat w
          kościele na pewnosmile

          Ale jednak zawalczyłabym - dla siebie samej i dla kościoła - to
          żadne świadectwo, a przecież do Waszego kościoła przychodzi sporo
          ludzi i to często ludzi właśnie z problemami; z rozbitych rodzin
          itp. i oni potrzebują dobrych wzorców.

          Nie namawiam Cie do nie rozwodzenia tylko do doprowadzenia do
          potepienia jego za to co Wam robił a nie Ciebie za rozwód!

          Jeśli to kościół zielonoświątkowy głównego nurtu to macie przecież
          też jakieś władze centralne i do nich się odwołaj

          A jak nie to odejdź do innego protestanckiego kościoła jak chcesz
          albo nawet wróc do katolickiego (choc pewnie nie zechcesz, a
          dodatkowo by Cie wtedy dawni znajomi potępili za to i troche to by
          ich uwagę odwróciło od właściwego problemu czyli twego męża) - są
          zbory w których na pewno znajdziesz zrozumienie.

          Ale powiem, że mnie przeraża, że 20 lat wytrzymałaś

          To znalazłam na oficjalnej stronie KZ

          www.kz.pl/index.php?p=04&w=3
          O Twojej sytuacji nic nie ma, ale myślę, że indywidualnie powinni
          sie wypowiedzieć

          A z tego korzystałaś?

          www.kz.pl/index.php?p=11&id=31&w=2
          I jeszcze raz nie po to, by Cię namawiać do ratowania małżeństwa,
          ale by nie dać się zwalić winy na siebie
          • matizka Kościół kat 05.05.08, 10:41
            poczytałam Twoje stare wątki...

            Czy Ty sama przeszłaś do kościoła katolickiego?

            Czy Twoje środowisko dowiedziało się w końcu o chrzcie Twoich dzieci
            (podejrzewam, że za To Cię by mocno potępili)?

            To ja polecę Ci teraz kogoś od trudnych spraw i rodzinnych i
            wyznaniowych - dominikanina o. Pilśnika

            Może warto tę swoją przynależność do końca określić dla siebie
            samej - jak zmieniać to juz wszystko za jednym zamachem smile

            pozdr

            M.
    • zebra12 Minęło trochę miesięcy 18.10.08, 14:58
      Rozwodu nadal nie mam. Sprawa w sądzie ciągnie się. W zborze nie byłam od bardzo
      dawna, może od kwietnia. Nadal nie wiem, co myśleć i co robić. Pastor był u mnie
      kilkakrotnie przed rozprawą. Jak dziecko mi się poważnie rozchorowało nikt nawet
      do mnie nie zadzwonił... Z męzem bez zmian, zresztą on nie mieszka nawet w moim
      mieście, tylko całkiem gdzieś indziej. Teraz już miesiąc nie miał czasu zabrać
      dziecka do babci. Przed sądem też mówił, że nie poszedł do córki do szpitala
      przez 4 tygodnie jej pobytu, bo był..."zarobiony". W końcu sędzina mu sama
      kazała tam iść. Wtedy dopiero poszedł. Szkoda słów.
      Ostatnio rozmawiałam z nim o podziale domu. Przynajmniej próbowałam o tym
      rozmawiać. Długo się nie odzywał. W końcu rzekł:
      - Bo ty tego nie rozumiesz, sprzedaż tego domu, to dla mnie jest dla mnie takim
      czymś, jak ty byś miała sprzedać swoje dziecko, żeby ci się lepiej wiodło...
      Mnie szczena opadła. Nam grozi eksmisja, bo zajmujemy nielegalnie lokal
      spółdzielczy, a on nie chce sprzedać naszego wspólnego majątku i podzielić się
      pieniędzmi, żeby ( końcu też jego) dzieci miały gdzie mieszkać!
      Dla mnie to szok!
      • mamalgosia Re: Minęło trochę miesięcy 18.10.08, 20:47
        Nie pojmuję, jak można nie odwiedzić dziecka w szpitalusad
      • chrust5 Re: Minęło trochę miesięcy 19.10.08, 17:51
        Wszystko ladnie, rozumiem, ze moze byc do domu przywiazany,
        zwlaszcza jesli to rodzinny albo dlugo na niego pracowal, ale to juz
        jednak przesada! Zreszta, prosze bardzo: rozumiem, ze moze go sobie
        zachowac, pod warunkiem, ze skombinuje forse i polowe majatku
        wyplaci Ci w gotowce? Ponury zart, niestety...
        • zebra12 Chrust 5 20.10.08, 05:59
          To nie jest jego dom rodzinny, bo kupiliśmy go kilka lat temu. To jest rudera i
          nikt tam nie mieszka. Wartość ma działka. Zaproponowałam mu 3 rozwiązania:
          1. Sprzedaż domu i podziała pieniędzy pół na pół - jego odpowiedź: absolutnie NIE!
          2. Wzięcie kredytu wartosci połowy domu i umożliwienie nam kupno mieszkania -
          odpowiedź: nie będę spłacał kredytu przez 30 lat
          3. Remont domu i taki jego układa, zebyśmy zamieszkali w dwóch różnych jego
          częściach - odpowiedź: nie wyobrażam sobie mieszkania z tobą...
          Tak więc on sobie nie wyobraża, a w sądzie wciąż upiera się by małżeństwo
          istniało. Ale przed salą wyjaśnił mi dlaczego: - No wiesz przecież, że chodzi mi
          o ten dom... Zrzekniesz się, a rozwód będzie od razu...
          Nie wiedziałam nawet, że takim człowiekiem jest mój mąż. Teraz już wiem, ze
          decyzja o rozwodzie była słuszna. Mimo, ze to mnie wykluczą z kościoła, nie jego!
          • magdalaena1977 Re: Chrust 5 20.10.08, 09:00
            a próbowałaś wziąć kredyt na mieszkanie z nadzieją, że spłacisz po zakończeniu
            sprawy podział majątku ?
            • zebra12 Dowiadywałam się 20.10.08, 14:13
              Ale nie mam zdolności kredytowej. Mam w końcu 3 dzieci na utrzymaniu, a zarabiam
              1500 zł. Alimentów nie wliczają w zdolność kredytową. Muszę czekać na ten
              podział majątku.
          • chrust5 Re: Chrust 5 20.10.08, 14:44
            No dobrze, a macie jakis inny majatek, pieniadze, cokolwiek, poza
            tym domem, czy w praktyce dzialka?
            A co do wykluczenia z Kosciola, to zupelnie nie rozumiem. Nie znam
            jego zasad, ale nie liczy sie fakt, dlaczego o ten rozwod
            wystepujesz?!
            • zebra12 Re: Chrust 5 21.10.08, 11:25
              Nie mamy nic poza tym. Dlatego nie mam nawet własnego dachu nad
              głową.
              • chrust5 Re: Chrust 5 21.10.08, 11:29
                Nie znam dokladnie przyczyn rozwodu, ale wspominalas o brutalnosci
                meza. Czy mial sprawe karna? To mogloby przyspieszyc rozwod, no i
                nie byloby kwestii, ze on sie nie zgadza, bo tak Cie szalenie
                kocha... A w ogole czy masz pelnomocnika z urzedu? Nie mowie, ze
                zawsze sa genialni, ale cos powinien pomoc. W razie koniecznosci
                mozna wystapic o jego zmiane. Jak rozumiem z Twojej sytuacji
                finansowej, bez problemu powinnas go dostac.
      • nati1011 Re: Minęło trochę miesięcy 21.10.08, 13:42
        Zebro, współczuję ci bardzo. W dodatku jesteś zdana teraz na sąd,
        który zazwyczaj nie działa szybko. Ale może warto napisać prośbe o
        przyspieszenie. Opisac całą sytuację - także rozmowy z meżęm, że
        żąda od ciebie zrzeczenia się praw do domu. Czy wystąpiłaś o
        ustalenie winy? Ja wiem, że to trudniejsze, ale wtedy mogłabyś
        domagać sie wiekszego udziału w majatku (w końcu to ty wychowujesz
        dzieci) i alimentów na siebie. Moze warto to przemyśleć. Czy
        naprawde nie masz w nikim wsparcia? Jeżeli jesteś z
        zachodniopomorskiego to napisz - moze bedę mogła pomóc bardziej
        konkretnie. Trzymaj sie. Będe pamietac w modlitwie.
        • zebra12 Jestem z Krakowa 23.10.08, 17:25
          Mam adwokata, za którego zapłaciłam biorąc kredyt...
          Myślałam, ze będzie szybciej i łatwiej. Myliłam się. On jest do niczego. Chyba
          się nie bardzo zna na rozwodach.
          • chrust5 Re: Jestem z Krakowa 23.10.08, 19:21
            Cos urodzaj na rozwadzace sie panie z Krakowa... Na potrzeby
            zupelnie innej pani z zupelnie innego forum sciagnelam od
            krakowskich znajomych takie oto namiary:

            Michalina Zwierzchowska (ew. Zbierzchowska) - cos, Florianska 18,
            (12) 422.12.31, 422.59.72 lub Anna Piwowarska (12) 411.96.14,
            kancelaria.a.piwowarska@interia.pl

            Moga byc niestety literowki, drugie nazwisko pierwszej pani jest nie
            do odczytania, bo to przechodzilo przez kolejne osoby. Mysle, ze nie
            popelniam niedyskrecji publikujac nazwiska na forum, namiary sa
            powszechnie dostepne.
            • ruda_kasia Re: Jestem z Krakowa 24.10.08, 20:14
              Drugie nazwisko pierwszej Pani brzmi Ochałek. Natomiast moja znajoma (częściowo
              też z tego forum o ile się nie mylę) zrezygnowała z jej usług dość mocno
              zawiedzina. Różnie to bywa. No a czasem klienci naprawdę liczą na cuda, a w
              sądzie to raczej dziwy się zdarzają.

              W tym tygodniu rozwiodłam młodą parę. Krótko po ich 3 rocznicy ślubu. Walczyłam
              z moją klientką, ale nie było co skłądać. Ona ma już innego. On pogodził się,
              chce nie tracić jakichkolwiek więzi z nią. Sąd taki poruszony dopytywał, czy aby
              nie są zbyt młodzi nie zbyt pochopnie. Ale - nie będę zdradzać oczywiście
              szczegółów, ale trochę refleksje zebry w wątku o cudzołóstwie mają do rzeczy.
              Sama się zastanawiam.
Pełna wersja