mader1
14.05.08, 09:22
Przeczytałam o tym, jak rodzice zapomnieli o dziecku
"-Rodzina dwuletniego brzdąca przyleciała do Kanady z Filipin. W
Vancouver mieli przesiadkę, a celem podróży było Winnipeg. - Kazano
nam przepakować zbyt ciężkie bagaże. Czasu do odlotu było coraz
mniej, więc bardzo się spieszyliśmy. Baliśmy się, że nie zdążymy na
samolot i zaczęliśmy biec - opowiadał ojciec chłopca, Jun Parreno.
- Jak to możliwe, że zapomnieliśmy o dziecku? Pędziliśmy do bramki i
rozdzieliliśmy się. Myślałem, że syn jest z żoną i dziadkami, którzy
pobiegli wcześniej. Oni byli pewni, że mały jest ze mną - wyjaśniał
Parreno.
W samolocie rodzina miała oddzielne miejsca i nie zorientowała się,
że coś jest nie tak. Również stewardessy nie wiedziały, że w
samolocie brakuje pasażera. Dziecko było tak małe, że nie dostało
własnej karty pokładowej. Podróż miało spędzić na kolanach
rodziców...
Później chłopczyka samotnie stojącego przy bramce znalazł
ochroniarz. Dziecko nie mówiło po angielsku i znalezienie kogoś, kto
mógłby się z nim porozumieć zajęło trochę czasu. W końcu,
pracownikom Air Canada udało się zidentyfikować malca i wytropić
jego rodziców, którzy byli w powietrzu, w połowie drogi do Winnipeg."
deser.gazeta.pl/deser/1,83453,5209821,Polecieli_samolotem__ale_zapomnieli_2_latka__ktory.html
Przypomniało mi się wtedy, że nam kiedyś też " zawieruszyło się"
dziecko

Miało 2,5 roku i było to w czasie ferii, w Zakopanem.
Poszliśmy z całą rodzinką na spacerek, mała na sankach. Dużych osób
było... zaraz... chyba 6 i to jedno niewiniątko, otulone kocami, w
kombinezonie. W penym momencie tył saneczek się odczepił, mała
zjechałaz nich na chodnik, a my gadając szlismy sobie jeszcze
kawalęk dalej. Ona nie alarmowała, bo uznała to za świetny
żart

))) Dopiero po kilkunastu krokach mąż zorientował się, ze coś
mu lekko

)))
Do tej pory to wspominamy.
Zdarzyło się Wam "zgubić" dziecko ?
---------
Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą. św. Augustyn
Wychowanie w wierze