isma
16.05.08, 09:37
Polzartem, zeby nie bylo, ze kult nauki sie na forum uprawia:
W cieniu starszego brata
Izabela Redlińska 16-05-2008, ostatnia aktualizacja 16-05-2008 08:32
Posiadanie rodzeństwa znacząco wpływa na bieg życia. Starsze może
zmniejszyć szanse na własne potomstwo, młodsze sprawi, że będziemy
bardziej odpowiedzialni
Kolejność narodzin nie tylko kształtuje osobowość. Może także w
istotny sposób oddziaływać na to, jak potoczą się nasze losy w
dorosłym życiu. Dowodzą tego wyniki badań naukowców ze szkockiego
Uniwersytetu Glasgow opublikowane przez „New Scientist”.
Posiadanie starszego brata zmniejsza szanse na sukces rozrodczy –
przekonuje zespół Iana Rickarda. Do tego wniosku doprowadziła
uczonych analiza danych zebranych od 79 studentów i pracowników
uniwersytetu. Jak to jest możliwe? Zacznijmy od początku...
Naukowcy ustalili, że osoby, które mają przynajmniej jednego
starszego brata, były w momencie urodzenia lżejsze, a w wieku
dorosłym są niższe niż te posiadające starszą siostrę lub siostry.
Swoje wyniki porównali ze statystykami z lat 1709 – 1815
przechowywanymi przez Kościół luterański w Finlandii. Objęły one
ponad 600 kobiet. Co się okazało? Panie, które posiadały starszą
siostrę, miały prawie 30 proc. więcej szans na urodzenie większej
liczby dzieci niż te, które posiadały starszego brata.
Cenne centymetry
Dlaczego tak się dzieje? Wcale nie z powodu wychowania czy relacji
między rodzeństwem. Podobną zależność zanotowano bowiem także w
rodzinach, w których najstarszy syn zmarł, zanim na świecie pojawiło
się młodsze dziecko. Sprawa jest bardziej skomplikowana i ma swoje
źródło w biologii człowieka. Ian Rickard sugeruje, że matki rodzące
synów ponoszą spory „reprodukcyjny koszt”, co odbija się na
młodszych dzieciach. – Męski hormon płciowy przenika w czasie ciąży
do organizmu kobiety i wpływa na jej odporność, a w rezultacie na
wagę przyszłego płodu – twierdzi naukowiec. To rodzi kolejne
konsekwencje.
Niska masa ciała w momencie urodzenia może się wiązać w życiu
dorosłym z większym ryzykiem depresji, skutkować obniżoną
inteligencją czy – w przypadku kobiet – zaburzeniami jajeczkowania.
Odbija się także na wzroście. A to cecha, która przekłada się na
atrakcyjność w oczach płci przeciwnej. Okazuje się, że liczy się
każdy centymetr. Jak wcześniej dowiedli Brytyjczycy, mężczyzna
liczący 1,83 m wzrostu ma większe szanse na posiadania partnerki i
dzieci niż ten, który ma 1,77 m.
Ale życie starszych braci również nie jest różowe, zwłaszcza w
dzieciństwie. Potwierdzają to badania uczonych z Johns Hopkins
University, prowadzone pod kierunkiem socjologa prof. Lingxin Hao.
Przeanalizowali oni amerykańskie statystyki z lat 1979 – 1994,
którymi co roku objętych było ponad 7 tys. osób.
41 proc. polskich rodzin z dziećmi będzie miało w 2010 roku dwójkę
lub więcej potomstwa
„Najstarsze dziecko traktowane jest przez rodziców surowo, młodszemu
znacznie częściej są gotowi pobłażać” – czytamy na łamach „The
Economic Journal”. W rezultacie pierworodny jest częściej karany.
Jak bowiem tłumaczy Hao, rodzice mają nadzieję, że tym samym
odstraszą młodsze dziecko od popełnienia podobnego, nagannego ich
zdaniem, czynu.Jednocześnie częściej powierzają pierworodnemu
odpowiedzialne zadania, wyznaczają wyższe standardy i mówią:
powinieneś świecić przykładem. Podobny trening w dzieciństwie nie
może nie zostawić po sobie śladu. I zostawia, co udowodnił zespół
prof. Lingxin Hao.
Siostra jak szczepionka
Najstarsze dzieci rzadziej niż młodsze rzucają szkołę czy – w
przypadku dziewcząt – zachodzą jako nastolatki w ciążę. A kiedy już
znajdą się w trudnej sytuacji, w mniejszym stopniu są skłonne
korzystać ze wsparcia finansowego rodziców.
Zarówno jednak w przypadku starszych, jak i młodszych bilans zysków
i strat z posiadania rodzeństwa jest dodatni. Osoby, które
wychowywały się z bratem lub siostrą, rzadziej są alergikami –
dowiedli uczeni z Narodowego Uniwersytetu Australijskiego w
Canberze. Mało tego, zależność tę zauważyli także w przypadku tak
poważnej choroby jak stwardnienie rozsiane. U osób, które we
wczesnym dzieciństwie miały przez rok kontakt z młodziutkim
rodzeństwem, ryzyko zapadnięcia na nią jest o 43 proc. niższe od
przeciętnej.
Ten stan tłumaczy tzw. hipoteza higieniczna. Przekładając teorię na
język praktyki: jeśli wychowujemy się w bliskim towarzystwie innych
dzieci, nasz układ odpornościowy poddawany jest swoistemu
treningowi. A dzięki temu jesteśmy w życiu dorosłym mniej podatni na
różne choroby autoimmunologiczne.
www.rp.pl/artykul/134832.html