minerwamcg
24.05.08, 22:35
Ostatnio w Warszawie coraz trudniej trafić na nabożeństwo majowe,
które nie byłoby okraszone jakąś "pobożną czytanką". W praktyce
wygląda to tak, że po Litanii Loretańskiej i Antyfonie ksiądz staje
przy ambonce, wyciąga książkę i przez następne pół godziny raczy
wiernych odczytywanymi z tejże rozważaniami albo tekstami Papieża.
Nie mam nic przeciwko pobożnej lekturze (choć nieraz serdecznie
życzyłabym sobie i wszystkim, żeby wielebny nie czytał tego jak
sprawozdania z kontroli BHP w Fabryce Kapci z Pluszu), ale czy
koniecznie trzeba ją serwować podczas nabożeństwa, w obecności
wystawionego Najświętszego Sakramentu, kiedy każdy chętniej by się
sam pomodlił?
Jak z tym jest u Was? Czy te "rozważania" to ogólnopolska plaga, czy
też może i w Warszawie można znaleźć nabożeństwo majowe złożone z
modlitwy, adoracji i śpiewu?