Czy "boziujecie"? :)))

07.06.08, 13:31
No właśnie, zastanowiła mnie historia mojej mamy. Babcia raczej nie
miała tendencji do zdrabniania, a jednak rocznemu dziecku mówiła o
Bozi. Druga babcia Bozią nazywała święty obrazek, ale o Osobach na
nim mówiła normalnie: Pan Bóg, Pan Jezus. Z "Jezuskiem" zetknęłam
się dopiero wśród dzieci, a i to nie na religii, bo siostra
Kazimiera była osobą zasadniczą smile
Osobiście jestem zdecydowana raczej nie zdrabniać, ale licho wie,
czy mi się co nie wymknie w przypływie czułości smile))
Czy Wam się wymyka?
    • twoj_aniol_stroz Re: Czy "boziujecie"? :))) 07.06.08, 15:14
      jakoś się nie wymyka, ale znam dwa zdrobniałe wierszyki:
      Panie Jezu, nasze Słonko
      Pobłogoslaw to jedzonko

      Dziękujemy nasz Jezusku
      Za to co już mamy w brzuszku

      To z dziecięcego przedszkola, ale tak na co dzień jakoś na razie nam
      się nie zdarza, co absolutnie nie oznacza, że kiedyś się to nie
      zmieni.
      • audita Re: Czy "boziujecie"? :))) 07.06.08, 16:15
        Nie "Boziujemy".
        "Jezuskujemy" sporadycznie 'w odniesieniu do Dzieciatka, w
        szczegolnosci w okresie okolo-Bozonarodzeniowym).

        Z przyczyn dla mnie samej nie do konca jasnych najbardziej
        przeszkadzalo mi... "paciorkowanie".
        Totez moje dzieci od samego poczatku po prostu modla sie (we
        wczesnym okresie zycia bylo tez "mowienie dzien dobry/dobranoc Panu
        Bogu").
        • mamaanieli Re: Czy "boziujecie"? :))) 07.06.08, 17:47
          na "paciorkowanie" to wręcz mam alergię. Babcia do mnie "boziowała">
          dopiero około 6 roku życia odkryłam, że to nie chodzi o... Matkę
          Bożą. No ostatecznie rodzaj to żenski...
          • paszczakowna1 Re: Czy "boziujecie"? :))) 09.06.08, 14:20
            > dopiero około 6 roku życia odkryłam, że to nie chodzi o... Matkę
            > Bożą. No ostatecznie rodzaj to żenski...

            Też tak miałam, z tym, że bardziej precyzyjnie - otóż "bozią" była dla mnie
            figurka Matki Boskiej lub obrazek w przydrożnych kapliczkach. Nie pamiętam już,
            kto do mnie "boziował' (chyba nikt z bliskiej rodziny), ale najwyraźniej podczas
            wakacji na wsi.
      • k_j_z Re: Czy "boziujecie"? :))) 07.06.08, 20:08
        Nie, raczej mi sie nie wyrywa. Nic takiego nie pamietam.
        A jak słyszę, kiedy moja Mama mówi do mojej córki "i zmów paciorek do bozi" to
        po prostu mnie trafia.
        W ogóle mam ostatnio jakąś niejszą odporność na moją Mamę i Jej zachowanie.
        Przychodzi wcześnie rano, siada w kuchni i zaczyna się modlić (Mieszkamy w
        jednym domu, tylko Mama ma pokój pietro wyżej)
        Tzn. czyta sobie jakieś modlitwy z jakiejś książki typu tajemnica szczęścia cxzy
        coś w tym rodzaju.
        OK. Niech czyta. Ale robi to takim szeptem, że jest w stanie wszystkich
        pobudzić, ja ją słysze w łaziencem a jeślisię ucze to już kompletna masakra.
        Nie bardzo możemy wejść do kuchni, bo mam wrażenie że jej przeszkadzamy, ale to
        jeszcze nie wszystko.
        Najbardziej drażni mnie to, że modli się, ale dokładniewie, co robimy, w razie
        czego potrafi się wtrąćić, podpowiedzieć, gdzie coo jest, zapytać, czego szukamy.
        Złości mnie to, bo taka modlitwa jakoś dla mnie nie bardzo. Mam wrażenie, że to
        taka demonstracja, żeby pokazać, że ona się modli.
        I do tego ciągłe westchnienia w stylu "o mój słodki Jezu albo cos w tym rodzaju"
        Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale naprawdeę trudne to dla mnie.
        Próbowałam Jej tłumaczyć, że u siebie ma lepsze warunki do modlitwy ale to jakoś
        do Niej nie trafia
        • szczur.w.sosie Re: Czy "boziujecie"? :))) 05.06.09, 10:21

          Przypomniała mi się śp babcia moja. Odmawiała różaniec w kuchni, gdzie moja mama
          gotowała na przykład i co którąś zdrowaśkę pytała: a dodałaś cośtam...
          Mamę coś trafiałosmile
    • magdalaena1977 Re: Czy "boziujecie"? :))) 07.06.08, 20:28
      dla mnie "bozia" to okrągły medalik
    • luccio1 Re: Czy "boziujecie"? :))) 07.06.08, 21:18
      Jako kilkulatek modliłem się czterowierszem:

      Do Ciebie, Boziu, rączki podnoszę;
      o zdrowie Mamy i Taty proszę!
      I proszę także: niech mnie od złego
      na każdym kroku Aniołki strzegą!

      Ale tam, gdzie była mowa o Bogu "prozą", nie zdrabnialiśmy.
      • audita Re: Czy "boziujecie"? :))) 07.06.08, 22:09
        Aaa, tez to znam, i moje dzieci nauczylam, ale od razu bylo "Do
        Ciebie BOZE" smile

        (w tworczej interpretacji moich dzieci lista osob wymienianych w
        modlitwie rozrastala sie czasem do niemozliwosci, zwlaszcza kiedy
        modlili sie razem i wzajemnie sobie podpowiadali, za czyje to
        jeszcze zdrowie mozna by sie pomodlic smile
        • verdana Re: Czy "boziujecie"? :))) 08.06.08, 10:58
          Moja córka opowiadala mi, jaką historie przezyła w przedszkolu.
          Katechetka na pierszych zajęciach zaczęła pytac, czy dzieci modla
          się do Bozi. Corka, dziecię wierzacego ojca i ateistki uznała, ze
          cos w jej religijnym wychowaniu jest nie tak - wszystkie dzieci
          wiedzą o co chodzi, a my zapomnielismy najwyraźnej jej o czymś
          istotnym powiedzieć. Gdy pytanie doszło do niej powiedziała, ze jest
          jej przykro, ale nigdy o Bozi nie slyszała. Katechetka zbladła i
          zaczęła wypytywac, czy córka się modli i w co wlasciwie wierzy.
          Corka powiedziała ze łzami w oczach "Bo mnie uczono, ze jest tylko
          jeden Bóg" i katechetka odetchnęła, machnęła ręka i powiedziała "A ,
          to dobrze moje dziecko, bardzo dobrze"...
          • mama_kasia Re: Czy "boziujecie"? :))) 08.06.08, 18:59
            big_grin
            Siedzi koło mnie syn. Stwierdziłam, że zabawne i zaczynam mu
            czytać. Doszłam do słowa "Bozia" i widzę niezrozumienie wink))
            Nastolatek właśnie w tym momencie dowiedział się ode mnie, kto
            to jest Bozia smile))
            • isma Re: Czy "boziujecie"? :))) 08.06.08, 19:36
              Normalnie, dziecko przezycia pokoleniowego pozbawilas!
              • rycerzowa Re: Czy "boziujecie"? :))) 08.06.08, 20:27
                isma napisała:

                > Normalnie, dziecko przezycia pokoleniowego pozbawilas!
                >

                wink))
                A tak, dokładnie tak!
                Może kiedyś będziecie mieć cudzoziemskie wnuki, wtedy przekonacie się, co to znaczy naprawdę znać, rozumieć, czuć mowę polskiego ludu, wszystkie jej odmiany, barwy, niuanse i nastrój.
                I co się traci, gdy się nie zna.sad

                Do Minerwy:
                Gdy człowiek oczekuje pierwszego dziecka, czyta mądre książki i czyni mądre postanowienia. Wiele z nich rozwiewa się wraz z pierwszym krzykiem maleństwa, inne troszkę później. wink
                Pamiętasz, jak to było z Anią z Zielonego Wzgórza i małym Jimem?
                (Co wcale nie znaczy,że nie należy czynić mądrych postanowień).

                Ad rem:
                Też postanowiliśmy,że nie będziemy "boziować". Ale chyba boziowaliśmy, bo dokładnie pamiętam modlitwę 3-letniej córeczki:
                "Do Ciebie, Boziu, rączki podnoszę,
                O zdrowie mamy, taty,
                ...I PSZCZÓŁKI MAI
                proszę..."
                • mama_kasia Re: Czy "boziujecie"? :))) 08.06.08, 22:46
                  Ale my tak chyba niecelowo wink
                  Generalnie twardo do dzieci mówiłam i stąd tak wyszło smile
                  Nie pamiętam, abym coś z rozmysłem z góry zakładała w kwesti Bozi.

                  Natomiast, tak jak kiedyś mnie to "boziowanie" denerwowało,
                  tak teraz jestem skłonna przymknąć oko wink ...Bo przynajmniej
                  ktoś dziecku o Bogu jednak mówi smile
                • isma Re: Czy "boziujecie"? :))) 08.06.08, 22:57
                  rycerzowa napisała:

                  > Może kiedyś będziecie mieć cudzoziemskie wnuki, wtedy przekonacie
                  się, co to zn
                  > aczy naprawdę znać, rozumieć, czuć mowę polskiego ludu, wszystkie
                  jej odmiany,
                  > barwy, niuanse i nastrój.
                  > I co się traci, gdy się nie zna.sad

                  Alez my, majac cudzoziemskiego meza, wiemy to znakomicie wink)).

                  Nie dalej jak wczoraj cudzoziemski maz chwycil za telefon chcac
                  dzwonic po pogotowie, kiedy na wiadomosc o tym, ze dziecie nasze
                  spozylo kawalek jablka podniesiony ze swiezo umytej detergentem
                  podlogi, skonstatowalam bez wiekszych emocji, iz zaradzenie temu
                  zdarzeniu za pomoca proponowanego przez meza wyplukania jamy ustnej -
                  pomoze jak umarlemu kadzidlo.
                  Malzonek serio pomyslal, ze wieszcze dziecku rychly koniec wink)).
                  • a_weasley Re: Czy "boziujecie"? :))) 03.06.09, 10:48
                    Isma napisała:

                    > pomoze jak umarlemu kadzidlo.
                    > Malzonek serio pomyslal, ze wieszcze dziecku rychly koniec wink)).

                    ...a potem krzyknął radośnie "Idiom!" i zanotował w specjalnym
                    zeszycie wink
                • minerwamcg Re: Czy "boziujecie"? :))) 08.06.08, 23:44
                  > Do Minerwy:
                  > Gdy człowiek oczekuje pierwszego dziecka, czyta mądre książki i
                  > czyni mądre postanowienia. Wiele z nich rozwiewa się wraz z
                  > pierwszym krzykiem maleństwa, inne troszkę później. wink

                  Krótko mówiąc, "nie masz dzieci, więc siedź cicho", tylko
                  powiedziane trochę ładniej niż przewiduje standard. Dzięki. Który to
                  już raz?

                  > Pamiętasz, jak to było z Anią z Zielonego Wzgórza i małym Jimem?
                  > (Co wcale nie znaczy,że nie należy czynić mądrych postanowień).

                  Przecież nie obiecywałam w poście założycielskim, że mi się nie
                  wymknie! smile)))
                  • ruda_kasia Re: Czy "boziujecie"? :))) 09.06.08, 10:04
                    Nie boziuję, nie może się wymsknąc słowo, którego się nie używa smile
                    Minerwa, spokojnie, moje pomysły na wychowanie dzieci, których
                    jeszcze nie miałam, nie uległy zmianie po ich urodzeniu wbrew
                    twierdzeniom mędrców wszelakich.
                    Nie zdrabniałam, nie całowałam piętek i nie płakałam jak mając 2,5
                    roku szły do przedszkola.
                    Jakoś mam wrażenie, że w moim otoczeniu "boziują" ludzie niezbyt
                    religijni.
                  • mader1 Re: Czy "boziujecie"? :))) 09.06.08, 10:34
                    Nie boziuję,choć się nad tym wcześniej nie zastanawiałam smile
                    A o dzieciach jak najbardziej możesz się wypowiadać, dlaczegoz nie,
                    skoro na forum każdy może sobie pogadać smile
                    moje dzieci uważają, że " Bozia" to jest skrót od Bożeny - taki
                    pieszczotliwy smile))))
                  • lady_groszek Re: Czy "boziujecie"? :))) 09.06.08, 10:38
                    o, o, wlasnie na temat madrych ksiazek czytanych przed narodzeniem dzieciecia. kurcze, ja mam wrazenie jak was czytam, ze jestescie super przygotowani do rodzicielstwa lub tez juz rodzicami jestescie i pieknie wam to wychodzi, i strasznie wam zazdroszcze. ja sie boje bardzo tego, ze mimo moich staran dziecko mi zejdzie na zla droge, tak w okolicach 14-15 roku zycia. ze sie nie bede umiala dogadac, a dziecko popadajac w bunt w okolicach tych lat wlasnie nas znielubi i myslec bedzie na nasz temat glownie zle rzeczy... ze ten moment konfrontacji naszego rodzicielskiego wrodzonego autorytetu z nabytym doswiadczeniem dziecka nie wypadnie pomyslnie. zastanawialiscie sie kiedys nad tym? pewnie tak, i macie calkiem odmienne wnioski...

                    a przy okazji, jaka jest u was polityka wzgledem offtopow? czy tu juz sobie na tyle pozwolilam, ze powinnam sie przeniesc gdzie indziej?
                • a_weasley Re: Czy "boziujecie"? :))) 15.06.08, 17:13
                  rycerzowa napisała:

                  > Gdy człowiek oczekuje pierwszego dziecka, czyta mądre
                  > książki i czyni mądre postanowienia. Wiele z nich rozwiewa
                  > się wraz z pierwszym krzykiem maleństwa, inne troszkę później.

                  Pierwsze dziecko się, jak tu powszechnie wiadomo, urodzić nie zdążyło. Niemniej
                  mogę rozsądnie przypuszczać, że w tej dziedzinie z takimi mądrymi
                  postanowieniami jest podobnie jak w innych dziedzinach. Co w szczególności
                  znaczy bezwiedne, a często wbrew sobie powtarzanie tego, czego człowiek sam od
                  rodziców doświadczał.
                  Bogu dzięki ani Minerwie, ani mnie nie boziowano.
                  Porównanie losów moich i brata z jednej strony, a naszych dwojga kuzynów
                  wychowywanych w tej dziedzinie przez boziującą babcię, nie uprawnia może do
                  uogólnień, jednakowoż zauważę, że w tym przypadku boziowanie dało zdecydowanie
                  gorsze wyniki.

                  > "Do Ciebie, Boziu, rączki podnoszę,
                  > O zdrowie mamy, taty,
                  > ...I PSZCZÓŁKI MAI
                  > proszę..."

                  Tej właśnie modlitwy nauczyła mnie babcia, gdy miałem lat 6. Było tam po prostu
                  "o zdrowie mamusi", mama była właśnie w szpitalu i babcia zjechała, by ją nam
                  zastępować. Zżymałem się w duchu, bom już od dawna odmawiał normalny pacierz...
                  Dość, że do mamusi dodałem tatusia, babcie (z podaniem imion), stryjka,
                  następnie zaczęły do tego dochodzić liczne ciocie i wujkowie, aż modlitwa
                  zaczęła niepokojąco przypominać wypominki. Babcia nie bardzo wiedziała, co z tym
                  zrobić, ale na szczęście któregoś dnia ojciec to usłyszał i zaproponował
                  syntetyczne "o zdrowie rodziny i przyjaciół".
    • sion2 Re: Czy "boziujecie"? :))) 09.06.08, 12:11
      O matko no myslalam zescie mnie z forum, wyrzucili, wejsc nie
      moglam wink)))

      Mnie rodzicie nie boziowali, babcia jedna co chciala byla daleko
      wiec nie zaszkodzila a druga babcia ta blizej to tez jakos od razu
      rzeczy a raczej Osoby po imieniu zwala smile)
      a teraz ja jako matka chrzestna ciagle powtarzam i prosze zeby brat
      z bratowa nie zaczeli "boziowac" ale na razie milcza w temacie bo
      dziecie ma 10 mcy smile
      • mader1 Re: Czy "boziujecie"? :))) 09.06.08, 14:00
        > O matko no myslalam zescie mnie z forum, wyrzucili, wejsc nie
        > moglam wink)))
        Ja też smile))) najpierw miałam wysłać prośbę o przyjęcie na forum, a
        potem tylko " Awaria", "awaria"....
    • wolanka79 Re: Czy "boziujecie"? :))) 11.06.08, 16:46
      nie, ja nie, ale faktycznie, przypomniałam sobie, jak babcia odmawiała ze mną
      paciorki do Bozi smile Fakt, że może to trochę trąci, ale wydaje mi się, że dzięki
      "boziowaniu" Matka Boska wydawała mi się kimś przyjaznym, życzliwym i
      wyrozumiałym. Przecież Bozia nie może się gniewać, nawet jak jej wyjawimy nasze
      dziecięce grzeszki.
    • a_weasley Spostrzeżenie ogólne 15.06.08, 17:17
      Jak widzę, en masse nam nie boziowano i wyrośliśmy na świadomych chrześcijan.
      W relacjach osób, które nazwałbym postwierzącymi, na początku jest bardzo często
      Bozia, Jezusek i Duszek Święty.
      Czyżby przypadkowa zbieżność?
      • aintha Re: Spostrzeżenie ogólne 15.06.08, 20:50
        No cóż będę w mniejszości.
        Zdarza mi sie powiedzieć, że idziemy do Bozi ;]
        Albo pokazać na krzyż i powiedzieć, że tam jest Bozia. Ale w modlitwie jest Bóg.

        Mi chyba też "boziowano", ale uszczerbku na świadomości nie zauważyłam.
        Podejrzewam, że wszystko zależy od samego człowieka. smile Ale "duszek Święty"
        smile)))))))))))))))))) hehehehe
        ---------------------------
        Dzieciaczkowo-Filmowo
        Piosenki i wierszykidla Dziecióf
        • aintha p.s. 16.06.08, 09:58
          za to nie toleruje "chodzenia do kościółka" :]
          ---------------------------
          Dzieciaczkowo-Filmowo
          Piosenki i wierszykidla Dziecióf
    • mamachlopca1 Re: Czy "boziujecie"? :))) 17.06.08, 09:41
      jak sie synek urodzil to chyba mialam takie zapedy boziowania-bo
      jakos nie wiedzialam jak mam nowordkowi pokazywac obrazek i mowic-
      Bóg. ale kolega mnie szybko wysmial-swiadoma matka i takich herezji
      dziecko uczy? no i Tobiasz zna prawidłowe, normalne pojecia, modli
      sie tez normalnie-tzn"do Boga chcę..." czyli Ojcze Nasz-zadnych
      wierszykow z pokazywaniem itp.te bardziej dziecinne to tylko przed
      posilkiem tolerujewink
      jak mnie uczono to nie pamietam.chyba normalnie ale moje pierwsze
      wspomnienie z kosciola jest jak mialam ok 6 lat...
    • luccio1 Re: Czy "boziujecie"? :))) 03.06.09, 21:46
      Pamiętam też taką modlitwę-wyliczankę:

      "Boziu, daj zdrowie:
      Mamusi, Tatusiowi;
      Babciom;
      Wujciom, Ciociom;
      Wszystkim dzieciom..."

      Zakończenie zawsze wydawało mi się niedopowiedziane, wiszące w powietrzu...
      - myślałem, aż wymyśliłem:
      "Bozi też!"

      (A że nie prosiłem o zdrowie Dziadków - cóż, Obaj byli już dla mnie "od zawsze"
      u Boga...).
      • a_weasley Re: Czy "boziujecie"? :))) 03.06.09, 22:02
        Auuu....

        Luccio1 zacytował:

        > Wujciom, Ciociom;
        > Wszystkim dzieciom..."

        a ja, wiedziony instynktem dopatrywania się rymów, w pierwszej
        chwili przeczytałem "cieciom" i długo się zastanawiałem, dlaczego
        właśnie ta grupa zawodowa została tak uhonorowana...
        • ruda_kasia Re: Czy "boziujecie"? :))) 04.06.09, 10:07
          A propos :-d Arthurze, boziujecie wink
          • a_weasley Re: Czy "boziujecie"? :))) 04.06.09, 10:42
            ruda_kasia napisała:

            > A propos :-d Arthurze, boziujecie wink

            Jeżeli to stwierdzenie faktu, to nie wiem, jak na to wpadłeś,
            Holmesie, a jeśli pytanie, to odpowiadam, że Bogu dzięki nie.
            I modlimy się przy Małej normalnie.
            • ruda_kasia Re: Czy "boziujecie"? :))) 04.06.09, 11:56
              Miało być ironicznie-retoryczne, ale mi pytajnik wcięło i wyszło jak zawsze. wink
              JW pisałam Minwerwie - ja nie uważam, że urodzenie dzieci zmienia człowiekowi
              poglądy smile
              • minerwamcg Re: Czy "boziujecie"? :))) 12.06.09, 21:54
                Nie boziujemy i niech nas Pan Bóg broni smile))
    • ewa_g96 Re: Czy "boziujecie"? :))) 04.06.09, 11:31
      Hm staram się nie ale czasem się coś wymsknie smile Generalnie mówię że jest Pan
      Jezus, Matka Boża itd.
    • leluchow1 Nie. n/t 05.06.09, 07:30

      • sulla Ja też nie 05.06.09, 10:21

        • kochmama Re: Ja też nie 05.06.09, 19:50
          też modle sie z dziećmi normalnie ale z najmłodszymi czesto
          rozmawiam i mówie o Bozi ale nie wierze ze Bóg ma ma mi za złe to
          zdrobnienie.Moja mamusia także mówiła mi o Bozi nie uważam żeby to
          było złe.
          • agasobczak Re: Nie Boziuje :) 12.06.09, 16:45
            Jestem uczulona na ten tekst i powiem szczerze ze nie lubie jak tak moja Mama
            mowi do Malej. Normlanie się z Mala modle i mowie jej o Bogu i Jezusie a nie
            Jezusku, i o Duchu Świetym> Nie wiem ile ztego rozumie ale opowiadamy o
            normlanych rzeczach w naszym zyciu i ze przez nie dziala Bog.Pewnei keidys
            zacznie sie pytac to wtedy bedziemy jej wyjasniac
    • twoj_aniol_stroz Re: Czy "boziujecie"? :))) 12.06.09, 17:01
      A moja tesciowa nie dalej jak wczoraj zwróciła się do piecioletniego
      dziecka, które cośtam zbroiło: "ty tak nie rób, bo bozia się
      pogniewa i cię ukarze" sad
    • sylwiksylwik my tez nie :-))) 12.06.09, 17:20
      Moje dzieci nie wiedza co to bozia.
      U mnie w rodzine dzieciom pokazuje sie obrazki na scianie i mowi ze to "bozia"
      potem wszyscy maja ubaw jak "dzidzia" pokazuje palcem portret dziadka i mowi
      "bozia".
    • katriel Re: Czy "boziujecie"? :))) 12.06.09, 18:35
      Mnie w dziecinstwie mowiono "Bozia" pokazujac obrazek z Jezusem.
      Taki dosyc cukierkowy: mlody mezczyzna, dlugowlosy i bez brody,
      o miekkich, niemal kobiecych rysach. Wiedzialam juz wtedy, kto to
      jest Pan Jezus (kojarzylam Go z krucyfiksu w kosciele); wiedzialam
      tez o Bogu Ojcu i o Duchu Swietym (umialam sie przezegnac); znalam
      takze Matke Boza. Nijak jednak nie potrafilam wymyslic, ktora
      wlasciwie z tych Osob (i jakiej plci) jest przedstawiona na obrazku
      (i do ktorej wobec tego odnosi sie okreslenie "Bozia").
      Nadal zreszta tego nie wiem; a skoro w ogole slowa "Bozia" nie rozumiem,
      to raczej nie bede go uzywac (w szczegolnosci wobec wlasnego dziecka).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja