mader1
19.06.08, 12:45
Moja serdeczna koleżanka zapytała mnie o coś...
Jej córka, 18- latka, przyszła do niej z problemem. " Chodzi " z
chłopcem. Słowo " chodzi" najprawdopodobniej, a raczej prawie na
pewno nie obejmuje tu współżycia - dla uspokojenia Nati, że i u 18-
latków nie jest to współcześnie automatyczne. Lubi go, mają dużo
wspólnych tematów, zainteresowań, on jest przystojny, a jednak "
prawie na pewno" uważa, że i tak nie chciałaby z nim być na zawsze.
To nie ten - tak jej się teraz wydaje. Ale przyjemnie się z nim
umawiać, gadać, być.... Zapytała mamę, czy to uczciwe - " chodzić" z
nim w takiej sytuacji, gdy to nie ten.
Mama... mama to i tak uważa, że jak jej 18-latka ma chłopaka, to do
ślubu jest jeszcze daleko.... ale... pytanie padło...
I przyznała, że z jednej strony tego ich " chodzenia" wcale nie
traktowała przesadnie poważnie, ale z drugiej... no jak to kiedyś
pisaliśmy, jeżeli się bierze tę druga osobę " na wyłącznośc" nawet
względną, to coś powinno oznaczać...