chrześcijanin wegetarianin

11.07.08, 15:28
Czy kiedykolwiek Was w kazaniach ostrzegano przed wegetarianizmem jako
odrzucaniu darów Bożych?
Bardzo się zdziwiłam taką sugestią ks. Hajduka... Podarowałam mężowi
audiobooki, m. in. rekolekcje "Święty Paweł nauczycielem walki duchowej". A
tam - sugestia wywiedziona z listu św. Pawła do Tymoteusza - aby zwrócić uwagę
czy nie ma się skłonności do bycia jaroszami... Mąż się zasępił... Jest
wegetarianinem do wielu, wielu lat...
Stosowny fragment (mowa jest o przestrzeganiu przed fałszywymi naukami):
"(nakazują) powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył" (4,3 1Tm)
Wydaje mi się, że to jedynie sprzeciw wobec przepisów Prawa...
    • twoj_aniol_stroz Re: chrześcijanin wegetarianin 11.07.08, 15:44
      To wszystko chyba zależy od naszego podejścia do tematu, bo jest
      zasadnicza różnica pomiedzy wegetrianinem, który nie je mięsa bo nie
      lubi, bo uważa, że mu ono szkodzi zdrowotnie, a osobą, która w
      wegetarianiźmie widzi ideologię - sporo sekt opiera się na
      przestrzeganiu bardzo ścisłym wegetarianizmu.
      • madziaq Re: chrześcijanin wegetarianin 11.07.08, 16:26
        Moim zdaniem ideologia tez jest w porządku, dopóki przechodzimy na wegetarianizm
        np po to, żeby ograniczyć cierpienie zwierząt i zaprotestowac w ten sposób np
        przeciw warunkom panującym na kurzych fermach czy w polskich rzeźniach. Problem
        zaczyna się robić wtedy kiedy wegetarianizm staje się metodą na osiągnięcie
        "duchowej równowagi", "łączności z absolutem" itp itd

        Pwoedziałabym, że właśnie kluczowa jest ideologia, która stoi za przestrzeganiem
        wegetarianizmu, bądź uważaniem go za coś co samo w sobie jest złe. Ja np
        słyszałam ostrzeżenia przed wegetarianizmem jeszcze liceum na religii.
        Uzasadnienie było takie, że wyznawcy Hare Kriszna i bodajże hinduiści są
        wegetarianami, więc w ten sposób się do nich upodabniamy, jeśli przestrzegamy
        wegetarianizmu. IMHO - uzasadnienie głupie, bo jeśli np hinduiści ubierają się
        na pomarańczowo, bo to jest u nich jakiś kolor rytualny to znaczy, że
        chrześcijanie nie mogą pomarańczowych rzeczy zakładać?
        • twoj_aniol_stroz Re: chrześcijanin wegetarianin 11.07.08, 16:37
          No upodabnianie się to faktycznie kiepski argument. Tyle, że tu było
          sporo racji, ale źle uargumentowanej, bo młody i jednocześnie bardzo
          krytyczny wobec tradycji umysł jest zarazem bardzo chłonny jeśli
          chodzi o nowości, fascyncje. Jeśli taki młody człowiek zostaje
          wegetarianinem i łączy się to z ostrymi dyskusjami w domowych
          warunkach, to jest to poczatek poszukiwań argumentów za swoim
          punktem widzenia i w takiej sytuacji już bardzo łatwo o łup dla
          sekty, która takiem zbuntowanemu nastolatkowi pokaże, że oni go
          wcale nie potępiają, oni wręcz uważają, że robi doskonale, u nas
          znajdziesz zrozumienie, my jesteśmy inni itd. To raczej o takie
          podejście chodziło i jest ono bardzo niebezpieczne dla młodego
          człowieka.
          • madziaq Re: chrześcijanin wegetarianin 11.07.08, 16:43
            Pewnie masz racje smile Ale, jak mawia mój mąż, to że się broni słusznej tezy, nie
            usprawiedliwia stosowania bezsensownych argumentów.

            Tak na marginesie to sama jestem prawie wegetarianką. Zdarza mi się jeśc mięso,
            jeśli muszę, ale unikam, trochę ze względów smakowych, trochę dla zmniejszenia
            cierpienia zwierząt a trochę po tym, jak się naczytałam, czego się dodaje do
            wędlin. Z absolutem nie próbuję się w ten sposób zjednoczyć wink
            • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 01:01
              > Ale, jak mawia mój mąż, to że się broni słusznej tezy, nie
              > usprawiedliwia stosowania bezsensownych argumentów.

              O,o,o. No właśnie. Dlatego mało co mnie tak wkurza jak mówienie, że nie je się
              mięsa, bo w Biblii napisane jest "nie zabijaj". To jest prymitywne przekręcanie
              Słowa Bożego.

              Słowo Boże natomiast skłania do innej refleksji. Skoro śmierć jest skutkiem
              grzechu pierworodnego, to w raju jej nie było. Nie tylko śmierci ludzkiej, ale w
              ogóle, śmierci w przyrodzie. Ma jej też nie być w Królestwie Bożym (przykład z
              jagnięciem i lwem). Czy zatem to, że człowiek je mięso jest skutkiem grzechu
              pierworodnego?
              • kudyn Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 10:16
                Może i tak. W opisie stworzenia jest mowa, że dla ludzi pokarmem będą „rośliny
                przynoszące ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie
                nasienie”, a dla zwierząt „będzie pokarmem wszelka trawa zielona”.

                Dopiero w przymierzu po potopie rozszerza na „wszystko, co się porusza i żyje”.
          • maadzik3 Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 12:24
            No, ale w podanym przez Ciebie przykładzie problemem jest podchodzenie do
            niektórych wyborów dorastających dzieci z histeria i na poziomie dyskusji z
            2-latkiem. Byłam w liceum wegetarianką przez 2 lata, tylko w związku z
            cierpieniem zwierząt i warunkami w hodowlach, tła religijnego to nie miało i nie
            ma (bo znów wracam do wegetarianizmu). Moi rodzice podeszli spokojnie do tematu
            i... już...
        • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 14:54
          madziaq napisała:

          > Moim zdaniem ideologia tez jest w porządku, dopóki przechodzimy na wegetarianiz
          > m
          > np po to, żeby ograniczyć cierpienie zwierząt i zaprotestowac w ten sposób np
          > przeciw warunkom panującym na kurzych fermach czy w polskich rzeźniach.

          Pod warunkiem, że robi to konsekwentnie. Czyli czysty weganizm, bez sera i
          mleka. I bez skórzanych butów. Inaczej żyje w kłamstwie, a wtedy nie jest to
          polecane.
          • madziaq Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 10:18
            Co do butów skórzanych, zgadzam się z Tobą, mogę dodać też futra wink Ale, o ile
            mi wiadomo, wytworzenie mleka nie wymaga użycia rzeźni, tak samo z serem wink Co
            do jajek np, zawsze pilnuję, żeby kupować tzw ekologiczne, czyli nie od kur
            trzymanych w klatkach
            • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 17.07.08, 14:35
              madziaq napisała:

              > Co do butów skórzanych, zgadzam się z Tobą, mogę dodać też futra wink Ale, o ile
              > mi wiadomo, wytworzenie mleka nie wymaga użycia rzeźni, tak samo z serem wink

              Wytworzenie mleka (i wszelkich przetworów) wymaga:
              - obory z jej hotelowymi warunkami pobytu zwierząt;
              - wybijania wszystkich urodzonym samców jako niepotrzebnych;
              -ubijania starych krów, które mają już zmniejszona mleczność.

              Rzeźnia zatem zupełnie niepotrzebna smile

              Co
              > do jajek np, zawsze pilnuję, żeby kupować tzw ekologiczne, czyli nie od kur
              > trzymanych w klatkach

              Fajnie masz. U nas tylko w jednym miejscu na rynku (czynne w godzinach pracy)
              jest baba z jajami nr 2. Wszędzie indziej jest numerek 3.

              A przy okazji - jeśli nie ferma, to na ogół nie stosuje wybiórczych metod
              hodowli kurczaków. A zatem wszystkie koguciki + stare kury - idą na rzeź.

              Tak wygląda niezabijanie zwierząt przy spożywaniu mleka i jaj. To ja już wolę to
              "marnujące się" mięsko zjeść.
          • a_weasley Jak zwykle... 19.07.08, 11:55
            dominikjandomin napisał:

            > Pod warunkiem, że robi to konsekwentnie. Czyli
            > czysty weganizm, bez sera i mleka. I bez
            > skórzanych butów. Inaczej żyje w kłamstwie,
            > a wtedy nie jest to polecane.

            No cóż, skoro niewierzący mogą pouczać chrześcijan, co wypada, a co nie wypada w
            kościele, to może i mięsożerca pouczać wegetarian. Ja, powodowany współczuciem
            wobec zwierząt, ustanowiłem sobie pewne ograniczenia, ale mógłbym pójść dalej,
            więc jestem, jako niekonsekwentny, gorszy od Ciebie, który się w danej
            dziedzinie nie ograniczasz wcale, w czym jesteś konsekwentny?
            • dominikjandomin Re: Jak zwykle... 20.07.08, 22:50
              Rozumiem, jeśli ktoś nie je, bo nie lubi.

              Ale mam już serdecznie dość agresywnych wojujących w., co to mnie oskarżają o
              bycie mordercą, a sami noszą skórzane buty. Albo mnie wyzywają od morderców, a
              sami żłopią mleko, które również przyczynia sie do zabijania krów i byków.

              Natomiast bardzo popieram sensowna walkę o warunki życia zwierząt, o
              ograniczanie cierpienia, uwolnienie kur z klatek i tego typu akcje.

              Ograniczanie cierpienia, zła wynikającego z chęci zysku producentów - to tak.
              Ale robienie tego w zakłamaniu, że "ja to jestem super" i trzymania oczu szeroko
              zamkniętych - to mi się nie podoba. Wolę już uczciwie powiedzieć: tak, jem
              mięso, dla mnie rocznie zabija sie 10 świń i 3 krowy, niż mówić "ja jestem super
              wegetarianinem, przeze mnie zwierzęta nie cierpią i nie umierają" - i starannie
              nie zauważać, ze dla niego rocznie zabija sie 2 krowy.

              I tyle.
              • a_weasley Re: Jak zwykle... 21.07.08, 12:19
                dominikjandomin napisał:

                > Rozumiem, jeśli ktoś nie je, bo nie lubi.

                > Ale mam już serdecznie dość agresywnych wojujących
                > w., co to mnie oskarżają o bycie mordercą, a
                > sami noszą skórzane buty. Albo mnie wyzywają
                > od morderców, a sami żłopią mleko, które również
                > przyczynia sie do zabijania krów i byków.

                W czym oczywiście się z Tobą zgadzam, tyle że takie postawienie sprawy sugeruje,
                że jest to podział wyczerpujący. Owóż nie jest, bo są co najmniej dwie grupy,
                które się w nim nie mieszczą.
                Jedna to ci, którzy nie tylko nie jedzą zwierząt, lecz także nie noszą
                skórzanych butów i innych wynalazków (które, nawiasem mówiąc, przy obecnym
                rozpowszechnieniu mięsożerstwa są produktem ubocznym), nie jedzą jaj, nie piją
                mleka i w ogóle nie korzystają z niczego, do czego choćby pośrednio potrzebne
                jest zabijanie zwierząt (oczywiście nie w pełnym zakresie, bo jak kombajn kosi
                zboże, to też parę zwierzaków rozjedzie), z soczewkami kontaktowymi włącznie. O
                ile wiem, są tacy.
                Druga istnieje na pewno, bo sam do niej należę i wszyscy znani mi wegetarianie.
                Lubimy mięso, wyrzekamy się go, żeby uniknąć zbędnego w naszej ocenie zabijania
                zwierząt, a Wy sobie jedzcie na zdrowie.

                > Natomiast bardzo popieram sensowna walkę o
                > warunki życia zwierząt, o ograniczanie cierpienia,
                > uwolnienie kur z klatek

                Jakoż i ja nie jadam jaj z chowu klatkowego. Niestety nie zawsze mam do
                dyspozycji jaja z chowu wybiegowego, a żal, osobliwie że te uważam za najzdrowsze.

                > Wolę już uczciwie powiedzieć: tak, jem mięso,
                > dla mnie rocznie zabija sie 10 świń i 3 krowy,
                <ciach>
                > nie zauważać, ze dla niego rocznie zabija sie
                > 2 krowy.

                Cóż, patrząc w ten sposób, trudno nie zauważyć, że 1 krowa i 10 świń są do przodu.
                • dominikjandomin Re: Jak zwykle... 21.07.08, 18:46
                  a_weasley napisał:


                  > Jedna to ci, którzy nie tylko nie jedzą zwierząt, lecz także nie noszą
                  > skórzanych butów i innych wynalazków (które, nawiasem mówiąc, przy obecnym
                  > rozpowszechnieniu mięsożerstwa są produktem ubocznym), nie jedzą jaj, nie piją
                  > mleka i w ogóle nie korzystają z niczego, do czego choćby pośrednio potrzebne
                  > jest zabijanie zwierząt (oczywiście nie w pełnym zakresie, bo jak kombajn kosi
                  > zboże, to też parę zwierzaków rozjedzie), z soczewkami kontaktowymi włącznie. O
                  > ile wiem, są tacy.

                  Których popieram, o ile istnieją. Podobno są tacy, nie wiem czy w Polsce.

                  > Druga istnieje na pewno, bo sam do niej należę i wszyscy znani mi wegetarianie.

                  Czy to tylko ja mam szczęście spotykać popaprańców, którzy na słowa "jem mięso"
                  odpowiadają "własną matkę też byś zjadł"?

                  > > Wolę już uczciwie powiedzieć: tak, jem mięso,
                  > > dla mnie rocznie zabija sie 10 świń i 3 krowy,
                  > <ciach>
                  > > nie zauważać, ze dla niego rocznie zabija sie
                  > > 2 krowy.
                  >
                  > Cóż, patrząc w ten sposób, trudno nie zauważyć, że 1 krowa i 10 świń są do przo
                  > du.

                  Absolutnie się zgadzam. Tylko żeby nie było, że żadna krowa nie idzie pod nóż.
                  • a_weasley Re: Jak zwykle... 21.07.08, 20:52
                    dominikjandomin napisał:

                    > Czy to tylko ja mam szczęście spotykać
                    > popaprańców, którzy na słowa "jem mięso"
                    > odpowiadają "własną matkę też byś zjadł"?

                    Najpewniej nie, ale ja w każdym razie takiego nie spotkałem, a jeśli już, to się
                    nie przyznał. W realu, mówię, bo w necie to i owszem spotkałem.

                    > Absolutnie się zgadzam. Tylko żeby nie
                    > było, że żadna krowa nie idzie pod nóż.

                    Ależ ja tego nigdy nie twierdziłem. Twierdziłem jedynie i nadal twierdzę, że tą
                    metodą wspomniane zjawisko minimalizuję.
                    • dominikjandomin Re: Jak zwykle... 21.07.08, 23:25
                      a_weasley napisał:

                      > dominikjandomin napisał:
                      >
                      > > Czy to tylko ja mam szczęście spotykać
                      > > popaprańców, którzy na słowa "jem mięso"
                      > > odpowiadają "własną matkę też byś zjadł"?
                      >
                      > Najpewniej nie, ale ja w każdym razie takiego nie spotkałem, a jeśli już, to si
                      > ę
                      > nie przyznał.

                      W realu, moja była koleżanka. Nosiła do kompletu skórzane glany, a jakże.

                      >
                      > > Absolutnie się zgadzam. Tylko żeby nie
                      > > było, że żadna krowa nie idzie pod nóż.
                      >
                      > Ależ ja tego nigdy nie twierdziłem. Twierdziłem jedynie i nadal twierdzę, że tą
                      > metodą wspomniane zjawisko minimalizuję.

                      To tu się całkowicie zgadzamy.
            • dominikjandomin Pozwalam sobie pouczać... 20.07.08, 23:18
              Wiesz, napisałeś bardzo mądrą rzecz, więc pozwolę to wytłuścić:

              a_weasley napisał:

              > No cóż, skoro niewierzący mogą pouczać chrześcijan, co wypada, a co nie wypada
              > w
              > kościele, to może i mięsożerca pouczać wegetarian.

              Cóż, czasem boli, gdy mięsożerca ośmieli się pouczać wegetarianina...

              Czasem boli, gdy niewierzący zarzuca nam wierzącym zakłamanie. Boli bardziej,
              gdy ma rację...

              Nie raz zostałem odsądzony od czci i wiary (z sugestią, ze powinienem się
              wynieść z kościoła, a może i z Kościoła), gdy ośmieliłem się zwrócić uwagę, że
              wyjące na cały głos dziecko skutecznie przeszkadza wszystkim w modlitwie.
              Wyjaśniono mi, poganinowi, że "pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie", a to, że
              mimo mikrofonów i nagłośnienia nie słyszę np. kazania, to tylko i wyłącznie mój
              problem.

              Cóż, może i rzeczywiście, to tylko mój problem i powinienem sobie zamawiać
              prywatne Msze, jeśli chcę mieć możliwość wysłuchania... albo słuchać w domu z
              radia...

              Tylko przychodzi mi do głowy dość stare opowiadanie o pewnym prałacie, który w
              licznych rozmowach prawie przekonał swego niewierzącego przyjaciela do wiary. Na
              koniec oprowadził go po katedrze, w której posługiwał. I po zwiedzaniu ateista
              rzekła do kapłana: "Przekonałem się, że pięknie mówisz, ale sam w to nie
              wierzysz i masz za kłamstwa". Kapłan na to: "Jak to?" A ateista: "Mówisz mi, że
              twój żywy Bóg mieszka w tabernakulum. A ty przechodząc nawet nie przyklęknąłeś".

              Ech, ci wstrętni ateiści pouczający wierzących, ci paskudni mięsożercy
              pouczający wegetarian...
              • a_weasley Re: Pozwalam sobie pouczać... 21.07.08, 12:25
                dominikjandomin napisał:

                > Wiesz, napisałeś bardzo mądrą rzecz, więc pozwolę to wytłuścić:
                >
                > Cóż, czasem boli, gdy mięsożerca ośmieli się pouczać
                > wegetarianina...

                A czasem wkurza, kiedy poucza głupio.

                > wynieść z kościoła, a może i z Kościoła), gdy
                > ośmieliłem się zwrócić uwagę, że wyjące na cały
                > głos dziecko skutecznie przeszkadza wszystkim
                > w modlitwie.

                Ojciec Knabit mówi, że nie powinno. Ale on się nie zna, bo nie ma dzieci.

                > Ech, ci wstrętni ateiści pouczający wierzących,
                > ci paskudni mięsożercy pouczający wegetarian...

                ...w jednym stoją domu. Udowadniają, że zamiast 100% robimy 70% tego, czego oni
                nie robią wcale.
                • dominikjandomin Re: Pozwalam sobie pouczać... 21.07.08, 18:47
                  a_weasley napisał:

                  > dominikjandomin napisał:
                  >
                  > > Wiesz, napisałeś bardzo mądrą rzecz, więc pozwolę to wytłuścić:
                  > >
                  > > Cóż, czasem boli, gdy mięsożerca ośmieli się pouczać
                  > > wegetarianina...
                  >
                  > A czasem wkurza, kiedy poucza głupio.
                  >
                  > > wynieść z kościoła, a może i z Kościoła), gdy
                  > > ośmieliłem się zwrócić uwagę, że wyjące na cały
                  > > głos dziecko skutecznie przeszkadza wszystkim
                  > > w modlitwie.
                  >
                  > Ojciec Knabit mówi, że nie powinno. Ale on się nie zna, bo nie ma dzieci.

                  Ale co nie powinno?


                  > > Ech, ci wstrętni ateiści pouczający wierzących,
                  > > ci paskudni mięsożercy pouczający wegetarian...
                  >
                  > ...w jednym stoją domu. Udowadniają, że zamiast 100% robimy 70% tego, czego oni
                  > nie robią wcale.

                  Ależ nie mówię ni nigdzie nie mówiłem, ze chodzi o 70%. Chodzi mi tylko o osoby,
                  dla których owe 30% znaczy ZERO (pod warunkiem, że mówią o sobie samych).
                  • a_weasley Re: Pozwalam sobie pouczać... 21.07.08, 20:57
                    dominikjandomin napisał:

                    > a_weasley napisał:

                    >> Ojciec Knabit mówi, że nie powinno.
                    >> Ale on się nie zna, bo nie ma dzieci.

                    > Ale co nie powinno?

                    Dziecko drzeć się, bo to zakłóca.
            • madziaq Re: Jak zwykle... 21.07.08, 14:35
              A ja się jeszcze uczepię, trochę z boku, że nie podoba mi się, że wegetarianie o
              osobach jedzących mięso mówią często "mięsożercy". Jakkolwiek samo słowo jest
              neutralne to w tym przypadku węszę tu wydźwięk pogardliwy, taki jak w dość
              dawnych czasach miał "innowierca" na przykład
              • a_weasley Re: Jak zwykle... 21.07.08, 15:37
                madziaq napisała:

                > nie podoba mi się, że wegetarianie o osobach
                > jedzących mięso mówią często "mięsożercy".
                > Jakkolwiek samo słowo jest neutralne to w tym
                > przypadku węszę tu wydźwięk pogardliwy,

                Słowo jak słowo. Ma taki wydźwięk, jaki mu nadaje mówiący - czyli ma wydźwięk
                pogardliwy lub wręcz wrogi, jeśli używa go wegetarianin wojujący.
                Jak większość słów oznaczających kogoś, kto się różni od mówiącego (nieraz już
                wspominałem, jak zdarzyło mi się słyszeć Polaków wymyślających sobie "Ty
                Ukraińcu!"). I odmawiam szukania jakiegoś politycznie poprawniejszego.
                Ja się ani o trawożercę, ani o jedzącego inaczej nie obrażam.
    • mader1 Re: chrześcijanin wegetarianin 11.07.08, 16:12
      o zwykłym, normalnym wegetarianizmie nigdy tak nie słyszałam. I nic
      złego nie widzę. Może to był wegetarianizm wymieniany jednym
      tchem "obok" jakichś innych cech ?
    • kudyn Re: chrześcijanin wegetarianin 11.07.08, 23:45
      samboraga napisała:

      > Czy kiedykolwiek Was w kazaniach ostrzegano przed wegetarianizmem jako
      > odrzucaniu darów Bożych?

      Przed wegetarianizmem jako wyrazem wiary w reinkarnację itp. się spotkałem, jako
      odrzucaniem darów Bożych to nie.

      > Wydaje mi się, że to jedynie sprzeciw wobec przepisów Prawa...

      Dlaczego św. Paweł ma się sprzeciwiać przepisom Prawa?
      • alex05012000 Re: chrześcijanin wegetarianin 14.07.08, 15:53
        z tym odrzucaniem darów Bożych to jakiś mocno chybiony argument, bo
        wynikałoby z niego, że mamy jeść dosłownie wszystko co Bóg stworzył
        na ziemi do jedzenia... ja np nie przełknę grzyba, a to też dar Boży
        nie??? ...

        sprzeciw wobec przepisów Prawa...
        w ogóle nie rozumiem kto i dalczego i jakim przepisom miałby sie
        sprzeciwiwac?
    • ewa_anna2 Re: chrześcijanin wegetarianin 14.07.08, 23:33
      Nie mam nic przeciwko wegetarianizmowi i pomaganiu zwierzętom. Ale
      niektórzy wegetarianie są niekonsekwentni. Widzą zło w zjedzeniu
      jajka (skrajne odmiany), noszeniu butów skórzanych, a w zabiciu
      poczętego dziecka już nie.
      Ostatnio ścięłąm się z jedną wegetarianką na czacie Między ziemią a
      niebem, bo twierdziła, że nie je mięsa, więc nie grzeszy!!! W ogóle
      nie grzeszy.
      Gdyby nie wyleciało mi akurat z głowy - to napisałabym, że
      prawdopodobnie Hitler był wegetarianinem.
      O. Leon Knabit w książce "Czy zwierzęta mają duszę" pisze, że przez 10
      lat nie jadł mięsa, ze względów zdrowotnych.

      Kiedyś byłam "uzależniona" od Onetu. Przeszło mi, Teraz prawie wcale
      nie zaglądam tam. Dawnymi czasy, gdy starałam się uczestniczyć w
      onetowych "dyskusjach" najbardziej denerwowały mnie posty "sławnych
      wegetarian". Uważają oni, że wszystkim chorobom i złu na świecie winne
      jest jedzenie mięsa i brak seksu. Ech indifferent
      • madziaq Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 09:42
        > Ostatnio ścięłąm się z jedną wegetarianką na czacie Między ziemią a
        > niebem, bo twierdziła, że nie je mięsa, więc nie grzeszy!!! W ogóle
        > nie grzeszy.

        O, a to ciekawa teroia tongue_out Rozumiem, że zaprzestanie jedzenia mięsa ma
        bezpośredni wpływ np na prawdomówność, sumienność w wykonywaniu obowiązków itp
        itd wink No to, kurka wodna, musze się zastanowić nad całkowitym wegetarianizmem wink
        • mader1 Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 09:49
          to byłoby cudowne, co ? big_grin Tez bym przebolała to mięso smile)))
          • ewa_anna2 Re: chrześcijanin wegetarianin 19.07.08, 00:36
            mader1 napisała:

            > to byłoby cudowne, co ? big_grin Tez bym przebolała to mięso smile)))
            >


            I moją ukochaną pizzę hawajską...

            Parę osób tłumaczyło dziewczynie, że grzeszy pychą uważając się za
            ideał, ale to do niej nie dotarło. W ogóle była to osoba z
            gatunku "Chrystus tak (???), Kościół nie (!!!).
    • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 01:07
      Wegetarianizm może być pogardą dla darów Bożych. Ale na tej samej zasadzie
      wszystko może być wszystkim - modlitwa może być wymówką przed działaniem, pomoc
      bliźniemu może być dogadzaniem własnemu poczuciu ważności, etc.

      Jaroszami są trapiści, kiedyś byli też benedyktyni, obecnie wiem, że mięso
      jedzą, ale niewiele. Święty Paweł przestrzega przed wywyższaniem się z powodu,
      że się czegoś nie je (w tym wypadku chodziło o potrawy nieczyste, np. karasie w
      śmietanie) - i w tym widziałabym dla wegetarianina zagrożenie duchowe. Jaki to
      ja, kurczę nieupieczone, jestem doskonały, że nie jem mięsa i jacy to be są ci,
      co jedzą.
      • paszczakowna1 Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 14:29
        > Jaroszami są trapiści, kiedyś byli też benedyktyni, obecnie wiem, że mięso
        > jedzą, ale niewiele. Święty Paweł przestrzega przed wywyższaniem się z powodu,
        > że się czegoś nie je (w tym wypadku chodziło o potrawy nieczyste, np. karasie w
        > śmietanie) - i w tym widziałabym dla wegetarianina zagrożenie duchowe. Jaki to
        > ja, kurczę nieupieczone, jestem doskonały, że nie jem mięsa i jacy to be są ci,
        > co jedzą.

        No, jest jeszcze możliwośc zgorszenia (przed czym też św Paweł przestrzega), ale
        to w dość szczególnych okolicznościach. Komuś się wegetarianizm kojarzy z
        buddyzmem czy ogólnie i mętnie z filozofią New Age, i widząc
        chrześcijanina-wegetarianina dojdzie do wniosku, że New Age i chrześcijaństwo
        można łączyć.
        • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 25.07.08, 12:18
          Komuś się wegetarianizm kojarzy z
          > buddyzmem czy ogólnie i mętnie z filozofią New Age, i widząc
          > chrześcijanina-wegetarianina dojdzie do wniosku, że New Age i
          chrześcijaństwo
          > można łączyć.

          A komuś innemu Ciało Chrystusa skojarzy się ze zwykłym ciałem i
          dojdzie do wniosku, że chrześcijanie to kanibale. Nie, nie żartuję.
          W pierwszych wiekach autentycznie pod adresem chrześcijaństwa takie
          zarzuty były. Chyba nie możemy odpowiadać za wszystko, co się komuś
          głupio pomyśli.. bo głupota ludzka jest niezmordowana smile
    • maadzik3 Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 12:20
      Nie spotkałam się. Sama jestem zwolennikiem wegetarianizmu, do którego ze
      zmiennym szczęściem zachęcam rodzinę.
    • magdalaena1977 Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 18:02
      a nie macie wrażenia, że wegetarianie są we współczesnym społeczeństwie
      traktowani za dobrze ?
      W wielu restauracjach są np. wydzielone w menu dania wegetariańskie, a
      jednocześnie pytanie o coś postnego w piątek spotyka się z pełnym
      niezrozumieniem, a tłumaczenie własnych nietolerancji pokarmowych jest
      przyjmowane z głupim uśmieszkiem.
      Całkowicie dopuszczalne towarzysko jest niejedzenie mięsa, a odsunięcie np.
      szczypiorku, to wybrzydzanie i brak dobrego wychowania.

      Nie chcę narzucać innym tego co mają jeść, ale dla mnie wegetarianizm to właśnie
      kwestia osobistych preferencji. Ktoś nie je mięsa, bo nie podoba mu się, że
      pochodzi z zabitych zwierząt (czasami jajek też nie je, albo rybkę jednak tak).
      Ale jest to jego prywatny wybór, tak jak niejedzenie szczypiorku, bo jest błeee
      taki zielony i obrzydliwy w smaku.
      Czymś innym są natomiast religijne wymogi żywieniowe czy kwestie zdrowotne.
      • verdana Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 19:44
        Nie, zdecydowanie czym innym jest nie jedzenie miesa, bo człowiek
        nie chce się przyczyniać do śmierci zwierząt, a zupełnie czym innym
        nie jedzenie szczypiorku, bo się szczypiorku nie lubi. To pierwsze
        może byc nawet wyrzeczeniem - lubie mięso, ale nie jem, bo zwierze
        cierpi. To drugie jest dogadzaniem wlasnym gustom - nic zlego w tym
        nie ma, ale z moralnoscia ma to niewiele wspolnego.
      • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 20:51
        > a nie macie wrażenia, że wegetarianie są we współczesnym społeczeństwie
        > traktowani za dobrze ?
        > W wielu restauracjach są np. wydzielone w menu dania wegetariańskie, a
        > jednocześnie pytanie o coś postnego w piątek spotyka się z pełnym
        > niezrozumieniem

        Guzik prawda, Magdalaeno... niestety. Jako żona wegetarianina coś o tym wiem, bo
        nieraz odprawialiśmy pielgrzymkę z knajpy do knajpy, żeby znaleźć cokolwiek, co
        Arthur mógłby zjeść. A i tak najczęsciej kończyło się na ruskich pierogach albo
        jajecznicy. I to w przybytkach różnej maści, od barów mlecznych, gdzie ze
        zrozumiałych przyczyn było jeszcze najlepiej, po naprawdę nietanie restauracje.
        Co do czegoś postnego w piątek, to większość restauracji, barów itp. ma w menu
        ryby. Które poszczący katolik jeść może - a wegetarianin nie. Coś o tym wiem, bo
        zdarzyło mi się opychać się pstrągiem podczas gdy Arthur musiał poprzestać na
        smażonym serku i frytkach z mojego talerza smile

        Wegetarianie są traktowani fatalnie. W dużych miastach lepiej, poza nimi gorzej
        - wiemy coś o tym, bo w ciągu czterech lat bycia razem objechaliśmy całą Polskę
        od Szczecina po Ustrzyki Górne i od Gołdapi po Kotlinę Kłodzką.
        • verdana Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 20:57
          No a ja w ogóle nie rozumiem, dlaczego - skoro podobno sa wydzielone
          w restauracjach dania wegetariańskie (na marginesie widziałam
          wielokrotnie - fasolka po bretńsku, gołąbki i ruskie ze skwarkami:-
          ))) - to nie można w piatek czegos sobie z nich wybrać? Przecież
          wegetariańskie z natury rzeczy jest postne.
          • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 21:44
            > w restauracjach dania wegetariańskie (na marginesie widziałam
            > wielokrotnie - fasolka po bretńsku, gołąbki i ruskie ze skwarkami:-

            Przypomina mi się napis na słoiku z daniem garmażeryjnym: "Leczo wegetariańskie
            z mięsem" smile
            A co do ruskich to tak! Trzeba się upomnieć, żeby dali z masłem albo z cebulką
            na oleju, bo w domyśle zawsze są skwarki albo wręcz drobno siekana kiełbasa smile
            Dania wegetariańskie w menu w niektórych knajpach są rzeczywiście wyodrębnione.
            Ale to zdarza się rzadko i raczej w tych naprawdę z wyższej półki. A co ma
            zrobić ktoś np. w podróży, w przydrożnym barze? Często do dyspozycji ma właśnie
            to, co opisała Verdana.
            Pół biedy, jeśli w menu jest pizza, bierze się margheritę albo wegetariańską
            jeśli takowa jest. Ale jak ktoś nie lubi pizzy? Arthur na przykład nie lubi.
            Czasem można poratować się... kebabem. Ciemnolicy muzułmanin po drugiej stronie
            lady na ogół rozumie, że się chce bez mięsa - wrzuca w bułę najlepsze jarzyny
            jakie ma i wręcza całość kiwając ze współczuciem głową.
            • paszczakowna1 Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 14:16
              > > w restauracjach dania wegetariańskie (na marginesie widziałam
              > > wielokrotnie - fasolka po bretńsku, gołąbki i ruskie ze skwarkami:-

              Bywa jeszcze ozór i gulasz z serc (co prawda nie w menu, lecz na serio
              proponowane przez kelnerkę jako potrawa wegetariańska). Nie, naprawdę
              wegetarianie w Polsce łatwo nie mają (w typowej knajpie typu przydrożnego mogą
              sobie zjeść ziemniaki - z ryzykiem skwarek - i sałatkę z kapusty, no chyba że
              są bezmięsne pierogi).
              • samboraga Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:48
                > wegetarianie w Polsce łatwo nie mają (w typowej knajpie typu przydrożnego mogą
                > sobie zjeść ziemniaki - z ryzykiem skwarek - i sałatkę z kapusty, no chyba że
                > są bezmięsne pierogi).

                niestety, nie mająsad
                nasze wyjazdy rodzinne to zawsze trauma żywieniowa, mimo, że mój mąż je ryby i
                owoce morza
                skwarki na pierogach, ziemniaki z tłuszczem to nagminne nawet jeśli się poprosi,
                żeby było bez
                ale rozłożyło nas inne danie - podgrzana na parze mrożonka warzywna, kompletnie
                bez przypraw, wegetariańska duma pewnej restauracji

                jajek, mleka, serów to nie jedzą chyba weganie?
                • verdana Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 22:08
                  Serów żółtych nie je większość znanych mi wegetarian, ponieważ
                  czesto robione są na podpuszczce (czy czymś takim...) z żołądkow
                  cielecych. Dlatego tez nie jedza galaretek, wielu słodyczy (smalec
                  albo zelatyna), wiekszosci jogurtów (zelatyna).
                  • herbarium Re: chrześcijanin wegetarianin 05.08.08, 11:58
                    Podpuszczka naturalna jest obecnie tylko w bardzo drogich serach. W zwykłym
                    serze żółtym czy topionym (tak do 25 zł za kg, a często i w droższym) jest
                    syntetyczna.
                    Strach przed wściekłymi krowami wyeliminował prawie żelatynę z jogurtów -
                    zastępuje się ją pektyną (z jabłek).
                    • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 05.08.08, 20:44
                      herbarium napisała:


                      > Strach przed wściekłymi krowami wyeliminował prawie żelatynę z jogurtów -
                      > zastępuje się ją pektyną (z jabłek).

                      Albo żelatyną świńską, bo świnki wścieklymi krowami nie są.

                      A dla chętnych - można w Polsce w necie kupić podpuszczkę i kultury bakteryjne i
                      pleśniowe do serów, kefirow, jogurtów - jesli ktoś ma czas i warunki do
                      samodzielnej produkcji.

                      Zawszeć to lepsze niż zagęszczany różnymi dodatkami jogurt. O ile mleko będzie
                      zdrowe, bez penicyliny...
        • magdalaena1977 Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 22:18
          minerwamcg napisała:
          > Co do czegoś postnego w piątek, to większość restauracji, barów itp. ma w menu
          ryby.
          > Które poszczący katolik jeść może - a wegetarianin nie.
          W menu może są i można je zamówić, ale chodziło mi raczej o reakcję obsługi
          (kelnera). Pytanie - "a co u państwa można zjeść postnego ?" wykracza poza
          możliwości większości i wtedy właśnie jedyne co im przychodzi do głowy to dania
          wegetariańskie. Tak samo hasło "wege" pojawia się ilekroć usiłuję w normalnej
          knajpie zamówić coś bez glutenu.
          I stąd bierze się moje przekonanie o pozytywnym stosunku knajp do wegetarian.
          • verdana Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 22:27
            Bo obsługa knajpy ma obowiązek znać się na zasadach żywienia - wie
            co jest wegetarianskie, co nie, natomiast naprawdę - nie ma
            obowiazku znać przepisów religijnych. I chyba słusznie przychodza im
            do glowy dania wegetariańskie?
            • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 22:47
              > Bo obsługa knajpy ma obowiązek znać się na zasadach żywienia

              He he he. Akurat się zna...

              >natomiast naprawdę - nie ma
              > obowiazku znać przepisów religijnych.

              W kraju, w którym znaczna większość obywateli to katolicy, znajomość ich
              "przepisów religijnych" (ależ to zabrzmiało, zupełnie jakbyśmy byli
              ortodoksyjnymi Żydami! Spieszę poinformować, że u katolików odnośnie jedzenia
              przepis jest tylko jeden i to bardzo nieskomplikowany) jest o wiele częściej
              używana niż (hipotetyczna!) znajomość zasad żywienia.

              *uwaga, zaczynam marzyć!*
              W naprawdę dobrej knajpie personel powinien znać się na wszystkim, co ma związek
              z jedzeniem. Od zasad żywienia w chorobach dwunastnicy po przepisy religijne
              Dalekiego Wschodu.
              • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 17.07.08, 14:40
                minerwamcg napisała:


                > W naprawdę dobrej knajpie personel powinien znać się na wszystkim, co ma związe
                > k
                > z jedzeniem. Od zasad żywienia w chorobach dwunastnicy po przepisy religijne
                > Dalekiego Wschodu.

                Jeszcze chwila i się zdenerwuję i sam założę knajpę. Bo mam problem z wyborem
                dobrej. I osobiście będę egzaminował kelnerów z zasad żywienia smile
            • a_weasley Re: chrześcijanin wegetarianin 19.07.08, 11:46
              verdana napisała:

              > Bo obsługa knajpy ma obowiązek znać się na
              > zasadach żywienia - wie co jest wegetarianskie,
              > co nie, natomiast naprawdę - nie ma
              > obowiazku znać przepisów religijnych.

              Słucham?
              Dana potrzeba dotyczy znacznej części społeczeństwa. Jest to potrzebne klientom,
              a właśnie znajomość tego, co w danej dziedzinie jest potrzebne wielu klientom,
              jest psim obowiązkiem obsługi. Za to im płacą.
              Tak samo jak w Izraelu powinni wiedzieć, co jest koszer.
              • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 21.07.08, 11:59
                Wiesz... w Polsce w "chińskiej" knajpce ciężko dostać pałeczki...

                A w zestawie knajpek w galerii handlowej mam problem ze znalezieniem 1 posiłku
                wegetariańskiego.
                • a_weasley Re: chrześcijanin wegetarianin 21.07.08, 12:21
                  dominikjandomin napisał:

                  > Wiesz... w Polsce w "chińskiej" knajpce ciężko
                  > dostać pałeczki...

                  W chińskiej to nie wiem. W wietnamskiej pod Mostem Poniatowskiego, nie żadnej
                  ekskluzywnej restauracji, takim sobie żerowisku, w którym stołują się radarowcy
                  i granatowi, jak najbardziej.
                  A oni i tak przychodzą z własnymi...
                  • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 21.07.08, 18:49
                    W Toruniu takich brak.

                    A moją ulubiona budkę z Wietnamczykiem zlikwidowali, aby wybudować paskudne kino.
            • a_weasley Re: chrześcijanin wegetarianin 19.07.08, 11:48
              verdana napisała:

              > natomiast naprawdę - nie ma
              > obowiazku znać przepisów religijnych.

              To jest co prawda forum na serwerze Gazety Wyborczej, ale to nie powód, żeby tu
              lansować politpoprawną wersję o katolicyzmie jako, ot, jednym z wielu wyznań,
              niszowym hobby garstki nawiedzonych. Ten opis już bardziej do wegetarianizmu pasuje.
          • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 15.07.08, 22:40
            Niestety, wiedza o żywieniu jest jeszcze głęboko w lesie. Co przyznaję ze
            wstydem i żalem.

            Mnie hasło "potrawa bez glutenu" kojarzy się z kukurydzianym ciastem, którym
            ciocia karmiła nieletnią kuzynkę z takim problemem jak Twój. I choćby mnie kto
            pokroił nie potrafię precycyjnie określić, co gluten zawiera, a co nie.
            Instynktownie czuję, że np. spaghetti zawiera a sałata nie - ale z bardziej
            skomplikowaną potrawą nie dałabym sobie rady. W dodatku zupa niby bez makaronu,
            ale pamiętajże, człowieku, że jest na zasmażce, a zasmażka z mąki... To
            przekracza pojęcie prostego teatrologa - a więc zapewne także studenta
            filozofii, który po zajęciach dorabia sobie jako kelner smile
            Przyznaję się do tego z wielkim wstydem, tym niemniej rozumiem, że póki nie ma
            się kogoś z tym problemem w najbliższym otoczeniu, wie się mało albo w ogóle nic.

            Poza tym o wegetarianizmie też nie wszystko się wie. Wiadomo, że wegetarianin
            nie je mięsa - więc często w knajpach w najlepszej wierze proponuje mu się...
            rybę smile (to tak a propos dyskryminacji poszczących katolików, hi,hi,hi...) I
            tłumacz tu człowieku, że ryba to też mięso, tylko z ryby... Tak czy siak,
            wegetarian jest jednak o rząd wielkości więcej niż ludzi z celiakią, więc tutaj
            powoli-powoli coś się do świadomości przebija.
            • verdana Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 13:00
              E, wcale nie.
              W domu mojego męża post oznaczał (babcia ze Wschodu) nie tylko nie
              jedzenie miesa, ale nie jedzenie również żadnego nabiału - taki
              zresztą post obowiązywał zwyczajowo niegdyś w Wigilie. Część moich
              znajomych je w dni postne rosół (na zasadzie - płyny nie łamia
              postu), część wzdryga się na myśl o kostce rosolowej wrzuconej do
              zupy. Znam też paru poboznych katolików, którzy w piątki sumienni
              poszczą, ale uwazaja, ze skwarki postu nie łamią. Czyli bałabym się
              polecić gościowi cokolwiek.
              Ja tam wiem na 90% co z glutenem, co nie, choć nigdy problemow z tym
              nie miałam. No, ale wegetarianie czasem jedza żółty ser, czasem nie,
              czasem jedza jednak ryby , czasem nie jedza także jajek.
              • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 14:01
                wiesz, co innego przepis, co innego indywidualne obyczaje. Przepis
                jest jeden,

                **Wierni, którzy ukończyli 14 rok życia, są zobowiązani do
                zachowania w ciągu całego życia wstrzemięźliwości od pokarmów
                mięsnych w następujące dni:
                a) we wszystkie piątki całego roku,
                b) w Środę Popielcową.**

                natomiast własnych z nim związanych nad- i podinterpretacji jest jak
                sądzę tyle, ilu katolików do jego przestrzegania zobowiązanych. Moja
                babcia w Wigilię nie piła również mleka a dziadek spędzał ten dzień
                o chlebie i wodzie - ale to były ich własne prywatne zwyczaje. Rosół
                i skwarki pokarmami mięsnymi są, nie są nimi ryby. Kostka rosołowa
                zaś najczęściej zawiera aromat mięsa identyczny z naturalnym smile
                • verdana Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 14:06
                  Ja to wiem, Ty to wiesz, a spróbuj mojej teściowej dac na Wigilię
                  (gdzie post już i tak nie obowiązuje) barszcz na kostce rosołowej.
                  Dlatego ja bym się nie podjęła podania w knajpie nieznajomemu dania
                  postnegosmile))
                  I wyobraź sobie, czym bylo gotowanie dań postnych w schyłkowym PRL-
                  u, gdzie rybkę widziało się na szyldach sklepów rybnych, a dania
                  mleczne i serowe byly wykluczone....
                  • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:21
                    Verdana, przecież ja też żyłam w schyłkowym PRLu smile)) I nawet już wówczas
                    gotowałam smile Ze zbiorowego żywienia honorem ręczę, iż w latach 1985-89 w barach
                    mlecznych była względna obfitość kopytek, naleśników, pyzów, łazanek i krokietów
                    z kapustą, czasem nawet pierogów - rąbałam to na potęgę w studenckich czasach. O
                    mięso było o wiele trudniej, jako że dla ludu było na kartki, a dla gastronomii
                    skąpo. Mała gastronomia polegała głównie na zapiekankach z pieczarkami i zółtym
                    serem, oraz takiejż pizzy. Nieśmiało pojawiały się pierwsze bary sałatkowe, ale
                    to już u samego, samiutkiego schyłku.

                    To jedno. A drugie to podejrzewam, że Twoja teściowa w Wigilię nie poszłaby do
                    knajpy, choćby ją tam czterema wołami ciągnęli. A gdyby absolutnie i
                    nieodwołalnie musiała, toby zażądała herbatę i bułkę, tylko koniecznie bez masła smile
                    • verdana Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:32
                      Ale dla męża postnych dań nie musiałas wówczas gotować, a mąż życzył
                      sobie zywienia domowego, nie zbiorowego - a zwracam uwagę, ze
                      naleśniki (mleko), krokiety (mleko), pierogi (jajka), kopytka
                      (jajka), pyzy (nadal jajka) odpadały w przedbiegach...
                      Problem wtym, ze tesciowa na Wigilie nie przyjdzie nie tylko do
                      kanjpy, ale także do mnie (bo moze dodam tej kostki do barrszczu???)
                      • mader1 Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:43
                        > Problem wtym, ze tesciowa na Wigilie nie przyjdzie nie tylko do
                        > kanjpy, ale także do mnie (bo moze dodam tej kostki do
                        barrszczu???)

                        ale Ty jesteś w stanie do niej pójśc, co ? Masz bardzo
                        chrześcijańskie podejście smile
                        Moja tesciowa na szzczęście nie spodziewa się u mnie kostki smile)))
                        • verdana Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:46
                          Ja bardzo lubię Wigilię u teściowej (najchętniej to bym do niej
                          chodziła - gotuje doskonale, atmosfera całkiem miła, ja nic nie
                          musze robić:_))). Ale nie bywamy u tesciów na Wigilie, bo wtedy moi
                          rodzice zostaliby sami - a to nie wchodzi w grę.
                          • mader1 Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:50
                            ale gotowość jest smile
                        • samboraga Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:53
                          a propoos kostekwink) - mój mąż mimowolnie wyćwiczył się w wyłapywaniu 'mięsncyh'
                          zup wegetariańskich, bo jego rodzice długo uważali, ze jak się na kostce zrobi,
                          albo mięso wyjmie, to się nie wyczujewink i długo mnie dopytywał czy to co stoi na
                          kuchence w domu to na pewno też dla niego...
                      • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 22:22
                        > Ale dla męża postnych dań nie musiałas wówczas gotować, a mąż życzył
                        > sobie zywienia domowego, nie zbiorowego - a zwracam uwagę, ze
                        > naleśniki (mleko), krokiety (mleko), pierogi (jajka), kopytka
                        > (jajka), pyzy (nadal jajka) odpadały w przedbiegach...

                        Nie. Tak to nie, ani wtedy, ani teraz. Wegetarianina nie jedzącego jajek, mleka
                        i sera żywić się nie podejmowałam i nie podejmuję.

                        A tak całkiem prywatnie - odczuwam głęboką satysfakcję za każdym razem, kiedy
                        Arthur idzie oddać krew i okazuje się, że ma doskonałe wyniki, zero anemii.
                        Nigdy wcześniej nie karmiłam wegetarianina, w domu mamy, babci i prababci
                        kuchnia była mięsna aż do przesady (pradziadek był handlarzem nierogacizną a
                        dziadek rzeźnikiem), więc tradycji wynieść nie miałam skąd, wręcz przeciwnie.
                        No, ale Arthur jest wegetarianinem umiarkowanym.
                • mama_kasia Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 14:12
                  Rosół
                  > i skwarki pokarmami mięsnymi są, nie są nimi ryby.

                  Nooo, mięso w tym rosole pokarmem mięsnym dla mnie jest, ale
                  już wywar nieee wink))

                  Ale, przy okazji, chociaż postu staram się przestrzegać, to jednak
                  jak jestem np. w gościach (gdzieś przejazdem u rodziny) i dają
                  mi w piątek mięso (a wiem, że szykowali dla mnie, aby mnie
                  ugościć i nie pomyśleli - nie złośliwie - o poście), to ja
                  to mięso z apetytem zjem.
                  • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:28
                    W każdym razie rosołu w piątek bym nie proponowała. Gdyby mi z czwartku została
                    zupa na rosole, pewnie bym ją zjadła - ale ja w ogóle uważam, że jeśli coś
                    mięsnego zostało, i w piątek jest dobre, a w sobotę mogłoby się już lekko
                    znieświeżyć, to należy to zjeść w piątek. Może nie mam racji, ale dla mnie
                    wyrzucanie jedzenia, które mogło się bezpiecznie zjeść jest większym grzechem,
                    niż niezachowanie postu.
                    • verdana Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:33
                      A zamrazarka - ze zapytam złosliwie (choc całkowicie sie z Toba
                      zgadzam)?
                      • mader1 Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:45
                        u nas jest używana, ale nie do zupy smile)))), ale zawsze ktoś mały
                        chętny na ten hipotetyczny rosół się znajdzie, chociaż jak Minerwa
                        staram się nie dopuszczać do rosołu na stole w piątek.
                      • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 22:09
                        Wiesz, nie wszystko możesz zamrozić i odzyskać potem w stanie niepogorszonym smile
                        Niektóre np. sałatki tego nie zniosą.
                        A w dodatku w swoim obecnym mieszkaniu zamrażarki nie posiadam - tylko maleńką
                        lodóweczkę, w której mieści się zapas żarełka akurat na dwa dni. Więc staram
                        się, żeby nie zostało, a jak mimo starań zostanie, to zjadam bez wyrzutów
                        sumienia.
                    • verdana Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:48
                      To w knajpie można w piatek nawet schabowego. Na pewno wczorajszy,
                      do soboty nie dolezysmile)))))
                      • mader1 Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 21:51
                        też myśl smile))))
                      • minerwamcg Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 22:12
                        Iii, wrąbie go jakiś mniej nerwowy katolik. Albo niewierzący. Albo
                        protestant-niewegetarianin, hi,hi,hi...
                • a_weasley Aromat mięsa identyczny z naturalnym 19.07.08, 12:06
                  minerwamcg napisała:

                  > Kostka rosołowa zaś najczęściej zawiera aromat
                  > mięsa identyczny z naturalnym smile

                  Podobnie zresztą różnie bywa z, jak to się u nas w domu nazywa, zupami z wąża,
                  czyli wszelkiego rodzaju Yum-Yumami, SamSmakami itp. wyrobami potocznie
                  funkcjonującymi jako "zupki chińskie", chociażby były barszczem czerwonym
                  "Amino". O ile zupa ma w nazwie jakieś zwierzę, czytam starannie recepturę i
                  jeśli jest tam "suszone mięso kurze", "tłuszcz wieprzowy" itp., odpada, jeśli
                  natomiast jest jakiś aromat o smaku, to w porządku.
                  Nawiasem mówiąc, na forach wegetariańskich spotkałem nieraz głosy radykałów
                  potępiających spożywanie wszelkiego rodzaju flaków sojowych, sznycelków kurzych
                  z soi, filetów sojowych o smaku dorsza (no dobra, przesadziłem, tej akurat
                  potrawy jeszcze na rynku nie ma, podobnie jak cynaderek sojowych i białej
                  kiełbasy sojowej, jak wprowadzą to już mi nic nie będzie brakowało), ponieważ
                  wtedy człowiek co prawda nie je mięsa, ale odwołuje się to do kultury mięsożerstwa.
                  • dominikjandomin Re: Aromat mięsa identyczny z naturalnym 20.07.08, 22:54
                    a_weasley napisał:


                    > Nawiasem mówiąc, na forach wegetariańskich spotkałem nieraz głosy radykałów
                    > potępiających spożywanie wszelkiego rodzaju flaków sojowych, sznycelków kurzych
                    > z soi, filetów sojowych o smaku dorsza (no dobra, przesadziłem, tej akurat
                    > potrawy jeszcze na rynku nie ma, podobnie jak cynaderek sojowych i białej
                    > kiełbasy sojowej, jak wprowadzą to już mi nic nie będzie brakowało), ponieważ
                    > wtedy człowiek co prawda nie je mięsa, ale odwołuje się to do kultury mięsożers
                    > twa.

                    Widzisz - a mnie to po prostu śmieszy. Najbardziej lubię (oglądać w sklepie, nie
                    jeść) "schabowe z soi". Dla mnie to śmieszne. I jednocześnie nie mam nic
                    przeciwko porządnym potrawom z soi (choć i tak preferuję soczewicę).
                    • a_weasley Re: Aromat mięsa identyczny z naturalnym 21.07.08, 12:28
                      dominikjandomin napisał:

                      > "schabowe z soi". Dla mnie to śmieszne.

                      Każdego śmieszy co innego.

                      > I jednocześnie nie mam nic przeciwko porządnym
                      > potrawom z soi (choć i tak preferuję soczewicę).

                      Z perspektywy zwierząt, których nie zjem, to wszystko jedno. Ba, nawet lepiej
                      dla nich, że mam słabszą pokusę, żeby jednak się przestawić z powrotem.
                    • samboraga Re: Aromat mięsa identyczny z naturalnym 21.07.08, 13:10
                      > Widzisz - a mnie to po prostu śmieszy. Najbardziej lubię (oglądać w >sklepie,
                      nie jeść) "schabowe z soi".

                      A mojego męża irytuje. Że nie po to nie je mięsa, aby jeść...smak męsa w soi.
                      Możliwe, że są wegetarianie, który tęsknią do smaku mięsa, ale możliwe też, że
                      producenci wyrobów sojowych tak sobie wyobrażają swoich klinetów...
                      • a_weasley Re: Aromat mięsa identyczny z naturalnym 21.07.08, 15:33
                        samboraga napisała:

                        > Możliwe, że są wegetarianie, który tęsknią do
                        > smaku mięsa,

                        Pewne. Jednego widuję codziennie w lustrze. Znaczy o tyle nie tęsknię, że go mam
                        na co dzień, ale lubię.

                        > że producenci wyrobów sojowych tak sobie
                        > wyobrażają swoich klinetów...

                        Spytaj kogoś z branży, czy produkcję wyrobu, który ma siedmiocyfrowy target,
                        przedsiębierze się na podstawie wyobrażeń czy badań...
                      • dominikjandomin Re: Aromat mięsa identyczny z naturalnym 21.07.08, 18:51
                        Nie wiem, jak smak mięsa w soi. Wiem tylko, że gdy Mama zrobiła dziadkowi
                        kotlety z KAPUSTY, ten się zdziwiony pytał, skąd wzięła mięso...

                        A jaki smak ma mięso, tak w ogóle?
                        • a_weasley Re: Aromat mięsa identyczny z naturalnym 21.07.08, 20:55
                          dominikjandomin napisał:

                          > Nie wiem, jak smak mięsa w soi.

                          Nasi krewni i znajomi parę razy się nacięli.
                          A brat i bratowa twierdzą, że flaki sojowe smaczniejsze od flaków flaczanych.

                          > A jaki smak ma mięso, tak w ogóle?

                          Podobny do kostki sojowej wink
                          • dominikjandomin Re: Aromat mięsa identyczny z naturalnym 21.07.08, 23:28
                            a_weasley napisał:

                            > dominikjandomin napisał:
                            >
                            > > Nie wiem, jak smak mięsa w soi.
                            >
                            > Nasi krewni i znajomi parę razy się nacięli.
                            > A brat i bratowa twierdzą, że flaki sojowe smaczniejsze od flaków flaczanych.

                            Najlepsze i tak są grzybowe flaczki.


                            > > A jaki smak ma mięso, tak w ogóle?
                            >
                            > Podobny do kostki sojowej wink

                            To było złośliwie biologiczne pytanie. Mięso wszak nie ma własnego smaku...
                  • magdalaena1977 Re: Aromat mięsa identyczny z naturalnym 21.07.08, 14:01
                    a_weasley napisał:
                    > Nawiasem mówiąc, na forach wegetariańskich spotkałem nieraz głosy
                    > radykałów potępiających spożywanie wszelkiego rodzaju
                    > flaków sojowych, sznycelków kurzych z soi,
                    Moi zdaniem też idea "schabowy z soi" też brzmi śmiesznie, bo jego nazwa wprost
                    informuje z jakiej części wieprza został zrobiony (ze schabu a nie np. z
                    szynki). "kotlet sojowy" brzmi jakoś lepiej.

                    Równie głupia jest dla mnie idea "skóry ekologicznej" dostępnej jako obicie
                    mebli. Nazwa sugeruje jakoby był to produkt lepszy od zwykłej skóry i ja zawsze
                    sobie wyobrażam, że ekologiczna jest skóra zwierzęca garbowana tradycyjnymi
                    metodami (popół ?) a nie przemysłowo.

                    A to czym się obija meble to po prostu plastik albo sztuczna skóra, generalnie
                    dość szkodliwy w produkcji dla środowiska.
              • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 17.07.08, 14:39
                verdana napisała:


                > Ja tam wiem na 90% co z glutenem, co nie, choć nigdy problemow z tym
                > nie miałam.

                Pamiętasz o tym, ze kiełbasa czy ser to typowo polskie danie z glutenem pszennym?
                • magdalaena1977 Re: chrześcijanin wegetarianin 21.07.08, 00:28
                  verdana napisała:
                  > Ja tam wiem na 90% co z glutenem, co nie,
                  > choć nigdy problemow z tym nie miałam.

                  dominikjandomin napisał:
                  > Pamiętasz o tym, ze kiełbasa czy ser to typowo polskie
                  > danie z glutenem pszennym?
                  ser raczej nie.
                  Gluten zawiera spora część wędlin ze sklepu (kiełbasy), część konserw, nabiału
                  (jogurty), przypraw (niektóre kostki rosołowe), płatki kukurydziane (słód
                  jęczmienny), część czipsów, piwo, gin i whisky.
                  Najważniejsze jest prawidłowe rozpoznanie składu, bo potem sprawa jest już
                  prosta - masz swoje wędliny, swój jogurt, desery .... Problemy są tylko przy
                  jedzeniu poza domem.
                  • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 21.07.08, 12:03
                    magdalaena1977 napisała:

                    > verdana napisała:
                    > > Ja tam wiem na 90% co z glutenem, co nie,
                    > > choć nigdy problemow z tym nie miałam.
                    >
                    > dominikjandomin napisał:
                    > > Pamiętasz o tym, ze kiełbasa czy ser to typowo polskie
                    > > danie z glutenem pszennym?
                    > ser raczej nie.
                    > Gluten zawiera spora część wędlin ze sklepu (kiełbasy), część konserw, nabiału
                    > (jogurty), przypraw (niektóre kostki rosołowe), płatki kukurydziane (słód
                    > jęczmienny), część czipsów, piwo, gin i whisky.
                    > Najważniejsze jest prawidłowe rozpoznanie składu, bo potem sprawa jest już
                    > prosta - masz swoje wędliny, swój jogurt, desery .... Problemy są tylko przy
                    > jedzeniu poza domem.

                    Ser podałem, bo z nudów zacząłem czytać w pewnych delikatesach skład na
                    produkcie o nazwie "ser żółty gouda". W składzie jak byk mąka pszenna.
          • madziaq Re: chrześcijanin wegetarianin 16.07.08, 10:13
            Wydaje mi się, że przesadzasz. Zawsze można zapytać "a co u państwa jest
            bezmięsnego?", może kelner lepiej zrozumie. Osobiście, kiedy pościłam w piątki,
            pytałam własnie o dania bezmięsne czy wegetariańskie a nie postne. Nie wydaje mi
            się, żeby to była jakaś obraza dla katolika. No i skoro jest osobne menu dla
            wegetarian to chyba aż nadto postnych dań jest w tej knajpie wink

            A propos postu, tak mi jeszcze przyszło do głowy pytanie, trochę z boku tematu.
            Jak wiadomo, mięso to mięso, a ryba to nie mięso wink A np krewetki czy inne
            morskie robaczki to mięso czy nie? wink Naprawdę mnie ciekawi, jak się na to KK
            zapatruje, czy jest jakieś stanowisko na ten temat?
            • a_weasley Re: chrześcijanin wegetarianin 19.07.08, 11:59
              madziaq napisała:

              > Zawsze można zapytać "a co u państwa jest
              > bezmięsnego?", może kelner lepiej zrozumie.

              Natomiast przetłumaczenie kelnerowi czy innej bufetowej, że dania z rybą mnie
              nie interesują, bywa ciężką pracą. Trzeba też przypomnieć, że bez skwarek itp.
              • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 20.07.08, 22:56
                a_weasley napisał:

                >Trzeba też przypomnieć, że bez skwarek itp.

                A to bywa bardzo trudne. Zwłaszcza, że nawet rubryka typu "dania jarskie" nie
                gwarantuje np. solidnego okraszenie klusek skwarkami sad (które nie były
                wymienione wśród składników, obficie opisanych).
                • a_weasley Re: chrześcijanin wegetarianin 21.07.08, 12:26
                  dominikjandomin napisał:

                  > a_weasley napisał:

                  > >Trzeba też przypomnieć, że bez skwarek itp.

                  > A to bywa bardzo trudne. Zwłaszcza, że nawet
                  > rubryka typu "dania jarskie" nie
                  > gwarantuje np. solidnego okraszenie klusek skwarkami

                  W restauracji sejmowej całkiem niedawno w dziale "Dania jarskie" figurowały
                  m.in. pierogi z mięsem.
                  • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 21.07.08, 18:52
                    a_weasley napisał:

                    > dominikjandomin napisał:
                    >
                    > > a_weasley napisał:
                    >
                    > > >Trzeba też przypomnieć, że bez skwarek itp.
                    >
                    > > A to bywa bardzo trudne. Zwłaszcza, że nawet
                    > > rubryka typu "dania jarskie" nie
                    > > gwarantuje np. solidnego okraszenie klusek skwarkami
                    >
                    > W restauracji sejmowej całkiem niedawno w dziale "Dania jarskie" figurowały
                    > m.in. pierogi z mięsem.

                    W sejmowej to ja nie bywam sad
                    • a_weasley Re: chrześcijanin wegetarianin 21.07.08, 20:54
                      dominikjandomin napisał:

                      > a_weasley napisał:
                      >> W restauracji sejmowej całkiem niedawno
                      >> w dziale "Dania jarskie" figurowały
                      >> m.in. pierogi z mięsem.

                      > W sejmowej to ja nie bywam sad

                      Ja też nie, a w krótkim okresie, kiedy bywałem, tom jeszcze był mięsożerny. O
                      tym, com napisał, wiem z prasy.
    • a_weasley Rz 14:2-3 19.07.08, 12:08
      I MSZ wszystko jasne.

      Samboraga napisała:

      > Czy kiedykolwiek Was w kazaniach ostrzegano
      > przed wegetarianizmem jako odrzucaniu darów Bożych?

      Chyba nie.

      > Stosowny fragment (mowa jest o przestrzeganiu
      > przed fałszywymi naukami):
      > "(nakazują) powstrzymywać się od pokarmów,
      > które Bóg stworzył" (4,3 1Tm)

      Nie wiem, jak innym, ale mnie nikt niczego nie nakazywał. Ograniczyłem się
      dobrowolnie.

      > Wydaje mi się, że to jedynie sprzeciw wobec
      > przepisów Prawa...

      Ewentualnie, owszem, wobec ŻĄDANIA jakichś ograniczeń, robienia z tego nakazu
      religijnego.
    • herbarium Re: chrześcijanin wegetarianin 05.08.08, 11:55
      W kazaniach - nie. Ze strony "kościelnych" osób (księży, sióstr zakonnych,
      świeckich zaangażowanych w ruchy religijne) - baardzo często, z baardzo
      niemądrymi uzasadnieniami.
      Wegetarianką (laktoovo-) jestem od prawie dziesięciu lat.
    • otryt Re: chrześcijanin wegetarianin 05.08.08, 13:32
      samboraga napisała:

      >Czy kiedykolwiek Was w kazaniach ostrzegano przed wegetarianizmem
      >jako odrzucaniu darów Bożych?

      To jakaś bzdura. Myślę, że takie myślenie wynika z jakiejś obawy, że
      wegetarianizm może być wstępem do stopniowego przyjęcia obcej
      chrześcijaństwu filozofii New Age. Bardzo często, szczególnie młodzi
      ludzie, lubią kupować cały pakiet, zamiast zadowolić się tylko jedną
      jego częścią. Sam wegetarianizm jest chyba dla zdrowia korzystny.
      Takie przestrogi to rodzaj chuchania na zimne. Czasem wegetarianizm
      bywa przynętą, na którą sekty łowią młodych, bardzo idealistycznie
      do życia nastawionych ludzi.

      Weźmy np. ekologię - sprawa ze wszech miar warta poparcia, jakoś
      łącząca się ideowo z wegetarianizmem, bo często ekolodzy są
      wegetarianami. Jednak w tym samym pakiecie znajdują się często
      postulaty głoszone przez partie zielonych, a więc skrajnie lewackie
      poglądy polityczne, aborcja jako podstawowe prawo człowieka,
      akceptacja dla wszelkich nowinek obyczajowych, antyklerykalizm. Nie
      od dziś wiadomo, że ruchy ekologiczne i pacyfistyczne na Zachodzie
      były inspirowane i finansowane z Moskwy.
      • dominikjandomin Re: chrześcijanin wegetarianin 05.08.08, 20:57
        otryt napisał:

        >Sam wegetarianizm jest chyba dla zdrowia korzystny.

        To zdanie to przykład manipulacji, podawanej przez media i często bezwiednie
        przyswajanej. Nie jest korzystny dla zdrowia. Ani nie jest niekorzystny.

        Ważne jest właściwe bilansowanie posiłków, a nie tylko fakt, czy się zje
        schabowego z soi, czy z świni.

        A jak nowo-to-moda, niech świadczą dwie rzeczy:

        1. Moja książka kucharska "Kosowska kuchnia jarska" z okresu międzywojennego,
        wydana na podstawie wieloletnich polskich doświadczeń.

        oraz w drugą stronę

        2. Przestrzegania założyciela skautingu Baden-Powella sprzed drugiej wojny
        nieulegania nowym modom, nieodpowiedzialnie promowanym ... jak wegetarianizm.

        Nihil novi sub sole
    • kudyn Re: chrześcijanin wegetarianin 18.08.08, 08:58
      samboraga napisała:

      > Bardzo się zdziwiłam taką sugestią ks. Hajduka... Podarowałam mężowi
      > audiobooki, m. in. rekolekcje "Święty Paweł nauczycielem walki duchowej". A
      > tam - sugestia wywiedziona z listu św. Pawła do Tymoteusza - aby zwrócić uwagę
      > czy nie ma się skłonności do bycia jaroszami...

      Miałem ostatnio okazję posłuchać tych konferencji i nie odebrałem jego
      wypowiedzi w ten sposób. Myślę, że bardziej chodziło mu o motywacje, dlaczego
      ktoś nie je mięsa. Podobnie jak wcześniej pytał o wartości małżeństwa, nie
      neguje bezżeństwa tylko pyta o motywacje, sposób patrzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja