k_j_z
05.08.08, 14:41
Mój syn Ignacy wyjechał w piątek na żagle razem z kolegami ze szkoły
i innymi znajomymi.
Wczoraj dowiedziałam się, że jeden z żeglarzy utonął.
Nie znałąm tego chłopca, ani nie był to kolega Ignacego, ale ta
smierć może przez to, że tak blisko bardzo mnie dotknęła.
Rozmawiałam wczoraj o tym z Tytusemi tez był bardzo przejęty.
Wyobrażam sobie ból rodziców, od których odchodzi dziecko na progu
młodości, w chwili, gdy wydawałoby się, że cały świat stoi otworem -
zdana matura, za chwilę studia....
Pomódlcie się proszę za jego duszę i o siły dla zbolałych rodziców
Sebastian + 03.08.2008 [*]