15 sierpnia

15.08.08, 18:35
Ap 11, 19; 12, 1. 3-6. 10
Świątynia Boga w niebie się otwarła i Arka Jego Przymierza ukazała
się w Jego świątyni. Potem ukazał się wielki znak na niebie:
Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej
głowie wieniec z gwiazd dwunastu.
Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty, ma
siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów. Ogon
jego zmiata trzecią część gwiazd z nieba i rzucił je na ziemię. Smok
stanął przed mającą urodzić Niewiastą, ażeby skoro tylko porodzi,
pożreć jej Dziecko.

I porodziła Syna - mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody
rózgą żelazną. Dziecko jej zostało porwane do Boga i do Jego tronu.
Niewiasta zaś zbiegła na pustynię, gdzie ma miejsce przygotowane
przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: "Teraz
nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego
Pomazańca".

1 Kor 15, 20-26
Bracia: Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co
pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez
człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy
umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy
według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co
należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi
koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką
Zwierzchność, Władzę i Moc.
Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół
pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć.

Łk 1, 39-56
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do
pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i
pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi,
poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił
Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: "Błogosławiona jesteś
między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże
mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie. Oto, skoro głos
Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości
dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że
spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana".
Wtedy Maryja rzekła:

"Wielbi dusza moja Pana

i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.

Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.

Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą

wszystkie pokolenia.

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,

święte jest imię Jego.

A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie

nad tymi, którzy się Go boją.

Okazał moc swego ramienia,

rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.

Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.

Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.

Ujął się za swoim sługą, Izraelem,

pomny na swe miłosierdzie.

Jak obiecał naszym ojcom,

Abrahamowi i jego potomstwu na wieki".
    • isma Re: 15 sierpnia 15.08.08, 18:40
      Bardzo lubie Ewangelie o Nawiedzeniu wink)).

      Zawsze sobie przy tej okazji mysle, ze my, ludzie, wlasnie we
      wzajemnych ze soba spotkaniach, potrafimy sie nawzajem uzdolnic do
      tak wielkich rzeczy, jakie w pojedynke byloby niemozliwe (zobaczcie:
      Elzbieta zyskuje dar prorokowania dopiero w momencie spotania z
      Maryja i Tym, ktorego Ona niesie i glosi!). Ze to jest
      prawdziwe "swietych-obcowanie". Przedsmak wniebo-wziecia.

      Kardynal Martini kiedys, gloszac rekolekcje dla kaplanow, powiedzial
      o tej Ewangelii cos, co chyba nie tylko powolania kaplanskiego, ale
      w ogole powolania czlowieka do bycia-dla-innych, powolania do bycia-
      swietym-z-innymi sie tyczy:

      „Nigdy nie wiadomo do konca, jak wielki będzie dar otrzymany od
      Boga. Czasem to inni ludzie nieoczekiwanie pomagaja nam rozpoznac
      lepiej to światło, które zawiera się w darze nam udzielanym.
      Naprawde nie wiemy, jak dziękować braciom i siostrom, którzy
      niekiedy w zaskakujący sposób objawiaja naszym wątpiącym i
      zdziwionym oczom wielkość nam udzielonej laski.
      (…wink
      Czasami wypada nam przyznac, ze musimy dopiero odnaleźć smak
      zaufania innym ludziom, żebyśmy mogli zachowac i pomnożyć ten skarb,
      którym sa wzajemne relacje. Ale i czujemy tez, ze nie brakuje nam do
      tego opatrznościowych okazji. Obok nas sa zawsze przyjaciele gotowi
      przyjsc nam z pomoca.”

      I ja bym wlasnie chciala dzisiaj podziekowac za tych, ktorzy sa
      obok.
      • mama_kasia Re: 15 sierpnia 16.08.08, 10:33
        > I ja bym wlasnie chciala dzisiaj podziekowac za tych, ktorzy sa
        > obok.

        I ja bardzo dziękuję.

        I za te słowa o ludziach obok też dziękuję.
    • luccio1 Re: 15 sierpnia 15.08.08, 21:49
      Pamięć wielkiego zwycięstwa, dzięki któremu mogła zaistnieć "tamta" Polska - II RP.
      W tej Polsce zdał maturę w 1938 r. Ojciec Święty; rok później (idąc już
      programem szkolnym Braci Jędrzejewiczów) - mój własny Ojciec. Jeszcze pamiętałem
      ludzi, już jako staruszki i starców, którzy w Tamtej Polsce jako młodzi ludzie
      zaczynali samodzielne życie. Oni mi rzetelnie odpowiedzieli, jak wówczas było -
      pokazując blaski i cienie.
      Tamto Zwycięstwo - geniusz Wodza i ofiarność Narodu; że te dwie rzeczy wystąpiły
      równocześnie i doskonale zagrały -
      to właśnie był Cud.
    • mader1 Re: 15 sierpnia 17.08.08, 22:37
      Nie zaglądałam tu przez dwa dni ... :0 ale w piątek pomyslałam o
      tym, że możnaby te czytania wkleić na forum... smile
      Dziękuję za osoby, które spotykam, za te przychodzą z Panem, za te,
      dzięki którym mam siły go choć kawałek nieść... Za rozmowy.Za dobre
      słowa.
      • isma Re: 15 sierpnia 17.08.08, 22:58
        No, skoro tak - to bedzie jeszcze cos do posluchania.

        www.youtube.com/watch?v=w_2Glr0j0A4&feature=related
        Bardzo lubie Arvo Pärta wink)).
        • ruda_kasia Re: 15 sierpnia 18.08.08, 09:40
          Byłam u karmelitów w Czernej tego dnia. JAk oni pięknie "kazać"
          potrafią. Te czytania i kazanie po nim głoszone przez już biskupa J.
          Guzdka dały mi kiedyś wielki spokój, kiedy podchodziłam drugi raz do
          oblanego ezaminu sędziowskiego, czyli do egzaminu o wszystko.
          I teraz po raz kolejny usłyszałam, że wnieborbanie nas zaczyna się
          już dziś w podejmowaniu tej drogi przez góry, w wysiłku, którego
          efektów nie będziemy może nigdy znać.
          Tak mi lepiej i jaśniej.
Pełna wersja