mader1
19.08.08, 11:21
Pamiętam ostatnie dni wakacji, gdy byłam mała ( tfu... mała to
ciągle jestem, raczej - młodziutka)... Okładanie książek, kupowanie
naklejek, kredek, zeszytów. Lubiłam przeglądać podręczniki, nie
mogłam się doczekać, żeby spotkać koleżanki, kolegów.... A po
jakichś dwóch tygodniach przechodził mi ten radosny nastrój.
Aż do grudnia było nuuudno, smętnie, coraz trudniej się rano
wstawało ... Jakąś pociechą były lekcje polskiego, historii,
geografii i sala biologiczna - bo lekcje biologii już nie za
bardzo...
Moje dzieci nie przejrzały podręczników, nie staną w kolejce
ciągnącej się daleko poza sklep po zeszyty. Nie będą wąchać
chińskich gumek i nie będą porównywać maszkaronów na chińskich
temperówkach, które wydawały się najpiękniejsze na swiecie... To
nic, że figurki zaraz się odklejały, a temperówki nie temperowały.
Ciagle mają wakacje...
Dopiero pod sam koniec wybiorą się miedzy półki i zaczną szperać...
W tym roku mamy dwa egzaminy, a... nawet trzy... Maturę, egzamin
szóstoklasisty i ... rozmowę przed przyjęciem do pierwszej
klasy

)))
Co za rok....
A co u Was ?