Gdyby ksiądz miał małe dzieci:)

06.09.08, 22:15
No właśnie, generalnie rozumiem celibat jako poświęcenie i oś co
pomaga księżom skupić się na służbiw Bogu i ludziom, ale dziś stało
się coś co trochę sprzyja myślom jak w tytule.

W zasadzie to bezwiednie powiedziałam o zakonnicy : "ona chyba nie
miała małych dzieci" I usmialiśmy się, że rzeczywiście.

Otóż była w parafii msza dla przedszkolaków i młodszych o 11.30 - w
nowym roku ksiadz zmienił na 13.00. Podejrzewamy niestety, ze chodzi
o zakonnicę, która powinna byc, jak chce ksiądz, na dwóch mszach dla
dzieci. Ta jest w dolnym kościele, w górnym o 11.30 jest dla dzieci
szkolnych.

Tylko, że moje dzieci i większość znanych mi o 13-tej najczęściej
jedzą obiad czy nawet śpią (to akurat roczniak - mogę z nim nie
chodzić, ale wtedy w ogóle nie pójdę). Bedą na mszy zmęczone i
nieznośne - ale wydaje nam się, że proboszcz nie rozumie.

Zobaczymy czy go przekonamy - chcemy namówic ewentualnie na 10-tą
jak nie może być 11.30.

A swoja drogą zgadzacie się ze mną, że 13-ta dla maluchów nie za
bardzo czy my przesadzamy (kilka zaangażowanych we mszę rodzin)
    • mamalgosia Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 06.09.08, 22:18
      A u nas jest głosowanie wśród parafian, o której ma być Msza dla
      dzieci
      • ekan13 Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 06.09.08, 22:29
        Zacznę od tego, że właśnie dzisiaj dowiedziałam się, że w slangu księzy msza dla dzieci to "peronówka" bo jest głośno jak na peroniesmile

        Co do godziny, to mnie 13 by odpowiadała bo czasem mamy problem wybrać się na 10. Dzieciaki w niedziele z racji tego, że w tygodniu pobudka przed 7, chcą pospać. Obiad przygotowałabym przd kościołem, a potem zaraz po przyjściu obiadek i może mniej byłoby osób starszych, które wolą Msze poranne, a na dziecięcych zajmują miejsca w ławkach i nie zawsze dzieciom, mimo że to "ich" Msza, są przychylne.
    • magdalaena1977 Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 07.09.08, 01:09
      U nas msza dla dzieci jest o 11:30 i godzinowo byłoby mi najwygodniej na nią
      chodzić. Bo na 10:00 to jednak trzeba wstać koło 8:00 ( a ja w niedzielę lubię
      pospać) a msza na 13:00 jest dłuższa (chrzty) i kończy się dość późno, bo po 14:00.

      Niestety msza dla dzieci jest prowadzona przez IMHO najsłabszego intelektualnie
      księdza w naszej parafii i te dziecięce kazania są po prostu niestawne dla
      dorosłego. W ogóle zresztą denerwuje mnie sytuacja, kiedy ksiądz zadaje pytanie
      - dzieci dukają, ja znam odpowiedź, a wypada siedzieć cicho.

      Natomiast IMHO nie fair jest przeznaczanie dwóch środkowych mszy dla "dzieci
      starszych" i "dzieci młodszych". Rozumiem jedna, ale dwie to już naprawdę
      przesadny pajdocentryzm czy pajdokracja. W wielu parafiach naprawdę kazanie "dla
      dzieci" jest infantylne i niestawne dla dorosłego, a czasami sprowadza się wręcz
      do przepytania dzieci z treści Ewangelii.
      • mamalgosia Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 07.09.08, 10:01
        Jak przeczytałam, że nie chcesz wstawać o 8... Rany, u mnie w domu
        ostatnio pajdoterror: 6.30 to najpóźniej kiedy te potwory wstająsad
        • magdalaena1977 Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 07.09.08, 15:42
          Może za wcześnie każesz im iść spać. Przynajmniej w soboty.
          Jak poczytają sobie do 2 w nocy, to w niedzielę zapragną to odespać wink
      • magdalaena1977 Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 07.09.08, 21:19
        magdalaena1977 napisała:
        > Niestety msza dla dzieci jest prowadzona przez
        > IMHO najsłabszego intelektualnie księdza w naszej parafii
        Właśnie przeczytałam w gazetce parafialnej, że go przenieśli do innej parafii i
        odczułam taką mało chrześcijańską ulgę. Może jego następca będzie lepszy.
      • dominikjandomin Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 07.09.08, 23:44
        magdalaena1977 napisała:


        > Niestety msza dla dzieci jest prowadzona przez IMHO najsłabszego intelektualnie
        > księdza w naszej parafii i te dziecięce kazania są po prostu niestawne dla
        > dorosłego.

        Wiesz, niekoniecznie słaby intelektualnie. IMHO jest strasznie trudno zrobić
        kazanie dla dzieci strawne dla dorosłych. Kolejny powód, dla którego omijam
        dziecinne msze (poza dziecinnym czytaniem, dziecinnymi śpiewami, gitarą,
        kibordem i dziecinną modlitwą wiernych).
        • magdalaena1977 Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 08.09.08, 00:52
          magdalaena1977 napisała:
          > Niestety msza dla dzieci jest prowadzona przez IMHO najsłabszego
          > intelektualnie księdza w naszej parafii i te dziecięce kazania
          > są po prostu niestawne dla dorosłego.

          dominikjandomin napisał:
          > Wiesz, niekoniecznie słaby intelektualnie. IMHO jest
          > strasznie trudno zrobić kazanie dla dzieci strawne dla dorosłych.
          Moja opinia o niezbyt wysokim poziomie intelektualnym tego księdza opiera się
          także na innych mszach, spowiedzi. A gwóźdź do trumny wbiła kolęda.
          Dziecinna msza w wykonaniu kogoś takiego jest jeszcze gorsza niż zwykle.

          > Kolejny powód, dla którego omijam dziecinne msze
          > (poza dziecinnym czytaniem, dziecinnymi śpiewami, gitarą,
          > kibordem i dziecinną modlitwą wiernych).
          Ja też nie cierpię gitary jako instrumentu liturgicznego. Kojarzy mi się z takim
          sztucznym umłodzieżowianiem religii.
          Najbardziej pasują mi klasyczne organy plus męski głos organisty, nadający ton
          śpiewowi wiernych. Nie przepadam za zbyt wyrafinowaną muzycznie scholą czy
          chórem, bo przeciętny wierny nie jest w stanie im dorównać i milknie, słuchając
          występu, zamiast modlić się słowami pieśni.
          U nas w kaplicy akceptuję pianino jako konieczny ersatz do czasu wybudowania
          kościoła i organów,.
          • dominikjandomin Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 08.09.08, 01:13
            Może organy elektryczne, ale nie pianino! Zajmuje tyle samo miejsca, a muzyka...
            zdecydowanie bardziej liturgiczna (no cóż, piszczałkowe organy jednak swoje
            kosztują).
    • 27agnes72 Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 07.09.08, 21:13
      U nas jest na 11. msza dla dzieci szkolnych (głównie tych, które
      przygotowują się do I Komunii)a na 15. jest msza dla "biegunek"
      czyli biegających po świątyni malców-głównie przedszkolaków.Godzina
      jest OK-nawet jak mają przyjechać goście to umawiamy się na 16 i już.
      O 13. szczerze mówiąc to u nas jest akcja kuchnia-dla mnie
      ugotowanie niedzielnego obiadu, zjedzenie i pozmywanie to kwestia
      ok.2,5 godz.
      • matizka Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 07.09.08, 23:02
        No niestety to rzeczywiście trudna godzina. Mały zasnął przed 11-tą
        (wersja kiedy kieposko spał w nocy) i obudził się w południe. No i
        wtedy akcja; szykowanie się do kościoła (dzieci musiałam przebrać i
        umyć smile Msza niestety duzo dłuższa niż były z poprzednim księdzem
        (tamten np. nie czytał ogłoszeń - są gazetki mozna sobie poczytać),
        a potem wszyscy strasznie głodni - obiad przygotowany, ale
        przynakjmniej ten ryż trzeba na bieżaco ugotowac.

        Niemniej jednak nowa siostra i nowy ksiądz (oboje nowi w parafi)
        niewiele mogą - tak chce proboszcz. Paru parafian obiecało zadzwonic
        do proboszcza zobaczymy. Ja jednak postanowiłam, że postaramy się
        pochodzić, bo szkoda mi tej siostry, ona się stara, ale wiadomo, że
        nie ma wplywu

        Nasza msza jest w dolnym kościele, jeden ksiadz, czasem bez
        ministrantów, śpiewali rodzice, teraz te siostry nam doszły. Tak, że
        nie zabieramy miejsca i innych zasobów dorosłym
        • verdana Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 07.09.08, 23:14
          W parafii moich dzieci masza dla dzieci jest o 11. Dobra godzina, po
          sniadaniu, zostaje jeszcze czas na spacer przed obiadem. Problem
          jednak w tym, ze to dobra godzina dla wszystkich i dzieci starszym
          paniom przeszkadzają.
    • isma Re: Gdyby ksiądz miał małe dzieci:) 07.09.08, 23:22
      Ksiadz? Dzieci? Przenigdy!
      No jak sobie pomysle o znajomych koloratkowych to... nieeeee, dzieci szkoda wink)).

      A powaznie: mnie sie wydaje, ze posiadanie dzieci wlasnych nie jest niezbedne, o
      ile sie ma otwarte oczy i uszy na tych, co takowe dzieci maja, tyle. Znamy
      przykladowo takiego, co przestal marudzic, ze doktoratu nie moze skonczyc (bo
      "ciagle go cos rozprasza"), jak kiedys nasze dziecko w trakcie ozywionej
      dyskusji na jakis teologiczny temat na wysokim C postanowilo powalczyc z
      pawiami, w zwiazku z czym my-rodzice biegalismy przez dobre trzy kwadranse z
      wiaderkami, mopami i scierkami - nie przerywajac dyskusji,...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja