Tez wam szkoda czasu?

18.09.08, 15:50
..na modlitwe? Nie,z e z dziecmi, w ogole.
łapię sie ostatnio na tym, ze głupich 5 minut mi skzoda. i to mimo tego,z e
neiraz doswiadczyłam mocy modlitwy i Obecnosci Boga.
    • a_weasley Re: Tez wam szkoda czasu? 18.09.08, 15:56
      Szkoda czasu to nie. Czasem tylko przed snem trudno się zebrać i bywa, że się
      bez pacierza położę.
      • ekan13 Re: Tez wam szkoda czasu? 18.09.08, 17:02
        Zawsze wtedy, gdy udaję przed Bogiem, że czasu nie mam...
        • kukulka11 Re: Tez wam szkoda czasu? 18.09.08, 21:31
          ???????? nie rozumiem. możesz rozwinąć?
          mnie się wydaje, ze naprawde czasu nie mam, bo jak mi dziekco zasnie to trzeba
          zrobic to, tamto, popracowac (pracuje w domu przy komputerze), a wiadomo, przy
          takim maluchu to każdej minuty szkoda. zwlaszcza gdy pracowac trzeba sad
          • ekan13 Re: Tez wam szkoda czasu? 20.09.08, 18:24
            kukulka11 napisała:

            > ???????? nie rozumiem. możesz rozwinąć?

            Kukulko bo to takie udawanie dla mnie np. kiedy wybija 12 to ja wiem że mam te 2 minuty na Anioł Pański, można je prawie zawsze znaleźć i tylko czasem udaję przed Bogiem, że jest inaczej. Wiem ile jest pracy przy dzieciach bo ich troszkę mam, ale wiem tez, że modlić nie trzeba się na klęczkach, można przy okazji. Można myśleć Bogiem.
            Wiem też, że jak dzwoni ktoś dla mnie ważny, to choćbym nie miała czasu to te kilka minut zawsze wyłuskam...
            Wieczorem też jest pokusa by dzieciaki uspać jaknajszybciej czytaniem książęk, ale choćby sie waliło i paliło to Kukulko nie czarujmy się 2 minuty da się znaleźć...
            Pewnie, że nieraz mi się nie chce, ale jak je inaczej do Boga prowadzić, chyba głownie umiejąc "marnować" ten czas.

            Stąd moje stwierdzenie, że to tylko takie moje udawanie braku czasu...

            To jest też chyba kwestia dojrzałości naszej wiary. Pieknie o tym pisze ks. Dajczer w "Tajemnicy wiary" gdzie bardzo trafnie zuważa, że gdybyśmy wierzyli taką wiarą prawdziwą w realną obecność Boga pośród nas, w Eucharystii byłaby ona dla nas centrum życia i każdy kto właśnie tak wierzy znalazłby te 35 minut (w tygodniu) na codzienną Eucharystię. Piętrzymy przeszkody, bo nie odczuwamy takiej wewnętrznej potrzeby, bo wymaga to od nas wysiłku, a my w naturalny sposób staramy się unikać wszelkich wysiłków, których bez konsekwencji da się uniknąć.

            Bardzo podobają mi się słowa nawołujących o wschodzie słońca beduinów "wstawać, modlitwa jest lepsza niż sen". I wiem, że ja gdybym przez sen takie słowa usłyszała, nie umiałabym już zasnąćsmile
            Budziłam tak codziennie mężą w wakacje (dzieci były u babci)na Mszę o 6 rano i działałosmile))
            • lucasa Re: Tez wam szkoda czasu? 21.09.08, 22:09
              kukulka11
              ???????? nie rozumiem. możesz rozwinąć?
              mnie się wydaje, ze naprawde czasu nie mam, bo jak mi dziekco
              zasnie to trzeba
              zrobic to, tamto, popracowac (pracuje w domu przy komputerze), a
              wiadomo, przy
              takim maluchu to każdej minuty szkoda. zwlaszcza gdy pracowac
              trzeba sad


              to czy tamto to zawsze jest do zrobienia. szczegolnie w domu. no i
              szczegolnie przy pierwszym dziecku, bo potem to jakos trzeba sie
              zroganizowac smile))

              ja kiedys slyszlam calkiem praktyczna uwage skierowana do tych,
              ktorzy wlasnie nie maja czasu wieczorem/zmeczeni itd. a jednak
              wieczorem kapiemy sie/bierzemy prysznic czy chocby myjemy zeby.
              codziennie (i to kilka razy) dbamy o zdrowie fizyczne. a o duchowe
              to juz mniej lub wcale.

              i jeszcze kiedys Orzech powiedzial, ze to, ze bardzo chcemy sie
              modlic i w ciagu dnia znalezc czas na modlitwe, to nie oznacza, ze
              automatycznie doba nam sie rozciagnie. czasami faktycznie dzien
              jest tak wypelniony, ze nie ma jak wciasnac modlitwe. i mozna tylko
              ja wcisnac poprzez rezygnacje z czego innego.

              nie, zebym byla wzorem modlenia sie, ale nie przyszloby mi do glowy
              zwalac na brak czasu. na raczej na brak zorganizowania i lenistwo.
              (to u mnie)
              A
    • isma Re: Tez wam szkoda czasu? 18.09.08, 21:30
      Bardzo dobry sposob na to, to jest jezdzenie tramwajem.
      No bo, moge sie albo gapic w okno, albo brewiarz czytac.
      Empirycznie udowodnione, ze to drugie jest z wieksza korzyscia wink)).
      • madziaq Re: Tez wam szkoda czasu? 18.09.08, 22:50
        A widzisz, ja też myślałam, czy by Biblii nie wozić, bo modlić się tak
        "normalnie" w komunikacji miejskiej nie umiem, zaraz się zagapiam na to co za
        oknem, słucham rozmów itd. Ale z drugiej strony trudno czytać Biblię, jak cię
        ktoś właśnie wgniata w szybę w autobusie, no i niestety jest to książka
        pokaźnych rozmiarów i swoje waży. Może kupię wersję kieszonkową smile

        A czasu nie to, że mi szkoda, tzn nie myślę sobie świadomie "no dobra, szkoda
        czasu na modlitwę, lepiej obejrzę film / poodkurzam / uprasuję". Tylko jakoś mi
        to umyka w całym dniu i tak jak Ty ciągle jestem czymś zajęta, a potem padam spać sad
        • isma Re: Tez wam szkoda czasu? 18.09.08, 23:31
          Biblie nieeeeee wink)). Ale posiadam takie tramwajowe wydanie NT i Psalmow
          (Pallotinum 2004, cieniutenki papier, wazy rowne 150 g), ktore woze.

          Z umykaniem to ja sobie radze wlasnie tak, ze jak jest pora, to jest. Rozkladam
          dywanik i w strone Mekki, to jest, tfu, Watykanu. Gdybym miala czekac na moment
          az "znajde" "troche czasu", to by to nigdy chyba nie nastapilo...
      • kukulka11 Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 07:57
        ja tramwajami ani nicyzm nei jezdze. siedze z dziekciem w domu. poza tym - to
        wydaje mi sie takim dawaniem Bogu zbędnego czasu. i wtedy tez mam moralnego kaca sad
    • mader1 Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 00:14
      Nie , nie szkoda. Wiem, że to dla mnie, dla innych - i tych, którzy ze mną są na
      co dzień i tych, którzy o modlitwę proszą - ważne.
      Nie szkoda... Ale jestem... powiedzmy realistką... wiem, że jak obmyślę sobie
      ten jeden czas na modlitwę, to znajdzie się tysiąc powodów, żeby ją przełożyć,
      tysiąc przeszkód, ważnych spraw, sms-ów, telefonów, nie cierpiących zwłoki
      pytań... Modlę się więc, kiedy jest chwila... W ciągu dnia... po prostu smile
      • k_j_z Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 06:44
        ja tak jak Ty, Mader.
        Tylko czasem łaię się na myśłi, czy to nie za mało (w moim rzypadku oczywiście)
        Że powinnam moze więcej.
        A z drugiej strony - każda nasza praca jest modlitwą...
    • mama_kasia Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 08:02
      Tak to wygląda, jakby czasu było szkoda sad Ale to coś
      innego... Odkładanie. Tylko dlaczego tak się dzieje?

      Mam określona porę, żeby się zdyscyplinować.
      • mama_kasia Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 08:49
        Uświadomiłam sobie coś jeszcze odnośnie modlitwy.
        Taki przykład. Rano wstaję, włączam komupter, zaglądam do nas smile
        I niby zaczynam dzień jutrznią (odmawiam z internetu, bo tak
        mi łatwiej połapać się we wspomnieniach, świętach). Ale jednak
        najpierw jedno forum, drugie, jeszcze wcześniej poczta. I cały
        czas pamiętam - jutrznia! Czemu wybieram tyle rzeczy przed
        tym spotkaniem z Bogiem na modlitwie? ...Bo psalmy się
        powtarzają? ...Ale przecież ja cenię tę modlitwę! Nudna?
        ...A jednak trwam. Bylejak, ale trwam! ...I ciągle na nowo smile
        Nie wiem, jak Wam, ale mnie niełatwo trwa się na modlitwie.
    • alex05012000 Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 08:59
      niee, przy całej wielkiej kulawości mojej wiary nigdy by mi nie
      przyszło do głowy, że na modlitwę szkoda czasu, to jakby ją negować
      i umniejszać jej wagę, mogę zapomnieć, odłożyć, skrócić, ale nigdy
      nie miałam świadomości, że na to szkoda czasu... szkoda, ze nie
      umiem wygospodarować więcej czasu to i owszem...
    • sion2 Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 17:48
      Mnie nie szkoda czasu ale nie chce mi sie modlic, to fakt. Natomiast
      mam pewnien rytm modlitwy codziennej ktory tylko powazne wydarzenia
      moga naruszyc. W tym sie kryje pułapka "zaliczania" modlitwy - nie
      mowie tu o odklepywaniu formulek tylko czasu na modlitwe - ale coz,
      swieta nie jestem i nie sądze aby Bog byl zaskoczony ze mi sie nie
      chce modlic. Tym bardziej ze to uczucie niecheci ja przezywam ze
      swiadomoscia ze wynika z mojej grzesznosci i nedzy i po prostu Boga
      za to przepraszam. Natomiast jestem gleboko przekonana ze na
      modlitwie nic sie traci ale zyskuje... wszystko. Tylko nam sie
      wydaje ze modlitwa to "nic" i tak sie potocznie mowi "nic nie moge
      dla ciebie zrobic tylko sie pomodlic". A to odwrocenie
      rzeczywistosci do gory nogami. Bo modlitwa to NAJWIECEJ co moge
      zrobic dla blizniego poniewaz w modlitwie powierzam go kochajacemu
      Ojcu, Bogu WSZECHmogącemu. Ja nic nie mogę, On moze wszystko.

      Dorastanie i poglebianie tej prawdy to ciagly proces w moim zyciu,
      ktore jest z powodu choroby niemal bezuzyteczne dla innych
      (wlasciwie tak szczegolnie od sierpnia mam, ze nic tylko inni musza
      sie mna zajmowac powaloną kolejna choroba). Trudno mi wierzyc że dla
      Boga nie jestem bezuzyteczna, a przeciez daje mi tyle czasu na
      modlitwę...

      Mysle ze matki malutkich dzieci to są w jakis innych kategoriach
      rozpatrywane smile. Slyszalam taka rade kiedys dla kogos kto narzekal
      ze przez male dziecko nie ma ani chwili w ciagu dnia zeby sie
      modlic, tak uczciwie. I uslyszal zeby opiekujac sie swoim malutkim
      dzieckiem (chodzilo o niemowle) wyobrazal sobie ze trzyma na rękach
      malego Jezusa i do Niego kierował wszystkie mysli, do czynnosci
      dołączał intencje. Bo przeciez nie chodzi o formulki ale zwykle
      zwracanie sie duchem do Boga.
      • kukulka11 Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 20:44
        dzieki za te slowa o mamach malych dzieic. tez o tym myslalam. tylko ze ja mam
        qwyrzuty, bo czasem mnei moj maly tak wyprowadza z rownowagi,.z e o zgrozo
        zdarza mi sie krzyknac, choc tego wcale nei chce i obiecuje sobie,z e wiecej
        krzyczec albo przeklinac nie bede
        i czuje sie taka niegodna bycia matka. i taka przestrasozna,z e pewnie kiedys
        za kare Bog nei da mi drugiego dziecka sad
        • mamalgosia Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 22:54
          Ojej, wyrzuty sumienia mam co wieczór! Co wieczór widzę, że było coś
          nie tak. Jestem paskudną matką. Wrzeszczę, wściekam się, poganiam,
          denerwuję (się też), klapsnę w pupę, szkoda gadać - tragedia!
          A Młodszy mówi mi tyle razy na dzień, że mnie kocha, a pani w
          przedszkolu powiedziała mi "no pani to jest super mama". Więc prawda
          pewnie tkwi pośrodku.
          Kocham Synów do szaleństwa.
          Ty Twoje Dziecko na pewno też.
          A skoro mówisz, że Pan Bóg Cię pokara - to zapewne drugim dzieckiem,
          wspaniałym! smile)
        • mader1 Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 23:07
          > i czuje sie taka niegodna bycia matka. i taka przestrasozna,z e
          pewnie kiedys
          > za kare Bog nei da mi drugiego dziecka sad

          nawet tak nie myśl. Ja też nie jestem najlepszą matką - mogłabym być
          lepsza.
          • moniowiec Re: Tez wam szkoda czasu? 22.09.08, 14:36
            mam podobnie - małe dziecko, mało czasu, dużo miłości i mało cierpliwości... modlę się jak mam trochę czasu - nieważne kiedy. zwykle własnymi słowami. msze oglądam ba internecie, czytam na spacerach. ni jestem idealna - ani jako matka, ani jako katolicza. ale dążę ku lepszemu.
            • isma Re: Tez wam szkoda czasu? 22.09.08, 16:09
              moniowiec napisała:

              > msze o
              > glądam ba internecie,

              Nie to, zebym sie czepiala, ale, ekhm, Msza sw. zasadniczo nie jest
              do "ogladania" i bez powaznej przyczyny sie jej w niedziele
              opuszczac nie powinno.

              Nawiasem mowiac, w innym watku, tym o porazce wychowaczej, pisalas,
              ze maz dziwi sie Twojemu chodzeniu do kosciola. Czyzby jednak to
              zdzwienie bylo... skuteczne...?

              ni jestem idealna - ani jako matka,
              > ani jako katolicza. ale dążę ku lepszemu.

              Nikt nie jest. Niemniej jakies minimum minimorum jest niezbedne.
              • mamalgosia Re: Tez wam szkoda czasu? 22.09.08, 16:14
                Może nie niedzielną, tylko codzienną?
                • isma Re: Tez wam szkoda czasu? 22.09.08, 16:34
                  A, to byloby TROCHE co innego wink)).
                  Ale gdzie sa w internecie codzienne Msze sw.? Bo moze i ja sobie
                  pooogladam wink)).
                  • mader1 Re: Tez wam szkoda czasu? 22.09.08, 17:05
                    Is. nie migaj się, miałaś chodzić codziennie na mszę św. smile))))) a nie oglądać smile
                    • isma Re: Tez wam szkoda czasu? 22.09.08, 19:33
                      Nastepna sie znalazla do pilnowania! No chodze przeciez!

                      Poniewaz dzisiaj wieczorem slubny sie pojechal uduchawiac wspolnotowo (naprawde
                      nie rozumiem, po kiego odprawiac Msze sw. akurat o polnocy, no, ale, jak to mowi
                      Mamalgosia, ja nie jestem jeszcze widocznie z tej polki wink)), to po powrocie z
                      pracy i odebraniu smarkajacego dziecka spod opieki mojej rodzicielki (calutka
                      godzine pietnascie ta opieka trwala!), oraz nakarmieniu tegoz, wlaczylam mu
                      "Kopciuszka" i poszlam grzecznie na folwark plebanski...
                      • mader1 Re: Tez wam szkoda czasu? 22.09.08, 19:52
                        > Nastepna sie znalazla do pilnowania! No chodze przeciez!

                        Widzisz, tak to jest im kto gorszy w czymś, tym lepiej się nadaje do pilnowania
                        tegoż smile)))))))))
                        • isma Re: Tez wam szkoda czasu? 22.09.08, 20:03
                          A, nie wink)). Dotychczas pilnowali ci, co to z obowiazku jedna (jedna, mowie!)
                          msze dziennie musza.

                          No, dobra. Ide zeberka wyciagnac z marynaty.
      • mamalgosia Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 22:58
        sion2 napisała:

        > Mnie nie szkoda czasu ale nie chce mi sie modlic, to fakt.
        Pocieszającesmile))

        . I uslyszal zeby opiekujac sie swoim malutkim
        > dzieckiem (chodzilo o niemowle) wyobrazal sobie ze trzyma na
        rękach
        > malego Jezusa i do Niego kierował wszystkie mysli, do czynnosci
        > dołączał intencje.

        Mój Młodszy Synek był i jest cudownym Dzieckiem. Ale Starszy od dnia
        narodzin dawał nam w kość. I wpadłąm na ten pomysł, o którym
        piszesz. Gdy trzymałam go na rękach, a on darł się dwie godziny,
        cały czerwony i wściekły (a do tego najedzony, zdrowy, ubrany
        odpowiednio i ukochany), myślałam właśnie o tym małym Jezusie. Że
        nie wierzę, że taki był jak mój Starszysmile I myślałam, że nie mógł
        mieć kolek. I jeszcze pomyślałam sobie, że z moim Synem Maryja nie
        pozostałaby bezgrzesznasmile
      • mader1 Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 23:04
        Tylko nam sie
        > wydaje ze modlitwa to "nic" i tak sie potocznie mowi "nic nie moge
        > dla ciebie zrobic tylko sie pomodlic". A to odwrocenie
        > rzeczywistosci do gory nogami. Bo modlitwa to NAJWIECEJ co moge
        > zrobic dla blizniego poniewaz w modlitwie powierzam go kochajacemu
        > Ojcu, Bogu WSZECHmogącemu. Ja nic nie mogę, On moze wszystko.

        Bardzo piękne słowa smile
        • mamalgosia Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 23:19
          A ja nie potrafię na to tak patrzeć.
          Wierzę, że modlitwa ma sens, ale nie uważam, że to najwięcej co
          można dla kogoś zrobić. W takim razie po co nam usta i słowa,
          dłonie, umysł...
          Nie
          • mader1 Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 23:36
            Czasem robi się co innego - nie dużo więcej. Rozmawia się, pomaga
            się. Gdybyś, na przykład, borykając się z jakimś problemem mieszkała
            obok, mogłabym przyjśc i choćby Cię pogłaskać, jak w Twojej
            sygnaturce, mogłabym wyciagnąć na wspólny spacer czy pośmiać się
            z... ( musze zapytać sąsiadkę z czego się śmiejemy, jak ze łzami w
            oczach wchodzi do mnie do domu)... Czasem najlepsze , co można dać,
            to modlitwa. Jedyne, co można dać.
            Ja za każdą modlitwę jestem bardzo wdzięczna. Za to, ze ktoś w swoim
            napakowanym różnymi zajęciami, jak u Kukulki, jak u każdej z nas
            dniu, przeznaczył jedną myśl dla mnie, poświęcił mi swój czas...
            poprosił Boga o pomoc dla mnie.
            • mamalgosia Re: Tez wam szkoda czasu? 20.09.08, 09:40
              ależ ja wiem, że czasem się robi...
              I o tym właśnie mówię
        • mama_kasia Re: Tez wam szkoda czasu? 20.09.08, 12:24
          > Tylko nam sie
          > > wydaje ze modlitwa to "nic" i tak sie potocznie mowi "nic nie moge
          > > dla ciebie zrobic tylko sie pomodlic". A to odwrocenie
          > > rzeczywistosci do gory nogami. Bo modlitwa to NAJWIECEJ co moge
          > > zrobic dla blizniego poniewaz w modlitwie powierzam go kochajacemu
          > > Ojcu, Bogu WSZECHmogącemu. Ja nic nie mogę, On moze wszystko.
          >
          > Bardzo piękne słowa smile

          Też to chciałam podkreślić smile
          To "najwięcej" jest niesamowite smile
          • mamalgosia Re: Tez wam szkoda czasu? 20.09.08, 15:30
            Zazdroszczę Wam, że wierzycie w to "najwięcej"
    • mamalgosia Re: Tez wam szkoda czasu? 19.09.08, 22:50
      Zastanawiałam się, jak Ci odpowiedzieć.
      U mnie nie jest tak, że szkoda mi czasu na modlitwę. Ale szkoda mi
      czasu na samą modlitwę.
      Jak napisałam gdzie indziej - mam podzielność uwagi rozwniętą do
      tego stopnia, że wykonywanie jednej czynności bardzo mnie męczy.
      Myślę, że to też może nerwicowe, w każdym razie dwie czynności naraz
      to absolutne minimum. I to nie tak jak piszą Poprzedniczki -
      fizyczna łączona z umysłową - obie muszą być umysłowe. Na wykładach
      na studiach pisałam listy i czytałam Agathę Christie (ale nie
      dlatego, że mnie nudziły, słuchałąm ich uważnie - równie uważnie jak
      uważnei czytałam książkę jednocześnie).
      Mam więc problem z poświęceniem TYLKO Bogu choćby 5 minut. Albo
      inaczej - tylko na modlitwę.
      Staram się żeby ta druga czynność też choć trochę "święta" byłasmile To
      taki mój kompromis
Inne wątki na temat:
Pełna wersja