justyna.ada
22.09.08, 09:49
Tak mnie naszło.
Nie jestem wybitnie maryjna w swojej wierze - ale dla mnie
osobiście różaniec jest modlitwą typu "ustawienia domyślne" w
sytuacji unieruchomienia, bezsilności wobec rzeczywistości.
Najczęściej odmawiam tajemnicę o ukrzyżowaniu... zresztą i ta
stacja Drogi Krzyżowej najbardziej do mnie przemawia. Kiedy nie
mogę nic poradzić na cierpienie bliskiej osoby, i ta osoba też nie
nadaje się zbytnio nawet do rozmowy, albo jestem odcięta od
informacji, co się dzieje, albo atmosfera jest taka, że nie da rady
nic naprawić, a tak bardzo bym chciała...
Dobrze, że człowiek ma 10 palców u rąk

to można dzięki temu
przetrwać jakoś czas bez informacji, bez zmian, bez działania.
Ech. Okropnie trudno jest trwać "pod krzyżem" nic nie robiąc, i
jeszcze nie pokazać po sobie, że nas też boli, samemu się nie
rozkleić.