Refleksje wychowawcze nad upranym zegarkiem

25.09.08, 20:29
Upralam swój srebrny, ukochany zegarek. Nie nowy, ale dosyć drogi.
Zostawiłam zegarek w kieszeni spodni, kieszeni nie
sprawdziłam, zegarek nadaje się li i jedynie do kasacji.
Cała rodzina wyrazila współczucie. Najstarszy rozdłubał zegarek,
próbował reanimować - bez skutku. Oczywiscie upiłam sobie
natychmiast następny, podobny, mimo chwilowej awarii finansowej.
Syn z rok temu zalał sokiem komórkę. Zrobilismy mu awanturę.
    • verdana Re: Refleksje wychowawcze nad upranym zegarkiem 25.09.08, 20:30
      Kupilam, nie upiłam się z zalusmile))
    • mader1 Re: Refleksje wychowawcze nad upranym zegarkiem 25.09.08, 20:52
      ja jestem dość nieuważna... mąż gdy wrzuca pranie do pralki, jest dokładniejszy.
      Przeszukuje kieszenie, a znalezione fanty, z reguły są to drobniaki, wrzuca do
      skarbonki - mamy za to pójść na lody kiedyś...

      No... zauważylismy tendencję, o której piszesz i teraz wzajemnie się pilnujemy,
      żeby nie obwiniać się za rzeczy niezawinione . Zawsze któreś jest "
      przytomniejsze" nawet jak drugiemu puszczą emocje.
      • verdana Re: Refleksje wychowawcze nad upranym zegarkiem 25.09.08, 20:55
        Tylko to nie chodzi wyłącznie o "puszczanie emocji". Chodzi tez o
        to, ze doroslemu, ktorycos zniszczyl przez nieuwage naprawde się
        współczuje - mężowi, ktory zgubił beret, starszej córce, ktora
        zgubila pioro.
        Dziecku można nie wyrazić dezaprobaty, ale na pewno współczuc, gdy
        coś istotnego zniszczył, rodzina nie będzie. Jakie to szczęście, ze
        już nigdy nie będę dzieckiem.
    • mamalgosia Re: Refleksje wychowawcze nad upranym zegarkiem 25.09.08, 21:16
      Droga verdano, może powinnaś dla świętego spokoju i uśpienia
      sumienia zrobić sobei sama awanturę?smile)

      A swoją drogą: podoba mi się "upicie zegarka". Poezjasmile
      • k_j_z Re: Refleksje wychowawcze nad upranym zegarkiem 26.09.08, 13:48
        mnie uopie zegarka tez się bardzo bpodoba.
        A ponieważ w dzieciństwie zawsze byłam awanturowana o wszystko to
        nauczyłam sie wspólczuc dzieciom też.
        szkoda, że moja mam się nie nauczyła
    • a_weasley Re: Refleksje wychowawcze nad upranym zegarkiem 26.09.08, 00:01
      Ja sam sobie robię awantury i to czasem bardzo wymowne. Nawet do prania się po
      łbie włącznie, ale na to mi żona nie pozwala...
    • twoj_aniol_stroz Re: Refleksje wychowawcze nad upranym zegarkiem 26.09.08, 08:13
      Mój mąż ma taką tendencję i ja w takich sytuacjach proponuję: "A
      teraz bądź uprzejmy zacytować pod swoim adresem to, co byś
      powiedział, gdyby tę głupotę zrobił ktoś inny" wink
      To może Ty też zacytuj i będzie Ci łatwiej smile
    • madziaq Re: Refleksje wychowawcze nad upranym zegarkiem 26.09.08, 10:11
      Dzieci jeszcze nie mam, ale w moim domu rodzinnym zniszczenie czegoś
      wartościowego wiązało się z... może nie awanturą, ale niezadowoleniem,
      niezależnie od tego, kto zniszczył. Obecnie razem z mężem staramy się nie być
      materialistami, w tym sensie, że jak coś się zniszczy to trudno, trzeba odkupić,
      jeśli jest taka potrzeba i tyle. Szczególnie ja się przywiązuję do rzeczy, więc
      gdybym uprała ukochany zegarek to zapewne jeszcze tego samego dnia pojechałabym
      kupić taki sam albo podobny, bez względu na stan konta (no oczywiście nie w
      sytuacji gdyby mi miało nie starczyć na chleb wink) Oczywiście jednocześnie
      staramy się jednak nie niszczyć rzeczy w nadmiarze smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja