Dodaj do ulubionych

Odpowiednie towarzystwo

29.09.08, 09:37
Wczoraj znajoma mi mama opowiadała jak jej syn spędził popołudnie z
kolegą z przedszkola, którego zaprosiła z mamą do siebie. Najpierw
było podwórko, ale tam...:" niestety przyplatał sie W. (też z
przedszkola) ja go tak nie lubię i on niestety mieszka na naszym
osiedlu. No skoro już był no to trudno.. Potem poszliśmy do domu i
chłpcy bardzo ładnie bawili się samochodami. T. jest swietny,
poukłdany i grzeczny. J. zresztą też (widzieli się z J. dzień
wczesniej)"
Zaniepokoiłam się. Dzielenie dzieci na grzeczne (czytaj: odpowiednie
towarzystwo dla mojego dziecka) i resztę budzi mój wewnętrzny
sprzeciw. Zwłaszcza że to dopiero przedszkolaki. Przypomina mi się
historia z dzieciństwa mojego męża - jego mama nie pozwalała mu
bawić się z Pawłem - rozrabiaką i łobuzem. Paweł machając kijem
ścinał jej kwiaty w ogródku. Miał tez wiele innych 'osiągnięć' na
koncie. Dziś jest franciszkaninem i ewangelizuje na Białorusi.
smile

Czy ingerujecie w to z kim dziecko ma się spotykać? Dlaczego jeśli
tak? Rozumiem że tak postępujący rodzice chcą uchronić dziecko przed
tzw. złym towarzystwem. Ale prędzej czy później ono i tak spotka
innych z grupy 'tych nieodpowiednich'. Może w szkole, może dopiero w
pracy. I może nie będzie umiało się wśród nich zupełnie znaleźć.
Jakimś gettem mi to pachnie...

--
koniec lata
Pinokia
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 10:24
      Mój też, ale myslałam, ze jestem ostatnim niedobitkiem, ktory nie
      chroni dziecka przez "nieodpowiednim towarzystwem". Nie mowie o
      bandzie mlodocianych bandytow, ale przed zwyklymi dziecmi, tylko
      trochę niegrzecznymi, nie uczacymi się, albo tak jak u moich
      znajomych - przed dziecmi szewca i hydraulika "bo one niczego mojego
      dziecka nie naucza".
      Moja corka wszkole siedziała z narkomanem. Akurat w jej wypadku nie
      widzialam zagrozenia, a narkomanowi to dobrze zrobilo.

      --
      Mops i kot

      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • a_weasley Re: Odpowiednie towarzystwo 01.10.08, 10:34
        verdana napisała:

        > Moja corka wszkole siedziała z narkomanem. Akurat
        > w jej wypadku nie widzialam zagrozenia,
        > a narkomanowi to dobrze zrobilo.

        Dzięki Bogu, że się nie pomyliłaś, a w każdym razie że nic złego się nie stało
        (co skądinąd samo w sobie nie dowodzi braku zagrożenia, parę razy w życiu
        wskoczyłem w biegu do pociągu i też nic się nie stało). Jednakowoż ja taki
        otwarty na eksperymenty społeczne na swoich dzieciach nie jestem.
        Jak pisał kiedyś Korwin-Mikke w polemice nie pamiętam z kim:
        "Pozwoliłby Pan swojemu dziecku bawić się z dzieckiem, o którym Pan wie, że jest
        zakażone HIV? Jeśli tak, to Pan jest zimny [wyraz powszechnie uważany za
        obelżywy]. Szanuję Pana, bo szanuję ludzi z zasadami. Sam, na szczęście, mam
        inne zasady."
        Owóż ja uważam, że rodzice mają obowiązek zatroszczyć się o należyte wychowanie
        przede wszystkim własnych dzieci.
    • anndelumester Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 10:34
      nordynka1 napisała:

      >
      > Czy ingerujecie w to z kim dziecko ma się spotykać?
      W pewnym sensie tak.
      To są dzieci naszych znajomych, plus dzieci z przedszkola (malego).
      Trudno, moim zdaniem, dzisiaj o przypadkowe znajmosci
      przedszkolakow. Czy się to nam podoba czy nie, tworzymy klasy i
      grupy spoleczne i szansa na swobodny mix jest niewielka.

      > Ale prędzej czy później ono i tak spotka
      > innych z grupy 'tych nieodpowiednich'. Może w szkole, może dopiero
      w
      > pracy.
      Małe mozliwosci - przynajmniej jezeli o przypadki, ktorych na serio
      bym sie obawiala.



      --
      Przyszłość jest nieprzewidywalna. Wiem tylko, że człowiek, by żyć
      sensownie dla samego siebie, musi myśleć więcej – tak, jak mówił
      Kant. Musi przekraczać to, co jest dokoła niego. Musi sięgać myślą
      dalej. To może być nieskoordynowane, niesprecyzowane, ale w tym
      umieszcza swoją nadzieję. Bez tego nie ma życia, więc to nie może
      być nic. Co to jest? Nie wiem. (Barbara Skarga)
      • nordynka1 Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 13:14
        > > Ale prędzej czy później ono i tak spotka
        > > innych z grupy 'tych nieodpowiednich'. Może w szkole, może
        dopiero
        > w
        > > pracy.

        > Małe mozliwosci - przynajmniej jezeli o przypadki, ktorych na
        serio
        > bym sie obawiala

        chodzi mi o taką sytuację gdy dziecko możliwie wszelkimi środkami
        chroni się przed - zdaniem rodziców - nieodpowiednim towarzystwem, w
        przedszkolu unika sie konatktu z niektórymi a wybiera 'właściwych',
        potem posyła się dziecko do odpowiedniej szkoły później na odp
        uczelnię-trochę tak mozna pociągnąć. W końcu juz się nie da. I może
        sie okazać że z 'tymi' nasze dorosłe dziecko nie umie
        rozmawiać/współpracowac. Albo przeciwnie - zachłyśnie się zakazanym
        dotąd owocem i hulaj dusza.
        Zdrowy umiar we wszystkim. I przekonanie że na dziecko największy
        wpływ mają rodzice i dom. To chyba jest istotne.

        --
        koniec lata
        Pinokia
    • minerwamcg Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 10:47
      Każdy, każdy spotka kiedyś jakieś "nieodpowiednie towarzystwo". Z
      tym, że definicje są różne. Dla mnie nieodpowiednim towarzystwem dla
      dziecka niekoniecznie byłby siódmy syn stróża, za to na pewno byłby
      nim dzieciak wychowany w domu, gdzie "liczy się tylko to, co masz",
      wolny czas spędza się przed telewizorem a niedzielę w hipermarkecie.
      Mimo to nie starałabym się, przynajmniej na początku, kończyć takiej
      znajomości - przyjrzałabym się, kto tam ma na kogo większy
      wpływ smile))
      --
      Osoby mrowie a mrowie
      • verdana Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 10:54
        Ja mam wrazenie, ze czym bardziej rodzice są niepewni siebie i
        swoich oddzialywan wychowawczych, tym bardziej boja się "złego
        towarzystwa". Dla mnie niezrozmiałe jest założenie, ze na pewno
        niegrzeczny kolega bedzie miał na nasze dziecko wiekszy wplyw, niz
        my. Oczywiscie, tak bywa i to często, ale po pierwsze - nie w
        przedszkolu, tylko w wieku dojrzewania, po drugie - czasem to jest
        wpływ przelotny, a to co udalo się wpoic dziecu przez wiele lat i
        tak w nim zostaje.
        Chyba, ze autorytet rodzicielski opieral się na zakazach, nakazach i
        wszechwiedzy.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • minerwamcg Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 11:09
          Z jednej strony tak, a z drugiej, jak powiadali starożytni, mala
          herba cito crescit smile "złe ziele szybko rośnie". Żeby dziecko
          nauczyć coś dobrego, trzeba długich zabiegow i wysiłków - złe
          podłapuje o wiele łatwiej smile))
          Wychowanie powinno być na tyle dobre, żeby człowiek był w stanie
          pozostać sobą w każdym towarzystwie - z tym zgoda. Z drugiej strony,
          nie oczekuję od swojego hipotetycznego dziecka stalowego charakteru
          i niepodatności na wpływy - zwłaszcza, kiedy małe...
          --
          Osoby mrowie a mrowie
          • anndelumester Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 11:25
            > podłapuje o wiele łatwiej smile))
            > Wychowanie powinno być na tyle dobre, żeby człowiek był w stanie
            > pozostać sobą w każdym towarzystwie - z tym zgoda. Z drugiej
            strony,
            > nie oczekuję od swojego hipotetycznego dziecka stalowego
            charakteru
            > i niepodatności na wpływy - zwłaszcza, kiedy małe...

            No własnie ...
            Po swoim widze, jak cudownie przyswaja pewne odzywki i slownictwo
            jak opornie mu idzie przyswajanie np. literek uncertain(plac zabaw w nowym
            miejscu zamieszkania okupuja nastolatki o wybitnie ubogim acz
            glosnym slownictwie, a przedzkolaki chloną w zachwycie)




            --
            Przyszłość jest nieprzewidywalna. Wiem tylko, że człowiek, by żyć
            sensownie dla samego siebie, musi myśleć więcej – tak, jak mówił
            Kant. Musi przekraczać to, co jest dokoła niego. Musi sięgać myślą
            dalej. To może być nieskoordynowane, niesprecyzowane, ale w tym
            umieszcza swoją nadzieję. Bez tego nie ma życia, więc to nie może
            być nic. Co to jest? Nie wiem. (Barbara Skarga)
        • nordynka1 Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 13:06
          verdana napisała:

          > Ja mam wrazenie, ze czym bardziej rodzice są niepewni siebie i
          > swoich oddzialywan wychowawczych, tym bardziej boja się "złego
          > towarzystwa". Dla mnie niezrozmiałe jest założenie, ze na pewno
          > niegrzeczny kolega bedzie miał na nasze dziecko wiekszy wplyw, niz
          > my.

          no właśnie, takoż mi intuicja podpowiada...
          Matko jedyna jakim łobuzem był mój brat w dzieciństwie!! Dzięki
          kolegom z podwórka i ze szkoły. Jak to mój Tato dzisiaj żartobliwie
          opowiada "w drugiej klasie podstawówki rzucił palenie, a babcię mało
          do zawału nie doprowadził odpalając ślepy nabój na palniku w
          kuchni ". No takie ladaco. Dziś ma świetną rodzinę, 4 dzieci,
          doktorat, dobry zawód i satysfakcjonująca go niezmiernie pracę.
          Ale z jego klasy szkolnej tylko on jeden nie maiał na bakier z
          prawem..

          > Chyba, ze autorytet rodzicielski opieral się na zakazach, nakazach
          > i wszechwiedzy.

          a to ma ścisły związek z niepewnością rodzica i jego oddziaływań
          wychowawczych

          --
          koniec lata
          Pinokia
          • ekan13 Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 16:28
            A ja póki mam wpływ chronię i bedę chroniła. To czas by zrobić wszystko aby zachwycić dobrem i pięknem tego swiata, tak by jak już nie bedę miała na nie wpływu same chciały to dobro i piękno wybrać bo w nie w naturalny sposób wrośnie.
            Niedaleko mnie jest taki blok - getto. 90% to rodziny patologiczne, pijaństwo, życiowa beznadzieja i stagnacja. Z dwoma dziewczynkami moja najstarsza chodzi do klasy i są to dziewczynki mocno zdemoralizowane. Zero szacunku do kogokolwiek, roszczeniowa postawa wobec swiata i zachowanie skopiowane ze starszego jeszcze bardziej zdemoralizowanego rodzeństwa. z racji bliskiej lokalizacji odwiedzają moją córkę i na "moim" terytorium są mile widziane, mogą się zawsze razem bawić to dzieci, które nie maja wpływu na swoją rzeczywistość i ja to wiem nie ma problemu, nawet cieszę, że będąc u nas choć na chwilę mają kontakt z normalnośćią ( zresztą widzę, że lubią być z nami) ale na "ich" terytorium Julki nie puszczam bo najzwyczajniej na świecie chcę ją przed tym chronić.
            Nie chcę by spedzałą czas w "złym towarzystwie" wśród lawiny wulgaryzmów i głupich pomysłów. Nie twierdzę, że oni kiedyś się z tej matni nie wyrwą co nie zmienia faktu, że jeśli mam wybór - wybieram inne srodowisko zabaw moich dzieci.
            Przecież my też nie wybieramy sobie znajomych tylko dla tego by nie tworzyć podziałów społecznych.
            I nie odbieram tego jako niepewność w swych odziaływaniach wychowawczych, poprostu kazdy ma swój własny sposób wychowania i w innych kategoriach postrzega niektóre rzeczy. Nie zauwazyłam też by przez to moje dzieci z góry traktowały jakiegokolwiek człowieka, wrecz przeciwnie Julka bo niej na razie mogę najwiecej powiedzieć) jest bardzo wrażliwa na wszelkie zło tego świata i umie pochylić się nad każdym kto potrzebuje pomocy, a w kązdej opisowej ocenie znajduje się zapis " Julia jest bardzo wrażliwą dziewczynką o dobrym sercu" - autentyk.
            --
            ~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:
            • nordynka1 Re: Odpowiednie towarzystwo 30.09.08, 00:20
              Ekan sytuacja która opisujesz rózni się znacznie od tej o której
              opowiedziałam na poczatku (te bawiące się razem przedszkolaki).
              Niechciany przez mame W. nie jest z rodziny patologicznej nie
              naduzywa wulgaryzmów nie jest zdemoralizowany. Jest zywym mającym
              100 pomysłów na minutę pięciolatkiem, któremu zdarza się zachowywac
              niegrzecznie. Mieszkają razem na nowym, całkiem nieduzym osiedlu, na
              którym patologicznych rodzin nie ma. Mając takie sąsiedztwo jak Ty
              masz postąpiłabym podobnie - u nas nie zabraniałabym kontaktu ale
              nie puszczałabym dzieci 'tam'. I wcale nie jestem za niwelowaniem
              wszelkich róznic i podziałów społecznych. Niepokoi mnie swoista
              segregacja dzieci z podobnych środowisk i domów li tylko na
              podstawie zbyt niegrzecznego zdaniem rodzica zachowania dziecka.
              Uważam że na poziomie przedszkola to przesada ingerowac w to czy
              moje dziecko ma się z W. bawic czy nie.

              Ale jak piszecie - sytuacje sa indywidualne i pewnie wszystkiego
              słowem pisamym przekazac się nie da.

              --
              koniec lata
              Pinokia
    • sion2 Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 17:10
      Uwazam ze wszystko ma swoje granice i nie da sie tego tematu
      zgeneralizowac. Bo duzo zalezy od osobowosci (mojego) dziecka, są
      osobniki dominujące i "poddancze". Jakby moje dziecko bylo
      dominujace na pewno bym sie mniej bala niz majac w domu niesmialego
      i poddajacego sie czyims rozkazom, osobnika.
      Mam doczynienia troszeczke patologią. Widze dwie rzeczy: pierwsza
      że przedszkolak z patologicznego domu zabrany do domu
      dziecka "normalnego" zaczal go uswiadamiac i pokazywac takie
      zachowania, na ktore "normalny" ówczesny 5-latek patrzyl z
      niedowierzaniem i zdumieniem. Patologiczny zaproponowal normalnemu
      oszukanie jego rodzicow i "konspirację" - sytuacja sie wydala bo
      normalny glosno dziwil sie i pytal "dlaczego mam klamac mamie" co
      ona uslyszala i po cichu podeszla pod drzwi czekajac na przebieg
      sytuacji. Normalny tak niewinnie sie dziwił i nie rozumial czego
      ten drugi od niego chce ze matka nie wiedziala jak zareagowac. To
      bylo jedno spotkanie, a co by bylo gdyby dzieci zaczely sie
      regularnie spotykac?
      Druga strona medalu: sytuacja z tych wakacji. Patologiczny prawie
      10-latek zachowywal sie jak chuligan na jednych koloniach, na
      ktorych 90% dzieci to byla patologia: bił, rzucal kamieniami,
      grzebał w plecakach, wyzywał itd. Mial jechac na drugie kolonie,
      super atrakcyjne, za darmo. Nie wiedzialam czy pozwolic czy nie,
      mial jechac z normalnymi dziecmi, na normalne platne kolonie. W
      koncu po solidnej rozmowie wychowawczej, podpisaniu kontraktu,
      upewnieniu sie ze rozumie co jest zle a co dobre - pojechał.
      Dzwonilam 2 razy do wychowawczyni - chlopiec zmienil zachowanie nie
      do poznania. Nie mieli z nim zadnych klopotow, dostal dyplom za
      dobre sprawowanie. A cal poprzedni rok szkoln zachowywal sie jak
      łobuz, chuligan jak przyszly kryminalista.
      Wiec chyba na dwoje babka wrózyła. Moze nasze znalezc sie pod
      wplywem a moze to "inne" zaczac nasladowac nasze.
      Sorry za skroty "normalny" i "patologiczny" ale tak sie szybciej
      pisalo, nic sie za tym nie kryje.
      --
      Uroczysta Wiki
      13 miesięcy
      • sulla Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 17:46
        wiecie, ja jak byłam mała, tak ok. 8 lat, miałam 2 koleżanki, jedną po prostu
        biedną, ale drugą z patologicznej rodziny. Jej starsze rodzeństwo było już w
        domu dziecka, ona jeszcze z rodzicami - była rok młodsza ode mnie. Bywała
        nieznośna, zaborcza, czy uczyła mnie jakichś złych zachowań? Nie przypominam
        sobie. Za to do tej pory pamiętam moje przerażenie, gdy zapłakana wynosiła mi z
        domu wszystkie kable i sznury, i prosiła żeby schować, bo podarła sobie sukienkę
        i wiedziała, że dostanie mega lanie...
        Moim rodzicom też się oczywiście ta znajomość nie podobała, ale nie ingerowali
        na siłę.

        Potem ja się wyprowadziłam z tego miasta, często się zastanawiam, co się z tą
        dziewczyną stało...

        Nie jest to głos "za" ani "przeciw", tylko takie wspomnienie od "dziecięcej strony".

        --
        su
        • ekan13 Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 20:17
          Bo to wszystko rozbija się indywidualne przypadki i jak w wiekszości sytuacji wszystko zależy od perspektywy.
          Nikt mnie nie przekona, że mimo pewności swych metod wychowawczych puści bez obaw własne dziecko, o nieukształtowanej w końcu osobowości w szemrane towarzystwo tylko w imię dobra ogółu, by niwelować różnice.
          Są różne "nieodpowiednie środowiska" są normalne dzieci z rodzin patologicznych i patolgiczne dzieci z normalnych rodzin i wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Ja córki nie puszczę na wspomniane podwórko z obawy przed starszymi, którzy tam rządzą.
          Sama mieszkałam na podwórku gdzie rzadziłą osiedlowa mafia i nie raz znajdowalismy się jako koty i smarkacze w sytuacjach, których wolałabym oszczędzic włąsnym dzieciom i zapewniam, że nikt z tej szajki misjonarzem nie został...
          --
          ~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:
          • sulla Re: Odpowiednie towarzystwo 29.09.08, 20:36
            no i ja się z różnymi typami ludzkimi zadawałam, ale jakoś na złą drogę nie
            zboczyłam smile
            nie twierdzę wcale, że należy pozwalać się dzieciom bawić z kim popadnie, co
            więcej - rozumiem moich rodziców, którym się moje koleżanki nie podobały i sama
            też bym pewnie nie aprobowała takich koleżanek mojej córki.
            tylko chciałam tak wspomnieć, że te "nieodpowiednie" dzieci nie są takie z
            własnej winy i często cierpią bardzo. więc poświęćmy im dobrą myśl po prostu -
            niekoniecznie nasze dzieci.
            --
            su
    • aka21 Re: Odpowiednie towarzystwo 30.09.08, 14:52
      Oj Nordynko! Myslę o tym od dwóch dni.
      To jest dla mnie bardzo trudne pytanie. Nasz synek potrafi nieżle
      łobuzować, siostrę bije jak tylko się zdenerwuje. Ma problemy z
      opanowaniem emocji, niezadowolenia, choć wie, ze poniesie
      konsekwencje swojego zachowaniasad. To jest silniejsze od niego!
      Rozmawiamy, jest wrażliwy bardzo, czuły na krzywdę drugiego, ale...w
      złości go często ponosisad
      Nie dobieram mu jakoś szczególnie towarzystwa, nie ingerujemy w
      zabawy dzieci, ich sprzeczki, póki przysłowiowa krew się nie leje.
      Oczywiście mamy ich na oku. Niech ucza się rozwiazywać konflikty.
      Zmieniliśmy przedszkole i powiem szczerze cieszę się bo w tamtym
      przyjacielem naszego synka był chłopiec o rok od niego starszy,
      który niestety miał fatalny wpływ na Jasia. Oni lubili się bić i
      bili się jak tylko się spotkali. Przejmowane słownictwo też wiele
      dawało do życzenia. Nie były to wulgaryzmy, ale jednak... To
      wszystko pewno nie byłoby jeszcze niczym strasznym, tylko
      przestawały nam się podbać stwierdzenia syna, np. że dobro i tak nie
      wygrywa. To było takie nie jego, w jego głowie panował jakiś chaos
      między tym co wynosi z domu, a tym co przekazuje mu kolega. Potem
      dowiedzieliśmy się, że chłopiec jest z rozbitej rodziny. Robił duże
      postępy na +, siostry dużo z nim pracowały. Ten kolega nie był
      powodem zmiany, ale jadnak to też wzieliśmy pad uwagę przy
      ostatecznej decyzji. Czy to było dobre? Może wybraliśmy najprostsza
      drogę? Uciekliśmy...sad
      • verdana Re: Odpowiednie towarzystwo 30.09.08, 14:57
        Ja mialam taka sytuacje - syn pod wplywem kolegow nabal przekonania,
        że najwazniejsze w życiu to miec duzo kasy i ze kariera= pieniadze.
        No i przyznam, ze przez wiele tygodni staralismy się zmienić jego
        podejscie do zycia, nie kolegow (i przesadzilismy grubo, jak się
        potem okazało). Z takimi opiniami i tak się na pewno spotka, raczej -
        moim zdaniem - nalezy rozmawiac, pokazywac, uodparniac, a nie
        izolowac. To tak, jak ze zczepieniem. Dzieci kontaktujace sie z
        chorobami, a nie zaszczepione moga zachorować, ale lekko. Dzieci
        izolowane od bakterii i wirusów, i nie szczepine, mogą gdy zetkną
        się z pierwszym chorym zachorowac bardzo ciężko.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • mader1 Re: Odpowiednie towarzystwo 30.09.08, 15:10
        Mój synek ma podobnego kolegę. I bije i bije się i słownictwo i teksty o
        dobru... z rodziny bardzo znanej. Nie rozbitej.
        Na początku nasz Kurczak się oburzał, potem przestał się bronić - bo generalnie
        jak to kurczak, przegrywał. Teraz powiedział, że ma dość kolegi. Przesiadł sie
        samowolnie i powiedział, że nie wróci do siedzenia obok.
        --
        Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
        Wychowanie w wierze
      • nordynka1 Re: Odpowiednie towarzystwo 01.10.08, 09:37
        Aka, hmmm..myślę tak -

        jednak sytuacje sa indywidualne i nie da się tu nic 'w ogólności'
        napisać, gdybym była w podobnej do Twojej brałabym - podobnie jak
        Wy - również pod uwagę wpływ kolegi na dziecko.
        Opisywana przez mnie mama działa niejako 'na zapas' i nad swoim
        synkiem roztacza taki parasol róznych wymagań i zabezpieczeń, że
        czasem myślę, że on w końcu tego nie wytrzyma. Niepokoi mnie też to
        w jakio sposób owa mama mówi o tym niepożądnym koledze "ja tak nie
        lubię W.!" Ona go nie lubi. Ona. Nie padło zdanie np "W. ma zły
        wpływ na S." tylko "ja nie lubie W." Nie wie czy może nie próbuje
        się dowiedzieć czy jej syn go lubi. Nie obserwuje ich zabawy by
        uznać czy W. ma jakis wpływ na synka. Nie lubi go. I dodaje "no
        chyba mam prawo nie chcieć by moje dziecko się z kimś bawiło? bez
        tłumaczenia dlaczego? Nie i już"

        --
        koniec lata
        Pinokia
    • mader1 Re: Odpowiednie towarzystwo 30.09.08, 15:20
      Ja myślę, że dziecko trzeba przede wszystkim widzieć, jako człowieka.
      Które z nich gdzie się urodziło, nie jego wina. Ale spojrzeć jak na człowieka
      trzeba. Czy chce dobrze ( choć mu nie wychodzi), czy psoci, jest ruchliwe, ale
      nie chce komuś dokuczyć...
      W wakacje mój synek bawił się z piękną, mówię wam - piękną dziewczynką z no...
      rodziny kontrowersyjnej. W pewnym momencie ona znowu pomogła sobie jakimś
      wulgaryzmem,jednak z gatunku lżejszych, a on... nakrzyczał na nią smile))))...
      Okazało się, że ona pierwszy raz ( a chodzi do przedszkola !) usłyszała, że tak
      nie wolno. Zaraz tą wiadomością podzieliła się z ciocią smile))))))) A ta...
      ponieważ lubi mojego synka, powiedziała, ze jej się głupio zrobiło i chyba nie
      zwracała dotąd uwagi.
      Starałam sie, żeby dzieciaki bawiły się albo na neutralnym terenie albo u mnie.
      Nie zostawiałam małego na długo samego.
      Trzeba być czujnym, ale tak zupełnie izolować nie mozna.
      Muszę tu napisać, że moje córki najbardziej w życiu ucierpiały - to znaczy tak,
      że porządnie zabolało, porządnie- od dzieci z tzw. dobrych domów ( jeden rozbity
      , ale mama wierząca,nowoczesna, działająca w świecie katoliczka). Te dzieci przy
      rodzicach były bardzo grzeczne.
      --
      Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
      Wychowanie w wierze
    • a_weasley Re: Odpowiednie towarzystwo 01.10.08, 16:10
      nordynka1 napisała:

      > Miał tez wiele innych 'osiągnięć' na koncie.
      > Dziś jest franciszkaninem i ewangelizuje na
      > Białorusi.

      Pytanie, ilu takich obywateli nie ewangelizuje i nie daje się ewangelizować,
      choć bardzo by im się przydało...

      > Ale prędzej czy później ono i tak spotka innych
      > z grupy 'tych nieodpowiednich'. Może w szkole,
      > może dopiero w pracy. I może nie będzie umiało
      > się wśród nich zupełnie znaleźć.

      Z drugiej strony są towarzystwa, że lepiej, żeby człowiek, zwłaszcza młody, nie
      był w stanie się z nimi zintegrować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka