"akcesoria"

03.10.08, 15:10
Trochę Kasia ostatnio marudzi, że za mało "w wierze", więc
pomyślałam o takim luźnym (chyba luźnym) temacie: jakie przedmioty
chrześcijanin powinien mieć w domu, jakie może ale niekoniecznie, a
jakich mieć absolutnie nie może.
Czy krzyż musi wisieć? Czy - jeśli to katolik - to dobrze, żeby
obrazek lub figurka Maryi była? a może woda święcona?
A może przeciwnie: co za dużo to niezdrowo i trąci dewocją?
Czy kadzidełko przy figurce św. Antoniego może się palić? Czy obok
porcelanowego aniołka może stać równie porcelanowy 9albo jeszcze
bardziej porcelanowysmile ) Budda?

Ja uważam, że musi to być Biblia. Piszcie

    • mama_kasia Re: "akcesoria" 03.10.08, 17:00
      I opłaciło się pomarudzić smile

      Na szybko przychodzi mi do głowy Pismo Święte i Krzyż na ścianie w widocznym miejscu.
    • luccio1 Re: "akcesoria" 03.10.08, 17:10
      Krzyż i obraz albo figurka Matki Boskiej.
      Pismo Święte - w szafce bibliotecznej na widocznym miejscu, obok Psałterza i
      książeczek do nabożeństwa (sąsiadujących z literaturą religijną już bardziej
      "intelektualną"...).
      Światło pod obrazem (lampka neonowa lub podobna) - to już zdecydowanie
      przeszłość - poza tym kojarzy się bardziej z Braćmi Prawosławnymi...
      Kadzidło - tylko w związku z Trzema Królami (szerzej: choinką i Bożym
      Narodzeniem - jako dodatek do domowego śpiewania kolęd przy prawdziwych
      świeczkach na drzewku).
      • mamalgosia Re: "akcesoria" 03.10.08, 19:37
        dlaczego na widocznym miejscu?


        I czy to co opisujesz uważasz za wskazane, czy konieczne?
        • luccio1 Re: "akcesoria" 03.10.08, 19:49
          Wydawała mi się ważniejsza - nawet od Krzyża.

          Dla wyjaśnienia: cześć wobec symboli (rzeź, obrazów), woda święcona
          (sakramentalium - więc nie Sakrament!, mimo bogatego "umocowania" biblijnego) -
          nie są w wierze katolickiej niezbędne do zbawienia, mogą być pomocne - pod
          warunkiem ich właściwego rozumienia (granica między symbolem a amuletem w
          rozumieniu magii jest tutaj niezmiernie cienka).

          Wolno też zwracać się wprost do Boga, pomijając pośrednictwo Świętych, z Matką
          Boską na czele.
          • mamalgosia Re: "akcesoria" 03.10.08, 19:53
            Nie chciałabym dyskutować o ważności przedmiotów, czy wyższości
            jednego symbolu nad innym.
            Ale zaciekawiło mnie: ta widoczność jest ważna? No bo jest dla mnie
            ważne, by mieć Biblię w domu - po prostu dlatego, że ją czytam. Ale
            ważne jest by ją pokazać? Czasem z konieczności rzeczy sa na
            widocznym miejscu, bo innego miejsca po prostu nie ma. Ale żeby
            celowo wystawiać niejako na pokaz?
            • luccio1 Re: "akcesoria" 03.10.08, 20:03
              Widzisz: Jeśli już dom chrześcijański (szerzej) czy katolicki (węziej) powinien
              odróżniać się obecnością pewnego przedmiotu od "przeciętnego" czy "zwykłego" -
              to byłoby najlepiej, aby tym wyróżnikiem była Biblia.
              • mamalgosia Re: "akcesoria" 04.10.08, 08:53
                Ale właśnie mam wątpliwości: powinien się wyróżniać?
                Może, ale "powinien" to moim zdaniem za duże słowo
            • dominikjandomin Re: "akcesoria" 03.10.08, 21:39
              mamalgosia napisała:

              > Nie chciałabym dyskutować o ważności przedmiotów, czy wyższości
              > jednego symbolu nad innym.
              > Ale zaciekawiło mnie: ta widoczność jest ważna? No bo jest dla mnie
              > ważne, by mieć Biblię w domu - po prostu dlatego, że ją czytam. Ale
              > ważne jest by ją pokazać? Czasem z konieczności rzeczy sa na
              > widocznym miejscu, bo innego miejsca po prostu nie ma. Ale żeby
              > celowo wystawiać niejako na pokaz?

              Wielka Biblia w skórzanej oprawie, maksymalnie wielkiego formatu, ze złoconymi
              brzegami! I koniecznie za szkłem, aby wredny odwiedzający nie zauważył, że
              kartki nie rozcięte. Tak samo jak i reszta intelektualnych książek religijnych.

              big_grin

              Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać.
              • mamalgosia dominik 04.10.08, 08:56
                no nie, czy mnie oczy nie mylą: złośliwy jesteś??smile


                Nierozcięte kartki to już się chyba raczej nie zdarzają. Ale
                widziałam u kogoś na półce zafoliowany od nowości Koran. Tzn to
                chyba nie był Koran, tylko coś opisujące go, ale mniejsza z tymsmile
                • dominikjandomin Re: dominik 04.10.08, 11:05
                  To miał być żart. Ale zdarza mi się kupić używane książki, w których rozcinam
                  kartki...

                  Chociaż... gdybym miał taką drogocenną Biblię, to bym włożył w gablotkę do
                  podziwiania. A sam bym korzystał nadal z mego małego wydania...

                  PS. Koran mam bez folii na półce.
        • a_weasley Re: "akcesoria" 04.10.08, 03:00
          mamalgosia napisała:

          > dlaczego na widocznym miejscu?

          Z dwóch powodów.
          Dla nas - żeby przypominał, że Jest. Kiedy nam jest źle - żebyśmy pamiętali, że
          zwyciężył świat. Kiedy nam jest dobrze - żeby nam się w d***ch nie poprzewracało.
          Dla innych - żeby wiedzieli, że są w domu chrześcijańskim.
          To oczywiście uzasadnienia niejako ex post dla tego, co od zawsze było dla
          obojga oczywistym.
          Tyle Krzyż.
          A co do Biblii, to ona rutynowo jest na widocznym miejscu, bo szafa z książkami
          oszklona, a w ogóle na ogół rzuca się na jakimś widocznym miejscu, bo jak nie
          jedno, to drugie gdzieś na wierzchu zostawi. Nie wiem, czy wspominałem, że
          jestem bałaganiarzem, a Minerwa też ma swoje za uszami...
    • sion2 Re: "akcesoria" 03.10.08, 18:46
      oczywiscie ze Biblia, ale trudno ją zaliczyc do dewocjonaliow, ona
      jest po prostu Listem Boga do czlowieka...
      a reszta wydaje sie ze zalezy od indywidualnej poboznosci, dla mnie
      wazny jest krzyz i wizerunek Twarzy z Calunu, taki opracowany przez
      laboratorium NASA, czarnobialy z "wstawionymi" otwartymi oczami -
      mam jakies przekonanie ze to Twarz Jezusa i moge sie patrzec bez
      konca...
      nie mam jakiego nabozenstwa do zadnego wizerunku Maryi, tzn. nie
      przemawiaja do mnie, moze najpredzej figura z Fatimy
      woda swiecona powinna byc tam gdzie ktos umiera, czytalam wiele
      swiadectw roznych osob ze tam gdzie szczegolnie kusi szatan
      kropienie woda swiecona pomaga w przezwyciezaniu pokus
      • mamalgosia Re: "akcesoria" 03.10.08, 19:40
        sion2 napisała:

        > oczywiscie ze Biblia, ale trudno ją zaliczyc do dewocjonaliow, ona
        > jest po prostu Listem Boga do czlowieka...
        Ależ ja wcale nie użyłam słowa "dewocjonalia" - właśnie celowo, żeby
        nie zawężać.


        > a reszta wydaje sie ze zalezy od indywidualnej poboznosci, dla
        mnie
        > wazny jest krzyz i wizerunek Twarzy z Calunu, taki opracowany
        przez
        > laboratorium NASA, czarnobialy z "wstawionymi" otwartymi oczami -
        > mam jakies przekonanie ze to Twarz Jezusa i moge sie patrzec bez
        > konca...
        Ja też mam przekonanie, że to Jego twarz. Ale jeśli nie? Czy to ma
        jakieś znaczenie?



        > nie mam jakiego nabozenstwa do zadnego wizerunku Maryi, tzn. nie
        > przemawiaja do mnie, moze najpredzej figura z Fatimy
        > woda swiecona powinna byc tam gdzie ktos umiera
        No dobrze, ale poniewaz nei wiadomo, kiedy ktoś umrze, to powinna
        być zawsze? Albo przyjdzie ksiądz po kolędzie i zechce pokropić?
        • luccio1 Re: "akcesoria" 03.10.08, 19:52
          Ksiądz, wybierający się po kolędzie, ma wodę święconą zwykle ze sobą - w tzw.
          "wiecznym kropidle"
          (w wiecznym piórze - atrament spływa stopniowo ze zbiorniczka do stalówki;
          w "wiecznym kropidle" (kształtem podobnym do buławy czy buzdyganu) - woda
          święcona wychlapuje się ze zbiorniczka przez otworki, gdy nim machnąć).
          • mamalgosia Re: "akcesoria" 03.10.08, 19:55
            No myślisz, ze nie wiem, z czym ksiądz po kolędzie chodzi?smile Ale jak
            mu zabraknie? Odwiedza np 50 rodzin na popołudnie, to może mu
            braknąć, no nie? U nas w ogłoszeniach parafialnych mówią, co ma być
            przygotowane i m.in. jest to woda święcona. Jak nie masz z Wielkiej
            Soboty, ot nie wiem, skąd ją masz wziąćsmile Przez zassanie z kruchty
            • minerwamcg Re: "akcesoria" 04.10.08, 03:07
              Nie wiem, czemu każą mieć koniecznie przygotowaną wodę święconą -
              przecież ksiądz, w braku takowej, zawsze może wodę święconą "zrobić"
              przez poświęcenie zwykłej smile
              U nas tak było - niestety, nie mogliśmy zachować reszty na przyszły
              rok, bo koty ją natychmiast wypiły smile)) Ksiądz zresztą sam
              zwierzofilny, choć raczej psiarz, oba Huncwoty poświęcił
              starannie smile
              • mamalgosia woda święcona 04.10.08, 08:58
                Woda ma to do siebie, że paruje. Ale może jak święcona wyparuje, to
                tylko wyparowuje woda cz.d.a, a w pojemniku na dnie zostaje osad
                poświęcenia?smile I wystarczy dolać kranówy?
                • twoj_aniol_stroz Re: woda święcona 05.10.08, 01:11
                  U nas woda święcona jest przechowywana w słoiczku, podpisana, stoi i
                  jest używana czasem, nie tylko w czasie kolędy.
                  • magdalaena1977 Re: woda święcona 05.10.08, 12:07
                    twoj_aniol_stroz napisała:

                    > U nas woda święcona jest przechowywana w słoiczku, podpisana, stoi i
                    > jest używana czasem, nie tylko w czasie kolędy.
                    Ja mam bardzo estetyczną szklaną ozdobną buteleczkę na wodę święconą, którą
                    przywiozłam jako "pamiątkę z Lichenia". I nie chodzi mi o matkęboską z odkręcaną
                    głową.
                    Używam tylko na Wielkanoc i w czasie kolędy, ale uważam, że u katolika (nie
                    wiem jak u innych chrześcijan) powinna być w domu.
          • dominikjandomin Re: "akcesoria" 03.10.08, 21:42
            luccio1 napisał:

            > Ksiądz, wybierający się po kolędzie, ma wodę święconą zwykle ze sobą - w tzw.
            > "wiecznym kropidle"

            Nasi są tradycyjni - nie noszą wody ze sobą.
            • mamalgosia Re: "akcesoria" 04.10.08, 09:00
              Myślę o takim czymś:
              www.dalmyt.com.pl/data/foto.php?f=314723193%2Fjacek%20bez%20tłla%20zm.jpg&w=150
              to rozwiązywałoby sprawę. Na plecach pojemnik ze święconą wodą, to
              starczyłoby nawet na całe miasto. Strój nie musi być aż takismile
              • mamalgosia oj 04.10.08, 09:04
                nie wszedł, tu inny:
                baza.budujemydom.pl/upload/articles/Poradnik_III_2007/impregnaty.jpg
    • nati1011 Re: "akcesoria" 03.10.08, 19:27
      Minimum:
      pismo święte, krzyż, różaniec

      Cała reszta, co kto lubi. Ja osobiście wolę wiarę widoczną w życiu
      niż obrazek na ścianie wink

      Pewnie w mieszkaniu w bloku zdziwiłby mnie ołtarzyk, ale przecież w
      wiekszych domach bywały kaplice.

      Czego nie powinno być: talizmanów, magicznych przedmiotów,
      wszystkeigo tego co jest ogarkiem diabła.
      • mamalgosia Re: "akcesoria" 03.10.08, 19:44
        nati1011 napisała:

        > Minimum:
        > pismo święte, krzyż, różaniec
        A dlaczego różaniec? I czy taki do indywidualnego użytku, czy może
        jakiś rozwieszony na ścianie?


        >
        > Cała reszta, co kto lubi. Ja osobiście wolę wiarę widoczną w życiu
        > niż obrazek na ścianie wink
        No więc ja właśnie też. I jeśli wiarę widać w życiu, to ten obrazek
        niepotrzebny. A jak życie jest antyświadectwem, to ten obrazek tylko
        bodzie w oczy.
        No i jest się tego jakby niegodnym.
        W tym (i w innych) kontekście zastanawiam się nad tą
        wszechobecnością krzyży w Polsce. Np w sali, w której przekleństwa
        lecą jak ulęgałkisad
        >


        > Pewnie w mieszkaniu w bloku zdziwiłby mnie ołtarzyk, ale przecież
        w
        > wiekszych domach bywały kaplice.
        No tak, w pałacach też - ale to po to, by się na Mszę nie trzeba
        było ruszać z domusmile


        >
        > Czego nie powinno być: talizmanów, magicznych przedmiotów,
        > wszystkeigo tego co jest ogarkiem diabła.
        A co to jest magiczny przedmiot? Znam osobę, która magicznie
        traktuje różaniec
        • nati1011 Re: "akcesoria" 03.10.08, 20:23
          mamalgosia napisała:

          > nati1011 napisała:
          >
          > > Minimum:
          > > pismo święte, krzyż, różaniec
          > A dlaczego różaniec? I czy taki do indywidualnego użytku, czy może
          > jakiś rozwieszony na ścianie?
          >

          No nie - broń Boże na ścianie smile)) Biblię też mam w szafce nocnej smile)

          Czemu rózaniec? Bo to taka broń na największa słabość. Ja osobiście
          nie mam jakiejśc czegolnej czci do Matki Bożej. Raczej wolę modlitwę
          bezpośrednio do Chrystusa. Cały kult Maryjny w Polsce jest dla mnie
          zbyt rozbudowany i ludowy - ale różaniec jest takim orężem, za który
          łąpię, gdy już nie mam siły na nic więcej. Klepię wtedy te
          dziesiatki, bo nic więcej nie potrafie z siebie wydobyć - i zawsze
          pomaga smile))
          • mamalgosia Re: "akcesoria" 04.10.08, 09:10
            nati1011 napisała:

            > No nie - broń Boże na ścianie smile)) Biblię też mam w szafce
            nocnej smile)
            No a widzisz - powyżej niektóre osoby piszą, że jednak są to rzeczy,
            które powinny odróżniać dom chrześcijański (no, różaniec to już
            konkretnie katolicki) od innych. Mnie sie to osobiście nie podoba,
            własnie ze względów, które opisałam powyżej (lub poniżej, gubię
            się).


            > Czemu rózaniec? Bo to taka broń na największa słabość.
            To teraz mówimy o różańcu w ogóle - że to powinno się mieć i tego
            używać. To już właściwie nie dotyczy domu - bo można mieszkać w
            hinduskim hotelu, a różaniec mieć przy sobie. Czyli do prywatnego
            użytku.
            Ale nie ma sprawy: chętnie rozszerzę wątek. Co każdy powinien mieć?
            Różaniec, Pismo święte. Co jeszcze?


            Ja osobiście
            > nie mam jakiejśc czegolnej czci do Matki Bożej.
            To nie na temat,, ale uwielbiam off topikismile Mam podobnie jak Ty.
            Tzn w Maryi podziwiam wiele spraw i uznaję to wszystko co Kościoł do
            wierzenia podaje (nawet to "post partum"smile ). Ale uczuciowo to jakoś
            nie bardzo potrafię się przemóc


        • arwena_11 Re: "akcesoria" 03.10.08, 20:23
          Biblia jest chyba oczywista, ale nie jakoś tak na widocznym miejscu,
          tylko tak aby było łatwo po nią sięgnąć. U mnie to półka w sypialni.
          Krzyża nie mam, w salonie wisi Matka Boska, a w sypialni obraz
          Jezusa Miłosiernego. Zawsze ostatnie co widzę przed snem, to słowa
          Jezu ufam Tobie i są to pierwsze słowa, jakie widze rano. Dają mi
          siłę. U moich dzieci natomiast na głównym miejscu są "Niesforne
          Aniołki - spacer pezez Biblię dla przedszkolaków". Co prawda dzieci
          wyrosły z przedszkola, ale w tej książeczce są teksty na każdy dzień
          roku. No i jakoś nie wyobrażamy sobie od kilku lat, aby poszły spać
          bez przyczytania tych kilku linijek
          • mamalgosia Re: "akcesoria" 04.10.08, 09:15
            arwena_11 napisała:

            > Biblia jest chyba oczywista, ale nie jakoś tak na widocznym
            miejscu,
            > tylko tak aby było łatwo po nią sięgnąć. U mnie to półka w
            sypialni.
            U mnie prawie wszystkie książki są na widocznym miejscu, tak więc i
            Biblia widoczna - chyba nie warto przeginac w drugą stronę - chować
            jejsmile


            > Krzyża nie mam, w salonie wisi Matka Boska,
            A właśnei: dlaczego? Przecież Panem naszym jest Jezus. Rozumiem, gdy
            Maryja jest OPRÓCZ, ale ZAMIAST? To tak trochę nie pasuje


            a w sypialni obraz
            > Jezusa Miłosiernego.
            Acha. Jak duży? Chyba nie mogłabym spać itp (itpsmile ) "w
            towarzystwie" takiego obrazu


            Zawsze ostatnie co widzę przed snem, to słowa
            > Jezu ufam Tobie i są to pierwsze słowa, jakie widze rano.
            To rzeczywiście fajne.


            Dają mi
            > siłę. U moich dzieci natomiast na głównym miejscu są "Niesforne
            > Aniołki - spacer pezez Biblię dla przedszkolaków".
            Moi Chłopcy mają swoje Biblie wstawione na półki z "normalnymi"
            książkami. Choć stoją z jednej strony - obok katechizmu, jakichś tam
            jeszcze ich ksiażeczek o Panu Jezusie



            >
            • arwena_11 Re: "akcesoria" 05.10.08, 08:39
              mamalgosia napisała:

              > U mnie prawie wszystkie książki są na widocznym miejscu, tak więc
              i
              > Biblia widoczna - chyba nie warto przeginac w drugą stronę -
              chować
              > jejsmile
              No u mnie właśnie wszystkie książki są w sypialni, w salonie nie
              mamy takich mebli "książkowych", dlatego to nie jest chowane
              specjalnie,
              >
              > > Krzyża nie mam, w salonie wisi Matka Boska,
              > A właśnei: dlaczego? Przecież Panem naszym jest Jezus. Rozumiem,
              gdy
              > Maryja jest OPRÓCZ, ale ZAMIAST? To tak trochę nie pasuje

              No to jest właściwie ciężko wytłumaczyć. Krzyż jest dla mnie oznaką
              cierpienia. Nie wiem dlaczego, ale zawsze było mi trudno modlić sie
              przed krzyżem. Jezusa mam przed oczami zawsze właśnie takiego jaki
              ukazał sie siostrze Faustynie.
              A Matka Boska wisząca w dużym pokoju, jest prezentem od naszego
              proboszcza, jak przyszedł do nas na nowe mieszkanie z pierwszą
              wizytą. Jeszcze nie mieliśmy mebli w salonie, puste ściany i jakoś
              było tak bardzo naturalne, że mąż wziął młotek i powiesił ten
              wizerunek ( drewniana płaskorzeźba ) na "głównej" ścianie. I tak
              zostało do dziś.


              a w sypialni obraz
              > > Jezusa Miłosiernego.
              > Acha. Jak duży? Chyba nie mogłabym spać itp (itpsmile ) "w
              > towarzystwie" takiego obrazu

              No "duży". Tzn na początku wydawał mi się duży ( taki większy niż
              książka A4 ), bo w złoconej ramie, która sprawia, że jest jeszcze
              większy. Dostaliśmy go w prezencie ślubnym od naszego proboszcza,
              zaraz po ceremonii. Ja jestem bardzo związana z siostrą Faustyną.
              Zawsze mi mówiono, ze mam u niej dużo łask ( urodziłam się w jej 70
              urodziny ). Sama zreszta też to czuję. Nie wiem dlaczego, ale ja
              czuję, że właśnie tu jest jego miejsce. Czerpie z niego siły na
              każdy rozpoczynający sie dzień.

              Dają mi
              > > siłę. U moich dzieci natomiast na głównym miejscu są "Niesforne
              > > Aniołki - spacer pezez Biblię dla przedszkolaków".
              > Moi Chłopcy mają swoje Biblie wstawione na półki z "normalnymi"
              > książkami. Choć stoją z jednej strony - obok katechizmu, jakichś
              tam
              > jeszcze ich ksiażeczek o Panu Jezusie

              Biblia dla dzieci też stoi na półkach razem z innymi książkami
              dziecięcymi. Pisałam o Aniołkach, bo ta księżka nie jest na półkach.
              Leży na biurku, zeby o niej nie zapomnieć. Co wieczur czytamy jedną
              kartkę, i sobie o niej rozmawiamy. Niekiedy tekst z tej książeczki
              ułatwia nam podejście do wieczornego rachunku sumienia. Wiele razy
              zdarzało nam się, że jak dzieci cos zbroiły w dzień, to wieczorny
              tekst był idealnie dopasowany do sytuacji. A przecież nie wybieramy
              go sami, tylko każdy dzień w roku ma przypisany już tekst.

              No i to jest książka, która jeździ z nami na wszystkie wyjazdy, i
              już niestety zaczyna być widać po niej, że jest bardzo często
              używana.
              • mamalgosia Re: "akcesoria" 05.10.08, 11:52
                Dzięki za odpowiedźsmile
    • dominikjandomin Re: "akcesoria" 03.10.08, 21:54
      Co ZAWSZE? Krzyż. Mam nawet w pokoju w pracy.

      Generalnie jeden na wprost wejścia - i jeden w każdym pokoju, zwłaszcza w
      "salonie" i w sypialniach.

      Jako świadectwo wiary - sobie i innym.

      Pismo św. w miejscy używanym, ale godnym.

      To jest jako "musi być".

      Bardzo podoba mi się zwyczaj z kropielniczką przy drzwiach.

      Mogą być: książki na tematy religijne, różańce, obrazy, obrazki, rzeźby. Dobrym
      pomysłem jest Anioł Stróż przy dziecięcym łóżku, obrazki patronów św.

      NIE MOŻE BYĆ: Wizerunków obcych bóstw i symboli antychrześcijańskich. Rzeczy
      pochodzących z kradzieży, oszustwa.

      Z innych rzeczy: poza domem - NAPIS na drzwiach.

      Pomijam atmosferę w domu i domowe zwyczaje, od wspólnego czytania Pisma i
      wspólnej modlitwy przed i po posiłku zaczynając.
      • samboraga Re: "akcesoria" 03.10.08, 22:01
        > Bardzo podoba mi się zwyczaj z kropielniczką przy drzwiach.

        Ooo, a sam masz? I jak sobie radzisz z wysychaniem wody? U mnie można by dolewać
        codziennie, na szczęście wisi w miejscu bardzo schowanym, więc żaden wredny
        odwiedzający się nie przyczepi, że dewotyzmwink
        • mama_kasia Re: "akcesoria" 03.10.08, 22:15
          U nas też kropielniczka wisiała, ale ta woda ciągle wysychała
          i gwóźdź wypadł i teraz leży i czeka, co z nią zrobię.
        • dominikjandomin Re: "akcesoria" 03.10.08, 23:07
          samboraga napisała:

          > > Bardzo podoba mi się zwyczaj z kropielniczką przy drzwiach.
          >
          > Ooo, a sam masz?

          Mam

          >I jak sobie radzisz z wysychaniem wody?

          Nie radzę sobie. sad

          > na szczęście wisi w miejscu bardzo schowanym, więc żaden wredny
          > odwiedzający się nie przyczepi, że dewotyzmwink

          Wisi w miejscu "niewidocznym" - to znaczy zaraz przy drzwiach - podobno tam nie
          widać wink
        • mamalgosia Re: "akcesoria" 04.10.08, 09:16
          "wredny odwiedzający" - no, ładniesad
          • samboraga Re: "akcesoria" 04.10.08, 10:49
            > "wredny odwiedzający" - no, ładniesad

            a to nie ja użyłam, tylko Dominik gdzieś wcześniej, jak rozumiem żartobliwie, i
            ja do tego, również z przymrużeniem oka
            • dominikjandomin Re: "akcesoria" 04.10.08, 11:12
              samboraga napisała:

              > > "wredny odwiedzający" - no, ładniesad
              >
              > a to nie ja użyłam, tylko Dominik gdzieś wcześniej, jak rozumiem żartobliwie, i
              > ja do tego, również z przymrużeniem oka

              No cóż. W moim zakładzie na UMK w kilku pokojach wiszą krzyże. Niektórym aż włos
              się jeży, gdy je widzą... a inni traktuję to jako normalność...
      • mamalgosia napis na drzwiach 04.10.08, 09:17
        o co chodzi?
        • dominikjandomin Re: napis na drzwiach 04.10.08, 11:14
          mamalgosia napisała:

          > o co chodzi?

          O napis na drzwiach. Generalnie pisany kredą. Wiem, wiem, to ściśle katolicki
          zwyczaj chyba, a miało być o domu "chrześcijańskim", nie "katolickim".
          • mamalgosia Re: napis na drzwiach 04.10.08, 12:28
            Ale jaki konkretnie napis??? Jakiś cytat? Albo "Szczęść Boże"?
            Widzę, że o napisie nie tylko Ty piszesz - to jakiś szerszy zwyczaj
            chyba, ale ja o nim nic nie wiem
            • samboraga Re: napis na drzwiach 05.10.08, 00:20
              > Ale jaki konkretnie napis???

              K+M+B oraz dany rok, na drzwiach wejściowych
              • mamalgosia Re: napis na drzwiach 05.10.08, 11:50
                O taki!!! A nie, to mamy! Ministrant pisze każdorazowo podczas
                wizyty duszpasterskiej i napis zostaje do następpnej "kolędy"
                • minerwamcg Re: napis na drzwiach 10.10.08, 17:37
                  To u Was ministrant pisze? Wot, burżuje smile)) My sobie zawsze
                  musieliśmy sami, szóstego stycznia po przyjściu z kościoła. Nawet
                  śmiałam się, że K + M + B oznacza "Ksiądz Może Bywać" smile))
            • dominikjandomin Re: napis na drzwiach 05.10.08, 21:06
              mamalgosia napisała:

              > Ale jaki konkretnie napis??? Jakiś cytat? Albo "Szczęść Boże"?
              > Widzę, że o napisie nie tylko Ty piszesz - to jakiś szerszy zwyczaj
              > chyba, ale ja o nim nic nie wiem

              K + M + B 2008

              albo

              C + M + B 2008
      • mader1 Re: "akcesoria" 04.10.08, 09:44

        > Bardzo podoba mi się zwyczaj z kropielniczką przy drzwiach.

        ja też go lubię. U mojej babci była smile- nie u tej , o której niżej wspominałam w
        kontescie anioła i Powstania, bo ona bardzo dbała, żeby nie być posądzoną o
        dewocje i starała się mieć wszystkiego jak najmniej i pochowane.
        Nawet znaleźliśmy , kupiliśmy, zawiesiliśmy, ale... okazało sie, że co chwilę
        jest potrącana nas, a może raczej przez dzieci czy gości ... No i zdjęliśmy. Jak
        wymyślimy jakieś lepsze miejsce, powróci.
        • mamalgosia kropielniczka 05.10.08, 11:54
          U mojej Babci też była. Srebrna. Pamiętam ją, ale się zaieruszyłasad
          Natomiast nie wiem, co to ma oznaczać: pokropić się wodą święconą
          przed wyjściem w świat, cyz przed wejściem do domu? No, przed
          wejściem do mojego domu to rzeczywiście warto się pokropić wodą
          święconąsmile
          Co do tego zwyczaju, to ja raczej z tych "wrednych odwiedzających"smile

          • mader1 Re: kropielniczka 05.10.08, 12:32
            Gdy bylismy u owej babci, wszyscy chodziliśmy do kościola, wszystkie jej trudne
            dzieci i my - wnuki. To były jedyne sytuacje, gdy tato nam towarzyszył, choć nie
            wchodził do kościoła. Po powrocie, przed wejściem do domu wszyscy robili ta
            święconą wodą znak krzyża

            No, przed
            > wejściem do mojego domu to rzeczywiście warto się pokropić wodą
            > święconąsmile

            Myślę, że przed wejściem do tego domu, który wspominam, warto było pokropić się
            święconą wodą sad
            To nie była "porządna " rodzina,a raczej zawsze ta mniej porządna niż babci,
            która tak bała się dewocjonaliów i nawet nie za często chodziła do kościoła,
            żeby nie być uznaną za dewotkę, co krzyżem leży... To w tym domu zdarzały się
            jakieś skandale, to tu była pierwsza rozwódka, która nie potrafiła sobie dać
            rady w życiu. To tu dzieci sprawiały kłopoty, czasem chodziły na wagary, sięgały
            za wcześnie do kieliszka...
            Ale... czas upływał... i zobaczyłam, że ta rodzina, której Matka na różańcu, na
            mszach starała się wyprosić spokój, błogosławieństwo, dobro... ona... jakby to
            napisać... w całym swoim nieuporządkowaniu w najważniejszych momentach stara się
            i zdaje egzaminy - trudno to napisać, bo nie poszczególni członkowie, którzy "
            nawalają", ale rodzina jako całość.
            Więc dla mnie to naczynko ma dużą wartość sentymentalną, ale nie tylko smile
            Chciałabym zawsze
            pamiętać, że nie wszystko, co "nieporządne" na pierwszy rzut oka, takie jest smile
            I że
            No, przed
            > wejściem do mojego domu to rzeczywiście warto się pokropić wodą
            > święconąsmile
            • mamalgosia Re: kropielniczka 05.10.08, 18:11
              to ja Ci napiszę krótko:
              dziękuję za tego posta
              • mader1 Re: kropielniczka 05.10.08, 19:47
                ja przepraszam Mamalgosiu za te osobiste wynurzenia, ale tym wątkiem poruszyłaś
                we mnie wspomnienia.
      • otryt Anioł Stróż - czy tylko dla dzieci? 07.10.08, 16:19
        dominikjandomin napisał:

        >Dobrym pomysłem jest Anioł Stróż przy dziecięcym łóżku,

        Dlaczego tylko przy dziecięcym? Dorośli przecieź tak samo jak dzieci
        potrzebują obecności Anioła Stróza. Wiem, że jest taka tradycja.
        Przed laty, w moim dziecięcym pokoju też był obrazek Anioła Stróża,
        który czuwa nad dziećmi przechodzącymi nad jakąś górską przepaścią
        po wąskiej kładce, w której na dodatek była dziura.
        • minerwamcg Re: Anioł Stróż - czy tylko dla dzieci? 07.10.08, 16:56
          "Najczęściej można spotkać Cię nad przepaścią lukrowaną,
          Gdzie przez dziurawą kładkę przeprowadzasz dwoje dzieci"

          (SDM, Makatka z aniołem)

          Wszystkim dzieciakom urodzonym "w okolicy", tj. u przyjaciół,
          rodziny - oprócz obowiązkowego misia zawsze dawałam aniołka. Nie na
          obrazku, najczęściej była to figurka do zawieszenia, witrażyk, w
          każdym razie na tyle ładne, żeby rodzicom chciało się to mieć w
          dziecinnym pokoju smile
          Reakcja jednej z moich przyjaciółek na aniołka podarowanego jej
          synowi: "o, jaki ładny! Złapałaś?"
          • otryt Re: Anioł Stróż - czy tylko dla dzieci? 07.10.08, 17:28
            "W pierwszych słowach mego listu
            Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
            Ten z kapliczki przy Ogrodowej
            Za to że niósł nam czysty płomień"

            (Stare Dobre Małżeństwo - List do Ogrodowej)

            Lubimy SDM, gdy ze wzruszeniem wspominają ludową pobożność,
            kiczowate obrazki, czas dzieciństwa. Gdy malujemy i remontujemy
            nasze mieszkanie w mieście, to do nowego wystroju pamiątki
            świadczące o naszej dawnej religijności już nie pasują. Może jeszcze
            dom letniskowy na wsi by się nadawał. Wstydzimy się tego,
            zapominamy. Odcinamy tę część naszej historii, kreujemy się na kogoś
            innego. A składamy się z wielu warstw, jak słoje drzewa, z lat
            ciepłych i chłodnych. Przynajmniej ja się składam z wielu wartw. Nie
            wiem, jak inni...?


    • mama_kasia Re: "akcesoria" 03.10.08, 22:20
      Pismo Święte jest u nas na osobnej podręcznej półce. Po
      ostatnim przemeblowaniu półka znalazła swoje miejsce pod
      Krzyżem smile Nooo, wygląda to na ołtarzyk wink) Postawiłam
      świecę, której używamy przy modlitwie wspólnotowej, a
      dziewczyny doładowały do tego różaniec - pisałam, że wyjątkowo
      lubią smile Mówię Wam: ołtarzyk - ciemnogród i zaścianek
      wink)) Pocieszam się, że przynajmniej to Pismo codziennie
      używane, a nie tylko dla dekoracji smile))
      • dominikjandomin Re: "akcesoria" 03.10.08, 23:11
        Ja przy najbliższym przemeblowaniu też chcę sobie zrobić, i może nawet znajdę
        miejsce na moją kolekcję oleodruków. Nawet klęcznik będzie dla chętnych
        (dorwałem kiedyś stare, może nawet zabytkowe krzesło, które składa się do
        klęcznika właśnie, a że krzesło w mieszkaniu zawsze się przyda, to kupiłem...).
    • magdalaena1977 Re: "akcesoria" 03.10.08, 23:12
      Nie lubię ołtarzyków i takich kiczowatych świętych obrazków. Odbieram to wtedy
      raczej jako przejaw złego gustu niż szczególnie gorliwej wiary.
      IMHO można wybrać złoty środek tak żeby było widać, że to dom katolicki /
      chrześcijański, a zachować jakąś spójność wystroju wnętrz.
      W ogóle zresztą moja wiara jest bardziej abstrakcyjna i te krzyże / obrazki
      traktuję jako znak dla innych albo wystrój wnętrza niż coś dla mnie.
      Mam w środku krzyż nad drzwiami (jako znak). Nie mam napisu na drzwiach, bo mi
      koszmarnie wychodził, zresztą u mnie w rodzinnym domu też nie było nigdy takiego
      napisu.
      Mam Pismo Święte (nie na widoku), wodę święconą, gromnicę itp w szufladzie. Tak
      samo mam schowany różaniec, bo chociaż nie modlę się na nim sama z siebie, to co
      jakiś czas ksiądz na spowiedzi zadaje mi taką pokutę.

      Nie widzę nic szczególnie złego w posiadaniu przedmiotów z obcych religii ,
      jeśli są traktowane jako figurki, pamiątki z podróży i nie stwarzają fałszywego
      wrażenia, co do naszej wiary.
      • mamalgosia Re: "akcesoria" 04.10.08, 09:19
        A co to jest kicz?

        • dominikjandomin Re: "akcesoria" 04.10.08, 11:16
          mamalgosia napisała:

          > A co to jest kicz?
          >

          Kicz to jest to, co kolekcjonują osoby, których nie lubimy smile
          • mamalgosia Re: "akcesoria" 04.10.08, 12:26
            Fajna definicjasmile))

            Ale to ja siebie chyba niespecjalnie lubię (coś w tym jest!), bo
            doskonale zdaję sobie sprawę, że to co kolekcjonuję to kicz
            • dominikjandomin Re: "akcesoria" 05.10.08, 21:10
              mamalgosia napisała:

              > Fajna definicjasmile))
              >
              > Ale to ja siebie chyba niespecjalnie lubię (coś w tym jest!), bo
              > doskonale zdaję sobie sprawę, że to co kolekcjonuję to kicz

              Zapisuje się do Twego klubu smile

              Zbieram oleodruki, co są podręcznikowym przykładem kiczu. Szukam teram miejsca
              na ścianie, coby je godnie wyeksponować. Tradycyjnie, kiczowato, w rządku pod
              sufitem.

              Parę innych kiczowatych rzeczy by się znalazło...
    • mader1 Re: "akcesoria" 04.10.08, 09:25
      Ale ta Kasia szczęściara, ma taki dobry wpływ na ludzi wink))))

      Biblia z pewnością. Co do calej reszty nie mam zadania czy powinno czy nie coś
      więcej być...
      To chyba zależy już od domu, znałam takie, w których nawet krzyża w widocznym
      miejscu nie widziałam, a uważam, że tam nie dość, że wierzący to jeszcze i
      bardzo dobrzy ludzie mieszkają. Ostatnio postąpili tak dobrze w sprawie pewnej,
      umierającej osoby, że mi dech z podziwu i dumy, że ich znam, zaparło...
      Ja może słabsza jestem od nich, bo moim domu są symbole, przedmioty, które mi
      pomagają ( nam pomagają ) zwrócić mysli ku Bogu. Trochę ta, jak napisał Weasley smile
      Krzyż, wizerunki Matki Boskiej ( przywożone przez znajomych i przez naszego
      własnego dzieciaka z Ostrej Bramy), rożaniec a raczej różańce, jakieś książki o
      wierze, mniej lub bardziej poważne - z tym, że ogólnie dużo ksiązek jest,
      różnych. Miejscami stoją obrazki - takie malutkie, papierowe....
      Trudno się nie zorientować smile)))))))))
      Bardzo dużym sentymentem darzę pewien obrazek, moja mama miala podobny na
      łóżkiem, jak tylko po Powstaniu Warszawskim ( kiedy się urodziła), babcia
      znalazła jakieś "lokum". Potem ten sam obrazek miałam na łóżkiem ja i mój brat.
      Każde z moich małych dzieci też miało podobny
      www.allegro.pl/item435446908_aniol_stroz_i_dzieciaki_na_kladce.html
      Przyjaciele postanowili, że trochę go " uszlachetnią" i z okazji chrztu św.
      kupili synkowi posrebrzany smile)))
      • mamalgosia Re: "akcesoria" 04.10.08, 09:33
        Myślę, mader, że wiele jest właśnie takich przedmiotów, które mamy
        ze względów sentymentalnych, lub kóre sie nam po prostu podobają,
        które lubimy. Mam takie (bardzo kiczowate) aniołki - chyba nie
        dlatego, że Aniołowie, bo kto tam wie, jak oni wyglądają. Ale
        dlatego, że kupowałam je w Zakopamnem podzcas coweekendowych
        wyjazdów w Tatry, że tak mi się podobały, no lubię je po prostusmile
        Ale gdyby to był Budda, to jednak nie stanąłby na półce. Czyli
        jednak tak do końca obojętne to nie jest
        • mader1 Re: "akcesoria" 04.10.08, 09:38

          > Myślę, mader, że wiele jest właśnie takich przedmiotów, które mamy
          > ze względów sentymentalnych,

          Tak, to prawda. Czasem też ze względu na ofiarodawcę - są obrazki, których sama
          bym sobie nie kupiła, ale dostałam je od drogich osób i one w domu zostaną smile
          • mamalgosia Re: "akcesoria" 04.10.08, 12:27
            tak, ale podrążę - gdyby ofiarodawca (załóżmy, że lubiany przez
            Ciebie, bliski w jakiś sposób) dałby Ci posążek Buddy. Postawisz?
      • mama_kasia Re: "akcesoria" 04.10.08, 13:55
        Moje córki mają w pokju taki obrazek, wyszywany przez babcię smile
        A ja dała chrześnicy posrebrzany smile
    • minerwamcg Re: "akcesoria" 05.10.08, 00:14
      Uważam, że w chrześcijańskim domu krzyż powinien być. To
      taka "podstawa programowa"...
      U nas w domu krzyż jest ewangelicki, bez postaci Jezusa -
      protestanci bowiem twierdzą, że "zmartwychwstał, tu go nie masz" i
      jest w tym jakaś logika. Pewnie, mogłabym sobie powiesić oprócz
      niego swój "katolicki" krzyżyk od bierzmowania - ale nasz dom jest
      jeden, chrześcijaństwo jedno i Chrystus jeden, więc i krzyż jeden
      wystarczy.
      Mamy też ikonę, rozkładaną w kształcie dyptyku. Na jednej stronie
      Madonna z Dzieciątkiem, na drugiej Jezus nauczający. I jeszcze taki
      zupełny drobiażdżek, Święta Rodzina, pamiątka z Jerozolimy,
      miniaturka z metalu na szkle. Zabrana z opuszczonego domu babci...
      I jeszcze na drzwiach szafy mój krzyż animatorski, z wypłowiałym do
      białego sznurem, obrócony na stronę "Agape" smile

      Pism Świętych za dużo, żeby nie wędrowały po domu, za mało, żeby
      otworzyć sklep. Dwa wydania Tysiąclatki, dwa Brytyjki, Wujek, Biblia
      Warszawsko-Praska, ekumeniczna, po rosyjsku, po niemiecku...
      Mieliśmy jeszcze wydanie świętopawłowskie, ale daliśmy mojej mamie,
      bo miało dość wyraźny druk.

      Różańce mam, ostatnio jak policzyłam, aż trzy smile Dwa duże (jeden
      własnej roboty), jedna koronka.
      Uważam, że skoro jedno z nas jest ewangelikiem, to drugie powinno
      dla równowagi być pobożne maryjnie. No więc jestem, co robić smile))

      • minerwamcg Re: "akcesoria" 05.10.08, 00:20
        Aha, jeszcze nieboszczyk Budda... nie, nie mam takowego, bo nie
        lubię durnostojek. Gdybym miała, traktowałabym go jak szklaną świnkę
        z Murano, chiński wazonik po cioci Józi, przycisk na biurko w
        kształcie kotka i mosiężną figurkę kominiarza. Na pewno nie
        trzymałabym jakichś diabłów itp. paskudztw - ale uśmiechnięty facet
        z gołym brzuchem mi nie przeszkadza.
      • minerwamcg Kto by pomyślał, że tego aż tyle... 05.10.08, 00:33
        Nie policzyłam jeszcze lubianego przez nas oboje obrazka-pamiątki
        rocznicy święceń kapłańskich Arthurowego stryja: Hostia, kielich,
        ewangelia, krzyż, stuła, winogrona, kłosy, korona cierniowa...
        czegóż tam nie ma smile Ale patyna lat dodała dziełu szlachetności.
        I mamy też świętego Michała, ręcznie widłubiwowanego w lipowej desce
        przez natchnionego artystę z parafii tegoż stryja. Archanioł ma
        długie kręcone włosy i miecz jak łopatkę do naleśników, a diabeł
        przypomina krokodyla ze świńskim ogonkiem smile Zawiesiliśmy go w
        przedpokoju na szafce na klucze - zasłania wiszącego tam kiedyś
        Stalina...
      • mamalgosia logika 05.10.08, 11:56
        No niby tak. Zmartwychwstał,a le tak po prawdzie to ciągle jest
        krzyżowany.
        Wszystko można uzasadnićsmile
      • mamalgosia różaniec 05.10.08, 11:58
        Tego to dla odmiany my mamy tyle, że moglibyśmy otworzyć sklep. Jest
        to modlitwa (jedna z nielicznych) którą jako tako potrafię się
        modlić i żeby różaniec był zawsze pod ręką, to mam w torebce, w
        sypialni, w dużym pokoju, w plecaku... Mąż ma jeden, a Chłopcy dużo,
        bo sie lubują w różnokolorowych paciorkachsmile
      • mamalgosia Re: "akcesoria" 05.10.08, 11:59
        a własnej roboty to z czego?
        • minerwamcg Re: "akcesoria" 05.10.08, 17:16
          mamalgosia napisała:

          > a własnej roboty to z czego?

          Z naszyjnika smile Białe, okrągłe perełki nawleczone na sznurek z
          misternie powiązanymi węzełkami, żeby dziesiątka przesuwała się
          luźno, a "Chwała Ojcu" stało w miejscu smile
          • mamalgosia Re: "akcesoria" 05.10.08, 18:13
            znam taką, co to ma odwrotnie: naszyjnik z różańca
            • minerwamcg Re: "akcesoria" 05.10.08, 19:03
              Nosi cały różaniec na szyi jak korale, czy rozebrała na drobne i
              nawlekła paciorki?
              • mamalgosia Re: "akcesoria" 06.10.08, 13:26
                urwała wierzę w Boga, Ojcze nasz i 3 zdrowaś o przymnożenie wiary,
                nadziei i miłości.
                • dominikjandomin Re: "akcesoria" 06.10.08, 15:57
                  Brrr...
          • dominikjandomin Re: "akcesoria" 05.10.08, 21:16
            minerwamcg napisała:


            > Z naszyjnika smile Białe, okrągłe perełki nawleczone na sznurek z
            > misternie powiązanymi węzełkami, żeby dziesiątka przesuwała się
            > luźno, a "Chwała Ojcu" stało w miejscu smile

            No własnie... czy tylko mi w różańcu brakuje perełek na "Pater Noster"? I
            ostatniej na "Gloria Patri"?
            • minerwamcg Re: "akcesoria" 06.10.08, 12:25
              Czyli pomiędzy dziesiątkami powinny być dwa koraliki, nie jeden? No
              właśnie, zauważyłam to już dość dawno, ale jakoś mi nigdy nie
              przeszkadzało. Chwała Ojcu i Ojcze Nasz odmawiam na tym
              samym "nieruchomym". A przecież niektórzy po Chwała Ojcu dodają
              jeszcze modlitwę z Fatimy "O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy" -
              więc tych pośrednich koralików powinno być trzy smile
      • melapela2 Re: "akcesoria" 10.10.08, 14:20
        > U nas w domu krzyż jest ewangelicki, bez postaci Jezusa -
        > protestanci bowiem twierdzą, że "zmartwychwstał, tu go nie masz"

        Chyba ewangeliczny, a nie ewangelicki.
        Ewangelicy jak najbardziej mają krzyż z pasyjką.
        Tu przykład z kościoła luterańskiego w Krakowie:
        www.krakow4u.pl/kosciol25.html
        "Powyżej ołtarza zawieszony jest gotycki krucyfiks, pochodzący z
        końca XIV wieku - prawdopodobnie najstarszy wizerunek ukrzyżowanego
        Chrystusa w naszym mieście."
        • minerwamcg Re: "akcesoria" 10.10.08, 14:50
          Wiesz, u luteran w Warszawie na pl. Małachowskiego też jest krzyż z
          postacią Chrystusa. Ale już np. u ewangelicko-reformowanych na
          Solidarności - nie, bez. Takiż sam mają i krakowscy i warszawscy
          metodyści. Więc może być, że jest to różnica pomiędzy luteranami a
          resztą "starej reformacji"...
          Metodyści i reformowani w każdym razie do kościołów ewangelicznych
          sie nie zaliczają smile
    • twoj_aniol_stroz Re: "akcesoria" 05.10.08, 01:34
      Myślę, że tak obowiązkowo to Biblia i krzyż. A u nas to dodatkowo
      oprócz rzech Biblii jest jeszcze cale mnóstwo książek o tematyce
      religijnej (kompletny fioł mój i męża, czyli książki są absolutnie
      wszędzie), ikona Maryi z Dzieciątkiem (prezent z Grecji od
      rodziców), duże zdjęcie Św Urszuli Ledóchowskiej z psem -
      bernardynem (to z kolei święta, do której mam ogromy szacunek i
      która jest mi bardzo bliska), różańce - ale to nie na widocznym
      miejscu tylko w wielu różnych miejscach, żeby był pod ręką no i cała
      masa przeróżnych figurek, pamiątek po wyjazdach moich, męża i
      rodziców w przeróżne miejsca pielgrzymkowe. Z takich ciekawostek to
      mam przywiezioną przez rodziców z pielgrzymki do Chin figurę Matki
      Bożej, która trzyma maleńkiego Jezusa na głowie, a Jezus ma
      rozłożone rączki co w sumie w obrysie daje obraz krzyża.
      • mamalgosia OT 05.10.08, 12:00
        Czy byłaś przy grobie św. Urszuli Ledóchowskiej?

        • twoj_aniol_stroz Re: OT 05.10.08, 12:12
          Jasne smile Pniewy to moje ukochane miejsce. To jest Rzeczpospolita
          Urszulańska, tam czuję się jak w domu smile W sumie z Warszawy to
          raptem 3,5 godziny drogi, więc da się obrócić w te i z powrotem
          jednego dnia. Dobrze, że tak jest, że to nie jak z Ojcem Pio, że
          trzeba jechać tysiące kilometrów wink
          No i mam bardzo bliziutko do domu urszulańskiego w Ołtarzewie, gdzie
          był cud uratowania Daniela (posłużył do kanonizacji), więc mam
          Mateczkę w sumie na wyciągnięcie ręki smile
          • mamalgosia Re: OT 05.10.08, 12:23
            No, skoro masz tak blisko... Pamiętam, jak Jej ciało było
            ekshumowane w Rzymie. Tak tylko zapytałam z ciekawości
            • twoj_aniol_stroz Re: OT 05.10.08, 12:32
              A ja nie pamiętam, bo wtedy jeszcze nawet niewiele wiedziałam o jej
              istnieniu sad
              • mamalgosia Re: OT 05.10.08, 12:45
                Ja pamiętam stąd, że mieszkałam w tamtym domu przez jakiś czas.
                Nie widziałam Jej ciała, ale podobno nie uległo zepsuciu.
          • a_weasley Re: OT 05.10.08, 17:06
            twoj_aniol_stroz napisała:

            > W sumie z Warszawy to raptem 3,5 godziny drogi,

            Słucham?!
            • twoj_aniol_stroz Re: OT 05.10.08, 18:04
              Nooo, z moim mężem w charakterze kierowcy i autostradą to tak
              wychodzi wink
            • twoj_aniol_stroz PS 05.10.08, 19:20
              No 3,5 godziny to jest ciurkiem do Franowa konkretnie na giełdę
              kwiatową. Wyjazd 4.40 rano, śniadanie na giełdzie punkt 8.00.
              Zakupy, no i potem wycieczka już na spokojnie do Pniew, radosne
              spotkanie z Mateczką i wracamy do domciu smile Powrót jest dłuższy z
              racji większego natężenia ruchu - środek dnia niestety. Ok 17.00 -
              18.00 jesteśmy z powrotem.
    • katriel Re: "akcesoria" 05.10.08, 21:12
      U nas jest:
      w pokoju dziennym na ścianie - krzyż San Damiano (przed nim się modlimy, kiedy się modlimy razem);
      w kuchni nad stołem - Trójca Rublowa;
      nad łóżkiem w sypialni - Matka Boska Kodeńska (dostaliśmy od mamy męża).
      Biblii całych są dwie, obie tysiąclatki: jedna duża stoi stale w oszklonej szafce (razem z brewiarzem i Katechizmem), ale nie jest jakoś bardzo widoczna; druga mniejsza leży tam, gdzie akurat ostatnio była czytana (co może być niemal gdziekolwiek). Oprócz tego dwa Nowe Testamenty z dołożoną Księgą Psalmów (jeden po polsku, jeden po francusku) i kilka broszurowych wydań pojedynczych Ewangelii, poupychanych po szafkach i szufladach.
      W tej samej oszklonej szafce, co Biblia, stoi też buteleczka po Amolu z wodą święconą i mały stojący krucyfiks (na kolędę). Za szybką poutykane jest jeszcze parę świętych obrazków.
      Literatury religijnej jest sporo, ale stoi w najmniej widocznym kącie biblioteczki i częściowo przemieszana jest z niereligijną (ks. Heller itp. rzeczy z cyklu "nauka a wiara" stoją razem ze świeckimi popularnonaukowymi, żywoty świętych razem z biografiami i pamiętnikami sławnych ludzi itd.).
      Na drzwiach mamy K+M+B (sami piszemy, kredą poświęconą na trzech Króli).
      Buddy nie ma i nigdy nie było, ale przez dłuższy czas stał jakiś aztecki bożek z obsydianu (dostałam od siostry). W końcu wylądował na loterii dobroczynnej. Jest też pluszowy diabeł, czerwony z czarnym nosem (dostałam od teścia).

      Co z tego musi być w domu chrześcijanina? Nie wiem.
      Krzyż lub ikona Chrystusa wydają mi się naturalne, ale jest dla mnie do pomyślenia, że ktoś tego nie ma (albo np. ma wyłącznie w sypialni, gdzie się modli i gdzie gości nie zaprasza). Maryja zamiast tego? Jeśli z Dzieciątkiem, to to nie jest zamiast, tylko oprócz. Jeśli bez - jak dla mnie trochę dziwne, ale różną mają ludzie wrażliwość.
      Biblia? Chyba tak. Z jakimś takim zastrzeżeniem: jeśli w domu w ogóle są jakieś książki, to powinna być i Biblia.
      • katriel Re: "akcesoria" 06.10.08, 12:35
        > U nas jest:
        A - no i różańce, o których wczoraj zapomniałam. Jeden poniekąd "na widoku", bo
        przewieszony przez słupek od łóżka (służy w chorobie, w bezsennej nocy...).
        Kilka innych (w tym dwa zerwane) rozsianych po szufladach i kieszeniach.
    • mmb Re: "akcesoria" 05.10.08, 22:09
      Biblia jest niezbędna, u mnie w domu nie stoi jednak na półce tylko jest w
      miejscu w którym ją czytam. Ostatnio na biurku a wcześniej na stoliku przy
      łóżku. Niestety jestem bałaganiarą i czasami, aż wstyd się przyznać znajduje się
      ona w bardzo dziwnych miejscach. Staram się by zawsze była na widoku i pod ręką.
      Nie dla tego by pokazywać gościom moją pobożność, ale by MI ona przypominała o
      tym, że mam ją codziennie czytać.
      Innych dewocjonaliów nie potrzebuję i nie posiadam. Jeszcze 2-3 lata temu
      uważałam, że w domu chrześcijanina krzyż być musi. Obecnie uważam, że Biblia - o
      ile jest używana - w zupełności wystarczy.
    • otryt Re: "akcesoria" 06.10.08, 10:08
      mamalgosia napisała:

      >jakie przedmioty chrześcijanin powinien mieć w domu

      Razi mnie słowo "powinien". Czyżby te przedmioty były jakimś
      miernikiem? Jeśli tak, to czego? Kto by się odważył odpowiedzieć na
      to pytanie?

      Każdy przedmiot w moim domu ma jakąś historię, związaną z moim
      życiem religijnym i życiem mojej rodziny. Żaden nie pojawił się
      dlatego, że powinno się go mieć, ale raczej jako wynik stopniowego
      dojrzewania w wierze, przemiany. Jako wynik pewnej wypadkowej:
      religijności moich dzieci, żony i mojej własnej. Każdy z nas jest
      inny, ma zupełnie inną wrażliwość religijną. Dlatego też zestaw tych
      przedmiotów będzie też inny. Zmienia się religijność społeczeństwa
      jako całości. Inne były domy naszych babć, inne są nasze domy.

      Biblia w naszych domach to stosunkowo nowa sprawa. Dawniej, chyba
      przed Vaticanum II, nie była dobrze widziana. Mam pytanie
      historyczne. Od kiedy zaleca się mieć w domu Biblię i samodzielnie
      ją czytać? Mój przyjaciel (rocznik 1926) mówił kiedyś, że za czasów
      jego młodości nikt, kogo znał, nie miał Pisma Św. w domu. Tylko
      ksiądz mógł je czytać. Ktoś kto czytał mógł być posądzony o sympatie
      do protestantów. Czasy się zmieniły, moim zdaniem na lepsze.
      • mamalgosia Re: "akcesoria" 06.10.08, 13:27
        Wiesz, że często pytam zadziornie. Słwo "powinien" ma trochę razić,
        a trochę pobudzać do dyskusji.
        A może jednak jest coś, co POWINIENEŚ mieć?

        • otryt Nieobecny 06.10.08, 14:38
          Ja sporo z tych przedmiotów mam, jednak nie dlatego, że powinienem.
          Przychodziły do mnie stopniowo, bardzo często jako odruch serca.
          Czasem od innych ludzi. Dopuszczam myśl, że można nic z tego nie
          mieć i być człowiekiem świętym. Nie twierdzę, że jest korelacja
          odwrotna, jednak myślę, że istnieje niewielki związek pomiędzy
          posiadaniem tych przedmiotów a przestrzeganiem dekalogu, a w
          szczególności miłości bliźniego. Na wczorajszym kazaniu ksiądz
          mówił, że Bóg nam niczego nie zakazuje, ani niczego nie nakazuje.
          (Wielu się przeciwko takiemu Bogu buntuje) Mamy wolność. Bóg jedynie
          pokazuje nam w dekalogu, jak mamy żyć, aby to życie było dobre.
          Skoro nie ma nakazu przestrzegania przykazań dekalogu, to tym
          bardziej dziwny by był nakaz posiadania jakichś przedmiotów.

          Czytając wszystkie posty zauważyłem, że jednego przedmiotu, który ma
          lub miał prawie każdy z nas nikt nie wymienił. Czyżby dlatego, że
          jest aż tak mało ważny? Ten wielki nieobecny daje sporo do myślenia.
          Odgadniesz o czym myślę?
          • mamalgosia Re: Nieobecny 06.10.08, 14:54
            Nie, nie wiem co masz na myśli. Ale może nie padł dlatego, że jest
            raczej przedmiotem osobistego użytku (lub osobistą pamiątką), a nie
            elementem wystroju domu - że się tam niefortunnie wyrażę
          • dominikjandomin Re: Nieobecny 06.10.08, 15:07
            otryt napisał:

            > Na wczorajszym kazaniu ksiądz
            > mówił, że Bóg nam niczego nie zakazuje, ani niczego nie nakazuje.
            > (Wielu się przeciwko takiemu Bogu buntuje)


            Gdyby to był mój ksiądz, to chciałbym od niego wyciągnąć, o co mu chodzi. Nie
            raz czytałem czytania, w którym Bóg wprost NAKAZUJE lub ZAKAZUJE jakiś rzeczy.

            Inna sprawa, ze nas do tego... nie zmusza. Ale nakaz i zakaz, jako PRAWO, są.

            > Czytając wszystkie posty zauważyłem, że jednego przedmiotu, który ma
            > lub miał prawie każdy z nas nikt nie wymienił. Czyżby dlatego, że
            > jest aż tak mało ważny? Ten wielki nieobecny daje sporo do myślenia.

            Obrazek z 1 komunii? Świeca ze chrztu?

            Większość ma. Natomiast... czy musi mieć?
            • otryt Re: Nieobecny 06.10.08, 15:38
              dominikjandomin napisał:

              >Inna sprawa, ze nas do tego... nie zmusza. Ale nakaz i zakaz, jako
              >PRAWO, są.

              Sam przyznasz, że w słowie "musi" wyraża się nakaz. Innymi słowami
              powiedziane to samo.

              >Obrazek z 1 komunii? Świeca ze chrztu?

              Bingo. Obrazek miałem na myśli. Kiedyś wisiały prawie we wszystkich
              domach. Dziś widuje się tylko w chałupach w skansenach. A przecież
              te obrazki oprawione w szkło dostają wszystkie dzieci także dziś. My
              rodzice też kiedyś takie dostaliśmy.
              • dominikjandomin Re: Nieobecny 06.10.08, 15:57
                otryt napisał:

                > dominikjandomin napisał:
                >
                > >Inna sprawa, ze nas do tego... nie zmusza. Ale nakaz i zakaz, jako
                > >PRAWO, są.
                >
                > Sam przyznasz, że w słowie "musi" wyraża się nakaz. Innymi słowami
                > powiedziane to samo.

                Nie.

                Jest to nakaz prawny, a nie np. przymus biologiczny. Wszak gdyby Bóg chciał,
                mógłby wmontować zakazy i nakazy w biologię człowieka, czyż nie? Albo każde
                przekroczenie karać natychmiast piorunem z nieba.

                > >Obrazek z 1 komunii? Świeca ze chrztu?
                >
                > Bingo. Obrazek miałem na myśli. Kiedyś wisiały prawie we wszystkich
                > domach. Dziś widuje się tylko w chałupach w skansenach. A przecież
                > te obrazki oprawione w szkło dostają wszystkie dzieci także dziś. My
                > rodzice też kiedyś takie dostaliśmy.

                Ale czy ten obrazek musi być?

                Bo ja się przyznam... nie wiem, gdzie jest mój. Czy gdzieś leży w piwnicy, czy
                też kiedyś... Ale gdy go znajdę (o ile go znajdę), wróci nad łóżko.
                • otryt Re: Nieobecny 07.10.08, 16:29
                  dominikjandomin napisał:

                  >Jest to nakaz prawny, a nie np. przymus biologiczny.

                  Masz rację. Dekalog jest napisany w formie zakazów i nakazów. Piszę
                  o kazaniu, które mnie w jakiś sposób poruszyło i nie daje spokoju. O
                  którym myślę. Nie chcę dziś ostatecznie wypowiadać się w tej
                  sprawie. Wczoraj chciałem tylko zweryfikować, czy aby czasem czegoś
                  nie pokręciłem. Jednak żona i córka, które były ze mną,
                  potwierdziły, że tak właśnie ksiądz się wypowiedział.

                  >Ale czy ten obrazek musi być?

                  Nie musi. Dlaczego jednak ludzie go zamawiają, skoro nie mają
                  zamiaru (w znakomitej większości) wieszać go na ścianie? Nie chcą
                  sprzeciwiać się siostrze katechetce albo księdzu, który zachęca do
                  zakupu obrazka? A może dzieci proszą o te obrazki?

                  >Bo ja się przyznam... nie wiem, gdzie jest mój. Czy gdzieś leży w
                  >piwnicy, czy też kiedyś... Ale gdy go znajdę (o ile go znajdę),
                  >wróci nad łóżko.

                  Mój jest gdzieś głęboko w szufladzie schowany. O ile go moja żona
                  już nie wyrzuciła, jako kiczowatego reliktu ludowej religijności.
                  Nigdy nie zawisł w moim nowym domu. Ta rozmowa o obrazku uświadomiła
                  mi, że nie chcę pamiętać o dniu mojej Pierwszej Komunii Świętej, bo
                  obrazek ten dzień przypomina. Przypomniałem sobie zdarzenia wyparte
                  z pamięci przez całe dziesięciolecia. Dobrze, że sobie
                  przypomniałem, bo wiem, co jeszcze mam wybaczyć. Trzeba nazwać
                  konkretnie to, co jest do wybaczenia. Dziś wybaczyłem gorycz tamtego
                  dnia. Forum to przygoda, nigdy nie wiadomo, gdzie zaprowadzi Cię
                  niewinna na pozór rozmowa o akcesoriach. Dziękują Mamałgosiu,
                  Dominiku i wszyscy, którzy wypowiadaliście się w tym wątku.

                  Latem byłem w skansenie we Wdzydzach Kiszewskich. Wisiały tam
                  obrazki pierwszokomunijne założycieli skansenu Izydora i Teodory
                  Gulgowskich oraz ich dzieci. W chatach było bardzo dużo świętych
                  obrazków. Niektóre bardzo ciekawe, dziś niespotykane.

              • magdalaena1977 Re: Nieobecny 06.10.08, 15:59
                otryt napisał:

                > dominikjandomin napisał:
                > >Obrazek z 1 komunii? Świeca ze chrztu?
                >
                > Bingo. Obrazek miałem na myśli. Kiedyś wisiały prawie we wszystkich
                > domach. Dziś widuje się tylko w chałupach w skansenach. A przecież
                > te obrazki oprawione w szkło dostają wszystkie dzieci także dziś. My
                > rodzice też kiedyś takie dostaliśmy.

                Może to kwestia jakości artystycznej tych obrazków ?
                Ja dostałam plastikową Matkę Boską na drewnie i chyba nigdy nie wisiała ona w
                moim pokoju, bo ja już miałam "swój" obrazek, a ta była naprawdę w złym guście.
                Nie wiem, jak jest teraz.
              • mader1 Re: Nieobecny 06.10.08, 16:36
                No to my mamy skansen... To by się nawet zgadzało...
                • mama_kasia Re: Nieobecny 06.10.08, 17:27
                  Noo, my też smile
                  W sypialni obrazek od mojej I-ej Komunii i jeszcze jeden z okazji
                  sakramentu małżeństwa smile
                  Ania swój od komunii i jeszcze chyba wiszą ich od chrztu albo
                  nie wiszą (nie chce mi się iść na drugi koniec mieszkania wink.
                  Były przyczepione pinezkami, więc mogły spaść wink
                  A u syna na pewno po I-ej komunii, ale od chrztu też miał
                  powieszony.
                  Skansen smile))))
              • minerwamcg Re: Nieobecny 06.10.08, 17:20
                Mam, mam. Co nie mam mieć... W domu mamy wisi, nad moim panieńskim
                łóżkiem. Okropny. Owalna wycinanka (druk w słodkich kolorach)
                naklejona na lakierowanym "plastrze" drewna, ozdobionym wypalankami.
                Już jako starsze dziecko zaczęłam toto zasłaniać innymi obrazkami,
                ostatnio pocztówkowego formatu Jezusem Miłosiernym.
              • melapela2 Re: Nieobecny 10.10.08, 14:25
                A przecież
                > te obrazki oprawione w szkło dostają wszystkie dzieci także dziś.

                Ja swój mam. Tyle ze nie jest w szkle (i nigdy nie był) - jest
                wyrzeźbiony w drewnie (na desce)
    • mama_kasia Re: "akcesoria" 06.10.08, 17:33
      To jeszcze dla pełniejszego wizerunku mojego skansenu wink)):
      wyszywany bardzo, bardzo drobniutkimi krzyżykami obraz JPII
      (mama dała wnukowi, ale ja zagarnęłam wink), obok ikona Rodziny
      z Nazaretu (na 10-ą rocznicę ślubu dostaliśmy), plakat ikony
      św.Franciszka (przyjaciele przywieźli) - to wszystko obok siebie
      w dużym pokoju.
      A w kuchni malutka pocztówka, na której jest rzeźbba,
      przedstawiająca Maryję i Józefa (takich młodych smile i małe Dziecię.

      ...Opisywania innych miejsc Wam oszczędzę smile
      ...Ale u mnie naprawdę jest ładnie smile i przytulnie smile
    • nordynka1 Re: "akcesoria" 08.10.08, 12:41
      nie wiem co powinno się miec w domu chrześcijańskim
      myslę, że to co pomaga mnie się modlić, co jest jakoś związane z
      moją/naszą drogą w chrześcijaństwie, co mi/nam przypomina o Bogu

      u nas jest krzyż przywieziony z Tyńca, nieduży, mosiężny wisi przy
      drzwiach;
      ikona Trójcy Świętej, autorstwa naszej koleżanki, prezent na ślub,
      wisi w pokoju dziennym - lubię się modlić patrząc na nią;
      ikonki Maryi, Jezusa i Swiętej Rodziny zrobione trochę chałupniczo -
      pocztówka z reprodukcją ikony włożona w tą najtańszą drewnianą ramkę
      z Ikei pomalowaną tak by kolorem pasowała do obrazka - wiszą w
      sypialni, razem tworzą całość całkiem zgrabną;

      jest jeszcze błogosławieństwo JPII w ramce - prezent od znajomego
      księdza na ślub, wisi w sypialni;

      Anioły nad dzięcięcym łózkiem - prezent na chrzest;

      Biblia, brewiarz...jak akurat mam wenę na odmawianie to leży na
      widoku, jak nie no to nie

      czasem z kalendarza mi wypadają różne kartki czy obrazki - obrazek-
      pamiątka z pogrzebu mojej kolezanki z datą śmierci - dzięi niemu
      pamiętam o rocznicy, resztą jest niedługo..
      obrazki z prymicji znajomych księży, lubię je
      inne obrazki o obrazeczki, przypominają mi różne wydarzenia, służą
      jako zakładki w brewiaru Biblii, albo ot tak leżakują między kartkami
Inne wątki na temat:
Pełna wersja