chore dziecko

07.10.08, 10:39
Skąd czerpiecie siłę by znosić choroby dziecka? Moje ma niecałe pół roku i już
naprawdę wiele doświadczyło. Byłam kiedyś w Centrum Zdrowia Dziecka i wiem,że
są dużo gorsze choroby niż ta z którą walczymy ale jak patrzę na moje
maleństwo które nie wie co się z nim dzieje, to mi tak źle...sad
    • mader1 Re: chore dziecko 07.10.08, 10:57
      biedulko... trzeba mieć nadzieję... Ale masz racje, to bardzo trudne jest... sad(((
      Przytulam mocno.
    • mamalgosia Re: chore dziecko 07.10.08, 14:35
      kittko,
      bardzo to trudne.
      U nas choroby pojawily sie pozniej.Nie wiem co to znaczy chore polroczne
      dziecko. Za to potem - chyba nadrabiamy z nawiazka.
      chcialabym powiedziec skad czerpie sily, ale to by zakladalo, ze te sily mam.
      otoz nie. Jestem bezradna, zrozpaczona, zalamana, boje sie panicznie i martwie.
      Dodatkowo padam na pysk fizycznie, bo nie sypiam.

      Na pewno troche pomaga czyjes cieple slowo, czy wyreczenie w jakiejs czynnosci.
      Modlitwa? jesli pomaga to bardzo rzadko.
    • mamalgosia P.S. 07.10.08, 17:56
      Czy można Ci jakoś pomóc?
      • kittka25 Re: P.S. 07.10.08, 22:24
        Bardzo dziękuję ale na szczęście mam oparcie w rodzinie. Wróciliśmy z kroplówek
        - jestem dobrej myśli. pozdrawiam serdecznie
        • minerwamcg Re: P.S. 07.10.08, 22:42
          To i dobrze, trzymaj się, pomodlę się za Was.
    • alex05012000 Re: chore dziecko 08.10.08, 21:23
      bardzo ci współczuję i życzę zdrowia maleństwu a tobie wytrwałości,
      nadziei, wiary....
      Co do mnie to ja źle znoszę cokolwiek złego się dzieje dotyczącego
      zdrowia mojej córki, może dlatego, że ona prawie nie choruje, i nie
      chorowała, ale ostatnio też miałyśmy ciężki okres, dziś córka była
      operowana na ucho, z powodu płynu, który zebrał się w środku nie
      słyszała nic a nic na jedno ucho, wykryte przypadkowo, zabieg był
      konieczny, był w narkozie, świetnie się udał, nareszcie normalnie
      słyszy! po 2 godzinach mogłam ją zawieźć do domu, ale ostatnie
      tygodnie były trudne, przygotowania do zabiegu, badania, pobieranie
      krwi (niemowle nie wie co sie z nim dzieje... cierpi i nie wie o co
      chodzi, matce ciężko patrzeć, ale zato takie 8-letnie dziecko już
      doskonale wie co się dzieje i wcale to nie jest lepiej... trzeba
      tłumaczyć, przekonywać, przekupywać, osuszać łzy ...odpowiadać na
      pytania w style: mamo, ale ja nie urmę? mamo, ja sie boje, ????.),
      do tego jak się nakłada inna wizyta lekarska zaplanowana wcześniej,
      wizyty w poradni pedagogicznej celem diagnozy (to osobny
      rozdział...) oraz urwanie głowy w pracy (to zawsze tak jest -
      wszystko na raz) i niedawna śmierć domowego zwierzątka, z powodu
      błędu lekarskiego zresztą, bo mogło jeszcze długooooo być naszą
      radością, to efekt jest taki, że jestem z 5 kg szczuplejsza, padam
      ze zmęczenia/nerwów/stresu... a apteka zarobiła na środkach
      uspakajających i nasennych...
      no, ale co nas nie zabije to nas wzmocni...podobno....
      • mamalgosia dwie rzeczy 09.10.08, 09:18
        1) alex, zawsze miałam wysokie mniemanie o Twojej dzielności. I
        teraz jeszcze je podwyższyłam. Jesteś silną kobietą i świetnie sobie
        ze wszystkim radzisz. podziwiam Cię.
        No i dobrze, że z Córką dobrze!!
        2) BARDZO denerwuje mnie to zdanie, które zacytowałaś na końcu.
        Ludzie bardzo często je powtarzają. I ja kiedyś tak mówiłam... Teraz
        widzę, że nie zawsze jest to prawdą. W moim przypadku takie naprawdę
        silne ciosy powodują totalne osłabienie. Wychodzę z tego bynajmniej
        nie wzmocniona. Jestem jeszcze mniej odporna niż PRZED, jeszcze
        trudniej stwiać czoła codziennym, małym problemom, jeszcze trudniej
        wykrzesać siły do małej walki - jeśli sie je utraciło w wielkiejsad
        U mnie jest tak, że co mnie nie zabije jednorazowo, zabija na ratysad
        • alex05012000 Re: dwie rzeczy 09.10.08, 10:54
          ad 1 - dzięki mamalgosiu...ale to tak nie jest do końca, za tę
          silność i dzielność sie płaci, depresją, chudnięciem, lub inaczej,
          kiedyś... za wszystko sie płaci....z jednej strony jestem silna, bo
          muszę, bo nei mam wyjścia, bo jestem odpowiedzialna za dziecko, za
          byt rodziny, za... a z drugiej strony żeby po stracie zwierzątka
          domowego nie spać (albo spać sztucznie) i nie jeść 3 dni...
          uwielbiałam naszego zwierzaczka, dawało mi radośc, opiekowałam sie
          nim, dbaałam, podsuwałam dobre kąski, a ono odwzajemniało moje
          uczucia, to nie tylko hodowlany zwierzak, to o wiele głębsze relacje
          sie zawiazują, przynajmniej w moim porzypadku (to tak a propos wątku
          o rybkach...), widocznie mam nadmiar niewykorzystanych uczuć...
          hi,hi...
          z córką dobrze, nareszcie słyszy, reszte jakoś też wyprostujemy ...
          ad 2 nie chciałam nikogo urazić... jest jeszcze inne powiedzenie:
          Bóg nie zsyła ci więcej niż możesz znieść... też nieco irytujace
          moze być... no, w każdym razie mam wrazenie ze Bóg niektórych
          doświadcza dotkliwie, dotkliwiej niż innych... i że jak robi sie za
          dobrze to zaraz sie obezrwie jakimś obuchem...
          trzymaj się mamalgosiu!!!
          • mama_kasia Re: dwie rzeczy 09.10.08, 11:26
            Alex, dobrze, że jest już lepiej. Może teraz przyjdzie ten
            spokojniejszy czas, czego z serca życzę smile

            I innym mamom chorujących dzieci także.
          • mamalgosia Re: dwie rzeczy 09.10.08, 12:05
            alex05012000 napisała:

            > ad 1 - dzięki mamalgosiu...ale to tak nie jest do końca, za tę
            > silność i dzielność sie płaci, depresją, chudnięciem, lub inaczej,
            > kiedyś... za wszystko sie płaci....z jednej strony jestem silna,
            bo
            > muszę, bo nei mam wyjścia, bo jestem odpowiedzialna za dziecko,
            Alex, rozumiem to lepiej niż przypuszczasz...



            > Bóg nie zsyła ci więcej niż możesz znieść... też nieco irytujace
            > moze być...
            Tak, jest irytujące. Ale nawet jeśli - no bo w końcu jakoś dźwigam -
            czyli znaczy, że ma rację, jest to ciężar, jaki potrafię unieść - no
            to PO CO? Po co przyginać kogoś do ziemi?


            no, w każdym razie mam wrazenie ze Bóg niektórych
            > doświadcza dotkliwie, dotkliwiej niż innych... i że jak robi sie
            za
            > dobrze to zaraz sie obezrwie jakimś obuchem...
            > trzymaj się mamalgosiu!!!
            Trzymam się, bo - własnie dokładnie jak napisałaś - innego wyjścia
            nie ma.
            I Ty sie trzymajsmile Mam nadzieję, ze już wychodzicie na prostą


    • mamalgosia poległam i ja:( 09.10.08, 09:10
      Od 9 nocy nie śpię więcej niż 3 godzinysad (wyjątek: z soboty na
      niedzielę), już nie mam sił. A tu nie tylko o Chorym i z Chorym, bo
      jeszcze i w pracy trzeba być na wysokich obrotach (w gimnazjum inne
      obroty powodują że giniesz), obiad być musi, posprzątane być musi, i
      codzienna lekcja Katechizmu ze Starszym i jeszcze te jego tańce...
      Czasu nie jest dużo i nie jest on z gumy. Ale najgorszy jest brak
      sił, z czasem na razie sobie radzę.
      • mamalgosia Re: poległam i ja:( 11.10.08, 17:55
        Trochę się już martwię sobą, bo nie odzyskuję sił nawet w weekendsad
        Marzę o dniu (i nocy!!!), w którym nikt by nie kaszlał i nie
        wymiotowałsad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja