a_weasley
17.10.08, 11:09
Pozwalam sobie zamieścić fragment kazania wielebnego Jana Wesleya z 1748 r., w
którym mówi o faryzeuszach nieco inaczej niż się to potocznie utarło.
Fragment następuje po wyjaśnieniu trudniejszych szczegółów wypowiedzi
faryzeusza, poprzedza zaś wyjaśnienie, czym się sprawiedliwość chrześcijanina
różni od starotestamentalnej.
Nie uważam zamieszczenia tego tekstu za formę agitacji metodystycznej, gdyż
sprawy, które kaznodzieja porusza, są natury ogólnochrześcijańskiej, a opaczne
rozumienie problemu daleko bardziej rozpowszechnione niż w XVIII w.
[...]
Na tym właśnie polegała sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Była to
sprawiedliwość, która pod wieloma względami wykraczała daleko poza koncepcję
sprawiedliwości, jaka była codzienną praktyką wielu ludzi.
Mógłby ktoś jednak powiedzieć, że sprawiedliwość uczonych w Piśmie i
faryzeuszy była sprawiedliwością pozorną i z gruntu fałszywą, ponieważ wszyscy
uczeni w Piśmie i faryzeusze byli pełni hipokryzji. Zapewne niektórzy z nich
byli – im z pewnością obca była wszelka prawdziwa religijność, im z pewnością
brak było autentycznej bojaźni Bożej czy też pragnienia, by Bóg znalazł w nich
upodobanie, nie obchodziła ich też zapewne chwała, która pochodzi jedynie od
Boga, a tylko ta, która pochodzi od ludzi. Właśnie tych Pan nasz tak często
surowo karcił i napominał. Ale nie wolno nam sądzić, że skoro wielu faryzeuszy
pełnych było hipokryzji, to wszyscy oni tacy byli. Nie jest prawdą, jakoby
hipokryzja była cechą nieodłączną charakteru faryzeusza. Nie na tym bynajmniej
polega cecha charakterystyczna faryzeuszy jako ugrupowania. Raczej – używając
słów Pana – pokładali oni ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni, a
innych lekceważyli. Na tym właśnie polega istota ich charakteru. Ale jeśli
tak, to faryzeusz nie może być hipokrytą. Jak bowiem podpowiada nam zdrowy
rozsądek, musi faryzeusz być szczery, gdyż w innym wypadku nie może on
pokładać ufności w sobie, że jest usprawiedliwiony. W charakterystyce
faryzeusza przytoczonej przez naszego Pana w Ewangelii wg św. Łukasza (Łk
18:11-12) człowiek, który polecał siebie Bogu, niewątpliwie uważał siebie za
usprawiedliwionego. Dlatego też wcale nie był hipokrytą – przynajmniej wobec
samego siebie nie był on świadomy jakiejkolwiek swojej nieszczerości. Właśnie
oświadczył był Bogu to, co rzeczywiście o sobie myślał: że jest daleko lepszy
niż inni ludzie.
Gdyby nie było żadnego innego przykładu na to, że przedstawiona tutaj przez
nas charakterystyka faryzeusza jest prawdziwa, przykład św. Pawła byłby
całkowicie wystarczający, by rozwiać jakiekolwiek wątpliwości w tym względzie.
Nie tylko jako już chrześcijanin mógł powiedzieć: „Przy tym usilnie staram się
o to, abym wobec Boga i ludzi miał zawsze czyste sumienie”, ale jeszcze jako
faryzeusz św. Paweł powiedział: „Mężowie bracia, ja aż do dnia dzisiejszego
żyłem przed Bogiem z całkowicie czystym sumieniem”. Tak więc hołdował św.
Paweł szczerości zarówno wtedy, kiedy był faryzeuszem, jak i wtedy, kiedy był
już chrześcijaninem. W nie większym stopniu był on hipokrytą, kiedy
prześladował Kościół, niż wtedy, kiedy zwiastował wiarę, którą niegdyś był
prześladował. Do sprawiedliwości uczonych w Piśmie i faryzeuszy dodajmy więc i
to, że szczerze wierzyli, iż są sprawiedliwi oraz iż we wszystkim spełniają
służbę Bożą.
A mimo to nasz Pan powiada: „Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza
niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy, nie wejdziecie do Królestwa
Niebieskiego”. Zaiste ważkie to i znamienne słowa! Wypada więc, by wszyscy,
którzy uważają się za chrześcijan, rozważyli je głęboko i z pełną powagą.
Zanim jednak rozważymy, w jaki sposób sprawiedliwość nasza może być obfitsza
niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy, zastanówmy się, czy jak
dotąd jesteśmy w stanie jej dorównać.
Po pierwsze: faryzeusz nie był jak inni ludzie. Jeśli chodzi o zewnętrzną
religijność, był całkowicie bez zarzutu. Czy my również tacy jesteśmy? Czy
mamy dość odwagi, by właśnie takimi być? Czy nie jest raczej prawdą, że
postępujemy tak, jak wymaga tego koniunktura? Czy często nie wyrzekamy się z
religijnością i rozumu, gdyż nie życzylibyśmy sobie w jakikolwiek sposób się
wyróżniać? Czy nie obawiamy się częściej bycia nie w modzie niż porzucenia
drogi zbawienia? Czy jesteśmy gotowi iść pod prąd? Iść przeciwko światu? Być
posłusznymi Bogu raczej niż człowiekowi?
Jeśli tak nie jest, faryzeusz pozostawia nas w tyle już w przedbiegach.
Byłoby dobrze, gdyby udało nam się go jeszcze dogonić. Zróbmy choć jeden krok
w jego stronę i zapytajmy, czy stać nas na to, by wraz z nim wyznać: „Nie
czynię szkody. Nie popełniam zewnętrznych grzechów. W ogóle nie czynię
niczego, za co moje serce potępiałoby mnie”.
Czy nie jest prawdą, że jest z tobą wręcz przeciwnie?
Czy naprawdę pewny jesteś, że nie popełniasz żadnego z grzechów zewnętrznych?
Czy rzeczywiście nie czynisz niczego, za co serce twoje potępiałoby ciebie?
Jeśli nie cudzołożysz, jeśli tak w swoich słowach jak i czynach jesteś wolny
od wszelkiej nieczystości, czy naprawdę jesteś człowiekiem sprawiedliwym?
Najwyższą miarą zarówno sprawiedliwości jak i miłosierdzia jest reguła, która
głosi „Czyń innym tak, jak chciałbyś, żeby inni tobie czynili”. Czy
postępujesz zgodnie z tą właśnie regułą? Czy rzeczywiście nigdy nie czynisz
tego, czego nie chciałbyś, żeby inni tobie czynili? Czy nie jesteś bardzo
niesprawiedliwy? Czy w swoim interesie nie wykorzystujesz cudzej
nieświadomości i bezradności? Zarówno wtedy, kiedy kupujesz, jak i wtedy,
kiedy sprzedajesz? Powiedzmy, że zajmujesz się handlem – czy nie żądasz, czy
nie otrzymujesz więcej niż wynosi faktyczna wartość tego, co sprzedajesz? Czy
nie żądasz, czy nie otrzymujesz od człowieka nieświadomego faktycznej wartości
więcej niż od tego, któremu jest ona dobrze znana? Czy nie żądasz, czy nie
otrzymujesz więcej od małego dziecka niż od doświadczonego kupca? Jeśli tak
czynisz, dlaczego serce twoje ciebie nie potępia, mimo że jesteś bezwzględnym
grabieżcą? Czy nie żądasz wyższej ceny za dobra od człowieka, któremu są one
niezbędne, któremu są one natychmiast potrzebne, a ty jesteś jedyną osobą,
która może mu ich dostarczyć?
Jeżeli tak właśnie czynisz, to jesteś pospolitym grabieżcą. W rzeczy samej
daleko ci do sprawiedliwości faryzeusza.