Dręczyciele w klasie

27.10.08, 23:19
Jak sobie radzicie z tym problemem? Co doradzacie dzieciom? Czy ktoś miał u
siebie taki problem i rozwiązał go z pozytywnym skutkiem?
    • samboraga Re: Dręczyciele w klasie 28.10.08, 09:30
      A co masz konkretnie na myśli, jakie zachowania? Bo dręczyciel, dręczycielowi
      nierównywink
      • minerwamcg Re: Dręczyciele w klasie 28.10.08, 12:21
        Prawda, prawda. Bo jednemu złośliwcowi wystarczy pokazać język, na
        drugiego policji mało... Może być sześciolatek z ADHD, może być
        nastoletni kryminalista. Klasa też klasie nierówna.

        Znam zły przykład radzenia sobie w takiej sytuacji. Dziewczynka
        wychowywana przez samotną matkę, uczona od początku, że ma "być
        mądrzejsza", że w żadnym wypadku nie wolno odpowiadać agresją na
        agresję, że trzeba ustępować, nie reagować to przestaną... i w
        efekcie przenoszona z klasy do klasy, ze szkoły do szkoły, bezbronna
        jak pijana biedronka. Obecnie egoistka zapatrzona w siebie,
        obsesyjnie broniąca swej własności i swego terytorium, wyprana z
        empatii, niepewna niczego łącznie z własną płcią.
        • otryt Re: Dręczyciele w klasie 31.10.08, 17:31
          minerwamcg napisała:

          >Obecnie egoistka zapatrzona w siebie, obsesyjnie broniąca swej
          >własności i swego terytorium, wyprana z empatii, niepewna niczego
          >łącznie z własną płcią

          Ile ma dziś lat?
          14? 16? 18? A może jest całkiem dorosła?
          Może ta postawa to etap przejściowy, wahnięcie wahadła w drugą
          skrajność, aby po kilku ruchach znaleźć rozsądny punkt spoczynku?
          Matka prawdopodobnie też nie potrafiła sobie radzić w takich
          sytuacjach i dlatego nie nauczyła tego swojego dziecka.

          • minerwamcg Re: Dręczyciele w klasie 31.10.08, 17:57
            > Ile ma dziś lat?
            > 14? 16? 18? A może jest całkiem dorosła?
            > Może ta postawa to etap przejściowy, wahnięcie wahadła w drugą
            > skrajność, aby po kilku ruchach znaleźć rozsądny punkt spoczynku?

            Dwadzieścia trzy. Znam ją od jej piętnastego roku życia i czasem mam
            wrażenie, że jako piętnastolatka lepiej sobie radziła z życiem i ze
            sobą niż teraz.
            • malgosiader Re: Dręczyciele w klasie 02.11.08, 19:08
              ja mam taki problem ze swoim synem,
              ma 11 lat, taki "mały stary". spokojny, grzeczny, proszę, dziękuję,
              jego rówieśnicy szaleją na przerwach, on spaceruje, wystarczy mu jeden kolega,
              po szkole grzecznie wraca do domu, siedzi w książkach, komputerze, tv, czasami
              pojeździ na rowerze, rolkach, ale nie ma potrzeby bycia wśród ludzi, taki typ
              samotnika,
              i co? dzieci w jego wieku, takich uważają za dziwaków,
              jeżdżą po nim jak po łysej kobyle, a on się nie obroni, nie odda, nie uderzy,
              nie da się sprowokować na jakieś tam bójki za szkołą i źle, wyzywany od tchórzów,
              matce serce pęka, ale co mam zrobić? pójść do szkoły? stać przy nim?
              ile mogę rozmawiam z nim, jestem w kontakcie z wychowawczynią,
              tłumaczę mu, że jest fajnym jedenastolatkiem,
              pani psycholog powiedziała, że to co jest jego zaletą to obecnie jest jego wadą,
              że te jego cechy zaprocentują ale jeszcze nie teraz,
              na moje pytanie czy mam coś zrobić, zawsze odpowiada, że da sobie radę, ale
              widzę, że po swojemu przeżywa,
              łatwo nie jest ...
              dla równowagi dodam, że mam jeszcze w domu ośmiolatka i ten aż się gotuje żeby
              pomóc rozwiązać problemy starszego brata,
              w szkole, razem z kolegą potrafi zdezorganizować pani całą lekcję, nie jest
              łobuzem, ale takie "żywe sreberko", 5 min. nie usiedzi i nie ma adhd wink
              i powiem Wam, że chyba wolałabym mieć w domu drugiego Kubę, być co drugi dzień
              wzywana do szkoły na dywanik, niż tak patrzeć jak dziecko mi w szkole poniewierają,
              • maika7 Re: Dręczyciele w klasie 02.11.08, 19:22
                > na moje pytanie czy mam coś zrobić, zawsze odpowiada, że da sobie radę

                A czy on czuje się poniewierany, czy "olewa" zaczepki?
                Moze zaufać, ze faktycznie sobie poradzi?

                Podpisano
                mama samotnika-indywidualisty, która czesto słyszała "mamo poradze sobie". No i
                poradził.
              • dominikjandomin Re: Dręczyciele w klasie 03.11.08, 00:19
                To trudne pytanie. Pytanie, dlaczego on się nie obroni? Nie umie? Nie chce? Ma
                to gdzieś? Cierpi z tego powodu?

                Jest sporo dzieci "innych". Dokuczają tylko niektórym. Bardzo często dzieciom z
                zespołem Aspergera (które nie potrafią sobie poradzić), ale nie tylko...

                Nie, nie napiszę Ci, co masz zrobić, bo... sam tego nie wiedziałem.
                • k_j_z Re: Dręczyciele w klasie 03.11.08, 07:23
                  Ignacy - mój najstarszy był troszkę takim typem samotnika, tylko
                  ksiązki itepe.
                  Ale nikt mu nie dokuczał.
                  W klasie go lubili i nie było nigdy problemów.
                  Problem za to był z Filipem, któremu dokuczali koledzy z klasy -
                  bili, kopali.
                  Jeden z tych chłopców był synem pracownicy szkoły.
                  Filip zgłaszał to wychowawczyni ale nie było odzewu.
                  Uspokoiło sie dopiero, kiedy Tytus wyszedł po Filipa do szkoły i
                  postraszył tamtych, a Kajetan poprosił swoich kolegów, żeby od czasu
                  do czaso roztoczyli opieke nad Filipem.
                  To się dzialo w czwartej klasie.
                  Teraz Filip jest w szóstej i jest względny spokój, ale Tytus jest w
                  razie czegho w pogotowiu.
                  Na szkołę nie ma co liczyć - poza murami - nie ich sprawa.
                  • mader1 Re: Dręczyciele w klasie 03.11.08, 07:54
                    > Na szkołę nie ma co liczyć - poza murami - nie ich sprawa.

                    I to jest najsmutniejszy komentarz sad
                    • mamalgosia Re: Dręczyciele w klasie 03.11.08, 08:34
                      To nie jest prawda. Osobiście zgłaszałam na policji dwie sprawy,
                      które miały miejsce poza szkołą. W jednej wyszłam na idiotkę (z
                      całym komisariatem), w jednej chyba sprawa została załatwiona
                      pozytywnie (to było w zeszłym roku, teraz uczeń, którego sprawa
                      dotyczyła jest już absolwentem i nie wiem co się z nim dzieje, ale w
                      ubiegłym roku dobrze się to skończyło). często szkoła interweniuje -
                      ale jeśli wie. Jeszcze częściej nie wie.
                      Ale gorycz rozumiem. Też przepełnia mnie gorycz gdy się do
                      czegoś/kogos zrażę. A akurat szkoła jest instytucją, do której można
                      mieć uzasadniony żal dość często
                      • k_j_z Re: Dręczyciele w klasie 03.11.08, 10:12
                        mnie chodziło konkretnie o ten przypadek.
                        Tzn. o to, ze my nie mogliśmy liczyc na szkołę.
                        Wiem, że w innych jest inaczej.
                        Byc może w naszej tez bywa inaczej.
                        W sumie to dobrze, że Tytus podziałał, bo ja byłam gotowa złożyc na
                        policji skargę na szkołę właśnie.
Pełna wersja