Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie

08.11.08, 21:14
Sprawa życia i śmierci. Proszę o modlitwę za pewną dziewczynę w
bardzo trudnej sytuacji. O Światło Ducha Świetego, o dotknięcie
Miłości i znalezienie własciwego wyjścia z tunelu. Po ludzku bardzo
trudna sprawa. Bez mocnej interwencji z Góry sie nie obejdzie.

Mamaanieli i Anioł wiedzą o co chodzi. Jeżeli ktoś chce bliższych
informacji - napiszę na priva.
    • mamalgosia Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 08.11.08, 22:13
      Zawsze chcę wiedzieć, o co chodzi, więc jeśli możesz to napisz.
      Ale moją marną modlitwę masz i tak. Jeszcze przed snem różaniec mam
      w planie
    • mader1 Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 09.11.08, 01:00
      tak
    • twoj_aniol_stroz Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 09.11.08, 15:44
      Tak, tak, Nati smile Pamiętam w modlitwie i mocno wierzę, że wszystko dobrze się
      skończy smile
    • ese1 Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 10.11.08, 12:42
      dolacze do modlitwy
    • mary_ann OK - n/txt 10.11.08, 21:38
    • anngal Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 10.11.08, 22:02
      Dobrze
      • franula Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 10.11.08, 22:18
        bede dziś
        • netus Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 11.11.08, 10:57
          Jestem - pamiętać będę na mszy św. dzisiaj
    • mirellka74 Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 11.11.08, 12:08
      Zapewne chodz o to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20823&w=86931138&wv.x=1&a=86931138

      Jak dla mnie to troll i ewidentna prowokacja.
      A tak na marginesie, nigdy nikogo nie namawialabym i na urodzenie i
      na aborcje, nie mam do tego prawa.
      Kazdy sam powinien podjac taka decyzje, ona (ta czy inna dziewczyna
      w podobnej sytuacji) musi rozwazyc wszystkie za i przeciw, bo sama
      potem bedzie szarpac sie z zyciem wychowujac samotnie dziecko.
      Pozdrawiam
      M.
      • twoj_aniol_stroz Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 11.11.08, 12:27
        Wiele bym dała za to, żeby to była prowokacja...
        A co do namawiania na urodzenie dziecka lub na aborcję. Powiem tak,
        Ty mówisz o szarpaniu się z dzieckiem samotnie je wychowując, ale
        każdy kij ma dwa końce i jest cała masa kobiet, które w ramach
        niechęci do samotnego macierzyństwa właśnie zdecydowały się na
        aborcję i teraz szarpią się z własną psychiką. Nikomu nie życzę
        takiego szarpania...
        A samotne macierzyństwo? Bywam w dsm i jakoś nie widzę, żeby mamy
        tam przebywające miały myśli samobójcze, były załamane i
        nieszczęśliwe. Przeciwnie. Tam odzyskują uśmiech i radość życia,
        powoli stają na nogi i się usamodzielniają, więc może to samotne
        szarpanie się z dzieckiem wcale takie koszmarne nie jest?
        • ea-szarri Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 12.11.08, 01:04
          twoj_aniol_stroz napisała:


          > A samotne macierzyństwo? Bywam w dsm i jakoś nie widzę, żeby mamy
          > tam przebywające miały myśli samobójcze, były załamane i
          > nieszczęśliwe. Przeciwnie. Tam odzyskują uśmiech i radość życia,
          > powoli stają na nogi i się usamodzielniają, więc może to samotne
          > szarpanie się z dzieckiem wcale takie koszmarne nie jest?

          Z własnego doświadczenia zapewniam Cię, że samotna matka może mieć myśli
          samobójcze (z nierozwiązywalnym problemem: zabić tylko siebie, czy może i
          dziecku oszczędzić dalszych cierpień?), bywa załamana i nieszczęśliwa.
          Najgorszemu wrogowi tego nie życzę.

          Po prostu, samotne szarpanie z dzieckiem zwykle koszmarne nie jest, ale też
          czasem zdarza się, iż takie bywa.

          Przepraszam, że to napisałam. Wiem, że chcesz dobrze.
          Bardzo możliwe, że to ja jestem przewrażliwiona, bo w czasie ciąży słyszałam
          "jak urodzisz, to będzie ci łatwiej". Ale nie było łatwiej i poczułam się tak
          oszukana, jak nigdy w życiu. A potem doszłam do wniosku, że ze mną jest coś nie
          tak, że jestem złą matką, że może powinnam moje dziecko do adopcji oddać, bo
          inna kobieta byłaby lepsza ode mnie... bo każdy byłby lepszy ode mnie. A
          wystarczyłoby, żeby ktoś mnie uprzedził, że może nie być tak różowo. Wtedy
          przynajmniej odważyłabym się komuś o tym powiedzieć, a nie udawałabym siłaczki...

          A modlić się można, a nawet trzeba. Bo kobiecie rozważającej aborcję potrzebna
          jest każda pomoc - zwłaszcza, jeżeli się waha i ma wątpliwości.
          • twoj_aniol_stroz Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 12.11.08, 17:43
            Mam wrażenie, że każda z nas - matek, niezaleznie od tego, czy jest
            z ojcem dziecka, czy sama, czasem ma tak, że "pada na pysk" i ma
            wrażenie, że jest najgorszą matką świata. Też tak miewam, mój mąż
            też tak ma czasami. Kiedyś nawet stwierdził, że nasza córka ma
            potwornego pecha, że trafiła do naszego domu. Fakt, było bardzo źle,
            potem była moja terapia psychologiczna, potem było dalej źle, a
            potem powoli zaczęłam zdawać sobie sprawę, że to moje dzieciństwo
            powoduje dręczące mnie myśli o tym, że jestem złą matką, że nie
            nadaję się do tej roli. No a potem powoli zaczęłam być świadoma
            pewnych sytuacji z dzieciństwa, które kazały mi tak właśnie myśleć.
            Teraz już jest znacznie lepiej i właściwie bardzo rzadko dopada mnie
            taka myśl.
            A już zupełnie inną kwestią są ramki, w które jesteśmy wtłaczane.
            Obojętne czy jest to ramka pt: macierzyństwo to najpiękniejszy czas
            kobiety, czas radości, spełnienia itd; druga ramka to z kolei
            twierdzenie: tylko kariera i praca zawodowa da kobiecie spełnienie.
            A potem przychodzi rzeczywistość, zmęczenie, słabsze dni i czujemy
            się oszukane, bo przecież wcale nie tak miało być. I obojętne, czy
            sytuacja dotyczy ramki pierwszej, czy drugiej, czujemy się wtłoczone
            w coś co nie jest rzeczywistością, tylko jakąś upiorną kreacją, w
            której koniecznie muszę być szczęśliwa, spełniona i mieć wieczny,
            przylepiony uśmiech na twarzy. Niestety, życie takie nie jest.
      • mamalgosia Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 11.11.08, 14:12
        Gdy dostałąm tego linka, też od razu pomyślałam, że to troll. Ale
        potem stwierdziłam, że w sumie nie będę tego oceniała
      • mamaanieli Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 11.11.08, 15:49
        a jak dla mnie to nie jest troll. no, ale ja tylko jestem na tamtym
        forum kilka lat. i przypuszczalnie za mało wiem i za mało widziałam
        (również realnie, nie tylko wirtualnie). a ty jak widzę, masz na ten
        temat wiedzę szerszą. jak przypuszczam również na temat syndromu
        poaborcyjnego. i oczywiście wartości życia.
        A co znaczy, że dziewczyna musi sama taką decyzję podjąć po raz
        kolejny? już dwa razy była sama z "tą decyzją". dzieci nie żyją. a
        ona się szarpie równiez i bez nich. może gdyby były, szarpałaby się
        mniej. może warto jej pomóc, choćby modlitwą?
        • mamaanieli powyższy post był do Mirelki 11.11.08, 15:50

        • mirellka74 Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 11.11.08, 16:10
          > a jak dla mnie to nie jest troll.

          Nie bedziemy sie przeciez o to spierac, ok, nie jest trollwink

          no, ale ja tylko jestem na tamtym
          > forum kilka lat. i przypuszczalnie za mało wiem i za mało
          widziałam
          > (również realnie, nie tylko wirtualnie).

          Przypuszczalnie tak gleboko wroslas korzeniami w tamto forum, tak
          przejmujesz sie opisanymi tam historiami, ze nie masz ogladu
          sytuacji osoby niezaangazowanej emocjonalnie, nie masz dystansu.
          A ja mam, i dlatego pisze co pisze.



          a ty jak widzę, masz na ten
          > temat wiedzę szerszą. jak przypuszczam również na temat syndromu
          > poaborcyjnego. i oczywiście wartości życia.
          > A co znaczy, że dziewczyna musi sama taką decyzję podjąć po raz
          > kolejny? już dwa razy była sama z "tą decyzją". dzieci nie żyją. a
          > ona się szarpie równiez i bez nich. może gdyby były, szarpałaby
          się
          > mniej.

          A Ty chcesz swiat zbawiac i uszczesliwiac te dziewczyne na sile?
          Jest dorosla, odpowiedzialna za swoje zycie, ponosi konsekwencje
          swoich czynow, jak kazdy.
          Moze jkby nie usunela tamtych 2och ciaz szarpalaby sie mniej, a moze
          nie.
          Wszystko moze.

          >może warto jej pomóc, choćby modlitwą?
          Jesli tylko masz ochote.
          Ja bym raczej modlila sie (gdybym umiala)o rozum dla niej i rozsadek.
          Bo dziewcze glupie az milo.
          Pozdrawiam
          M.

          • mamaanieli Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 11.11.08, 16:40
            nie "wrosłam" tylko poznałam. problemy, ludzi, a nie nicki. jak
            napisałam - nie tylko wirtualnie. a w ogóle po co w tak dziwny
            sposób włączać się w wątek, który jest wyłącznie prośbą o modliwę?
            chcesz, módl się. nie chcesz - nie. i po co jakieś dziwne dywagacje
            czy dziewczyna jest trolem, czy nie? jakie to ma znaczenie? żal ci
            chwili modlitwy dla ewentualnego trolla? to się nie módl. I po co
            oceniać? nati założyła watek "dla chętnych". tyle w temacie.
      • minerwamcg Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 11.11.08, 20:03
        > A tak na marginesie, nigdy nikogo nie namawialabym i na urodzenie
        > i na aborcje, nie mam do tego prawa.

        Inaczej mówiąc - nie walczyłabyś o uratowanie niczyjego życia, bo w
        swoim przekonaniu nie masz do tego prawa? Chce kogoś zabić - niech
        zabije, nie będziesz jej w tym przeszkadzać?

        Przypominam nieśmiało, że tu chodzi o ludzkie życie. Nie o wyższość
        pracy w korporacji nad wolnym zawodem ani nawet o wybór pomiędzy
        wysokim blondynem a niskim brunetem. Tak, w tych sprawach każdy musi
        wybrać sam. Ale tam, gdzie chodzi o życie, prawidłowa decyzja jest
        tylko jedna.
    • nordynka1 Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 11.11.08, 19:24
      O Światło Ducha Świetego, o dotknięcie
      > Miłości i znalezienie własciwego wyjścia z tunelu.

      dobrze
    • nati1011 Mirellka 12.11.08, 08:00
      Prosiłam o modlitwę nie o dyskusję, czy warto sie o to modlić.

      Miałam powody by nie zamieszczać szczegółów w wątku, ale każdy kto
      do mnie napisał otrzymał takowe na maila. Zamiast szukać i dociekać
      o co chodzi mogłaś napisać do mnie - a zaoszczedzony czas poświęcić
      na modlitwę - niekoniecznie w tej sprawie.
      • nati1011 Re: Mirellka - jeszcze jedno 12.11.08, 08:20
        Po raz kolejny osoba przyznająca sie do braku wiary burzy wątek,
        który jest skierowany do wierzących. Tym razem jest to szczególnie
        przykre, ze chodzi o wątek modlitewny.

        Ja naprawde nie mam nic przeciwko obecności na tym forum osób
        niewierzących, ale są takie tematy, które nie powinny być przez nich
        zaburzane.

        Jeżeli Mirellka ma wątpliwości w temacie: sens modlitwy, czy
        stosunek do życia to niech założy osobny watek. Na pewno uzyska tam
        możliwość przedstawienia swoich racji i pozna racje drugiej strony.
        • mirellka74 Re: Mirellka - jeszcze jedno 12.11.08, 09:05
          nati1011 napisała:

          > Po raz kolejny osoba przyznająca sie do braku wiary burzy wątek,
          > który jest skierowany do wierzących. Tym razem jest to szczególnie
          > przykre, ze chodzi o wątek modlitewny.

          Nigdzie nie napisalam, ze jestem niewierzaca.
          Brak umiejetnosci modlitwy....to na tej podstawie wysnulas swoj
          wniosek??


          >
          > Ja naprawde nie mam nic przeciwko obecności na tym forum osób
          > niewierzących, ale są takie tematy, które nie powinny być przez
          nich
          > zaburzane.

          Forum brzmi"wychowanie dziecka w wierze" - moje dzieci sa w tej
          wierze wychowywane.Niekoniecznie przeze mnie, bo ja akurat weszlam
          do rodziny ewangelicko-augsburskiej.
          Wiec mam prawo tu byc.

          >
          > Jeżeli Mirellka ma wątpliwości w temacie: sens modlitwy, czy
          > stosunek do życia to niech założy osobny watek. Na pewno uzyska
          tam
          > możliwość przedstawienia swoich racji i pozna racje drugiej strony.

          Nie mam takich dylematow.
          Po prostu wyznaje zasade nie "Twoje zycie - Twoja sprawa - Twoje
          konsekwencje".

          M.

        • mader1 jedna uwaga 12.11.08, 09:07
          > Po raz kolejny osoba przyznająca sie do braku wiary burzy wątek,
          > który jest skierowany do wierzących. Tym razem jest to szczególnie
          > przykre, ze chodzi o wątek modlitewny.

          Mirellka nie została przyjęta na forum jako osoba niewierząca. Przedstawiła się
          jako żona protestanta, sama poszukująca, ale sympatyzująca z wiarą męża.
          Nie przypominam sobie, by jakaś osoba niewierząca zburzyła wątek modlitewny.


          > Jeżeli Mirellka ma wątpliwości w temacie: sens modlitwy, czy
          > stosunek do życia to niech założy osobny watek. Na pewno uzyska tam
          > możliwość przedstawienia swoich racji i pozna racje drugiej strony.

          No... jakby rzeczywiście była niewierząca, nie do końca. Mieliśmy nie tłumaczyć
          się osobom niewierzącym z tego " że żyjemy" i z tego, że się modlimy.
          • nati1011 Re: jedna uwaga 12.11.08, 09:18
            > Mirellka (...) Przedstawiła się
            > jako żona protestanta, sama poszukująca, ale sympatyzująca z wiarą
            męża.
            ALe nie określiła się jako wierząca. Tu pisze: "jakbym potrafiła się
            modlić" i -przynajmniej pośrednio- dopuszcza aborcje (tak wynika z
            jej postów).

            > Nie przypominam sobie, by jakaś osoba niewierząca zburzyła wątek
            modlitewny.
            Masz rację. Wcześniej zdarzały sie podobne wstawki w wątkach ściśle
            związanych z wiarą, ale nie modlitewnych. Dlatego tak mną to
            wzburzyło.


            Mieliśmy nie tłumaczyć
            > się osobom niewierzącym z tego " że żyjemy" i z tego, że się
            modlimy

            Właśnie
          • mirellka74 Re: jedna uwaga 12.11.08, 09:25
            > Mirellka nie została przyjęta na forum jako osoba niewierząca.
            Przedstawiła się
            > jako żona protestanta, sama poszukująca, ale sympatyzująca z wiarą
            męża.

            O, dokladniusienko.

            > No... jakby rzeczywiście była niewierząca, nie do końca. Mieliśmy
            nie tłumaczyć
            > się osobom niewierzącym z tego " że żyjemy" i z tego, że się
            modlimy.
            Nie chcialam zeby tak zabrzmialo, nie neguje modlitwy, aborcja jest
            dla mnie wielkim zlem.
            M.


            • a_weasley No to w czym problem? 21.11.08, 16:06
              mirellka74 napisała:

              > nie neguje modlitwy, aborcja jest
              > dla mnie wielkim zlem.

              Zatem skoro jest wielkim złem, to należy się modlić, żeby się nie stało, a
              odwodzić kogokolwiek odeń jest pożytecznie, a nawet bardzo pożytecznie.
      • mama_kasia Re: Mirellka 12.11.08, 08:48
        > Prosiłam o modlitwę nie o dyskusję, czy warto sie o to modlić.
        >
        > Miałam powody by nie zamieszczać szczegółów w wątku, ale każdy kto
        > do mnie napisał otrzymał takowe na maila. Zamiast szukać i dociekać
        > o co chodzi mogłaś napisać do mnie - a zaoszczedzony czas poświęcić
        > na modlitwę - niekoniecznie w tej sprawie.

        Słusznie, Nati.
      • mirellka74 Re: Mirellka 12.11.08, 09:00
        > Prosiłam o modlitwę nie o dyskusję, czy warto sie o to modlić.
        >
        > Miałam powody by nie zamieszczać szczegółów w wątku, ale każdy kto
        > do mnie napisał otrzymał takowe na maila. Zamiast szukać i
        dociekać
        > o co chodzi mogłaś napisać do mnie - a zaoszczedzony czas
        poświęcić
        > na modlitwę - niekoniecznie w tej sprawie.

        Tak sie sklada, ze forum o aborci jest ogolnodostepne i
        zamieszczajac tutaj linka nie naruszylam niczyjej prywatnosci.
        Ty wysylalas watek do ludzi poczta, ja dotarlam do niego
        samodzielnie.
        I jaka roznica skad zrodlo informacji?
        Zadna.
        M.

        • mader1 Re: Mirellka 12.11.08, 09:09
          Nati ma rację, prosiła o modlitwę, nie dyskusję. Możesz się nie przyłączać.
          Bóg będzie wiedział, co zrobić z modlitwą, nawet jeżeli ma do czynienia z trollem wink
          • mirellka74 Re: Mirellka 12.11.08, 09:28
            mader1 napisała:

            > Nati ma rację, prosiła o modlitwę, nie dyskusję. Możesz się nie
            przyłączać.
            > Bóg będzie wiedział, co zrobić z modlitwą, nawet jeżeli ma do
            czynienia z troll
            > em wink

            W sumie zgadzam sie, niepotrzebnie poszlam w dyskusje.
            W zasadzie chodzilo mi tylko o to, ze to troll, innymi slowy
            chcialam dac do zrozumienie, ze energia wlozona w modlitwe jest
            raczej prozna, bo post tej soley brzmi strasznie infantylnie i
            niedorzecznie.
            Pozdrawiam
            M.
            • isma Re: Mirellka 12.11.08, 10:51
              Konczac temat: tak, mysle, ze mozna sie modlic nawet - zwlaszcza! - za osobe,
              ktorej post brzmi "infantylnie i niedorzecznie". Bo ktos, kto robilby sobie tego
              rodzaju zarty, bardzo Bozego milosierdzia potrzebuje.
              Bardzo.

              I w zwiazku z tym ja wlasnie zamierzam wydatkowac swoja - jakze deficytowa
              dzisiaj - energie w tej sprawie.
              I prosze o dopisywanie sie do watku osob, ktore zamierzaja tak uczynic, a
              niekoniecznie "dawac do zrozumienia".
              • nati1011 Re: Mirellka 12.11.08, 11:04
                Dziękuje Isma.

                Od 2 dni cisza w temacie - zazwyczaj nie wroży nic dobrego sad
                • utka Re: Mirellka 12.11.08, 12:56

                  i ja jestem +
                  • aka21 Utka! 12.11.08, 13:33
                    jesteśsmile)!!!
    • aka21 Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 12.11.08, 13:33
      dobrze
      • mmb Re: Proszę o bombardowanie Nieba - o ocalenie 14.11.08, 08:54
        pamiętam
        • mamaanieli niebo zbombardowane:)) ocalenie się powiodło;))) 28.11.08, 17:21

          • mamalgosia Re: niebo zbombardowane:)) ocalenie się powiodło 28.11.08, 18:21
            skąd wiesz?
            • mamaanieli Re: niebo zbombardowane:)) ocalenie się powiodło 28.11.08, 18:38
              wiemsmile od Mamy małego ocalonegosmile
              • nati1011 Re: niebo zbombardowane:)) ocalenie się powiodło 28.11.08, 18:55
                smile))

                Kolejny dowód, ze nie ma spraw niemożliwych smile))
            • twoj_aniol_stroz Re: niebo zbombardowane:)) ocalenie się powiodło 28.11.08, 19:04
              Odbyło się to wszystko z nutą dramatyzmu, bo mama nie była do końca
              pewna, że dzieciątko powinno się urodzić, poszła do gina, ten zrobił
              USG i okazało się, że nie widać bijącego małego serduszka. No i
              pustka, jakiś nieokreślony ból...Po 2 tygodniach kolejna wizyta i
              jednak jest bijące serduszko. No i mama bardzo się ucieszyła i
              stwierdziła, że klamka zapadła, dzieciątko przyjdzie na świat big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja