Dlaczego nie można by sobie pomagać?

15.11.08, 13:15
Tak i myślę i myslę nad moją sytuacja życiową i czasem odkrywam, że potrzebuję
ludzi, a ludzie często potrzebują mnie. Niestety najczęściej mijamy się,
przechodzimy obok, bo nie wiemy, ze możemy pomóc innym, a inni z kolei nam. Są
tu na forum osoby, które znają moją sytuację rodzinno-finansową. Fakt: nie mam
własnego mieszkania i grozi mi eksmisja. I pomyślałam sobie: ileż jest
starszych, SAMOTNYCH ludzi, którzy są skazani na bycie jedynie pośród 4 ścian
i nie ma im kto nie tylko zakupów zrobić, ale nawet herbaty podać...
Pomyślałam sobie, ze przecież możemy sobie pomóc. Ja też jestem samotna.
Chętnie zaopiekowałabym się taką osobą, dotrzymała jej towarzystwa, dała
ciepło i miłość, w zamian za to samo. No prawie to samo, bo potrzebuję też
kąta. Problem w tym, że nie ma takiej instytucji, takiego pośrednika, który
ułatwił by nawiązanie takich kontaktów z potrzebującymi. A uważam, że bardzo
by się przydała...
Czy myślicie, ze to zły pomysł? Że lepiej, żeby tacy ludzie szli do Domu
"Spokojnej" Starości?
    • mamalgosia Re: Dlaczego nie można by sobie pomagać? 15.11.08, 13:41
      Ależ piękny post!
      Nie potrafię pomóc, bo przypuszczam, że jesteś z Warszawy, ale
      bardzo mi sie twój pomysł podoba
      • zebra12 Jestem z Krakowa 15.11.08, 14:04
        Nie wiem czy piękny, bo interesowny... W końcu ja też z tego coś bym miała i to
        moim zdaniem dużo, dużo... Ale za to oddałam bym także całą siebie.
    • nati1011 Re: Dlaczego nie można by sobie pomagać? 15.11.08, 19:44
      Zebra - ja też jestem za daleko by pomóc fizycznie, ale...


      W sprawie lokalu w zamian za opiekę - to dość popularne - może
      popytaj w MOPS? Albo daj ogłoszenie do gazety.

      Dalej - formalnie - co z tą eksmisją? Macie nakaz sądowy? To za
      długi czy jak? Możesz napisać do mnie na priva jak formalnie wygląda
      sytuacja - może da sie coś zrobić? Chętnie podpowiem. Co do zasady
      nie można was eksmitować na bruk. Sąd powinien nakazać przeniesienie
      do loklau zastępczego - a ten wskazuje gmina.
      • zebra12 Odpiszę tutaj. 16.11.08, 07:35
        Sprawa nie jest prosta. Niestety. Otóż mieszkam w mieszkaniu po mojej babci i
        cioci, które zmarły i nikogo tu taj nie zameldowały. To było 17 lat temu.
        Mieszkanie jest spółdzielcze lokatorskie... Pisałam do spółdzielnie, anonimowo
        oczywiscie i odpisali mi, że nie ma żadnych szans na to mieszkanie. Tylko
        eksmisja. Że mogę, owszem odwoływać się do sądu, ale Spółdzielnia moze mnie
        tylko eksmitować. Nie ma żadnych zaległości w płatnościach i nigdy nie miałam.
        Na dodatek jestem zameldowana wraz z dziećmi u mamy i w sądzie nie mam szans, bo
        sąd tam mi się nakaże wyprowadzić. Tymczasem mama ma 57 metrowe mieszkanie i
        mieszkają tam moje oboje rodzice, miałabym ja z 3 dzieci i jest jeszcze mój brat
        z żoną... A pokoje są 3. Szczerze mówiąc to sobie tego nie wyobrażam i rodzice
        też. Sytuację komplikuje fakt, że teoretycznie jestem współwłaścicielem działki
        na wsi. Ale to tylko teoretycznie, ponieważ mąż nie zgadza się na jej
        sprzedanie, a bez jego zgody nie mogę tego zrobić. Czyli mam, a nie mam. Ale dla
        sądu mam i już. Sytuacja jest patowa, bo byłam z mamą u prawnika i lokali
        spółdzielczych lokatorskich się NIE DZIEDZICZY! To absurdalne prawo, ale prawo.
        Tak się sprawa kończy. Dlatego jesli dojdzie do eksmisji to będzie ona na bruk.
        Bo mam meldunek i mam działkę...
        Teraz więc szukam wyjscia, zanim dostanę nakaz eksmisji.
        • nati1011 Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 12:33
          pomału.

          1. Od 17 lat mieszkasz w mieszkaniu po zmałej cioci? I od 17 lat
          spółdzielnia o tym nie wie?

          2. Czy jest jakiś powód żeby nagle ktoś cie eksmitował? SM
          dowiedziała sie, zę lokator nie żyje? WIesz, w zasadzie, póki ktoś
          płąci, to SM ciężko dopatrzyć się zgonu lokatora - choć faktycznie
          to krucha stabilizacja.

          3 Od ilu lat mieszkasz w tym lokalu?

          4. Od nowego roku nie bedzie meldunków. Zresztą meldunek to nie
          prawo do mieszkania - zwłaszcza dorosłych dzieci w lokalu rodziców.
          Jeżeli wymeldujesz się od rodziców to sąd nie moze kazać ci tam się
          przenieść. Meldunek to potwierdzenie miejsca pobytu - nie praw do
          • zebra12 Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 13:31
            Tak, Spółdzielnia nie wie o tym od 17 lat. Mieszkam tu od początku. Powodu do
            nagłej eksmisji nie ma, ale prezes mnie nastraszył, żebym się szybko ujawniła,
            bo czym później, tym gorzej.
            Jak to nie będzie meldunków? Napisz coś więcej!
            Czy można być w ogóle nigdzie nie zameldowanym? Może więc zmieni się prawo
            spółdzielcze w tym względzie? Bo babcia i ciocia nie mają innych spadkobierców
            poza moją mamą. A ja mogę normalnie pracować bez meldunku? I dzieci też mogą być
            bez?
            • nati1011 Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 16:41
              Skoro mieszkasz tam od 17 lat - to masz spore szanse na uznanie tego
              lokum - zresztą wtedy obowiązywały inne przepisy i szkoda, zę nie
              załatwiliście formalności dawniej - wtedy można było wejść w
              stosunek najmu po zmarłych dziadka - obecnie już nie - ale jak
              pokazują wyroki sądowe - czasem sądy przychylają sie do wniosku.

              Moja rada jest taka - póki masz bardzo zła sytuację może najlepiej
              siedzieć cicho. Bedziesz sie matrwić jak spółdzielnia sie skapnie,
              zę babcia nie żyje. Im dłuzej mieszkasz - i płacisz (trzymaj nawet
              najstarsze rachunki, sąsiedzi tez pewnie w razie potrzeby zeznają,
              ze mieszkasz tam od lat) tym dla ciebie lepiej. Jak sprawa sie wyda -
              najpierw sie odwołuj, pisz wnioski o przyznanie tobie tego lokalu,
              apeluj do rady nadzorczej ( SM rzadzi sie swoimi sprawami i jeżeli
              płacisz od lat za lokal to masz szansę na przyznanie tego lokalu -
              choć formalnie te przepisy mogą to wykluczać, to rada nadzorcza SM
              może podjąć korzystną dla ciebie decyzję. W ostateczności kieruj
              sprawę do sadu. Szanse - moim zdaniem - masz spore. W ostateczności
              jeżeli nie na zachowanie lokalu po ciotce to na lokal zastępczy.

              W międzyczasie złóż wniosek do gminy o lokal komunalny lub w TBS
              (ale do tego przeważnie jest konieczny meldunek na terenie danej
              gminy) są szanse, że zanim sprawa się rypnie, to otrzymasz lokal.

              Co do meldunku - formalnie można żyć bez - ale przywiązanie wielu
              organów państwowych do meldunku jest ogromne i trzeba sie trochę
              nagimnastykować. Poza tym starajac sie o lokal socjalny czy
              komunalny musisz wykazać sie meldunkiem na terenie gminy. Ale sam
              meldunek o niczym nie świadczy po nowym roku bedzie prawdopodobnie
              tylko zgłoszenie stałego pobytu. Zresztą już od dawna nie wymaga się
              zgody właściciela do zameldowania. Wystarczy zgłoszenie, ze sie pod
              adresem przebywa.czy jak mieszkasz u babci - to podawałaś gdzieś ten
              adres np do korespondencji z urzędem lub bankiem?
              • zebra12 Tak, często podaję ten adres do korespondencji 16.11.08, 17:27
                Na ten adres przychodzą też do mnie paczki z Allegro. A to źle czy dobrze?
              • isma Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 17:51
                No, nie, nie. Akurat w tej gminie, w ktorej Zebra mieszka wink)), to meldunku
                miec koniecznie nie trzeba, tylko piecioletnie udokumentowane tzw. centrum
                zyciowe. Czyli prace, albo dzieci chodzace do szkoly. Co Zebra bez problemu
                udowodni, do tego jej zameldowanie nie jest potrzebne. Zameldowanie by sie
                przydalo, gdyby faktycznie mieszkala z rodzicami i probowala sie starac o
                mieszkanie komunalne z tytulu nadmiernego zaludnienia (ponizej 5m kw.
                powierzchni uzytkowej - czyli powierzchni pokoi - na osobe zameldowana i
                faktycznie zamieszkujaca).

                Natomiast sedno problemu jest inne, i tu sie wiele nie poradzi - Zebra jest
                (wspol)wlascicielka nieruchomosci (i to, o ile pamietam inne jej wpisy, jest to
                nieruchomosc ZABUDOWANA), a zatem, w rozumieniu gminnych przepisow, nie jest w
                ogole osoba o niezaspokojonych potrzebach mieszkaniowych, niestety. Nawet gdyby
                te dzialke sprzedala, to tez nie bedzie, albowiem z grupy osob uprawnionych do
                starania sie o pomoc mieszkaniowa w tej gminie wink)) sa wykluczone osoby, ktory
                zbyly lokal mieszkalny (czyli te ruine na tej dzialce). Nie urzadza ja nawet
                oddanie dzialki mezowi za ekwiwalentem, bo to tez wylaczenie podmiotowe obejmuje
                ;-(((.

                TBS-y w tej gminie zmarly smiercia naturalna. Na lokale komunalne czeka, lekko
                liczac, kilka tysiecy wnioskodawcow, w tym ok. dwoch tysiecy z wyrokami
                sadowymi. Zreszta gmina w tej chwili przydziela lokale komunalne juz tylko na
                czas okreslony, nie dluzej niz piec lat, a zatem to tez problemu nie rozwiazuje.
                Takie sa realia w tej gminie, no ;-(((.

                Zebre finalnie urzadzaja dwie sytuacje: wyrok sadowy z ustaleniem prawa do
                lokalu socjalnego (no, ale tu znowu sad moze dojsc do wniosku, ze moze ona
                zaspokoic swoje potrzeby mieszkaniowe w inny sposob), albo dogadanie sie ze
                spoldzielnia (ale tu czarno widze, bo spoldzielnia pewnie bedzie wolala sprzedac
                mieszkanie na wolnym rynku, zwlaszcza jesli atrakcyjne).
                • nati1011 Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 18:22
                  Zebra pisała o działce. Czy ta ruina która się tam znajduje nadaje
                  sie do zamieszkania? Wystarczy opinia inspektora nadzoru, ze dom nie
                  nadaje sie do zamieszkania i już nie jest to lokal. Poza tym - z
                  tego co zrozumiałam - zebra nie moze tam zamieszkać.
                  2. za ziemia jest na wsi - czyli raczej jest to już inna gmina niż
                  Kraków - a przepisy o lokalu mówią o tej samej lub pobliskiej
                  miejscowości ( bliskość to już sprawa do interpretacji)


                  Co do zasady na czas określony to jest włąśnie lokal socjalny
                  (wskazany przez sąd - do lat 5 i o tym mówi ustawa,) a lokal
                  komunalny jest na czas nieokreślony - no chyba że w Krakowie jest
                  jakoś inaczej.

                  Zebra - możesz jeszcze zapisać się do tej konkretnej spółdzielni, i
                  wpisać sie na listę osób czekających na lokal spółdzielczy - zawsze
                  to podniesie twoje szanse na przyznanie tego lokalu jakby sprawa sie
                  rypła.

                  Z drugiej strony, co zresztą potwierdza sytuacja - póki ktoś płaci,
                  to raczej marne szanse, że ktoś w SM dopatrzy sie zgonu najemcy (no
                  chyba że życzliwi sąsiedzi doniosą). Rozumiem, ze to mało komfortowa
                  sytuacja, ale w sumie trwa od 17 lat, więc z kazdym rokiem sytuacja
                  się gruntuje. Dobrze by było sprawdzić jakie prawo obowiązywało w
                  danej spółdzielnyi te 17 lat temu (na moment śmierci najemcy) może
                  tamte przepisy umożliwiały wejście zebry w stosunek najmu po zmarłym
                  najemcy? Jeżeli tak, to sprawa przed sądem ma duże szanse. Jeżlei
                  nie, to też uważam, że po 17 latach mieszkania szanse na dogadanie
                  są spore. SM to z założenia podmioty non-profit. One nie moga
                  zarabiać. Sa powołane do zaspokajania potrzeb lokalowych swoich
                  członków. Gdyby zebra była tzw członkiem oczekującym (zapisanym do
                  spółdzielni ale bez przydziału lokalu, to uwzgledniając 17 -letnie
                  mieszkanie w lokalu spółdzielni trudno byłoby przed sądem uzyskać
                  spółdzielni nakaz eksmisji. (spółdzielni brakowałoby argumentów) W
                  ostateczności zawsze można poprosić o pomoc np prasę - samotna matka
                  z 3 dzieci.... Myślę, ze w tej konkretnej sytuacji cel uświęca taki
                  srodek.


                  Zebra - sprobuj dotrzeć do statutu spółdzielni obowiązującego 17 lat
                  temu (w momencie śmierci najemcy). Mam dostęp do prawników
                  spółdzielczych. Jeżlei opiszesz mi dokładnie swoją sytuację. I
                  prześlesz statut swojej spółdzielni postaram się dowiedzieć o
                  możliwości na grubncie spółdzielczym. Rozumiem, że chodzi o Kraków?

                  • isma Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 18:51
                    Nati, uwierz mi na slowo, wiem o czym pisze wink)). Jest inaczej, jest.

                    Gminy generalnie same ustalaja zasady gospodarowania swoim zasobem mieszkaniowym
                    (wyjawszy realizacje wyrokow sadowych i prawa juz nabyte przez najemcow). W
                    Krakowie, jak mowie, czeka kilka tysiecy wnioskodawcow (ja nie licze, ile w
                    sumie to jest ludzi - bo przeciez do prawie kazdego wnioskodawcy przynalezy
                    jakas rodzina - objetych wnioskami...). U nas samych wyrokow sadowych (ktorych
                    nie realizujemy fizycznie, tylko bulimy odszkodowania) sa setki, z racji
                    odzyskiwania kamienic (glownie pozydowskich). I nie ma gdzie nawet tych ludzi z
                    wyrokami lokowac, bo jednoczesnie znaczna czesc zasobu gminnego zostala
                    sprzedana na rzecz dotychczasowych najemcow mieszkan.

                    Wiec sito jest naprawde geste:

                    WSZYSTKIE lokale w Krakowie sa w tej chwili przydzielane na czas okreslony. Na
                    czas nieokreslony maja umowy tylko ci najemcy, ktorzy uzyskali skierowania do
                    zawarcia umowy najmu (ewentualnie znalezli sie na listach ostatecznych) przed
                    pazdziernikiem 2007 r. Nota bene mamy jeszcze osoby, ktore czekaja na konkretna
                    lokalizacje, a na listach znalazly sie w 2004 r...

                    To, czy miejscowosc jest "pobliska" okreslilismy do bolu dokladnie (polozona w
                    powiecie graniczacym z Gmina Miejska Krakow), ale to akurat nie ma zadnego
                    znaczenia przy weryfikacji przynaleznosci wnioskodawcy do grupy osob o
                    niezaspokojonych potrzebach mieszkaniowych (stosuje sie natomiast np. do
                    dobrowolnych zamian, przywrocen tytulu itd.). Przy wylaczeniu podmiotowym nie ma
                    znaczenia lokalizacja nieruchomosci - ewentualnie moze pewne pole uznania
                    pozostawiac zapis, ze ta nieruchomosc "stanowi podstawe do zaspokojenia potzeb
                    mieszkaniowych we wlasnym zakresie". Jak to jest jednoarowa dzialka rekreacyjna,
                    to wiadomo, ze nie stanowi - no, ale nie jest...
                    Teoretycznie dopuszcza sie "niemoznosc zamieszkiwania" w posiadanym loaklu, ale
                    to jest wyjatek dotyczacy ofiar przemocy w rodzinie - na to by Zebra musiala
                    miec mocne papiery.

                    Tu jest cala tresc aktu, jak by sie kto chcial wglebiac, ale wiele z niego
                    naprawde sie nie wycisnie:
                    www.bip.krakow.pl/_inc/rada/uchwaly/show_pdf.php?id=36841
                    • nati1011 Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 18:59
                      No zrozumiałam to z poprzedniego postu - ja odniosłam się do
                      lokalnych warunków. Dlatego przeniosłam środek cieżkości na SM. Tu
                      szanse powinny być wieksze. Choć oczywiście - jak wszędzie - tych
                      tanich mieszkań brakuje. W sumie to najlepiej gdyby w momencie
                      rypniecia się sprawy - Zebra miała już załatwioną sprawę
                      tej "rudery" jak ją okręsliliście. Bo to chyba teraz najwiekszy
                      problem.
                      • isma Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 19:25
                        O ile statut tej konkretnej spoldzielni przewiduje takie zjawisko przyrodnicze
                        jak "czlonek oczekujacy". Dosyc powszechne bylo w swoim czasie dzielenie sie
                        spoldzielni na spoldzielnie "juz mieszkajacych" i spoldzielnie pozostawianych na
                        lodzie "oczekujacych". Sa teraz spoldzielnie, ktore przyjmuja wylacznie w
                        sytuacji nabycia na rynku wlasnosciowego prawa do lokalu albo rozpoczecia
                        jakiejs inwestycji (pod warunkiem podpisania umowy na konkretne nowobudowane
                        mieszkanie).

                        Siedemnascie lat temu to inna ustawa o spoldzielniach mieszkaniowych byla zdaje
                        sie. Mozna by zobaczyc, czy sie co z tego by nie dalo wymyslic, choc pewnie
                        nawet tam byl jakis termin skladania deklaracji przystapienia do spoldzielni, o
                        ile by takie prawo w zwiazku ze smiercia osoby bliskiej okreslonej osobie
                        przyslugiwalo.

                        Chyba nie ma co kombinowac, trzeba czekac, co z podzialem majatku po rozwodzie.
                        • isma Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 19:30
                          A, jeszcze co do obowiazku meldunkowego - glowy sobie uciac nie dam, ale bylam
                          na etapie, ze jest projekt MSWiA, zaakceptowany pare dni temu przez Rade
                          Ministrow, ktory wszakze jeszcze zwyciesko przez Sejm nie przeszedl. Owszem,
                          Tusk obiecal, ze zniosa meldunki, ale, ekhm, moze byc to przejaw ogolniejszej
                          prawidlowosci, ze... no, ze tylko... obiecal wink)).
                          • nati1011 Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 20:02
                            w sumie masz rację, że to jeszcze nie do końca klepnięte, ale jest
                            do tego odniesienie już w paru innych ustawach, tylko, ze u nas to
                            faktycznie, najpierw roztrąbią a potem wielki guzik z tego
                            wychodzi ;/

                            Ale formalnie - przy obecnych przepisach - to można spóbować
                            zameldować sie pod adresem w którym się mieszka - bez zgody
                            spółdzielni jak drzewiej bywało. Choć sama się zastanawiam, czy to
                            pomoże czy zaszkodzi. Żeby się czasem sprawa nie wydała, i nie
                            wyszło gorzej niż było. ???
                            • isma Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 20:57
                              Na pobyt staly sie nie da rady zameldowac:
                              www.bip.krakow.pl/?dok_id=3276&sub_dok_id=3276&sub=procedura&proc=SA-17
                              A na czasowy do 3 miesiecy niby moze, ale co jej to da?
        • magdalaena1977 Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 17:17
          Wiesz zebro, mam wrażenie, że nie masz pełnej wiedzy i w efekcie przesadzasz
          opisując swoją sytuację.

          zebra12 napisała:
          > Sprawa nie jest prosta. Niestety.
          > Otóż mieszkam w mieszkaniu po mojej babci i
          > cioci, które zmarły i nikogo tu taj nie zameldowały.
          IMHO taka sytuacja zdarza się dość często i jest bardzo prosta.

          > odpisali mi, że nie ma żadnych szans na to mieszkanie. (...)
          > Tylko eksmisja. Że mogę, owszem odwoływać się do sądu,
          > ale Spółdzielnia moze mnie tylko eksmitować.
          Spółdzielnia spokojnie MOŻE z Tobą zawrzeć umowę najmu.
          Nie ma po temu prawnych przeszkód.

          > Na dodatek jestem zameldowana wraz z dziećmi u mamy
          To czemu się nie wymeldujesz ?

          > i w sądzie nie mam szans, bo sąd tam mi się nakaże wyprowadzić.
          To nieprawda.


          > Sytuację komplikuje fakt, że teoretycznie jestem współwłaścicielem
          > działki na wsi.
          To jest ten dom, którego Twój mąż nie chce sprzedać ?

          > Ale to tylko teoretycznie, ponieważ mąż nie zgadza się na jej
          > sprzedanie, a bez jego zgody nie mogę tego zrobić.
          Ale lada chwila będziesz miała wyrok rozwodowy, a potem możesz dzielić majątek.

          > Teraz więc szukam wyjscia, zanim dostanę nakaz eksmisji.
          Przecież ewentualny nakaz eksmisji to kwestia co najmniej kilku lat -
          spółdzielnia w ogóle musi wnieść pozew, odbędzie się kilka rozpraw, dwie
          instancje, egzekucja ...
          • isma Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 17:55
            Magda, spoldzielnia moze, ale w Krakowie praktyka jest taka, ze wolne mieszkania
            sie wystawia na przetarg. Spoldzielnia nie ma interesu w posiadaniu najemcow
            ;-(((. A w dodatku przetarg to jest sytuacja znacznie mniej sprzyjajaca
            korupcji, niz "przydzielanie" najmow po uwazaniu - dlatego np. moja spoldzielnia
            ma w ogole taki oblig w statucie.

            Ale tez uwazam, ze trzeba poczekac, jak sie Zebra znajdzie majatkowo po rozwodzie.
            • nati1011 Re: Odpiszę tutaj. 16.11.08, 18:37
              isma napisała:

              > Magda, spoldzielnia moze, ale w Krakowie praktyka jest taka, ze
              wolne mieszkani
              > a
              > sie wystawia na przetarg. Spoldzielnia nie ma interesu w
              posiadaniu najemcow
              > ;-(((. A w dodatku przetarg to jest sytuacja znacznie mniej
              sprzyjajaca
              > korupcji, niz "przydzielanie" najmow po uwazaniu - dlatego np.
              moja spoldzielni
              > a
              > ma w ogole taki oblig w statucie

              I co do zasady to dobre rozwiązanie - ale dotyczy spraw nowych.
              Jeżlei Zebra mieszka od 17 lat - to mimo wszystko trochę zmienia
              obiektykę sprawy smile warto przynajmniej powalczyć.

              Też jestem zdania, że najlepiej najpierw zakońćzyć sprawe rozwodową.
              Może warto napisać do sądu wniosek o przyspieszenie rozprawy?
        • przeciwcialo Re: Odpiszę tutaj. 17.11.08, 09:54
          No to sie wymelduj od rodziców.
    • zebra12 Wyjaśnienia 16.11.08, 21:16
      Moja działka nie graniczy z gminą Kraków, dzieli nas gmina Wieliczka. Dom na
      działce nie nadaje się do zamieszkanie, bo: ma klepisko zamiast podłóg, ma
      dziurawy dach, nie ma pieca, a komin jest do wymiany, nie ma WC, nie ma wody
      bieżącej, na ścianach zalega widoczny, czarny grzyb, instalacja elektryczna jest
      do wymiany, a w ścianach są dziury.
      Prezes Spółdzielni nie chce dac mi szansy. Cały czas widzę ogłoszenia o
      sprzedaży kolejnych mieszkań... Więc ludzie są eksmitowani, niestety. Pytałam o
      możliwosć spłaty ceny mieszkania w ratach, w czynszu. Usłyszałam, że to
      niemożliwe. Spytałam więc, czy mogę wykupić to mieszkanie na preferencyjnych
      warunkach - też nie. Więc czy mam choć prawo pierwokupu - i to NIE! PO prostu
      prezes chce to sprzedać i już.
      A mieszkanie nie jest atrakcyjne: 36 metrów, dwa pokoje, ślepa kuchnia, brak
      balkonów w całym bloku, za to jest tu ponad 200 mieszkań! Blok ma 40 lat. No,
      ale to Kraków i moje mieszkanie jest warte około 200 tys.
      • magdalaena1977 Re: Wyjaśnienia 17.11.08, 00:28
        zebra12 napisała:
        > Prezes Spółdzielni nie chce dac mi szansy.
        Ale jeszcze nie wniósł o eksmisję, prawda ?
        Nie znam sytuacji w sądach krakowskich, ale podejrzewam, że jeśli dobrze
        pograsz, to sprawa może potrwać ze 3 - 4 lata do prawomocnego wyroku w drugiej
        instancji.
        A w tym czasie - Twoja sprawa rozwodowa może się zakończyć, Prezes Spółdzielni
        może się zmienić, do władzy mogą dojść populiści, którzy uwłaszczą wszystkich
        mieszkających bez tytułu ...
        Generalnie siedź twardo na swoim, nie ruszaj się i czekaj na ruch drugiej
        strony. A jeśli proces się zacznie, to nie udawaj, że go nie ma tylko rób
        wszystko, żeby trwał jak najdłużej.
      • nati1011 Re: Wyjaśnienia 17.11.08, 07:54
        Zebra - pamietaj, by odbierać i odpisywać (w przedostatnim dniu
        terminu) na wszystkie pisma. Jeżeli nie odpiszesz - to załatwia
        sprawę zaocznie - bez ciebie. I jak napisała Magdalena - graj na
        zwłokę.
        2. SM to nie prezes. W SM takie decyzję podejmują specjalne organy
        (może być komisja lub rada nadzorcza) w zależnosci od statutu
        spółdzielni. Ale decyzja w takich nietypowych sprawach nie jest
        nigdy jednoosobowa - przynajmniej nie powinna być smile)

        A że sprzedają mieszkania... to nie znaczy, ze one wszystkie
        pochodzą z eksmisji. Poza tym pamietej, ze sózielnia w pierwszej
        kolejności usuwa dłużników - a tych jest duuuużo.
        • ruda_kasia Re: Wyjaśnienia 17.11.08, 17:29
          Jakoże od kilku miesięcy obsługuję jedną z krakowskich SM pozwolę sobie napisać,
          że jeśli Prezes straszy, a nic jeszcze nie zrobił, to moim zdaniem nie czuje się
          mocno w temacie, chce Cię zastraszyć. Co do terminów sądowych - zależy jaka
          dzielnica (możesz napisać na priv), ale generalnie wszystko się da, ja teraz
          prowadze sprawę, w pierwszej instancji 2 lata... ale to trzeba też trafić na
          odpowiedniego sędziego.

          aha, ja podejrzewam, że prezes boi się przepisu art. 30 ustawy o ochronie
          lokatorów - a mianowicie, że osoba, która przez 10 lat przed lipcem 2001
          zajmowała lokal bez tytułu prawnego wstęuje z mocy prawa w stosunek najmu z
          upływem lipca 2002 smile

          Jeśli się w tej dyspozycji mieścisz, to on jest w wielkiej czarnej ... dziurze
          smile A jeśli nie, to pewnie i tak się tego boi, istotne, kiedy zmarł spółdzielca.
          Napisz tu liub na pw, może coś się da zrobić. A jakbyś napisała, u jakiego
          prawnika byłaś, tez byłabym wdzięczna, czasem ktoś prosi o rkeomendacje big_grin
          Na razie byłąbym spokojna, możesz się zacząć martwić, jak dostaniesz pozew o
          eksmisję, ale wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że to moze nie być
          szybki i łatwo.
          Pozdrawiam, w razie czego służę pomocą (poza salą rozpraw naturalnie w ramach
          dobrego uczynku, co do prowadzenia sprawy, to już mnie mąż straszy, że jeśłi
          biorę ponizej stawek minimalnych, co robię regularnie, to narażam się na delikt
          dyscyplinarny, bagno - nie robota)
          • zebra12 Nawet nie wiesz, jak mnie Twój post ucieszył! 18.11.08, 09:42
            Mieszkam tu od 1992 roku smile Ale przebywałam tu dużo wczesniej, bo
            babcia i ciocia były chore i potrzebowały pomocy, a ja miałam stąd
            bliżej do szkoły.
            Może więc jest szansa! Suuuper!
            Czyli do 2001 roku musiałam tu mieszkać 10 lat, czyli od 1991, tak?
            A jak to udowodnić? Bo mam sąsiadów, świadków. Mieszkam w Podgórzu.
            • alex05012000 Re: do zebry, z innej beczki 18.11.08, 09:50
              Zeberko, jakie wymiary mają twoej córki, te starsze, bo o ile
              pamiętam masz malucha jeszcze... ubrania i butów... ??? możesz na
              maila mojego...alex
              • nati1011 Re: do zebry, z innej beczki 18.11.08, 10:15
                a mnie możesz przesłać wymiary (i wiek )całej trójki.

                Właśnie kończę rewizję w szafach - może coś bezie pasować.

                Napisz prosze na priva. smile
            • zebra12 Jeszcze daty 18.11.08, 10:07
              Babcia zmarła w 1990 roku, a ciocia 1992. Ale babcia chorowała na
              raka a już w tym czasie była chora ciocia. Same nie mogły sobie
              poradzić. Dlatego był im na stałe ktoś potrzebny. No i u nich
              zamieszkałam. Po śmierci babci mieszkałam z ciocią. Nie wiem, czy to
              się liczy, bo przecież ciocia zmarła w 1992 roku. Od tej pory
              mieszkam tu już sama. Mam wszystkie dokumenty dotyczące przydziału
              tego mieszkania na babcię, potem na ciocię. Oraz dokument, w którym
              moja mama zrzeka się tego lokalu na ww wymienione...
              To lokal spółdzielczy lokatorski. Nie miałam w nim nigdy meldunku i
              nie mam. Płacę wszystko jak trzeba. Ja bym naprawdę chętnie spłacała
              wartość lokalu w czynszu, ale Spółdzielnia nie chce mi pójść na
              rękę. Wkład jest oczywiście spłacony.
              Czy mogę jakimś cudem nabyć prawa do tego lokalu???????
              Ja zapłacę za pomoc, bo jeśli by się dało, to mąż jest gotów mi dać
              20 tys za zrzeczenie się tej nieruchomości na wsi. Taką więc sumą
              mogłabym dysponować, żeby to załatwić. Tylko, czy to możliwe?????
              No i jak?
              Znów wstąpiła we mnie głupia nadzieja... A może nie głupia?
              • ruda_kasia Re: Jeszcze daty 18.11.08, 11:10
                No istotne jest, czy przydział był na babcię, czy ciocię, jeśli na
                babcię, a ciocia jak i ty korzystała z mieszkania, jest ok, i tu bym
                wprost zaproponowała rozmowę z Prezesem, że wystąpisz do sądu o
                ustalenie najmu, więc po co im sprawa sądowa, niech lepiej
                potwierdza na piśmie, że stałaś się najemcą. Jeśli dostarczysz mi
                statut sp-ni to może i jakaś ścieżyna na wytupanie tego mieszkania
                się znajdzie.
                • zebra12 To wyślę Ci na maila ten Statut 18.11.08, 16:41
                  Ale na jaki adres?
                • zebra12 Wysłałam maila 18.11.08, 18:34
                  Daj znać czy doszedł.
            • minerwamcg Re: Nawet nie wiesz, jak mnie Twój post ucieszył! 18.11.08, 12:05
              zebra12 napisała:

              > Mieszkam w Podgórzu.

              Proszę, jaki świat jest mały smile Stare Podgórze pozdrawia!
              • zebra12 Pozdrawiamy! Tzn Nowe Podgórze :) 18.11.08, 16:44
                Jakbyś się kiedyś nudziła to możemy się spotkać!
    • zebra12 Ruda_Kasiu! Odezwij się! 20.11.08, 14:38
      Nie wiem, czy mój mail doszedł do Ciebie. Mogę Ci wysłać pozostałe dokumenty.
      Tylko czy to ma sens? Czytałaś ten statut? Widzę, że on jest całkiem nowy, bo
      uchwalony w tym roku.....
      Odpisz mi coś, cokolwiek smile
      • ruda_kasia Re: Ruda_Kasiu! Odezwij się! 20.11.08, 17:10
        niestety nic nie doszło, cały czas czekam, czy wysłałaś na skrzynę gazetową? bo
        wydawało mi się, że podałam adres na interii, ale może już mi się myli, ostatnio
        podaję adres wielu osobom, zaraz sprawdzę maila gazetowego. jestem, jestem, ale
        mam pracowite dni.
        • zebra12 :( 20.11.08, 17:26
          To podaj mi adres na interię. Albo napisz do mnie na: zebra12@poczta.onet.pl i
          ja Ci odpiszę. Mam też gg: 10107397
          • ruda_kasia Re: :( 20.11.08, 17:33
            Doszło. Odspisałam Ci, wydaje się być ok
Inne wątki na temat:
Pełna wersja