zebra12
15.11.08, 13:15
Tak i myślę i myslę nad moją sytuacja życiową i czasem odkrywam, że potrzebuję
ludzi, a ludzie często potrzebują mnie. Niestety najczęściej mijamy się,
przechodzimy obok, bo nie wiemy, ze możemy pomóc innym, a inni z kolei nam. Są
tu na forum osoby, które znają moją sytuację rodzinno-finansową. Fakt: nie mam
własnego mieszkania i grozi mi eksmisja. I pomyślałam sobie: ileż jest
starszych, SAMOTNYCH ludzi, którzy są skazani na bycie jedynie pośród 4 ścian
i nie ma im kto nie tylko zakupów zrobić, ale nawet herbaty podać...
Pomyślałam sobie, ze przecież możemy sobie pomóc. Ja też jestem samotna.
Chętnie zaopiekowałabym się taką osobą, dotrzymała jej towarzystwa, dała
ciepło i miłość, w zamian za to samo. No prawie to samo, bo potrzebuję też
kąta. Problem w tym, że nie ma takiej instytucji, takiego pośrednika, który
ułatwił by nawiązanie takich kontaktów z potrzebującymi. A uważam, że bardzo
by się przydała...
Czy myślicie, ze to zły pomysł? Że lepiej, żeby tacy ludzie szli do Domu
"Spokojnej" Starości?