dziwna8
16.11.08, 22:23
Zastanawiam się ostatnio nad czymś i jestem bardzo ciekawa
Waszych wypowiedzi na ten temat, moze mi one w czyms pomogą...
Niedawno brat mojego męża (kawaler) zwiazał się z rozwódką mającą
ślub koscielny z pierwszym mężem. Oboje sa katolikami, ale raczej
takimi o których się mówi "niepraktykujący" czy tez
raczej "praktykujący od święta". Dziewczynę dobrze znamy, jest naszą
sąsiadką, moją bliską koleżanką, dodatkowo jej córka często bawi się
z naszą córką, więc często się widujemy. Parą są od niedawna ale
planują juz ślub, ciągle mówią nam o swoim szczęściu i tu własnie
pojawiają się moje, a takze i męża dylematy. Zastanawiam się jaka
wlasciwie powinna byc postawa katolika w takiej sytuacji. Bo czy
moze on cieszyc się razem z nimi z tego ich szczęścia (czego
oczywiscie oni by chcieli), gratulować, wiedząc że w świetle wiary
to co robią, jest niewłaściwe? Czy nie byłaby to jakas aprobata z
naszej strony? A co z tym ich slubem cywilnym w przyszłości, czy
powinnismy na niego pójść, jak inni zyczyc im wspólnego szczęścia?
Czy moze właściwa postawa katolika to tylko braterskie upomnienie i
z wiedzą ze świadomie podjęli taką decyzję, zaakceptowanie ich
wyboru i zwyczajne traktowanie ich jak każdej innej rodziny...
A moze ktoś miał podobną sytuację i podzieli się
doswiadczeniem..