szukam pilnie:

21.11.08, 15:49
-na tym forum chyba kiedys byl watek zwiazany z artykulem moze
w "gosciu niedzielnym"-jakas piekna historia malzenstwa z tego forum
chyba zwiazana z powiekszeniem ich rodziny bodajze?-moze ktos wstawi
mi namiar na ta str www?
-szukam tez z"goscia niedzielnego"chyba ,tez na tym forum o tym
wzmianke moze widzialam,artykul o kobiecie,ktora urodzila chorego
dzidziusia,ale donosila ciaze,a dziecko zmarlo niedlugo po porodzie?
-kiedys w tv byl film o dziewczynce glorii marii-miala byc chorym
dzieckiem i szybko umrzec,a jest zdrowa-moze na ta historie ktos ma
jakis namiar?
-a moze sami macie jakies swiadectwa lub znacie tematy mogace pomoc?-
moja znajoma ma chore dziecko w brzuszku,12 tydzien i zastanawia sie
co dalej...
    • ankapok :) 21.11.08, 16:13
      www.gloriamaria.pl/
      to juz namierzonesmile-polecam do obejrzenia!
      • franula Re: :) 21.11.08, 16:24
        to?
        goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1196848085&dzi=1104780517&idnumeru=1196846121
        • ankapok Re: :) 21.11.08, 17:41
          to,dzieki!smile

          a moze znajdzie ktos jeszcze to o dziecku,ktore zaraz po porodzie
          zmarlo?
      • mamaanieli to chyba bedzie odpowiednie 21.11.08, 16:27

        wiadomosci.onet.pl/1416819,2677,kioskart.html
        goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=2&kolej=0&art=1181621777&dzi=1104764436&katg=

        a tak w ogóle, to skąd jest koleżanka??
        • mamaanieli i jeszcze to... 21.11.08, 16:48
          goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1200314855&dzi=1104786574
          • ankapok Re: i jeszcze to... 21.11.08, 17:51

            o to wlasnie mi chodzilo!dzieki,dzieki!smile
        • ankapok Re: to chyba bedzie odpowiednie 21.11.08, 17:48
          mamaanieli,dzieki!
          kolezanka mieszka w warszawie.
    • mamalgosia Re: szukam pilnie: 21.11.08, 17:39
      Ja znam dwie kobiety z problemem, o któym piszesz, ale niestety
      chyba ich świadectwo nie będzie pasowało:
      Jedna z nich dowiedziała się o wadzie swojego dziecka (niestety nie
      wiem dokładnie, co to była za choroba) i zdecydowała się usunąć
      ciążę. Było to około 7 lat temu. Cały czas myśli o tym dziecku, choć
      ma jeszcze jedno (zdrowe), twierdzi, że nigdy by tego nie zrobiła
      gdyby teraz mogłą cofnąć czas.
      Druga dowiedziała się, że jej dziecko ma ciężką wadę serca,
      operacyjną co prawda, ale dopiero po urodzeniu. Było jej bardzo
      ciężko, myślę że nie muszę opisywać jej cierpienia. Tylko, że
      dziecko urodziło sie zdrowesmile
      • ankapok Re: szukam pilnie: 21.11.08, 17:53
        mamalgosiu! barzo ci dziekuje,przesle jej te swiadectwa!

        prosze,modlcie sie za ewe t.,by dokonala wlasciwego wyboru, i
        najlepiej oczywiscie,gdyby dzidzius zdrowy sie urodzil... Pan moze
        wszytko!
        • mamalgosia Re: szukam pilnie: 21.11.08, 21:18
          Boję się robić komuś nadzieję - dlatego nie wiem, czy dobry pomysł,
          by mówić o tym drugim przypadku
          Natomiast uważam, że diagnoza to podstawa. Bo jeśli Kolezanka już
          wie, to łatwiej leczyć, łatwiej uratować, zapewnić odpowiednie
          warunki. I ten trudny czas , teraz jeszcze w ciąży - jest może na
          to, by sie przygotować. Nie wiem, jaka jest Ewa, ale ja wolę
          wiedzieć - nawet jeśli to trudna wiedza. Wiem, że o wiele trudniej
          bym zniosła fakt urodzenia chorego dziecka bez wcześniejszej wiedzy
          o tym niż po takim przygotowaniu. Wiem, jak reaguję na złe wieści
          (fatalnie), mogłabym dziecku wyrządzić krzywdę (jakoś je odrzucając,
          lamentując itp). Według mnie Ewa ma szczęście w nieszczęściu - że
          wie.
          • ankapok Re: szukam pilnie: 21.11.08, 21:45
            ewa wie,na czym stoi,dlatego ma dylematy.konsultuje sie u roznych
            lekarzy,ale kazdy mowi,ze juz jest b zle,a bedzie z czasem ponoc
            jeszcze gorzej z dzidziusiemsad NADZIEI JEJ NIE DAJAsad
            • mamalgosia Re: szukam pilnie: 22.11.08, 09:59
              jak to: będzie gorzej??
              • ankapok mamalgosiu, 23.11.08, 10:11
                tak,wlasnie ma byc niestety jeszcze gorzejsad lekarz powiedzial,ze
                skoro w 12 tygodniu sa juz takie zmiany zle,to beda sie one z
                medycznego punktu widzenia poglebiac jeszcze bardziejsad Pan moze to
                tylko uratowac.
      • mamaanieli Re: szukam pilnie: 21.11.08, 17:54
        jak z Warszawy, to niech skonsultuje diagnozę z prof. Chazanem. jest
        dyrektorem Madalińskiego. poza tym przyjmuje tez prywatnie, ale nie
        wiem gdzie. to madry człowiek. pomoże jej, ale naciskać na pewno nie
        będzie. ma tez świetne panie psycholog w szpitalu. pozdrawiam. A.
        • ankapok Re: szukam pilnie: 21.11.08, 21:49
          dzieki,przekaze jej.z madalinskiego polecaja tez katolickiego
          lekarza,dr rodzen on sie bodzjze nazywa,czy jakos podobnie-moze ma
          ktos na niego namiar?
          • mamaanieli Re: szukam pilnie: 21.11.08, 22:33
            znam Rodzenia, znam Chazana. niech idzie do Chazana! pozdrawiam. A>
            • ankapok Re: szukam pilnie: 21.11.08, 22:55
              chazan jest katolickim lekarzem?
              • mamaanieli Re: szukam pilnie: 22.11.08, 21:47
                chazan jest najwierniejszym uczniem prof.Fijałkowskiego. to on
                zapoczątkował pogrzeby dzieci poronionych, wielki obrońca życia (ja
                osobiście nie przepadam za tym określeniem, ale to tak na
                marginesie). przy tym facet otwarty, ciepły, pomocny. i bardzo
                kompetentny. rodzeń to jego uczeń. moim skromnym zdaniem mocno
                przereklamowany. po prostu brak lekarzy prolajf...


    • imbirka Re: szukam pilnie: 21.11.08, 22:49
      Dobrym kontaktem jest też organizacja Dlaczego, www.dlaczego.org.pl. Wiele zależy od tego, jaką wadę u dziecka stwierdzono, ja osobiście bez dokładnej informacji o diagnozie nie namawiałabym żadnej kobiety do utrzymania ciąży. W przypadku niektórych chorób wywołanie porodu wcześniej jest możliwością godnego porodu dla dziecka i pożegnanie się z nim. Na forum Dlaczego są różne historie i świadectwa.
      • ankapok Re: szukam pilnie: 21.11.08, 23:00
        dzieki.ona jest dopiero w 12 tygodniu ciazy.znane sa
        swiadectwa,gdzie lekarze przekreslali zycie dziecka,a ono... rodzilo
        sie zdrowe.np na www.gloriamaria.pl
        • nati1011 Re: szukam pilnie: 22.11.08, 09:40
          było kilkoro dzieci, które mimo potwierdzonej diagnozy lekarskiej
          urodziły sie zdrowe. To należy umieścic w kategorii cudów. Zdarzają
          sie. Ale nie oszukujmy sie, nie są liczne, choć są.

          Druga kategoria - o wiele bardzxiej pojemna - to kategoria złej
          diagnozy. Te przypadki, z którymi się spotkałam, niemal zawsze
          wyglądały tak: diagnoza wady i katastroficzna wizja przyszłości
          nakreślona przez lekarza. Potem były możliwe 2 scenariusze - albo
          okazywało się, ze wady nie ma (bo lekarz sie pomylił, coś mu się
          wydawało itd) albo wada nie by ła taka straszna. Dziewczyny, które
          urodziły dzieci, mimo stwierdzonych wad, potwierdzają, ze lekarze
          przesadzali w opisywaniu skutków wady. Dzieci były chore, ale
          przeważnie nie tak cieżko jak je straszono.

          Tu masz jedną historię z - prawie - szczęśliwym zakończeniem (mimo
          potwierdzonej cieżkiej diagnozy),

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20515&w=74342243&wv.x=1&s=0
          drugą hitorię prześle na maila - jest zbyt charakterystyczna, by
          opisać ją na forum.

          Jeżlei zaś dziecko jest naprawdę śmiertelnie chore - to czyż nie
          jest rolą matki być z nim do końca?
          • imbirka Re: szukam pilnie: 22.11.08, 10:06
            Jest miejsce na cud, są przypadki złej diagnozy, są też przypadki takich wad u dziecka, których opisywanie tutaj byłoby zbyt drastyczne, w których czekanie na poród to męka dla matki, także dla tego, że ciąża i poród, z powodów fizjologiczno-anatomicznych, sprawiają dziecku cierpienie. I wtedy matka zastanawia się, czy jej rolą nie jest umożliwienie dziecku godnej śmierci. Z racji pracy, jaką wykonuję spotkałam kilka kobiet, które dokonały tzw. terminacji ciąży w takiej sytuacji, i nie oceniam ich, w danym momencie zrobiły to, co uważały na najlepsze wyjście. Sama też nie wiem, jakbym się zachowała w takiej sytuacji, choć od wielu lat czekam na dziecko. Bez względu na wybrane rozwiązanie, trzeba pamiętać, aby jeśli tylko to możliwe wybrać wcześniej szpital, ponieważ nie we wszystkich możliwe jest godne urodzenie i pożegnanie dziecka, warto wcześniej skontaktować się z jakąś położną i z nią się umówić. Jeszcze mogę polecić forum na www.poronienie.pl , gdzie osoba w takiej sytuacji może otrzymać dużo wsparcia, także duchowego, są tam również księża.
            • ankapok Re: szukam pilnie: 23.11.08, 10:24
              imbirko,to b trudne tematy,tez nie wiem,co bym zrobila bedac w danej
              konkretnej sytuacji... gdybac sobie mozna,a co innego realnie to
              przezywac... wydaje mi sie,ze Bog powolal dziecko,wiec trzeba czekac
              na cud lub ewentualny naturalny koniec-nie mialabym smialosci sama
              ingerowac w Bozy Plan i czegos przyspieszac-tak mi sie wydaje,a co
              by bylo w praktyce,nie moge tego ocenic.w ewy to bylo dlugo
              wyczekiwane dziecko,a tu taka sytuacjasad ja tez dlugo na ciaze
              czekalam,lekarze nie dawali mi szans na dziecko,a ...mam juz 2smile-
              gdybys chciala,bym ci cos o swoim przypadku napisala,co moze i tobie
              mogloby pomoc w zajsciu w ciaze,to daj znac?smile-uleczyla mnie dr ewa
              dabrowska,bardzo katolicki lekarzsmile
          • ankapok nati, 23.11.08, 10:15
            dzieki za te wspaniale slowa,zaraz jej przekazesmile
          • ankapok tak! 23.11.08, 10:17
            nati1011 napisała:
            > Jeżlei zaś dziecko jest naprawdę śmiertelnie chore - to czyż nie
            > jest rolą matki być z nim do końca?

            swiete slowa!
    • madasia Re: szukam pilnie: 22.11.08, 20:17
      mialam okazje osobiscie poznac te osobe.Od 12tygodnia ciazy zyla ze
      swiadomoscia, ze urodzi dziecko z zespolem downa. Nawet taki spec od
      usg jak Roszkowski byl pewien, ze tak jest. Lekarzom musiala sie
      tlumaczyc , czemu nie zrobila amniopunkcji. A dziecko...urodzilo sie
      zdrowe.
      www.poronienie.pl/historia_doroty.html
      • ankapok madasiu, 23.11.08, 10:31
        u mojego dziecka tez downa podejrzewali,ale...urodzilo sie zdrowesmile
        czasem to bledna diagnoza,moze niedoskonaly aparat usg,pomylka
        lekarza itd.zadnych badan nie robilam,ktore moglyby w jakikolwiek
        sposob dziecku zagrozic.nie zrobilam nawet badania krwi,bo inny
        lekarz mi je odradzil,kazal czekac.
        • ankapok dylematy... 23.11.08, 10:32
          ewa rozwaza,czy brac leki na podtrzymanie ciazy,skoro dzidzia
          okazala sie chora...
          • mamaanieli Re: dylematy... 23.11.08, 10:54
            nie wiem czy czytałaś te linki, które ci wysłałam. tam jest wywiad z
            o. Mogielskim. to jest dominikanin, który prowadzi nieformalne
            duszpasterstwo kobiet przez i po takimi decyzjami (zajmuje sie
            również mamami po poronieniu naturalnym). twoja koleżanka jest z
            wawy a on mieszka na freta i z pewnościa będzie mógł się z nią
            spotkac. wiele kobiet się do niego zwraca. pozdrawiam. A.
            • ankapok Re: dylematy... 23.11.08, 18:12
              zaraz jej przekaze.dzieki,mamaanieli!
              nie mam niestety czasu czytac tych wszystkich linkow od was,ewie
              przekazuje,bo mam 2 malych dzieci i przed kompem nie moge
              spokojnie,dluzej posiedziecsad
      • imbirka Re: szukam pilnie: 23.11.08, 10:54
        Chyba dobrze byłoby nie mieszać różnych kwestii - zrozumiałam, że autorce wątku chodzi o przypadek w którym u dziecka stwierdzono wadę letalną lub poważną chorobę w której jest wysokie prawdopodobieństwo śmierci dziecka w trakcie porodu lub niedługo po nim. Są to poważne choroby genetyczne, niedorozwoje układu nerwowego, poważne malformacje. W takich przypadkach, z różnych przesłanek - stan psychiczny kobiety w ciąży, obciążenie organizmu, a także stan dziecka, lekarze proponują tzw. terminację ciąży, i rozumiem, że dylematy dotyczą tego, czy się zgodzić, czy czekać. Kontynuowanie ciąży przy takich diagnozach czasem można porównać do uporczywego podtrzymywania życia, które leczeniem już nie jest. Zespół Downa do takich chorób nie należy, i choć również wywołuje różne dylematy, są one zupełnie innego rodzaju, także w sensie moralnym.
        • mamaanieli Re: szukam pilnie: 23.11.08, 11:14
          uzupełniam: terminacje są proponowane również kobietom, które
          oczekują na dziecko z zesp.downa, tetralogią fallota, zespołem
          turnera czy... mukowiscytozą. generalna zasada jest taka, na jaką
          pozwala polskie prawo: ciążę można przerwać, gdy dziecko jest chore.
          a juz niuansów "wada ciężka i nieodwracalna" nikt nie definiuje. na
          zachodzie "terminuje się" dzieci np. z rozszczepem podniebienia...

          przyczynami proponowania terminacji, oprócz tego co napisałaś, jest
          również zwykła wygoda lekarzy (kobieta powinna byc pod lepszą niż
          zwykła opieką medyczną dla ciężarnych) oraz bida służby zdrowia.
          niejedna kobieta, która czeka na chore dziecko usłyszała, że
          tylko "zajmuje łóżko rokującym ciążom". poza tym - nieznajomośc
          psychologii: kobiety, które decyzują się donosić ciążę i dziecko
          umiera, lepiej to znosza niż te, które terminują ciążę i całe życie
          potem są w żałobie. kwestia dobrego przezycia żałoby i braku
          poczucia winy.

          "Kontynuowanie ciąży przy takich diagnozach czasem można po
          > równać do uporczywego podtrzymywania życia, które leczeniem już
          nie jest". Absolutnie nie można tego porównać do uporczywego
          podtrzymywania życia. Bo nie mówimy o "uporczywym podtrzymuwaniu
          ciąży", tylko o pozwoleniu na samoistne jej rozwiązanie. dzieci z
          wadami letalnymi nie cierpią w łonie matki, mają wszystko co im
          potrzeba. nie cierpią z powodu sztucznego oddychania, karmienia,
          itp. nie leżą w szpitalach, podpięte do setek rurek, nie robi się im
          przeróżnych bolesnych zabiegów. po prostu są razem z matkami.
          • imbirka Re: szukam pilnie: 23.11.08, 11:49
            mamaanieli napisała:

            > "Kontynuowanie ciąży przy takich diagnozach czasem można po
            > > równać do uporczywego podtrzymywania życia, które leczeniem już
            > nie jest". Absolutnie nie można tego porównać do uporczywego
            > podtrzymywania życia.
            Uściślam - mam na myśli uszkodzenia układu nerwowego połączone z brakiem kości czaszki. Dla mnie istnieje różnica między terminacją ciąży w sytuacji wady letalnej a np. w przyp. Zesp. Downa - co jest wg mnie aborcją. Co do reszty - akurat ja się spotkałam z przypadkami, w których letalność była ewidentna. To co piszesz jest kolejnym dowodem na to, że w Polsce w opiece okołoporodowej najmniej liczą się Ci, których opieka ta dotyczy.
          • isma Re: szukam pilnie: 23.11.08, 12:47
            Uzupelniam: nie ma czegos takiego, jak "uporczywe podtrzymywanie zycia". Jest po
            prostu "podtrzymywanie zycia", czyli dostarczanie zywemu organizmowi pozywienia,
            wspomaganie oddychania etc. Dzieki tym zabiegom pacjent pozostaje trwale w tym
            stanie, w jakim sie znalazl.

            Czym innym jest natomaist "uporczywa terapia", czyli stosowanie zabiegow
            majacych w zalozeniu "poprawic" stan pacjenta, nieproporcjonalnych do jego
            stanu. Do tych zabiegow zalicza sie farmakoterapie u chorych z nowotworem w
            stanie terminalnym , czy - z przykladow drastycznych - reanimacje w agonii.

            Podtrzymywanie ciazy (w przypadku dziecka z wada letalna) nie "uporczywa
            terapia", bo nikt dziecka nie "leczy". Zapewnia sie natomiast warunki, aby
            smierc nastapila w tym momencie, w ktorym to bedzie naturalne i nieuchronne,
            czyli zazwyczaj po narodzeniu.

            Oczywiscie, jesli jest realne zagrozenie dla zycia czy zdrowia matki, to
            terminacja moze byc konieczna.
            • mamaanieli Re: szukam pilnie: 23.11.08, 17:01
              Isma napisała: "Podtrzymywanie ciazy (w przypadku dziecka z wada
              letalna) nie "uporczywa
              terapia", bo nikt dziecka nie "leczy". Zapewnia sie natomiast
              warunki, aby
              smierc nastapila w tym momencie, w ktorym to bedzie naturalne i
              nieuchronne,
              czyli zazwyczaj po narodzeniu". otóż to! takie prawo należy się
              również dziecku, któremu nie dane było posiadać zdrowego systemu
              nerwowego, czy też czaszki. takie dziecko również ma prawo umrzeć
              godnie, a nie być "wyciąganym" na siłę. pomijając, w jakich
              warunkach potem takie dzieci umierają...

              co do terminacji ciąży, która zagraża matce. rozmawiałam na ten
              temat z dwiema sławami medycznymi. i generalnie takie ciąże nie
              zagrażają bardziej zdrowiu matki, niż ciąże "normalne". owszem,
              muszą być częściej i dokładniej monitorowane: gdyby dziecko umarło i
              czas jakiś nie następowałoby poronienie, groziłoby to zakażeniem
              wewnątrzmacicznym.
              poza tym mogą nastąpić "zwykłe" dla ciąży powikłania: typu stan
              przedrzucawkowy. (ciąże kończy się wtedy ze względu na rzeczywiste
              zagrożenie życia matki, a nie wydumane straszenie ewentualnymi
              powikłaniami) wady letalne u dziecka mają się nijak do zdrowia
              (fizycznego) matki.

              generalnie największym zagrożeniem dla matki, która nosi chore
              dziecko, jest brak odpowiedniej opieki psychologicznej i
              nieprzygotownie personelu medycznego. dlatego radzę Ci Ankapok, weź
              kolezankę na Madalińskiego, najlepiej od razu do Chazana. oni tam
              wszyscy szkolili się w pomocy kobietom w podobnych sytuacjach,
              szpital jest wzorcowy jeśli chodzi o tryb postepowania z rodzicami
              po stracie. jeśli chcesz pogadać, napisz na priw - możemy pogadac
              przez telefon, powiem ci szczegóły. pozdrawiam. A.
              • ankapok mamaanieli, 23.11.08, 18:05
                zgadzam sie z tym,co napisalas.
                chazan niestety na madalinskiego nie przyjmujesadmoze ktos wie,gdzie
                on przyjmuje?
                • mamaanieli Re: mamaanieli, 23.11.08, 18:20
                  odpisałam na priw.
                  • ankapok Re: mamaanieli, 23.11.08, 18:47
                    hej!przeczytaj maila.
            • ankapok isma, 23.11.08, 18:38
              > Oczywiscie, jesli jest realne zagrozenie dla zycia czy zdrowia
              matki, to
              > terminacja moze byc konieczna.

              jest tez,troszke z innej beczki, przyklad sw.joanny molla,ktora mimo
              zagrozenia wlasnego zycia, nie zgodzila sie na wczesniejsze
              rozwiazanie ciazy,czy wrecz usuniecie,ale ciaze donosila mimo
              wlasnego cierpienia i zmarla niedlugo po porodzie.dziecko zyjesmile
              taka byla swieta wola swietejsmile
              • isma Re: isma, 23.11.08, 19:50
                W porzadku, ale moze nie rozmawiajmy o wszystkich pokrewnych przypadkach na raz,
                bo sie pogubimy. Dziecko JBM bylo zdrowe, to jest inna sytuacja.

                Ja mowie wylacznie o sytuacji, kiedy JEDNOCZESNIE wystepuje potwierdzona wada
                letalna i kontynuowanie ciazy zgraza zyciu czy zdrowiu matki. Jak slusznie
                napisala MamaAnieli, zbieg okolicznosci rzadki, jakkolwiek nie niemozliwy.
                • nati1011 Re: isma, 23.11.08, 19:59
                  najczęściej spotykanym zagrożeniem - realnym - życia matki jest
                  ciaza pozamaciczna i gestoza. Zdarza się relatywnie często i wymaga
                  ukończenia ciazy przed terminem. Bez wzgledu na szanse dziecka. W
                  pierwszym przypadku dziecko ginie, w drugim czasem ma szanse. Po
                  prostu kontynuacja ciazy kończyłaby sie śmiercia obojga. I należy
                  wtedy ratowac choć matkę, lub próbowac oboje, chocby to był 24
                  tydzień ciaży. sad

                  Choć osobiście słyszałam już opinie - niestety duchownych - kórzy
                  usuniecie ciaży pozamacicznej czy jej skrócenie w przypadku gestozy
                  (lub podobnej) nazywali aborcją. sad(
        • ankapok imbirko, 23.11.08, 18:24
          imbirka napisała:

          > Chyba dobrze byłoby nie mieszać różnych kwestii - zrozumiałam, że
          autorce wątku
          > chodzi o przypadek w którym u dziecka stwierdzono wadę letalną lub
          poważną cho
          > robę w której jest wysokie prawdopodobieństwo śmierci dziecka w
          trakcie porodu
          > lub niedługo po nim.
          tego nikt na 99% nawet powiedziec nie moze,jak bedzie.dzidzia nie ma
          nozek,ma tez powazne wady ukladu moczowego,co ma sie ponoc jeszcze
          poglebic z czasem.ale nic tu przesadzic sie nie da,co bedzie po
          porodzie dokladnie itd.tylko Bog to wie...

          Są to poważne choroby genetyczne, niedorozwoje układu nerw
          > owego, poważne malformacje. W takich przypadkach, z różnych
          przesłanek - stan p
          > sychiczny kobiety w ciąży, obciążenie organizmu, a także stan
          dziecka, lekarze
          > proponują tzw. terminację ciąży, i rozumiem, że dylematy dotyczą
          tego, czy się
          > zgodzić, czy czekać.
          stan tego dzieciatka moze nie jest az tak ciezki,tego nie wiadomo,co
          dalszy przebieg ciazy przyniesie,ale mi sie wydaje,ze ja bym miala
          potem,w przyszlosci dlaszej, wieksze obciazenie psychiczne,gdybym na
          terminacje ciazy sie zgodzila,zamiast czekac na to,co przyniesie
          Bog...

          Kontynuowanie ciąży przy takich diagnozach czasem można po
          > równać do uporczywego podtrzymywania życia, które leczeniem już
          nie jest.
          ja tak na to nie patrze.

          Zespó
          > ł Downa do takich chorób nie należy, i choć również wywołuje różne
          dylematy, są
          > one zupełnie innego rodzaju, także w sensie moralnym.
          zaepol downa ma mniej i bardziej powazne postacie,uposledzenie
          dziecka moze byc wielkie,duze problemy z sercem czesto temu
          towarzysza itd.
    • nati1011 wady letalne 23.11.08, 19:25
      czyli takie, które nie dają zadnych (lub prawie żadnych) szans na
      przeżycie.

      Nie rozumiem zalecanie terminacji ciaży, o której wiadomo, ze musi
      zakończyc się śmiercia dziecka. Cod aje kobiecie przerwanie ciaży
      wczęsniej? Komfort psychiczny? Prak traumy po śmierci dziecka? Czy
      jest jej łatwiej lub lżej? NIe, to tylko wygoda lekarzy, zeby nie
      powiedziec wygodnictwo. Skor dziecko i tak umrze, to czekajac na
      jego naturalny koniec, matka ma czas, by sie z tym oswoić, pożegnać,
      przygotować, i cieszyć tymi chwilami, gdy sa jeszcze razem... Godząc
      sie na terminację nie zyskuje kompletnie nic.
      Poza wyrzutami sumienia.


      Jeżeli wady są potwierdzone, kobieta ma pełne prawo przestać brać
      leki na podtrzymanie ciaży. To nie ma sensu. Lepiej zostawić sprawy
      swojemu biegowi i nie przedłużać farmakologicznie ciaży. Moim
      zdaniem dotyczy to tez ciaży z wadami nieletalnymi. Nie ma to nic
      wspólnego z terminacją czy eutanazją. Zostawiamy sprawę Bogu.
      Dziecko może się urodzić, ale moze tez odejść, jeżeli jest chore.
      Jakkolwiek okrótnie to brzmi, jeszcze nie tak dawno odbywała się
      naturalna selekcja i wiele uszkodzonych ciaż kończyło sie
      poronieniem. Teraz - dzieki medycynie - można w wielu przypadkach
      przedłużać ciażę, co z jednej strony daje szanse na urodzenie
      dziecka, które kiedyś nie miałoby szans (jak mój sisotrzeniec) ale
      tez powoduje, że na świat przychodza dzieci cieżko chore, któe bez
      tego wspomagania nie dotrwałyby do porodu. To nie są łątwe decyzje
      czy dylematy. Każda historia jest inna i jest odrębnym dramatem.
      Czym innycm jest jednak powiedzenie: rezygnujemy ze wspomagania
      medycznego i zostawiamy sprawę Bogu (czy naturze, jak ktoś nie
      wierzy), a czymś zupełnie innym jest wywołąnie wczesniejszego
      porodu, bo lekarzowi wydaje się, ze dziecko nie ma szans. I
      powiedzmy sobie szczerze, wad letalnych jest niewiele, za to przy
      każdej anomalii w badaniach - często bez potwierdzenia - lekarz w
      jednym zdaniu mówi, że dziecko jest chore, a w drugim sugeruje
      terminacje ciaży. Często rodzice nawet o tym by nie pomyśleli, ale
      lekarz korzystając z szoku jaką jest wiadomosć o chorobie
      oczekiwanego maleństwa dodatkowo potęguje go twierdzeniem, ze
      decyzję trzeba podjać już, natychmiast, bo za tydzien bedzie za
      późno (co przeważnie nie jest prawdą) i podsuwa zszokowanej kobiecie
      papiery do podpisania. A często albo się myli, albo te wady
      pozwalają na normalne funkcjonowanie. Wiele - jak np wady serca
      można skorygować operacyjnie lub dziecko odczuwa tylko niewielki
      dyskomfort życia. sad
      • ankapok Re: wady letalne 23.11.08, 19:35

        nati1011 napisała:

        > czyli takie, które nie dają zadnych (lub prawie żadnych) szans na
        > przeżycie.
        >
        > Nie rozumiem zalecanie terminacji ciaży, o której wiadomo, ze musi
        > zakończyc się śmiercia dziecka. Cod aje kobiecie przerwanie ciaży
        > wczęsniej? Komfort psychiczny? Prak traumy po śmierci dziecka? Czy
        > jest jej łatwiej lub lżej? NIe, to tylko wygoda lekarzy, zeby nie
        > powiedziec wygodnictwo. Skor dziecko i tak umrze, to czekajac na
        > jego naturalny koniec, matka ma czas, by sie z tym oswoić,
        pożegnać,
        > przygotować, i cieszyć tymi chwilami, gdy sa jeszcze razem...
        Godząc
        > sie na terminację nie zyskuje kompletnie nic.
        > Poza wyrzutami sumienia.
        zgadzam sie z tym calkowicie.

        ale co do przerwania brania lekow na podtrzymanie ciazy,to ja nie
        wiem,jak bym w tej sprawie postapila.pewnie poradzilabym sie
        jakiegos ksiedza.a moze przedluzenie ciazy jednak daje dziecku
        szanse na jakies polepszenie jego stanu zdrowia,przedluzenie ciazy
        (moze a noz akurat wynajda jakis sposob leczenia dziecka...)?
        zdrowemu dziecku bym dawla leki podtrzymujace ciaze,a choremu nie,bo
        jest chore?-to jakby nierowne traktowanie dzieci,dostaja niby
        nierowne szanse zycia itd.ja bym tu miala wielki dylemat jednak... a
        czy moze te leki podtrzymujace ciaze moga choremu dziecku szkodzic?
        duzo znakow zapytania.
        • mamalgosia Re: wady letalne 23.11.08, 19:41
          ankapok napisała:


          >
          > ale co do przerwania brania lekow na podtrzymanie ciazy,to ja nie
          > wiem,jak bym w tej sprawie postapila
          ja też nie wiem. I aż się boję pomyśleć. Bo przecież jest tak, że
          natura często sama eliminuje ciąże, kiedy płody są poważnie
          uszkodzone. A gdyby nie leki na podtrzymanie ciąży, ja byłąbym
          bezdzietna.
          Potwornie trudne, nie chcę gdybać.

          >
          • nati1011 Re: wady letalne 23.11.08, 19:55
            mamalgosia napisała:

            > ankapok napisała:
            >
            >
            > >
            > > ale co do przerwania brania lekow na podtrzymanie ciazy,to ja
            nie
            > > wiem,jak bym w tej sprawie postapila
            > ja też nie wiem. I aż się boję pomyśleć. Bo przecież jest tak, że
            > natura często sama eliminuje ciąże, kiedy płody są poważnie
            > uszkodzone. A gdyby nie leki na podtrzymanie ciąży, ja byłąbym
            > bezdzietna.
            > Potwornie trudne, nie chcę gdybać.
            >
            > >


            Potwornie trudne. Ale jeżeli takie leki przedłużyłyby cierpienie
            dziecka które i tak nie ma większych szans na życie? Tu nie ma
            prostych odpowiedzi i dzecyzji. Ale myślę, ze są takie sytuacje, gdy
            mozna te leki odstawić i jest to z korzyścią dla obydwu stron.
            • ankapok nati1011, 29.11.08, 00:13
              nati1011 napisała:
              > Potwornie trudne. Ale jeżeli takie leki przedłużyłyby cierpienie
              > dziecka które i tak nie ma większych szans na życie? Tu nie ma
              > prostych odpowiedzi i dzecyzji. Ale myślę, ze są takie sytuacje,
              gdy
              > mozna te leki odstawić i jest to z korzyścią dla obydwu stron.
              ewa leki odstawila,nie znam szczegolow tej decyzji.w kazdym razie,wg
              mnie dzecko w lonie matki nie cierpi,tam ma sie ok mimo choroby,ale
              moze sie myle...
              • nati1011 Re: nati1011, 29.11.08, 10:39
                więc teraz pozostaje już tylko czekać i modlić się.

                Wiem, ze to trudne, ale czasem takie farmakologiczne podtrzymywanie
                ciaży też może być formą brania sprawy w swoje ręce. Jestem
                przekonana, że oddając całą tą tragedie Bogu rodzice robią najlepiej
                jak potrafią. On jest ponad medycynę i wszystkie diagnozy. Jeżeli to
                dziecko ma żyć, to bedzie żyło mimo braku chemicznego wspomagania. A
                jeżeli nie jest mu dane ziemskie życie, to rodzice przecież wiedzą,
                ze wróci do domu Ojca.

                Będę pamiętać.
          • ankapok Re: wady letalne 25.11.08, 01:32
            gdyby nie leki na podtrzymywanie ciazy,ja pewnie stracilabym
            pierwszego synka...
      • mamalgosia Re: wady letalne 23.11.08, 19:38
        nati, nie chcę się wypowiadać w tym temacie, temat jest dla mnie za
        trudny.
        Powiem tylko, że miałam okazję wysłuchać opowiadania
        (wstrząsającego) kobiety, która musiała donosić ciążę, choć dziecko
        było martwe, kazali jej rodzic naturalnie.
        • nati1011 Re: wady letalne 23.11.08, 19:52
          mamalgosia napisała:

          > nati, nie chcę się wypowiadać w tym temacie, temat jest dla mnie
          za
          > trudny.
          > Powiem tylko, że miałam okazję wysłuchać opowiadania
          > (wstrząsającego) kobiety, która musiała donosić ciążę, choć
          dziecko
          > było martwe, kazali jej rodzic naturalnie.

          Mamalgosiu, jeżeli dziecko zmarło, to w ciagu kilku dni musi
          nastąpić poród, bo inaczej grozi to zakazeniem organizmu matki.
          Jeżeli ktoś kazał jej chodzić dłużej, to był to bład lekarza - nie
          pierwszy zresztą. sad(
          Co do porodu naturalnego. Jeżeli dziecko jest martwe, to lepiej by
          rodziło się naturalnie. Cesarka jednak zmniejsza szanse kobiety na
          kolejne ciaże (np jeżeli kobieta chciałaby mieć więcej dzieci)
          • mamalgosia Re: wady letalne 23.11.08, 19:53
            To było chyba w latach 60tych, wtedy różne "cuda" sie zdarzały w
            szpitalach
      • imbirka Re: wady letalne 23.11.08, 19:44
        nati1011 napisała:
        > Nie rozumiem zalecanie terminacji ciaży, o której wiadomo, ze musi
        > zakończyc się śmiercia dziecka. Co daje kobiecie przerwanie ciaży
        > wcześniej?
        Mogę Ci tylko powiedzieć o kobietach, które ja poznałam (dzieci zmarły w ich
        ramionach, poród odbył się pok. 24 tyg. ciąży) niektóre z tych powodów mogą
        wydać się mniej lub bardziej błahe, ale dla nich były ważne - nie były w stanie
        psychicznie znieść myśli o tym, że dziecko w każdej chwili może umrzeć, nie były
        też w stanie czekać do naturalnego rozwiązania; ze względu na charakter wady
        było wys. prawdopodobieństwo że dzieci nie przeżyją porodu w bardziej
        zaawansowanej ciąży; nie były w stanie mówić wszystkim z otoczenia, o chorobie
        dziecka i o tym, że nie czekają na szczęśliwy poród. "Dzięki" terminacji mogły
        przede wszystkim urodzić drogami natury i pożegnać się z dziećmi, które urodziły
        się żywe i umarły po kilku godzinach w godnych warunkach, przy swoich rodzicach.
        W sensie fizycznym szybciej wróciły do formy, bo nie miały cc. Nie sądzę, aby
        uniknęły traumy, albo by było im lżej, ale było inaczej. Tak czy inaczej jest to
        doświadczenie, które naznacza na całe życie.
        • nati1011 Re: wady letalne 23.11.08, 20:06
          imbirka napisała:

          > Mogę Ci tylko powiedzieć o kobietach, które ja poznałam (dzieci
          zmarły w ich
          > ramionach, poród odbył się pok. 24 tyg. ciąży) niektóre z tych
          powodów mogą
          > wydać się mniej lub bardziej błahe, ale dla nich były ważne

          Nie zamierzam nikogo oceniać - zwłaszcza na odległość. I jeżeli
          kogoś obarczam odpowiedzialnością, to najszybciej lekarza, a nie
          zbolałą matkę. Pytanie tylko, czy jeżeli te kobiety otrzymały
          odpowiednie wsparcie od lekarzy i otoczenia ich decyzja byłaby taka
          sama.

          Kobiety, które spotkałam po terminacji miały wyrzuty sumienia.
          Mniejsze lub większe. Oskarżały się o zabicie dziecka lub
          przynajmniej miały wątpliwości czy dobrze zdecydowały. Kobiety,
          które utraciły dzieci w wyniku naturalnego rozwoju sytuacji znosiły
          to dużo lepiej.

          Tak czy inaczej jest t
          > o
          > doświadczenie, które naznacza na całe życie.

          Chyba każda śmierć i każde nowe życie naznacza. I nie zawsze sobie z
          tym radzimy.
          • ankapok Re: wady letalne 29.11.08, 00:17
            zgadzam sie calkowicie z nati.
Pełna wersja