jest źle, bardzo źle...

12.12.08, 23:28
tym razem to nie zwykły wirus. Nie mam siły by pisać więcej.
Pamietajcie prosze w modlitwie. Bardzo mi to teraz potrzebne. Boję
się, tak trudno zaufać...
    • isma Re: jest źle, bardzo źle... 12.12.08, 23:53
      No, no. Dobrze bedzie. Glowa do gory.
    • mamalgosia Re: jest źle, bardzo źle... 13.12.08, 09:03
      będzie dobrze.
      Będę pamiętała
    • mader1 Re: jest źle, bardzo źle... 13.12.08, 09:24
      dobrze
    • pawlinka Re: jest źle, bardzo źle... 13.12.08, 11:11
      pamiętaj, że nie jesteś sama. Trzymaj się.
    • sion2 Re: jest źle, bardzo źle... 13.12.08, 13:12
      masz moja modlitwę
      • verdana Re: jest źle, bardzo źle... 13.12.08, 18:30
        Trzymaj się - czasami wyglada, ze jest źle, a konczy sie dobrze.
    • anngal Re: jest źle, bardzo źle... 14.12.08, 12:43
      Nie bój się Nati, to minie, na pewno. Idę zaraz na Mszę, pomodlę się
      • maadzik3 Re: jest źle, bardzo źle... 14.12.08, 13:38
        Znam ten straszny strach, ale bedzie dobrze, musi byc...
    • mamalgosia odezwij się 14.12.08, 14:41
      jak tylko będziesz mogła
    • zebra12 I ja będę pamiętać! 14.12.08, 18:14
      Trzymaj się!
    • rycerzowa Re: jest źle, bardzo źle... 14.12.08, 18:59
      Jakkolwiek by nie było, pamiętaj - nie jesteś sama!
    • minerwamcg Re: jest źle, bardzo źle... 15.12.08, 00:30
      Trzymaj się, Nati. Pamiętamy.
    • mary_ann Re: jest źle, bardzo źle... 15.12.08, 08:48
      jasne, będę pamiętać
    • liliana22 Re: jest źle, bardzo źle... 15.12.08, 12:03
      ja też będę pamiętać...
    • twoj_aniol_stroz Re: jest źle, bardzo źle... 15.12.08, 14:51
      Będę pamiętać i nie poddawaj się...
    • nati1011 jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 15.12.08, 16:00
      Dziekuję Wam wszystkim.

      Zaczęło sie zwykłym, banalnym przeziębieniem, które oczywiście
      przechodziłam - jakżeby inaczej, skoro miałam w domy dwoje chorych
      dzieci. Ale tym razem okazało się, że powikłania to nie jest tylko
      straszak na opornych pacjentów. Po paru dniach przyszło tak
      gwałtowne i masywne załamanie, że zaczeły wysiadać podstawowe
      funkcje organizmu, a mikroby nic sobie nie robiły z magicznych
      środków leczniczych. Ale dziś chyba mikroby w końcu sie poddały.
      Czuję się wprawdzie jakby walec po mnie przejechał i jeszcze kilka
      dni to mnie w łóżku czeka ale gorączka w końcu spadła, więc jest
      nadzieja, ze antybiotyk jednak działa.

      Dziękuje Wam wszystkim. Jakoś lżej było wiedząc, że o mnie
      myślicie. smile)

      Ps.
      Oczywiście w ramach podniesienia na duchu w szpitalu położyli mnie
      pod plakatem: "grypa zabija... zaszczep sie". Na naszą służbe
      zdrowia to naprawdę mozna zawsze liczyć wink
      • twoj_aniol_stroz Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 15.12.08, 16:18
        Dobrze czytać, że jest lepiej ale ten tekst mnie powalił:
        > Oczywiście w ramach podniesienia na duchu w szpitalu położyli mnie
        > pod plakatem: "grypa zabija... zaszczep sie". Na naszą służbe
        > zdrowia to naprawdę mozna zawsze liczyć wink

        big_grinDD Noooo, nasz służba zdrowia ma poczucie taktu i delikatność
        nosorożca pancernego wink Ale jak dopisuje Ci poczucie humoru to już
        jest dobrze smile
      • mamalgosia Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 15.12.08, 17:03
        Najwyraźniej nie zabija - dobrze, że nie zmarnowałam pieniędzy na
        szczepionkęsmile)

        A tak serio: nati, dobrze wiedzieć, że lepiejsmile) Miód na serce takie
        wieści z dalekiej krainy.
        • nati1011 Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 15.12.08, 17:45
          mamalgosia napisała:

          > Najwyraźniej nie zabija - dobrze, że nie zmarnowałam pieniędzy na
          > szczepionkęsmile)

          ja od kilku dni nie jestem już taka pewna. Gdybym miała kilkanaście
          lat wiecej lub nerki w gorszym stanie mogło by nie byś tak wesoło.
          Inna sprawa czy szczepienia są w stanie nas przed grypą obronić. W
          każdym razie następnym razem zastanowię sie, czy z przeziebieniem na
          pewno musze latać po dworze smile
          • maadzik3 Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 15.12.08, 20:37
            Nati, jakze sie ciesze!!! Tak sie martwilam. Duzo owocow, warzyw i oszczedzaj
            sie! Ja tez przemysle to i owo. W niedziele mielismy waznych gosci (szef meza)
            wiec zwloklam sie z 39 stopniami i udawalam kwitnaca. Dochodze juz do siebie,
            ale chyba przemysle...
            • nati1011 Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 15.12.08, 20:52
              No strachu się trochę najadłam - i rodzina przy okazji też.
              Najgorsze było to, ze to nie było nawet cieżkie przeziebienie.
              Zaliczyłaby je nawet do tych łagodniejszych. I jak w piątek rano
              poczułam się gorzej, to sobie to zlekceważyłam. Może gdybym została
              w domu to nie byłoby całej jazdy....
              • verdana Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 15.12.08, 21:29
                Pewnie by była - zwykle to pech, a nie jakieś zaniedbanie. Ale
                grunt, ze już jest lepiej. To najwazniejsze.
                • nati1011 Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 15.12.08, 21:50
                  pewnie masz rację, ale żeby tak mały mikrob w ciągu kilku godzin
                  wysadził nerki, płuca i układ trawienny...

                  Ganiasz, spieszysz się, milion spraw do załatwienia, dzieci, dom,
                  praca... a za chwilę walczysz o każdy oddech, bo twój własny
                  organizm zwalcza intruza tak intensywnie, ze zapomina, że żywiciel
                  też to musi przeżyć wink
              • minerwamcg Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 15.12.08, 22:31
                Uuuuf. No, to Bogu dzięki. Ale rzeczywiście, może posłuchaj Szefa i
                wyciągnij wnioski?..
              • liliana22 Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 16.12.08, 09:27
                Bardzo się cieszę, że jest lepiej, ale jeszcze się pomodlę i o
                zdrowie i o przemyślenia....
      • alex05012000 Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 16.12.08, 09:07
        nie pisałam, ale bardzo sie zmartwiłam... ja to w ogóle myślałam, że
        o synka chodzi... tak czy siak życzę zdrowia i szybkiego powrotu do
        pełni sił...
      • mader1 Re: jest nadzieja, że już bezie lepiej :) 16.12.08, 23:17
        cieszę się Nati. Dbaj o siebie.
    • mamalgosia :((( i u mnie 16.12.08, 09:45
      Przepraszam, że się podpinam, ale nie chcę zakładać nowego wątku.
      Problem zdrowotny, co do którego miałam nadzieję, że nie będę go
      musiała rozplątywać w tym roku szkolnym, objawił się z nową siłą. Na
      razie zupełnie nie wiem co zrobić i jakiego rozwiązanai szukać.
      Bezsilność, smutek i strachsad
      • nati1011 Re: :((( i u mnie 16.12.08, 11:03
        Mamalgosiu trzymaj się. Jak chcesz, to napisz na priva, ja już
        ostatnio tyle choróbsk przerabiałam, ze moze coś ci podpowiem.

        Nie wiem czy to wina pogody czy stresu, ale mam wrażenie, ze od
        kilku lat ludzie jakoś bardziej chorują. Kiedyś chorowały dzieciaki,
        ale też jakoś bardziej typowo, a dorośli to raz na kiedyś. A tu od
        jakiś 2-3 lat mało ze dzieci łąpią coraz bardziej skomplikowane
        choróbska to jeszcze dorośli ciagle z jakimiś problemami. Jakaś nowa
        fala demonów chorobowych ruszyła do akcji czy co sad((
        • mamalgosia Re: :((( i u mnie 16.12.08, 18:21
          Dziękuję, ale to do usunięcia.
          Wsparcie potrzebne bardzosad
          • nati1011 Re: :((( i u mnie 16.12.08, 19:22
            wsparcie to Ty u mnie masz zawsze smile
            • mamalgosia Re: :((( i u mnie 16.12.08, 21:17
              Dziękuję serdeczniesmile
              Na razie jestem zmęczona i skołowana - życiem. A chorobą jakoś
              zaskoczona, myślałam, że to będzie póxniej, że zaplanuję, a teraz
              sama już nie wiemsad
      • twoj_aniol_stroz Re: :((( i u mnie 16.12.08, 18:33
        Będę pamiętała i wierzę, że też już niedługo napiszesz dobre
        wieści smile
        • mamalgosia Re: :((( i u mnie 16.12.08, 21:18
          Niedługo to raczej nie, bo na pewno nie rozwiążemy tego nawet w
          przeciągu kilku miesięcy. Ja wiem: może to niedługo...
          Nie wiem, naprawdę na arzie nie wiemsad

          P.S. Wreszcie skończyłam książkę od Ciebie, dziękuję za to
          przybliżenie Urszuli. Nie wiedziałąm, że byłą taka przedsiębiorcza,
          sprytna i twarda
          • twoj_aniol_stroz Re: :((( i u mnie 17.12.08, 19:14
            > Niedługo to raczej nie, bo na pewno nie rozwiążemy tego nawet w
            > przeciągu kilku miesięcy. Ja wiem: może to niedługo...
            > Nie wiem, naprawdę na arzie nie wiemsad

            Z całego serca życzę Ci spokoju i pozytywnych myśli i żeby wszelkie
            lęki były jak najdalej od Ciebie.

            > P.S. Wreszcie skończyłam książkę od Ciebie, dziękuję za to
            > przybliżenie Urszuli. Nie wiedziałąm, że byłą taka
            przedsiębiorcza,
            > sprytna i twarda

            A owszem, była, była... Była też po prostu mądrą, zwykłą zakonnicą smile
      • mader1 Re: :((( i u mnie 16.12.08, 23:16
        będę pamiętała. Zresztą... pamiętam zawsze, bo obiecałam.
        • malla.mi Re: :((( i u mnie 18.12.08, 18:03
          Ale nas tu dużo przewlekle chorujących na jakieś mniej lub bardziej
          określone paskudstwosad Ja Was dobrze rozumiem, więc pomodlę się o
          siłę i zdrowie.
Pełna wersja