kann2
20.12.08, 17:31
Czytam o rozterkach Jarosława Gowina w związku z projektem ustawy
o "in vitro":
info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1229768050
info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1229770755
Gowin twierdzi, że formowany przezeń projekt ustawy jest bliski
chrześcijaństwu, bo ochrona osoby ludzkiej (zarodka) jest w nim
większa, aniżeli w obecnym stanie rzeczy, gdzie takiej ochrony nie
ma w ogóle, bo nie ma żadnej regulacji.
Powołuje się przy tym na nr 73 encykliki "Evangelium vitae":
Tak więc w przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest
prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się
nigdy do niego stosować „ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii
publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w
głosowaniu”.
Szczególny problem sumienia mógłby powstać w przypadku, w którym
głosowanie w parlamencie miałoby zdecydować o wprowadzeniu prawa
bardziej restryktywnego, to znaczy zmierzającego do ograniczenia
liczby legalnych aborcji, a stanowiącego alternatywę dla prawa
bardziej permisywnego, już obowiązującego lub poddanego głosowaniu.
Takie przypadki nie są rzadkie. Można bowiem zauważyć, że podczas
gdy w niektórych częściach świata nadal prowadzi się kampanie na
rzecz wprowadzenia ustaw dopuszczających przerywanie ciąży,
popierane nierzadko przez potężne organizacje międzynarodowe, w
innych natomiast krajach — zwłaszcza tych, które doświadczyły już
gorzkich konsekwencji takiego permisywnego ustawodawstwa — pojawia
się coraz więcej oznak ponownego przemyślenia sprawy. W omawianej tu
sytuacji, jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite
zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego
osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i
znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia
propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej
ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych
skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej. Tak
postępując bowiem, nie współdziała się w sposób niedozwolony w
uchwalaniu niesprawiedliwego prawa, ale raczej podejmuje się słuszną
i godziwą próbę ograniczenia jego szkodliwych aspektów.
www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/evangelium_3.html#m24
Ale mimo to biskupi poddali krytyce projekt Gowina: kard. Dziwisz,
abp Nycz. Jedynie abp Życiński wyraził się o tym projekcie z
aprobatą, właśnie w duchu Evangelium vitae.
No więc, jak to jest?
Pytanie o to, czy rzeczywiście nowa ustawa jest - wobec braku
jakiejkolwiek - ustawą restryktywną, czyli ograniczającą in vitro.
Przecież, nawet jeśli nie ma żadnej ustawy, prawo zabrania
unicestwiania zarodków. Tak więc chyba nie można do końca bronić
tezy, że nowa ustawa i tak jest lepsza, aniżeli żadna, i dlatego
katolicki parlamentarzysta mógłby oddać za nią głos.
Co o tym myślicie?