a_weasley
24.12.08, 21:37
Tekst ukazał się w "Wybiórczej" przed Bożym Narodzeniem 2001, podpisany "MJ".
- Gotowe? - spytał Szef.
Wyjrzałem zza chmurki na świat.
- Gotowe.
- No to do dzieła!
Kolega Gabriel wypuścił pierwszą gwiazdę. W dole, jak okiem sięgnąć,
rozjarzyły się miliony okien i lampek na choinkach. Słychać było dźwięki
kolęd, zachwycone dziecięce głosy i szelest rozpakowywanych prezentów.
- Święta - westchnął Szef. - To już ponad dwa tysiące lat, a jestem tak samo
przejęty jak wtedy... Czy wszystkiego dopilnowaliście? Czy każdy naród dostał
swój dar od niebios?
Malachiasz wzruszył skrzydłami i zaczął wyliczać z pamięci: - Amerykanie -
opanowanie terroryzmu i wzrost kursu dolara, Birmańczycy - demokrację,
Dahomejczycy - koniec suszy...
- A Rosjanie?
- Chleb.
- Były jakieś problemy?
- Tylko jeden...
- Co? Znowu oni? O co tym razem prosili?
Malachiasz zerknął do notesu.
- Kolejno: żeby Żerań był rentowny... Żeby posunięcia Belki spowodowały
uaktywnienie makroregionów... Żeby PSL i PiS zapobiegły koalicji SLD z UW
przeciwko Samoobronie... Żeby przelicznik złotego zrównoważył wzrost stopy
inflacji o współczynnik spadku recesji... Żeby rolnictwo weszło do Unii
później niż przemysł... Żeby szlag trafił tego, no...
- Dość! - Szef tupnął, mimowolnie wywołując parę sztormów na Atlantyku i
śnieżycę w Wyoming. - Co za naród! Ręce opadają! Wciąż to samo! Klęski,
pretensje, roszczenia, pijaństwo, lenistwo, pieniactwo, gadulstwo, zawiść,
chciejstwo, pobożne życzenia i bujanie w obłokach! A jak trwoga, to do mnie!
Czy ja jestem pogotowie ratunkowe? I na dodatek jakiś Żerań! Tego już za
wiele! Za co ja ich tak lubię?
Milczeliśmy. Szef rozgarnął chmury nad samym środkiem Europy Środkowej.
- Oj, maluśki, maluśki... - buchnął w niebiosa nieskładny chór nieco
zachrypniętych i ciut bełkotliwych głosów.
Zerknęliśmy na Szefa. Bębnił palcami o kamienne tablice z dziesięciorgiem
przykazań.
- ...kieeeby rękawickaaa... - niosło się przez cichą, świętą noc z monotonnie
szarych bloków i biednych chałup, zagłuszając śpiewy innych nacji.
- Trudno. Muszę się do nich zabrać - powiedział w końcu Szef i zakasał rękawy
szat.
- Apokalipsa, plagi egipskie czy zwyczajny dopust? - spytałem.
- Nie! Pokażcie, gdzie jest ten cały Żerań.