chrust5 04.01.09, 16:46 Szukam dobrej poradni/ doradcy/ psychologa ds. klopotow malzenskich. W Warszawie? Ktos cos zna? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
ann_a30 na Skaryszewskiej 04.01.09, 19:18 Pallotyni na Skaryszewskiej. www.sychar.alleluja.pl/tekst.php?numer=16459%20#ksiega Zobacz jeszcze: www.kryzys.org Ja tam nigdy nie byłam, ale znam z ich strony internetowej. Odpowiedz Link
mamaanieli Re: na Skaryszewskiej 04.01.09, 19:43 skaryszewska owszem, ok. o. Pałyga jest wspanialy i na pewno zainteresowaną parę przyjmie. natomiast na spotkania w grupach czeka się niestety ok. roku... koszmar jakiś. tłumy tam przychodzą. są zapisy. jest też poradnia małżeńska (katolicka) na ul. nowogrodzkiej. dane znajdziesz w googlach. pozdrawiam. A. ps. ani jednej ani drugiej nie znam z autopsji, ale słyszałam wiele dobrego. a Pałygę znam osobiście: wielki człowiek według mnie. Odpowiedz Link
mary_ann Re: poradnia rodzinna 04.01.09, 20:09 U Dominikanów na Freta jest coś takiego: www.poradnianafreta.pl/ Niestety, nic więcej nie wiem. Powodzenia. Odpowiedz Link
justyna.ada Re: poradnia rodzinna 04.01.09, 20:28 Tej poradni osobiście nie znam, ale znam dość dobrze Sto Pociech, więc myślę, że skorzystać można, poza tym patronujący 100pociechom o. Mirek Pilśniak zajmuje się również małżeństwami w kryzysie. Odpowiedz Link
mader1 Re: poradnia rodzinna 05.01.09, 18:37 adresy z telefonami www.archidiecezja.warszawa.pl/duszpasterstwo/duszpasterstworodzin/pomocog/ słyszałam wiele dobrych opinii o Bednarskiej. Odpowiedz Link
mader1 szczególnie 05.01.09, 18:40 dobrą opinię słyszałam o ks. Jaworskim www.opp.bednarska.warszawa.pl/people/rj.html Odpowiedz Link
mamalgosia OT 05.01.09, 18:45 Nie chcę rozwalać wątku - ale chyba kto chce to i tak Ci odpowie. A ja chciałam z ciekawości zapytać: korzystał ktoś z Was z usług takiej poradni? Pewnie nie, bo nie było potrzeby - ale jeśli była i gdyby była - czy byłoby to miejsce, do którego byście sie zwrócili o pomoc? Odpowiedz Link
mader1 Re: OT 05.01.09, 20:30 nie korzystałam, ale właśnie do tej, którą poleciłam się zwróciłabym się, gdyby była taka potrzeba. Odpowiedz Link
justyna.ada Re: OT 05.01.09, 21:27 Dobre pytanie... Ja bym tam nie wylądowała raczej, chyba że w sytuacji podbramkowej typu być albo nie być razem. Mój M by nie poszedł, na bank. Ja też bym się opierała, bo raz, że tajemnica spowiedzi tu nie obowiązuje ) a dwa, że jestem zarozumiała i wątpię w to, że ktoś zobaczy rzeczy, których sama nie widzę ))))))))))))))))) Odpowiedz Link
mamalgosia Re: OT 06.01.09, 09:29 U nas bardzo podobnei. Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żebym skorzystała z takiej poradni, a już we dwoje to prawdopodobieństwo graniczy z zerem. Nigdy nie byłam przekonana do porad psychologicznych, nie widziałam ich skuteczności w życiu osób, które się po nie udawały (widziałam też bardzo nieudane życie pani psycholog w dziedzinie, w której porad udzielała). A potem jeszcze przekonałam się na samej sobie, że bez sensu. W sumie jak ktoś miał kontakt z psychologią, w jakiś sposób się nią interesował (lub wręcz studiował), to niespoecjalnie ma coś nowego do usłyszenia. Raczej problem w przeżyciu, przetrwaniu - a tego psycholog już nie zrobi. Odpowiedz Link
kasiagleb Re: OT 06.01.09, 09:54 mamalgosia napisała: > U nas bardzo podobnei. Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żebym > skorzystała z takiej poradni, a już we dwoje to prawdopodobieństwo > graniczy z zerem. kiedy jest dobrze każdemu się tak wydaje, ale jak się wali człowiek pójdzie wszędzie żeby się ratować, jeśli jest w nim oczywiście przekonanie że ratować warto i moje doświadczenie mówi, że ci którzy się najbardziej zarzekali, jeśli dobrze trafią - chodzą na rozmowy chętniej > Nigdy nie byłam przekonana do porad psychologicznych, nie widziałam > ich skuteczności w życiu osób, które się po nie udawały (widziałam > też bardzo nieudane życie pani psycholog w dziedzinie, w której > porad udzielała). A potem jeszcze przekonałam się na samej sobie, że > bez sensu. W sumie jak ktoś miał kontakt z psychologią, w jakiś > sposób się nią interesował (lub wręcz studiował), to niespoecjalnie > ma coś nowego do usłyszenia. Raczej problem w przeżyciu, > przetrwaniu - a tego psycholog już nie zrobi. ja też jak się rozglądam po świecie to widzę że psychologię bardzo często studiują ludzie którzy mają kłopoty ze sobą i przeraża mnie to że właśnie tacy ludzie potem porad udzielają, zawsze twierdziłam, że jak ktoś nie radzi sobie z własnym życiem - nie powie drugiemu jak się ratować bo tego nie wie ale są też tacy którzy idą na te studia bo czują takie powołanie, jeśli się na takiego trafi to naprawdę dużo można wygrać mnie po rozmowie z psychologiem wiele się w głowie rozjaśniło i owszem - psycholog za nikogo nie zrobi, ale często wystarczy że powie co zrobić należy, z zewnatrz wiele spraw wygląda inaczej, osoba zaangażowana tego nie zauważa Kasia Odpowiedz Link
mamalgosia Re: OT 06.01.09, 19:08 kasiagleb napisała: > kiedy jest dobrze każdemu się tak wydaje, ale jak się wali człowiek > pójdzie wszędzie żeby się ratować, jeśli jest w nim oczywiście przekonanie że > ratować warto Oczywiście - w myśl przysłowia, że tonący chwyta sie brzytwy. Na pewno trzeba próbować wszelkiego ratunku. Ale ja nie korzystałam z porady psychologicznej gdy było dobrze - właśnie w zupełnie, zupełnie innej sytuacji. I dlatego mówię co mówię - dla mnie to bez sensu. Ale całkiem możliwe, że są ludzie, którym da się w ten sposób choć trochę pomóc. W przeciwnym raziee zawód by zaginął, a nie ginie (przeciwnie - ale może to dlatego, że czasem tak jest łatwiej?) > ja też jak się rozglądam po świecie to widzę że psychologię bardzo często > studiują ludzie którzy mają kłopoty ze sobą i przeraża mnie to że właśnie tacy > ludzie potem porad udzielają, zawsze twierdziłam, że jak ktoś nie radzi sobie z > własnym życiem - nie powie drugiemu jak się ratować bo tego nie wie > ale są też tacy którzy idą na te studia bo czują takie powołanie, jeśli się na > takiego trafi to naprawdę dużo można wygrać No, ale prezecież chyba jedno nie wyklucza drugiego? może własnie - skoro ma problemy sam ze sobą - to chciałby by inni ich nie mieli? Bo wie, jakie to piekło? No tylko - jesli radzi, jak z tego wyjść, to dlaczego sam nie wychodzi? Nie wiem, ale chyba to, że ktoś ma problemy psychologiczne nie oznacza, że nie ma powołania > mnie po rozmowie z psychologiem wiele się w głowie rozjaśniło > i owszem - psycholog za nikogo nie zrobi, ale często wystarczy że powie co > zrobić należy, z zewnatrz wiele spraw wygląda inaczej, osoba zaangażowana tego > nie zauważa Być może, wcale nie chcę się spierać. Ja tylko opisuję własne doświadczenia (nie dowiedziałam się nic czego bym nie wiedziała) i kilku sztuk osób, o których wiem. Grupa mała i niereprezentatywna, więc bynajmniej nie wypowiadam się o jakiejś tendencji. > > Kasia Kasia Odpowiedz Link
kasiagleb Re: OT 07.01.09, 09:30 mamalgosia napisała: > No, ale prezecież chyba jedno nie wyklucza drugiego? może własnie - > skoro ma problemy sam ze sobą - to chciałby by inni ich nie mieli? > Bo wie, jakie to piekło? No tylko - jesli radzi, jak z tego wyjść, > to dlaczego sam nie wychodzi? > Nie wiem, ale chyba to, że ktoś ma problemy psychologiczne nie > oznacza, że nie ma powołania > Nie, to że ktoś ma problemy psychologiczne nie oznacza, że nie ma powołania, ale ja znam kilka osób które studiowały psychologię po to żeby znaleźć rozwiązania problemów własnych. Niestety nie znalazły. Więc to że mają papierek nie oznacza, że umieją pomóc. Oznacza niestety - że jeśli będą pracowały w zawodzie niewiele zdziałają, powiem więcej, mogą zaszkodzić. > > Być może, wcale nie chcę się spierać. Ja tylko opisuję własne > doświadczenia (nie dowiedziałam się nic czego bym nie wiedziała) i > kilku sztuk osób, o których wiem. Grupa mała i niereprezentatywna, > więc bynajmniej nie wypowiadam się o jakiejś tendencji. > > Ja też miałam okazję rozmawiać z osobami posiadającymi papierek, od których się niczego nie dowiedziałam, zdarzało się że wiedziałam więcej, zdarzało się usłyszeć propozycje przy których szczęka opadała. Ale wiem, bo doświadczyłam, że są też tacy którzy pomóc potrafią pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link
mamalgosia Re: OT 07.01.09, 16:01 kasiagleb napisała: > ja znam kilka osób które studiowały psychologię po to żeby znaleźć rozwiązania > problemów własnych. Niestety nie znalazły. Kasiu, ale to gdzie w takim razie to rozwiązanie mogą znaleźć? Czy może go nie ma? Czy to rozwiązanie może znaleźć tylko druga osoba i to jeszcze psycholog? Ja jestem zwolenniczką przyjaźni. Wszystko co udało mi się jakoś dobrze w życiu rozwiązać, zawdzięczam pomocy osób, które mnie kochają. Nie osobom bezstronnym. Ale nadal nie twierdzę, że nie może być inaczej - może ktoś woli z obcym, obiektywnym psychologiem. (np kariera psychoanalityków w Stanach) > > Odpowiedz Link
kasiagleb Re: OT 07.01.09, 16:15 mamalgosia napisała: > Kasiu, ale to gdzie w takim razie to rozwiązanie mogą znaleźć? Czy > może go nie ma? Czy to rozwiązanie może znaleźć tylko druga osoba i > to jeszcze psycholog? > Ja jestem zwolenniczką przyjaźni. Wszystko co udało mi się jakoś > dobrze w życiu rozwiązać, zawdzięczam pomocy osób, które mnie > kochają. Nie osobom bezstronnym. > Ale nadal nie twierdzę, że nie może być inaczej - może ktoś woli z > obcym, obiektywnym psychologiem. (np kariera psychoanalityków w > Stanach) A bo to święte słowa - nikt tak nie pomoże jak przyjaciel, taki przez duże P, też zawsze od tego zaczynam i na dzień dzisiejszy - na tym kończę. Z pomocy psychologa skorzystałam raz - kiedy waliło się życie siostry - bo tu nawet przyjaciel to było mało, sprawa była trudna i skomplikowana. Miałam szczęście trafić na specjalistę z prawdziwego zdarzenia. Myślę, że każdy z nas jest inny i każdy najlepiej wie czego potrzebuje, bo ważne jest też żeby umieć pomoc przyjąć. Dla jednego to bedzie przyjaciel, dla innego spowiednik, dla innego psycholog a jeszcze inny pójdzie do wróżki Kasia Odpowiedz Link
mamalgosia Re: OT 07.01.09, 16:20 No, ale wiesz, z tą wróżką to faktycznie. Myslałam, że w dzisiejszych czasach i w moim środowisku nie ma osób, które chodzą do wróżki. A są. Wróżka mieszka w pewnej wsi jakiś 12 km ode mnie, nie wiem jak sie nazywa, ale mówią na nią Michaela. Już samo to mnie śmieszy, a okazuje się, że tu nic do śmeichu. Kobieta najpierw mówi wiele rzeczy z przeszłości (podobno prawdziwych), potem rady na przyszłość (no i kasuje pieniądze). Słuchają - bo skoro wie tyle o przeszłości, to znaczy że w ogóle mądra. No, ale: akąd ona to wie???? Odpowiedz Link
kasiagleb Re: OT 08.01.09, 09:56 mamalgosia napisała: No, ale wiesz, z tą wróżką to faktycznie. Myslałam, że w dzisiejszych czasach i w moim środowisku nie ma osób, które chodzą do wróżki. A ja jak patrzę na ten świat to przychodzi mi do głowy, że ten nasz wiek to na głowę średniowiecze bije. Ta popularność wróżek wszelkiej maści, te horoskopy, przepowiednie, dzwoneczki, serduszka, nauczyciele w sektach wszelkiej maści, leczenie energią z kosmosu - i ten człowiek naszego wieku który w to wszystko gotów uwierzyć Wróżka mieszka w pewnej wsi jakiś 12 km ode mnie, nie wiem jak sie nazywa, ale mówią na nią Michaela. Już samo to mnie śmieszy, a okazuje się, że tu nic do śmeichu. Kobieta najpierw mówi wiele rzeczy z przeszłości (podobno prawdziwych), potem rady na przyszłość no i kasuje pieniądze). Słuchają - bo skoro wie tyle o przeszłości, to znaczy że w ogóle mądra. No, ale: akąd ona to wie???? Jak mieszka w okolicy to sporo wie od ludzi którzy do niej przychodzą, jak dzwonią żeby się umówić też sporo wyciągnie, dokładnie tyle ile potrzebuje - to raz, a dwa - ludzie czasami dla poprawy własnego samopoczucia gotowi są uwierzyć w coś co faktom przeczy, powiem więcej - znam osobę która sie rozwiodła dlatego że wróżka jej powiedziała że jej to pisane - zanim do niej poszła zupełnie jej ten rozwód nie był po drodze - no ale - jak wróżka mówi to przecież wie, prawda? I to jest przerażające. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: OT 08.01.09, 09:59 Nie, nie, moje miasto ma jakieś 150 tys mieszkańców, to nie mam możliwości się wywiedzieć. A czasem mówi rzeczy naprawde niesamowite, których wiedzieć nie mogła, no i nie popularne (bo jak powiem komuś np: gdy byłaś nastolatką, przeżyłaś rozczarowanie w miłosci - to wielka szansa, że trafię. A to właśnie nie są rzeczy tego typu). Odpowiedz Link
kasiagleb Re: OT 08.01.09, 10:23 mamalgosia napisała: > Nie, nie, moje miasto ma jakieś 150 tys mieszkańców, to nie mam > możliwości się wywiedzieć. A czasem mówi rzeczy naprawde > niesamowite, których wiedzieć nie mogła, no i nie popularne (bo jak > powiem komuś np: gdy byłaś nastolatką, przeżyłaś rozczarowanie w > miłosci - to wielka szansa, że trafię. A to właśnie nie są rzeczy > tego typu). No wiesz, czasem jest też tak, że to że ludzie mówią tzn jedynie że mówią, ja tam doświadczenia z wróżkami nie mam - ale nie zmienia to faktu, że im nie wierzę i nigdy do takiej nie pójdę. A jeśli owa kobieta naprawdę wie czego wiedzieć w zasadzie nie powinna - to myślę że lepiej trzymać się od niej z daleka, zwłaszcza jak bierze za to pieniądze. Kasia Odpowiedz Link
mamalgosia Re: OT 08.01.09, 13:37 kasiagleb napisała: > A jeśli owa kobieta naprawdę wie czego wiedzieć w zasadzie nie powinna - to > myślę że lepiej trzymać się od niej z daleka, zwłaszcza jak bierze za to pieni > ądze. > O właśnie... dokładnie tak samo myślę Odpowiedz Link
kasiagleb Re: poradnia rodzinna 06.01.09, 09:20 chrust5 napisała: > Szukam dobrej poradni/ doradcy/ psychologa ds. klopotow malzenskich. > W Warszawie? Ktos cos zna? znam jedną pania psycholog ze stowarzyszenia psychologów katolickich, poskładała małżeństwo mojej siostry i jeszcze kilka w okolicy, jest bardzo dobra, miałam okazję z nią rozmawiać bo otacza opieką i pomocą nie tylko małżonków, jeśli jest taka potrzeba doradza również najbliższej rodzinie, przemiła kobieta z dużym doświadczeniem mogę podać prywatnie nazwisko i telefon komórkowy Kasia Odpowiedz Link
chrust5 kasiagleb i wszyscy inni 06.01.09, 14:44 Dziekuje za namiary, przyjrze sie. Kasiu, chetnie poprosze o szczegoly na priva. Odpowiedz Link
ankapok poradnia 06.01.09, 15:14 o bednarskiej znam db opinie,ale tam jest poradnictwo chyba platne. www.spotkaniamalzenskie.pl - warto zajrzec,bezplatne,sa tam weekendy dla malzenstw w kryzysie,mozna za darmo jechac,jak ktos ma ciezka sytuacje finansowa. Odpowiedz Link
kasiagleb Re: kasiagleb i wszyscy inni 06.01.09, 15:47 chrust5 napisała: > Dziekuje za namiary, przyjrze sie. Kasiu, chetnie poprosze o > szczegoly na priva. napisałam pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link
malla.mi Re: poradnia rodzinna 06.01.09, 16:08 Kasiu, a czy przyjmuje ona osoby indywidualnie? Odpowiedz Link
kasiagleb Re: poradnia rodzinna 06.01.09, 16:37 malla.mi napisała: > Kasiu, a czy przyjmuje ona osoby indywidualnie? tak było jakiś rok temu, umawiała się indywidualnie, bo chyba tylko tak ma to jakiś sens, nie każdy potrafi rozmawiać o swoich problemach przy ludziach, zawsze prosi aby zrobić wszystko żeby na pierwsze spotkanie przyszły obydwie osoby, nawet jeśli jedna strona bardzo nie chce a ona już wie co z tym dalej zrobić, jeśli jest taka konieczność umawia się indywidualnie z kimś z najbliższej rodziny przyjmuje bezpłatnie, przynajmniej rok temu tak było Kasia Odpowiedz Link
ankapok Re: poradnia rodzinna w piasecznie? 08.01.09, 15:34 pod warszawa moze ktos poleci taka placowke dla malzenstw w kryzysie? Odpowiedz Link