"Czy słyszałaś kiedyś głos Boga?"

11.01.09, 16:43
Takim to pytaniem zastrzeliło mnie ostatnio moje dziecko, przygotowujące się
do I Komunii św.
zaczęłam coś się jąkać o głosie Boga zapisanym w Piśmie św., o Jego głosie w
głosach ptaków itd, czując się niewypowiedzianie głupio. No bo nie miałam się
za bardzo czym pochwalić.
Młody zaś wysnuł taki wniosek z Ewangelii. Mianowicie zakładając, że Jezus nie
kłamie, stwierdził, że skoro Jezus powiedział, że"owce słuchają jego głosu" to
znaczy, że powinien go słyszeć, a przynajmniej ma do tego podstawy.

No więc - słyszeliście kiedyś głos Boga?
    • a_weasley Re: "Czy słyszałaś kiedyś głos Boga?" 11.01.09, 17:18
      reszka2 napisała:

      > stwierdził, że skoro Jezus powiedział, że"owce
      > słuchają jego głosu" to znaczy, że powinien go
      > słyszeć, a przynajmniej ma do tego podstawy.

      Przede wszystkim należałoby zaprodukować mu obfitą korespondencję od Niego.
      • mamalgosia Re: "Czy słyszałaś kiedyś głos Boga?" 11.01.09, 19:54
        toż reszka mówiła o Piśmie Świętym

        A myślę, że chodziło o głos - nie w przenośni. Wszak owce Biblii nie
        czytają.

        Pan Jezus mógł powiedzieć "znają Moje słowa", a powiedział "Mój
        głos".
        Ciekawe. Nigdy wcześniej o tym nie pomyślałam
    • sion2 Re: "Czy słyszałaś kiedyś głos Boga?" 11.01.09, 20:00
      bardzo madre dziecko wink
      ja bym odpowiedziala ze tak slysze ale ze zanim sie nauczylam Go
      slyszec uplynelo kilka lat
      ze Bog mowi ale w inny sposob niz ludzie i ze mozna Go uslyszec w
      sercu czasami gdy sie modlimy ale nigdy na żądanie
      ze mowi tez przez wydarzenia np. prosimy Go zeby pomogl nam
      zrozumiec mamtematke a tu podchodzi kolezanka gotowa wszystko
      wytlumaczyc
      i wlasnie co kolega powyzej wspomnial o tym Liscie Boga do czlowieka
      jakim jest Biblia
      ten przyklad ze spiewem ptakow sredni jest bo to taka mowa "ogolna",
      mysle ze twoje dziecko moze moze zapragnelo osobistego kontaktu z
      Jezusem?
      podpowiedz mu jak wazna jest osobista prosta modlitwa, opowiedzenie
      co robilo w szkole, zwierzenie sie Jemu z klopotow i dziekowanie za
      łaski i ze jesli bedzie to robil to kiedys uslyszy glos Boga w swoim
      sercu, na pewno smile
      • himilke Re: "Czy słyszałaś kiedyś głos Boga?" 11.01.09, 21:51
        Ciekawe, bo akurat caly dzien o tym mysle. Poznalam jakis czas temu w kosciele
        rodzine indyjskich Tamilow, sa chrzescijanami. Sa bardzo piekni, dobrzy, widac,
        ze zyja Pismem. Dzis ta pani opowiedziala mi jak to jej ojciec, ktory nie jest
        chrzescijaninem denerwowal sie na kazda wzmianke o Bogu, wrecz wyzywal corke i
        jej meza, gdy probowali tylko cos wspomniec na ten temat. Ojciec dostal raka,
        ale to nie zmienilo jego podejscia. Corka byla zrozpaczona, ze tata umrze jako
        poganin. Opowiedziala mi ta panitongue_outewnego dnia o czwartej nad ranem obudzil mnie
        glos Jezusa, ktory mowil "Idz zaraz do domu Twego ojca i spytaj, czy chce
        uwierzyc, ze Jezus jest synem Boga". Madeleine byla przerazona, wyobrazala
        sobie, ze jej ojciec zacznie w nia rzucac przedmiotami, jesli obudzi go o o
        swicie i zacznie mowic o Jezusie, ze uzna ja za wariatke. Jednak ubrala sie i
        poszla tam, a jej ojciec powiedzial, "tak chce wierzyc, choc jest mi nielatwo".
        Nie umarl potem, rak sie cofnal. Bylo to szesc lat temu.
        Mnie jest bardzo trudno wierzyc w tego typu rzeczy, ale nigdy nie slyszalam
        kogos, kto mowil z wieksza szczeroscia i pewnoscia. Cala niedziele sie ciesze
        jakos wewnetrznie z tej historii, choc nie mnie sie przydarzyla.

        • ruda_kasia Re: "Czy słyszałaś kiedyś głos Boga?" 12.01.09, 09:24
          Zdarzyło się kilka razy... smile
          Natomiast akurat passus o owcach (aczkolwiek może kwestia tłumaczenia z języków
          oryginalnych) rozumiałabym jako określenie otwartości i posłuszeństwa, tzn. owce
          słuchają, gdy Pan do nich zechce mówić, nie zaś słyszenie głosu Pana jest ich
          uprawnieniem. Jak wyżej - raczej wskazaniem obowiązku, albo skonstatowaniem
          stanu faktycznego, że tak jest, słuchają zawsze, gdy Pan się do nich zwraca.
    • minerwamcg Re: "Czy słyszałaś kiedyś głos Boga?" 12.01.09, 10:50
      Możesz powiedzieć synowi, że nie i bardzo dobrze, bo jeszcze by Ci
      go odebrali: czytaj tutaj.
    • a_weasley Re: "Czy słyszałaś kiedyś głos Boga?" 12.01.09, 10:58
      reszka2 napisała:

      > zaczęłam coś się jąkać o głosie Boga
      > zapisanym w Piśmie św.,

      Trafnie.

      > o Jego głosie w głosach ptaków

      A to jest akurat nie tyle Jego głos, co tło muzyczne do tegoż.
      • reszka2 Re: "Czy słyszałaś kiedyś głos Boga?" 12.01.09, 11:15
        Czyli uważasz, że Bóg może mówić do nas tylko przez to, co zostało
        napisane w Pismie św? Że nie ma szans, by usłyszeć jak mówi do mnie -
        personalnie?
        • a_weasley Re: "Czy słyszałaś kiedyś głos Boga?" 12.01.09, 11:25
          Reszka2 napisała:

          > Czyli uważasz, że Bóg może mówić do nas tylko
          > przez to, co zostało napisane w Pismie św?

          Non solum, sed etiam. Nie mówię, że tylko, ale że w szczególności. To na pewno
          jest Jego.

          > Że nie ma szans, by usłyszeć jak mówi do mnie -
          > personalnie?

          Szansa na pewno jest, jakkolwiek gdy już coś usłyszysz, należy do tego
          podchodzić ostrożnie, bo generalnie słyszenie głosów, których nikt poza Tobą nie
          słyszy, nie jest dobrą oznaką nawet w świecie czarodziejów.
    • reszka2 no dobra, migacie się od odpowiedzi ;) 12.01.09, 11:21
      Pomijając owieczki (choć tu może pomęczyłabym, czy słowa Pisma św.
      można traktować literalnie - tzn. jak Jezus mówi, że "owce słuchają
      głosu" - to czy chodzi tutaj o "wysłuchanie" czy "słyszenie" tak jak
      słyszę teraz brzęczenie telefonu).
      Chodzi mi o to, czy kiedyś zwróciliście się z jakimś pytaniem do
      Boga, a on udzielił Wam wyraźnej odpowiedzi, słownej, czy w postaci
      ewidentnego, jednoznacznego natchnienia, wrażenia?
      • reszka2 no dobra, to jeszcze dopowiem 12.01.09, 11:30
        Opowiem wam coś takiego.
        Rok temu pojechałam z mężem na operację ucha. Pogoda się skiepściła
        calkowice, padał gęsty śnieg. Mąż zemdał po operacji z nieznanych
        przyczyni wyglądało, że go zatrzymają na dłużej w szpitalu, moja
        mama zadzwoniła z informacją, że syn, który został pod jej opieką
        dostał zapalenia ucha i bardzo cierpiał, nie mogłam uruchomić auta,
        bo zamarzło, w pokoju w którym mieszkałam zabrało ciepłej wody.
        Byłam tym wszystkim zdruzgotana, załamana - za dużo tego wszystkiego.
        no mam nadzieję że mi dzieci nie odbiorą, ale w pewnym momencie
        usłyszałam glos, który w nader subtelny i delikatny sposób
        zaproponowal mi : "A może zechcesz we mnie odpocząć sobie?", co
        rozwaliło mnie dokumentnie. No więc sobie spoczęłam smile Oczywiście,
        że nic się nie rozwiązało w czarodziejski sposób, ucho synusia
        wymagało leczenia, auto odpaliłam z trudem, jak tylko je odkopałam z
        głębokiego sniegu, ale wspomnienie tego głosu pociesza mnie do dziś.
      • minerwamcg Re: no dobra, migacie się od odpowiedzi ;) 12.01.09, 11:40
        Słownej - nie. Żadnego głosu Ojca ze świetlanego obłoku, żadnego
        krzaka gorejącego, żadnego wołania po nocy jak na Samuela.
        Zresztą ja się na mistyczkę nie nadaję i dzięki Bogu smile
        Natomiast natchnienia - no pewnie. Ale to chyba każdy ma. Wracając
        do Słowa Bożego w wersji pisanej, dość często zdarza mi się czytać
        Pismo Święte tam, gdzie otworzę, szukając Bożej pomocy. Czasem ją
        dostaję, czasem nie, czasem dociera do mnie, że ją dostałam, dopiero
        po kilku dniach. Albo bywa, że słyszę w kościele coś, co jest
        powiedziane jakby wprost do mnie. W kazaniu, w rozmowie... Jako
        człowiek wierzący wiem, że to się nie wzięło z powietrza, że to nie
        przypadek. Ale tak chyba każdy ma.
      • fiamma75 Re: no dobra, migacie się od odpowiedzi ;) 12.01.09, 11:52
        reszka2 napisała:
        > Chodzi mi o to, czy kiedyś zwróciliście się z jakimś pytaniem do
        > Boga, a on udzielił Wam wyraźnej odpowiedzi, słownej, czy w
        postaci
        > ewidentnego, jednoznacznego natchnienia, wrażenia?

        tak
      • himilke Re: no dobra, migacie się od odpowiedzi ;) 12.01.09, 12:32
        Posprawdzalam wlasnie i w ST i NT czasownik akouo uzyty przez Jana ma
        zdecydowanie znaczenie "usluchac, okazac posluszenstwo" wiec nie chodzi jedynie
        o bierne "slyszenie" a o "sluchanie".Nalezy to moze jednak traktowac w
        przenosni- nie chodzi chyba o to, ze Jezus rozmawia ze stadem owiec.
      • kudyn Re: no dobra, migacie się od odpowiedzi ;) 12.01.09, 12:53
        Wielokrotnie. Wychodzę z założenia, że modlitwa jest rozmową z Bogiem i kiedy
        pytam o coś, raczej dostaję odpowiedź. Raz szybko, innym razem po dłuższym
        czasie. Czasem jest to jakiś wewnętrzny głos, czasem fragment z Biblii,
        wydarzenie, osoba.
        Dokładnie tak jak pisała Sion, trzeba się nauczyć rozpoznawać to co mówi Bóg.
        Jeżeli są to wyrazy sympatii czy napomnienia to raczej nie groźne smile. Jeżeli
        wymaga podjęcia decyzji, to już trzeba pomyśleć o rozeznaniu.
        I nie mam na myśli wpadania w trans, lewitacji itp.
      • mmb Re: no dobra, migacie się od odpowiedzi ;) 12.01.09, 16:55
        wielokrotnie dostałam odpowiedź na moje problemy od Boga.
        Z formą reakcji było różnie, czasami była to osoba którą Bóg postawił na mojej
        drodze, czasami Pismo Święte, czasami to forum.
        W paru przypadkach odpowiedź została mi udzielona bezpośrednio. Niestety
        przynajmniej u mnie taka bezpośrednia odpowiedź jest udzielana tylko wtedy gdy
        jestem wyjątkowo tępa i bardziej subtelnych sposobów komunikacji nie łapię crying .
Pełna wersja