moje dzieci w kościele

12.01.09, 19:20
może niektórym wydać się dziwne to co napisze ale muszę sie z Wami
podzielić moimi doświadczeniami (może ktoś mądrzejszy ode mnie coś
doradzi...). Więc staram się być z dziećmi (dwóch chłopców 2 i 5
lat) w każdą niedzielę w kościele na mszy świętej. I....wracam
wykończona psychicznie. Zazwyczaj staramy się pójść na mszę dla
dzieci (wedy nikt nie powinien mieć pretensji o zakłócanie spokoju)
ale to co wyprawiają chłopcy - gadanie, bieganie, kręcenie się,
ostatnio się popychali i trzeba ich było rozdzielać). I już sama nie
wiem - w ten sposób i chłopcy i ja się okropnie męczymy ale nie chcę
przestać z nimi chodzić do kościoła bo wciąż mam nadzieję, że może
jednak wytrzymają chociaż połowę mszy w spokoju.... Co Wy
robicie/robiliście? Melisa w każdą niedzielę?smile
    • maadzik3 Re: moje dzieci w kościele 12.01.09, 20:28
      Mam jedno wiec w temacie jak skoordynowac dwojke jestem zielona. Co do jednego
      (wlasnego i na pewno nie grzeczniutkiegosmile - zabieralam go na nabozenstwo od ok.
      jego drugich urodzin. Kosciol byl pelen dzieci (wtedy mieszkalismy w takim
      miejscu) wiec nikt sie nie czepial i duzo rzeczy robilo sie "pod dzieci" ale
      oczywiscie chcialam zeby byl w miare spokojny. Bralam ze soba ksiazeczke lub
      male autko i pozwalalam sie cicho bawic w lawce (byle przy mnie); na kazanie
      wyciagalam kubek-niekapek z soczkiem i na chwile przytulony do mnie Mlody mial
      zajecie. W Katowicach chodzil (ale to jak mial juz 3 lata) do szkolki
      niedzielnej i bardzo ja lubil, wiec obietnica szkolki mobilizowala go na te
      20-25 minut nabozenstwa przed wyjsciem szkolki. Po nabozenstwie jest spotkanie
      przy kawie z ciasteczkiem co (to drugie) zwykle tez stanowi obiekt pozadaniawink
    • a_weasley Re: moje dzieci w kościele 12.01.09, 20:34
      synkowamama napisała:

      > staramy się pójść na mszę dla dzieci (wedy
      > nikt nie powinien mieć pretensji o
      > zakłócanie spokoju)

      Czyżby na mszach dla dzieci nie obowiązywały żadne zasady?
      • synkowamama Re: moje dzieci w kościele 12.01.09, 21:05
        zasady obowiązują ale msza jest prowadozna "pod" dzieci i dla
        dzieci - skolka dziecięca spiewa, proboszcz stoi z dziećmi, zachęca
        do modlitwy, nawet podczas czytania zadaje pytania - tak by dzieci
        były jak najdłużej zainteresowane.
    • mader1 Re: moje dzieci w kościele 12.01.09, 21:45
      spójrz na ten wątek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=64994369&a=64994369
      • himilke Re: moje dzieci w kościele 12.01.09, 22:31
        Powiem szczerze, ze mnie przeszkadzaja dzieci biegajace po kosciele,
        wrzeszczace, i robiace rozne inne rzeczy. Oczywiscie nie mam na mysli
        mszy/nabozenstwa przeznaczonego specjalnie dla nich, nie bywam na takich, wiec
        nie wiem jakie sa tam granice tolerancji. Ja nie zabieram mojej dwuletniej corki
        do kosciola, poniewaz wiem, ze nie bylabym w stanie jej kontrolowac a jest
        bardzo aktywnym dzieckiem i nie jest w stanie usiedziec wiecej niz dziesiec
        minut. Uwazam, ze nie ma sensu zaklocac spokoju innym ludziom a dla mnie rowniez
        niewiele pozostaloby mozliwosci skupienia sie i refleksji.
    • 1jula Re: moje dzieci w kościele 13.01.09, 11:08
      ja mam 4 letnią córkę i 7 m-go syna. Synek na Mszy jest b. grzeczny,
      mam wrażenie że nawet lubi chodzić na Msze smile
      Natomiast córka to istny diabeł wcielony. Juz jak byłam z nią w
      ciąży to podczas Mszy, czy nabożeństw tak się wierciła w brzuchu i
      kopała, że mówiłam że ona w kościele nie będzie grzeczna, no i
      niestety miałam rację. Ona wogóle jest nadpobudliwa i nie usiedzi
      nigdzie w jednym miejscu. Też chodzimy na Msze dla dzieci, ale są to
      dzieci szkolne, komunijne.
      Mnie od zawsze przeszkadzały biegające i skupiające na sobie uwagę
      dzieci, więc swojego pilnuje ze zdwojoną siła. Niestety bywa tak, że
      tak mi zajmuje "okiełznanie" dziecka że niewiele wynoszę z
      nabożeństwa. Jest to dla mnie duży problem. Mniej więcej od roku po
      prostu chodzimy na chór. Mam o tyle dobrą sytuację, że mąż jest
      organistą, więc córka może się swobodnie poruszać. Od jakiegoś czasu
      dajemy jej zeszyt i kredki to sobie maluje i nie przeszkadza. A
      ostatnio siedzi z tatusiem przy organach i udaje że gra i śpiewawink
      Mam nadzieję, że z tego wyrośnie
    • mamalgosia Re: moje dzieci w kościele 13.01.09, 18:50
      Ja już nie raz pisałam o zachowaniu dzieci w kościele. I jak było ze
      Starszym, a jak z Młodszym.
      Ale ogólnie tendencja jest taka: jest coraz lepiej. Po prostu czas
      robi swoje. Myślę, że i u Was będzie coraz lepiej.
      Moi teraz mają 6,5 i 3,5 i są w kościele rewelacyjni, naprawdę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja