co wolno wojewodzie...

14.01.09, 19:18
Pewnie nie zdziwię nikogo, że ja znowu ze szkolnego podwórka.

Czy w szkołach powinien obowiązywać jakiś wygląd? Kogo on powinien
dotyczyć?

W naszym regulaminie stoi, że uczniowie nie mogą mieć widocznego
piercingu na przykład, pępki mają być pod ubraniem, nie ma być
makijażu, polakierowanych paznokci, tipsów, farby na włosach...

A powiedzcie mi: jak z nauczycielami?

No bo z jednej strony właśnie: co wolno wojewodzie... No i jest tak.
Dorośli mają inne prawa i inne obowiązki, porównywanie tego jest bez
sensu. I jeśli np ja mogę iść do kina na film od lat 18tu, to moja
uczennica nie powinna. Ale ona może nie iść do szkoły, bo ją boli
głowa, ja nie mogę ot tak do pracy sobie nie pójść.

Ale takie na przykład palenie papierosów. Jest złe, prawda? Czy
nauczyciel powinien więc być widziany z papierosem? Czy naprawdę
jest tak, że jemu wolno, a uczniom nie? Czyż nie powinien dawać
dobrego przykładu?

Czy może nauczycielka przyjść do szkoły w bluzeczce odkrywającej
pępek? Nie - czy jej wypada (bo może ma inne wyczucie stosowności),
ale czy jej wolno - jeśli wymaga, by jej uczennice tego nie robiły?

Mam bardzo ambiwalentne odczucia. Tipsy? Farba na włosach? -
przecież to nic takiego. Ostry makijaż? Obcisłe ubranie? Stringi
wystające nad spodnie? Pięć kolczyków w jednym uchu? Wolno czy nie
wolno?
Pogadacie?
    • verdana Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 19:29
      Moim zdaniem, o ile uczniom nie wolno nosić wyzywających strojów, to
      nauczycielom - tym bardziej. Przecież mają dawac przykład. Co innego
      makijaż czy farbowanie wlosów, bo to jest atrybutem pewnego wieku -
      a wyzywający strój do pracy (z niewielkimi wyjątkamismile ) nie
      przystoi nikomu.
      No i ja bym o farbowanie włosów czy lekki majkijaż uczniów powyżej
      podstawowki nie kruszyła kopii . Nie warto.
      • mamalgosia Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:02
        Zasadniczo się z Tobą zgadzam, ale będę drążyć, bo i mnei drążą
        łebkismile muszę sobie argumentów nałowić

        verdana napisała:

        > Moim zdaniem, o ile uczniom nie wolno nosić wyzywających strojów,
        to
        > nauczycielom - tym bardziej. Przecież mają dawac przykład. Co
        innego
        > makijaż czy farbowanie wlosów, bo to jest atrybutem pewnego wieku

        A dlaczego tak uważasz? Czy jest coś złego w farbowaniu włosów, że
        ma ono być "atrybutem wieku"? I jakie farbowanie - czy tak samo ok
        jest maskowanie ewentualnej siwizny jak np pasemka fioletowo-
        seledynowe?


        > a wyzywający strój do pracy (z niewielkimi wyjątkamismile ) nie
        > przystoi nikomu.
        No tak, ale może to Ty jesteś pruderyjna, a goły pępek wyzywający
        wcale nie jest? A stringi się tylko tak przypadkiem wysunęły nad
        pasek spodni, a to Ty taka wścibska i zboczona myślisz o tym, jakie
        nauczycielka ma majtki?
        Dyrektor powinien zwrócić uwagę? Rodzice?



        > No i ja bym o farbowanie włosów czy lekki majkijaż uczniów powyżej
        > podstawowki nie kruszyła kopii . Nie warto.
        Ja tam i o więcej bym nie kruszyła, ale sama wiesz: demokracja
    • magdalaena1977 Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 19:32
      czytałaś dyskusję o dresscodzie na Stanikowych Offtopach ? z 400 postów w parę
      dni i o mało nie doszło do rękoczynów wink
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=86228&w=89601155
      dla mnie trzeba odróżnić rzeczy, których zabraniacie uczniom
      1. bo są złe,
      2. bo są niestosowne w szkole,
      3. bo są nieodpowiednie dla dzieci.

      IMHO to oczywiste, że nauczyciel nie powinien nigdy robić rzeczy z kategorii 1 i
      2 (w szkole), nie ma nic złego w robieniu rzeczy z lat 3.

      I dla mnie nieodpowiednie dla dzieci są np.: farbowanie włosów, filmy od lat 18,
      picie alkoholu. Zabranianie ich nauczycielom wydaje się idiotyczne - to co
      wszystkie psorki po 30 mają być coraz bardziej siwe ?

      IMHO nie przychodzenie do szkoły z pępkiem na wierzchu jest w złym guście i
      oczekiwałabym, że nauczyciel tym bardziej się od tego powstrzyma. Skąpy strój
      jest ok. np. na wycieczce szkolnej, a może nawet na dyskotece.

      A palenie papierosów - dla mnie jest raczej "nie dla dzieci" - jest to legalna
      acz szkodliwa używka, ale dorośli mają prawo z niej korzystać.
      • verdana Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 19:34
        Dorośli moga palić i pic , ale nie wychowawcy mlodziezy na oczach
        tych, ktorych maja wychowywać. W tym wypadku jest jak z brzydkimi
        słowami - mogę używać (i używam), ale nigdy w obecnosci uczniów i
        studentów, dla ktorych mam stanowić jednak jakiś wzór. Może czasem
        zły, ale swiadomie do tego się nie będe przyczyniać.
        • mamalgosia Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:06
          verdana napisała:

          > Dorośli moga palić i pic , ale nie wychowawcy mlodziezy na oczach
          > tych, ktorych maja wychowywać.
          Rozumiem, że nauczyciel nie może na przerwie zapalić papierosa (w
          pomieszczeniu specjalnie na to przeznaczonym)
      • mamalgosia Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:05
        magdalaena1977 napisała:

        > czytałaś dyskusję o dresscodzie na Stanikowych Offtopach ? z 400
        postów w parę
        > dni i o mało nie doszło do rękoczynów wink
        Nie, nie czytałam, moze w wolnej chwili (w lipcu?wink ) zajrzę




        > dla mnie trzeba odróżnić rzeczy, których zabraniacie uczniom
        > 1. bo są złe,
        > 2. bo są niestosowne w szkole,
        > 3. bo są nieodpowiednie dla dzieci.
        No, rozumiem. Ale ROZGRANICZENIE - chyba to jest tu najtrudniejsze.
        Czyli palarnia w szkole nie powinna istnieć?
        Co znaczy "niestosowne dla dzieci"? - tzn tipsy są w tej kategorii?
        A są one "stosowne w szkole"?

        > A palenie papierosów - dla mnie jest raczej "nie dla dzieci" -
        jest to legalna
        > acz szkodliwa używka, ale dorośli mają prawo z niej korzystać.
        Hmmm, legalna... Czyli nauczyciel może mieć 43 kolczyki na twarzy?
        Prawo tego nie zabrania
        • magdalaena1977 Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:10
          mamalgosia napisała:
          > No, rozumiem. Ale ROZGRANICZENIE - chyba to jest tu najtrudniejsze.
          No pewnie, że najtrudniejsza !

          > Czyli palarnia w szkole nie powinna istnieć?
          IMHO tak jak w innych zakładach pracy. Bo dlaczego zabronić palenia woźnej czy
          sprzątaczce ?

          > Co znaczy "niestosowne dla dzieci"? - tzn tipsy są w tej kategorii?
          > A są one "stosowne w szkole"?
          IMHO to zależy jak wyglądają. Jeśli ktoś ma łamliwe słabe paznokcie i tipsy
          wyglądają w miarę normalnie to czemu nie.
          Ale jeśli wyglądają jak u Dody to nie - na tej samej zasadzie jak goły pępęk -
          to nie jest strój do pracy.
          • mamalgosia Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:14
            magdalaena1977 napisała:

            > IMHO to zależy jak wyglądają. Jeśli ktoś ma łamliwe słabe
            paznokcie i tipsy
            > wyglądają w miarę normalnie to czemu nie.
            Uważasz, że można sprawdzić, które uczennice mają łamliwe paznokcie,
            a które nie?smile

            • magdalaena1977 Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:27
              mamalgosia napisała:

              > magdalaena1977 napisała:
              >
              > > IMHO to zależy jak wyglądają. Jeśli ktoś ma łamliwe słabe
              > paznokcie i tipsy
              > > wyglądają w miarę normalnie to czemu nie.
              > Uważasz, że można sprawdzić, które uczennice mają łamliwe paznokcie,
              > a które nie?smile
              ja myślałam raczej o tipsach u nauczycielki. Że takie, które wyglądają jak
              długie dobrze utrzymane paznokcie są ok, a takie które są jak wielkie łopaty w
              jadowitych kolorach z brylancikami i wzorkami - nie
              Ale domyślam się, że uczennicom prościej zakazać jakichkolwiek tipsów.

              A tak swoją drogą - czy to jest młodzież gimnazjalna ? czyli średnio 13 - 16 lat
              W tym wieku, to ja bym zakazywała w ogóle kolorowych paznokci, wyraźnego
              makijażu, malowania włosów.
              I chyba dla mnie ta granica stosowności u nastolatki w szkole jest bardziej
              ostra niż u nauczycielki w szkole.
              Bo nauczycielka z balejażem, wyraźnym codziennym makijażem i różowymi
              paznokciami jest ok., ale dla mnie piętnastolatka w tym samym "przebraniu"
              będzie wyglądać głupio.
              • verdana Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 21:53
                W iwku 16 lat malowane paznokcie, farbowane wlosy itd są tak drobnym
                problemem (jesli w ogóle), ze zostawilabym zakazy na okazje naprawde
                ważne. Myślę, ze nie warto, a moze nawet szkodliwe jest zwalczanie
                czegoś, co nie ma wplywu na zachowanie, nie jest ani zle, ani
                niemoralne. W wieku gimnazjalnym jest dosyc innych problemow i
                powodow do zakazow. A zbyt wiele zakazów - to szansa, ze mlodzież
                nie będzie przestrzegac zadnych.
                Co zlego jest w pomalowanych paznokciach 14-15 latki? Czym to grozi?
                Pamietam, jak u nas w szole(liceum) zabraniano dziewczynom chodzenia
                w spodniach. Codziennie byly awantury - i po co?
      • dominikjandomin Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 00:22
        magdalaena1977 napisała:


        > dla mnie trzeba odróżnić rzeczy, których zabraniacie uczniom
        > 1. bo są złe,
        > 2. bo są niestosowne w szkole,
        > 3. bo są nieodpowiednie dla dzieci.
        >
        > IMHO to oczywiste, że nauczyciel nie powinien nigdy robić rzeczy z kategorii 1
        > i
        > 2 (w szkole), nie ma nic złego w robieniu rzeczy z lat 3.
        >
        > I dla mnie nieodpowiednie dla dzieci są np.: farbowanie włosów, filmy od lat 18
        > ,
        > picie alkoholu.

        Alkohol to raczej punkt nr 2.

        >Zabranianie ich nauczycielom wydaje się idiotyczne

        A szkoda, zwłaszcza ten alkohol w szkołach po godzinach... Nauczyciele narąbani,
        myślą, że uczniowie nie widzą...

        >- to co
        > wszystkie psorki po 30 mają być coraz bardziej siwe ?

        A czemu nie?

        A czy farba to tylko pokrycie siwizny? A jak chce mieć włosy CZERWONE (jak była
        moja polonistka)? To co?

        I czemu to jest nieodpowiednie dla dzieci?
        • magdalaena1977 Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 12:28
          dominikjandomin napisał:

          > magdalaena1977 napisała:
          >
          >
          > > dla mnie trzeba odróżnić rzeczy, których zabraniacie uczniom
          > > 1. bo są złe,
          > > 2. bo są niestosowne w szkole,
          > > 3. bo są nieodpowiednie dla dzieci.
          > >
          > > IMHO to oczywiste, że nauczyciel nie powinien nigdy robić rzeczy z katego
          > rii 1
          > > i
          > > 2 (w szkole), nie ma nic złego w robieniu rzeczy z lat 3.
          > >
          > > I dla mnie nieodpowiednie dla dzieci są np.: farbowanie włosów, filmy od
          > lat 18
          > > ,
          > > picie alkoholu.
          >
          > Alkohol to raczej punkt nr 2.
          Dla mnie jednak to jest kwestia wieku, a nie miejsca. Dorośli (nauczyciele,
          starsi uczniowie tak, dzieci nie ). Ale alkohol w szkole na studniówce - czemu nie ?

          > A szkoda, zwłaszcza ten alkohol w szkołach po godzinach...
          > Nauczyciele narąbani, myślą, że uczniowie nie widzą...
          Ja bym odróżniła picie alkoholu w sensownych ilościach (dla dorosłych) od
          nadużywania go (dla nikogo). Zresztą ja w ogóle nie akceptuję picia w pracy.

          > A czy farba to tylko pokrycie siwizny?
          > I czemu to jest nieodpowiednie dla dzieci?
          Dla mnie jednak pewne elementy dbania o urodę nie przystoją dzieciom - np.
          malowane paznokcie, farbowane włosy, ostry makijaż. Może wyjątkowo na jakąs
          zabawę w karnawale, ale nie na co dzień do szkoły.
          • dominikjandomin Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 16:33
            magdalaena1977 napisała:


            > Dla mnie jednak to jest kwestia wieku, a nie miejsca. Dorośli (nauczyciele,
            > starsi uczniowie tak, dzieci nie ). Ale alkohol w szkole na studniówce - czemu
            > nie ?

            A w podstawówce? Dzieci po 15-leciu szkoły won, a nauczyciele na pięterko, gdzie
            stoły już czekały...

            p
            > > I czemu to jest nieodpowiednie dla dzieci?
            > Dla mnie jednak pewne elementy dbania o urodę nie przystoją dzieciom - np.
            > malowane paznokcie, farbowane włosy, ostry makijaż.

            Ostry makijaż IMHO nie pasuje nikomu.

            Ale farbowane włosy? Aż tak farby nie szkodzą... inna rzecz z makijażem, który
            niszczy cerę.
            • verdana Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 16:39
              E, nie część makijazu - na przyklad kremy i pudry wręcz pomagaja
              cerze. Cos o tym wiem, bo regularnie objeżdżaja mnie wszyscy
              dermatolodzy za to, ze nie uzywam.
              Podobnie wskazany jest czasem lakier do paznokci.
              • dominikjandomin Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 17:02
                verdana napisała:

                > E, nie część makijazu - na przyklad kremy i pudry wręcz pomagaja
                > cerze. Cos o tym wiem, bo regularnie objeżdżaja mnie wszyscy
                > dermatolodzy za to, ze nie uzywam.

                Kremy. Ale tego nie widać. A kolorowe mazidła tez działają leczniczo? I pudry,
                nakładane taką warstwą, ze prawdziwej skóry nie widać?

                PS. Ciekawe, ile biorą ci dermatolodzy od firm kosmetycznych smile

                > Podobnie wskazany jest czasem lakier do paznokci.

                Kolorowy? Słyszałem o leczniczych, ale te były bezbarwne...
                • verdana Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 18:58
                  Nie, akurat ci nie biora, bo zapisuja własne mazidła.
                  Dobry lakier chroni paznokcie przed mrozem, detergentami itd, nawet
                  jak jest krwistoczerwony. U mnie to akurat sie sprawdza.
    • magdalaena1977 Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 19:35
      i jeszcze jedno ...

      mamalgosia napisała:
      > Ale ona może nie iść do szkoły, bo ją boli
      > głowa, ja nie mogę ot tak do pracy sobie nie pójść.
      Dla mnie tu nie ma żadnej różnicy - jeśli ktoś jest zdrowy idzie do pracy /
      szkoły, jak jest chory, to zostaje w domu. I różnica jest tylko taka, że
      uczennicy wystarczy usprawiedliwienie od mamy , a nauczyciel musi iść do lekarza
      po ZUS ZLA.
      Jestem gorącą przeciwniczką "niebrania" zwolnień lekarskich . Osoba chora gorzej
      wykonuje swoją pracę, jeśli jest przeziębiona zazwyczaj zaraża innych, nie leżąc
      w łóżku pogarsza swój stan zdrowia.
      • verdana Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 19:45
        No, nie wiem. Ja jestem całą zime przeziebiona w tym roku.
        Oznaczałoby to, ze z 8 wykladów dla zaocznych odbyłyby sie trzy. Dla
        mnie niedopuszczalne - ja, niespecjalnie chora, leżę w łóżeczku, a
        studenci nie mają wykladów, za ktore zapłacili.
        Podobnie nie jestem zachwycona, jak z powodu błahego przezieębienia
        nauczycieli w szkole nie odbywają się lekcje - a tak bylo nawet w
        klasie maturalnej.
        Zwolnienie jest zasadne, gdy nie mozna rzeczywiscie pracować, a nie
        przy lekkim przeziebieniu.
        • a_weasley Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 19:57
          verdana napisała:

          > Zwolnienie jest zasadne, gdy nie mozna
          > rzeczywiscie pracować, a nie przy lekkim
          > przeziebieniu.

          Warto jednak zastanowić się, czy lepiej wziąć trzy razy po trzy dni zwolnienia
          na przeziębienie, czy raz dwa tygodnie na porządną grypę.
          • verdana Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:05
            To nie jest jednoznaczne - katar na ogół w grype nie przechodzi. Bo
            to dwa różne wirusy są. Najwyżej będzie trwał nie trzy dni, a
            dziesięć.
            Tymczasem przeciętny człowiek ma grype raz na parę lat, a katar ze
            trzy-cztery razy do roku, jak nie częściej...
          • mamalgosia Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:09
            a_weasley napisał:


            > Warto jednak zastanowić się, czy lepiej wziąć trzy razy po trzy
            dni zwolnienia
            > na przeziębienie, czy raz dwa tygodnie na porządną grypę.

            Rozumiem, że opcja przeziębienia niezakończonego tragiczną grypą nie
            wchodzi w gręsmile

            Dyskusja idzie w innym kierunku niż zamierzony - aj, jak ja to
            lubię!smile)
            >
            • a_weasley Szanujmy się. W tym szanujmy swoje zdrowie. 14.01.09, 22:26
              mamalgosia napisała:

              > Rozumiem, że opcja przeziębienia niezakończonego
              > tragiczną grypą nie wchodzi w gręsmile

              Nie wiem, czy wchodzi. Wiem, że przykazanie "nie zabijaj" zakazuje w
              szczególności lekkomyślnego obchodzenia się z własnym zdrowiem, a pożary należy
              dusić w zarodku.
              To oczywiście bardzo indywidualna sprawa, jeden chodzi po mrozie z 38 stopniami
              i z gołą głową i nic mu nie jest, a inny jak raz i drugi kichnie, to albo się
              położy dzisiaj na dzień czy dwa, albo pojutrze na tydzień czy dwa.
              Warto czasem wziąć gazetę i poczytać nekrologi. Codziennie umierają dziesiątki
              niezastąpionych pracowników. Byli niezastąpieni, umarli, a świat istnieje dalej.
              Ba, ich zakłady pracy też funkcjonują!
              • verdana Re: Szanujmy się. W tym szanujmy swoje zdrowie. 14.01.09, 22:30
                Taak..
                Tylko nie wiem, czy rodzina będzie świetnie funkcjonowała, jak mnie
                wyleją z pracy za opuszczanie wykladów (a że wyleja - to pewne, nie
                wylewaja tylko b. ciężko chorych). Zreszta ostatnio jakos nie
                spotkalam sie z masowymi przypadkami umierania na katar.
              • nati1011 Re: Szanujmy się. W tym szanujmy swoje zdrowie. 14.01.09, 22:32
                a że zwykły mikrob moze być groźny, to ja własnym przykładem mogę
                zaświadczyć wink
                • verdana Re: Szanujmy się. W tym szanujmy swoje zdrowie. 14.01.09, 22:36
                  No tak - ale trudno uwazac kazdy katar za potencjalnie śmiertelny.
                  Bo w takim razie z pracy w ogóle beda nici - dwoje dzieci - 12
                  katarow w roku, musimy z nimi zostać - powiedzmy 10 tygodni. Nasz
                  katar - dalsze dwa - trzy tygodnie. Do tego dwie-trzy naprawde
                  powazniejsze choroby nasze i dzieci - i przyjdzie przyznać, ze albo
                  dzieci, albo praca zawodowa.
              • mamalgosia Re: Szanujmy się. Ale nie cackajmy się zbytnio 15.01.09, 09:27
                nt
        • magdalaena1977 Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:07
          verdana napisała:
          > Zwolnienie jest zasadne, gdy nie mozna rzeczywiscie pracować, a nie
          > przy lekkim przeziebieniu.
          No pewnie, że przy lekkim przeziębieniu, to nie ma co się kłaść. Ale jeśli
          przeziębienie jest porządne (człowiek kicha, kaszle, boli go głowa , ma
          temperaturę) to chodzenie do pracy nie ma sensu.
          Ja kiedyś próbowałam przechodzić taką infekcję i potem okazało się , że zrobiłam
          mnóstwo drobnych błędów.

          > No, nie wiem. Ja jestem całą zime przeziebiona w tym roku.
          może to skutek chodzenia do pracy z katarem ?

          > Oznaczałoby to, ze z 8 wykladów dla zaocznych odbyłyby sie trzy.
          A to już problem Twojej uczelni. Wykładowcy jak to ludzie chorują i albo powinna
          przyjść inna osoba z tej samej katedry albo np. ktoś z innymi zajęciami, a Twoje
          później hurtem ...
          • dominikjandomin Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 00:37
            magdalaena1977 napisała:

            > albo powinna
            > przyjść inna osoba z tej samej katedry albo np. ktoś z innymi zajęciami, a Twoje
            > później hurtem ...

            Krótko jako wykładowca - AWYKONALNE.
        • mamalgosia Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:08
          verdana napisała:

          > No, nie wiem. Ja jestem całą zime przeziebiona w tym roku.
          > Oznaczałoby to, ze z 8 wykladów dla zaocznych odbyłyby sie trzy.
          No więc właśnei. Albo jak biorę opiekę na dziecko, bo choruje tak
          często, to przecież nie wezmę L-4 na własny katar! A na ból głowy?

    • nati1011 Re: co wolno wojewodzie... 14.01.09, 20:29
      Strój nauczyciela powinien być jak urzednika - schludny i
      odpowiedzi - czyli dres co najwyzej dla w-fisty (bo w garniturze to
      raczej nie. Nie upieram się, ze ma to być garsonka i krawat, ale
      dźinsy i prosty sweter to raczej maksimum tolerancji strojów (sama
      nie znoszę garsonek). Makijaż i farbowanie jak najbardziej, ale piwo
      i papierosy nie w szkole.

      Wybaczcie, ale gołe pępki to raczej na plażę, wystające stringi
      pominę, bo skasujecie mój post.

      No nie da sie - nauczyciel ma dawać dobry przykład. Dlatego nie
      dziwię się, zę zwolniono nauczycielkę, która pozowała nago.
      • k_j_z Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 08:08
        nie słyszałam o nauczycielce, która pozowała nagosmile)
        Małgosia nie mnapisała komu wystają stringi i kolczyki.
        Co do reszty zgadzam się z Verdaną w większości.
        tzn chyba w całej rozciągłości.
        Nie szkodzą niczemu farbowane włosy i makijaż - takie jest moje
        zdanie.
        sama farbowałam swoim synom włosy, co prawda w wakacje, ale zostały
        im na rok szkolny.
        Dla wyjaśnienia farbowali z rudych na czarne, ale gdyby chcieli mieć
        zielone, fioletowe czy czerwone nie miałąbym nic przeciwko temu.
        Sprawa druga - kolczyki. Jaka jest różn ica pomiędzy jednym w uchu a
        trzema?
        I dlaczego nauczyciel ma nie nosic trzech kolczyków?
        Co jest w nich niestosownego?
        • mamalgosia Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 09:23
          k_j_z napisała:

          > nie słyszałam o nauczycielce, która pozowała nagosmile)
          Ja też niesmile Ale to nie byłam jasmile) Coś mi mówi, że Pawlinka też
          niesmile)



          > Małgosia nie mnapisała komu wystają stringi i kolczyki.
          Uczennicom nagminnie, ale pytałam akurat o nauczycieli. Jednej pani
          właśnie czasem wystają stringi, a czasem spodnie tak prześwitują, że
          nic wystawać nie musi.



          > Nie szkodzą niczemu farbowane włosy i makijaż - takie jest moje
          > zdanie.
          Moje w sumie jest podobne, ale na tworzenie regulaminu nie miałam
          wpływu.
          CHociaż... makijaż makijażowi nierówny, to co potrafią czasem zrobić
          z siebie dziewczyny... patrzeć się na to nie da


          > sama farbowałam swoim synom włosy, co prawda w wakacje, ale
          zostały
          > im na rok szkolny.
          A ja nie farbowałam nigdy, nawet sobei - tak więc dla mnie to wielka
          ekstrawagancja. A u chłopca nie do pomyślenia (na arzie?)




          > Sprawa druga - kolczyki. Jaka jest różn ica pomiędzy jednym w uchu
          a
          > trzema?
          nie mam pojęcia


          > I dlaczego nauczyciel ma nie nosic trzech kolczyków?
          > Co jest w nich niestosownego?
          nie wiem, tylko pytam.
          I jak ustawić granicę - na sztuki? A może uzależnić to od miejsca
          występowania (przyznam, że te na języku sprawiają, że mam odruch
          wymiotny, nie mogę rozmawiać z uczniem, który coś takiego masad)
          • madziaq Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 10:42
            Moim zdaniem nauczyciel powinien, bardziej niż uczniowie, przestrzegać zasad
            stosownego ubioru do szkoły. Nauczyciel jest dla mnie trochę jak urzędnik. Do
            pracy powinien przychodzić ubrany... no... jak do pracy a nie jak na plażę wink

            Co do makijażu, kolczyków i tipsów to faktycznie ciężko postawić granice. No bo
            np tusz na rzęsach i lekki błyszczyk moim zdaniem nawet u 14-latki są zupełnie
            OK, sama w tym wieku takich kosmetyków już używałam. Ale oczywiście makijaż typu
            sylwestrowego jest niestosowny i to zarówno u uczennic jak i nauczyciekek... Tak
            samo tipsy - mogą być przecież dyskretne, delikatnie polakierowane, praktycznie
            nie do odróżnienia od naturalnych paznokci. Jeśli ktoś ma z jakiegoś powodu
            brzydkie paznokcie to może być "ratunek". No ale mogą być też 5cm fioletowe
            szpony i rozumiem, że to takich warto by było zakazać.

            Osobiście chodziłam do liceum, gdzie nie było żadnych ograniczeń dot. wyglądu.
            Ponieważ dużo tam było indywidualności, więc przerabialiśmy i dredy, i
            warkoczyki "afrykańskie", i niezliczone ilości kolczyków smile Etap brzucha na
            wierzchu u dziewczyn też był, etap bojówek i wojskowych butów i ogólnie wyglądu
            a'la obóz przetrwania też się pojawiał. I wszyscy wyszli na ludzi, mają udane
            życie zawodowe, niektórzy pozakładali rodziny. Z tego co wiem, obecnie już nikt
            nie paraduje z fioletowymi włosami smile Więc może te wszystkie zakazy nie są aż
            takie konieczne? W pewnym wieku, szczególnie dziewczyny, eksperymentują ze swoim
            wyglądem. Efekty eksperymentów czasem rażą poczucie estetyki postronnych wink Ale
            jest to jakaś metoda na wypracowanie swojego stylu dotyczącego wyglądu właśnie.
            • mamalgosia Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 15:07
              madziaq napisała:

              > Moim zdaniem nauczyciel powinien, bardziej niż uczniowie,
              przestrzegać zasad
              > stosownego ubioru do szkoły. Nauczyciel jest dla mnie trochę jak
              urzędnik. Do
              > pracy powinien przychodzić ubrany... no... jak do pracy a nie jak
              na plażę wink
              No, wlaśnie właśnie. I ja już doszłam do wniosku, że nie wolno
              wojewodzie, co tobie...


              i tipsów to faktycznie ciężko postawić granice. No bo
              > np tusz na rzęsach i lekki błyszczyk moim zdaniem nawet u 14-latki
              są zupełnie
              > OK,
              No według mnie też może być (choć nei wiem, po co). Ale w praktyce
              musi być bardziej ewedentnie to postawione


              • madziaq Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 15:52
                > No według mnie też może być (choć nei wiem, po co).

                Po to samo, po co nieco starszym kobietom szminki, cienie do powiek i inne róże
                wink Ewidentnie niezbędne nie jest, ale jednak lepiej się cżłowiek czuje, a bez
                tego jakoś tak łyso smile
                • mamalgosia Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 18:29
                  nie używam niczego z wymienionych przez Ciebie rzeczy - widocznie
                  neizbędne nie jest.
                  Ale o ile stare mogą chcieć w ten sposób się upiększyć, o tyle te
                  dziewczyny są piękne zupełnie bez niczego...
          • k_j_z Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 11:06
            mamalgosia napisała:

            > A ja nie farbowałam nigdy, nawet sobei - tak więc dla mnie to
            wielka
            > ekstrawagancja. A u chłopca nie do pomyślenia (na arzie?)

            szczęściarasmile)
            ruda jesteś?
            Bo rude podobno nie siwieją, chociaż u mnie się nie sprawdziło
            Ja co prawda chodziłam do szkoły w czasach, kiedy nie trzeba było
            zakazywać makijażu bo nikt sie nie malował.
            Robiłysmy trwałą ondulackję jedynie.
            I do tematu makijażu powrócic mogę za trzy lata, bo moja córka na
            razie w czwartej klasiesmile))
            A żeby zepsuc jeszcze bardziej swój wizerunek matkipolki to dodam,
            że Ignacy przez kilka lat nosił włosy do pasa i przekuł był sobie
            ucho za moim przyzwoleniem.
            Skończył gimnazjum, liceum, studiuje. Po włosach sługich jedynie
            zdjęcia i wspomnienia pozostałysmile))
            >
            >
            >
            >
            > > Sprawa druga - kolczyki. Jaka jest różn ica pomiędzy jednym w
            uchu
            > a
            > > trzema?
            > nie mam pojęcia
            >
            >
            > > I dlaczego nauczyciel ma nie nosic trzech kolczyków?
            > > Co jest w nich niestosownego?
            > nie wiem, tylko pytam.
            > I jak ustawić granicę - na sztuki? A może uzależnić to od miejsca
            > występowania (przyznam, że te na języku sprawiają, że mam odruch
            > wymiotny, nie mogę rozmawiać z uczniem, który coś takiego masad)

            co do tych na języku to też miewałam rózne odczucia, ale... Ale
            pracowałąm z dziewczyną tylko trzy lata młodszą, która miała w kilku
            miejscacgh te kolczyki i jakoś się uodporniłam
            • verdana Re: co wolno wojewodzie... 15.01.09, 13:57
              W mojej szkole zakazane było własciwie wszystko. nauczyciele nie
              cieszyli się zbytnim szacunkiem, robilismy wszystko, aby zlamac
              zakazy.
              W szkole córki dozwolony był praktycznie stroj dowolny (np. córka na
              zakonczenie roku byla w eleganckiej czarnej sukience i glanach z
              czerwonymi sznurowadlami, co zostało wrecz pochwalone, ze
              ladnie...). Dyrektor i wiekszość nauczycieli miała taki autorytet,
              ze dgy sporadycznie mówili, ze cos jest niestosowne, to dzieciaki
              wiecej tego na siebie nie wkladały.
Pełna wersja