Jak zmusić dziecko do nauki?

19.01.09, 17:19
Dziewczyny, co o tym myślicie? Mam syna flegmatyka, który najlepiej
lubi, jak mu dać święty spokój, ale jak w dzisiejszym świecie,
opanowanym przez ,,wyścig szczurów", pozwolić mu na kiepskie
stopnie? Najlepiej sprawdza się codzienne pilnowanie a czasami
siedzenie z nim, ale nie mam na to czasu /jeszcze dwoje dzieci,
dom ,praca itp/ Spróbowałam w tym półroczu odpuścić. Efekt?- średnia
3.5. Popłakał się, chociaż chodzi do 1 gim. Zarzekał się, ze to
zmieni, ale już miał kilka sprawdzianów na nowy semestr i widziałam,
jak się ,,przykładał". Nia ma chyba silnej woli, ambicji, nie wiem.
Nie mogę patrzeć, jak się marnuje. Próbowałam róznych sposobów.
Poradźcie coś. Jemu na niczym nie zależy, od zawsze. Jak jest, tak
jest, oby miał spokój
    • magdalaena1977 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 17:35
      Ale przecież coś musi lubić ? nie wiem : matematyka ? muzyka ? komputery ?
      czy ma jakiś własny pomysł na życie ? tj. co chce robić jak dorośnie.

      z drugiej strony - czy te jego złe stopnie wynikają z braku inteligencji, wiedzy
      czy może dostaje je za konkretne niewykonane zadania ?
      jeśli tylko to ostatnie to jest szansa, że nadrobi zaległości kiedy coś go
      zainteresuje , a w grę zacznie wchodzić konkretna wiedza.

      Generalnie 13 lat to faktycznie trochę za wcześnie na puszczenie delikwenta na
      szerokie wody. Ale z drugiej strony - może po tym szoku zacznie lepiej pracować
      ? może nie umie się uczyć - nie ma dobrej metodyki ?
    • nati1011 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 17:41
      a ja myślę, ze mu zależy tylko zgrywa twardziela.
      Moja tez tak miała.

      Może po prostu sobie nie radzi? A moze pomoże jakaś motywacja? Może
      to pomysł nie najwyższego lotu, ale myśmy Młodej obiecali telefon
      jak wyciagnie średnią (w poprzedniej klasie i oczywiście do
      rozsądnych wymiarów). No i przekroczyła założenia i nagle sie
      okazało, że jednak jej zależy na dobrych ocenach. A dalej to juz
      poszło.

      Martwiłam się w nowej szkole - ale musze pochwalić . Mimo
      początkowych kłopotów ma srednią 4,5. A poziom znacznie wyższy niż w
      porzedniej szkole.
    • mader1 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 18:11
      Jedyne, co wiadomo to to, że bez niego tzn. jego chęci, nic nie
      zrobisz... Może teraz, kiedy " zachciało mu się", tę jego chęć
      wzmocnić ? Można też dołożyć w ramach nagrody jakieś " przywileje",
      które przypadłyby mu później w nagrodę. Pokazać, że widzisz to, że
      mu zależy, nagradzać, chwalić, pomóc - tak żeby widział, że to co
      robi ma sens. Teraz, gdy zaczął się starać, poświęcić mu jednak
      więcej czasu ( wiem, że praca,inne dzieci, ale gdyby był chory
      przecież ten czas by sie znalazł).
      • mader1 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 18:32
        napiszę Ci dlaczego uważam, ze jezeli " zawsze taki był" a teraz
        zaczął się starać, ważne jest, żeby poświęcić mu więcej uwagi.
        Często rodzicowi zdarza się, ze w natłoku obowiazków, problemów , z
        braku czasu baczniej zajmuje się dzieckiem tylko jak dzieje się coś
        złego, jest problem, kłopot.
    • mama_kasia Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 18:13
      A w podstawówce też tak miał?
      Czy to gimnazjum?
      Bo mój w pierwszej gimnazjum sobie odpuścił. Rozumiem, że w tym
      momencie dużo ważniejsze było nawiązanie nowych kontaktów i
      odnalezienie się.
      ...Właśnie mi zerknął przez ramię i rzucił, że to nieprawda, bo
      sobie wcale nie odpuścił wink - twierdzi, że mówi poważnie i nie
      zgadza się na emotikon wink
      ...Ale o klasówce zapomniał smile ...I jestem beszczelna wink
      • mader1 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 18:26
        też patrzą Ci przez ramię ? wink)))
        Ależ uważać trzeba... na każde słowo, na każde słowo.
        • verdana Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 19:08
          Po pierwsze nalezy zastanowić się, dlaczego dziecko - a chłopak
          szczególnie - rozpacza przy sredniej 3,5 w gimnazjum. To nie jest
          średnia szczegolnie zla, moj miał na trymestr podobną i jestem
          zadowolona. On też. Zła jestem jedynie o troję z angielskiego.
          Nie chodzi przecież o stopnie i rozliczanie ze stopniu uwazam za
          klęskę systemu oswiatowego. Sa osoby, dla ktorych 3,5 to niedobra
          średnia - nic ich nie interesuje, mają tróje z większości
          przedmiotow, a piatki z wf-u i plastyki - i to tez nie dlatego, ze
          tym się interesują, tylko zwyczajowo.
          I sa tacy, co mają tróje, dwóje i jedną czy dwie wyższe oceny - albo
          i to nie, ale widać, ze mają szerokie zainteresowania, ktore nie
          przekladaja się na stopnie, bo szkoly nie interesuje, ze uczeń np.
          zna historię na poziomie uniwersyteckim, skoro nie zna wszystkich
          dat z wojny polsko-rosyjskiej XVII wieku. W takim wypadku nalezy
          przestać interesować się w ogóle srednią.
          Wiedza zdobyta w gimnazjum przydaje się w 80% tylko do zdania
          egzaminu do liceum. Ja się nie dziwię, ze dzieciom się nie chce,
          dziwie się raczej tym, ktorym jeszcze się chce.
          Stawiam na zainteresowania pozaszkolne. To zwykle procentuje lepiej
          niż srednia 5,9.
          • magdalaena1977 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 00:26
            A ja powiem kilka słów w obronie porządnej nauki i dobrych stopni

            To jest kwestia odpowiedzialności - program szkoły obejmuje wiele przedmiotów i
            na tym etapie nie ma wyboru. A IMHO odpowiedzialność nakazuje dobrze wywiązywać
            się ze wszystkich obowiązków nawet tych, które chwilowo nie budzą entuzjazmu. W
            dorosłym życiu można wybierać sobie np. charakter pracy, ale jest mnóstwo
            głupich czynności (np. statystyka), które są potrzebne chociaż uciążliwe.
            Dlaczego tępić spóźnianie się, a tolerować u inteligentnego dziecka trójki,
            które wynikają z lenistwa ?
            Człowiek (także młody człowiek) na pewnym poziomie jest w stanie opanować
            umiejętności ze wszystkich dziedzin nawet z tych, gdzie nie ma szczególnych
            zdolności - tak jak nie wyobrażam sobie, że ktoś nie jest w stanie przeczytać
            zadanych lektur.

            Po drugie - szkoła nie bez powodu obejmuje wiele przedmiotów - chodzi o
            zaprezentowanie uczniom pewnej gamy możliwości i IMHO bez przyłożenia się nie
            można się zorientować czy to biologia nas nie interesuje czy tylko biologica
            jest nudna.
            A ja mam wręcz wrażenie, że szkoła dała mi zbyt mało ogólnych informacji - np.
            brakuje mi wiedzy o zasadach funkcjonowania samochodu, sensownych podstaw
            medycyny itp.
            • katriel Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 10:34
              magdalaena1977 napisała:
              > Dlaczego tępić spóźnianie się, a tolerować u inteligentnego dziecka trójki,
              > które wynikają z lenistwa ?

              Bo trójka to z definicji ma być ocena _dostateczna_. Czyli kto się
              nauczył na trzy, ten się nauczył tyle, ile powinien umieć.
              A co ponad to - to już dobra wola uczącego się, i jest odpowiednikiem
              nie tyle niespóźniania się, ile przychodzenia 10 minut wcześniej, żeby
              zdążyć się przygotować do lekcji. Chwalebne, ale nie wymagamy tego.
              (W moim liceum wymagali. Pierwsza lekcja zaczynała mi się o 7:10;
              od 7:00 dyrektor stał przy wejściu, łapał wchodzących do szkoły i
              napominał, żeby przychodzili wcześniej. W rezultacie konieczności
              wysłuchania kazania dyrektora faktycznie się spóźniali.)

              > A ja mam wręcz wrażenie, że szkoła dała mi zbyt mało ogólnych informacji - np.
              > brakuje mi wiedzy o zasadach funkcjonowania samochodu, sensownych podstaw
              > medycyny itp.
              A to to tak - ale jak to się ma do dobrych stopni?
              • magdalaena1977 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 23:36
                katriel napisała:
                > Bo trójka to z definicji ma być ocena _dostateczna_. Czyli kto się
                > nauczył na trzy, ten się nauczył tyle, ile powinien umieć.
                Jak ja zaczynałam się uczyć to była czterostopniowa skala ocen i trója to było
                "odrobinę więcej niż nic". A wprowadzenie skali sześciostopniowej to było takie
                jakby podzielenie tego nic (czyli dawnej dwójki) na dwa poziomy "prawie nic"
                (mierny) i "kompletnie nic" (niedostateczny).

                Dla mnie nauczenie się tyle, ile uczeń powinien umieć, to 5 (bardzo dobry). Bo
                do 6 (celującego) trzeba czegoś jeszcze - dodatkowych osiągnięć czy zainteresowań.
            • mader1 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 11:18
              Oczywiście Magdaleno, że masz rację. Nie jest tak, że szkoła, różnorodność,
              która w niej jest, jest "do niczego". Jeżeli są rozumni nauczyciele i klasa,
              wszystko to może mieć swój sens.
              Są dzieci, które potrafią zwyczajnie mieć bardzo dobre stopnie. W dodatku wcale
              nie są już ukierunkowane na jakieś szkolne przedmioty. Mają jakieś
              zainteresowania, które kompletnie nie pokrywają się z żadnymi przedmiotami
              szkolnymi, a nauka nie sprawia im specjalnych trudności. Rozumieją i wystarczy
              trochę systematyczności. A systematyczność, pracowitość szalenie potem pomaga w
              doroslym życiu.
              Piszemy oczywiście ciagle o poziomie gimnazjum, bo w liceum siłą rzeczy i tak
              trzeba się zdecydować.Zresztą tak, jak po gimnazjum w rekrutacji do szkoł
              średnich liczą się i stopnie i wynik testu - choć nie w równym stopniu : to
              trzeba przeliczyć w zwiazku z konkretną szkołą i klasą - po liceum przy
              dostawaniu na studia liczy się matura. Matura jest z wybranych przedmiotów, z
              reszty można mieć dowolne stopnie, aby dopuszczające smile
              Mam wrazenie, że gimnazjum, jak i kiedyś ostatnie klasy podstawówki, to bardziej
              okres kształtowania postaw, znajdowania swojego miejsca w grupie, bardziej
              świadomego uczenia się tego, jaki, jaka jestem. Bronienia tej swojej tożsamości
              zarówno w grupie, jak i rodzinie. Jest to też taki okres zupełnie poważnych
              rozmów na ten temat z prawie dorosłym człowiekiem.
    • anngal Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 19:15
      Dziewczyny, dziękuję za odpowiedzi. Zawsze tak miał, tylko go
      pilnowałam. Chodzi do tej samej szkoły i klasy, chociaż w
      gilmnazjum. Ma chęci, ale tylko w gadaniu, nie przekłada to się na
      pracę. Jemu poswięcam najwięcej czasu, chociaz jest najstarszy. Lubi
      to, co wszystkie nastolatki, nic własnego, mówił, ze w przyszłości
      chce testować samochody. Bez trudu mu przychodzi matematyka. Ogólnie
      jest myslący i bardzo samodzielny. Woli sprzatać podwórko, myć
      samochód itp., aby tylko się nie uczyć. Z kolegami relacje w
      porządku. Jego problem to skape wypowiedzi. Uważa, że wystarczy dwa
      zdania napisać, bo reszta jest oczywista. Mówi, że nie umie inaczej,
      stad głównie problemy z polskim, biologią i geografią. Próbowałam
      zachęt, nagród i kar. Ze wszystkim się zgadza, sam oddaje telefon za
      karę, chociaz wiem, że prawie z nim śpi. Posunęłam się nawet do
      zapłaty za oceny- nie chce, chociaż lubi markowe ciuchy, ręce opadają
      • verdana Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 19:32
        No i po co? Po co? Tylko marnujesz i sobie i dziecku dobre lata.
        Inwestuj i zachecaj go do tego, co lubi, nie do tego, czego nie
        lubi. Kup mu ciekawe książki do matematyki, zachecaj do brania
        udziału w konkursach matematycznych, a nie zmuszaj do uczenia się
        tego, czego nie lubi na wyższe oceny. Oczywiscie, jedynek miec nie
        może, ale z przedmiotow mniej lubianych wystarcza trójki.
        To już nie male dziecko. Dorastający człowiek ma swoje
        zainteresowania i wszedzie, poza @&#%& szkołą oczywiste jest, ze
        rozwija się przede wszystkim to, do czego ma się zdolnosci i paje, a
        nie uczy głównie tego, co nas nie interesuje i przychodzi z
        trudnoscią. Bo wtedy braknie czasu na wlasne zainteresowania, a z
        tych "wymuszanych" lekcji znienawidzonych przedmiotow i tak niczego
        na przyszłość nie będzie. Tyle, ze po pewnym czasie niechęć do nauki
        sie uogolnia - kojarzy się z karami, gniewem matki, nudą.
        Pozwol mu mieć marne stopnie z nielubianych przedmiotow, zachęcaj do
        rozwijania zainteresowań Po co ci czworki i piątki ze wszystkiego?
        Bo jemu na pewno po nic.
        • anngal Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 20:16
          Rozumiem o czym piszesz, bo sama tak myslałam, dlatego w tym roku
          zostawiłam mu wolną rękę, ale:
          1. Jak będzie rozwijał swoje zdolności, gdy nie dostanie się do
          średniej szkoły, jak zda maturę z polskiego, jeśli jakimś cudem się
          dostanie?
          2. On nie ma żadnych pasji. Z matematyki ma 4, ale nie wysila się.
          Mówi, że nie lubi szkoły, żadnego przedmiotu, tylko w-f., bo facet
          jest fajny, w przeciwieństwie od tego z matmy. Standard
          3. On nic nie lubi, oczywiście poza graniem na komputerze,
          nicnierobieniem, fascynacją swoim ulubionym piłkarzem i
          klubem / talentu sportowego raczej nie ma, młodszy tak- ma
          wiele osiągnięć, więc mam porównanie/ Lubi też czytać ciekawe
          książki. Ale to moim zdaniem za mało
          • verdana Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 21:29
            Lepiej dać korepetycje w roku egzaminu, niż całą szkołę pilnować, aby dziecko
            uczyło się przede wszystkim tego czego nie lubi i co najprawdopodobniej przyda
            mu się tylko do egzaminów.
            Jesli lubi czytać, to znaczy, ze lubi coś bardzo ważnego. Zastanawiam się też,
            jak idiotyczny jest program polskiego w szkole, skoro zniechęca ludzi, lubiących
            książki.
            Myślę, ze my wszyscy straciliśmy świadomość po co jest szkoła - szkoła jest po
            to, by dać wiedze, zainteresować dziecko i mlodego człowieka różnymi
            dziedzinami, a nie tylko, aby przygotowywać do egzaminow do kolejnej szkoły.
            Ja wiem, ze tak jest, sama tez się martwię - ale nie nalezy dac się zwariować.
            I błagam, nie porównuj. Ja kiedyś porównywałam - i wyszło mi, ze starszy to leń,
            nieudacznik i dziecko ogólnie niezdolne. Tymczasem akurat to młodsza była akurat
            w jednej dziedzinie tak niezwykle zdolna, ze porównanie musiało wypaść na
            niekorzyść syna. I w rezultacie przeoczyłam inteligencję najstarszego, który tez
            niczym w szkole nie był zainteresowany.
            Bo w szkole psychologii nie wykładają.
            • anngal Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 21:36
              I jak potoczyły się losy najstarszego, jeśli wolno zapytać? U mnie
              jest podobna sytuacja, tylko mi się wydaje, ze właśnie starszy jest
              inteligentny, ale leniwy, a młodszy ma rywalizację w genach i stąd
              sukcesy. Martwię się o tego swojego olewusa. Dzięki za wszystkie
              odpowiedzi. Czasami daję się zwariować, jak patrzę co rodzice
              wyrabiają ze swoimi dziećmi, aby były najlepsze
              • dominikjandomin Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 21:54
                anngal napisała:
                >U mnie
                > jest podobna sytuacja, tylko mi się wydaje, ze właśnie starszy jest
                > inteligentny, ale leniwy,

                Czyli poprawnie. Lenistwo wynika z inteligencji. Ile wynalazków człowiek zrobił
                z lenistwa...

                No i jeszcze jedno - szkoła demoralizuje inteligentnych. Uśredniając i nie ucząc
                uczenia się, stawiając równe wymagania wszystkim, wymagając bycia dobrym we
                wszystkim.

                >Czasami daję się zwariować, jak patrzę co rodzice
                > wyrabiają ze swoimi dziećmi, aby były najlepsze

                Fakt. Biedne dzieci.
                • verdana Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 19.01.09, 22:34
                  Starszy ukonczył psychologię w terminie, prowadzi zajecia na wyższej
                  uczelni, przymieza sie do doktoratu.
                  Gdyby nie mądry psycholog, to "przymuszając" go do nauki, moglabym
                  mu ograniczyć karierę do zawodowki...
                  • anngal Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 07:41
                    Sama też zastanawiałam się nad psychologiem, ale nie wiem, czy
                    wizyta u psychologa nie zdołowałaby syna. Może sama powinnam iść. Z
                    drugiej strony nie mogę go zostawić samemu sobie. Verdano, czy ten
                    psycholog powiedział Ci coś jeszcze, czego tu nie było?
                    • verdana Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 08:33
                      Psycholog moze się przydać, chociaż nie nalezy liczyć, ze zmieni
                      nastawienie dziecka do nauki. Moze natomiast okreslić mozliwosci
                      dziecka, powiedzieć rodzicom, co nalezy robic, a czego nie (np. NIE
                      nalezy uczyć się z dzieckiem, tylko pomagać, o ile o to poprosi).
                      Tylko to musi być rozsadny psycholog - bo i wsród nich zdarzaja się
                      np. zwolennicy wyscigu szczórów, albo tacy, ktorzy zdoluja dziecko,
                      zamiast je wesprzeć.
                      Mnie psycholog kazał pdczepic sie od dziecka, własnie zostawić
                      samemu sobie (zreszta, prawde mowiac przy sredniej 3,5 ja w ogóle
                      nie wiem dlaczego nie?), w razie koniecznosci brac korepetytora, a
                      nie uczyć dziecka samemu - większość rodziców uczac dziecko, ktore
                      ma klopoty, spedza go w jeszcze większe klopoty.
                      I pochwalił zmianę LO na Liceum Zawodowe.
    • maika7 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 08:25
      Popieram zdanie tych, którzy pisza - "nie zmuszać, nie zrzędzić, nie przejmować
      się za bardzo, otwierać furtki poza szkołą, pomóc odkyryć zainteresowania i
      stwarzać możliwości rozwoju w nich". Pomóc nauczyć cieszyć się z tego, czemu
      poświęca się czas.

      Uważam, że kazdy z nas uczy się najchętnej tego, co go interesuje i nic (NIC!!)
      nie zmusi go do nauki tego, co go nie interesuje. A nie wszystkie dzieci sa
      "glodne wszelkiej wiedzy". I wazniejsze od średniej i przyszłych możliwości, są
      dobre relacje z dzieckiem. Świadomośc, ze rodzice widzą w czym dziecko jest
      dobre i doceniają to.
      • magdalaena1977 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 08:34
        maika7 napisała:
        > Uważam, że kazdy z nas uczy się najchętnej tego, co go interesuje
        > i nic (NIC!!) nie zmusi go do nauki tego, co go nie interesuje.
        Nie zgadzam się.
        Wystarczą odpowiednie możliwości intelektualne i dołożenie staranności.

        Zawsze jest tak, że w programie np. studiów są przedmioty, które bardziej nam
        pasują i takie , które mniej. I odpowiedzialny student nauczy się nawet tego, co
        go nie kręci, bo zdaje sobie sprawę, że krótkoterminowo musi zdać z tego
        egzamin, a długoterminowo może mu się to kiedyś przydać.
        • verdana Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 08:45
          Student - tak, bo widzi cel tej nauki. Studiuje to, co go
          interesuje, wie, ze musi zaliczyć kilka nudnych , pobocznych
          przedmiotów, aby zostać weterynarzem, filozofem czy filologiem
          orientalnym.
          Mlody człowiek w gimnazjum czy liceum uczy się wielu rzeczy, o
          ktorych wie, ze nie tylko go nie interesują, ale nie widzi w uczeniu
          się ich żadnego celu. Wie, ze są mu nieprzydatne, wie tez - i tu
          jest zasadnicza róznica - ze nie wybrał sobie ich dobrowolnie, uczy
          się, bo tak mu kazali. Studia wybrał sam.
          Gdyby w szkole bylo choc trochę przedmiotow do wyboru, na róznych
          poziomach, wtdy większość dzieci uczylaby się chętniej.
          A staranność - wiekszość dzieci, oproczy tych wybitnie zdolnych (nie
          wybitnie inteligentnych, tylko własnie zdolnych - latwo
          zapamietujących) nie jest w stanie dołozyc odpowiedniej starannosci,
          by zawsze być przygotowanym z 12-14 zupełnie róznych dziedzin.
          • ruda_kasia Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 09:21
            Eee tam, ja sobie świadomie wybrałam studia. Żeby "kosić kasę". Nie robię tego
            do dziś a za chwilę będę bliżej 40-tki niż 30-tki, co w tym zawodzie powinno już
            procentować. Minęłam się z powołaniem? Nie. Jestem dobrym prawnikiem, ale nie
            nadaję się psychicznie do wykonywania tego zawodu. I tylko mój mąż się dziwi, że
            nigdy się nad tym nie zastanowiła, aż do 31 roku życia - wybierając zawód,
            kolejne stopnie specjalizacji i formę działania obecnie. Choc może tu trochę
            tak, zawsze mogłam być adwokatem, byłoby gorzej.
            Ale może to efekt właśnie "zdolności" do uczenia się czegokolwiek. Skoro w 2
            klasie liceum byłam na konkursie matematycznym lepsza od rok starszych kolegów z
            mat-fiz, którzy są obecnie informatykami - pewnie mogłam robić i to w życiu.
            Ale ostatnia myśl, kiedy jeszcze pozwalałam sobie na myślenie, co chciałabym w
            życiu robić, a nie, że muszę siebie i ewentualnie siostrę utrzymać - to
            psychologia lub dziennikarstwo sportowe ;-D może jeszcze kiedyś.... jak nie będę
            musiała utrzymywac rodziny...
          • anngal Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 09:24
            Dzięki Wam trochę się uspokoiłam, bo już prawie straciłam dystans i
            zdrowy rozsądek. Mój syn ma dużo mocnych trójek, czwórki i piątki,
            nie ma dwójek i jedynek.

            To prawda, że nauka to kwestia odpowiedzialności, ale z drugiej
            strony, gdzie miejsce na wolną wolę? Przecież to Pan Bóg nam ją dał,
            więc dlaczego mam ją zabierać 14-stoletniemu chłopcu / oczywiście
            bez popadania w skrajności/

            Będę Go obserwować i ewentualnie reagować, zastanowię się, jak
            pomóc Mu odnaleźć i sprecyzować własne zainteresowania. Całe
            szczęście, że przychodzi czasem ze mną pogadać, przytulić się itp.
            Nie wiem, czy przez zmuszanie bym tego nie straciła. Postaram się
            znależć ,,złoty środek" . Dzięki!
            • verdana Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 09:27
              T Twój syn uczy się o niebo lepiej od moich wszystkich w tym wieku.
              Kompletnie nie wiem, czym się niepokoisz - naprawde "same piatki i
              czwórki" nie sa przepustka do kariery, wbrew temu, co nam się teraz
              wmawia.
            • mamalgosia Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 09:33
              Brak jedynek jest oczywiście zasadniczy, ale dodam od siebie, że w
              gimnazjum bardzo ważne sa też dopuszczające. Tzn to, że ich nie ma,
              uważam za bardzo dobry znak.

              Natomiast z większości przedmiotów (zależy to od siatki godzin, jaką
              wybrał dyrektor) materiał w I klasie jest najłatwiejszy, a w II
              najtrudniejszy. Tak, że na pewno trzeba wytężyć uwagę, żeby w II nie
              napędziło się tradycyjne w mojej szkole koło: trudniejszy materiał -
              gorsze oceny - "uczę się tyle samo, a mam gorsze wyniki, to po co
              się w ogóle uczyć" - jeszcze gorsze wyniki - upadek poczucia własnej
              wartości, poczucie bezsensu pracy.

              Mam dwóch Synków i bardzo się boję co będzie jak pójdą do szkoły.
              • anngal Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 09:43
                Mamałgosiu,mój właśnie tak mówi, jeśli chodzi o przedmioty, które
                wymieniłam wcześniej. Nie martw się na zapas. Mój drugi syn w
                przedszkolnej zerówce nie umiał czytać, tylko koledzy mu
                podpowiadali, a dzisiaj / 5 klasa / jest drugi w klasie i kompletnie
                Mu nie pomagam. Najważniejsze to chyba trzymać rękę na pulsie,
                zachować zdrowy dystans i nie stracić z dzieckiem kontaktu
                • mamalgosia Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 10:02
                  Rękę na pulsie trzymam, ale wiem z wieloletniej praktyki
                  nauczycielskiej, że czasem to nie wystarcza.
                  Starszego Syna mam ponadprzeciętnie zdolnego i raczej pracowitego,
                  więc bardzo dużo będzie zależało od nauczycieli. Młodszego mam
                  średnio zdolnego i raczej leniwego - to dopiero będzie wesołosmile
              • verdana Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 09:46
                A ja pamiętam ze swojej kariery nauczycielskiej, ze zawsze klasa
                druga to najwiekszy spadek - nawet wsród niezłych uczniów. Tak jest
                w gimnazjum i liceum.
                Dla mnie to całkiem logiczne - najpierw klasa przedegzaminacyhna,
                uczenie się cały rok i nerwy, stałe napominanie rodziców i
                nauczycieli. Potem pierwszy rok w nowej szkole - rodzice
                napominaja "Musisz dobrze wystartować, musisz się pokazac", samo
                dziecko też nie chce źle wypaść przed nauczycielami i kolegami.
                Ostatnia klasa - trzecia - z góry iadomo, ze będzie ciężka i trzeba
                bedzie sie uczyć.
                Wiec zostaje ta druga, kiedy napięcie trochę spada, motywacja też.
                Tak naprawdę, to moze i dobrze. Bo nie da się pracować przez siedem
                lat równo, na zwiększonych obrotach - nie damy dziecku chociaz roku
                względnego luzu. Obawiam się, ze dziecko (jak pisałam, poza
                tymi "zdolnymi" ) równo i ciężko pracujace całą szkołe, moze nie być
                już zdolne do wiekszego wysilku przed ezgaaminem.
                U mnie w liceum tak własnie bywało. Wsrod "dobrych uczniów", dzieci
                znajomych - też.
                • mamalgosia Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 10:03
                  i jak się efekt, o którym piszesz nałoży z efektem, o którym piszę
                  ja...
                  • verdana Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 10:07
                    A naprawde program jest trudniejszy? Bo moje dziecko tego nie
                    zauwazylo (no, moze jak się nie uczy pilnie, to wszystko mu jedno,
                    czego się nie uczy). Ale stopnie mniej-wiecej takie, jak w zeszłym
                    roku.
                • mama_kasia Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 10:09
                  No to mój ma jeszcze duży zapas w możliwościach uczenia się wink))
                  On ten zdolny, który zaskakująco łatwo zapamiętuje. Bazując tylko
                  na tym, co usłyszał na lekcji, pisze klasówkę na cztery.

                  Rozmyślam nad czymś innym. Chodzi mi o kształtowanie się jego
                  charakteru. Owszem, odpuszczam mu to, co i tak zupełnie go
                  nie interesuje (tylko u nas poziom wyższy, bo skoro 4 tak łatwo
                  mu przychodzi, 3 dostałby, gdyby nie uważał na lekcji, więc
                  jednak 4 jest tym minimum na razie). Ale nie chciałabym, aby
                  zlekceważył sobie wszystko. Tak, muszę się powstrzymywać. Mam
                  tendecję, aby wykorzystywać to, że jest zdolny. Na szczęście
                  potrafimy o tym rozmawiać i jakoś razem wypracowywać strategię
                  przejścia przez szkołę smile
                  Odpowiedzialność za podjęte (lub narzucone) obowiązki jest
                  ważna.
          • magdalaena1977 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 23:45
            verdana napisała:
            > Student - tak, bo widzi cel tej nauki.
            Ale maika pisała nie pisała o dzieciach czy konkretnie o bohaterze wątku, ale o
            "nas wszystkich".
            Więc ja w tym miejscu chciałabym zaznaczyć, że jeśli muszę, jestem w stanie
            nauczyć się (intelektualnie) rzeczy, które mnie kompletnie nie interesują. Będę
            miała problemy, jeśli chodzi o kwestie manualne czy sportowe, ale nie spotkałam
            jeszcze dziedziny, której nie byłabym w stanie sobie przyswoić. Czasami jest to
            mało ciekawe (np. biologia), czasem wymaga sporo wysiłku (języki obce), ale przy
            odpowiedni nakładzie pracy wszytko jest do opanowania.

            Oczywiście czym innym jest kwestia motywowania trzynastolatka do robienia tego,
            czego nie lubi.
            • maika7 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 23:57
              magdalaena1977 napisała:

              > verdana napisała:
              > > Student - tak, bo widzi cel tej nauki.
              > Ale maika pisała nie pisała o dzieciach czy konkretnie o bohaterze
              wątku, ale o
              > "nas wszystkich".
              > Więc ja w tym miejscu chciałabym zaznaczyć, że jeśli muszę, jestem
              w stanie
              > nauczyć się (intelektualnie) rzeczy, które mnie kompletnie nie
              interesują. Będę
              > miała problemy, jeśli chodzi o kwestie manualne czy sportowe, ale
              nie spotkałam
              > jeszcze dziedziny, której nie byłabym w stanie sobie przyswoić.
              Czasami jest to
              > mało ciekawe (np. biologia), czasem wymaga sporo wysiłku (języki
              obce), ale prz
              > y
              > odpowiedni nakładzie pracy wszytko jest do opanowania.
              >
              > Oczywiście czym innym jest kwestia motywowania trzynastolatka do
              robienia tego,
              > czego nie lubi.

              Fakt, za bardzo uogólniłam. Koryguje na "wiekszosć z nas" smile

              I nie chodzi mi, Magdaleno, o ew. intelektualne możliwości, tylko o
              rachnek zysków i strat. Łatwiej i przyjemniej uczyc sie rzeczy,
              ktore nas 'kreca". W przypadku gimnazjalistów to widac bardzo
              wyraźnie.

    • mamalgosia Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 10:06
      I myślę, że jeszcze jest trochę ogólniejszy problem: deprecjonowanie
      nauki. Nie mówię, że w Twojej czy w mojej rodzinie. I nie wprost.
      Ale problemy z pracą w swoim zawodzie, nieszczególne zarobki (lub
      choćby to, że nauczyciel ma gorsze ciuchy niż uczeń, no a w liceum
      to i gorszy samochód niż uczeń) - to wszystko sączy się do młodych
      mózgów, by wybuchać co jakiś czas w pytaniu "po co?".
      • verdana Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 11:31
        A nie, bo to nie o to chodzi, aby powiedzieć "drogie dziecko, mozesz
        się nie uczyć, nauka niewazna, rob to co lubisz".
        przede wszystkim wymagam tam, gdzie zaczynają się klopoty - np z
        matematyki ma korepetycje i to w paskudnym momencie - w piatek
        wieczorem. Wymagam, aby sumiennie robił to, co powinien - pisał
        wypracowania, czytał lektury, uczył się angielskiego (z marnym
        skutkiem), wypełniał zeszytu do reedukacji - ale wymagam na
        zasadzie "będę niezadowolona, jak tego nie zrobisz", a nie na
        zasadzie nadzorowania i sprawdzania.
        Moze miałam szczęście, ale w gimnazjum syna nauczyciele sa raczej
        szanowani, jesli sa dobrzy, na stan majatkowy akos nikt nie patrzy.
        Podobnie u mnie w liceum (prywatnym), gdzie uczniowie jeździli
        mercedesami, ja autobusem i jakos uczniowie rozumieli "po co".
        • mader1 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 11:57
          > A nie, bo to nie o to chodzi, aby powiedzieć "drogie dziecko, mozesz
          > się nie uczyć, nauka niewazna, rob to co lubisz".
          > przede wszystkim wymagam tam, gdzie zaczynają się klopoty - np z
          > matematyki ma korepetycje i to w paskudnym momencie - w piatek
          > wieczorem. Wymagam, aby sumiennie robił to, co powinien - pisał
          > wypracowania, czytał lektury, uczył się angielskiego (z marnym
          > skutkiem), wypełniał zeszytu do reedukacji - ale wymagam na
          > zasadzie "będę niezadowolona, jak tego nie zrobisz", a nie na
          > zasadzie nadzorowania i sprawdzania.

          I to jest normalna rodzicielska postawa. On się uczy systematycznośći i pracy,
          pewnych postaw. Stopnie kiedyś pójdą w niepamięć, a postawy zostaną.
    • mader1 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 11:51
      To ja jeszcze trochę skomplikuję wink)))
      Przede wszystkim, z tego co piszesz, zrobiłaś już wszystko, co należy wink)))
      Interesujesz się dzieckiem, w czasie podstawówki czuwałaś nad nim, wychowujesz
      go, a nie tylko " gasisz pożary", jak coś przeskrobie.
      Zdecydowanie okres gimnazjum to już nie jest czas na wspólną naukę z dzieckiem.
      Trzeba je puszczać " samopas", żeby nauczyło się siebie, konsekwencji itp.
      Oczywiście rodzic może przypomnieć o tym, żeby się dziecko uczyło czy zastosować
      jakąś " metodę wychowawczą", ale siedzienie wspólne nad zeszytami to już według
      mnie nie ten etap.
      To pierwsze półrocze, nowi nauczyciele, nowe zasady, ostrzejsze ocenianie... To
      nie jest tak źle, jak myślisz.
      Natomiast... ja bym się zastanowiła nad tym, czemu Twój syn się popłakał. Według
      mnie oznacza to, ze jest jakiś problem. Chciałby być może w innym miejscu w
      grupie, może jest sam niezadowolony ze swoich efektów, może wie, że stać go na
      dużo więcej, może uważa, że jest nieprawiedliwie potraktowany w stosunku do
      wysiłku , jaki włożył... może... może...
      Magdalena podpowiedziała, że może on nie wie " jak" się uczyć ? Może niejasne są
      dlań kryteria ? Może chciałby popracować bardziej systematycznie, a nie potrafi ?
      Trzeba dużo z nim gadać, o różnych rzeczach. Z pewnością, jeżeli on myślałby, że
      jesteście zniego " wiecznie niezadowoleni" , całkowite odpuszczenie - w sensie
      nieporuszanie tematów stopni , szkoły - mogłoby być przez niego odebrane
      opacznie, czyli że jest TAK beznadziejny, że odpuściliście go sobie.
      Czuwajcie nad nim dyskretnie.
      Pytajcie często o jego zdanie, o to czego on by chciał i w jaki sposob możecie
      mu pomóc.
      • anngal Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 13:24
        Popłakał się, bo:
        - chciałby, a nie potrafi się zmobilizować
        -nie zdawał sobie sprawy, że wyjdzie mu taka średnia, chociaż
        ostrzegałam
        - uważa, że czy się uczy, czyta, czy nie, to i tak jeden efekt /
        daje krótkie odp. na pyt., pisze krótkie wypracowania, nie zwraca
        uwagi na szczegóły. Na teście po SP miał 29 pkt/40 - 19/20 z pytań
        zamkniętych, zadania z treścią-maksymalnie, polski 2 pkt- napisał
        mniej niż pół strony/
        -NIE POTRAFI SIĘ ZMUSIĆ DO TEGO, CZEGO NIE LUBI
        to wszystko moje zdanie na podst. rozmów z Nim
        • mader1 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 15:20
          Jesteś, według mnie, bardzo uważną mamą, bardzo dużo wiesz o swoim dziecku...
          Myślę, ze tak czy inaczej trzeba w świetle tego, co piszesz, pomóc mu.
          To ze skoro się mało uczył,to miał taką akurat średnią, choć spodziewał się, ze
          mu się upiecze, to dobrze. W końcu człowiek uczy się na błędach i to jest dobry
          czas na popełnianie takich akurat błędów smileŚwietny moment, nic mu się nie
          zawaliło smile Niektórzy próbują w okresie matur i wtedy jest trudniej.
          Ntomiast bardziej przejęłabym się :

          > - chciałby, a nie potrafi się zmobilizować
          > -NIE POTRAFI SIĘ ZMUSIĆ DO TEGO, CZEGO NIE LUBI

          Każdy tak ma, nie trzeba tego demonizować, zależy tylko w jakim stopniu. Myślę,
          że warto zawalczyć o to, żeby trochę nad tym nauczył się panować, popracował. I
          nie chodzi tu o takie czy inne stopnie, chodzi o to, że ON UCZY SIĘ ( bo to
          taki wiek) panować nad pewnymi swoimi cechami, które mogą mu przeszkadzać w
          pracy, w życiu rodzinnym. Jak się ma jakąś tam cechę szczególnie nasiloną, wcale
          nie jest łatwo tak sobie" postanowić" i zmienić to od dziś. Wiesz, to jest tak,
          jak z tym najprostszym, banalnym sprzątaniem. Czasem są ludzie, którzy nie lubią
          i nie potrafią się zmusić. No ale "coś" z tym zrobić trzeba. Jedni opłacają
          sprzątaczkę, inni ustalają sobie grafik, jeszcze inni opracowują, ile jest im
          niezbędne do funkcjonowania czy dzielą się zadaniami z domownikami akurat
          sprzątanie oddając innym ( bo wolą gotować). Jeżeli " chciałby" trzeba pomóc
          znaleźć " sposoby na siebie", bo człowiek, który ma wrażenie, że choć częściowo
          potrafi się zmobilizować do tego, co chce osiągnąć, jest (chyba?) bardziej
          zadowolony smile))
          No coś z ymi obowiazkami trzeba jednak zrobić wink)))
          "
          > - uważa, że czy się uczy, czyta, czy nie, to i tak jeden efekt"

          Często pomaga zastanowienie się nad tym, co chce się osiągnąć. Jasne, ze dla
          takiego dziecka to chyba jeszcze abstrakcja, że chce zostać, przepraszam
          ,dyrygentem, więc musi ciężko pracować 15 lat, zeby... coś tam. Teraz to
          bardziej chodzi o średnią na koniec roku czy jakiś jeden stopień czy nauczenie
          się czegoś konkretnego czy przygotowanie do czegoś...
          No ale jak on nie widzi rożnicy, to ciężko mu. Człowiek niby nie uczy się dla
          stopni, ale przecież jak się napracuje, chciałby widzieć tę różnicę !
          Nauczycielom w licznych klasach czasem trudno zauważyć nieduże, według nich,
          postępy.Musicie więc uzupełnić tę lukę, za każdym odpowiedzialnym zachowaniem,
          musi pójść Wasze uznanie ( nawet jak do końca się nie uda).
          Kolega mojej córki nagle w drugiej klasie zaczął sobie obliczać, do jakego
          ogólniaka, ile punktów musiałby mieć. Konkretnie. Okazało się, ze stopnie, które
          ma, wystarczają mu do takich szkół, które były dla niego nie do
          przyjęcia.Natomiast mama powiedziała, że ma zapomnieć o ogólniaku płatnym, skoro
          mu się nie chce. Zawalczył i udało mu się.



          > daje krótkie odp. na pyt., pisze krótkie wypracowania, nie zwraca
          > uwagi na szczegóły. Na teście po SP miał 29 pkt/40 - 19/20 z pytań
          > zamkniętych, zadania z treścią-maksymalnie, polski 2 pkt- napisał
          > mniej niż pół strony/

          Chyba trzeba pomoc mu się otworzyć. Teraz niby wszędzie pisze się testy, ale
          umiejętność dłuższego wypowiadania się będzie potrzebna w zyciu smile)) żeby się
          dogadać.
          Trzeba zacząć od rzeczy niezwiązanych ze szkołą - żeby coś Wam dłużej
          opowiedział, jakieś swoje zdanie uzasadnił bez pytań pomocniczych itd, itp. Może
          kiedyś tam został pominięty ten właśnie etap "opowiadania" w nauczaniu.
          Zauważyłam w przedszkolu, w zerówce małego, ze pani opuszcza obrazki do
          opowiadania i skupia się na wypełnianiu.
          Możecie spróbować sami albo przy pomocy fachowca, który popisałby z nim, a
          wcześniej poopowiadaliby, co ma napisać.

          Wiesz, będzie dobrze. On musi się przestawić. Wcześniej Ty go pilnowałaś ,
          przypominałaś, teraz zaczyna być dorosły i coraz częściej to on musi sam
          pilnować siebie. Dobrze, że na to pozwalasz, bo przecież nie chciałabyś w domu
          wiecznego dzidziusia,o którego musiałabyś się troszczyć, musi nauczyć się
          odpowiedzialności. Ten wiek to taki czas, kiedy podpowiecie mu, dużo będziecie z
          nim rozmawiać,przekazyważ, że to, co ma do powiedzenia, jest ważne i niegłupie,
          motywować go pozytywnie, a to zaprocentuje.
          • anngal Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 16:10
            Dziękuję. Ponieważ jestem roztrzepana, zapisałam sobie różne
            wytyczne w kalendarzu i w razie potrzeby będę korzystać ze ,,
            ściągawki"smile Długo męczyłam się sama z tym problemem, szukałam
            odpowiedzi, ale nie satysfakcjonowały mnie. Dopiero tutaj. Bardzo
            Wszystkim dziękuję, a Założycielkom Forum szczególnie, gdyż bez obaw
            można tu napisać o swoim problemie i nie zostanie się zlinczowanym
            • mader1 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 16:47
              bo my tu wszyscy mamy same problemy wink))))
    • ese1 Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 12:08
      mysle ze zmuszaniem nic wielkiego sie nie wskura. Trzeba dobrze zmotywowacsmile
      nie pomoge, moje dzieci jeszcze nie w tym wieku
    • w_oparach_absurdu Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 19:42
      hmmm...
      przeczytalam caly watek i tak sobie mysle ze to prawie jak moja historia...
      (moja a nie moich dzieci bo one dopiero za pare lat stana na szkolnym progu)
      zawsze slyszalam - zdolna ale leniwa, cala podstawowke nienawidzilam czytac
      ksiazek i do dzis nie wiem jak ja przeszlam skoro przeczytalam moze 10% lektur
      uncertain nie pisze zeby sie chwalic czy tez pochwalac taki stan rzeczy czy tez po to
      zebys zupelnie odpuscila, to raczej tak informacyjnie bo w liceum "odkulam" sie
      czytelniczo za wszystkie czasy, nagle po prostu zakochalam sie w ksiazkach i tak
      mi zostalo tongue_out
      kolejna sprawa - rekoma i nogami podpisuje sie pod kwestia ze jak ktos nie chce
      sie jakiegos przedmiotu uczyc to sie go nie zmusi
      u mnie to byla historia, do dzis nie wypowiadam sie w kwestiach historycznych i
      nie zabieram glosu w dyskusjach chyba ze sa to rozmowy o moze dwoch trzech
      tematach o ktorych dyskutowalo sie u mnie w domu (wojna i czasy powojenne plus
      zbrodnie stalinowskie i komunistyczne) z reszty zagadnien leze i kwicze ale nie
      przyznam sie Wam do jakiego stopnia bo to taka zenada ze moj mlodszy brat nie
      mogl uwiezyc w moja historyczna ignorancje...
      mature zdalam dosc "lekko" i na studia dostalam sie za pierwszym razem
      (architektura) z wizja od samego poczatku ze architektem nie bede ale za to
      studia fajne tongue_out
      teraz zajmuje sie czyms odleglym od architektury o lata swietlne (no troszke
      tylko przesadzam tongue_out ) ale za to kocham to co robie i moja praca nie ma nic
      wspolnego z tym czego uczylam sie przez cale lata nauki, no moze najblizej mi do
      historii (!) wlasnie i sztuki

      pozatym uwazam ze masz kapitalny kontakt z synem ale czas go troche
      "usamodzielnic", czuwac ale pozwolic choc troche na "wolna wole" - nie olewactwo

      mysle ze jestescie na dobrej drodze smile

      • anngal Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 20:55
        Dziękuję za kolejne słowa wsparcia. Jesli chodzi o kontakt z
        dzieckiem, różnie to bywa, często muszę Go ,,ciągnąć za język" Jest
        raczej małonówny a ja uparta
        • w_oparach_absurdu Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 21:15
          ja z natury jestem gadula ale w sprawach szkolno rodzicielskich tez mi bylo nie
          po drodze do zwierzen, czasem warto pokazac i POWIEDZIEC dziecku ze ma Twoje
          wsparcie i ze mu ufasz, mi tego brakowalo i wiele rzeczy robilam "na zlosc" uncertain ...
      • mama_kasia Re: Jak zmusić dziecko do nauki? 20.01.09, 21:37
        > teraz zajmuje sie czyms odleglym od architektury o lata swietlne (no troszke
        > tylko przesadzam tongue_out ) ale za to kocham to co robie i moja praca nie ma nic
        > wspolnego z tym czego uczylam sie przez cale lata nauki, no moze najblizej mi d
        > o
        > historii (!) wlasnie i sztuki

        Tak to bywa z tymi po architekturze wink))
        Ale studia fajne wink
    • mamalgosia a właściwie... 20.01.09, 21:21
      anngal napisała:

      > Dziewczyny, co o tym myślicie?
      To dlaczego tylko "Dziewczyny"?smile
      • anngal Re: a właściwie... 20.01.09, 21:26
        Tak mi się jakoś napisało bezmyślnie, ale na szczęście chociaż jeden
        mężczyzna się odezwał
        • verdana Re: a właściwie... 20.01.09, 21:59
          Najbardziej z przedmiotów szkolnych njenawidzilam historii i fizyki.
          Fizyki - bo nic nie rozumiałam. Historii - bo byla smiertelnie
          nudna.
          Dlaczego w szkole musi być nudno?
          • mamalgosia Re: a właściwie... 21.01.09, 09:13
            Zapewniam Cię, że teraz jest gorzej pod tym względem niż było "za
            naszych czasów". I będzie jeszcze gorzej. Bo jeśli mam
            temat "przemiany jądrowe" na 45 minut, to mogę go zrobić naprawdę
            fajnie i ciekawie. jesli mam na to 2x45 min to już super, bo z
            ćwiczeniami i grami. A jeśli mam na to 15 minut (bo tyle będzie po
            wejściu w życie nowej podstawy programowej), to muszę szybko i
            nudno. Nie mam wyjściasad(((
            I pewnie z historii podobnie. Nie można sie zatrzymać, rozwlec,
            pogadać, dodać ciekawostek. Nie ma kiedysad
            • isma Re: a właściwie... 21.01.09, 09:29
              A, widzisz. Moj historyk radzil sobie tak, ze mowil: "To, co jest w podreczniku,
              kazdy glupi sobie moze przeczytac. To przeczytajcie. A ja wam bede opowiadal o
              tym, czego w podreczniku nie ma".

              Tym sposobem nabylam wiele interesujacej wiedzy np. o zalozycielu strazy
              pozarnej w Krakowie Wincentym Doledze Eminowiczu,

              www.psp.krakow.pl/mzsp.php
              a takze o innych wybitnych, a cwanych Ormianach (nie bylo wsrod nich jeszcze
              wtedy pewnego medialnego kaplana dwojga nazwisk) i innych cracovianach.

              Ale zebym np. daty wypraw Kolumba potrafila podac, to nie...
              • mamalgosia stara ismo... 21.01.09, 11:45
                isma napisała:

                > A, widzisz. Moj historyk radzil sobie tak, ze mowil: "To, co jest
                w podreczniku
                > ,
                > kazdy glupi sobie moze przeczytac. To przeczytajcie. A ja wam bede
                opowiadal o
                > tym, czego w podreczniku nie ma".
                I własnie to (między innymi) mam na myśli pisząc, że teraz jest
                inaczej niż w zamierzchłych czasach. Zupełnie inaczej. Gorzej.
                Jesli nie przerobię tego co obowiązkowe OSOBIŚCIE I NA LEKCJI to
                nawet podważą wynik egzaminu gimnazjalnego i mam kuratorium na
                karku. Nawet jednego tematu nie mogę odpuścić (choć mam wielką
                ochotę np przemiany jądrowe właśnie rozszerzyć, a białka zadać do
                domu - bo tam ani nic ciekawego, ani do zrozumienia, żebym musiała
                tłumaczyć...).
                Naprawdę źle się dzieje w szkołachsad
                • k_j_z Re: stara ismo... 21.01.09, 12:32
                  Małgosiu, Ty uczysz fizyki???????
                  • mamalgosia Re: stara ismo... 21.01.09, 13:24
                    Nie. Ciut ładniejszej dziedzinysmile
                    Aczkolwiek te elementy fizyki związane z kwantówką BARDZO lubię. Bo
                    to naprawdę jest niesamowite.
                    I to nie mogło samo powstać z chaosu...
                    • k_j_z Re: stara ismo... 21.01.09, 13:42
                      znaczy chemii.
                      fajne.
                      Podziwiam ze wszech miar
Inne wątki na temat:
Pełna wersja