mary_ann 02.02.09, 13:54 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=180&w=90736233&v=2&s=0 A to się porobiło.... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
mary_ann link do samego artykułu: 02.02.09, 13:55 londyn.gazeta.pl/londyn/1,85420,6226354,Pielegniarka_straci_prace__bo_modlila_sie_za_pacjentow.html Odpowiedz Link
madziaq Re: link do samego artykułu: 02.02.09, 14:21 Echhh... Bzdura i tyle Osobiście czułabym się zaszczycona, jeżeli komukolwiek, niezaleznie od jego wiary, zależałoby na mnie na tyle, żeby modlić sie o moje zdrowie. Gdyby szef miejscowej gminy muzłumańskiej zorganizował nabożeństwo w meczecie w tej intencji, również byłabym mu głęboko wdzięczna za pamięć... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: link do samego artykułu: 02.02.09, 19:28 Nie miałabym nawet nic przeciwko temu, gdyby Czciciele Wążża Strażackiego odtańczyli za moje zdrowie specjalny taniec zwany polką z wążem Na mniejszą skalę - mój przyjaciel, pobożny katolik, ale Radia Maryja nie znoszący szczerze, podziękował jednak ładnie pielgrzymom z tegoż Radia, że jadąc do Rzymu modlili się o szczęśliwe narodziny dla jego córki. Odpowiedz Link
ewa_anna2 modlitwa/mantra. Czy wszystko wolno?? 03.02.09, 10:52 minerwamcg napisała: > Nie miałabym nawet nic przeciwko temu, gdyby Czciciele Wążża > Strażackiego odtańczyli za moje zdrowie specjalny taniec zwany polką > z wążem > Na mniejszą skalę - mój przyjaciel, pobożny katolik, ale Radia > Maryja nie znoszący szczerze, podziękował jednak ładnie pielgrzymom > z tegoż Radia, że jadąc do Rzymu modlili się o szczęśliwe narodziny > dla jego córki. Wczoraj naszła mnie refleksja. Czy rzeczywiście można na każdą formę modlitwy się godzić?? Mam antyklerykalnego chrzestnego. Kościłół, księża są be. Interesuje się za to różnymi praktykami niechrześcijańskimi, zahaczającymi o okultyzm. Mantrowanie itp. I czy można na wszystko się godzić (ów taniec węża). Czy można godzić się na mantrowanie nad sobą, czy na metodę Reiki?? Taka obietnica trzymania kciuków, żeby moc/energia na mnie spłynęła i mnie spotkała. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: modlitwa/mantra. Czy wszystko wolno?? 03.02.09, 11:22 Przypominają mi się słowa Aslana w "Ostatniej bitwie", wypowiedziane do pewnego sympatycznego Kalormeńczyka - nie zacytuję in extenso, ale sens był taki: cokolwiek dobrego zrobiłeś w imię Tasza, to w rzeczywistości robiłeś to dla mnie i w moje imię. I odwrotnie, cokolwiek zrobiono złego z moim imieniem na ustach, w rzeczywistości służyło to Taszowi. Więc jeżeli jakiś wyznawca Wążżża Strażackiego pomodli się za mnie po swojemu i z życzliwości dla mnie szczerze poprosi Wążżża o moje zdrowie - to nie wątpię, że Ten Który Jest tę modlitwę usłyszy i doceni dobre intencje modlącego się. Nie zgodziłabym się wyłącznie wtedy, gdyby ten ktoś otwarcie oddawał cześć Złemu lub przy okazji swoich modlitw czynił coś złego, np. ze szczególnym okrucieństwem zarzynał czarną kurę. Ale wtedy ze względu na kurę, a nie na Pana Boga A co do mantr... W studenckiej grupie modlitewnej uczyłam się medytacji. Także medytacji z użyciem technik oddechowych i towarzyszących oddechowi wypowiadanych w myśli słów. Słów modlitwy, dodam dla uspokojenia Nie wszystko, co powstało w innym kręgu kulturowym niż nasz jest bluźniercze lub szkodliwe. Niektóre rzeczy całkiem ładnie pozwalają się "ochrzcić". Odpowiedz Link
minerwamcg P.S., offtopik, ale śliczne 03.02.09, 11:30 ...więc nie oprę się pokusie, żeby nie opowiedzieć. Pisał o tym któryś benedyktyn, nie wiem czy nie Ojciec Leon, ale mniejsza z tym. Był u benedyktynów nowicjusz, strasznie zafascynowany sposobami modlitwy rodem z Dalekiego Wschodu. W kółko o tym czytał, wszystkim o tym opowiadał, zachwycał się co wlazło. Wreszcie któryś ze starszych ojców powiedział mu: "a teraz poczytaj sobie mistyków chrześcijańskich: Benedykta, świętą Teresę Wielką, Jana od Krzyża. Zdziwisz się, jak dalece oni to wszystko znali i stosowali nie potrzebując importować ze wschodu..." Odpowiedz Link
ewa_anna2 Re: modlitwa/mantra. Czy wszystko wolno?? 03.02.09, 14:39 Piękny tekst i go rozumiem. Ale mam wątpliwość, czy z niektórych praktyk np bioenergoterapia można kożystać. Niektórzy rodzice nie podają swoim dzieciom modnych leków homeopatycznych. Z drugiej strony nie chcę się wszędzie doszukiwać zła. Nie przeszkadzałoby mi, gdyby Muzułmanin, czy Żyd modlił się za mnie, w sumie wierzymy w jednego Boga. PS. Skoro cytujesz "Narnię" zapraszam Cię na narnijskie forum, link poniżej. Z mężem razem, oczywiście Odpowiedz Link
ewa_anna2 Re: modlitwa/mantra. Czy wszystko wolno?? 03.02.09, 16:25 korzystać, przepraszam za byka Odpowiedz Link
mmb Re: link do samego artykułu: 02.02.09, 14:23 Też miałam zamiar to wrzucić na forum Proponuję dzisiaj wieczorem pomodlić się w intencji tej kobiety - to co się dzieje w Wielkiej Brytanii to kompletny surrealizm. Odpowiedz Link
a_weasley Izmy 03.02.09, 02:27 Mmb napisała: > - to co się dzieje w Wielkiej Brytanii > to kompletny surrealizm. Prędzej chyba socrealizm, niestety... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 15:18 trudno mi sie ustosunkować, mam mieszane odczucia. Natomiast wiele ostatnio myślę o pielęgniarkach. Tak w ogólności. Jaki to ważny zawód! Jak ich słowo, postępowanie, nawet samopoczucie mogą zdziałać wiele. Według mnie wpływają na chorych bardziej niż lekarze Odpowiedz Link
mamalgosia Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 15:28 A co do samego artykułu, to jednak się wypowiem. Myslę, że jednak ta propozycja nie powinna paść. Można zapytać "czy mogę jakoś pomóc", wtedy być może osoba chora poprosi o modlitwę. A może poprosi o szklankę wody, nie wiem. I nie widzę tutaj dyskryminacji chrześcijan. A jeśli pielęgniarka chciala się pomodlić za tę panią, to przecież mogła to zrobić bez informowania. Odpowiedz Link
mary_ann Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 15:29 mamalgosia napisała: > trudno mi sie ustosunkować, mam mieszane odczucia. > Mamałgosiu, zakładam, że sprawa wyglądała tak, jak została opisana, choć oczywiście mogło być nieco inaczej czy całkiem inaczej. Diabeł zwykle tkwi w szczegółach. Jeśli pielęgniarka była nachalna, albo wręcz regularnie nachalna w kontaktach z wieloma pacjentami, którzy zdecydowanie wyrażali swój sprzeciw, to oczywiście natychmiast wycofuję się z mojego oburzenia. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 15:38 Tak, zapewne. trochę sie dziwię, bo napisano, że już była nie raz "zawieszana" za podobne czynności - no to dlaczego to robi, skoro widzi, że to nie jest postrzegane jako dobro? I kto wnosił skargę - przecież nie ktoś kto podsłuchiwał (chociaż: moze?), tylko pacjenci. Dlaczego więc tak usilnie proponuje pacjentom taką formę pomocy? no nie wiem Odpowiedz Link
madziaq Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 15:41 O ile zrozumiałam to pacjentka powiedziała o propozycji modlitwy innej pielęgniarce i to ona wniosła skargę za złamanie regulaminu równości czy jak tam się to zwie... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 15:46 no, czyli że zadowolona nie była Odpowiedz Link
a_weasley Dwie ohydy 02.02.09, 18:57 Jedna, to oczywiste - to, o czym czytamy ten artykuł. Ale drugą ohydą jest, że pobożna chrześcijanka próbuje w jakikolwiek sposób ten neostalinizm usprawiedliwiać. Co mnie obchodzi, że takie jest prawo? Paweł i Barnaba też mieli prawo przeciwko sobie. Jeśli takie jest prawo, znaczy to tylko tyle, że na twórcę pewnego prawa czeka w piekle specjalny komfortowy kocioł wyposażony w jacuzzi. W dalszym ciągu to, co pielęgniarka robiła, jest dobre, a to, co ją spotkało, jest złe. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Dwie ohydy 02.02.09, 19:43 Zanim ktoś mnie odsądzi od czci i wiary za znieważanie osoby, wyjaśniam, że nie nazwałem ohydą Ciebie, tylko aż tak szerokie oddziaływa pewnych koncepcji w oczywisty sposób powstałych pod natchnieniem ducha bynajmniej nie świętego. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Dwie ohydy 02.02.09, 19:49 Ależ możesz mnie nazywać jak chcesz. A akurat "ohyda" jest wyrazem pasującym do mnie. Natomiast rozumiem osobę, która nie życzy sobie, by modlono się za nią. Może to mieć różne podłoże i nie mnie je osądzać. Nawet ksiądz pyta, czy może wejść na salę szpitalną (zawsze delikatnie pukał i pytał, czy może) - a przecież teoretycznie przynajmniej jest bardziej uprawniony do "tych spraw" niż pielęgniarka. Nie chcrzcimy też dzieci wbrew woli rodziców (choć uważamy, że chrzest jest najważniejszy i tym, co najlepszego można dziecku dać) Stalinizmu nie widzę. Widzę szacunek dla woli drugiego człowieka. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Dwie ohydy 02.02.09, 19:53 Mamałgosiu droga, przeczytaj uważnie artykuł i tutejszą dyskusję, w tej liczbie moje notki. Ja też rozumiem osobę, która sobie nie życzy, żeby się za nią modlono. Nie rozumiem natomiast, skąd bierzesz, że sobie nie życzyła, bo nic o tym w artykule nie ma. A gdyby nawet osoba sobie nie życzyła, to nie na tym problem by polegał, tylko na tym, że w tym "wolnym" kraju nie wolno o takim zamiarze wspomnieć. > Stalinizmu nie widzę. W sumie racja, jeszcze nie wsadzają za to do więzienia. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Dwie ohydy 02.02.09, 19:56 a_weasley napisał: > Nie > rozumiem natomiast, skąd bierzesz, że sobie nie życzyła, bo nic o tym w artykul > e > nie ma. Stąd, że wniosła skargę. Chyba nie skarżę kogoś, i kim uważam, że robi dla mnie dobrze. Skarżę wtedy gdy mam pretensje Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Dwie ohydy 02.02.09, 20:06 nie, oficjalnej skargi nie wniosła (przepraszam za niedokładne przeczytanie). Tylko opowiedziała komuś, jaka "dziwna" propozycja ją spotkała. "Dziwna" raczej ma zabarwienie pejoratywne, chyba jej się ta propozycja nie spodobała. Jak było tak było, pomodlić się za kogoś można zawsze, a nie widzę konieczności mówienia o tym. A nauczyciel? Może na lekcji ma powiedzieć: "Piotrusiu, widzę że masz kłopoty z ułamkami. Pomodlę sie za ciebie". Może uważasz, że to na miejscu, ja tak nie uważam. I moje myślenie jest ohydne, a Twoje śliczne Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Dwie ohydy 02.02.09, 23:25 Mamałgosia napisała: > A nauczyciel? Może na lekcji ma > powiedzieć: "Piotrusiu, widzę że masz kłopoty z ułamkami. Pomodlę > sie za ciebie". Mamałgosiu, sorry, ale to jest demagogia. Jeżeli nie widzisz różnicy pomiędzy zastąpieniem modlitwą wypełniania swoich obowiązków (nauczenie Piotrusia ułamków jest wszak obowiązkiem nauczyciela) a współczuciem dla osoby chorej wyrażającym się w modlitwie - to chyba nie mamy o czym gadać. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Dwie ohydy 03.02.09, 09:51 no nie widzę. Bo i pielęgniarka, i nauczyciel mają inny zakres obowiązków niż modlitwa Odpowiedz Link
a_weasley Re: Dwie ohydy 02.02.09, 23:50 Mamałgosia napisała: > A nauczyciel? Może na lekcji ma > powiedzieć: "Piotrusiu, widzę że > masz kłopoty z ułamkami. Pomodlę > sie za ciebie". Kpisz czy o drogę pytasz? Czy ta pielęgniarka zamiast po zakupy dla starszej pani poszła do kościoła modlić się za nią? Czy zamiast zrobić zastrzyk śpiewała psalmy? Czy w jakikolwiek sposób zaniedbała swoje zawodowe obowiązki? Skoro nie, przypomina to raczej nauczyciela, który wykonując to, co do niego zawodowo należy, mówi uczniowi, że pomodli się, żeby mu np. starczyło wytrwałości w tym czy innym postanowieniu. > moje myślenie jest ohydne, a Twoje śliczne Twoje jest postępowe, a moje wsteczne. Ja akurat jestem ze swojego wstecznictwa dumny, ale rozumiem, że może się to komuś nie podobać. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Dwie ohydy 03.02.09, 09:53 a_weasley napisał: > > Kpisz czy o drogę pytasz? Nie kpię. Ale skończę już tę rozmowę > Czy ta pielęgniarka zamiast po zakupy dla starszej pani poszła do kościoła > modlić się za nią? Czy zamiast zrobić zastrzyk śpiewała psalmy? A czy ja napisałam, że nauczyciel robi to zamiast? Nie. Może uczy najlepiej jak może, ale mu żal ucznia, więc mu taki tekst powiedział Odpowiedz Link
a_weasley No to o sso chozzzi? 03.02.09, 10:28 Mamałgosia napisała: > i pielęgniarka, i nauczyciel mają inny > zakres obowiązków niż modlitwa Zapewne, czy jednak modlitwa w realizacji tych obowiązków w jakikolwiek sposób przeszkadza? Nie? To o co chodzi? Czy pielęgniarka w pracy nie ma prawa powiedzieć nic, z czym pacjentka ewentualnie mogłaby się nie zgodzić? >> Czy ta pielęgniarka zamiast po zakupy >> dla starszej pani poszła do kościoła >> modlić się za nią? Czy zamiast zrobić >> zastrzyk śpiewała psalmy? > A czy ja napisałam, że nauczyciel robi > to zamiast? Nie. Może uczy najlepiej > jak może, ale mu żal ucznia, więc mu > taki tekst powiedział No to jeśli tylko nie ma w tym kpiny, ani nie zostało powiedziane w taki sposób lub w takich okolicznościach, że mogłoby być tak odebrane, czyni słusznie. Kto by uważał, że nie, proszony jest o wskazanie, kto i jaką szkodę przez to ponosi. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Dwie ohydy 03.02.09, 10:34 Mamałgosia napisała: > Nie kpię. Ale skończę już tę rozmowę I bardzo słusznie. Jest to jedyne wyjście, kiedy się nie ma odpowiedzi na argumenty pochodzące z Biblii. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Dwie ohydy 03.02.09, 11:43 chyab jednak nie chodzi o argumenty z Biblii, a o pytanie: "Kpisz czy o drogę pytasz?" Odpowiedz Link
lucasa Re: trzy ohydy 03.02.09, 12:42 mama_kasia napisała: > chyab jednak nie chodzi o argumenty z Biblii, a o pytanie: > "Kpisz czy o drogę pytasz?" jezeli ktos ucina rozmowe - tzn ze nie ma argumentow. i na nic sie da prosba o szacunek dla rozmowcy - przejawiajacy sie chocby w doborze slow. juz o tym bylo kilka razy. A Odpowiedz Link
sunday Re: trzy ohydy 03.02.09, 15:22 > jezeli ktos ucina rozmowe - tzn ze nie ma argumentow. Albo nie odpowiada mu poziom dyskusji narzucony przez rozmówcę. Odpowiedz Link
lucasa Re: trzy ohydy 03.02.09, 15:31 sunday napisał: > > jezeli ktos ucina rozmowe - tzn ze nie ma argumentow. > > Albo nie odpowiada mu poziom dyskusji narzucony przez rozmówcę ale ja wlasnie o tym samym... A Odpowiedz Link
sunday Re: trzy ohydy 03.02.09, 15:42 > ale ja wlasnie o tym samym... > A Ups, to przepraszam Odpowiedz Link
isma Re: Dwie ohydy 02.02.09, 20:40 Osoba sobie NIE zyczyla: www.rp.pl/artykul/67352,257064.html Natomiast skargi, istotnie, nie wniosla. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Dwie ohydy 02.02.09, 23:45 isma napisała: > Osoba sobie NIE zyczyla: "W Winscombe w North Somerstet odwiedziła starszą panią. „Spędziłam u niej 20 – 25 minut. Przed wyjściem zapytałam, czy chce, żebym się za nią pomodliła. Odpowiedziała »Nie, dziękuję«” – opowiadała [pielęgniarka] dziennikarzom „Daily Telegraph”." Z niczego nie wynika, żeby starszą panią ta propozycja w jakikolwiek sposób uraziła. Powiem więcej, nieco dalej czytamy: "Podobno nie czuła się obrażona." Gdyby w ten sposób, co do religii, podejść do wszystkich poglądów (co byłoby rzeczywiście w duchu równości), trzeba by wrócić do starej angielskiej praktyki rozmawiania tylko o pogodzie (oczywiście z wyłączeniem kwestii efektu cieplarnianego). Życzeń okolicznościowych nie powinna pielęgniarka składać żadnych, bo kogoś może urazić sam fakt składania życzeń świątecznych. Nowy Wspaniały Świat zaprasza! > www.rp.pl/artykul/67352,257064.html Ciekawy artykuł. "Niedawno głośno było o pracownicy linii lotniczych British Airways, która do pracy przyszła z krzyżem na szyi. Gdy odmówiła jego zdjęcia, została odesłana do domu. – British Airways pozwalają nosić muzułmankom chusty, a Sikhom turbany." "Na uniwersytecie w Birmingham zawieszono Chrześcijański Związek Studentów, ponieważ nie chciał przyjmować w swoje szeregi przedstawicieli innych religii." Z zainteresowaniem przeczytam na tym forum uzasadnienie powyższych praktyk. Odpowiedz Link
lucasa Re: Dwie ohydy 03.02.09, 01:08 a_weasley napisał: > Ciekawy artykuł. > "Niedawno głośno było o pracownicy linii lotniczych British Airways, która do > pracy przyszła z krzyżem na szyi. Gdy odmówiła jego zdjęcia, została odesłana d > o > domu. – British Airways pozwalają nosić muzułmankom chusty, a Sikhom turb > any." > Z zainteresowaniem przeczytam na tym forum uzasadnienie powyższych praktyk. Mozna by osobne forum zalozyc i wpisywac co sie "ciekawego" dzieje w UK. Ale to czasami chrzescijanie tez sie podkladaja (np. w Londynie jedna ze szkol rozwazala zamiane imienia ze swietej-jakiejs tam, na bardziej cywilne coby tych niekatolikow co chodza do tej szkoly nie urazic. Kolezanka, ktora pracowala w katolickim gimnazjum slyszala nastepujacy dialog: dziecko: jaki jest Bog, nauczycielka: zalezy w jakiego boga wierzysz) itd. ale wracajac do powyzszego pytania o BA, linie same odpowiedzialy: "British Airways has 34,000 uniformed staff, all of whom know they must abide by our uniform policy. (34tys pracownikow, ktorzy musza przestrzegac regulaminu dot ubioru) "The policy does not ban staff from wearing a cross. It lays down that personal items of jewellery, including crosses may be worn - but underneath the uniform. (nie zabrania sie noszenia krzyzykow, ale osobista bizuteria ma byc noszona pod mudurkiem). Jak dla mnie - wyjasnienie jasne. Jezeli pani nie podobal sie ten zapis w regulaminie, mogla albo nie zatrudniac sie w BA (kontrakty sie czyta przed podpisaniem), albo jezeli uwazala, ze to jawna dyskryminacja - mogla podac BA od sadu od reki. Dyskryminacja jest bardzo drazliwym problemem w UK i wielu prawnikow by sie ucieszylo z mozliwosci dobrania sie do tak duzej firmy. Jezeli sama pani nie mogla (bo np. koszty), to zawsze mogla jakas chrzescijanska organizacja wystapic. W szkole mojej corki nie mozna nosic bizuteri. I nawet jakbym nie wiem jak chciala to nie zaloze jej medalika czy krzyzyka. Jezeli mi sie takie zasady nie podobaja moge zalozyc krzyzyki po szkole, a moge radosnie uprawiac homeschooling i wtedy corka moze nosic 5 medalikow caly dzien. Jezeli chce aby krzyzyk byl widoczny i aby byl swiadectwem przez caly dzien, takze w pracy, to nie zatrudniam sie jako np. ratownik na basenie. itd. Konczac sprawe BA - to teraz juz mozna nosic krzyzyk. W sumie dzieki tej pani. Ale jakos nie widze, aby to mialo byc takie dobre swiadectwo o jakie tej pani chodzilo. A Odpowiedz Link
a_weasley Re: Dwie ohydy 03.02.09, 02:08 Lucasa napisała: > w Londynie jedna ze szkol rozwazala > zamiane imienia ze swietej-jakiejs tam, > na bardziej cywilne coby tych niekatolikow > co chodza do tej szkoly nie urazic. > Kolezanka, ktora pracowala w katolickim > gimnazjum slyszala nastepujacy dialog: > dziecko: jaki jest Bog, > nauczycielka: zalezy w jakiego boga > wierzysz) > itd. Mówiąc krótko, brytyjscy katolicy (a przypuszczam, że anglikanie także i tym bardziej) dali się zwariować i sami sobie kaganiec nakładają. A tak, że są letni, a nie zimni albo gorący, wypluje ich Pan z ust swoich. Odpowiedz Link
a_weasley Wóz Drzymały, Heathrow i Jelnia 03.02.09, 02:57 Lucasa napisała: > Konczac sprawe BA - to teraz juz mozna > nosic krzyzyk. W sumie dzieki tej pani. Chwała jej! > Ale jakos nie widze, aby to mialo byc > takie dobre swiadectwo o jakie tej pani > chodzilo. Czasem skoro nie da się sprawić, żeby ktoś zrozumiał, to trzeba się zadowolić tym, by przestał. I to się udało. To jest zdarzenie na miarę →natarcia podJelnią. Pierwszy udany kontratak w paśmie klęsk i odwrotów. Przywołałem wóz Drzymały, bo tamta z kolei historia, podawana za przykład szwabskiego ucisku, mogła się zdarzyć tylko w państwie praworządnym, w którym istniała w jakimś stopniu niezależna prasa. I wyszło tak, jak wyszło, dzięki wykorzystaniu przeciwko nplowi praw, które sam był ustanowił. Odpowiedz Link
lucasa Re: Wóz Drzymały, Heathrow i Jelnia 03.02.09, 12:46 a_weasley napisał: > Lucasa napisała: > > > Konczac sprawe BA - to teraz juz mozna > > nosic krzyzyk. W sumie dzieki tej pani. > > Chwała jej! > > > Ale jakos nie widze, aby to mialo byc > > takie dobre swiadectwo o jakie tej pani > > chodzilo. > > Czasem skoro nie da się sprawić, żeby ktoś zrozumiał, to trzeba się zadowolić > tym, by przestał. I to się udało. przestal co? pani sama mowila, ze chce nosic krzyzyk na wierzchu, aby ludzie wiedzieli, ze Jezus ich kocha. Ile osob sie dowiedzialo? moge Cie zapewnic, ze ta sprawa tutaj nie miala w odbiorze religijnego wymiaru - raczej testowanie brytyjskiej tolerancji/dyskryminacji. A Odpowiedz Link
a_weasley Re: Wóz Drzymały, Heathrow i Jelnia 03.02.09, 16:14 Lucasa zapytała: > przestal co? i sama sobie odpowiedziała: > testowanie brytyjskiej > tolerancji/dyskryminacji. Udało się zwalczyć przejaw dyskryminacji chrześcijan. Odpowiedz Link
lucasa Re: Wóz Drzymały, Heathrow i Jelnia 03.02.09, 12:46 a_weasley napisał: > Lucasa napisała: > > > Konczac sprawe BA - to teraz juz mozna > > nosic krzyzyk. W sumie dzieki tej pani. > > Chwała jej! > > > Ale jakos nie widze, aby to mialo byc > > takie dobre swiadectwo o jakie tej pani > > chodzilo. > > Czasem skoro nie da się sprawić, żeby ktoś zrozumiał, to trzeba się zadowolić > tym, by przestał. I to się udało. przestal co? pani sama mowila, ze chce nosic krzyzyk na wierzchu, aby ludzie wiedzieli, ze Jezus ich kocha. Ile osob sie dowiedzialo? moge Cie zapewnic, ze ta sprawa tutaj nie miala w odbiorze religijnego wymiaru - raczej testowanie brytyjskiej tolerancji/dyskryminacji. A Odpowiedz Link
ewa_anna2 Re: Dwie ohydy 02.02.09, 21:14 Niedługo będzie razić widok duchownego w szpitalu. Księża będą mieli zakaz wstępu. Co z tego, że katolik chce być może ostatnią spowiedź odbyć, skoro może tym obrazić leżącego obok ateistę... Odpowiedz Link
a_weasley Re: Dwie ohydy 03.02.09, 00:24 Ewa_Anna2 napisała: > Niedługo będzie razić widok duchownego > w szpitalu. Księża będą mieli zakaz > wstępu. Jak widać choćby z dyskusji pod zalinkowanym artykułem we Wybiórczej, niejeden czeka takiego zakazu jak kania dżdżu. > Co z tego, że katolik chce być może > ostatnią spowiedź odbyć, skoro może > tym obrazić leżącego obok ateistę... Skoro bowiem religia jest sprawą prywatną, trzeba robić wszystko, żeby nikt nie zauważył, że się człowiek modli czy coś podobnego. Co prawda Jezus przestrzegał przed trzymaniem otwartego ognia pod przykryciem, ale my Mu tego nie pochwalamy (tak a propos, wpakowanie świecy zapalonej pod korzec w końcu sprowadza pożar i czyni się drugie światło, daleko większe od pierwszego) Odpowiedz Link
ewa_anna2 Re: Dwie ohydy 03.02.09, 11:05 a_weasley napisał: > Ewa_Anna2 napisała: > > > Niedługo będzie razić widok duchownego > > w szpitalu. Księża będą mieli zakaz > > wstępu. > > Jak widać choćby z dyskusji pod zalinkowanym artykułem we Wybiórczej, niejeden > czeka takiego zakazu jak kania dżdżu. > Wystarczy też zajrzeć na forum Onetu, na każdy artykuł pośrednio dotyczący Kościoła. Jak umierał Papież chyba większość Polaków płakała. Jak czytam artykuły i komentarze internautów mam wątpliwości. Tam aż kipi nienawiścią do Kościoła. I to w dwie strony, Pisanie o jawnej nienawiści, czy też podszywanie się pod wierzących, np słuchających RM. Mimo, że nie słucham RM, to taki ironiczny ton się czuje. Tak odbiegając od religii denerwują mnie też napastliwe komentarze na Adama Małysza czy innych polskich sportowców Adam Małysz tyle zrobił dla polskiego sportu. Trzecie miejsce szczypiornistów - i co z tego. To nie jest porażka. Dlatego staram się jak najrzadziej na Onet zaglądać. Odpowiedz Link
a_weasley Tak źle i tak niedobrze 03.02.09, 11:15 Ewa_Anna2 napisała: > Dlatego staram się jak najrzadziej > na Onet zaglądać. Wcale się nie dziwię, nie jest to ani obojętne dla zdrowia, ani nawet ciekawe poznawczo. Wprawdzie ktoś, nie wiem czy nie Lem, powiedział "dopóki nie było Internetu, nie miałem pojęcia, że na świecie jest tylu idiotów", ale przez 11 lat, które minęły, odkąd zacząłem korzystać z netu, przekonałem się już o tym aż nadto wyraźnie i wcale nie muszę sprawdzać. Z drugiej jednak strony jest pożytecznie, a nawet bardzo pożytecznie w tym towarzystwie krzyknąć "a truskawki to, obywatele, cukrem!". Ostatecznie Paweł w Koryncie nauczał i nawet miał pewne sukcesy. W Efezie takoż, i nie wszystkim się to podobało... I tak sobie żyję, czasem mam natchnienie i prostuję chociaż oczywiste błędy merytoryczne (wyobrażenia dyskutantów o wierze chrześcijańskiej i poszczególnych wyznaniach bywają przedziwne) i demaskuję przekręty logiczne, a czasem mi ręce i spodnie opadają, uznaję, że to i tak kropla w morzu potrzeb, i zajmuję się czymś przyjemniejszym, może mniej pożytecznym duchowo dla bliźnich, ale bardziej dla siebie... Odpowiedz Link
a_weasley Moja propozycja 02.02.09, 19:40 Jeśli ktoś nie podziela wyrozumiałości Mamałgosi dla brytyjskiej koncepcji tolerancji, sugeruję udanie się pod podany na wstępie wątku link i udział w dyskusji. Przed wyruszeniem w drogę radzę zapiąć pasy. Uprzedzam, będzie trzęsło. Byłem, czytałem, pisałem, wiem. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Moja propozycja 02.02.09, 19:44 A jeśli ktoś podziela (choć wątpię, by tu takie ohydy były), to już dyskutować nie może. Wiesz, arturze, strach się Ciebie bać Odpowiedz Link
a_weasley Re: Moja propozycja 02.02.09, 19:49 > A jeśli ktoś podziela (choć wątpię, by > tu takie ohydy były), to już > dyskutować nie może. Doprawdy nie wiem, z czego to wnosisz. Jeżeli ktoś nie podziela, to namawiam, żeby podyskutował. Jeżeli podziela, to przecież mu nie zabraniam, ale trudno się dziwić, że nie namawiam. Odpowiedz Link
lucasa Re: Moja propozycja 03.02.09, 01:17 mamalgosia napisała: > Wiesz, arturze, strach się Ciebie bać e-tam. ale ze nie zawsze przyjemnie to tak. a jeszcze chcialam dodac, ze ja najbardziej sie dziwie tej pani, ktora sie zdziwila, a ktora potem powtorzyla to pielegniarce. To jak - dorosla osoba a nie wie co to jest modlitwa? Nie wystarczy tak albo nie? Az trzeba sie zdziwic? Ja kiedys bylam w takiej sytuacji, ze bylam przy umierajacej osobie (pierwsza i jedyna smierc, ktorej towarzyszylam). Tej pani to juz nie mialam jak sie pytac. Ale w sumie tez nie zapytalam pani manager czy w ogole moge sie modlic. Nawet nie wpadlo mi to do glowy. A Odpowiedz Link
a_weasley Re: Moja propozycja 03.02.09, 02:05 Lucasa napisała: > Ale w sumie tez nie zapytalam pani manager > czy w ogole moge sie modlic. Słusznie zrobiłaś, jako że mamy wolność wyznania i niczyjego zezwolenia na modlitwę nie potrzebujesz. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Moja propozycja 03.02.09, 02:12 Lucasa napisała; > ja najbardziej sie dziwie tej pani, > ktora sie zdziwila, Ja się niestety nie dziwię, że się zdziwiła. W Polsce by się nie zdziwiła. > a ktora potem powtorzyla to pielegniarce. No powtórzyła. Chciała sobie pogadać o tym, co ją spotkało niezwykłego (może dlatego, że kiedy miała lat naście i na Londyn leciały bomby, to ludzie się dość masowo modlili jedni za drugich). > Nie wystarczy tak albo nie? Az trzeba > sie zdziwic? No zdziwiła się. Że jeszcze tacy są. Trzydzieści lat temu moja mama też mówiła znajomym, że wychowawczyni - emerytka na 1/2 etacie - powiedziała stanowczo "W Poście wam zabawy nie urządzę!". Tylko na szczęście ściany miały krótsze uszy. Odpowiedz Link
nati1011 Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 20:55 Ja mam trochę wątpliwości. Ja modlitwę wyobrażam sobie w sposób nieprzeszkadzajacy nikomu. Modlę sie za wiele osób - niektóre nawet o tym nie wiedzą - i nikt dotąd nie zgłosił pretensji. Nie bardzo mogę sobie wyobrazić sytuację, by komuś to przeszkadzało. Ale.... Może było COŚ w tej modlitwie, co budziło sprzeciw. Tak sobie wyobrażam - jak zostałaby przyjeta np głośna - z rekwizytami modlitwa kółka różańcowego nad łóżkiem chorego - bez jego zgody. Odpowiedz Link
isma Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 21:15 nati1011 napisała: > Modlę sie za wiele osób - niektóre nawet > o tym nie wiedzą - No i tu jest clou sprawy, moim zdaniem. Zeby sie za kogos modlic, niekoniecznie mu to trzeba zaraz obwieszczac. Zwlaszcza pozostajac z nim w relacji oficjalnej. No, dajmy na to, przychodzi kobieta w sprawie mieszkaniowej do urzedu, a ja jej z proletariacka szczeroscia: "Nic sie w pani sprawie nie da zrobic, bo przekracza pani normatyw powierzchni, ale ja sie za pamia pomodle"... Odpowiedz Link
kann2 Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 21:33 Dlatego taka św. Siostra Faustyna Kowalska nikomu nie obwieszczała, ale co trzeba zrobiła: + Dzień dzisiejszy jest dla mnie tak wyjątkowy, pomimo że doznałam tyle cierpień, ale dusza moja opływa w radość wielką. W sąsiedniej separatce leżała ciężko chora Żydówka; przed trzema dniami byłam ją odwiedzić, odczułam w duszy ból, że już niedługo umrze i łaska chrztu św. nie obmyje jej duszy. Pomówiłam z siostrą pielęgnującą, że jak będzie się zbliżać ostatnia chwila, żeby jej udzielić chrztu św., ale była ta trudność, że zawsze Żydzi byli przy niej. Jednak uczułam w duszy natchnienie, aby się pomodlić przed tym obrazem, który mi Jezus kazał wymalować; mam broszurkę, a na okładce jest odbitka z tego obrazu Miłosierdzia Bożego. I rzekłam do Pana: Jezu, sam mi powiedziałeś, że udzielać będziesz wiele łask przez obraz ten, więc proszę Cię o łaskę chrztu św. dla tej Żydówki; mniejsza o to, kto ją ochrzci, byle została ochrzczona. - Po tych słowach dziwnie zostałam uspokojona i mam zupełną pewność, że pomimo trudności woda chrztu św. spłynie na jej duszę. I w nocy, kiedy była bardzo słaba, trzy razy do niej wstawałam, aby czuwać na stosowny moment, w którym by jej tej łaski udzielić. Rano czuła się jakby lepiej, po południu zaczęła się zbliżać ostatnia chwila; siostra pielęgnująca mówi, że trudno będzie jej udzielić tej łaski, ponieważ są przy niej. I nadszedł moment, że chora zaczęła tracić przytomność, a więc zaczęli biegać jedni po lekarza, inni znowuż gdzie indziej, aby chorą ratować, i tak [się stało], że pozostała sama chora, i siostra pielęgnująca udzieliła jej chrztu św. I nim się wszyscy zbiegli, to jej dusza była piękna, ozdobiona laską Bożą i zaraz nastąpiło konanie. Krótko trwało konanie, zupełnie jakby zasnęła. Nagle ujrzałam jej duszę wstępującą do nieba w cudnej piękności. O, jak piękna jest dusza w łasce poświęcającej; radość zapanowała w mojej duszy, że przed obrazem tym otrzymałam tak wielką łaskę dla tej duszy. (Dz. 916) www.faustyna.pl/Dzienniczek_Swietej_Siostry_Faustyny_Kowalskiej.pdf Dziś by zapewnie odpowiadała, jak nie karnie, to cywilnie. Odpowiedz Link
verdana Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 21:40 I slusznie. To akurat bezdyskusyjne naduzycie. Podobnie jak obrzezanie umierajacego chrzescijanina) Odpowiedz Link
kann2 Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 21:50 Tyle że z punktu widzenia umierającego chrześcijanina obrzezanie nie ma żadnych konsekwencji religijnych, co najwyżej może być naruszeniem nietykalności cielesnej. Odpowiedz Link
madziaq Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 22:13 Jak rozumiem, z punktu widzenia Żyda, czy to umierającego, czy nie, chrzest też nie niesie konsekwencji religijnych. Nic nie oznacza w religii żydowskiej. I w ogóle jakoś mi to nie pasuje, że człowiek dorosły, który nie przyjął za życia wiary, ochrzczony może nie wbrew woli, ale bez własnej świadomości (osoba umierająca, tracąca przytomność) i zdecydowanie wbrew woli bliskich (skoro trzeba było czekać na moment, gdy wszyscy przypadkiem sobie gdzieś pójdą), idzie od razu do nieba. To tak jakby sakrament był takim "automatem" - ochrzczony, nie ważne, czy tego chciał czy nie za bardzo, czy może aktywnie protestował --> do nieba Odpowiedz Link
kann2 Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 22:22 Żeby Cię uspokoić trochę, to dodam, że dzisiaj pewnie Faustyna nie zobaczyłaby tej duszy do nieba wzlatującej, bo Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. do ważności chrztu dorosłego przewiduje wyrażenie woli przyjęcia chrztu przez tegoż. Ale w czasach św. Faustyny obowiązywało inne prawo i chrztu można było udzielić także osobie nieprzytomnej, jeśli z dotychczasowego sposobu życia lub obecnego usposobienia można było wnioskować o chęci przyjęcia tego sakramentu. W takiej sytuacji chrzest miał być udzielony warunkowo, poprzedzony formułą: "jeśli tego pragniesz". Tak więc, jeśli ktoś nie życzył sobie chrztu, było to tylko zwykłe polanie odrobiną wody. Odpowiedz Link
madziaq Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 22:31 Na wstępie zaznaczę, że nie chcę prowokować, ale po przeczytaniu Twojego postu moja ciekawość sięgnęła zenitu (no prawie ) Napisałeś > Żeby Cię uspokoić trochę, to dodam, że dzisiaj pewnie Faustyna nie > zobaczyłaby tej duszy do nieba wzlatującej, bo Kodeks Prawa > Kanonicznego z 1983 r. do ważności chrztu dorosłego przewiduje > wyrażenie woli przyjęcia chrztu przez tegoż. Choć nie ma obowiązku wierzyć w objawienia prywatne, jak Isma gdzieś obok pisała, założmy, że siostra Faustyna rzeczywiście widziała duszę tej kobiety idącą do nieba i nie były to jakieś... bo ja wiem... halucynacje, tylko kobieta rzeczywiście została zbawiona. Czy dziś, żyjąc tak samo i tak samo umierając, nie byłaby zbawiona, gdyż w międzyczasie zmieniło się prawo kanoniczne? Czy może po prostu KK zakłada, że każdy współczesny dorosły człowiek, który zetknął się kiedykolwiek z nauką katolicką czy w ogóle chrześcijańską, powinien wiedzieć o takich podstawach jak to, że do przyjęcia chrztu konieczne jest wyrażenie woli i jeśli jej za świadomego życia nie wyraził to trudno, przepadło? Odpowiedz Link
kann2 Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 22:55 Oj, bo ja to wiem? Pewnie tam na niebiańskiej furcie siedział św. Piotr z Kodeksem Prawa Kanonicznego w ręku i z cytatem Pana Jezusa: "Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie" i w zależności od zgodności stanu faktycznego ze stanem prawnym drzwi przed duszą otwierał bądź nie. A na poważnie, to prawo kanoniczne się nie zmieniło aż tak bardzo. Tyle że dawniej dopuszczano chrzest warunkowy w oparciu o jakieś przesłanki, w oparciu o które można było sądzić o pragnieniu danej osoby. Dziś też jest podobnie: Kan. 865 - § 1. Aby dorosły mógł być ochrzczony, powinien wyrazić wolę przyjęcia chrztu, być odpowiednio pouczony o prawdach wiary i obowiązkach chrześcijańskich oraz przejść praktykę życia chrześcijańskiego w katechumenacie. Ma być również pouczony o konieczności żalu za grzechy. § 2. Dorosły, znajdujący się w niebezpieczeństwie śmierci, może być ochrzczony, jeśli mając jakąś znajomość głównych prawd wiary, ujawni w jakikolwiek sposób intencję przyjęcia chrztu i przyrzeknie, że będzie zachowywał nakazy chrześcijańskiej religii. "W jakikolwiek sposób" - to jest bardzo szerokie. Czy wolno domniemywać, że ktoś chce zbawienia wiecznego? Że przyjąłby chrzest, gdyby wiedział, że to jest właściwa droga? Myślę, że i dziś można postąpić tak, jak św. Faustyna, chyba żeby było wiadomo, że ktoś sobie wyraźnie nie życzył. Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 23:26 Kann2 napisał, a ja przecieram oczy: > Żeby Cię uspokoić trochę, to dodam, > że dzisiaj pewnie Faustyna nie > zobaczyłaby tej duszy do nieba wzlatującej, > bo Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. > do ważności chrztu dorosłego przewiduje Mamy z Minerwą problem z egzegezą tego tekstu. To było na poważnie czy dla jaj? Odpowiedz Link
a_weasley Obrzezanie 03.02.09, 10:46 Kann2 napisał: > Tyle że z punktu widzenia > umierającego chrześcijanina obrzezanie nie > ma żadnych konsekwencji religijnych, > co najwyżej może być naruszeniem > nietykalności cielesnej. Może być nawet uszkodzeniem ciała, tyle że umierającemu to rybka. Natomiast pamiętam sprawę, kiedy Polka urodziła, ze 20 lat temu, w Hameryce w jednym z tych stanów, w którym jeszcze wtedy dzieci po urodzeniu obrzezywano rutynowo ze względów higienicznych, a nie religijnych. Dla obywatela z małego polskiego miasteczka status "nożem chrzczonego" nie był świetlaną perspektywą, kobieta podała szpital do sądu żądając jakichś milionów, ale czy je w końcu wyprocesowała, nie wiem. Odpowiedz Link
isma Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 22:01 No, moze by nie odpowiadala, bo to, jak mi sie po glowie kolacze po lekturze takiego jednego artykulu, chyba niewazny chrzest byl? A powaznie, Kannie, to mysle, ze jest jednak roznica (i nie mowie tu o roznicy w obliczu ewentualnie gorzacej sankcji dyscyplinarnej) miedzy zaproponowaniem sakramentu w niebezpieczenstwie smierci, a propozycja modlitwy w pakiecie opieki sprawowanej przez pielegniarke srodowiskowa nad starsza czy niedolezna osoba. Odpowiedz Link
kann2 Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 22:09 isma napisała: > No, moze by nie odpowiadala, bo to, jak mi sie po glowie kolacze po lekturze > takiego jednego artykulu, chyba niewazny chrzest byl? Jak to nieważny, skoro ujrzała duszę wstępującą do nieba "w cudnej piękności"? > > A powaznie, Kannie, to mysle, ze jest jednak roznica miedzy zaproponowaniem sakramentu w niebezpieczenstwie smierci, a propozycja modlitwy w pakiecie opieki sprawowanej przez pielegniarke srodowiskowa nad starsza czy niedolezna osoba. Akurat w opisanym przypadku brytyjskim nie widzę podstaw do surowych sankcji dyscyplinarnych. Gdyby to była modlitwa zamiast opieki pielęgniarskiej, to inna sprawa, ale skoro to była tylko propozycja, to co najwyżej mogłaby być uznana za niestosowność czy nawet niegrzeczność. A co powiedzieć o położnej, która ochrzciłaby dziecko w niebezpieczeństwie śmierci, nie pytając rodziców (matki) o zgodę? W Niemczech to jest przestępstwo. Odpowiedz Link
isma Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 22:14 No moze i ujrzala. Ale nie musimy w objawienia prywatne wierzyc przeciez ;-P? Ja tez nie widze powodu do sankcji dyscyplinarnych (zastanawiam sie, na jakiej zasadzie jest sprawowana ta opieka, bo to chyba tez ma znaczenie) i o ich slusznosci sie nie wypowiadalam. Natomiast mysle sobie, ze jednak to obwieszczenie - jesli zostalo uczynione w formie takiej, jak to prasa relacjonuje - bylo, ekhm, niepotrzebne. Z chrzescijanskiego punktu widzenia niepotrzebne. Napisano cos tam o wchodzeniu na modlitwe w pojedynke do izdebki, nie? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 23:15 Wiesz, argumentem o izdebce szafowała także poprzednia władza, nie dajac zgody na procesje, msze polowe i inne "przejawy światopoglądu idealistycznego". Wpychali nas do tych izdebek nie przebierając w środkach. Teraz to samo próbuje czynić władza w jasnie oświeconych społeczeństwach, nie przytaczając argumentu o izdebce tylko dlatego, że Biblii nie czytała i nie zna Manifestować nam przed nosem zboczenie, które potępia nasza religia - wolno. Nam zaś dawać wyrazu naszej wierze - nie wolno. Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 23:19 Isma napisała: > Napisano cos tam o wchodzeniu na > modlitwe w pojedynke do izdebki, nie? Wielka Brytania podobno nie jest państwem wyznaniowym. A skoro tak, to Nowy Testament nie jest źródłem prawa. To jest sprawa między pielęgniarką a Szefem. Odpowiedz Link
isma Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:07 Badz uprzejmy przeczytac cala moja wypowiedz. Moze wtedy zdolasz sie domyslic, ze w zaden sposob nie dotyczy ona tego, czym jest lub nie jest Wielka Brytania. Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:17 Isma napisała: > Badz uprzejmy przeczytac cala moja > wypowiedz. Przeczytałem. Mając na uwadze, że jest to głos w dyskusji na temat tego, co stało się w Wielkiej Brytanii w ramach egzekwowania tamtejszego prawa. Odpowiedz Link
a_weasley Dz 5:29 02.02.09, 23:16 Kann2 napisał: > A co powiedzieć o położnej, która > ochrzciłaby dziecko w niebezpieczeństwie > śmierci, nie pytając rodziców (matki) > o zgodę? Że dobrze zrobiła. > W Niemczech to jest przestępstwo. Nic nowego. W Niemczech różne rzeczy bywały przestępstwem. Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 23:10 Kann2 napisał: > > Dziś by zapewnie odpowiadała, jak nie > karnie, to cywilnie. Verdana napisała: > I słusznie. Może jeszcze podaj podstawę prawną? Ja nie widzę. Bogu dzięki w Polsce takiej, OIW, nie ma. Ale skoro nawet tutaj słyszę takie postępowe głosy, to nie martw się, dojdziemy i w Polsce do takiego rozumienia wolności wyznania. Odpowiedz Link
madziaq Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 11:41 > > I słusznie. > > Może jeszcze podaj podstawę prawną? Ja nie widzę. Bogu dzięki w Polsce takiej, > OIW, nie ma. Podstawy prawnej może i nie ma, ale czy Twoim zdaniem jest to uczciwe, ochrzcić kogoś bez jego woli, de facto podstępem, czekając, aż bliscy czuwający przy chorym na chwilę gdzieś odejdą? Wyobraź sobie, że lekarz opiekujący się Twoim bliskim (np. małym dzieckiem lub kimś nieprzytomnym, kto nie ma możliwości protestować) uznał, że do jego zbawienia czy wyzdrowienia konieczne jest złożenie przy łóżku ofiary ku czci Kriszny. Ponieważ wie, że jako chrześcijanin jesteś temu stanowczo przeciwny, zrobił to po kryjomu, gdy np poszedłeś do toalety na 5 minut. Czy to jest uczciwe, moralnie OK? Ja wiem, że uważasz, że kluczowa różnica polega na tym, że Twoja wiara jest słuszna, a jego nie. Ale on też tak uważa. Czy zatem dobrze postąpił, składając ową ofiarę? Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 11:51 Madziaq napisała: > Podstawy prawnej może i nie ma, Co, zważywszy, że pytałem o to przy okazji rozmowy o odpowiedzialności cywilnej, w porywach karnej, zamyka sprawę. > Czy to jest uczciwe, moralnie OK? Moralnie obojętne. > Ja wiem, że uważasz, że > kluczowa różnica polega na tym, > że Twoja wiara jest słuszna, a jego nie. Ja nic nie uważam, Madziu. Nasza wiara jest prawdziwa, a jego nie. Czyżbyś miała w tej kwestii jakieś wątpliwości? > Ale on też tak uważa. Wolno mu błądzić. > Czy zatem dobrze postąpił, składając ową > ofiarę? W najgorszym razie jest to moralnie obojętne. Źle postąpiłbym natomiast ja, gdybym go o to poprosił. Odpowiedz Link
madziaq Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 14:30 A ja UWAŻAM, że moja wiara jest prawdziwa. Zdaje się, że nikt nie udowodnił istnienia Boga, zatem NIE WIEM na 100%, czy On istnieje, ale WIERZĘ, że tak. Gdzieś koło podstawówki na religii uczono mnie, że to normalne, że wątpliwości też są normalne, ba, pożądane, bo właśnie one stanowią różnicę między wiarą a wiedzą. Nikt przy zdrowych złysłach nie wątpi, dajmy na to, że przy ochłodzeniu ponieżej pewnej temperatury woda zamaraza. To jest coś, co można sprawdzić - wiedza. Istnienia Boga nie można sprawdzić (a przynajmniej nie na tym łez padole), dlatego pozostaje nam wierzyć Odpowiedz Link
a_weasley Wiara i pewność 03.02.09, 16:20 Madziaq napisała: > NIE WIEM na 100%, czy On istnieje, > ale WIERZĘ, że tak. Wiara to jest pewność bez dowodu. Owszem, każdemu zdarzają się chwile zwątpienia, nie jestem w tej kwestii wyjątkiem. Niemniej uważam za absurd jakiekolwiek relatywizowanie spraw związanych z wiarą w rozmowach między chrześcijanami, jakbyśmy byli jakimiś deistami czy innymi indyferentami. W szczególności dotyczy to kwestii, co jest dobre, a co złe. Dobre jest to, co jest wykonaniem woli Bożej, złe jest to, co się Jego woli sprzeciwia, a wszystko inne jest moralnie obojętne. Odpowiedz Link
mmb Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 21:51 Nie wiem jak wy ale mi się kilkakrotnie zdarzyło że osoby którym proponowałam swoją modlitwę nie wiedziały jak na to zareagować, były zmieszane. Wynikało to oczywiście z mojej głupoty, braku wyczucia i taktu. Możliwe że ta pielęgniarka również nie potrafiła wyczuć że w tym wypadku lepiej będzie jeśli o swojej modlitwie nie będzie mówić tej chorej osobie. Czasami trudno jest z góry poznać jak nasze słowa zostaną odebrane przez innych: czy jako pociecha czy jako narzucanie się. Trudno na podstawie relacji prasowych wyrobić sobie jednoznaczną opinię: relacje przełożony-pracownik, lekarz-pacjent, pielęgniarka/opiekunka-pacjent moim zdaniem wymagają szczególnej wrażliwości i zawsze się mogą zdarzyć oskarżenia o wykorzystywanie swojej pozycji i sytuacji tej drugiej osoby. Dlatego zamiast mówić o ohydzie pomódlmy się w intencji pielęgniarki i osób które teraz będą zajmować się jej sprawą tak by potrafiły znaleźć właściwe rozwiązanie tej sytuacji. Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 23:11 Mmb napisała: > pomódlmy się w intencji pielęgniarki i > osób które teraz będą zajmować się jej > sprawą. Ja pomodlę się raczej o polskich chrześcijan, żeby się nie dali zwariować postępowej propagandzie. Odpowiedz Link
a_weasley Deklaracje i reakcje 03.02.09, 02:48 Mmb napisała: > Nie wiem jak wy ale mi się kilkakrotnie > zdarzyło że osoby którym proponowałam > swoją modlitwę nie wiedziały jak na to > zareagować, były zmieszane. Niestety nie dziwi mnie to. Nie dziwi - bo ludzie często nie wiedzą, jak zareagować, gdy ktoś - w dodatku niewątpliwie życząc im dobrze - zachowuje się niekonwencjonalnie. Niestety - bo wolałbym, żeby takie zachowanie nie było postrzegane jako niekonwencjonalne. > Wynikało to oczywiście z mojej głupoty, > braku wyczucia i taktu. Trudno mi wypowiadać się na temat zdarzeń, których świadkiem nie byłem, niemniej dopuszczam możliwość, że zbyt surowo się osądzasz. Równie dobrze mogło wynikać po prostu z tego, że nigdy czegoś takiego nie słyszeli, w każdym razie nie od osoby świeckiej, nad czym należy ubolewać. Osobiście nie przypominam sobie takich reakcji, nawet w wykonaniu ateistów. Nie wiem dlaczego, może dlatego, że w ogóle mam dość niestandardowy sposób bycia i w moim wykonaniu niewiele jest w stanie moich znajomych zdziwić. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 23:22 A widzisz różnicę między kimś załatwiającym sprawę mieszkaniową a ciężko chorym? Bo ja widzę... Tak samo jak widzę, że opieka nad chorym to nieco inna relacja, niż obliczanie komuś normatywów powierzchni. Choć nie wątpię, że jak już komuś takowe obliczasz, robisz to z równym współczuciem i starannością, jak pielęgniarka zmieniająca pampersa Odpowiedz Link
isma Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 23:58 Minerwo, teraz Ty uprawiasz demagogie. Nie ma mowy o zadnym CIEZKO CHORYM. Do ciezko chorego, wybacz, ale raczej pielegniarka (srodowiskowa!) nie przychodzi na 20 minut. Uwagi personalnej udaje, ze nie widze, bo akurat dzisiaj nie mam specjalnie nastroju do zartow z potrzeb osob ciezko chorych. Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:03 Isma napisała: > Do ciezko chorego, wybacz, ale raczej > pielegniarka (srodowiskowa!) nie > przychodzi na 20 minut. No i co to zmienia? W związku z tym nie może w rozmowie z takim podopiecznym zatrącić o nic, co nie dotyczy jego elementarnych potrzeb życiowych? Już nie mówię nawet o tym, czego od nas oczekuje Jezus, bo to w tej dyskusji dawno poszło w kąt, ale - patrz to, co pisałem parę notek temu o rozmowach o pogodzie. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:11 Isma napisała > Nie ma mowy o zadnym CIEZKO CHORYM. Do ciezko chorego, wybacz, ale > raczej pielegniarka (srodowiskowa!) nie przychodzi na 20 minut. Rozumiem, że lekko chorym albo tylko będącym w podeszłym wieku modlitwa nie przysługuje tym bardziej? > Uwagi personalnej udaje, ze nie widze, bo akurat dzisiaj nie mam > specjalnie nastroju do zartow z potrzeb osob ciezko chorych. A to szkoda, bo mnie ani się śniło żartować. Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy relacją urzędnik-petent a opiekun-podopieczny??? Różnicy w poziomie troski i współczucia, jaką tu i tu należy okazać? Eee. Odpowiedz Link
isma Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:20 Minerwo, ja rozumiem, ze jestescie w bojowym nastroju, i sztandary sa wciagniete na drzewce. Ja akurat nie jestem. Nikt nikomu nie zabrania sie za kogos modlic. Pytanie natomiast, czy mamy prawo od kogos, z kim nie jestesmy w bliskiej relacji (przypominam: 20 minut) oczekiwac, zeby sie zadeklarowal co do tego, czy mu sie nasza modlitwa podoba, czy nie, czy sobie jej zyczy, czy nie. Zwlaszcza, ze, ufam, w kwestii skutecznosci tej modlitwy wobec Pana Boga uzyskanie takiej deklaracji NICZEGO nie zmienia. Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:29 Isma napisała: > Pytanie natomiast, czy mamy prawo > od kogos, z kim nie jestesmy w bliskiej > relacji (przypominam: 20 minut) Pierwszy raz w życiu? > oczekiwac, zeby sie zadeklarowal > co do tego, czy mu sie nasza modlitwa > podoba, czy nie, czy sobie jej zyczy, > czy nie. Mamy takie samo prawo zapytać, jak on odpowiedzieć "tak", "nie", "nie twój zamazany interes", "wszystko mi jedno" lub nie odpowiadać wcale, i tym samym nasze prawa znoszą się wzajemnie. Odpowiedz Link
isma Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:34 Nie wiem, czy pierwszy. Ale wnoszac z tego, iz opiekunki u tejze podopiecznej pojawialy sie rotacyjnie (bo z jakas inna opiekunka starsza pani wymienila uwagi o propozycji modlitwy), to nie wydaje sie, azeby akurat ta pielegniarka miala byc jedyna podpora jej starosci. Gdyby takowa byla, to mysle, ze zdazylaby sie przekonac, czy podopieczna jest osoba, ktora bedzie wdzieczna za modlitwe, czy tez wprost przeciwnie... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:33 Ismo, my sie nie wypowiadamy o Twoich nastrojach, to i Ty daj nam spokój, proszę. Możemy się spierać i robimy to zażarcie, ale róbmy to także merytorycznie, bez analizowania stanów duchowych i innych adwersarza. Czy ja coś przegapiłam, czy istotnie owa pielęgniarka zażądała od podopiecznej (widzianej pierwszy raz na oczy od 20 minut), żeby zadeklarowała, czy jej modlitwa się jej podoba czy nie, lub czy sobie jej życzy? Moim zdaniem powiedziała jej po prostu, że się za nią pomodli?.. Ale może się mylę? Odpowiedz Link
isma Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:36 Cytuje z linka z Rzepy, ktory zamiescilam, a Arthur z tym postem zdazyl podjac polemike (rozumiem, ze arykulu nie czytajac): W Winscombe w North Somerstet odwiedziła starszą panią. „Spędziłam u niej 20 – 25 minut. Przed wyjściem zapytałam, czy chce, żebym się za nią pomodliła. Odpowiedziała »Nie, dziękuję«” – opowiadała dziennikarzom „Daily Telegraph”. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:45 Czyli wykazała się w sumie jeszcze większą delikatnością, bo zapytała, czy starsza pani sobie życzy czy nie. Nie było to jednak jak piszesz domaganie się deklaracji, lecz raczej życzliwa propozycja. Dość daleka od odprawienia nad jej łóżkiem modłów z rekwizytami w wykonaniu członków Żywego Różańca. Odpowiedz Link
isma Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 01:12 Ja akurat nie pisalam o rekwizytach i Zywym Rozancu, zwlaszcza ze pielegniarka jest baptystka... Owszem, to jest oczekiwanie deklaracji - czemu innemu to pytanie mialo sluzyc, jak nie uzyskaniu odpowiedzi? Wiec wytlumacz mi, bo nie rozumiem: czego by Panu Bogu brakowalo, gdyby ta pielegniarka sie po prostu za slabo sobie znana podpopieczna (ktorej przyszla sie pomoc ubrac) pomodlila? Najzwyczajniej w swiecie? Otoz moj ludzki (nie wiem, czy dosc chrzescijanski) standard jest taki, ze moge zaproponowac modlitwe osobie, co do ktorej wiem, ze wiare w nia podziela. jelsi wiem, ze to ja jakos wzmocni. A za przypadkowa osobe moge sie po prostu modlic, i w niczym ta modlitwa gorsza nie bedzie. I doprawdy do tego nie jest mi potrzebne wytaczanie swiatopogladowych armat. Odpowiedz Link
a_weasley Gdzie ja jestem? W Brukseli?! 03.02.09, 02:03 Isma napisała: > Otoz moj ludzki (nie wiem, czy dosc > chrzescijanski) standard jest taki, ze > moge zaproponowac modlitwe osobie, co > do ktorej wiem, ze wiare w nia podziela. A takiej, o której nie wiesz ani na tak, ani na nie, to już nie? A niewierzącemu o Bogu wspomnieć to już nie? A niby dlaczego? Odpowiedz Link
lucasa Re: Gdzie ja jestem? W Brukseli?! 03.02.09, 12:40 _weasley napisał: > Isma napisała: > > > Otoz moj ludzki (nie wiem, czy dosc > > chrzescijanski) standard jest taki, ze > > moge zaproponowac modlitwe osobie, co > > do ktorej wiem, ze wiare w nia podziela. > > A takiej, o której nie wiesz ani na tak, ani na nie, to już nie? > A niewierzącemu o Bogu wspomnieć to już nie? > A niby dlaczego? jest roznica miedzy wspomnianiem a ofiarowniem modlitwy nieznajomym i malo znajomym. szczegolnie gdy na pierwszy rzut oka nie widac aby byli w potrzebie. w przeciwnym przypadku mozna by caly dzien chodzic i ofiarowywac (glosno) chec modlitwy za innych. A Odpowiedz Link
lucasa Re: Gdzie ja jestem? W Brukseli?! 03.02.09, 12:40 _weasley napisał: > Isma napisała: > > > Otoz moj ludzki (nie wiem, czy dosc > > chrzescijanski) standard jest taki, ze > > moge zaproponowac modlitwe osobie, co > > do ktorej wiem, ze wiare w nia podziela. > > A takiej, o której nie wiesz ani na tak, ani na nie, to już nie? > A niewierzącemu o Bogu wspomnieć to już nie? > A niby dlaczego? jest roznica miedzy wspomnianiem a ofiarowniem modlitwy nieznajomym i malo znajomym. szczegolnie gdy na pierwszy rzut oka nie widac aby byli w potrzebie. w przeciwnym przypadku mozna by caly dzien chodzic i ofiarowywac (glosno) chec modlitwy za innych. A Odpowiedz Link
minerwamcg Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 02:07 Isma napisała: > Wiec wytlumacz mi, bo nie rozumiem: czego by Panu Bogu brakowalo, > gdyby ta > pielegniarka sie po prostu za slabo sobie znana podpopieczna > (ktorej przyszla > sie pomoc ubrac) pomodlila? Najzwyczajniej w swiecie? Odpowiadania za Pana Boga się nie podejmuję. Mogę jedynie przywołać wspominane już w tym temacie Jego słowa o świetle pod korcem, o dobrych uczynkach, które ludzie mają widzieć, o głoszeniu Ewangelii. Być może ubyłoby Mu świadectwa tej pielęgniarki i jej przyznania się do swojej wiary? > I doprawdy do tego nie jest mi potrzebne wytaczanie > swiatopogladowych armat. A z drugiej strony - wolałabyś zejść do katakumb? Ja nie. Tym bardziej, im więcej jest takich, którzy chcieliby nas tam zepchnąć. Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:46 isma napisała: > Cytuje z linka z Rzepy, ktory zamiescilam, > a Arthur z tym postem zdazyl podjac > polemike (rozumiem, ze arykulu nie > czytajac): Jasne że nie czytając. Zamieściłem cytat, który Ty teraz zamieszczasz (oczywiście przeczytawszy uważnie moją notkę), zamieściłem jeszcze dwa smakowite cytaty, ale artykułu, z którego pochodzą, nie czytałem... Odpowiedz Link
isma Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 01:14 Ironia, Arthurze, ironia. Wybierasz sobie po prostu te tresci, ktore Ci odpowiadaja, inne zas dla dyskusji nie maja znaczenia, chocbys je cytowal... Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:31 Isma napisała: > Uwagi personalnej udaje, ze nie widze, > bo akurat dzisiaj nie mam specjalnie > nastroju do zartow z potrzeb osob > ciezko chorych. Na zasadzie wzajemności ja również udaję, że nie widzę lekceważącej uwagi na temat naszego nastroju, albowiem też nie jestem w nastroju do żartów. Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 02.02.09, 23:36 Isma napisała: > No i tu jest clou sprawy, moim zdaniem. > Zeby sie za kogos modlic, niekoniecznie > mu to trzeba zaraz obwieszczac. Clou sprawy jest zupełnie gdzie indziej. To, że nie trzeba, to jeszcze nie znaczy, że nie wolno. Nie chodzi o to, czy to było dobre, złe czy takie sobie z teologicznego, psychologicznego czy jakiegokolwiek innego zdarzenia, tylko czy jest do zaakceptowania zabranianie tego, a tym bardziej wyrzucanie kogoś z pracy. Doprawdy czas umierać. Dopóki jeszcze w Polsce w szpitalu wolno być człowiekiem. > Zwlaszcza pozostajac z nim w relacji > oficjalnej. Tu mała dygresja - relacja lekarz/pielęgniarka:pacjent jest relacją szczególną, a jej sprowadzenie do poziomu czysto technicznego jest złe i szkodliwe. > "Nic sie w pani sprawie nie da zrobic, > bo przekracza pani normatyw powierzchni, > ale ja sie za pamia pomodle"... Ale np. w sytuacji, kiedy możliwość zrobienia czegoś - dla osoby, której się owo coś, po ludzku biorąc, ewidentnie należy - zależy wyłącznie od dobrej woli osoby trzeciej, na którą nie masz wpływu, jak najbardziej modlić się należy. Mnie taka obietnica krzepi. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 09:56 isma napisała: > No i tu jest clou sprawy, moim zdaniem. > Zeby sie za kogos modlic, niekoniecznie mu to trzeba zaraz obwieszczac. > Zwlaszcza pozostajac z nim w relacji oficjalnej. No i to samo próbowałam napisać. Ale juz mi sie nie chce Odpowiedz Link
mama_kasia Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 10:10 mamalgosia napisała: > isma napisała: > > > No i tu jest clou sprawy, moim zdaniem. > > Zeby sie za kogos modlic, niekoniecznie mu to trzeba zaraz > obwieszczac. > > Zwlaszcza pozostajac z nim w relacji oficjalnej. > > No i to samo próbowałam napisać. > Ale juz mi sie nie chce Wcale się nie dziwię Odpowiedz Link
a_weasley Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 03.02.09, 00:15 Nati1011 napisała: > Ale.... Może było COŚ w tej modlitwie, > co budziło sprzeciw. Może było. A masz jakiś ślad cienia poszlaki? Odpowiedz Link
a_weasley Albo się w Boga wierzy, albo nie 03.02.09, 00:11 Jeżeli wierzę, to powinienem się cieszyć, że ktoś się za mnie modli, a jeśli nie, to co mnie to obchodzi? Niech się modli, jak mu to ma poprawić humor. Tu nie chodzi o niczyje prawa z wyjątkiem praw chrześcijan. To jest eliminowanie Boga z każdego skrawka przestrzeni publicznej, realizowane z brytyjską pedanterią. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Albo się w Boga wierzy, albo nie 03.02.09, 10:05 nie byłoby mi obojętne gdybym wiedziała, że jakiś satanista odprawia za mnie czarną mszę. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Albo się w Boga wierzy, albo nie 03.02.09, 10:15 Mamalgosia napisała: > nie byłoby mi obojętne gdybym wiedziała, > że jakiś satanista odprawia > za mnie czarną mszę. Mnie nie jest miłe po prostu to, że ktokolwiek odprawia czarną mszę. Za mnie czy nie za mnie, to już rybka, chrześcijańska zresztą. Nie jest mi to obojętne dlatego, że obraża Pana; kogo jednak może jakakolwiek modlitwa obrazić w oczach niewierzącego? Poza tym zaś akurat p. Patrie właśnie wzięła nawet to pod uwagę i zapytała, czy może, więc już zupełnie nie rozumiem... Odpowiedz Link
a_weasley Niemodne pytanie 03.02.09, 00:49 A gdzie w tej dyskusji miejsce dla Jezusa? Gdzie dla obowiązków nie pracownika, ale chrześcijanina? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Niemodne pytanie 03.02.09, 10:06 W ten sposób możemy dojść do dyskusji "chrześcijanin w pracy", która była prowadzona bardzo dłuuuuugo, o sprzedawaniu papierosów, o przepisywaniu pigułek anty... to już było Odpowiedz Link
a_weasley Dzisiejsza (2 lutego) Ewangelia 03.02.09, 02:21 "Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą." I tyle w temacie. Odpowiedz Link
nati1011 wypędzanie diabła parasolem 03.02.09, 08:57 Prowadziliście pasjonująca nocną dyskusję, a ja dziś mama za mało czasu by odpowiadać na wszystkei posty Dopisze więc krótko. W Angli dzieja sie rózne rzeczy, z którymi się mocno nie zgadzam, ale w tej sprawie mam wątpliwości. A przynajmniej potrafie sobie wyobrazić sytuację, gdy ta modlitwa mogła być nie do końca ok. Wybaczcie, ale przed oczami mam uczestniczke pewnego pobożnego zjazdu wypędzającego diabła z dziennikarza za pomocą parasola. Mnie też osobiście zdarzyło sie, że jak wyprosiłam ze swojej posesji panią dokarmiająca kotki to ta obiecała mi modlitwe by spadły na mnie i moją rodzinę wszystkie plagi egipskie. ;/ Zastanawiam się właśnie jak by np zareagował mąż, gdy po kłótni żona stwierdza: wiesz, pomodlę się za ciebie, byś nie był taki dla mnie podły Więc z tą modlitwą to tez rożnie bywa. Ja się oczywiście moge mylić - ale w przypadku obcej osoby, to MOJA postawa powinna być taka, ze ona zobaczy we mnie coś wiecej, niż w innych. Dostrzeże coś co ją zachwyci, a potem zdziwi się, że to efekt chrześijańśtwa. I SAMA zapragnie modlitwy i Chrystusa. Co nie zmienia faktu, ze ja i tak mogę się za nią w miedzyczasie pomodlić. I jeszcze jedno. Czasem - w przypadkach skrajnych (jak śmierć czy choroba) - zdarzało mi się mówić obcej osobie: pomodlę sie za Ciebie/Was... Ale nawet na myśl by mi nie przyszło, by pytac kogoś o zgodę. Wychodzę z założenia, że modlitwa to MOJE prawo. A reszta to już sprawa Góry. Odpowiedz Link
a_weasley Re: wypędzanie diabła parasolem 03.02.09, 10:21 Nati1011 napisała: > w tej sprawie mam wątpliwości. A > przynajmniej potrafie sobie wyobrazić > sytuację, gdy ta modlitwa mogła być nie do > końca ok. Wybaczcie, ale przed oczami mam > uczestniczke pewnego pobożnego zjazdu > wypędzającego diabła z dziennikarza > za pomocą parasola. Bo ja tu widzę podobieństwo na zasadzie [bociany mają długie szyje] & [żyrafy mają długie szyje] => [bociany są żyrafami] a to nie jest sylogizm prawidłowy. > MOJA postawa powinna być taka, ze ona > zobaczy we mnie coś wiecej, niż w > innych. Z niczego nie wynika, by świadectwo życia i świadectwo słowa nie musiały iść w parze. Mat. 23:23. > nawet na myśl by mi nie przyszło, by > pytac kogoś o zgodę. Wychodzę z > założenia, że modlitwa to MOJE prawo. Tak samo jest Twoim prawem spytać kogoś, czy nie ma nic przeciwko temu, byś skorzystała ze swojego prawa. Odpowiedz Link
verdana Re: wypędzanie diabła parasolem 03.02.09, 15:28 A ja kompletnie nie rozumiem. Wierzaca pielegniarka, przekonana, ze za ta akurat pacjentke należaloby sie pomodlić, pyta pacjentke, czy ta sobie tego życzy. czyli - jak sobie nie zyczy, to pielęgniarka za nia się nie pomodli, niech ma za swoje! Jesli pielegniarka uznała, ze modlitwa jest potrzebna, trzeba się bylo modlic, nie pytac. Da - Arturze, kompletnie nie rozumiesz, co oznacza dla Żyda chrzest na łozu śmierci. Oznacza (a wlasciwie za czasów Faustyny oznaczał), ze ciało zostanie pochowane na cmentarzu katolickim i zbolała rodzina NIGDY nie będzie moga iść na grob swojej ukochanej osoby. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Verdana 03.02.09, 16:11 Poruszyłaś dwie sprawy, z których wszelako pierwsza jest wynikiem niezauważenia trzeciej, najważniejszej. Otóż istota problemu nie polega na tym, czy pielęgniarka z teologicznego punktu widzenia powinna była pytać, czy modlić się bez pytania, a skoro już spytała i usłyszała, że nie, to czy powinna była to uszanować, czy też tym bardziej się pomodlić. Istotne jest, że zadanie takiego pytania jest ścigane jako ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, do zwolnienia dyscyplinarnego włącznie. To po pierwsze. Natomiast to, o czym piszesz, wiąże się jedno z drugim. Ostatecznie istnieje ryzyko, że dla kogoś sam fakt, że się za niego chrześcijanin modli, będzie miał jakieś dramatyczne konsekwencje. Ludzie mają różne religie i inne poglądy. Jeśli zaś chodzi o Żyda, to niestety w najważniejszej kwestii trudno nam się będzie porozumieć. Jesteś niewierząca, więc z Twojego punktu widzenia po śmierci liczą się głównie, jeśli nie wyłącznie, doznania rodziny. Ja ten punkt widzenia rozumiem, ale nie podzielam. Dla człowieka religijnego, żyda czy chrześcijanina, jest to, a przynajmniej powinna być, sprawa marginalna wobec kwestii zbawienia tej osoby. Odpowiedz Link
verdana Re: Verdana 03.02.09, 16:43 Czyli zaakceptowałbyś, aby bardzo wierzacy muzulmanin zmienił Twojemu dziecku wiarę, poniewaz uwaza, ze tylko taka jest droga do zbawienia? W swietle tego, co piszesz o prawach rodziny do dzieci - wydaje się to co najmniej zadziwiajace. Weź pod uwagę, ze wierzaca rodzina życowska rozpaczała nie tylko nad losem doczesnych szczatkow, ale i nad ew. zyciem wiecznym odszczepieńca. A to juz - i z Twojego punktu widzenia powinno byc istotne, nieprawdaż? Inne religie maja prawa byc przekonane równie mocno i zdecydowanie jak Ty, że tylko ich wyznawy beda zbawieni, a wiec niezaleznie od metod nalezy nawrocić na jedyną wlasciwą wiare wszystkich chrzescijan. I Wasze argumenty będa dokladnie takie same. Ty wiesz, że poza Kosciolem nie ma zbawienia i oni wiedza, ze poza ich wiara tez nie ma zbawienia. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Verdana 03.02.09, 16:56 Verdano droga, nie porozumiemy się. Tak samo nie porozumiałabyś się w podobnej sprawie z religijnym Żydem ani z muzułmaninem. Ja z nimi też nie. A to dlatego, że jest jedna sprawa, która nas łączy (dzieląc z Tobą) i dzieli zarazem: otóż żaden z nas nie relatywizuje swojej wiary. Droga do zbawienia jest, jaka jest, obiektywnie. Każdy z nas jest przekonany, że zna drogę jeśli nie jedyną (bo kwestia zbawienia poza Kościołem nie jest tak jednoznaczna jak piszesz, w szczególności sprawa drogi żydowskiej jest złożona), to w każdym razie najlepszą. Odpowiedz Link
verdana Re: Verdana 03.02.09, 17:09 No tak - i dlatego własnie nie nalezy bez zgody osoby zainteresowanej, podstepem zmieniać jej wiare na tę jedynie prawdziwą. Dotyczy to wszystkich religii. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Verdana 03.02.09, 17:13 Na gruncie Twojej etyki - tak. Na gruncie umowy społecznej, że nie będziemy sobie nawzajem przeszkadzać - tak. Na gruncie jakiejkolwiek wiary poważnie traktowanej - niekoniecznie. Odpowiedz Link
sulla Re: Verdana 03.02.09, 17:40 > Na gruncie jakiejkolwiek wiary poważnie traktowanej - niekoniecznie. Trudno się tym zgodzić. Jeśli poważnie traktujesz wiarę, i Boga w którego wierzysz, czy sądzisz, że w jego oczach taki "nawrócony podstępem", wbrew własnej woli, jest naprawę zbawiony? Czy nie jest zbawiony ten, kto uwierzy, a nie ten, kogo siłą ochrzczono? Inna sprawa, jak daleko jesteśmy się w stanie zapuścić w "trosce" o zbawienie innych. Bo już bywało, że się zapuszczaliśmy prawie do piekła Mam jednak wrażenie, ze cała ta dyskusja jest nie na temat. Ani ta pielęgniarka siłą nikogo nie nawracała, ani starsza pani nie poczuła się -jak czytamy - do niczego zmuszana, była tylko zdziwiona. A zawieszenie pielęgniarki w pełnieniu obowiązków za to, że się zapytała, czy może się pomodlić, jest absurdalne i tyle. Jak się kto uprze, może takie pytanie pojmować w kategoriach nietaktu (choć tez nie widzę, dlaczego), natomiast nie ma w takim pytaniu cienia "wykorzystywania swojego zawodu do narzucania innym poglądów". I chociaż jestem tą wstrętną postępową sullą, to dla mnie jak najbardziej jest to dyskryminacja chrześcijan. Wyrastająca zapewne z piramidalnej głupoty, ale dyskryminacja. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Verdana 03.02.09, 18:31 Sulla napisała: >> Na gruncie jakiejkolwiek wiary >> poważnie traktowanej - niekoniecznie. > Trudno się tym zgodzić. Nie napisałem "nie", tylko "niekoniecznie". W sensie, że sprawa jest otwarta. Ja nie widzę możliwości zbawienia kogoś tą drogą, ale nie wiem, jak by to wyglądało w przypadku mormonów, którzy chrzczą się za umarłych. Skoro wg religii mojżeszowej tą drogą można człowiekowi, o ile dobrze rozumiem, zbawienie odebrać... Odpowiedz Link
sulla Re: Verdana 03.02.09, 18:44 Wiem, że to OT, ale mógłbyś napisać na czym to polega? Nie wiedziałam, ze mormoni chrzczą się za umarłych, zaintrygowało mnie to. Odpowiedz Link
verdana Re: Verdana 03.02.09, 18:50 O ile wiem, mormoni nie "chrzą się" za umarłych, ale biora stare księgi stanu cywilnego, adresowe itd i mormon - wchodzac do wody i przyjmując chrzest - przyjmuje go "w imieniu" konkretnej osoby zmarlej. Odpowiedz Link
sulla Re: Verdana 03.02.09, 18:58 hmm.. ciekawa jestem jaki skutek miałby przynieść taki chrzest. to jest temat na oddzielny watek zapewne. Odpowiedz Link
madziaq Re: Verdana 03.02.09, 19:24 Strona po angielsku na temat chrztu za zmarłych praktykowanego u Mormonów (szczerze mówiąc, nie chciało mi się wszystkiego czytać ) www.jefflindsay.com/LDSFAQ/FQ_BaptDead.shtml#personal W skrócie, za poparcie biblijne dla takiej praktyki uważają oni 1 Kor 15, w szczególności wers 29. Skutek tego chrztu ma być taki, że jeżeli dana osoba nie miała możliwości za życia przyjąć chrztu, to taki chrzest przez pośrednika ma jej to umożliwić, tzn dać możliwość decyzji o chrzcie w rzeczywistości duchowej, gdzie się znajduje po śmierci. Bardzo podkreślane jest, że nie jest to żaden chrzest pod przymusem, bo osoba zmarła ma wolną wolę i może odrzucić możliwość chrztu. Na ziemi, o ile zrozumiałam, skutków brak. Jak to technicznie wygląda to nie wiem... Odpowiedz Link
a_weasley Verdana - mormoni 03.02.09, 19:22 OIW, dokładnie tak jest, niemniej napisałem prawdę. Crzczą się za umarłych. Tyle, że nie za umarłych w ogóle, tylko za wskazanych imiennie, najczęściej swoich zmarłych krewnych. Odpowiedz Link
verdana Re: Verdana - mormoni 03.02.09, 20:45 oczywiscie, ze prawde - ja tylko doprecyzowałam. Odpowiedz Link
isma On, Ty i Nas 03.02.09, 20:43 No tak. Bo rozmawiamy o, wydaje sie, zupelnie roznych sprawach. Otoz dla czesci z nas priorytetem tej dyskusji jest ustalenie, jak sie zachowac wobec „takich, ktorzy chca NAS zepchnac do katakumb" oraz, ze „tu nie chodzi o niczyje prawa z wyjatkiem NAS chrzescijan". NAS. NAS, ktorzy sie chcemy opiekowac potrzebujacymi na NASZYCH zasadach. A otoz mnie uczono, ze w relacji z podopiecznym – ktora, oczywiscie, nie ma byc relacja czysto techniczna, ale ma szanowac jego godnosc – obowiazuja zasady nastepujace: „wysluchaj mnie" „pomóz mi" „zostan ze mna". Tylko tyle i az tyle. W towarzyszeniu pacjentowi liczy sie jego „TY" a nie nasze „NAS". W jednym tylko przypadku nie wolno pomoc podopiecznemu tak, jak by on sobie tego zyczyl – wtedy, kiedy oczekuje od nas czynu moralnie zlego. Ale o dobru, ktorym mozemy w miare naszych mozliwosci podopiecznemu sluzyc, decyduje on i tylko on. Jak ktos potrzebuje, zeby mu poszukac miejsca, gdzie spokojnie umrze, to mu szukamy. Jak potrzebuje ksiedza, to tez szukamy. Jak potrzebuje, zeby mu powiedziec, w co wierzymy, to mowimy. Ale nie zamiast i nie oprocz. „Co moge dla ciebie zrobic?" - to jest to pytanie, które mam prawo i obowiazek zadawac. I ono wystarczy, bo Pan Bog na szczescie, w odroznieniu ode mnie (czego bym sobie na temat wlasnych powinnosci i mozliwosci apostolskich nie wyobrazala...) wszechmogacy jest. I nie mam watpliwosci, ze to za Jego przyczyna czasem padaja w takim pelnym gotowosci kontakcie prosby i pytania, ktorych nikt by nie oczekiwal. Obym nie byla „przyjacielem Hioba", który wie lepiej, co sie z Hiobem dzieje... Obym nie poslugiwala sie, jak „przyjaciele Hioba", tylko uniwersalnym zlepkiem poboznych mysli... I nie ma to nic wspolnego z Bruksela, wozem Drzymaly oraz bitwa o Anglie. No, moze tylko to, ze Cicely Saunders, prekursorka nowoczesnego ruchu hospicyjnego, chrzescijanka nie dosc widac gorliwa, wymyslila ponad pol wieku temu te bezbozne zasady rozmawiajac z umierajacym w Londynie polskim lotnikiem, Zydem... A moze nie wymyslila? Osiem lat temu, jak jeszcze bylam aktywniejsza wolontariuszka hospicjum, niz teraz, uslyszalam z ust Cicely Saunders historie o Pauli. Paula, z zawodu krupierka w kasynie, umierala w wieku czterdziestu lat na nowotwor. Ze swojego pokoju kazala usunac krzyz, co pracownicy hospicjum sw. Krzysztofa zrobili. Przez trzy miesiace towarzyszyli jej jak umieli - miedzy innymi robiac jej codziennie makijaz... Ostatniej nocy przed smiercia zapytala pielegniarke: „W co wierzysz?". A pielegniarka odpowiedziala po prostu, cala prawde: „wierze, ze Jezus Chrystus umarl dla naszego zbawienia, wierze, ze prawdziwie zmartwychwstal, i wierze, ze powroci, zebysmy z Nim wiecznie zyli w chwale". I wcale nie zabrzmialy traby anielskie, bo Paula powiedziala tylko: „nie moge powiedziec, jak ty, ze w to wierze, ale moze wystarczy, ze mam nadzieje?" „Te sztuczne rzesy nie beda mi juz potrzebne" - takie byly jej ostatnie swiadomie wypowiedziane slowa nastepnego dnia rano. I tak sobie mysle, ze Pan Bog wiedzial, co te bynajmniej nie pobozne slowa mialy znaczyc. „Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał" - przeczytala Cicely Saunders w Pismie sw. )). On sam. Odpowiedz Link
sulla Re: On, Ty i Nas 03.02.09, 21:00 Isma, jasne, ze masz rację. Tylko tu chyba jeszcze o co innego chodziło. O to, czy zwykłe pytanie o modlitwę powinno być powodem do zwolnienia z pracy? Przecież ta pielęgniarka zapytała, dostała odpowiedź i nie kontynuowała pytań, nie nalegała. Nie indoktrynowała. Więc nawet nie chodzi tyle o NAS, a o granice wolności - czy takie pytanie już jest naruszeniem czyjejś wolności, czy kara za takie pytanie jest naruszeniem wolności pytającego? Ja bym odpowiedziała na pierwsze pytanie - nie, na drugie - tak. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: On, Ty i Nas 03.02.09, 21:47 Isma napisała: > „Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał" - > przeczytala Cicely Saunders w Pismie sw. )). > On sam. Chrystus nie ma innych rąk, jak nasze ręce, aby dzisiaj wykonywać swą pracę. Nie ma innych nóg poza naszymi nogami, aby pociągać ludzi na swoją drogę. Nie ma innego języka poza naszymi językami, by opowiadać ludziom, jak umarł. Nie ma innej pomocy poza naszą pomocą, by ich do siebie przyprowadzić. Anna Johnson Flint Wygodnie powiedzieć, że jak Bóg będzie chciał, to sprawi cud - bo przecież On wszystko może. Odpowiedz Link
a_weasley Nie wierzę w nieomylność papieża 03.02.09, 22:30 W związku z tym gdyby nawet Cicely Saunders była papieżem, i tak to, że ona tak powiedziała, świadczy tylko o tym, że pewna kobieta, bardzo dobra skądinąd, tak powiedziała. To, co mówił niedawno kaznodzieja z KECh na nabożeństwie ekumenicznym: że otóż często człowiekowi nie przyjdzie do głowy prosić o to, czego właśnie rozpaczliwie potrzebuje - też nie jest prawdą objawioną, ale trafia mi do przekonania i chyba każdy potrafiłby znaleźć liczne przykłady. Na przykład o wsparcie modlitewne właśnie, czy jakiekolwiek emocjonalne zresztą. Zwłaszcza u wiekowego Anglika, płeć obojętna. Odpowiedz Link
a_weasley On, Ty, Nas i gmatwanie prostych spraw 03.02.09, 22:43 Być może Ty nie masz nic przeciwko temu, żeby Twoja wiara była poglądem drugiej kategorii. Ja mam. Odpowiedz Link
atama Re: On, Ty i Nas 04.02.09, 09:00 > A otoz mnie uczono, ze w relacji z podopiecznym – ktora, oczywiscie, nie > ma byc > relacja czysto techniczna, ale ma szanowac jego godnosc – obowiazuja zasa > dy > nastepujace: > „wysluchaj mnie" > „pomóz mi" > „zostan ze mna". Mnie to przekonuje i wydaje się nader słuszne. Ale spróbujmy sprowadzić przypadek omawianej pielęgnierki w świetle powyższego do "działania na jedynkach", żeby było prościej. Mam zapytać chorego, czy nie poprawić mu poduszki, czy czekać aż mnie o to sam poprosi? Dodajmy, że MI się WYDAJE, że mu NIEWYGODNIE. Odpowiedz Link
verdana Re: On, Ty i Nas 04.02.09, 09:09 A ja się zastanawiam (czysto teoretycznie, bo w tekscie artykułu nie ma o tym ani słowa) ZA CO ta pielegniarka chciała się modlić. Bo gdy tu na forum modliliscie się o dobry wynik badania mojego syna to ja bylam wzruszona i wdzięczna. Ale gdybym dowiedziala się, ze forum modli się o nawrocenie mojego syna - to mialabym zupelnie inne uczucia. Może problem w tym, ze pielegniarka nie zaproponowała po prostu modlitwy "za panią X", tylko np. aby "pani X przyjęła Boga do swego serca"? Wtedy oburzenie i nagany wydaja mi sie bardziej zrozumiałe. Odpowiedz Link
atama Re: On, Ty i Nas 04.02.09, 09:15 Sądzę, że gdyby pytanie pielęgniarki było aż tak nachalne, prasa nie omieszkałaby o tym wspomnieć ze zdziwioną pacjentką na czele. Wtedy pacjentka mogłaby być bardziej oburzona niż zdziwiona. Odpowiedz Link
a_weasley Re: On, Ty i Nas 04.02.09, 10:02 Atama napisała: > Sądzę, że gdyby pytanie pielęgniarki było > aż tak nachalne, Byłoby przede wszystkim niskosensowne, bo albo ktoś Jezusa przyjął i wtedy modlitwa jest bezprzedmiotowa, albo nie i w tym przypadku pytanie jest stratą jakże cennego czasu pracy. Zauważmy mimochodem, że w całej tej sprawie także i dla mediów znikła z pola widzenia sama pacjentka. W każdym razie nie znajduję wzmianki, czy np. ona sama jest wierząca. Ba, mam wrażenie, że prasie umknął nawet szczegół, jaka padła odpowiedź na pytanie... Była "zdziwiona". Jak w 1982 roku milicjant, który mnie legitymował, powiedział na pożegnanie "idź z Bogiem", też byłem zdziwiony. > pacjentka mogłaby być bardziej oburzona > niż zdziwiona. Aczkolwiek moi niewierzący, kiedy im mówię, że się będę o to modlił, albo przy opłatku im tego życzę, oburzeni nie bywają. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: On, Ty i Nas 04.02.09, 10:08 Moje Szczęście napisało: > Byłoby przede wszystkim niskosensowne, bo albo ktoś Jezusa przyjął > i wtedy modlitwa jest bezprzedmiotowa, albo nie i w tym przypadku > pytanie jest stratą jakże cennego czasu pracy. No tak, ale mówisz w tym wypadku o modlitwie w konkretnej intencji przyjęcia Jezusa. Istotnie, jeżeli już ktoś to zrobił, nie ma się o co modlić, może "tylko" żeby w tym wytrwał i pozwolił Jezusowi działać w swoim życiu Pielęgniarka jednakowoż, o ile wiem, nie precyzowała szczegółowej intencji swojej modlitwy. Być może chciała się po prostu pomodlić o zdrowie dla starszej pani. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: On, Ty i Nas 04.02.09, 10:03 Tak, z tym, że w dyskusji pojawił się także argument (celowo przejaskrawiam), że skoro ktoś (w tym wypadku koleżanka) na nią doniósł, to NA PEWNO jej propozycja była naganna, bo jakby nie była, to nie byłoby czego donosić. Odpowiedz Link
a_weasley Będę nietaktowny 04.02.09, 09:58 Uprzejmie informuję, że modlę się nie tylko o nawrócenie Twojego syna, lecz także Twoje i wszystkich znanych sobie niewierzących. Ba, biada mi, gdybym tego nie czynił. Odpowiedz Link
verdana Re: Będę nietaktowny 11.02.09, 19:15 E tam, to nawet nie nietakt Natomiast gdybyś w sytuacji, gdy mój syn miał podejrzenie bardzo powaznej choroby, zagrazajacej zyciu, taka własnie modlitwę zaofiarował - bo nie życie , a pojednanie z Bogiem się liczy, bylabym wzburzona. Gdybys się modlił sam, nie oglaszajac tego wszem i wobec - nic mi do tego, masz święte prawo, a nawet obowiazek i ja to rozumiem. Odpowiedz Link
a_weasley Re: On, Ty i Nas 04.02.09, 09:55 Atama napisała: > Mam zapytać chorego, czy nie poprawić > mu poduszki, czy czekać aż mnie o to > sam poprosi? To raz, a po drugie jak zapytam chorego alkoholika, co mogę dla niego zrobić, to powie, żebym mu dostarczył horyłki. Bo w jego najgłębszym przeświadczeniu to właśnie jest mu najpotrzebniejsze. Odpowiedz Link
isma Re: On, Ty i Nas 10.02.09, 21:45 Napisalam wyraznie. Towarzyszacy nie ma spelniac oczekiwan, ktore wymagalyby od niego dokonania czynu nagannego moralnie. Mam nadzieje, ze ta supozycja z dostarczaniem alkoholu osobie uzleznionej to tylko wynik nieuwagi w lekturze. Odpowiedz Link
a_weasley Re: On, Ty i Nas 11.02.09, 00:59 Isma napisała: > Towarzyszacy nie ma spelniac oczekiwan, ktore wymagalyby od > niego dokonania czynu nagannego moralnie. Czyżby miał prawo mierzyć oczekiwania podopiecznego swoją miarą, narzucając mu swoje standardy moralne? > Mam nadzieje, ze ta supozycja z dostarczaniem alkoholu > osobie uzleznionej to tylko wynik nieuwagi w lekturze. Nieuważnie to chyba przeczytałem swoją własną notkę, bo nie widzę w niej wzmianki o jakimkolwiek dostarczaniu, a jedynie o subiektywnych potrzebach podopiecznego. Odpowiedz Link
isma Re: On, Ty i Nas 10.02.09, 21:54 Alez "dzialanie na jedynkach", najprostsze w takiej sytuacji, to wlasnie pytanie, o ktorym napisalam: "co moge dla ciebie zrobic?", a pytanie o poduszki to juz jest wyzsza matematyka. Jesli trzeba poprawic poduszki, to podopieczny, z ktorym jest wlasciwy kontakt, najpewniej o tym po prostu powie. Albo powie o czyms innym, potrzebniejszym. To nie ma nic wspolnego z czekaniem w pozie rezygnacji. To jest postawa bycia czujnym: "oto jestem". I tyle. (na marginesie, co do niewygody, ktora sie "wydaje sie", to istotnie, wiele osob pozostajacych pod opieka hospicyjna, przybiera pozycje ciala dosyc z punktu widzenia osoby trzeciej nienaturalne. Ale wlasnie one sa wygodne (np. ulatwiaja - subiektywnie - oddychanie), nie zas te, co do ktorych osobom trzecim sie "wydaje", ze powinny wygodne byc. Jesli tylko podopieczny jest wlasciwie zabezpieczony przed odlezynami, to moze lezy w takiej pozycji, w jakiej tylko chce.) Odpowiedz Link
mmb Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 10.02.09, 21:01 Chrystian Telegraph donosi, że pielęgniarka została przywrócona do pracy. www.christiantelegraph.com/issue4661.html Odpowiedz Link
mader1 Re: pielęgniarka... - kolejna ciekawostka z Wysp 10.02.09, 21:08 no bo ze zwalnianiem jej to przesadzili. Podpisuję się jednak pod przemyśleniami Ismy. Praca z ludźmi starymi, samotnymi i chorymi jest specyficzna. Trudna. Tu się trzeba mocno " wsłuchać" w drugą osobę. Niestety, dla kogoś, kto ze strachu, rozgoryczenia, samotności drży i obraca każde słowo czy propozycję wiele razy w myślach, nic nie jest oczywiste. I nic , żadna propozycja nie wygląda tak, jak wygląda Odpowiedz Link
a_weasley Odrobina cukru na Wyspach 11.02.09, 00:55 mmb napisała: > Christian Telegraph donosi, że pielęgniarka została > przywrócona do pracy. Chwalmy Pana! Odpowiedz Link
wierzba_b Re: Odrobina cukru na Wyspach 13.02.09, 00:26 Zaglądam nieśmiało... mogę? Dobrze, że przywrócili, gruba przesada z tym zwalnianiem była. Pytanie pielęgniarki w moim odczuciu było co najwyżej lekkim nietaktem. Osobiście na miejscu tej pacjentki również byłabym zdziwiona, tak samo, jak byłabym zdziwiona, gdyby mi ksiądz przybyły z wizytą po kolędzie zaoferował przepis na domowej roboty wyciąg z ziół, dobry na przeziębienie, korzonki, dolegliwości kobiece i depresję. Jedno i drugie odczułabym jako lekki nietakt, ponieważ nie mam ochoty w rozmowie z kimś nie zaliczającym się do grona osób bliskich poruszać tematów - no, może nie intymnych, ale ściśle prywatnych. Odpowiedz Link
mader1 Re: Odrobina cukru na Wyspach 13.02.09, 07:51 wierzba_b napisała: > Zaglądam nieśmiało... mogę? cieszę się, że zajrzałaś zostań na dłużej Odpowiedz Link
a_weasley Re: Odrobina cukru na Wyspach 13.02.09, 12:33 Porównanie tym trafniejsze, że z drugiej strony nie można wykluczyć, że ksiądz faktycznie może takowy przepis znać. Zwłaszcza wiejski proboszcz, który często bywał zmuszony uprawiać samolecznictwo (osobliwie że z czterech problemów, które wymieniłaś, trzy często księży trapią). Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Odrobina cukru na Wyspach 13.02.09, 14:03 Wieraba napisała: > tak samo, jak byłabym zdziwiona, gdyby mi ksiądz przybyły z wizytą > po kolędzie zaoferował przepis na domowej roboty wyciąg z ziół, > dobry na przeziębienie, korzonki, dolegliwości kobiece i > depresję. To dobrze, że nie trafiłaś na oo. Kapucynów A w szczególności ich niegdysiejszego furtiana w domu zakonnym w Krakowie brata Konrada, który z upodobaniem leczył wszystkich słynnym balsamem kapucyńskim, takim co to na wszelkie choroby, i jeszcze jak komu źle na świecie Specyfik jest co prawda wyciągiem z ziół na 70% alkoholu, ale za to tak parszywie gorzkim, że zagustować w regularnym spożywaniu niepodobna. Prawdę mówiąc mnie ta gorzkość usposabia pozytywnie. W dzieciństwie pod wpływem syropu guajazyl powzięłam głębokie przekonanie, że dobre, skuteczne lekarstwo MUSI być paskudne! Odpowiedz Link