Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie....

03.02.09, 17:30
To prawda, ze ostatnio - zwłaszcza w Wielkiej Brytanii -
chrześijanie sa jawnie dyskryminowani. Ale to nie znaczy, ze kazdy
taki przypadek jest dyskryminacją. Nie jesteśmy swieci i czasem tez
popełniamy błędy. Jeżlei spotyka nas wtedy krytyka to czasem trzeba
też powiedzieć: przepraszam, moja wina.

W burzliwym wątku o pielęgniarce umknęła nam chyba dość istotna
sprawa. Pracownik - także chrześcijanin - w godzinach pracy powinien
wykonywac swoje obowiązki. I przyznam szczerze, że księgowa, która w
środku pracy zapragnełaby omówić sobie litanię dostała by ode mnie
reprymendę - co przeciez wcale nie oznacza, ze to coś złego. I o ile
można odmawiac modlitwe jadąc np samochodem to modlitwa w trakcie
godzin pracy nie jest już tak godna pochwały.

Swojego czasu moja córka - chcąc uniknać nauki do sprawdzianów i
odrabiania lekcji zapałała nagłą checią hcodzenia na wszystkie
możliwe nabożeństwa - i była bardzo oburzona, ze mama jako pierwsza
zabroniła jej iść do kościoła jeżeli lekcje nie były gotowe.

Tak samo żona i matka, nie może pól dnia spedzić na modlitwie - bo
ucierpi wtedy na tym jej rodzina. A modlitwa może być też
wykopnywana przez nas praca. O ile jest sumienna i na chwałę
Panu. smile)

A tak zupełnie na marginesie - to zabronic można wszystkiego -
oprócz modlitwy. To jedyne co możemy robić niemal w każdym czasie i
miejscu.
    • minerwamcg Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 18:26
      Ale Nati, Ty tutaj cały czas opisujesz przypadki, kiedy ktoś chce
      się modlić ZAMIAST pracy. Podczas gdy o nietolerancji i
      dyskryminacji mowić można, kiedy zabrania się nam to robić OBOK i
      OPRÓCZ.
      Dlatego tak mnie wkurzył w sąsiednim wątku przykład, kiedy
      nauczyciel proponuje uczniowi, że się pomodli w intencji jego
      kłopotów z ułamkami, ZAMIAST go owych ułamków nauczyć, co należy do
      jego zawodowych obowiązków i za co mu m.in. rodzice tego ucznia
      płacą.
      Albowiem wiadome jest od czasów biblijnych, że chrześcijanin modli
      się także tym, że uczciwie robi swoją robotę. O zaniedbywaniu pracy
      święty Paweł wypowiadał się w tonie dość ostrym.
      • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 18:36
        Moje Szczęście napisało:

        > Albowiem wiadome jest od czasów
        > biblijnych, że chrześcijanin modli
        > się także tym, że uczciwie robi swoją
        > robotę.

        Jako też swoim pracownikom uczciwie płaci.
        • nati1011 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 19:35
          oczywiście
      • nati1011 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 19:46
        minerwamcg napisała:

        > Ale Nati, Ty tutaj cały czas opisujesz przypadki, kiedy ktoś chce
        > się modlić ZAMIAST pracy. Podczas gdy o nietolerancji i
        > dyskryminacji mowić można, kiedy zabrania się nam to robić OBOK i
        > OPRÓCZ.

        Ale ja z tamtego artykułu zrozumiałam, że dotyczył czasu pracy. Ta
        pielęgniarka była W PRACY. A nie po. Znasz moje poglądy - ja tu nie
        bronie dyskryminacji, ale też widziałam już parę takich sytuacji
        (pozornie pobożnych) które mnie jako wierzącą irytowały. Przykład z
        brzegu. Krzyż w urzędzie czy zakałdzie pracy - jak najbardziej, ale
        jak ide na uczelnię, albo do urzedu i widze ołtażyk (kilkanaście
        obrazków, rożaniec, świece, itp) na biurku wykładowcy czy urzędnika -
        to uważam, ze to nie na miejscu. I jezeli widze coś takiego to
        odbieram to jako pewną deklarację firmy - a niekoniecznie musi to
        być zgodne z wolą własciciela firmy. I rozumiem, ze to moze też
        drażnić osobę niewierzącą. Bo do urzędu idzie sie w sprawie
        urzędowej i w zupelności wystarczy krzyżyk na szyi u urzędnika. Żeby
        bylo jasne tak samo (a nawet wiecej) drażnią mnie rozbierane
        kalendarze. ALe pewnie ktoś uważa, ze ma prawo powiesić sobie
        kalendarz na ścianie.

        Są firmy, gdzie nie mozna mieć na biurku nawet zdjec dzieci - bo
        pracownik ma sie koncentrować na pracy, a nie na wymianie zdjeć
        najbliższych. Można sie z tym nie zgadzać, ale tez trudno uznać to
        za dyskryminację.


        > Dlatego tak mnie wkurzył w sąsiednim wątku przykład, kiedy
        > nauczyciel proponuje uczniowi, że się pomodli w intencji jego
        > kłopotów z ułamkami, ZAMIAST go owych ułamków nauczyć,

        Minerwa ty się nie denerwuj, bo tobie nie wolno smile))
        • minerwamcg Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 21:37
          Czy jest gdzies napisane, że pielęgniarka zaniedbała obowiązki i np.
          zamiast zrobić starszej pani herbatę i podać lekarstwo runęła na
          kolana, aby odmówić litanię do Wszystkich Świętych?
          Ile świętego czasu pracy zajęło pytanie "czy mogę się za panią
          pomodlić"? Tyle co dwa oddechy, czy tyle co półtora spojrzenia na
          zegarek? Człowiek nawet w pracy jest człowiekiem, nie nakręcaną
          zabawką i nie można wymagać, żeby każdy jego ruch dotyczył wyłącznie
          pracy i tylko jej służył. Człowiek oddycha, wychodzi sikać, patrzy w
          okno, wyciera nos, pyta kolegę o zdrowie i robi jeszcze tysiąc
          innych rzeczy niezwiązanych bezpośrednio z pracą. Naprawdę
          zabraniasz swoim pracownikom robić to wszystko???
          Nie rozstawiła, o ile pamiętam, ołtarzyka. Nie miała na szyi siedmiu
          różańców i szkaplerza metr na półtora. Swoją wiarę objawiła jednym
          zdaniem, jedną życzliwą propozycją.
          • nati1011 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 22:05
            minerwamcg napisała:

            Człowiek oddycha, wychodzi sikać, patrzy w
            > okno, wyciera nos, pyta kolegę o zdrowie i robi jeszcze tysiąc
            > innych rzeczy niezwiązanych bezpośrednio z pracą. Naprawdę
            > zabraniasz swoim pracownikom robić to wszystko???


            Oczywiście, ze nie - ale jak idę do urzedu - a urzad przyjmuje
            petentów 2 razy w tygodniu po 2 godziny przed południem - to
            ogromnie mnie irytuje, ze musze poczekać aż urzedniczka skończy
            rozmowe z koleżanką o wakacjach wink

            > Nie rozstawiła, o ile pamiętam, ołtarzyka. Nie miała na szyi
            siedmiu
            > różańców i szkaplerza metr na półtora. Swoją wiarę objawiła jednym
            > zdaniem, jedną życzliwą propozycją.

            Ale o ile pamietam, to otrzymała już wczesniej upomnienia - wiec
            było coś w tym wszystkim co powodowało problemy.

            Dla mnie naprawdę samo PYTANIE o możliwość modlitwy jest już
            dziwaczne - i tez bym się zdziwiła.

            Niezależnie od swojej wiary, to przed operacją o modlitwę
            poprosiłabym bliskich i kapłana, a od lekarza oczekiwałabym
            lekarstwa i sprawnej operacji a nie modlitwy o uzdrowienie. I
            szczerze mówiąc nie chciałabym by przed uśpieniem anestezjolog
            spytał czy moze się pomodlić o moje wybudzenie - co nie zmienia
            faktu, ze oczywiście mógłby to zrobić - ale wolałabym o tym nie
            wiedziec - choćby ze strachu, ze wątpi w swoje umiejetnosci wink)
            • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 22:17
              Nati1011 napisała:

              > Ale o ile pamietam, to otrzymała
              > już wczesniej upomnienia

              No prawda, zapomniałem. Partia nie oskarża bez powodu.
              Wiesz za co te upomnienia? Bo ja nie. Natomiast pamiętam, o jaki kraj chodzi.
              Tam w tych sprawach, o czym dobrze wiesz, dużo nie trzeba. Mogła przyjść z
              krzyżykiem na szyi albo życzyć komuś "Merry Christmas".
    • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 18:40
      Nati1011 napisała:

      > przyznam szczerze, że księgowa, która w
      > środku pracy zapragnełaby omówić sobie
      > litanię dostała by ode mnie reprymendę

      A na papierosa może wyjść? Albo herbatę wypić?
      Rzadko bywa, że człowiek od gwizdka do gwizdka nie ma chwili czasu dla siebie.
      Jeden zapali, drugi herbatkę wypije, trzeci z kolegą porozmawia, czwarty wejdzie
      na net i uzasadni na chrześcijańskim forum, dlaczego w pracy nie wolno mówić o
      Bogu, a piąty się pomodli.
      Co innego, gdyby na tym ucierpiało wykonywanie jej obowiązków.
      • nati1011 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 19:34
        formalnie są przerwy śniadaniowe - i znam wiele zawodów, gdzie
        naprawdę trudno o dodatkowe wyjście do toalety. W biurze oczywiście
        trudniej o całkowitą kontrolę czy szczelnie wypełniony plan zadań.

        Ale na papierosa nie - tu jestem bardzo nietolerancyjna. I jakbym
        miała wybierać miedzy palaczem a niepalaczem - wybiorę tego
        drugiego. A jakby się już jakiś trafił to na pewno nie bezi emu
        łątwo palić w pracy wink
        • ewa_anna2 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 21:23
          Modlitwa to nie tylko klepanie Zdrowasiek i odmawianie litanii. To
          są również np akty strzeliste. Nie widzę nic złego żeby np przed
          wypełnieniem PIT-u westchnąć do Boga, czy jakiegoś patrona
          księgowych. Taki akt strzelisty zajmuje 30 sekund wink
          Modlitwa to też dobrze wykonana praca. Wszak św. Paweł powiedział -
          Kto nie chce pracować, niech nie je!
          A tak a propos tej pielęgniarki. Pielęgniarka nie tylko robi
          zastrzyki. Powinna też porozmawiać z chorym. Może ona niekoniecznie
          chciała się w pracy nad chorym modlić.
          • nati1011 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 21:57
            ewa_anna2 napisała:

            > Modlitwa to nie tylko klepanie Zdrowasiek i odmawianie litanii. To
            > są również np akty strzeliste. Nie widzę nic złego żeby np przed
            > wypełnieniem PIT-u westchnąć do Boga, czy jakiegoś patrona
            > księgowych. Taki akt strzelisty zajmuje 30 sekund wink


            Oczywiście - i zapewniam cie, że można to robić tak, by nikt nie
            mógł się doczepić smile

          • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 03.02.09, 22:19
            Ewa_Anna2 napisała:

            > Modlitwa to też dobrze wykonana praca.

            Nie mieszajmy pojęć. Modlitwa to modlitwa, a praca to praca.

            > Wszak św. Paweł powiedział -
            > Kto nie chce pracować, niech nie je!

            Powiedział też "nie strońcie od współżycia ze sobą", ale jakoś nie jestem
            skłonny nazwać realizacji małżeńskiego aktu płciowego modlitwą.
            • ewa_anna2 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 15:52
              a_weasley napisał:

              > Ewa_Anna2 napisała:
              >
              > > Modlitwa to też dobrze wykonana praca.
              >
              > Nie mieszajmy pojęć. Modlitwa to modlitwa, a praca to praca.

              Nie mieszam pojęć wink Mi trudno jest się modlić jakimis formułkami,
              trudno jest wytrwać na różańcu, natomiast jakiś akt strzelisty moge
              wzbudzić w każdej chwili. I nie wiem, jak to ma przeszkadzac w
              pracy. I chyba można modlić się w trakcie pracy.
              >
              > > Wszak św. Paweł powiedział -
              > > Kto nie chce pracować, niech nie je!
              >
              > Powiedział też "nie strońcie od współżycia ze sobą", ale jakoś nie
              jestem
              > skłonny nazwać realizacji małżeńskiego aktu płciowego modlitwą.
              >

              Świety Paweł napisał też "Zawsze się radujcie, nieustannie się
              módlcie..." Chyba można dziękować za udane współżycie, za męza/żonę,
              modlić się o poczecie dziecka, czy o inne rzeczy z tym zwiazane.


              PS. Na poprawę humoru kawał:


              Franciszkanin skarżył się jezuicie, że przełożony nie chce pozwolić
              mu palić fajki podczas porannej modlitwy.
              - A nikotyna - mówił syn świętego Franciszka - uspokaja mnie i
              stymuluje działalność komórek mózgowych.
              Jezuita odpowiedział mu, że widocznie nie umiał odpowiednio
              sformułować prośby i dlatego nie otrzymał pozwolenia.
              - Ja - powiedział syn świętego Ignacego - takie pozwolenie mam!
              - A w jaki sposób udało ci się je uzyskać?
              - Widzisz, ty prosiłeś o palenie w czasie modlitwy. Ja natomiast
              zapytałem: „Czy paląc fajkę, mogę się modlić?"
              Przełożony odpowiedział mi:
              - Oczywiście, przecież każdą nasza czynność powinniśmy uświęcać
              przez modlitwę.
              • a_weasley A, to co innego 04.02.09, 16:14
                Modlić się i pracować jednocześnie - jak najbardziej (aczkolwiek zależy to
                trochę od rodzaju pracy), nie znaczy to jednak, że praca JEST modlitwą. Należy i
                to czynić, i tamtego nie zaniedbywać.
              • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 16:37
                Co innego jednakowoż dziękować za poczęcie dziecka, a co innego czynności do
                owego poczynania zmierzające mianować modlitwą.
                • mamalgosia Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 16:42
                  A, i tu zaskoczenie: seks również może byc modlitwą.
                  Pewnie nieczęsto jest, ale nie znaczy, że nie moze.
                  "Seks może być modlitwą
                  Rekolekcjonista wskazał również na to, że akt małżeński może być
                  prawdziwą modlitwą.
                  -Ciągle się słyszy, że seks jest byle czym i się go nie ceni,
                  traktując bardzo komercyjnie. Zaś stwierdzenie, że seks jest
                  modlitwą, pokazuje, że są jeszcze jakieś inne jego wymiary. Trzeba
                  jednak dobrze zrozumieć, co to znaczy modlitwa, bo nie chodzi o taką
                  klasyczną formę jak różaniec. Jeśli się nie wierzy w Chrystusa,
                  wówczas nie ma Go w naszym życiu, tylko zamyka się Go w enklawach -
                  w zakrystii, w kościele. A przecież On żyje i działa w codzienności.
                  Bóg uświęca to, co jest ludzkie, a seks jest sprawą ludzką i może
                  być uświęcony, jeśli małżonkowie dopuszczą Boga w tę sferę życia -
                  dodał ojciec Knotz.
                  Zakonnik podkreślił, że my - jako Polacy, nie wyróżniamy się
                  szczególnie w grzeszeniu.
                  - Ludzka natura wymyśla podobne rzeczy i chyba wszyscy grzeszą
                  podobnie - w Afryce, Ameryce i w Polsce. Warto jednak zaznaczyć, że
                  ci małżonkowie, którzy z wiarą przeżywają swoje życie, grzeszą mniej
                  i nie mają naprawdę poważnych grzechów, ale martwią się problemami
                  wypływającymi z codzienności małżeńskiej, trudnościami w sferze
                  seksualnej, na które trzeba popatrzeć spokojnie"
                  • skrzynka3 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 19:13
                    Swego czasu w Tygodniku Powszechnym byl artykul dokladnie na ten
                    temat-ze wspolzycie malzenskie czasem moze byc modlitwa smile.Moze byc
                    chwaleniem Boga we wspolnocie malzenskiej,w zjednoczeniu, w naszych
                    cialach.
                    • mamalgosia Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 19:25
                      A czy jest to już zupełnie inna para kaloszy. Jak często jest.
                      Podoba mi się takie spojrzenie na te sprawy, myślę, że to może
                      rozwiązac nawet niektóre problemy w tej sferze (np te wynikające z
                      egoizmu)
            • mamalgosia Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 16:22
              Nie zgadzam się.
              Dobrze wykonana praca, z miłoscią, z odpowiednią intencją, może być
              modlitwą. Nie tylko łączona z modlitwą, ale sama modlitwą być może.
              Że czyjaś nie jest, nie znaczy, że być nie może.

              • mamalgosia Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 16:23
                Escriva (choć św Pawłem nie jest):
                "Życie w modlitwie i pokucie oraz rozważanie naszego synostwa Bożego
                przemieniają nas w chrześcijan głęboko pobożnych, jak małe dzieci
                przed Bogiem. Pobożność jest cnotą dzieci, aby zaś dziecko mogło
                rzucić się w ramiona swego ojca, musi być i czuć się małe,
                potrzebujące. Bardzo często rozważałem to życie w dziecięctwie
                duchowym, które nie kłóci się z męstwem, ponieważ wymaga silnej
                woli, zahartowanej dojrzałości oraz stałego i otwartego charakteru.
                Pracować w ten sposób - to modlić się. Uczyć się w ten sposób - to
                modlić się. Prowadzić badania naukowe w ten sposób - to modlić się.
                Zasada zawsze jest ta sama: wszystko jest modlitwą, wszystko może i
                powinno prowadzić nas do Boga, ożywiać nieustannie obcowanie z Nim,
                od rana do nocy. Każda uczciwa praca może być modlitwą; a wszelka
                praca, która jest modlitwą, jest apostolstwem. W ten sposób dusza
                umacnia się w prostej i mocnej jedności życia."
              • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 16:36
                KKK jako formy modlitwy wymienia modlitwę ustną, rozmyślanie i kontemplację.
                • mamalgosia Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 16:43
                  to rodzaje modlitwy, a nie formy. Przecież nie jest napisane, że
                  klęczenie jest modlitwą, prawda?
                  Różnorodność form, różnorodność rodzajów, różnorodność osób,
                  relacji...
                  Modlitwa jest bardzo trudną dziedziną.
                  Ale artur wie swojewink
                  • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 17:55
                    Ja przeczytałem w KKK wyraźnie "formy modlitwy".
                    Ale Ty wiesz swoje.
                    • nati1011 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 18:09
                      Arthur, ja Was oboje z Minerwą bardzo lubie, ale pasuje na kilka
                      dni. Jesteście w tak bojowych nastrojach, że aż strach się bać wink)
                      Nie wiem, front jakiś nad Warszawą przechodzi czy cóś?
                      • minerwamcg Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 19:02
                        Cóż, nie zmuszamy nikogo do dyskusji z nami, w razie potrzeby jest
                        do użycia jakże poręczna opcja "ignoruj".
                        Osobiście nie uważam jednak, żeby stwierdzenie oznaczające "bo Z
                        WAMI się nie da rozmawiać" było dobrym zakończeniem rozmowy.
                        • nati1011 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 19:07
                          ależ ja bardzo lubie z Wami rozmawiać. Ale nawet gdybym na rzesach
                          stanela to nie jestem nawet w stanie odpowiedziec na połowę postów z
                          ostatnich 3 dni smile))
                      • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 19:30
                        Zejdź ze mnie, zanim powiem, co Ci do mojego nastroju.
                        Odpowiadasz na notkę, w której oparłem się na KKK, t. 2700-2719. Spodziewam się
                        równorzędnych argumentów.
                    • mamalgosia Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 19:14
                      a_weasley napisał:

                      > Ja przeczytałem w KKK wyraźnie "formy modlitwy".
                      Formy nieformy, w tym sensie, ze sposoby, jakby pewne ujęcia. Jak
                      juz napisałam: nikt nie pisze, że klęczenie jest modlitą. Tak samo
                      nie można napisać "praca jest modlitwą".
                      Może być.
                      Ale to już napisałam wyżej (zresztą nie tylko ja), byłoby to tylko
                      niepotrzebne powtarzanie
                      • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 19:35
                        Oczywiście, że klęczenie nie jest modlitwą. Tak samo jak lanie wody nie jest
                        sakramentem.
                        Praca jest modlitwą mniej więcej w takim stopniu, w jakim dziecko jest owocem.
              • skrzynka3 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 19:51
                Tez tak czuje. Bywaja takie momenty ze praca (zarowno ta zawodowa
                jak i domowa) moze byc modlitwa. Jesli jest pelna ofiarnej milosci,
                zaangazowania, jesli jest przeniknieta mysla o Bogu.
                • minerwamcg Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 20:29
                  Ja też akurat uważam, że praca może być modlitwą, tak, jak może być
                  nią wszystko, co się czyni żeby chwalić Boga. Tak, tak, nie musicie
                  mi przypominać Ksawera, seks też smile
                  Mam jednak wrażenie, że definicji modlitwy jest wiele, i są one
                  czasem dość nieostre. W tę katechizmową, na gruncie której stoi
                  Arthur, da się wrzucić dość dużo, ale nie wszystko.
                  Bo z jednej strony - mówi się, że można się modlić pracą. Z drugiej
                  strony - czy taka modlitwa pracą zastąpi duchowy kontakt z Bogiem? W
                  szczególności czy chrześcijanin może powiedzieć "ofiaruję na chwałę
                  Bożą swoją pracę, więc nie muszę z Nim rozmawiać w porannym i
                  wieczornym pacierzu"? Chyba nie.
                  • mamalgosia Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 21:18
                    no ale nikt tutaj nie mówił, że seks ma być jedyną formą modlitwy,
                    prawda?
                    • minerwamcg Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 21:41
                      Mamałgosiu, my tu od dłuższego czasu mówimy głównie o definicjach. O
                      tym, co się w definicji mieści, a co nie. I czy w tak czy inaczej
                      pojmowanej definicji modlitwy mieści się np. właśnie seks, czy nie.
                      To trochę co innego niż to, o czym piszesz.
                      • mamalgosia gwoli ścisłości 05.02.09, 09:05
                        minerwamcg napisała:

                        > Mamałgosiu, my tu od dłuższego czasu mówimy głównie o definicjach.
                        O
                        > tym, co się w definicji mieści, a co nie. I czy w tak czy inaczej
                        > pojmowanej definicji modlitwy mieści się np. właśnie seks, czy
                        nie.


                        Tak właśnie myślałam, że o tym rozmawiamy.


                        > To trochę co innego niż to, o czym piszesz.
                        Ale to Ty napisałaś:
                        "Bo z jednej strony - mówi się, że można się modlić pracą. Z drugiej
                        strony - czy taka modlitwa pracą zastąpi duchowy kontakt z Bogiem? W
                        szczególności czy chrześcijanin może powiedzieć "ofiaruję na chwałę
                        Bożą swoją pracę, więc nie muszę z Nim rozmawiać w porannym i
                        wieczornym pacierzu"? Chyba nie. "
                        I ja się do tego odniosłam.
                        Zeszłaś z tematu, to i ja zeszłam.
                        • minerwamcg Re: gwoli ścisłości 05.02.09, 11:47
                          Łomatkomaterio. Toż eksplikuję i tłumaczę, że z tą pracą zamiast
                          pacierza to jeno przykład myślenia był, metamorfoza taka. Przykład
                          wadliwego zastosowania definicji modlitwy, którego to błędu nikomu
                          konkretnemu z pleno titulo (z zachowaniem należnych tytułów)
                          Współdyskutantów NIE przypisuję, używam go jedynie jako ilustrację
                          rozmowy o definicjach. Na tym tle stwierdzenie Twoje, że, cytuję

                          > no ale nikt tutaj nie mówił, że seks ma być jedyną formą modlitwy,
                          > prawda?

                          choć głeboko prawdziwe, bo w istocie nikt nie mówił, nijak się ma do
                          użytego przeze mnie przykładu i drogą odległych skojarzeń przywodzi
                          na myśl próbę zmierzenia długości uszu Fikandra termometrem
                          lekarskim.
                  • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 05.02.09, 11:57
                    Minerwa napisała:

                    > Ja też akurat uważam, że praca może być modlitwą,
                    > tak, jak może być nią wszystko, co się czyni
                    > żeby chwalić Boga.

                    Wszystko zależy od definicji - jeżeli zdefiniujemy modlitwę jako "to, co się
                    czyni, żeby chwalić Boga", to oczywiście tak. Tyle, że taka decyzja zdaje mi się
                    niepraktyczną, trudną do wyprowadzenia z Biblii i, tak przy okazji, obejmującą w
                    szczególności pozostałe dwa z trzech najprzedniejszych dobrych uczynków.
                    Modlitwą jest natomiast niewątpliwie ofiarowanie Bogu pracy, którą się wykonuje.

                    > szczególności czy chrześcijanin może powiedzieć
                    > "ofiaruję na chwałę Bożą swoją pracę, więc nie
                    > muszę z Nim rozmawiać w porannym i
                    > wieczornym pacierzu"? Chyba nie.

                    A to jest drugi powód, dla którego nie odpowiada mi taka definicja - otwiera
                    furtkę dla takiego właśnie mniemania, które uważam za groźne i bluźniercze.
    • atama Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 07:26
      Natrafiłam ostatnio na wspomnienia o Stanisławie Leszczyńskiej,
      położnej, czynnej zawodowo od lat 20tych do 60tych zeszłego wieku.
      Uderzyło mnie jak ta kobieta łączyła modlitwę z pracą. Pomijając
      fakt, że modliła się przy każdym porodzie, który odbierała w obozie
      koncentracyjnym. Ona modliła się przy swojej pracy przed i po
      wojnie. Czasem samym aktem strzelistym, którego jednak nie ukrywała.
      A chwilę po tym jak dziecko się rodziło, podnosiła je i dziękowała
      Bogu. Na głos.
      To mnie zastanowiło.
      Dziś modlitwa przy pracy uważana jest za niestosowną, również przez
      samych wierzących. Dlaczego?
      • nati1011 Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 08:13
        atama napisała:

        > Dziś modlitwa przy pracy uważana jest za niestosowną, również
        przez
        > samych wierzących. Dlaczego?

        A kto coś takiego napisał? Ja pisałam tylko, ze ta modlitwa nie moze
        w pracy przeszkadzać. I wg mnie - cicha, pokorna modlitwa nikomu by
        nie przeszkadzała.
        • atama Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 09:02
          Tak zinterpretowałam te słowa:

          Pracownik - także chrześcijanin - w godzinach pracy powinien
          wykonywac swoje obowiązki. I przyznam szczerze, że księgowa, która w
          środku pracy zapragnełaby omówić sobie litanię dostała by ode mnie
          reprymendę - co przeciez wcale nie oznacza, ze to coś złego. I o ile
          można odmawiac modlitwe jadąc np samochodem to modlitwa w trakcie
          godzin pracy nie jest już tak godna pochwały.
          • a_weasley Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 10:09
            Atama napisała:

            > Pracownik - także chrześcijanin -
            > w godzinach pracy powinien
            > wykonywac swoje obowiązki.

            Oczywiście. Jednakże jeśli akurat nie ma obowiązków do wykonywania, to wszystko
            jedno, czy po rozmowie z szefem będzie ćwiczył głębokie oddychanie, rozładowywał
            swoje emocje względem szefa rozwalając wirtualne potwory czy odmawiał litanię.
            Mógłbym się zastanowić, gdyby tę litanię śpiewał. Zwłaszcza gdyby głos miał
            raczej do baletu.

            > można odmawiac modlitwe jadąc np samochodem

            A to bym odradzał. Modlitwa wymaga skupienia. Większego niż sobie można pozwolić
            prowadząc samochód. Chyba że sobie człowiek wzniesie jakiś akt strzelisty, co
            też prowadząc często robię (najczęściej "Chryste! Znaczy, cierpliwości!").
      • minerwamcg Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 04.02.09, 10:19
        Atama napisała:

        > Dziś modlitwa przy pracy uważana jest za niestosowną, również
        > przez samych wierzących. Dlaczego?

        Zaiste, nie mam pojęcia! Gdybym chciała w godzinach pracy zrobić
        sobie półgodzinną przerwę na różaniec, rozumiem, że dyrektorka
        (skądinąd sama bardzo pobożna) mogłaby powiedzieć "ale to już może
        po godzinach, a na razie niech mi pani przygotuje ten scenariusz" smile
        Jeżeli jednak podczas czekania aż drukarka wypluje scenariusz biorę
        do ręki koronkę i dyskretnie odmawiam parę zdrowasiek, nic nikomu do
        tego. Mogłabym w tym czasie patrzeć w sufit.
    • kudyn Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 05.02.09, 10:59
      Nie lubię takiego rozróżnienia: modlitwa to czas dla Boga, praca dla
      cezara. Podobnie często pracę traktuje się jako owoc grzechu
      pierworodnego. W raju człowiek pracował, pierwsze udzielanie Ducha
      Świętego jakie znalazłem w Biblii było związane z pracą. A w
      nauczaniu temat bardzo mało obecny (nie pamiętam kiedy ostatnio był
      poruszany np. w homilii). Spotkałem się z badaniami (nie znam
      źródła) wskazującymi, że najwięcej nawróceń jest pod wpływem relacji
      w miejscu pracy.
      Żeby praca mogła stać się modlitwą, musi być czas na osobistą
      modlitwę, w moim przekonaniu inaczej się nie da.
      • mamalgosia Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 05.02.09, 13:36
        kudyn napisał:

        Spotkałem się z badaniami (nie znam
        > źródła) wskazującymi, że najwięcej nawróceń jest pod wpływem
        relacji w miejscu pracy

        Bardzo mnie zaciekawiłeś...
      • atama Re: Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie.... 05.02.09, 13:38
        howk! wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja