dargoma
04.02.09, 23:02
Nietypowo. Bo ani o wychowaniu, ani o wierze. Jak admin uzna, że to
nie tutaj, to wywali, zgadzam się.
Proszę o radę. Mam w pracy bal. W walentynki. Mamy ochotę wybrać się
z Mężem, zresztą wypada. W pracy jestem "nowa", od 5 miesięcy, więc
wypada tym bardziej, w ramach integracji. No i mam problem, co
nałożyć. Problem finansowy związany z tym, co kupić, bo niestety nic
z tego, co mam w domu na mnie już nie pasuje (daaawno już na takiej
imprezie nie byliśmy). Suknia stricte balowa to znaczny dla mnie
wydatek, tym bardziej, że niemal jednorazowy. A wpadła mi dziś w oko
wesoła sukienka w stylu lat 60-tych, kremowa w intensywnie zielone i
brązowe koła, z satyny, do kolan. Do tego intensywnie zielony (w
kolorze młodej wiosennej trawy) żakiecik. Niedrogie. No i przydatne
na inne okazje (przed nami dwie I Komunie i dwa śluby- czy wesela
tego jeszcze nie wiem). Do tego myślę sobie, że dla mnie(36 lat) to
ostatni dzwonek, żeby coś takiego sobie sprawić, w wieku 50 lat w
taką sukienkę się już raczej nie ubiorę. Podoba mi się.Taka wesoła,
na przekór wszechogarniającej szarości i głębokim brązom (choć
generalnie głębokie brązy lubię; szarości mam dosyć). Ale czy wypada
ubrać się w coś takiego na bal z szefową? te kolory? ta długość? Co
uważacie?