twoj_aniol_stroz Re: Mój dom :( 26.02.09, 10:53 Mader, nic mądrego nie napiszę... nie umiem, ale obiecuję modlitwę za Ciebie... Wierzę, że Wielkanocny poranek będzie zwycięstwem dla Was... Odpowiedz Link
k_j_z Re: Mój dom :( 26.02.09, 11:26 pomysł ze wspólna modlitwą jak najbardziej. ja też spróbuję się włączyć, chociaż ostatnio godzina 21 dla mnie juz nieprzytomnie póxno jest Odpowiedz Link
kim5 Re: Mój dom :( 26.02.09, 12:04 Mader1, przytulam i jestem. Dołączę się do modlitwy. Odpowiedz Link
katriel Re: Mój dom :( 26.02.09, 13:37 Mader, jejku... Jasne, że będę się modlić. I jeśli jest jakikolwiek inny sposób żeby Ci pomóc, to daj znać. Odpowiedz Link
mader1 Dziękuję 26.02.09, 14:50 Za każdą modlitwę i dobre słowo, dziękuję... One pomagają, pomagają mi, nawet jak to jest tylko coś, na czym wzrok zatrzymać. Wierzę, że Wasza modlitwa pomoże mi ... ja wiem ?... uspokoić się ? ( uspokoić myśli)- lekarstwo oczywiście też. Oby było, jak Bóg chce. Według Jego woli. Będę próbowała z Wami rozważać Pismo św. Nawet nie wiecie, jakie mi to TERAZ potrzebne, żeby sięgać po Słowo z kimś, regularnie i czytać jego przemyślenia.Może sama nie rozumiałabym, co czytam, może nie miałabym siły sięgnąć, może nie aż tak dużo... Chciałam napisać, że choć zawsze to ceniłam, TERAZ jest dla mnie szczególnie wielkim darem. Źródłem , z którego mogę się napoić, by przeżyć. Odpowiedz Link
kasiagleb Re: Mój dom :( 26.02.09, 17:03 mader kiedys napisala Dla mnie wielkimi bohaterami są towarzyszący wieśniakowi sąsiedzi. Reagują wpółczuciem i współradowaniem się każdej zmianie w jego życiu. Ja bym ich nie zniechęcała To wielki dar mieć takich ludzi wokół. mader, pamietaj ze masz takich ludzi wokol siebie dolaczam do wspolnej modlitwy o 21 Kasia Odpowiedz Link
mamalgosia * 26.02.09, 18:33 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=28918401&a=28918401 ja pamiętam. Odpowiedz Link
nati1011 Re: * 26.02.09, 18:38 Dobrze, że przypomniałaś Mamalgosiu. Mnie jeszcze wtedy na forum nie było. I pewnie wielu innych też Odpowiedz Link
marzek2 Re: * 26.02.09, 18:58 O rety - przeoczyłam ten post... ale już od dziś pamiętam! Odpowiedz Link
dorotkak Re: Mój dom :( 26.02.09, 19:31 Dostajemy tylko tyle ile możemy unieść - choć czasami wydaje się, że spada na nas ciężar ponad nasze siły. Sciskam Cię wirtualnie i dolaczam do wieczornej modlitwy Odpowiedz Link
mader1 Re: Mój dom :( 27.02.09, 07:47 Ja też się wczoraj za Was modliłam. Pamiętam i o Sylwii i Ismie i Mamalgosi i Marzek iSion2, Głupiejkazi, która nie pisze już na forum..... Ja nie wiem, może wymodlicie, wymodlimy coś i dla mnie, dla nas. Jestem spokojniejsza i dłużej spałam - także dzięki lekom. Dziękuję. Tego posta na początku napisałam właściwie nie po to, żeby Was moją sytuacją poruszyć. Ale tak często chwalę się sukcesami czy radzę innym, że wydawało mi się... jakoś wobec Was nieuczciwe ukrywanie porażki. Nawet nie myślałam, że... ale dziękuję. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Mój dom :( 27.02.09, 08:19 Mader, nawet Jezus upadał pod krzyżem. Każdy z nas ma na koncie i sukcesy i porażki. Mniejsze lub wieksze. Nie uda nam sie na ziemi nie popełniać błędów. Ale z Bozą pomocą udaje sie przekuwać je na dobro. Cieszę się, ze lepiej spałaś. Cieszę się, ze napisałaś ten post. Z 2 powodów. Bo jesteśmy sobie zadani i nikt nie powinien być sam z problemami. W ostatnią niedzielę, ksiądz kazał sie nam modlić, byśmy zawsze mieli takich przyjaciół jak ci z Ewangelii, co choćby przez dach, ale zaniosą nas do stóp Chrystusa. Po wtóre - bo to dobre upomnienie na poczatku postu. Że zawsze trzeba czuwać, bo nic nie jest nam dane na zawsze. Nawet tą trudną sytuacja udało Ci sie - przynajmniej mi - pomóc. Przed tym Postem miałam trudny czas. Rodził sie we mnie ogromny bunt i zniechecenie. A teraz znów potrafię spojrzeć na świat z miłością. Odpowiedz Link
kim5 Re: Mój dom :( 27.02.09, 09:08 Pewnie średnia ze mnie katoliczka, ale wczorajszy Anioł Pański był dla Ciebie. Myślę o Tobie. Odpowiedz Link
mader1 Re: Mój dom :( 27.02.09, 12:57 a ja niby lepsza... dobra katoliczka to... potrafi przejść ponad swoimi, nawet usprawiedliwionymi, uczuciami w duchu wybaczenia, miłości... Ofiarować Chrystusowi i zapomnieć o krzywdach... Dziękuję. Odpowiedz Link
k_j_z Re: Mój dom :( 27.02.09, 12:59 Mader nie. Przebaczyć to nie znaczy zapomnieć. To tylko Iść z człowiekiem dalej pomimo grzechów które przeciwko tobie popełnił. Rozumiem, że pora zka nie jest sierotą, ale nie obwiniaj siebie. Bo to nie może być li i jedynie twoja porażka Odpowiedz Link
mader1 Re: Mój dom :( 27.02.09, 13:19 dobra. dosyć o mnie. to, że się za mnie modlicie to bardzo dużo. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Mój dom :( 27.02.09, 15:24 mader1 napisała: dobra katoliczka to... potrafi przejść ponad swoimi, nawet > usprawiedliwionymi, uczuciami w duchu wybaczenia, miłości... Ofiarować > Chrystusowi i zapomnieć o krzywdach... Bóg jeden wie, jakie to trudne. Problem tylko w tym, że gdy nie potrafimy przebaczyć, słusznie domagając sie sprawiedliwości, to wcale nie jest nam łatwiej... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Mój dom :( 27.02.09, 16:15 duch wybaczenia i miłości... Pięknie jest go mieć. Ale tak czy siak rana serca bywa potworna I ona boli, i ona krwawi. bez względu na ducha Odpowiedz Link
twoj_aniol_stroz Re: Mój dom :( 27.02.09, 09:44 > Tego posta na początku napisałam właściwie nie po to, żeby Was moją sytuacją > poruszyć. Ale tak często chwalę się sukcesami czy radzę innym, że wydawało mi > się... jakoś wobec Was nieuczciwe ukrywanie porażki. Mader, człowiek jest wielki nie w sukcesach, nie w chwale, ale w pokorze z jaką znosi porażki. Nasze porażki są dużo trudniejszą, ale i wazniejszą lekcją dla nas i własnie wtedy najbardziej potrzebujemy drugiego człowieka, jego modlitwy, dobrego słowa, przytulenia... Odpowiedz Link
k_j_z Re: Mój dom :( 27.02.09, 11:06 Mader, ale dlaczego traktujesz to jako SWOJĄ porażkę? Myślałam o Tobie dużo i intensywnie. Mam jakieś specjalne chody u Antoniego i Tadeusza. Może tam dziś spróbuję? Odpowiedz Link
mader1 Re: Mój dom :( 27.02.09, 12:53 noooo.... może nie tylko swoją, nie przede wszystkim swoją, ale jak dom wspólny, to SWOJĄ TEŻ. Tak jak sukces ma wielu ojców, tak i porażka nie jest sierotą. Odpowiedz Link
sylwia0405 Re: Mój dom :( 27.02.09, 11:40 "Gdzie dwaj albo trzej w imię moje proszą, tam Ja jestem pośród nich". Wierzę, że wspólnie wyprosimy wiele łask i jak Pan z krzyżem wstawał tak i nam uda się dzięki tej modlitwie podnieść. Ja też pamiętam o Tobie mader Odpowiedz Link
ekan13 Re: Mój dom :( 27.02.09, 13:06 Mader, długo nie zagladałam i to pierwszy post, na który wchodzę. Smutny. Mimo jednak, że Cię osobiście nie nam, to Twoje posty zbudowały mi obraz Mader - dojrzałej, silnej, otwartej i mądrej osoby. Dlatego jestem o Ciebie spokojna. Bóg nie daje tego czego człowiek nie jest wstanie udźwignąć. Łaczę się w modlitwie. Odpowiedz Link
mader1 Re: Mój dom :( 27.02.09, 13:01 dziękuję za te modlitwy. Mam dużo wierzących ludzi wokół siebie... Dziś jedna z chrześcijanek przypomniała mi pewien fragment Pisma św., bliski mi zawsze. Jakoś wcześniej nie odnosiłam go do swojej sytuacji.Nie śmiałabym. Mam o co umysł zaczepić. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Mój dom :( 28.02.09, 10:19 Mader, jesteś dorosła i rozsądna, zatem wiesz, że w życiu się czasem wszystko może zawalić. Czy można odbudować? Można - albo odbudować, albo zbudować coś innego, nowego. Gdyby było inaczej - oglądalibyśmy dookoła tylko ruiny i zgliszcza. Co czynić, gdy i nas coś takiego spotkało? 1. Przede wszystkim ochronić dzieci. Jesteś MATKĄ, więc to rozumiesz. 2. Uporządkować zgliszcza, ocalić , co się da. Może tkwi coś wartościowego pod warstwą popiołu? 3. Przed decyzją o rekonstrukcji - przemyśleć. Dlaczego tak się stało? - Czy fundament był za słaby? - Czy były błędy w konstrukcji? - Czy popełniliście błędy w "eksploatacji"? Doświadczenie uczy, że ta druga budowla, jeśli ulepszona, jest trwalsza i bardziej solidna. Ucieczka od rzeczywistości jest naturalną reakcją w pierwszej fazie szoku. Jeśli ma się dzieci, szybko się trzeba - mówiąc trywialnie - wziąć w garść. W dzieciach tkwi niesamowita moc, niedoceniana. "Gdy mamy dzieci, najpierw udajemy, że jesteśmy dobrzy, mądrzy, silni, a potem stajemy się takimi naprawdę". Odpowiedz Link
verdana Re: Mój dom :( 28.02.09, 10:37 Mader... Zgadzam się z Rycerzową z wyjatkiem jednego punktu. Teraz jest czas by przede wszystkim chronić siebie i sobą się zająć. Jeżeli skupisz się na chronieniu dzieci, zapominając o sobie, to poczatkowo będzie moze i dzieciom lepiej. A potem gorzej - bo nie można normalnie zyc, jesli nie dało sie samemu sobie czasu na wyjscie z szoku, na zajecie się sobą. Teraz Ty liczysz się najbardziej. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Mój dom :( 28.02.09, 10:41 Verdana, nie można chronić siebie w oderwaniu od innych. Odpowiedz Link
verdana Re: Mój dom :( 28.02.09, 10:59 Czasem własnie trzeba - aby potem nieć siły na chronienie innych. Odpowiedz Link
mader1 Re: Mój dom :( 28.02.09, 11:00 a ja rozumiem argument Rycerzowej. Zapewne widziała czy przeżyła niejedno. I wie, że jest taki ból... że jest tylko myślenie na poziomie odruchów. I że nawet argument " ja" nie starcza. A napisanie MATKA czy o dzieciach, jest odwołaniem się do najbardziej biologicznego, prostego poziomu. Na to mozg powinien zareagować - JAKOŚ, ale zareagować. Widzicie, już mi lepiej. Nawet ksiądz powiedział mi , że "ja" jestem teraz ważna. Że muszę się uspokoić za wszelką cenę, dojść do siebie, opanować. To były dobre rady. A przecież od człowieka, który nie ma rodziny. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Mój dom :( 28.02.09, 11:19 są takie momenty, ze myśląc tylko "ja" można chcieć po prostu zasnać i już nigdy się nie obudzić. Wtedy przypomnienie, ze jest ktoś, komu jesteśmy wręcz niezbedni (jak dzieci) pozwala wrócić do życia. Przez to łatwiej też zadbać o własne JA. Odpowiedz Link
mader1 Re: Mój dom :( 28.02.09, 10:51 Dziękuję. Bardzo mądre to,co piszesz. Jak dorosła kobieta, która pisze do innej doroslej kobiety. Trochę się uspokoiłam - dzięki darom od wielu osob, modlitwie i... lekom Dobra. Zostałam na tych zgliszczach. Rozglądamy się.Zabierze t trochę czasu. Nie chcę już swoimi prywatnymi sprawami dominować całego forum. Uwierzcie mi, że to nie było specjalnie i WIEM, że macie wiele swoich problemów i kłopotów... Ja.... chciałam napisać, jak bardzo Wam dziękuję i że już... spokojniej , więc lepiej. Boli jak cholera. Ale jak Mamalgosia przypomniała mi krótko - " czas". Ból to nic, cierpienie to część naszej zgody na bycie chrześcijaninem.Ważne, żeby nie niszczyło, ale owocowało. Jak cały ten Wielki Post. Mam przypomnienie w komórce na 21.00 Odpowiedz Link
nati1011 Re: Mój dom :( 28.02.09, 11:22 Mader, potrzebujesz czasu. I tego nie da sie za bardzo przyspieszyć. Ale przecież WIESZ, że po burzy przyjdzie słońce. > Uwierzcie mi, że to nie było specjalnie i WIEM, że macie wiele > swoich problemów i kłopotów... Nie przepraszaj, proszę. Jesteś jedną z nas. Niewiele możemy Ci pomoc - pozwól choć być przy Tobie. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Mój dom :( 28.02.09, 11:24 > Nie przepraszaj, proszę. Jesteś jedną z nas. Niewiele możemy Ci > pomoc - pozwól choć być przy Tobie. Dokładnie tak. Odpowiedz Link
sylwia0405 Re: Mój dom :( 28.02.09, 11:52 Nie przepraszaj... Dla mnie jako osoby nowej tutaj to bardzo budujące jest, że tak pięknie nawzajem ludzie potrafią się wspierać. Teraz modlimy się i miejmy nadzieję - że to pomoże. Minie jakiś czas, a potem już będzie tylko lepiej. "Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada - nie pozwól nam przespać poranka..." Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Mój dom :( 28.02.09, 14:36 W najtrudniejszych dla mnie chwilach przeczytałam myśl "dzieci są kotwicą matki". Właśnie: były kotwicą. Przytrzymywały mnie tutaj. I przytrzymują nadal Odpowiedz Link
monibiel Re: Mój dom :( 01.03.09, 01:46 Mader, choć rzadko ostatnio zaglądam na forum, taki mam zabiegany czas, będe pamiętać o Tobie w modlitwie. Monibiel Odpowiedz Link
aka21 Re: Mój dom :( 02.03.09, 08:39 Mader, przytulam i pamiętam w modlitwie... moze nie o 21, bo wtedy jeszcze zbyt szybko wszystko się kręci, ale pamiętam. Bóg jest ponad czasem! A dom jest w sercach Waszych i Waszych gości i tam pozostanie na zawsze. Budynek może powoli odbudujecie i tak sobie pomyślałam, że pewno dzięki tej budowie zaznacie jeszcze dużo życzliwości i dobroci ludzkiej. Tam, na wsi Was lubią Dacie radę! Modlę się o pokój i odwagę. Odpowiedz Link
felixa05 Re: Mój dom :( 02.03.09, 09:30 Przytulam Cię mocno mader i modlę się za Ciebie. Łączyłam się z Wami wszystkimi w modlitwie o 21, kiedy jeszcze nie byłam forumowiczką i tylko podczytywałam. I będę modlić się z Wami co wieczór. Odpowiedz Link
elwinga Re: Mój dom :( 02.03.09, 11:08 Maderku, bardzo mało udzielam się ostatnio na forum, ale chciałam podzielić się z Tobą tym Słowem, które znalazło się w moich czytaniach dwa dni temu: "Z wolna i po trosze wypędzi Pan, Bóg twój, te narody sprzed twoich oczu. Nie będziesz mógł ich prędko wytępić, aby dzikie zwierzęta nie rozmnożyły się dokoła ciebie." (Deut. 7:22) Wszystko ma swój czas, a czas ma swoje uzasadnienie. Tak samo będzie i z odbudową Twojego domu. Masz moją modlitwę. Odpowiedz Link
arwena_11 Re: Mój dom :( 02.03.09, 18:51 Ja po dłuższej nieobecności z\ajrzałam na forum i od razu Twój post. Łączę sie w modlitwie. Odmówię koronkę do Miłosiernego, tak jak wtedy gdy mam sama ciężkie chwile. Tra będzie dla Ciebie. Z Śiostrą Faustyną jestem w dobrych układach, wię mam nadzieję że pomoże. A jakby trzeba jakiejś konkretniejszej pomocy to daj znać. Co prawda sie nie znamy osobiście, ale twoje posty w moim wątku o komunii syna czytam często i cały czas dają mi do myślenia. Może się modlitwą odwdzięczę. Odpowiedz Link
kasia_ol1 Re: Mój dom :( 02.03.09, 21:00 Maderku kochana, tak strasznie mi przykro masz i moją modlitwę... tyle mnie tu nie było na forum i pierwsze co zobaczyłam to Twój smutny wątek. ściskam Cię i pamiętam Odpowiedz Link
mmilki Re: Mój dom :( 03.03.09, 05:53 pomodle sie za ciebie, powoli sie ulozy, sama prosilam o modlitwe... Odpowiedz Link
mader1 Re: Mój dom :( 03.03.09, 10:29 coś tam próbujemy porządkować. Niezdarnie, mam wrażenie, ze straty w nas nie do końca oszacowane. Nie martwcie się już. Ale... jeżeli mogę... proszę o modlitwę dla Ismy. Ja już dość dostałam. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Mój dom :( 03.03.09, 11:07 Nie ma sprawy - możemy Ismę dołączyć do intencji. Przecież modlitwa nie dzieli się wagowo na ilość intencji Odpowiedz Link
aka21 Re: Mój dom :( 03.03.09, 13:27 dobrze Niech Pan ma Was i Wasze rodziny w opiece... Odpowiedz Link
sylwia0405 Re: Mój dom :( 03.03.09, 14:13 Modlitwę masz zawsze i Ismę też dołączę do intencji. A Wam niech dobry Pan udzieli sił i błogosławieństwa na porządkowanie i odbudowę.Gorąco pozdrawiam Odpowiedz Link
mader1 Re: Mój dom :( 08.03.09, 21:29 dziękuję gorąco za wszelką pomoc, maile, modlitwę, mszę... Słowa. Każde ważne.Bo jak ktoś w ogromnej panice, każde do jakiejś innej cząstki przemawia Kochani jesteście. Próbujemy się pozbierać, używając także "rozumowych" metod i narzędzi Ostro było, naprawdę. Ale się uspokaja. Teraz trzeba czasu i Bożej Łaski i Woli. Zrobiliście coś bardzo dobrego.Ważnego. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Mój dom :( 09.03.09, 04:38 Mader, pamiętamy. Ciesze się, ze jest lepiej, a przynajmniej spokojniej. Wierzę, ze bedzie dobrze. Odpowiedz Link
netus Re: Mój dom :( 09.03.09, 12:44 Mader, cały czas jestem- mimo że mało widocznie - ale pamiętam przed Panem Bogiem Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Mój dom :( 09.03.09, 12:53 Mader napisała: > Próbujemy się pozbierać, używając także "rozumowych" metod > i narzędzi O. No to daj Wam Boże, i takich i innych. To jest dobra wiadomość. Gdyby coś było potrzebne, dajcie znać. Odpowiedz Link
anngal Re: Mój dom :( 14.04.09, 10:25 Mader, dopiero przeczytałam. Brak mi słów. Jestem jednak pewna, że dasz radę, bo jesteś silna i mądra, a przede wszystkim dobra. Taki obraz wyłania się z Twoich postów. Taki człowiek nie zginie. Pomodlę się, ale jeśli jeszcze czegoś potrzebujesz, pisz.anngal@wp.pl Odpowiedz Link
netus Re: Mój dom :( 11.04.09, 13:57 Mader, Niech Zmartwychwstały Chrystus skruszy kamienie, które przygniotły wasze serca. Z pamięcią o was przed Panem Bogiem Odpowiedz Link
mader1 Re: Mój dom :( 11.04.09, 14:58 Dziękuję. Wczoraj dziękowałam za Was, za to, że swoją modlitwą wymodliliście mi, nam czas. Dziękowałam wczoraj za CZAS... Za przeszłość, która mnie ukształtowała, ukształtowała moją rodzinę, była przeszłością dobrą, do ktorej myślami można było wrócić... Która odsłoniła fundament... Za teraźniejszość - za to, że z każdym dniem się zmienia. A jak jest źle, ta zmiana jest potrzebna. Za przyszlość - że jest. Jakoś nigdy nie czułam tak bardzo, że czas jest dla mnie. Dziękuję Wam za wszystko. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Mój dom :( 11.04.09, 16:28 Już nie raz doświadczyłam, że czas jest nie tylko bardzo ważny, ale bywa, że i jedyny - tzn bywa, że to jedyne lekarstwo. Tylko u mnie ten czas dłuuuugi potrzebny Odpowiedz Link