"nie rozmawiaj z nieznajomymi"

01.03.09, 13:57
Jak ustrzec dziecko przed niebezpiecznymi sytuacjami, przed
dorosłymi, którzy mogą je skrzywdzić ? Jak rozmawiacie o tym z
dziećmi ?
Czy uczyć dziecko nieufności wobec wszystkich dorosłych ?
dziecko.onet.pl/20265,4,nie_rozmawiaj_z_nieznajomymi,artykuln.html
    • verdana Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 15:13
      Dawno nie czytałam takich bzdur. Nieufność - tak, owszem, ale
      kontrolowana. Dziecko uczone, ze obcemu nie wolno się przedstawić
      nawet w obecnosci mamy, będzie miało kłopoty w przedszkolu, w
      szkole - przeciez tam wiele obcych osób zapyta o imię. Nie wolno
      przedstawić się mamie kolezanki? Nie wolno podejść parę krokow do
      domu z przyjaciółka i jej ojcem? Nie można iść po zakupy i
      ospowiedziec na pytanie sprzedawczyni?
      Dzieco bedzie nauczone, ze po wyjsciu z domu czycha na niego
      niebezpieczenstwo - każdy, ale to kazdy chce mu zrobic krzywdę. Może
      dziecko będzie bezpieczne, ale czy zdrowe psychicznie?
      Nie mowiąc już o tym, ze artykuł zaklada bezdenną głupotę dziecka -
      to,że nie odróżni sytuacji bezpiecznej (jestem z mamą), od
      niebezpiecznej (ktos obcy mnie zaczepia). A dziecko rozróznienia
      nauczyć łatwo. Tym bardziej, ze malutkie dziecko samo raczej nie
      wychodzi. Możan przeciez powiedzieć - nie przedstawiaj się
      nieznajomym, ale o droge mozesz zapytać jakąś panią z dzieckiem,
      albo policjanta. Nie mow , gdzie mieszkasz, ale jesli zapomnisz
      kluczy, zadzwoń do sasiadw na klatce, nawet jesli sie nie
      przyjaźnimy itd.
      No i w sytuacji rzadkiej, ale mozliwej - dziecko się zgubi - mamy
      dramat. Dziecko wie, ze nie moze nikogo poprosić o pomoc, nikomu się
      przedstawić. Bedzie się bało i kryło przed kazdym - dobrze, jesli
      nie skutecznie...
      • mamalgosia Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 16:21
        dla mnie ten artykuł to nie bzdura
    • maadzik3 Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 15:17
      Kiedy Mlody mial 2 lata zaczelismy od teatrzykow kukielkowych w ktorych
      wystepowaly grzeczne i niegrzeczne dzieciaki-pluszaki, ich mamy i czarny
      charakter ktory chcial dziecko "ukrasc" (jakos tak wyszlo ze zly byl zwykle
      zubrsmile). Dziecko pozostawione na chwile przed sklepem czy w piaskownicy bylo
      namawiane do zjedzenia loda czy cukierka po ktorym tracilo przytomnosc
      (profilaktyka antynarkotykowa) i bylo kradzione. Grzeczne oczywiscie odmawialy.
      Czasem cukierka oferowal dorosly, czasem starszy kolega. Czasami ktos przybiegal
      pod mur przedszkolny i mowil dziecku ze jego rodzice mieli wypadek i on je
      wezmie do szpitala. Czasem udawal znajomego rodzicow. Rozne inscenizowalismy
      sytuacje i cwiczylismy riposty - co mowic, czego nie. Oczywiscie na konec moj
      dzielny syn rzucal sie i ratowal misia z piwnicy, a mis przyrzekal juz zawsze
      byc grzeczny.
      Teraz Mlody ma prawie 6 lat, rozmawiamy o narkotykach czasami, o doroslych
      ktorzy moga porawac dzieci, o tym ze nie wolno nigdy wsiadac do cudzego
      samochodu. Jednoczesnie podkreslam ze wiekszosc ludzi jest dobra, ze fajnie z
      nimi byc, ale trafiaja sie zli wiec trzeba uwazac. Zakazalam podawac nazwisko i
      adres bez pytania nas - imie spokojnie moze w rozmowach podawac. Na szczescie
      moge liczyc i na wspolprace szkoly. Gdy ostatnio policja w okolicy zanotowala 2
      proby zwabienia dzieci do samochodow wszyscy rodzice zostali poinformowani przez
      szkole i poproszen o przypomnienie dzieciom zasad ezpieczenstwa. Szkola w
      starszych klasach tez przypominala (Mlodego na razie i tak nie wypuszcza z klasy
      poki nie zobacza kogos kto po niego przyszedl - zerowka).
      Ostatnio zaczelismy rozmawiac o bezpieczenstwie w sieci mimo ze Mlody jeszcze z
      internetu nie korzysta. Ale podobnie jak w przypadku narkotykow i porwan wole
      temat oswoic i obgadac z wyprzedzeniem.
      Jednoczesnie sama chetnie nawiazuje znajomosci, ludziom przypisuje ogolnie dobre
      intencje i zamiary i Mlody to widzi. Mysle ze na razie zachowuje rownowage.
      Mamy za soba pierwsze rozmowy o "zlym dotyku", ale ten temat musze bardziej
      przerobic.
      Za istotny element bezpieczenstwa uwazam wpajana w Mlodego zasade ze moze
      powiedziec "nie" - doroslemu tez. Asertywne dzieci sa znacznie mniej narazone na
      niebezpieczenstwo niz te, ktorym wpaja sie ze doroslych nalezy zawsze sluchac,
      byc grzecznym i nie kwestionowac ich polecen. Ostatecznie wiekszosc dzieci
      skrzywdzonych zostala skrzywdzona przez doroslych ktorych wczesniej znaly.
      • ann_a30 Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 15:37
        Ja mieszkam w takim wyjątkowym miejscu, gdzie kobiety zostawiają wózki pod
        sklepami (z dziećmi), dzieci w samochodach (ja akurat zabieram, ale samochodu
        nie zamykam, nawet kluczyki zostawiam czasem). Ludzie ze sobą rozmawiają, mało
        kto zamyka drzwi na klucz (ja nigdy, bo chcę by listonosz w środku zostawił
        listy). Ludzie zaczepiają dzieci, zagadują matki z dziećmi. Czasem jakieś
        przestępstwo się zdarzy - wtedy lokalna gazeta z imienia, nazwiska i adresu poda
        co się wydarzyło (a w małej społeczności to opinia się liczy), jak coś zginie z
        samochodu (bo przecież ludzie nie zamykają)to ludzie dowiadują się o tym z
        lokalnego radia.
        Uciekłam od tej paranoi lęku i podwójnych drzwi z kilkoma zamkami... Ale mimo to
        mój syn wie, jakie są zagrożenia i że jak będziemy w jakimś wielkim mieście, to
        nie może sobie chodzić gdzie chce.
        • nati1011 Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 16:34
          Ann podaj chociaż w jakim państwie jest tak normalnie....
          • mamalgosia Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 16:47
            Fairbanks, Alaska
          • a_weasley Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 17:49
            Nati1011 napisała:

            > Ann podaj chociaż w jakim państwie jest
            > tak normalnie....

            Wg moich obserwacji w Polsce. Oczywiście nie w wielkich miastach.
    • sion2 Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 17:16
      A ja się zgadzam ze wszystkimi opisanymi tam sytuacjami za wyjatkiem
      tej w windzie gdy dziecko nie chce odpowiadac na pytania nawet w
      obecnosci mamy. Tu sie zgadzam z Verdana ze dziecko powinno wiedziec
      ze z mama i tata jest bezpieczne i w tym momencie to dorosli
      przejmuja troske o bezpieczenstwo. Natomiast uczylabym dziecko
      zwrotow grzecznosciowych, przywitania staruszka w windzie ale uwazam
      ze calkiem obca osoba nie ma prawa wypytwac dziecka ani jak ma na
      imie ani ile ma lat i gdzie mieszka jesli w poblizu nie ma rodzica
      lub innego opiekuna.
      Z dziecinstwa pamietam jak moj brat gdy mial juz powierzone klucze
      do domu, w wieku 8 lat wyszedl z domu i dokladnie go zamknął na
      wszystkie zamki... zostawiając drzwi balkonowe otwarte na oścież a
      mieszkalismy na parterze.
      Poza tym dziecko w grupie rowniesnikow jest zawsze glupsze niz samo.
      Moze nie chciec wyjsc na maminsynka, moze chciec zostac bohaterem
      itd. NIeprawda ze wszystkie dzieci umieja tak samo ocenic
      niebezpieczne sytuacje.
      W naszej kulturze sie przyjęło ze dziecko, male dziecko jest
      maskotką dla doroslych. nie szanuje sie jego poczucia odrębnosci
      fizycznej a dziecku od okolo 7 mca zycia najpozniej przestaje byc
      obojetne kto je wzial na ręce i podrzuca do góry. U nas prawie kazda
      kobieta na ulicy jak zobaczy niemowlaczka to pcha rece do wozka,
      zaczepia w parku dwulatka i częstuje 5-6-latka cukierkami. Moja
      bratanica (19 mcy) miala miedzy 9 mcem a 14 mcem wielki lęk do
      wszystkich poza mama, tata i dziadkiem ktory z nia mieszkal. Jak
      miala 12 mcy skumała że "papa" moze oznaczac "idz sobie, boję sie" i
      rozdawala te "papa" na prawo i lewo nawet mojemu tacie. Buzia w
      podkówkę i rączką "papa" nawet jak dziadek za glosno sie zasmial. A
      kazda wizyta dalszej rodziny to byl koszmar bo wszsycy lecieli do
      Wiki i ją chcieli dotykac... ciezko bylo. Skąd to sie w ludziach
      bierze?

      Moim zdaniem nalezy dziecko uczyc że inni maja obowiazek szanowac
      jego cialo i jego uczucia. I dziecko nie nauczyc sie samo odrozniac
      sytuacji niebezpiecznych od bezpiecznych. Mnie kiedys w autobusie
      jak wysiadalam i zarzucialam podreczny plecaczek na plecy dosięgło
      mocne uderzenie w plecy. Odwracam sie i widze okolo 5-latka. Tata
      dziecka "synu dlaczego uderzyles panią?" a synek "przeciez zawsze
      mowiles że jak ktos mnie uderzy żebym oddał a ona mnie uderzyła" -
      okazalo sie że "majtnęłam" dziecku szeleczkami po twarzy. Tatus
      nauczyl zeby oddawac ale odrozniania krzywdy wyrządzonej nieumyslnie
      a umyslnie juz nie nauczył.
    • felixa05 Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 20:32
      Zgadzam się z verdaną. Nie można uczyć nieufności do wszystkich
      dorosłych.
      • ann_a30 Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 21:44
        w kraju Wikingów - czyli na Szetlandachsmile
    • minerwamcg Re: "nie rozmawiaj z nieznajomymi" 01.03.09, 23:13
      Uważam, że stosując się do rad z tego artykułu można wpędzić dziecko
      w paranoję i sprawić, żeby propozycja wyjścia na dwór powodowała
      ataki lęku z rykiem i chowaniem się pod łóżko.
      W mieście póki dziecko jest małe, nie należy spuszczać go z oka,
      szlus, kropka. Jak będzie duże, zapisać na kurs samoobrony i nauczyć
      pięciu - nie więcej - podstawowych zasad bycia samodzielnym w
      miejscu publicznym.
Pełna wersja