isma 05.03.09, 11:24 No, wiec jest takie. Tygodnik Powszechny sie nazywa. Potrzebujecie? Czytacie? Lubicie? Cos Wam w pamiec zapadlo? I co to znaczy, ze pismo jest "katolickie"? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
nati1011 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 11:29 kiedyś czytałam, choć raczej sporadycznie. I raczej na fali mojej fascynacji Tischnerem. Potem w wielu punktach zaczeło mi zgrzytac. Jakby troche za bardzo postępowe. Wiele artykułów jest dla mnie za mądrych i za trudno pisanych. Przerzuciłam się na gościa niedzielnego. On jest bardziej na moim poziomie ) Odpowiedz Link
sunday Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 11:41 Skopiuję swój wpis z sąsiedniego wątku: Tygodnik świadomie przestaliśmy kupować, gdy w niepodpisanym, a więc odredakcyjnym, komentarzu przeczytaliśmy, co było "najokrutniejszym eksperymentem społecznym epoki komunizmu". Gułag? Wielki Głód? Chińska rewolucja kulturalna? Kambodża Pol Pota? Nie, pudło. Dekret Ceauşescu zakazujący aborcji... Ja rozumiem - zmiana właściciela, konflikty w redakcji, młoda gwardia... Ale żeby tak pisało pismo nazywające się katolickim? Nie mówiąc już o wielu innych zmianach, mniej widocznych choć coraz bardziej uwierających. Ta "pisana drżącą ręką" modlitwa Jana Pawła II, do której "jako pierwsi dotarli dziennikarze TP". Ten wstępniak ks. Bonieckiego o czytelnikach TP "nie bojących się myśleć w Kościele" (czy jakoś tak)... Odpowiedz Link
thorper Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 11:50 Polecam, bardzo fajny jest "Gość Niedzielny", "zwłaszcza teraz w Wielkim Poście, fajna jest "Fronda"... Odpowiedz Link
verdana Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 11:58 Biorąc pod uwagę, ze jest to najbardziej ceniony przeze mnie tygodnik i ze czytam regularnie - to może rzeczywiscie nie jest ono tak do konca "katolickie" Odpowiedz Link
sulla Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 14:40 tak, ja też czytam i też cenię, chociaż jestem luteranką, więc wychodzi na to, ze katolicki TP nie jest za bardzo. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale przyznam, ze wolę nawet czasem przeczytać coś, z czym się nie zgadzam, bo to zmusza do myślenia. Odpowiedz Link
isma Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 14:51 Wiecie, no, ja tez czytam (policzylam - 22 lata w sumie) i cenie )). Ale coraz czesciej sie zastanawiam, czym jest ta "katolickosc", no. Odpowiedz Link
sulla Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 15:28 Ja mam takie wrażenie, że TP jest w tym momencie magazynem dla ludzi, którzy chcą patrzeć na świat także (ale nie "tylko", a czasem się nawet zastanawiam, czy "głownie" - takie odnoszę wrażenie przy lekturze) przez pryzmat wiary chrześcijańskiej. Natomiast "katolicki" jest chyba w tytule określeniem utożsamionym z chrześcijański. Bo w istocie od katolicyzmu zaczyna TP programowo odstawać. Swoją drogą, tak OT pytanie, czy mamy w Polsce jakieś pismo nie katolickie, a ogólnie chrześcijańskie? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 15:39 Moim zdaniem staje się coraz bardziej "ogólnochrześcijański" - taki, w którym znajdą swoje miejsce i "chrześcijanie bez osobliwego wyznania", i zwolennicy stwierdzenia "Bóg tak, Kościół nie", i chrześcijanieowszemalebezprzesady, i niewierzący teologowie, i czort jeszcze wie kto. Katolików, mam wrażenie, taki Tygodnik coraz bardziej uwiera. Odpowiedz Link
sulla Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 15:41 Tak, zgodzę się. Coraz pojemniejszy target - że tak rzecz marketingowo ujmę. Odpowiedz Link
kann2 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 15:42 isma napisała: > Wiecie, no, ja tez czytam (policzylam - 22 lata w sumie) Umiałaś czytać już w wieku trzech lat????? I to takie trudne teksty???? Odpowiedz Link
isma Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 15:46 No, umialam (i nie ja jedna chyba ;-P). Ale akurat w tym przypadku mamy chyba do czynienia z bledem matematycznym. Odpowiedz Link
isma Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 18:04 A, juz wiem. Popelniles blad w zalozeniach. Bo to widzisz, znakomite pismo dla niewierzacych tez bylo i jest (co przyklad Verdany potwierdza )). Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 17:42 thorper napisał: > Polecam, bardzo fajny jest "Gość Niedzielny", "zwłaszcza teraz w Wielkim > Poście, fajna jest "Fronda"... Ale tu pojawia się problem z nastawieniem politycznym. Bo dla mnie katolicyzm czy szerzej chrześcijaństwo daje się wrażać w rożnych wyborach politycznych (i nie ma idealnych kandydatów). A jeśli ktoś nie ma prawicowych poglądów, to Fronda jest nie do strawienia. Gość podobnie. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 18:39 > A jeśli ktoś nie ma prawicowych poglądów, to Fronda jest nie do strawienia. Goś > ć > podobnie. Co do frondy się zgodzę - polityki jest tam za dużo i nie do strawienia. Natomiast mozna ja zawsze ominąć Co do GN to przesadzasz. Moze jest tam lekkie przegięcie na stronę PIS-u ale to co najwyzej w pojedyńczych felietonach. Natomiast generalnie jest to pismo dalekie od opowiadania się po stronie jakiejkolwiek partii. No tępi SLD, ale nie za samą nazwe co za konkretne - poronione - pomysły Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 20:06 nati1011 napisała: > > A jeśli ktoś nie ma prawicowych poglądów, to Fronda jest nie do > strawienia. Goś > > ć > > podobnie. > > > Co do frondy się zgodzę - polityki jest tam za dużo i nie do > strawienia. Ja nie mam nic przeciwko czytaniu o polityce - nie odpowiadają mi tylko artykuły o odmiennej orientacji niż ja > Natomiast mozna ja zawsze ominąć > Co do GN to przesadzasz. Moze jest tam lekkie przegięcie na stronę > PIS-u ale to co najwyzej w pojedyńczych felietonach. Natomiast > generalnie jest to pismo dalekie od opowiadania się po stronie > jakiejkolwiek partii. No tępi SLD, ale nie za samą nazwe co za > konkretne - poronione - pomysły Ilekroć sięgałam po GN to mnie od niego odrzucało - radykalnie prawicowa ideologia była dla mnie jednoznaczna i widoczna w większości artykułów. A w innych zniechęcała mnie mentalność oblężonej twierdzy i naiwna wiara w powszechny spisek przeciwko wierze. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 06.03.09, 20:13 Magdalaena1977 napisała: > A jeśli ktoś nie ma prawicowych poglądów, > to Fronda jest nie do strawienia. Gość > podobnie. TP to samo, tylko w drugą stronę Odpowiedz Link
kann2 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 12:52 isma napisała: > I co to znaczy, ze pismo jest "katolickie"? Kan. 216 - Wszyscy wierni, którzy uczestniczą w misji Kościoła, mają prawo, by przez własne inicjatywy, każdy zgodnie ze swoim stanem i pozycją, popierali lub podtrzymywali apostolską działalność. Żadna jednak inicjatywa nie może sobie przypisywać miana katolickiej, jeśli nie otrzyma zgody kompetentnej władzy kościelnej. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 13:01 Coraz mniej mój. Coraz w nim więcej Bartosia i Obirka, coraz mniej dobrych tradycji Turowicza i Pszona. Coraz bardziej liberalny, czasami libertyński. Coraz więcej zatroskany, żeby podobać się Europie, coraz mniej - żeby podobać się Bogu. A jednak tam stawia się pytania, których w pismach "pobożnościowych" próżno by szukać. Tam refleksja idzie w głąb, nie zadowalając się prawdami znanymi z katechezy. Tam czasem mogę przeczytać artykuł pisany przez katolików dla katolików, a jednak bez bronionej z ogniem w oczach tezy. Dlatego teraz, jak Tygodnik ma kłopoty, z jednej strony myślę sobie "Icek się ożenił, ma co chciał" - z drugiej smutno mi się robi, że "katolickiego pisma społeczno-kulturalnego" mogłoby nie być. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 13:30 chyba najlepiej to ujełaś. Przy wszystkich wadach, to chyba jedyne miejsce, gdzie nie bano się trudnych pytań i odważnych dyskusji. Odpowiedz Link
mamaanieli A jakie POWINNO być idealne pismo waszym zdaniem? 05.03.09, 13:40 zabawne. wczoraj miałam taki wątek założyć. ale przez wrodzoną nieśmiałość - nie założyłam a zatem pytam: jak powinno wyglądać według Was idealne (zbliżone do ideału) pismo - tygodnik katolicki... I jakie są największe błędy istniejących już na rynku. plis o ciekawe odpowiedzi. pozdrawiam prawie wiosennie - znudzona nieco zimą - A. Odpowiedz Link
isma Re: A jakie POWINNO być idealne pismo waszym zdan 05.03.09, 13:56 O, nie, nie, prosze tu sobie nie piec drugiej pieczeni )). A powaznie, to mnie zalezalo wlasnie na wypowiedziach akuratnie o TP, a nie o innych pismach, bo sie problem rozmydli. Wiadomo, ze kazde ma zalety i wady, natomiast nad "katolickoscia" wiekszosci z nich trudno sie zastanawiac - jesli wydawca jest np. kuria diecezjalna, to wiadomo, ze pewne kwestie sa poza dyskusja. Tak jest z "Gosciem", rowniez z innym pismem, ktore obserwuje z sympatia, tj. z Przewodnikiem Katolickim (gdzie wprawdzie jest ogniwo posrednie w postaci DIKSW). TP, takze Wiez - to sa zjawiska na tym tle nieco inne, bo jednak instytucjonalnie swieckie. No i mnie gryzie kwestia granic, za ktorymi pismo staje sie, hmmmm... juz nie tyle "katolickie", co "redagowane przez katolikow". Odpowiedz Link
nati1011 Re: A jakie POWINNO być idealne pismo waszym zdan 05.03.09, 14:13 katolickie to dla mnie nie podważające prawd katolickich. My sobie możemy podyskutowac o wszystkich sprawach, przedstawić swoje argumenty. Ale przecież nie piszemy, ze kościół sie myli, czy że my wiemy lepiej. dotyczy to tez spraw moralnych - nie wyobrażam sobie kampanii w katolickim piśmie dla zalegalizowania aborcji czy eutanazji tudzież przekonywania, ze sakramenty sie juz zestarzały. Odpowiedz Link
kann2 Re: A jakie POWINNO być idealne pismo waszym zdan 05.03.09, 14:37 Problemy są dwa: 1. Kiedy pismo "jest" katolickie? 2. kiedy może uzywac w nazwie przymiotnika "katolickie"? Odpowiedź na pytanie drugie jest prosta - kiedy otrzyma formalną zgodę władzy kościelnej. Odpowiedź na pytanie pierwsze jest trudniejsza. Pismo założone i kierowane przez kościelną instytucję jest z pewnością "formalnie" katolickie. Wtedy władza kościelna ma wpływ na obsadę kluczowych funkcji, na przekazywane treści, w razie potrzeby może bezpośrenio interweniować. Pytanie, kiedy jakieś pismo jest "faktycznie" katolickie? Chyba wówczas, gdy opiera się na katolickiej doktrynie i działa w zgodzie z hierarchią Kościoła katolickiego. Odpowiedz Link
isma Re: A jakie POWINNO być idealne pismo waszym zdan 05.03.09, 14:56 Ufff. Nie ma to jak odpowiednie dac rzeczy slowo, a Tys jest nad wyraz precyzyjny. Wiec wlasnie o to idzie, przy czym, jak mniemam, odpowiedz na pytanie nr 1 w pewnym sensie warunkuje aktualnosc zgody z pkt. 2. Co to znaczy "opierac sie na katolickiej doktrynie"? Czy np. jest tak, ze takie pismo w ogole nie powinno zamieszczac tekstow doktryne te w jakis sposob kwestionujacych - czy tez zamieszczac moze, o ile, dajmy na to, zadba, azeby i scisle katolicki punkt widzenia byl prezentowany? I czy te dwa stanowiska maja byc prezentowane jako rownorzedne "glosy w dyskusji", czy tez co do jednego z nich powinno sie wyraznie zaznaczyc, ze taka jest doktryna Kosciola, i my, redakcja, "przy niej stoimy i stac chcemy"? Odpowiedz Link
nati1011 Re: A jakie POWINNO być idealne pismo waszym zdan 05.03.09, 15:10 > czy tez co do jednego z nich powinno sie wyraznie zaznaczyc, ze taka jest > doktryna Kosciola, i my, redakcja, "przy niej stoimy i stac chcemy"? Jeżlei dyskusja to równomierna. No i należy pamietać, że dla wielu osób sama łątka "katolickie" oznacza, że wierzą w to co tam pisza. Nie powinno być tak, ze ktoś z takiego pisma wyciaga wnioski, ze np kościół dopuszcza antykoncepcję. Jeżlei już dyskutujemy, to warto gdzieś na początku przytoczyć doktryne katolicką, a dopiero potem podyskutować Odpowiedz Link
isma Re: A jakie POWINNO być idealne pismo waszym zdan 05.03.09, 15:40 A, nie wiem. "Rownomiernosc" dyskusji to dla mnie jest wymog stawiany przed prasa w ogole. Generalnie dobrze o prasie swiadczy, ze jesli udziela komus lamow, to i daje szanse podjecia z nim polemiki. A wobec tego, wedle mnie, zaden powod do chluby z "katolickosci" bylby, ze najpierw napisze Weclawski, iz bostwo Jezusa jest mocno watpliwe, a potem sie wydrukuje ksiedza Strzelczyka, uzasadniajacego swoje odmienne zdanie w tej dyskusyjnej kwestii... Odpowiedz Link
otryt Węcławski 06.03.09, 12:33 isma napisała: >najpierw napisze Weclawski, iz bostwo Jezusa jest mocno watpliwe, Śledziłem uważnie tamtą dyskusję, także w TP. Uważam, że Węcławskiemu dorobiono gębę, twierdząc, że neguje bóstwo Chrystusa. Niczego takiego u niego nie wyczytałem, zaś tego rodzaju wnioski z jego lektury uważam za mocno naciągnięte. Nikt nie tłumaczył, nie uzasadniał dlaczego taki wniosek wyciągnięto i z jakich słów, z jakich fragmentów, lecz większość jak mantrę powtarzało bez sprawdzenia: "zaprzecza bóstwu Chrystusa" i to wystarczyło by wykończyć człowieka. (nie mówię tu o Bartosiu i Obirku – to inne przypadki.) Przyznam, że chyba tylko w Tygodniku Powszechnym odbyła się jakaś dyskusja. Inne pisma dokonały sądu skorupkowego. TP nie unika trudnych dyskusji i to uważam za duży jego plus. Casus Węcławskiego to wielka rana polskiego Kościoła. Trzeba wielu modlitw by tę ranę uleczyć. Jeden z bardziej znanych księży powiedział na wykładzie, na którym byłem, że Węcławski doszedł do tego do czego doszedł, bo brakowało mu miłości. Taką wersję wydarzeń miały przyjąć owieczki. Owieczki zgromadzone na wykładzie, zawsze chętne do zadawania pytań, tym razem milczały. I nie wiem, czy z powodu pełnej aprobaty dla tezy, o niedostatku miłości u Węcławskiego, czy raczej dezaprobaty dla tej tezy? Dla mnie, to było kopanie leżącego. Z kapłana, który jako jedyny uczciwy, bronił kleryków przed molestowaniem (chyba robił to z miłości) stał się wyklętym przez wszystkich heretykiem. To olbrzymi dramat człowieka i wspólnoty Kościoła zmieciony pod dywan. Odpowiedz Link
isma Re: Węcławski 06.03.09, 22:19 Ja nie napisalam: "zaprzecza". Ja napisalam, i moge ten sad poprzec cytatami, ze jest to kwestia opisywana przez Weclawskiego jako "watpliwa". O caloksztalcie "casus Weclawski" nie chce sie wypowiadac. To jest chyba dosyc zlozona kwestia, i mysle, ze na podstawie wiedzy z mediow sie nie powinno w odniesieniu do konkretnego czlowieka jej rozstrzygac. Natomiast czlowiek ten jest autorem tekstow, zamieszczanych w Tygodniku, i te m.in. mozemy sobie wlasnie do deklarowanej przez pismo "katolickosci" probowac przymierzac. Jakie owoce moze przyniesc toczona w katolickim pismie dyskusja nad bostwem Chrystusa? Do czego sie spodziewamy w tej "trudnej" dyskusji dojsc? Odpowiedz Link
nati1011 Re: Węcławski 06.03.09, 22:33 isma napisała: > Jakie owoce moze przyniesc toczona w katolickim pismie dyskusja nad bostwem > Chrystusa? Do czego sie spodziewamy w tej "trudnej" dyskusji dojsc? > No dyskusji w takiej kwestii w piśmie katolickim to ja nie widzę. Może jeszcze dyskusja nad autentycznością biblii? albo autentyczności osoby Jezusa? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Węcławski 06.03.09, 23:33 Isma: > Jakie owoce moze przyniesc toczona w katolickim pismie dyskusja > nad bostwem Chrystusa? Do czego sie spodziewamy w tej "trudnej" > dyskusji dojsc? Osobiście przeciwko takiej dyskusji nie mam nic. Jak przeciw wielu innym. Dobrze jest albowiem, nawet jeśli się w coś granitowo wierzy, przemyśleć sobie przesłanki tej wiary - przyjrzeć się argumentom za, przyjrzeć się argumentom przeciw, zobaczyć, co argumentom przeciw nie dostaje i wiedzieć, dlaczego nas nie przekonują. Nie chodzi o to, żeby wybrać, bo na ogół jakiś czas temu już się wybrało, ani żeby na koniec dyskusji przeprowadzić głosowanie, czy Jezus był Bogiem, czy nie - tylko żeby się zastanowić, jakimi drogami idzie w tej sprawie nasze myślenie, także w perspektywie historycznej. Albowiem uważam, być może zuchwale, że to co w naszej wierze da się zrozumieć, zrozumieć trzeba. A przynajmniej próbować. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Węcławski 07.03.09, 09:36 no ja nie sądzę, by Bóstwo Chrystusa dało sie przedyskutować na forum pisma. Ksiazka - moze, ale 1 czy nawet 3 artykuły? Chyba za mało. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Węcławski 07.03.09, 10:10 ale oczywiście zgadzam sie, ze warto wiedzieć w co sie wierzy - a nawet umieć to czasem obronić ) Odpowiedz Link
isma Re: Węcławski 07.03.09, 10:40 Pytanie jest jednak, czy do tego potrzebna jest akurat tego rodzaju dyskusja. Ja jestem jak najbardziej za tym, izby doktryne Kosciola zglebiac. Tyle ze nie mam pewnosci, czy do tego sa niezbedne akurat glosy ja kwestionujace. Dajmy na to, mozna dyskutowac obficie i owocnie o tym, JAK wychowywac dzieci. Ale czy jest konieczne stawianie w tej dyskusji (w pismie dla rodzicow )) tezy, ze ich wychowywac nie nalezy W OGOLE, bo sie same wychowaja? Odpowiedz Link
otryt Re: Węcławski 09.03.09, 10:53 isma napisała: >Ja napisalam, i moge ten sad poprzec cytatami, ze jest >to kwestia opisywana przez Weclawskiego jako "watpliwa". Pamiętasz Ismo, jak rozmawialiśmy o Tomaszu Haliku i jego słowach, "co nie jest chwiejne jest nietrwałe". Wątpliwości muszą być, aby był rozwój. W przeciwnym razie mamy skostnienie i uwiąd. Od 2000 lat ludzie zawsze dyskutowali o boskości Chrystusa, a nauka Kościoła ewoluowała. Dyskutowali nie tylko wielcy teologowie, ale i proste przekupki na targu. Zwykli ludzie w dawnych wiekach żyli tymi sprawami na co dzień. Na kolejnych soborach podawano aktualnie obowiązującą wersję Credo. Wykluczano z Kościoła tych, którzy nie chcieli tego przyjąć. Jednak dyskusja się wciąż odbywała. Zastanawiano się, czy w Chrystusie jest więcej Boga czy człowieka? W jakich proporcjach są te dwie natury zmieszane ze sobą? A może nie są zmieszane, lecz niezależnie funkcjonują obydwie? Ostatecznie uznano, że Chrystus jest zarówno stuprocentowym Bogiem, jak i stuprocentowym człowiekiem i w to powinniśmy wierzyć. Jestem za małym człowiekiem, abym miał kwestionować takie sprawy, jednak nikt nie powinien zabronić mi myśleć, stawiać pytania, mieć wątpliwości. Tym bardziej mają do tego prawo wielcy teologowie, jakim do pewnego czasu, nawet oficjalnie, był Węcławski. Słusznie zauważa Minerwa, że publiczna analiza czyjejś utraty wiary byłaby świństwem. To najbardziej osobista sfera, najbardziej wrażliwa, mocno krwawiąca rana. Grzebanie w tym brudnymi paluchami byłoby ogromnym świństwem. Wierzę, że Chrystus miłosiernie pochyli się nad tym człowiekiem, tak jak okazał miłosierdzie jawnogrzesznicy i pomógł jej wyjść cało z opresji. Proszę tylko, abyśmy my nie oskarżali, nie powtarzali sformułowanych przez kogoś zarzutów. Pamiętajmy raczej, ze ten człowiek ratował swoich braci najmniejszych, za których był odpowiedzialny. Nie uchylił się od tej odpowiedzialności. Niestety, musiał wystąpić wtedy przeciwko swojemu biskupowi. A tego, jak widać, się nie wybacza. Można wybaczyć księdzu wiele: że ma kobietę i dziecko, że ciąży mu habit, że ma sprawy kryminalne, nawet, ze wygaduje głupoty. Jednak nie to, że występuje przeciwko swojemu zwierzchnikowi. Takie sprawy mają miejsce w każdej zbiorowości ludzkiej: rodzinie, partii. Kościół nie jest wyjątkiem. Mniej lub bardziej subtelne metody pozbywania się ze swojego grona takich ludzi znane są od początku świata. Nie gorszmy się jak pięknoduchy, historia Kościoła pełna jest podobnych momentów. To święty Kościół grzesznych ludzi. Bramy piekielne go jednak nie przemogą. Odpowiedz Link
isma Re: Węcławski 11.03.09, 18:49 Alez doskonale pamietam rozmowe o Haliku. I otoz wypowiedzialam tam zdanie, ktorego nie moge nie pamietac, bo jestem do niego dosyc przywiazana )), a ktore wlasnie w kontekscie dykusji o TP bardzo przydatne jest: ze o ile naturalne dla chrzescijanina jest doswiadczanie watpliwosci i borykanie sie z nimi, o tyle fakt ten bynajmniej nie implikuje koniecznosci dzielenia sie nimi z szerokim audytorium. Dla mnie watpliwosci w wierze sa sprawa tak bardzo osobista (w sensie: przynalezna do istoty osoby, nie w sensie, ze wstydliwa), ze zakladam, iz dzielenie sie z nimi jest mozliwe i owocne przede wszystkim w dialogu miedzy osobami - tam gdzie jest wzajemne zaufanie, otwartosc, wiez. Z natury rzeczy taki dialog nie moze istniec w pelni w relacji "publicysta - czytelnik". Traci wtedy jeden ze swoich najwazniejszych sensow: "jedni drugich brzemiona noscie". Watpliwosc w wierze staje sie tylko "prezentacja pogladow", przedmiotem dyskusji na argumenty. Co gorsza, jesli watpliwosc jest przedstawiana juz nie jako watpliwosc czy bodaj postulat, ale jako jedna z "rownoprawnych" katolickich interpretacji - to mamy do czynienia z falszowaniem swiadectwa. Widzisz, gdybym miala rozmawiac o Weclawkim jako o osobie, to musialbym rozmawiac inaczej. Ale nie uwazam za celowe czynienie tego publicznie. Do publicznej dyskusji nadaja sie, moim zdaniem, jedynie poglady gloszone przez Weclawskiego publicznie (m.in. te "rewolucjonizujace" chrystologie) - nie nasze mniej lub bardziej celne przypuszczenia, jakie okolicznosci mialy wplyw na jego postawe czy dywagacje o gorszacym pieknoduchow subtelnym pozbywaniu sie ludzi. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Węcławski 11.03.09, 19:33 A mnie tam się podoba, jak ktoś ma wątpliwości podobne do moich, i pokazuje, jak się z nimi można rozprawić, co konstruktywnego z nich wynieść i czego się przy tym nauczyć. Jak wyjaśnić to czy tamto na własny użytek, i co odpowiedzieć, jak zapytają Nie mogę powiedzieć, żeby był ze mnie jakiś wielki filozof - ale zadawać pytania lubię i czytać o tym, jak sobie inni zadają i próbuja odpowiedzieć lubię też. Odpowiedz Link
otryt Re: Węcławski 12.03.09, 09:25 isma napisała: >Dla mnie watpliwosci w wierze sa sprawa tak bardzo osobista (w >sensie: przynalezna do istoty osoby, nie w sensie, ze wstydliwa), >ze zakladam, iz dzielenie sie z nimi jest mozliwe i owocne przede >wszystkim w dialogu miedzy osobami - tam gdzie jest wzajemne >zaufanie, otwartosc, wiez. Dziękuję, Ismo. Pozostaje mi tylko zgodzić się z Tobą, co do całości tego wpisu. Nasze forum jest taką pośrednią formą komunikacji pomiędzy bezpośrednim dialogiem dwóch zaufanych osób a relacją publicysta-czytelnik. Do której z tych relacji naszym rozmowom forumowym jest bliżej? Czy forum nie nadaje się do tego typu rozważań? Zawsze istnieje ryzyko, że ktoś zrozumie niewłaściwie. Odpowiedz Link
mader1 Re: Węcławski 12.03.09, 10:07 Nasze forum jest taką pośrednią formą komunikacji > pomiędzy bezpośrednim dialogiem dwóch zaufanych osób a relacją > publicysta-czytelnik. Do której z tych relacji naszym rozmowom > forumowym jest bliżej? jest to właśnie pytanie, na które trudno znaleźć prostą odpowiedź... Nieraz człowiek kasuje wpis ( albo moderatorzy się nad jakimś zastanawiają) nie dlatego, że to nieprawda, że nie ma się prawa do takiego czy innego zdania, że nie ma się prawa do irytacji czy przypuszczeń... ale... no właśnie. Czytać mogą nas wszyscy. I czasem człowiek zwierzyłby się bardziej albo "pogdybał" mocniej, natomiast odpowiedzialność za słowo go powstrzymuje. Bo ono idzie w świat. A skoro na takim " świętym forum" pisali, to musi być prawda ))))) Odpowiedz Link
otryt Re: Węcławski 12.03.09, 11:50 mader1 napisała: >Czytać mogą nas wszyscy. I czasem człowiek zwierzyłby >się bardziej albo "pogdybał" mocniej, >natomiast odpowiedzialność za słowo go powstrzymuje. Alternatywą jest mówienie o rzeczach oczywistych. To nic nie daje. Rozważania Słowa Bożego też muszą się trzymać jakichś granic. Bo tu też można powiedzieć coś za dużo. Bywa, że czasem jakieś spięcie lub zderzenie z kimś daje impuls do dobrych przemyśleń, poszukiwań i wniosków. Bo człowiek musi się zastanowić nad swoją (albo czyjąś) nieadekwatną reakcją na słowo. Coś tam sprawdzić, może jednak się myliłem? Nieprzekraczalną granicą jest kultura i nieobrażanie ani atakowanie rozmówcy nawet w subtelny sposób. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
mader1 Re: Węcławski 12.03.09, 12:22 Coś tam sprawdzić, może jednak się > myliłem? Nieprzekraczalną granicą jest kultura i nieobrażanie ani > atakowanie rozmówcy nawet w subtelny sposób. To dlatego jasnej i oczywistej odpowiedzi nie ma... Za każdym razem wątpliwości. Wiele razy kasowaliśmy, na prośbę piszących, osobiste wątki - bo jednak po czasie ktoś uznał, że choć prawda, choć teoretycznie ciekawe, ale... dotyka też bliskich, przyjaciół. Ta nieprzekraczalna granica... Niby jest jasna, ale przy różnej wrażliwości to, co ktoś uważa za rzeczowy argument, inny odbiera jako atak. To, co dla jednego jeszcze obojętne, w innym wzbudza sprzeciw... Nie jest łatwo dyskutować ))) Odpowiedz Link
otryt Mleko się już wylało:-))) 12.03.09, 13:32 mader1 napisała: >natomiast odpowiedzialność za słowo go powstrzymuje. >Bo ono idzie w świat. No niestety, poszło w świat. Mleko się już wylało. Pisałem kilka dni temu o przekupkach na jarmarku dyskutujących zagadnienia teologiczne. I proszę, Tygodnik Powszechny w dzisiejszym najnowszym wydaniu powtarza to samo prawie słowo w słowo. Widać jak szybko słowo się rozprzestrzenia. I ta zaraza przeze mnie posiana już niedługo ogarnie całą Polskę. Co gorsza cały artykuł napisany jest w podobnym duchu, co moja wypowiedź. Piszę parę godzin wcześniej, że mówienie rzeczy oczywistych nic nie daje, a TP już za chwilę cytuje słowa Stefana Wilkanowicza: "Często z kościoła wychodzę z przekonaniem, że kazanie było tak banalnie słuszne, że nie zapamiętałem z niego ani słowa." To prawie pewne, że ten wątek założony przez Ismę o TP musieli czytać, co o nich myślimy? Szkoda, że nie przeczytali jak to w innych wątkach wielu z nas krytykowało występującą nierzadko w publikacjach tzw. postać anonimowego teologa (zaznaczyłem gwiazdkami w cytowanym tekście). Dobrze, że wątek o „Gościu Niedzielnym” nie powstał, bo już się specjalni wysłannicy szykowali, ale Isma dzielnie dała im odpór. Oto link do artykułu w TP i niektóre cytaty: tygodnik.onet.pl/32,0,22975,3,artykul.html "– Biskupi często traktują wydziały teologiczne jak szkołę zawodową, która ma im dać robotników (winnicy Pańskiej, oczywiście) – ***opowiada anonimowo teolog ***, ksiądz z wyższym stopniem akademickim. Ci, którzy się nie wychylają, mają przed sobą dalszą karierę. Pytający są spychani na margines. Efekt jest taki, że teologowie, którzy nie przywykli mierzyć się z wielkimi pytaniami, później milczą przy debacie o in vitro – twierdzi nasz rozmówca. – Kiedyś o problemach teologicznych rozmawiało się na jarmarku, ale odkąd panuje przykazana odgórnie jednomyślność (często przechodząca w bezmyślność), teologia oderwała się od życia. A kryzys teologii zawsze jest kryzysem Kościoła. Efekt: księża stają bezradni wobec życia wiernych, bo niektórych pytań po prostu sami boją się zadać, a niektóre traktują jako zamach na ortodoksję. Skutki bywają bolesne, zwłaszcza w konfesjonale. W ocenie rozmówcy „TP” tematy prac doktorskich i habilitacyjnych pokazują, że w Polsce panuje teologia, która wyważa dawno otwarte drzwi. Brak prawdziwych sporów (jedyny znaczący dotyczył poglądów ks. Wacława Hryniewicza na temat nadziei zbawienia dla wszystkich) sprawia, że źródło zamiast tryskać z mocą, leniwie sączy się ze skały. – A nie trzeba wiele – zapewnia teolog. – Okazją do dyskusji były np. film „Pasja” czy zdjęcie ekskomuniki z lefebrystów. Prawdziwe pytania znikły zasypane tematami zastępczymi: okrucieństwem na ekranie albo antysemityzmem biskupa." Odpowiedz Link
mader1 Re: Mleko się już wylało:-))) 12.03.09, 14:04 Myślisz, że ONI nas śledzą ? )))) To dobrze. Odpowiedz Link
a_weasley Anonimowy i nieanonimowy teolog 12.03.09, 14:17 Otryt napisał: > Szkoda, że nie przeczytali jak to w > innych wątkach wielu z nas krytykowało > występującą nierzadko w publikacjach > tzw. postać anonimowego teologa <ciach> >> – Biskupi często traktują wydziały >> teologiczne jak szkołę zawodową, >> która ma im dać robotników (winnicy >> Pańskiej, oczywiście) – >> ***opowiada anonimowo teolog ***, To samo mówił kilkanaście co najmniej lat temu teolog, którego nazwisko mogę wymienić, bo już nie żyje. Ściśle biorąc mówił, że seminarium duchowne to jest obecnie "technikum teologiczne". Nazywał się Józef Tischner. Odpowiedz Link
otryt Re: Anonimowy i nieanonimowy teolog 12.03.09, 14:49 a_weasley napisał: > Ściśle biorąc mówił, że seminarium duchowne > to jest obecnie "technikum teologiczne". > Nazywał się Józef Tischner. Od czasów Tischnera technikum zmieniło się w zawodówkę. Brakuje mi Tischnera. Dobrze, że choć książki zostały, zawsze znajduję tam coś ciekawego, co mi dawniej umknęło. Odpowiedz Link
minerwamcg Równomierność 06.03.09, 12:54 Dyskusja jak najbardziej, natomiast z tą "równomiernością" to bywa różnie. Dlatego nie jestem pewna, czy dobrym pomysłem jest oddanie w Tygodniku głosu byłemu księdzu byłemu Węcławskiemu, który jakże niedawno na tych samych łamach każdym słowem dawał wyraz swojej wiary. Rozumiem ludzki dramat a w przypadku tej osoby boleję nad nim szczególnie, nie widzę jednak powodu, żeby zdanie człowieka tkniętego dramatem utraty wiary i zaprzeczającemu temu, co do niedawna głosił, miało być równorzędnym głosem w dyskusji... Przepraszam za porównanie, ale dla mnie to jest tak, jakby ktoś zapisał majaczenia ciężko chorego, a potem napisał do nich artykuł polemiczny, rozpoczynając debatę czy rzeczywiście księżyc zrobiony jest z sera edamskiego czy może myszy lęgną się ze słomy i brudnej wody. Równoważność zdań i poglądów w obrębie dyskusji - owszem, bo tylko w ten sposób jest szansa na uczciwą rozmowę. Z drugiej strony jednak nie powinno być wątpliwości, jaki w danej sprawie jest pogląd redakcji i czyje nauczanie ona reprezentuje. Odpowiedz Link
otryt Re: Równomierność 06.03.09, 13:21 minerwamcg napisała: >Przepraszam za porównanie, ale dla mnie to jest tak, jakby ktoś >zapisał majaczenia ciężko chorego, a potem napisał do nich artykuł >polemiczny, Porównanie dobre a taka polemika rzeczywiście bez sensu. Pokazanie jednak historii choroby obok zapisu majaczenia może być wielce kształcące. Antoni Kępiński swoją "Schizofrenię" ilustrował rysunkami tworzonymi przez chorych, zwracając uwagę na pewne wspólne cechy charakterystyczne. Wielu ludzi poddawanych jest mobbingowi. Najpierw się dręczy kogoś przez całe lata, a później stwierdza, że się do pracy nie nadaje. Najpierw wstrzykuje się w żyły belladonnę a później wyśmiewa, że gościu bredzi. I często robią i jedno i drugie, ci sami ludzie, komentując z satysfakcją: "Widzicie, już dawno to mówiłem!" Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Równomierność 06.03.09, 20:42 > Pokazanie > jednak historii choroby obok zapisu majaczenia może być wielce > kształcące. Antoni Kępiński swoją "Schizofrenię" ilustrował > rysunkami tworzonymi przez chorych, zwracając uwagę na pewne > wspólne cechy charakterystyczne. Super, ale my tu o Bohunie, nie o gruszkach. Tygodnik nie potraktował historii Węcławskiego jako pretekstu do studium o utracie wiary (zresztą IMHO byłoby to wobec wspomnianego wyjątkowe świństwo), tylko jako pretekst do rozmowy o bóstwie Chrystusa. Kępiński nie miał wątpliwości, że jego pacjenci są zaburzeni i takiej wątpliwości czytelnikowi nie pozostawiał. Nie wchodził z nimi w spór czy krasnoludki, które chorzy widzą, mają po pięć czy po dwadzieścia pięć centymetrów i czy ich czapeczki mają pompony czy nie. Odpowiedz Link
kann2 Re: A jakie POWINNO być idealne pismo waszym zdan 05.03.09, 15:17 A niekoniecznie warunkuje. Takie są np. przepisy o szkołach katolickich: Kan. 803 - § 1. Szkołę wtedy uważa się za katolicką, gdy jest kierowana przez kompetentną władzę kościelną albo kościelną osobę prawną publiczną, albo za katolicką została uznana przez władzę kościelną dokumentem na piśmie. § 3. Żadna szkoła, chociażby w rzeczywistości była katolicka, nie może nosić nazwy szkoła katolicka bez zgody kompetentnej władzy kościelnej. A zatem musi być wyraźna zgoda na uzywanie w nazwie przymiotnika "katolicki" Gorzej z kolejnymi pytaniami. O szkole prawo mówi tak: § 2. W szkole katolickiej nauczanie i wychowanie powinny się opierać na zasadach chrześcijańskiej doktryny. Wykładowcy mają się odznaczać zdrową nauką i prawością życia. W przypadku pism, sądzę że mozna wyciągnąć jakieś wnioski z dokumentu Kongeracji Nauki Wiary www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_2_28.html 15. Wydawnictwa zależne od instytucji katolickich § 1. Wydawnictwo, które zależy od instytucji katolickich (Diecezje, Instytuty zakonne, Stowarzyszenia katolickie itd.) ma szczególną odpowiedzialność na tym polu. Jego działalność powinna rozwijać się w harmonii z doktryną Kościoła i w komunii z Pasterzami, w posłuszeństwie przepisom kanonicznym, uwzględniając także specjalny związek, który łączy je z autorytetem kościelnym. Wydawcy katoliccy niech nie publikują pism, które nie posiadałyby zezwolenia kościelnego, jeśli jest zalecone. § 2. Wydawnictwa zależące od instytucji katolickich powinny być przedmiotem szczególnej troski ze strony miejscowych Ordynariuszów, by ich publikacje zawsze były zgodne z doktryną Kościoła i przyczyniały się skutecznie dla dobra dusz. § 3. Biskupi mają obowiązek zabronić, by w kościołach były wystawiane lub sprzedawane publikacje, dotyczące zagadnień wiary lub moralności, które nie otrzymałyby zezwolenia lub aprobaty kościelnej (por. Kan. 827, § 4). A co to znaczy "w harmonii z doktryną Kościoła i w komunii z Pasterzami"? Trudno ustalić ścisłe kryteria. Na temat komunii kościelnej to strasznie dużo napisano. Pewne wskazówki podaje Jan Paweł II w adhortacji "Christifidelus laici" 30. Konieczność istnienia wyraźnych i ścisłych kryteriów oceny i uznania zrzeszeń laikatu, określanych także jako „kryteria charakteru kościelnego”, rozumiana jest zawsze w perspektywie dobra komunii i misji Kościoła, a więc nie należy w niej widzieć ograniczenia wolności zrzeszania się. Należy przyjąć następujące podstawowe kryteria określenia charakteru każdego bez wyjątku zrzeszenia osób świeckich w Kościele: — Stawianie na pierwszym miejscu powołania każdego chrześcijanina do świętości, które objawia się „w owocach łaski, które Duch rodzi w wiernych” i polega na dążeniu do osiągnięcia pełni chrześcijańskiego życia i doskonałości miłości. W myśl tej zasady wszystkie bez wyjątku zrzeszenia laikatu starają się coraz bardziej spełniać w Kościele rolę narzędzia świętości oraz „akcentują i wysuwają na pierwsze miejsce u swych członków ściślejszą łączność między życiem praktycznym a wiarą”.. — Odpowiedzialność w wyznawaniu wiary katolickiej, wyrażająca się w tym, że przyjęcie i przepowiadanie prawdy o Chrystusie, Kościele i człowieku odbywa się zgodnie z jej autentyczną interpretacją Nauczycielskiego Urzędu Kościoła. Każde więc stowarzyszenie skupiające ludzi świeckich winno być miejscem głoszenia wiary, przybliżania do wiary i wychowywania w wierze, zawsze z zachowaniem jej pełnej treści. — Świadectwo trwałej i autentycznej komunii znajdujące wyraz w synowskim odniesieniu do papieża, który jest trwałym i widzialnym źródłem jedności Kościoła powszechnego i do biskupa, będącego „widzialnym źródłem i fundamentem jedności Kościoła partykularnego”, przy zachowaniu „wzajemnego szacunku i sprawnej koordynacji wszystkich form apostolstwa w Kościele”. Łączność z papieżem i z biskupem winna się wyrażać w lojalnej gotowości do przyjmowania ich nauki i pasterskich zaleceń. Ponadto, w myśl zasad kościelnej komunii należy uznać w Kościele słuszną wielość form stowarzyszeń laikatu, troszcząc się równocześnie o to, by ożywiała je zawsze gotowość do wzajemnej współpracy. — Zgodność z apostolskim celem Kościoła i udział w jego realizacji, czyli w ewangelizacji i uświęcaniu ludzi oraz urabianiu na modłę chrześcijańską ich sumienia, by w ten sposób przepoić duchem ewangelicznym różne społeczności i środowiska.. Wymaga to, by zrzeszenia laikatu, wszystkie razem i każde z osobna, pogłębiały swoje zaangażowanie misyjne stając się w coraz większym stopniu podmiotem nowej ewangelizacji. — Zaangażowana obecność w ludzkiej społeczności, będąca zawsze — w świetle społecznej nauki Kościoła — służbą na rzecz pełnej godności człowieka. Znaczy to, że zrzeszenia świeckich wnosząc do społeczeństwa żywe świadectwo uczestnictwa i solidarności, sprzyjają umacnianiu w nim zasad sprawiedliwości i braterstwa. www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/christifideles.html A tak po prostu: komunia z pasterzami Kościoła jest wtedy, kiedy pasterz nie ma powodów do zdenerwowania. Owieczki się pasą, psy je pilnują, pasterz pali fajkę. Odpowiedz Link
isma Re: A jakie POWINNO być idealne pismo waszym zdan 05.03.09, 15:24 Nie lubie psow! Z wyrazna zgoda to mialam na mysli, ze najpierw wladza koscielna musi merytorycznie ocenic, czy cos jest "katolickie", a potem formalna zgode wydac. Albo uprzednio wydana - cofnac. Czyli i tak zawsze pkt 1 jest do odrobienia. Te przyklady, ktore przytoczyl Sunday, sa charakterystyczne, no. Bo w teorii to ja wiem. Gorzej w praktyce. Odpowiedz Link
sunday Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 14:08 > Przy wszystkich wadach, to chyba jedyne miejsce, > gdzie nie bano się trudnych pytań i odważnych dyskusji. To prawda. Jednak przykro, że te trudne pytania stawały się coraz bardziej przewidywalne. A odważne dyskusje coraz mniej konstruktywne (to wciąż, mam nadzieję, uwaga na wyrost). Odpowiedz Link
nati1011 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 14:14 no tak, dyskusję tez mozna ukierunkowac w założony z góry kierunek Odpowiedz Link
chrust5 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 14:44 Otoz to. Ja czytam co prawda bardzo nieregularnie (trojka malenstw :- ), ale to, co w nim lubie, to to, ze sie o roznych sprawach dyskutuje. Powiedzialabym, ze jest inny niz bywal dawniej, ale tez ciekawy. P.S. Poczytuje sobie za zaszczyt, ze moj niewinny poscik wywolal kolejny. To nie jest takie latwe, jak by sie wydawalo Odpowiedz Link
isma Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 14:57 No, inny, inny, ale co jest inne? Ciekawe, czy mamy podobne obserwacje. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 15:27 Co jest inne? Wydaje mi się, że dużo dalej została przesunięta granica tego, co można kwestionować nie przestając być katolikiem. Bo co innego dyskusja na zasadzie "rozmawiamy teoretycznie", a co innego obrona - a czasem wręcz pochwała - relatywizmu moralnego. Refleksję nad tym, jak trudno bywa obronić w życiu chrześcijanina równanie 2x2=4 zastępuje chwilami refleksja czy aby 2x2 nie może się równać pi czwartych, pierwiastek z alfa albo mediana z ostatnich 17 głosowań Komisji Europejskiej. Poza tym... "Pismo społeczno-kulturalne" do pewnego czasu jednak promowało kulturę wysoką. Także lansowało rzeczy niepopularne, a wartościowe. Popkulturą zajmowało się z uwagą, ale raczej w formie opisu zjawisk społecznych, pomagając zrozumieć ich pochodzenie i mechanizmy rządzące wytwarzaniem i odbiorem kultury masowej. Teraz tych niepopularnych a wartościowych jakby mniej, popkulturę lansuje się w sposób niewiele się różniący od innych pism, refleksji jak na lekarstwo. No i coraz dziwniejszy dobór dyskutantów. Dawniej słysząc znane z Tygodnika nazwisko myślało się "to musi być mądry facet, w Tygodniku go drukowali" - a dzisiaj "to ten palant który się wygłupił w Tygodniku >kontrowersyjnymi< dywagacjami". Odpowiedz Link
isma Tygodnik POPrzechny 05.03.09, 15:33 O, tak. Pamietam, jak kiedys z rosnacym zdumieniem w kolejnych tygodniach otwieralam nowy numer TP i czytalam (znowu) o Second Life. Jeden numer, drugi, trzeci... Odpowiedz Link
nati1011 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 15:43 > No i coraz dziwniejszy dobór dyskutantów. Dawniej słysząc znane z > Tygodnika nazwisko myślało się "to musi być mądry facet, w Tygodniku > go drukowali" - a dzisiaj "to ten palant który się wygłupił w > Tygodniku >kontrowersyjnymi< dywagacjami". Nie mam aż takiej dobrej pamięci, ale ostatnio (kilka lat) było parę kwiatkó w TP, które mi mocno zgrzytały miedzy zębami. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 17:40 TP czytuję co jakiś czas w internecie. DO pewnego momentu nie kupowałam, bo przeszkadzał mi format, a i teraz nie zawsze cały numer jest dla mnie ciekawy. W zasadzie nie trafiłam na sytuację, gdzie nie zgadzałabym z linia pisma i nie wiem, co Was mogłoby w niej urazić. Mam mieszane uczucie, co do tej "katolickości". Bo jakoś układałabym w tej kwestii w zasadzie tylko pisma religijne w stylu "Z życia naszej parafii". A jeśli pismo ma być o czymś niereligijnym - powiedzmy o motoryzacji - to powinno być rzetelne, fachowe i dostępne dla osób różnych wyznań. Odpowiedz Link
isma Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 18:02 No nie, chwileczke - moze byc pismo "dostepne dla osob roznych wyznan", naturalnie. Rowniez w takim sensie, ze nie tylko katolickie poglady prezentujace. Pytanie tylko, po co ono samo sie wtedy chce nazywac "katolickim". Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 06.03.09, 12:21 Halt, muzyka. Bo albo robimy pismo katolickie, ale dostępne dla wszystkich chrześcijan (redagowane z katolickiego punktu widzenia, ale uwzględniające także poglądy innych wyznań), albo ogólnochrześcijańskie, tylko wtedy pojawia się mnóstwo pytań w rodzaju jaki procent innych wyznań ma być reprezentowany w redakcji, czyim poglądom przyznać szpaltę a czyim dwie, i czy wspólny front redakcji ma się opierać na kerygmacie wspólnym wszystkim chrześcijanom, i jak go ostatecznie ustalić, bo z tym też nie ma pełnej jasności. Jak dla mnie, Tygodnik powinien być katolicki, bo jako taki został założony, takie było zamierzenie jego twórców i jako taki przez te wszystkie lata sprawdził się i funkcjonował. Miał być pismem dla katolickiej inteligencji - i nim był, tym większa radość, że znajdywali w nim coś dla siebie także myślący chrześcijanie innych wyznań. Kiedy teraz z niejasnych przyczyn próbuje być pismem dla wszystkich, istnieje ryzyko, że stanie się pismem dla nikogo. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 18:22 > Mam mieszane uczucie, co do tej "katolickości". Bo jakoś układałabym w tej > kwestii w zasadzie tylko pisma religijne w stylu "Z życia naszej parafii". A > jeśli pismo ma być o czymś niereligijnym - powiedzmy o motoryzacji - to powinno > być rzetelne, fachowe i dostępne dla osób różnych wyznań. ok tylko pismo o samochodach nie powinno mienić sie: katolickim Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 19:47 nati1011 napisała: > > A jeśli pismo ma być o czymś niereligijnym - powiedzmy o > > motoryzacji - to powinno być rzetelne, fachowe i dostępne dla > > osób różnych wyznań. > > ok tylko pismo o samochodach nie powinno mienić sie: katolickim No właśnie - to byłoby trochę absurdalne i dlatego dla mnie pismo katolickie to pismo traktujące o wewnętrznych sprawach katolicyzmu. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 18:23 a jeżeli już pisze o sprawach wiary, to ja bym chciała wiedzieć JAKIEJ? czy to św. Jehowy, katolicy czy prawosławni Odpowiedz Link
sulla OT z anegdotką 05.03.09, 20:49 O właśnie tu mi się pojawia znowu pytanie o pismo CHRZEŚCIJAŃSKIE. Nie katolickie, prawosławne czy protestanckie. Ciekawa jestem, czy to dałoby się zrobić, czy też jednak te różnice są naprawdę tak nie do pogodzenia. Swoją drogą mi się przypomniało, moja koleżankę prawosławną raz zapytało dziewczę z pracy: "Jesteś prawosławna? To w co wy wierzycie?" To dziewczę było też przekonane, że Żyd to jest obraźliwe słowo Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: OT z anegdotką 06.03.09, 15:02 sulla napisała: > To dziewczę było też przekonane, że Żyd to jest obraźliwe słowo Co w tym dziwnego? Wiele osób zostaje na poziomie inteligencji dzieciaka w wieku młodszopodstawówkowym z podwórka, a tam powszechnie się słyszy wyzwiska "ty żydzie" czy "nie bądź żydem". Odpowiedz Link
sulla Re: OT z anegdotką 06.03.09, 15:18 dominikjandomin napisał: > sulla napisała: > > > > To dziewczę było też przekonane, że Żyd to jest obraźliwe słowo > > Co w tym dziwnego? Wiele osób zostaje na poziomie inteligencji dzieciaka w wiek > u > młodszopodstawówkowym z podwórka, a tam powszechnie się słyszy wyzwiska "ty > żydzie" czy "nie bądź żydem". Może i tak, nie mniej nadal mnie to dziwi, zwłaszcza w ustach studentki jednej ze sławniejszych stołecznych uczelni. Dziewczę to również parę miesięcy przed swoim kościelnym ślubem nie było pewne, jakiego jest wyznania. Nie wiedziało, jak "to się dokładnie nazywa". Odpowiedz Link
minerwamcg Re: OT z anegdotką 06.03.09, 20:50 Sulla napisała: > Może i tak, nie mniej nadal mnie to dziwi, zwłaszcza w ustach > studentki jednej ze sławniejszych stołecznych uczelni. > Dziewczę to również parę miesięcy przed swoim kościelnym ślubem > nie było pewne,jakiego jest wyznania. Nie wiedziało, jak "to się > dokładnie nazywa". A zobaczże sobie wątek Verdany o Sobieskim Przestaniesz się dziwić kretynizmom, jakie jest w stanie wyprodukować mózg studenta. Niestety, żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo być takim durniem, jakim mu się podoba. To nie jest karalne. Choć czasem powinno. Odpowiedz Link
a_weasley Re: OT z anegdotką 07.03.09, 11:32 Sulla zacytowała: > "nie bądź Żydem" Onego czasu istota w danym momencie 21-letnia, poglądów liberalnych, absolwentka RSL (Renomowane Stołeczne Liceum), gdym się próbował rozliczyć z nią w jej ocenie zbyt skrupulatnie, wypaliła: - W porządku! Jak Żyd, to Żyd! i przedstawiła mi swoją wersję rozliczenia, skrupulatną do upierdliwości. Zajeżyłem się wtedy potężnie, z drugiej strony jednak skądś się to wzięło, podobnie jak powiedzenie "kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi" (zasada skądinąd wcale niegłupia). Pewnym narodom przypisuje się skłonność do pewnych zachowań (podobnie jak pewnym grupom zawodowym - "klnie jak szewc/szofer", "lekarskie pismo"), niekiedy samych w sobie moralnie obojętnych (skrupulatność w sprawach finansowych można uważać za zaletę, a to, że wśród polskich gojów nie jest i nigdy nie była w cenie, to inna historia). A skąd to się bierze, można się zastanawiać. I jakkolwiek by się inna grupa etniczna mogła czuć urażona, czasownik "cyganić" i pochodne też nie wziął się z powietrza. Nieprzypadkowo młotek bywa nazywany "ruskim kluczem" lub "ruskim śrubokrętem", a obronę cywilną nazywano "czeskim wojskiem", nie zaś na odwrót. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 06.03.09, 12:41 > Mam mieszane uczucie, co do tej "katolickości". Bo jakoś > układałabym w tej kwestii w zasadzie tylko pisma religijne w > stylu "Z życia naszej parafii". Na to zdecydowanie nie ma zgody. Katolik to nie tylko świadomy uczestnik życia parafialnego, zaangażowany w sprawę pomocy charytatywnej, grupy modlitewnej, gazety parafialnej i dywanu do zakrystii. To także katolicki teolog, myśliciel, pisarz, człowiek kultury, biznesmen, społecznik i wreszcie, Boże odpuść, polityk. To wszystko są albo powinni być ludzie, którzy swojej działalności, także tej pozareligijnej, jak biznes czy architektura krajobrazu, nie chcą przeżywać w oderwaniu od swojego katolicyzmu, bo jest on integralną częścią ich życia. Dlatego uważam, że pismo "społeczno- kulturalne" ma święte prawo być "katolickie". Religia to coś, co urzeczywistnia się w ludzkim życiu także, a nawet przede wszystkim po wyjściu z kruchty. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 06.03.09, 21:39 minerwamcg napisała: > > Mam mieszane uczucie, co do tej "katolickości". Bo jakoś > > układałabym w tej kwestii w zasadzie tylko pisma religijne w > > stylu "Z życia naszej parafii". > > Na to zdecydowanie nie ma zgody. Katolik to nie tylko świadomy > uczestnik życia parafialnego, zaangażowany w sprawę pomocy > charytatywnej, grupy modlitewnej, gazety parafialnej i dywanu do > zakrystii. To także katolicki teolog, myśliciel, pisarz, człowiek > kultury, biznesmen, społecznik i wreszcie, Boże odpuść, polityk. To > wszystko są albo powinni być ludzie, którzy swojej działalności, > także tej pozareligijnej, jak biznes czy architektura krajobrazu, > nie chcą przeżywać w oderwaniu od swojego katolicyzmu, bo jest on > integralną częścią ich życia. Ale czy "katolicka architektura krajobrazu" różni się czymś od zwykłej "architektury krajobrazu" ? Ja w takich kwestiach nie czuję potrzeby korzystania z mediów specyficznie katolickich. I mam wątpliwości co do tej polityki. Bo pismo polityczno - katolickie, albo będzie pisany dla katolików popierających partię A i tym samym niestrawny dla katolików popierających partię B, albo odwrotnie. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 06.03.09, 22:39 magdalaena1977 napisała: > I mam wątpliwości co do tej polityki. Bo pismo polityczno - katolickie, albo > będzie pisany dla katolików popierających partię A i tym samym niestrawny dla > katolików popierających partię B, albo odwrotnie. Ale politycy kształtuja wiele dziedzin naszego życia.. Ja bym chciała by przynajmniej nie były sprzeczne z moją wiarą. > Ale czy "katolicka architektura krajobrazu" różni się czymś od zwykłej > "architektury krajobrazu" ? > Ja w takich kwestiach nie czuję potrzeby korzystania z mediów specyficznie > katolickich. ekonomia nie jest katolicka czy islamska, ale już moralnośc, etyka - zwiazana z biznesem, jak najbaardziej. To samo moze być z każdą dziedziną. Zobacz nawet głupi program telewizyjny. Poszukaj w kiosku takiego bez reklamy sex telefonów... Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 07.03.09, 02:10 nati1011 napisała: > Zobacz nawet głupi program telewizyjny. Poszukaj w kiosku > takiego bez reklamy sex telefonów... Ja kupuję w piątki Gazetę Wyborczą z dodatkiem Gazeta telewizyjna. Właśnie przejrzałam i są same przyzwoite reklamy - ubezpieczenia, herbata, kocioł, IKEA, najwyżej piwo. Żadnych sekstelefonów. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 18:44 W ogóle nie czytuję żadnej prasy. Swego czasu czytałam L'Osserwatore Romano i lubiłam. Najbliższy z wielu powodów jest mi Gość Niedzielny. Ale nie lubię jak piszą tam o doniesieniach naukowych, bo bez sensu to wychodzi. I nie cierpię zjadliwego tonu Kucharczaka, jego pogardy dla osób wierzących choć trochę inaczej niż on. Odpowiedz Link
nati1011 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 19:11 a ja lubie Kucharczaka - choć faktycznie bywa ostry. Ale tak mało ludzi pisze dziś w gazetach, zę białe jest białe a czarne czarne Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 06.03.09, 09:26 Wiesz, czasem ważne jest nie tylko CO się mówi, ale też JAK. Uważam, że ten poziom nie przystoi chrześcijaninowi Odpowiedz Link
11.jula Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 07.03.09, 18:01 Ja również lubię Kucharczaka, przymierzam się do zakupu jego książki. Mówi bez owijania w bawełnę, prosto z mostu i to mi się u niego podoba Odpowiedz Link
maadzik3 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 05.03.09, 20:14 W Polsce czytywalam chetnie (a podobnie jak Sulla luteranka jestem, teraz nie mam dostepu. Generalnie bardzo lubialam choc naturalnie nie ze wszystkim sie zgadzalam (pismo - zwlaszcza z artykulami do przemyslenia - z ktorym bym sie w pelni zgadzala dopiero byloby niestrawne Odpowiedz Link
chrust5 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 06.03.09, 09:56 A dlaczego nie skorzystasz z internetowego e-Tygodnika? Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 06.03.09, 22:25 TP? Prenumerujemy od 30 lat. I wiecie - jeśli Tygodnik jest "postępowy" albo "libertyński", to aż strach zajrzeć do innych dzienników i czasopism katolickich... Odpowiedz Link
a_weasley Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 07.03.09, 11:20 rycerzowa napisała: > I wiecie - jeśli Tygodnik jest "postępowy" > albo "libertyński", to aż strach > zajrzeć do innych dzienników i czasopism > katolickich... Dziennika katolickiego rozumianego ortodoksyjnie to OIW nie ma w Polsce żadnego (może szkoda). Rozumiem więc, że chodzi również o pisma katolickie w takim sensie, w jakim katolicki jest TP czy NDz (a także w przeszłości "Za i przeciw", "Zorza", "WTK" i wszystkie te okropne paxowskie wymysły). Które z nich są zatem na lewo od TP? A czy jest postępowy? Dla mnie pismo, w którym krytykę (pardon, opluwanie) rewolucji francuskiej albo dąbrowszczaków wspomina się jako oczywiste i bezdyskusyjne zło, jest zdecydowanie postępowe. Odpowiedz Link
mader1 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 12.03.09, 14:09 kiedyś czytałam często - no bardzo go lubiłam, potem coraz rzadziej, teraz tylko wybrane artykuły. Sam tygodnik - jako całość- już nie jest " mój", natomiast wybrane artykuły ciągle bywają " moje" aż do bólu. No ale jest ich za mało. Odpowiedz Link
otryt Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 12.03.09, 15:30 Za komuny TP był chyba jedynym pismem społeczno-kulturalno- religijnym w miarę niezależnym od władzy. Reprezentował najwyższy poziom intelektualny, przedstawiał szerokie spektrum poglądów i autorów z najwyższej półki. Pisywali tam tak różni: Stefan Kisielewski i Ryszard Bugaj. Najbardziej lubiłem czytać biblijne komentarze Tadeusza Żychiewicza, nie opuściłem żadnego tekstu Tischnera, lubiłem Malińskiego, Życińskiego, Szumańską. Byłem szczęśliwy, gdy w 1984 roku udało mi się załatwić prenumeratę. TP w jakimś stopniu ukształtował moje myślenie. Przez 3 lata czytałem wszystko od deski do deski. Ale to się skończyło, w 1987 zrezygnowałem z prenumeraty. Po słynnym artykule prof. Jana Błońskiego TP stał się monotematyczny. Przez cały rok (i dłużej) wałkowali na okrągło temat polskiego antysemityzmu. Potem tylko wyrywkowo zaglądałem i tylko wybrane artykuły, jednak z każdym rokiem było coraz gorzej. Tamte ponure lata 80-te były pod pewnym względem cudowne. Wokół TP skupiały się przeróżne środowiska niechętne rządzącym komunistom. Wydawało się, że panuje jedność pomimo całej różnorodności. Podobną jedność obserwowaliśmy w Kościele, gdzie różne nurty i środowiska, znalazły schronienie, gdzie wspólnie się spotykały, modliły i prowadziły dialog. Świetnie przypomniał to film o księdzu Popiełuszce. Wszyscy byli razem: robotnicy, inteligencja, duchowieństwo. Ta jedność przyniosła sukces 4 czerwca 1989. Ale już w tym historycznym dniu zauważyłem, że będący dotąd w jedności zwycięzcy zaczęli się dzielić i po wyważeniu bramy dawnego ustroju, zaczęli odtąd iść już każdy inną drogą. Środowisko TP nie było wyjątkiem. Przez całe lata korzystało z autorytetu i ochrony KK i w jakimś stopniu na jego plecach dojechało do przystanku 1989. Podobnie jak GW wyrosła na autorytecie ruchu Solidarność, aby po stosunkowo krótkim czasie reprezentować zgoła odmienne interesy i poglądy niż członkowie tego związku. TP nie potrzebował już ani ochrony ani autorytetu Kościoła, dlatego poglądy na jego łamach publikowane w coraz mniejszym stopniu były poglądami katolików, choć chyba nigdy nie przekroczyli granicy, która zmusiłaby KK do odebrania przymiotnika „katolicki”. Najbliżej odebrania tego przymiotnika byli chyba na początku lat 90-tych, gdy toczyła się publiczna dyskusja nad ochroną życia poczętego, zakończona przyjęciem obowiązującej do dziś ustawy antyaborcyjnej. Do postawy TP w tej sprawie było wtedy sporo zastrzeżeń. TP pozostał jednak przez cały ten czas ważnym pismem opiniotwórczym, opisującym świat z pewnej odmiennej niż inne tytuły perspektywy. Stawia ważne pytania, daje do myślenia, choć nie zawsze się z nim zgadzam a Ewa Szumańska, tak kiedyś przeze mnie podziwiana, straciła do reszty moją sympatię. Dziś na rynku wydawniczym mamy mnóstwo świetnych tytułów. Pojawiła się konkurencja na rynku idei. Nie wyobrażam sobie, abym przez 30 lat był wiernym czytelnikiem jednego pisma. Musiałbym zmienić nazwisko i zamiast Robert Kowalski nazywać się Tygodnik Powszechny, Gazeta Wyborcza, Radio Maryja, Gazeta Polska. To byłaby straszna wizja, jak z koszmarnego snu Sulli. Nie utożsamiam się do końca z żadnym z tych tytułów. Nie biorę całego pakietu, jaki proponują. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 12.03.09, 16:16 Otryt dicit: > Środowisko TP nie było wyjątkiem. Przez całe lata korzystało z > autorytetu i ochrony KK i w jakimś stopniu na jego plecach > dojechało do przystanku 1989. Bez przesady. Tyleż Kościół zrobił dla Tygodnika, co Tygodnik dla Kościoła, nikt tu na niczyich plecach nie jechał. Jedni dawali autorytet i ochronę, drudzy wsparcie intelektualne i do tego przystanku dowędrowali razem, też skądinąd nie zawsze w przykładnej zgodzie. > TP nie > potrzebował już ani ochrony ani autorytetu Kościoła, dlatego > poglądy na jego łamach publikowane w coraz mniejszym stopniu były > poglądami katolików Zaraz, ale chyba zauważyłeś, że po pierwsze po drodze zmieniła się sytuacja Kościoła, i z jego "autorytetu i ochrony" korzystać już nie było ani po co ani jak, przeciwnie, za niektóre jego uczynki i decyzje przychodziło świecić oczami, a po drugie, zmieniła się rola katolickiego pisma - niekonieczne już stało się utrzymywanie wspólnego frontu, natomiast sytuacja wielkim głosem domagała się wyjaśnienia i doprecyzowania (a czasem oceny) pewnych postaw, sposobów myślenia, trudnych kwestii, dotąd odkładanych "na po komunie". > Dziś na rynku wydawniczym mamy mnóstwo świetnych > tytułów. Zazdroszczę optymizmu. Podzielić nie mogę. > Nie wyobrażam > sobie, abym przez 30 lat był wiernym czytelnikiem jednego pisma. Wierność nie wyklucza krytycyzmu. Bezkrytycznym czytelnikiem - o tak, toby mi się nie podobało. Ale wiernym? W domu moich rodziców przez 40 lat czytało się "Dziennik Polski", mama i brat czytają go dalej, my - jak nie zapomnimy opłacić prenumeraty Raz nas cieszył, raz wkurzał, ale był i jest nasz, ze wszystkimi wadami i zaletami. To samo było z "Przekrojem" do jego niesławnego upadku. A jakoś z naszego domu zmieniłam nazwisko tylko ja, i to nie na żaden tytuł > Nie biorę całego pakietu, jaki proponują. Od tego ma się rozum... Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 12.03.09, 18:20 minerwamcg napisała: > Otryt dicit: > > Dziś na rynku wydawniczym mamy mnóstwo świetnych > > tytułów. > > Zazdroszczę optymizmu. Podzielić nie mogę. O właśnie. Otrycie rzuć jakimś tytułem czasopisma dla katolika inteligenta, który nie ma prawicowych poglądów politycznych. Odpowiedz Link
otryt Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 25.03.09, 13:04 magdalaena1977 napisała: >Otrycie rzuć jakimś tytułem czasopisma dla katolika inteligenta, >który nie ma prawicowych poglądów politycznych. Już rzucam. Miesięczniki: dominikański „W drodze”, jezuicki „Przegląd powszechny”, katolików świeckich „Znak”, „Więź”. Doskonale rozumiem Twoją niechęć do łączenia katolickości i prawicowości. Mnie również to mierzi. Niestety, historycznie się to tak ukształtowało przed wiekami i po dziś dzień ciąży. Przez wiele wieków bardzo silny był sojusz tronu i ołtarza. Szkodziło to misji Kościoła i jego nauczaniu. Jan Paweł II nauczał nas w kwestiach społecznych. Powstała społeczna nauka Kościoła. Czy ktoś ją jeszcze dziś zgłębia? Czy się o tym jeszcze mówi? Kiedyś podczytywałem dyskusje na portalu Christanitas, skupiających katolików o poglądach tradycyjnych (wśród nich znanych publicystów), gdzie bez ogródek katolicką naukę społeczną nazwano socjalistycznym bredzeniem. Jan Paweł II wyciągnął wiele słusznych wniosków z bolesnej historii XIX i XX wieku i zawarł to w swoim nauczaniu. Zamiast uczyć się na błędach, znów chcą nas pchać niektórzy w to samo, co już przerabialiśmy w XIX wieku. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Katolickie pismo spoleczno-kulturalne 12.03.09, 18:18 otryt napisał: > Wszyscy byli razem: > robotnicy, inteligencja, duchowieństwo. Ta jedność przyniosła sukces > 4 czerwca 1989. Ale już w tym historycznym dniu zauważyłem, że > będący dotąd w jedności zwycięzcy zaczęli się dzielić i po wyważeniu > bramy dawnego ustroju, zaczęli odtąd iść już każdy inną drogą. Ale to chyba normalne. Polityka czy kultura ma wiele odcieni i wszyscy nie mogą istnieć w ramach jednego zgodnego frontu. To właśnie komunizm czy faszyzm uważały, że dobry jest system MONOpartyjny. A w okolicach roku 80 i potem przy okrągłym stole bardzo wiele różnych środowisk współdziałało dla wspólnego celu - i to jest super. Ale ci ludzie ciągle mieli różne poglądy i to naturalne, że potem (kiedy zaistniała możliwość pluralizmu) się rozeszli. Odpowiedz Link