maadzik3
06.03.09, 16:54
Wszyscy oczywiscie pamietamy - "Bogu co Boskie, cesarzowi co cesarskie".
Dzisiaj chcialam Was zapytac o to jak rozumiecie te druga czesc - jak w
tytule. Co w dzisiejszych czasach oznacza bycie dobrym obywatelem? Czy
chrzescijanin powinien byc dobrym obywatelem i na czym ma to polegac?
Wolalabym nie utknac na przykladach i niuansach bardzo polskich choc
zrozumiale jest ze wiekszosc naszych rozwazan i przemyslen zwiazana jest z
krajem ktorego obywatelami jestesmy. Chodzi mi o generalne zasady. Czy
placenie podatkow i przestrzeganie prawa to minimalny standard? Czy sa
sytuacje w ktorych nie placenie podatkow (naleznych) mozna uznac za
uzasadnione etycznie? A co z prawem z ktorym sie nie zgadzamy? Czy mamy
moralny obowiazek (nie tylko mozliwosc w miare checi) dazyc do zmiany tego
prawa? I czy to obowiazek wobec Boga, sumienia czy wobec panstwa ktorego
jestesmy obywatelami i powinnismy dazyc do jego ulepszenia?
Czy sluzba wojskowa (obowiazkowa) moze byc unikana jesli jest sprzeczna z
naszym swiatopogladem i czy wszystkimi metodami (we wszystkich sytuacjach)? A
jesli nie jest sprzeczna z sumieniem (tu pewnie bedziemy sie dzielic na
obozy

) czy sa sytuacje kiedy z powodow moralnych nalezaloby takiej sluzby
odmowic nawet narazajac sie na konsekwencje prawne?
Czy jestesmy zobowiazani nie tylko uprawnieni do dzialalnosci spolecznej a
jesli tak jak to dbieracie?
Wreszcie (tu zainspirowala mnie dyskusja o prawie pono sklaniajacym do
zachowan niemoralnych) czy wykorzystywanie prawa zgodnie z jego litera ale w
zlej wierze, sprzecznie z klauzulami ogolnymi jest etyczne - ew. czy zawsze
nie jest etyczne?
Co dla Was w dzisiejszym swiecie oznacza "cesarzowi co cesarskie"?