nati1011
10.03.09, 10:50
Szczecińska kuria wydała list, w którym ostrzega przed korzystaniem
z usług wróżek i uczestnictwem w ezoterycznych imprezach.
Organizatorzy targów "Sydonia" są zaskoczeni
List czytali księża z ambon w zachodniopomorskich kościołach w
minioną niedzielę. Komunikat nawiązuje wprost do zapowiadanych na
najbliższy weekend Targów Medycyny Naturalnej "Sydonia". Od
dziesięciu lat w Szczecinie organizuje je prywatna firma Raj z
Mazowsza. Na stoiskach w hali sportowej przy ul. Narutowicza
urzędują wróżki, sprzedawane są zioła, "kamienie szczęścia",
kadzidełka, prezentują się szkoły medytacji, szamanki, chiromanci,
numerolodzy czy jasnowidze. Co roku odwiedzają je tłumy szczecinian.
"Udział w tego typu spotkaniach, a szczególnie korzystanie z
horoskopów, usług wróżek, bioenergoterapeutów, tzw. uzdrowicieli,
wywoływanie duchów i nabywanie rzekomo magicznych przedmiotów jest
sprzeczne z wiarą katolicką i stanowi grzech przeciwko pierwszemu
przykazaniu: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Gdy
chrześcijanin uprawia tego typu praktyki, wystawia siebie na
niebezpieczeństwo działania złego ducha, którego celem jest zerwanie
więzi z Bogiem" - czytamy tymczasem w kościelnym komunikacie.
- Nie twierdzimy, że grzechem jest samo uczestnictwo w tego typu
imprezie, ale mówimy "uwaga" - wyjaśnia ks. dr Sławomir Zyga z
wydziału duszpasterskiego szczecińskiej kurii. - Targi są tylko dla
nas pretekstem, by przypomnieć, że jeśli ktoś np. wywołuje duchy, to
jest to sprzeczne z pierwszym przykazaniem, jest więc grzechem. Ale
i uczestniczenie w samej imprezie może być pokusą do spróbowania
tego typu praktyk.
Podkreśla, że komunikat powstał dlatego, że "księża i wierni pytali,
dlaczego Kościół w tej sprawie nie zabiera głosu".
Organizator "Sydonii" na kościelny komunikat zareagował nerwowo.
Najpierw nie przebierając w słowach powiedział, co myśli o księżach
i Kościele, potem tłumaczył:
- Ja jestem głęboko wierzący, ale wierzę w Boga, nie w księży - mówi
Bogumił Skulski, menedżer firmy Raj. - Jestem bioenergoterapeutą i
pomagam ludziom. To, co mówi Kościół w tym komunikacie, nie ma dla
mnie w ogóle znaczenia. Niech księża siebie pilnują.