Obóz Jezusa - czy znacie ten film?

13.03.09, 01:16

Jestem ciekawa Waszej opinii, gdyż recenzje sa krytyczne
(www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?
wi=44981&strona=dvd)
i sam film rzeczywiście wzbudza kontrowersje, ale może znajda się
głosy osób, które znają bliżej arkana kościoła ewangelikalnego, i
będą mogły wytłumaczyć, czy to rzeczywiście jest niebezpieczna
indoktrynacja dzieci?
Będę wdzięczna za każdą opinię, chciałabym się więcej dowiedzieć o
realiach amerykańskich kościołów, bo może to w naszej kulturze
wygląda szokująco, a dla Amerykanów to po prostu wyraz zaangażowania
w wiarę?
Niedawno w Newsweeku czytałam artykul o kościele zielonoświątkowym -
w necie jest tylko tytuł i warty przeczytania kometarz czytelnika
(www.newsweek.pl/artykuly/wydanie/1067/ewangelia-
karaoke,37001,1)
zgodnie z którym powinniśmy się cieszyć ze zwiększania liczby
chrześcijan, niezaleznie od denominacji - więc może taki obóz Jezusa
nie jest wielkim wypaczeniem, a radykalnym krzewieniem wiary?
    • a_weasley Re: Obóz Jezusa - czy znacie ten film? 13.03.09, 14:24
      Wskazane linki nie działają, ale Google dostarcza paruinnych, jest też do kupienia w Empiku, nawet niedrogo (28 zł).
      Widziałem fragmenty (najbardziej bulwersujące w ocenie osoby dokonującej wyboru
      z pozycji postępowych) i nie widzę, co by w tym było złego. Podobnie jak w tym,
      że dzieci bawią się w wojsko. W harcerstwie też się bawią i w Strzelcu, i na
      różnych osobach przetrwania.

      Kamilla14 napisała:

      > będą mogły wytłumaczyć, czy to rzeczywiście
      > jest niebezpieczna indoktrynacja dzieci?

      Może być nawet bardzo niebezpieczna, oczywiście dla sił postępu. Ale dlaczego
      miałbym się martwić tym, że coś jest niebezpieczne dla sił postępu, skoro jestem
      reakcjonistą?
      Są trzy możliwości:
      a) obozy w dłuższej przerwie ułatwiają uczestnikom przybliżanie innych do
      Jezusa,a co najmniej przybliżają ich samych, przeto są dobre;
      b) obozy w dłuższej perspektywie oddalają uczestników od Jezusa, a co najmniej
      utrudniają im przybliżanie do niego innych, przeto są złe;
      c) ani a), ani b), przeto obozy są moralnie obojętne i należy je oceniać jak
      każdą inną formę organizacji wypoczynku dzieci i młodzieży.

      > w necie jest tylko tytuł i warty
      > przeczytania kometarz czytelnika
      <ciach link, który mi nie działa>
      > zgodnie z którym powinniśmy się
      > cieszyć ze zwiększania liczby
      > chrześcijan, niezaleznie od denominacji

      To dla mnie nie ulega wątpliwości. Jeśli te obozy się do tego przyczyniają, to
      widać gołym okiem, że są dobre.
    • maadzik3 Re: Obóz Jezusa - czy znacie ten film? 13.03.09, 15:26
      chciałabym się więcej dowiedzieć o
      > realiach amerykańskich kościołów, bo może to w naszej kulturze
      > wygląda szokująco, a dla Amerykanów to po prostu wyraz zaangażowania
      > w wiarę?

      O filmie (i obozach) sie nie bede wypowiadac bo nie znam. Natomiast co do
      realiow - mieszkalam 2 lata na midwescie, wlasnie w tzw. "pasie biblijnym", w
      miasteczku liczacym ok. 60.000 mieszkancow w ktorym prawie wszystkie denominacje
      chrzescijanskie byly reprezentowane (byla tez synagoga i meczet). Chodzilam 2
      lata na nabozenstwa do kosciola luteranskiego tamze. I nie odczulam gwaltownych
      roznic. Owszem, ludzie byli bardzo zaangazowani, ale w sposob ktory mi sie
      podobal i na pewno nie moglby uchodzic za jakies dziwactwo. Z form zaangazowania
      bardzo np. podobala mi sie lokalna, chrzescijanska rozglosnia radiowa z
      ciekawymi programami i dyskusjami utrzymywana oczywiscie z dobrowolnych datkow i
      wlasnych dochodow (jak wszystkie amerykanskie stacje o ile wiem) i prowadzona
      wspolnie i zgodnie przez kilka roznych protestanckich kosciolow.
      • kamilla14 Re: Obóz Jezusa - czy znacie ten film? 14.03.09, 11:05
        Bardzo dzieki za Wasze opinie i przepraszam za niedziałające linkisad

        Widziałam ten film na religia tv (niestety dość pobieżnie) i nie był
        dla mnie b. bulwersujący, jakby wynikało z recenzji i zamierzenia
        reżysera, jednak mam mieszane uczucia, na ile w przypadku dzieci
        niektóre zachowania nie są manipulacją czy niepotrzebnym wciąganiem
        ich w sprawy dorosłych, np. walka z aborcją (nie jakaś agresywna,
        tylko śpiewanie przed Białym Domem, jednak też nie
        zupełnie "niewinna", bo do dłoni miały przywiązaną plastikową
        imitację płodu.
        Była tez dziewczynka, która krytykowała "niektóre kościoły", gdzie
        nie można się spontanicznie modlić i wielbić Boga na głos, wszyscy
        siedzą ponuro wpatrzeni w ławki...Nigdy nie lubię wartościowania; a
        właśnie obawiam się, że może powtarzała poglądy dorosłych, którzy
        przedstawiają "tradycyjny" sposób odprawiania nabożeństw w opozycji
        do "ich" radosnego i "zewnetrznego"?
        Myślę też, że co do skuteczności, "owoców" czyli przyciągania siebie
        i innych do Boga - nie jest to metoda umiwersalna - jednych
        przyciągnie, jako radykalna, innych zniechęci, bo potrzebują
        bardziej dyskretnej formy wyrażania przekonań.
        Te dzieci (kilkoro głównych bohaterów) wydawało się naprawdę głęboko
        dojrzałych religijnie, ale ponieważ to jednak dzieci, to nie mam
        pewności, na ile powtarzają poglądy dorosłych, a na ile wypływa to z
        ich prawdziwej wiary? i czy nie czai sie w tym jakaś pułapka w
        momencie podjęcia dorosłego życia ...
        Generalnie godne podziwu jest to ich pójście pod prąd (czasem może
        aż za bardzo, np. mama decydująca się uczyc dzieci w w domu, z
        poglądami kreacjonizm kontra ewolucja)
        • a_weasley Re: Obóz Jezusa - czy znacie ten film? 14.03.09, 15:34
          Kamilla14 napisała:

          > Była tez dziewczynka, która krytykowała
          > "niektóre kościoły", gdzie nie można
          > się spontanicznie modlić i wielbić Boga
          > na głos, wszyscy siedzą ponuro wpatrzeni
          > w ławki...Nigdy nie lubię wartościowania;

          Istotnie, wartościowanie jest sprzeczne z zasadą, która mówi, że nikt nie jest
          lepszy od nikogo, a tylko Najwyższa Rada Najwyższych Społeczeństw jest lepsza od
          wszystkich. Chyba że NR NZNS postanowi, że ktoś jest lepszy od kogoś do odwołania.

          > a właśnie obawiam się, że może
          > powtarzała poglądy dorosłych,

          Może tak. A może nie. Któż to może wiedzieć?
          Jestem w stanie sobie wyobrazić, że dziecku wychowanemu na takich nabożeństwach
          jakie pamiętam od chrystusowców nabożeństwo katolickie czy ewangelickie może się
          wydać równie okropne jak mnie dziesięcioletniemu perspektywa wstawania w wakacje
          codziennie o ósmej.
Pełna wersja